Profil użytkownika Grelia

Avatar użytkownika
[Ta karta nie została jeszcze zaakceptowana]

Ogólne

Potęga:
Imię: Grelia
Rasa: Człowiek
Wiek:


Aura



Wygląd

Grelia to dziewczyna po części bardzo ładna, a po części bardzo brzydka i niestety ta druga połowa sprawia, że tłum trzyma się od niej z daleka. Głównie dlatego iż zwykli mieszkańcy posądzają ją o karę, na jaką zasłużyła, często określając ją mianem „Grzesznica”. Dla podkreślenia jej miejsca w społeczności, Grelia ma obowiązek nosić drewnianą maskę, która osłania część jej twarzy. Tę ładniejszą część twarzy.
Karykaturalna połowa jest odsłonięta i widoczna dla każdego. Blizna, co prawda zatrzymuje się tuż za dolną wargą, ale sięga jeszcze daleko poza linię włosów, które skutecznie ją zakrywają. Jest torturowana w bardzo przemyślany sposób więc i jej czaszka została zakropiona tylko w kilku miejscach, aby posmakowała potwornego bólu. Jest ślepa na lewe oko, co chyba akurat już każdego nie dziwi po tym, jak spojrzy się na lewą stronę jej oblicza. Niektórzy patrzą na nią z pogardą, inni obawiają się rzucić na nią okiem w strachu przed boską karą, ale stanowi dla zwykłych mieszkańców z pewnością sensację. Gdyby mogli zapewne obrzuciliby ją zgniłymi pomidorami.
Drewniana maska jest bardzo prosta, chociaż solidna. Nie ozdabiają ją żadne wzory. Mocowana na dwa skórzane, ciemne paski jest niewygodna i mocno przylega do twarzy dziewczyny pozostawiając często odciski. Z początku bardzo się buntowała i nie chciała jej zakładać, ale po kolejnych torturach oraz groźbach polania kwasem dostosowała się do postawionych jej warunków. Nie ma otworu na usta, oddycha tylko jedną połową nosa, pije tylko przez jedną połową warg. Jedynie niewielki otwór osłonięty kratą pozwala jej jako tako widzieć. Po tylu latach niewoli zdołała się przyzwyczaić, dzięki temu znakomicie porusza się w przestrzeni. Wygląda jakby poruszała się z niebywałą gracją, nie tak wysoko ustawioną jak arystokracja, ale z pewnością taką jaką służąca winna się pokazywać. Jest to jednak dobra mina do złej gry, bo Grelia najzwyczajniej w świecie i szczególnie w nowych miejscach, jest po prostu ostrożna. Nie wolno się jej śpieszyć, ale zbyt wolna może zostać zbesztana w ciasnym pokoju bez światła.
Kolor włosów służącej jest ciepły i przyjemny dla oka. Kosmyki odrobinę przesiąknięte są blond genami, przez co uzyskały czystą barwę miedzi. Gdyby nie twarz z pewnością byłaby brana za bardzo dziewczęcą dzierlatkę. Jej fryzura musi być gładka i zadbana, bez żadnego odstającego włoska więc Grelia często plecie dwa, młodzieńcze warkocze. Włosy ma bardzo grube i gęste. Najchętniej ścięłaby je do bardziej komfortowej długości, ale nakazane ma aby pozostawić je minimum do linii pośladków i tego się trzyma. Nie ma żadnej szalonej grzywki, przedziałek na boku jest u niej naturalny. Zawsze wygląda na ułożoną dziewczynę, bardzo cichą i mruczącą pod nosem.
Grelia raczej nie wyróżnia się z tłumu pod względem figury. Jest bardzo smukła, charakteryzuje się wąskimi ramionami, niezbyt wielkim biustem oraz łagodną talią. Biodra ma wyraźnie zaznaczone, pośladki okrągłe a nogi smukłe. Zawsze odziana jest w suknie w stonowanych barwach i sięgające minimum do kostek, z długimi rękawami, nawet w gorące dni. Rzadko kiedy otrzymuje pozwolenie odmiennego stroju. Zdarza się czasem, że rękawy jej ciężkich sukien sięgają łokci, ale na krótkie rękawki albo odsłonięte ramiona nie ma co liczyć. Dekolty również są mocno okrojone, raczej rysują się w łagodnym łuku. Żadne ubranie nie może odsłaniać czy mocno uwydatniać atutów Grelii, ale z drugiej strony ma wyglądać jak dziewczyna, albo raczej zakonnica. Nie nosi również okrycia na głowę, jako, że ma niski status społeczny, nie dane jest jej skosztować parasolek, by osłonić się w cieniu czy wyśmienitych kapeluszy. Jej skóra na słońce nie reaguje jednak najlepiej, ponieważ rzadko się opala a często za to oparza pod wpływem promieni słonecznych. Wszystko w niej ma wskazywać na bycie służką i to podkreślać, nie ma tu kompromisów. Jedyną ozdobą jest mało atrakcyjny naszyjnik. Na rzemyku wisi stary wisiorek, który otrzymała jako jedyny spadek po rodzinie. Wygląda niezwykle marnie, okrągłe z drewienko z żółtym kamyczkiem z pomarańczowymi plamami.
Najbardziej ładne w swym wyglądzie ma o dziwo dłonie. Skóra w tej okolicy jest niesamowicie gładka. Palce ma długie, paznokcie o równej , czystej płytce. Nieczęsto bywa iż je obcina. To bardzo ważny aspekt w pracy jaką wykonuje, bowiem Pan jej wścieka się widząc ubrudzone paluchy. Muszą być gotowe do wykonywania prac alchemicznych.
Skóra Grelii jest delikatnie różowa, naznaczona brązowymi piegami. Największy wysyp towarzyszy jej twarzy, odrobinę znajduje się ich na plecach czy ramionach, ale nie są już tak gęsto rozsypane. Pojedyncze plamki odnaleźć można także na wewnętrznej stronie ud. Ciało dziewczyny w wielu miejscach naznaczone jest bliznami. Nadgarstki, przedramiona, plecy, nogi… Tylko to, co widoczne dla oczu pozostaje nieskalane, bez skazy, reszta zaś okrywa materiał marnych sukien. Jedynie zdeformowaną część twarzy ma obowiązek pokazywać. A i do niej należy teraz przejść.
Nos prosty, dosyć duży oraz szeroki, rzuca się w oczy, ale nie jest brzydki. Pasuje do wrodzonych proporcji, dziewczęcych, aczkolwiek kwadratowych rysów. Usta wiecznie popękane z powodu kiepskiego nawodnienia i przebywania na słońcu. W kolorze bladej brzoskwini. Ma cienkie, rudawe brwi o długim i równym kształcie, choć ta po lewej stronie przerwana jest blizną. Także kształt oczu wydaje się niemalże identyczny i ogólne rzec można, że Grelia nie cierpi na brak symetrii, gdyby nie nabyte w życiu aspekty. Niegdyś brązowo-rudawe oczy pełne życia i niewinności, teraz zmieniły się całkowicie. Nabrały wyrazu determinacji, chociaż postawa jej ciała wskazuje na wieczne wycofanie się w tłumie ludzi. Odnosi się jednak wrażenie, że wciąż coś knuje, uważnie słucha, jest bardzo wrażliwa na to, co dzieje się w otoczeniu. Zdrowe oko przysłaniają gęste włosy, wygląda jakby sama chciała aby ludzie mieli ją za całkowicie niewidomą. Krótkie, chociaż gęste rzęsy, o intensywnej czerni uwydatniają niemalże całkowicie białą gałkę oczną. I oczywiście przez połowę twarzy dziewczyny przebiega, wcześniej wspomniana, paskudna blizna. Starannie zasklepiona, widać, że ktoś spędził dużo czasu by doprowadzić ją do ładu. Na całe szczęście Grelii z kilkoma specyfikami udało się ją nieco wygładzić, chociaż nie pozbyła się całkowicie wybrzuszeń czy pofałdowań albo ściągnięć. Blizna pozostanie blizną, ale mogła zawsze wyglądać jeszcze gorzej... I ta myśl ją przeraża.
Głos dziewczyny, który trudno jest właściwie usłyszeć, jest ciepły jak sama jej aparycja, choć namaszczony chropowatością. Mówi z melodyjnym i gładkim akcentem, mimo że nie odzywa się zbyt wiele to z pewnością dźwięk tych tonacji zostanie dobrze odebrane i zapamiętany.


Charakter

Trudno jest opowiedzieć charakter Grelii. Dla osób trzecich pozostaje bardzo posłuszną i cichą służącą. Ma ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym, nawet nie wita się słownie, a jedynie kłania. W towarzystwie swego Pana oraz innych gości nie odzywa się prawie wcale. Doskonale zna momenty, w których może użyć głosu lub wręcz oczekuje się od niej odpowiedzi, a nieczęsto się to zdarza. W kontakcie ze swoim Panem jest bardzo oficjalna, mówi więcej, czasem mruknie zdanie w ironii, ale nie przesadza w obawie przed chłostą. Bywają też dni, że całkiem służy Panu, a gdy ma gorszy dzień nie odważy się westchnąć. Ogólnie Grelia wzdycha bardzo często, ale nie w towarzystwie Pana. On wręcz tego nienawidzi i za każdy taki „kaprys” od razu dostaje policzek. Wzdycha więc nad gotującymi się kluskami, albo przy łapaniu mysz, których nagannie musi się pozbywać, by czasem czegoś nie przeżarły. Nie boi się więc żadnej pracy, podejmie się wszystkiego. Dobra służąca – taka jest z boku. Jaka bywa całkiem prywatnie? Jak się zachowuje będąc sam na sam z obcym jej człowiekiem? Bardzo różnie. Głównie jednakże wciąż… milczy. Jej Pan jest bardzo wpływowym człowiekiem, oczy i uszy ma chyba w każdej możliwej ścianie. Zdarzało jej się, że błahe rozmowy okazywały się podstępem. Pan wielokrotnie ją sprawdzał, jest więc bardzo nieufna. Sama ma wrażenie, że utkwiła w więzieniu bez wyjścia, jeżeli więc znajdzie się w sytuacji, że może komuś pomóc lub kogoś uwolnić – zrobi to. Dziecko otrzyma chleb lub skryje się pod stołem, przed ostrym laniem, a Grelia będzie szła w zaparte, że nikogo nie widziała. Wskaże drogę ucieczki każdemu. Nieważne czy jest to złodziej, przestępca czy ktoś niewinny. Gdyby kiedyś sama mogła dożyć takiej chwili…
Nie jest jednak naiwną pannicą i wbrew wszystkiemu nie jest taka posłuszna. Nęka ją pragnienie wolności. Cały czas towarzyszy jej uczucie poświęcenia, postawienia wszystkiego na jedną kartę, powołania się na szaleństwo i wielokrotnie znajdowała się w sytuacji, gdy takowa się jej przydarzała. Zawsze jednak wycofywała się w ostatniej chwili mając przed oczami wspomnienie z polewania jej twarzy kwasem. Zdaje sobie również sprawę, że za częścią tych kuszących ofert stoi jej Pan i gdyby się dowiedział...
Dreszcze przechodzą po plecach dziewczyny na samą myśl, co mógłby jej jeszcze zrobić.
Grelia mocno zwątpiła we własne siły i możliwości. Istnieje w odwiecznym potrzasku. Z jednej strony skłonna do skrajnego rzucenia się w ogień, z drugiej paraliżuje ją na samą myśl sprzeciwu. Drży, popada w paraliżujący ją strach. Z tego powodu nie podejmuje się wielu działań. Nigdy jednak nie płacze. Stała się obojętna na baty, pobicia, przeraża ją jedynie pamiętny kwas. Sama z resztą patrzy na publiczne katowanie bardzo zimno i oschle.
Spotykając tę parę wszyscy wiedzą, że Grelia jest bezwzględnie wierna swojemu Panu, że razem tworzą nieodłączne ciało. Nie wygląda jednak na utrapioną duszę, wręcz przeciwnie. Wydaje się żyć zgodzie ze swoim właścicielem, jakby wiodła teraz całkiem spokojne życie. Historią, jaką głosi dziewczyna o poznaniu Pana jest w każdym calu zakłamana, ale nie zdradza tego kłamstwa choćby najmniejszym gestem. Nie szuka ratunku w niczyim spojrzeniu, bo wiele par oczu, w które zerka również są przepełnione fałszem. Każdy może ją zdradzić, choć i też z drugiej strony podczas ucieczki wiele rzeczy może pójść nie tak, dlatego nadzieja w niej gaśnie. Niechętnie, ale jednak, pogodziła się ze swoim własnym losem.

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny, Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Zręczny, Precyzyjny,
Percepcja:Półślepy, Wyostrzony węch, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Odpychający, Godny,

Cechy specjalne


Umiejętności

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Grelia. Właściwie nie tak brzmi jej imię. W rodowodzie wpisane ma Cynthia i posiada nawet nazwisko. Cynthia Battenberg. Więc jak to się stało, że nie mieszka w domu pełnym dobrodziejstwa?

Zabrano ją, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Jako spłata i tylko tyle kojarzy z całej sytuacji. Jak przez mgłę pamięta, że posiadała rodzeństwo, a czasem nawet zastanawia się czy ten biały pokój ze złotymi obramowaniami był prawdziwy. Czy jej rodzice byli prawdziwi, czy to tylko sen, który nawiedził ją którejś nocy.
Zamieszkała w chłodnych ścianach dworu nazywanym „Bance”, co w tłumaczeniu oznaczało „Ogród”. Ludzie zamieszkujący Bance byli bardzo małomówni, ułożeni i niezwykle restrykcyjni. Niańka Grelii była niebywale wymagająca i chyba najbardziej hałaśliwa, o ile można było to tak nazwać. Miała już doświadczenie w wychowywaniu dzieci, nawet najbardziej marudzące sprowadzała do pionu, bo w pewnym wieku dzieciaki powoli rozumiały, co wokół nich się dzieje. Grelia już od małego dostawała skurczu żołądka przebywając w tym miejscu, ale nie mogąc wrócić do mamy i taty musiała przestać płakać, a zacząć powoli pochłaniać zasady. Przez wiele lat swojego życia nie spotkała Roalda Holgera, właściciela tegoż oto dworku. Gdy przyjeżdżał ona nie miała prawa wejść do określonych części siedziby, gdzie przebywał. Prawdopodobnie wynikało to z młodego wieku, co mogła wywnioskować w późniejszym czasie. To było jak służenie Bogu, którego nigdy nie widziała, a który wzbudzał lęk i respekt. Przez okno widywała karocę wykonaną z ciemnego drewna, zawsze zaprzężona czarnymi końmi. Pan Holger krył się pod parasolem, zarówno w noc, jak i w dzień, gdy wychodził z powozu więc nie mogła dojrzeć choćby jego sylwetki. Długo żyła w dziwnym systemie, a aura towarzysząca temu miejscu sprawiła, że nie była chętna do sprzeciwu. Nigdy też nie wyszła za mury Bance, bo chociaż istniał mur, to ogród był tak ogromny, że już w połowie nie chciało się iść dalej albo mijała przerwa z wypoczynku. Prócz skurczów żołądka nie mogła na nic narzekać. Miała dach nad głową, jedzenie w misce, a ludzie choć małomówni. Tworzyli małe społeczeństwo żyjące w milczeniu i zakłamaniu, co oczywiście Grelia zaczęła dostrzegać z czasem. Mając jakieś... maksymalnie dwanaście lat, gdy zaczęły dochodzić do niej myśli buntu i ucieczki, pierwszy raz usłyszała kłótnie, głos pana Holgera oraz zobaczyła na oczy samego właściciela dworu. Uderzył jakąś kobietę, nie jeden raz i Grelia akurat przechodziła korytarzem trzymając w ręce srebrną tacę. Pan Roagal z impetem opuścił pokój napotykając wzrokiem miedzianowłosą nastolatkę. Był blady, miał ciemne, niemalże czarne oczy i krucze włosy sięgające mu w niesfornej fryzurze za linię uszu. Spojrzał na nią i zmarszczył brwi. Wyglądał młodo, ale na pewno miał więcej lat niż w pierwszej chwili pomyślała Grelia. Dziewczyna nabrała głośno powietrza, była niezwykle zaskoczona, ale szybko zakryła usta tacą. Teraz, po tych wszystkich latach, gdy mówiono jej jak się zachowywać spotykając Pana Holgera, straciła język w gębie. Patrzyła na niego chwilę, ale po krótkim kontakcie wzrokowym wyminął ją. Dopiero oddalając się od niej, młoda dziewczyna dojrzała, że na podwiniętych rękawkach znajduje się krew, a jego ciało pokryte jest białymi runami.
Tego dnia i to całkowicie niespodziewanie dla każdego, Grelia została zaproszona do głównej części siedziby. Do salonu, w którym nigdy nie była. Nie jako towarzyszka, a jako służąca. Miała podawać herbatkę, spełniać życzenia przybyłych gości. Jej niańka z drżącymi rękoma co rusz poprawiła strój służącej. Ta dziewczyna była za młoda do obsługiwania poważnych gości Pana Holgera, ale nikt mu się nie sprzeciwiał.
Ściany salony były pokryte drewnem. Znajdowało się tu dużo regałów z książkami, drogocenny dywan, szklany stół i obite miękkością siedzenia. Dziewczyna stała z delikatnie spuszczoną głową, a w myślach wciąż powtarzała wszelkie słowa niańki – jak się poruszać, jak się odezwać, kiedy coś powiedzieć i czy w ogóle miała prawo cokolwiek mówić. Stres zżerał ją od środka. Stojąc pod ścianą, przy ozdobnej komodzie, na której stały filiżanki, talerzyki i inne potrzebne jej przybory, miała wrażenie, że zaraz zemdleje. Ten mężczyzna wzbudzał w niej strach, bezwzględny respekt, zero sprzeciwu. Pożerał ją, choć tylko siedział kiwając luźno nogą i czekając na gości. Milczał, a jednak wydawał się ją oceniać w każdej możliwej sekundzie. Przybyli goście zasiedli wolne fotele, rozmowa toczyła się wokół interesów, jakiś dzikich liczb i słów, których nigdy wcześniej Grelia nie słyszała. Najgorszy był moment, gdy odchodziła z tacą pełną naczyń, a on delikatnie dotknął jej ramienia by się do nie zwrócić. Filiżanki i łyżeczki zadrżały. Nikt nie komentował jej zachowania, ale bardzo bała się przebywać w tym pomieszczeniu razem z nim. Poprosił o cukier, a ona niemo na niego spojrzała wielkimi oczami, pierwszy raz tak dokładnie przyglądając się jego młodej twarzy.
To był pierwszy stopień do piekła.
O ile wcześniej myślała, że żyje nieszczęśliwie tak od tamtego wieczoru miał spotkać ją prawdziwy koszmar. Wpajane zasady miały teraz wejść w życie, a ona musiała być bezbłędna. Najmniejszy błąd był karany, na początek jedynie uderzenie drewnianą linijką po rękach, potem przyszły baty. Nie mogąc wytrzymać restrykcji zaczęła się buntować, a bunty gaszone były torturami. Pan Roal Holger stał się nagle wyłącznie Panem i posiadał niesamowity arsenał narzędzi do tortur. Potrafił cały dzień się nie odzywać, a wieczorem wytykać błędy i doprowadzać do szaleństwa, stanów krytycznych i wiecznie trwającego bólu. Im dłużej z nim przebywała tym bardziej stawała się zacięta i pyskata, a on jeszcze dłużej i jeszcze więcej ją torturował. Miała mu być bezwzględnie posłuszna i nie akceptował żadnego niechcianego tonu czy prychnięcia. Był panem i władcą jej życia, a ona miała to rozumieć. Grelia pragnęła uciec, to było miejsce gorsze od piekła. Płakała a następnego dnia inne służki musiały doprowadzić ją do odpowiedniego stanu, by krew nie przeciekała przez suknię i by chodziła wyprostowana. Była jego przyboczną i szczerze go nienawidziła. Mówiła mu to wprost, ale za takie słowa czekała ją kara. Wieczna droga przez mękę, czasem chciała żeby ja po prostu zabił, za mocno uderzył, a ona już nigdy nie otworzyłaby oczu. Był jednak wprawiony w tortury i wiedział kiedy przestać i kiedy znów zacząć. Modliła się do Prasmoka o śmierć, dla samej siebie.
Jej życie zmieniło się diametralnie. Ze zwykłej sprzątaczki w Bance stała się figurą u boku właściciela ogromnego dworu, czy tego chciała czy nie, musiała mu towarzyszyć. Gdy wstąpiła w znajomości Pana Holgara próbowała sobie pomóc, myślała, że odnajdzie wsparcie w tych ludziach, a oni ją wrabiali. Wielokrotnie okłamywana i oszukana straciła zaufanie, ale wierzyła, że w końcu trafi na kogoś kto ją uwolni. Tkwiła w niej wielka determinacja, którą bardzo mocno cenił Pan Holgar i zawsze powtarzał „Szkoda, że nie wykorzystujesz tego w inny sposób. Czegos byś się wreszcie nauczyła”. I tu miał racje, bo gdy Grelia przestała wariować powoli wdrążał ją w nauki. Na początku proste sprawy, czytanie i pisanie. Wiele wyniosła również z życiowych sytuacji, jak na przykład podstawy medycyny, znajomość zielarstwa, miała niezły łeb do wyliczeń i bardzo zgrabne, sprawne palce, którymi zachwycał się Roald. Dziewczyna po prostu w pewnym momencie zrozumiała, że krzykiem nic nie zdziała i ostatnim wybuchem jakim go uświadczyła dotyczył tajemnicy jego dobytku. Przynajmniej częściowej.
Ten dzień, gdy uderzył te kobietę... Skazał ją na tortury, kojarzyła te rozdzierające wycie z piwnicy. To była ona. Słuch o niej zaginął, nie bez powodu. Roald Holger handlował ludźmi. Załatwiał dobrych służących, sprzedawał ich i jeżeli miało się szczęście to trafili do dobrych domów. Nigdy jednak nie sprawdzał swych klientów. Po odkryciu tej tajemnicy Grelia wpadła w nieokiełznaną wściekłość. Była długiem, który miał zamiar sprzedać, traktował wszystkich niczym bydło i tylko posłusznych zostawiał we dworze. W Bance miał najbardziej zaufanych ludzi, wielu z nich kablowało buntowników. Kto, i kiedy, i jak, tego Grelia nie wiedziała, ale po wykryciu papierów dworu Bance miała szczerą ochotę zabić Roalda. Chwyciła za ostrą spinkę, napadła na niego, chciał wbić mu te szpilę w gardło, ale jakie miała szansę z mężczyzną? Chwycił ją za gardło i uderzył od ścianę. Dusił i szeptał wściekle:
- Grelia, jesteś wyłącznie cholernym długiem jaki spłacili twoi rodzice. Już dawno powinnaś się do tego przyzwyczaić. Przestań pierdolić i walczyć o coś, co ci się nie należy. Nie jesteś wolnym człowiekiem tylko pieprzonym długiem – wycedził przez zęby i krótkim szarpnięciem puścił dziewczynę. Później skopał i pobił.
W tłumie Roald jest całkowicie inny. Miły dżentelmen, który pięknie się wysławia. Wielu ceni sobie jego towarzystwo, jest niezwykle utalentowanym magiem, chociaż nikt do końca nie jest pewien jego pochodzenia. Czytelnicy aur otrzymują błędne wskazówki, bardzo niezrozumiałe i rozmyte informacje. Niby człowiek... ale czuć, że tkwi w nim coś więcej. Biały runy pokrywają jego palce, przedramiona, plecy i nogi, szyję oraz klatkę piersiową, ale ktoś kto go zna już dawno się tym nie przejmuje. Nosi często pojedyncze szkiełko, a włosy ma gładko zaczesane do tyłu. Ubranie eleganckie, zadbane, pachnie drogimi perfumami. Umysł ma jasny i czysty, a Grelia uważa to za istne przekleństwo.

Dane gracza: Grelia

Nazwa użytkownika:
Grelia
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Frigg, Niviandi, Deithwen, Kavika, Pliszka, Namir, Shantti, Cedr, Francine, Kvaser, Paank, Ruu,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Cz wrz 13, 2018 1:12 pm
Ostatnia wizyta:
Cz wrz 13, 2018 11:17 pm
Liczba postów:
0 | Znajdź posty użytkownika
(0.00% wszystkich postów / 0.00 posty dziennie)
cron