Profil użytkownika Grelia

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Grelia
Rasa: Człowiek
Wiek: 23


Aura



Wygląd

Grelia to dziewczyna po części bardzo ładna, a po części bardzo brzydka i niestety ta druga połowa sprawia, że tłum trzyma się od niej z daleka. Głównie dlatego iż zwykli mieszkańcy posądzają ją o karę, na jaką zasłużyła, często określając ją mianem „Grzesznica”. Dla podkreślenia jej miejsca w społeczności, Grelia ma obowiązek nosić drewnianą maskę, która osłania część jej twarzy. Tę ładniejszą część twarzy.
Karykaturalna połowa jest odsłonięta i widoczna dla każdego. Blizna, co prawda zatrzymuje się tuż za dolną wargą, ale sięga jeszcze daleko poza linię włosów, które skutecznie ją zakrywają. Jest torturowana w bardzo przemyślany sposób więc i jej czaszka została zakropiona tylko w kilku miejscach, aby posmakowała potwornego bólu. Jest ślepa na lewe oko, co chyba akurat już każdego nie dziwi po tym, jak spojrzy się na lewą stronę jej oblicza. Niektórzy patrzą na nią z pogardą, inni obawiają się rzucić na nią okiem w strachu przed boską karą, ale stanowi dla zwykłych mieszkańców z pewnością sensację. Gdyby mogli zapewne obrzuciliby ją zgniłymi pomidorami.
Drewniana maska jest bardzo prosta, chociaż solidna. Nie ozdabiają ją żadne wzory. Mocowana na dwa skórzane, ciemne paski jest niewygodna i mocno przylega do twarzy dziewczyny pozostawiając często odciski. Z początku bardzo się buntowała i nie chciała jej zakładać, ale po kolejnych torturach oraz groźbach polania kwasem dostosowała się do postawionych jej warunków. Nie ma otworu na usta, oddycha tylko jedną połową nosa, pije tylko przez jedną połową warg. Jedynie niewielki otwór osłonięty kratą pozwala jej jako tako widzieć. Po tylu latach niewoli zdołała się przyzwyczaić, dzięki temu znakomicie porusza się w przestrzeni. Wygląda jakby poruszała się z niebywałą gracją, nie tak wysoko ustawioną jak arystokracja, ale z pewnością taką jaką służąca winna się pokazywać. Jest to jednak dobra mina do złej gry, bo Grelia najzwyczajniej w świecie i szczególnie w nowych miejscach, jest po prostu ostrożna. Nie wolno się jej śpieszyć, ale zbyt wolna może zostać zbesztana w ciasnym pokoju bez światła.
Kolor włosów służącej jest ciepły i przyjemny dla oka. Kosmyki odrobinę przesiąknięte są blond genami, przez co uzyskały czystą barwę miedzi. Gdyby nie twarz z pewnością byłaby brana za bardzo dziewczęcą dzierlatkę. Jej fryzura musi być gładka i zadbana, bez żadnego odstającego włoska więc Grelia często plecie dwa, młodzieńcze warkocze. Włosy ma bardzo grube i gęste. Najchętniej ścięłaby je do bardziej komfortowej długości, ale nakazane ma aby pozostawić je minimum do linii pośladków i tego się trzyma. Nie ma żadnej szalonej grzywki, przedziałek na boku jest u niej naturalny. Zawsze wygląda na ułożoną dziewczynę, bardzo cichą i mruczącą pod nosem.
Grelia raczej nie wyróżnia się z tłumu pod względem figury. Jest bardzo smukła, charakteryzuje się wąskimi ramionami, niezbyt wielkim biustem oraz łagodną talią. Biodra ma wyraźnie zaznaczone, pośladki okrągłe a nogi smukłe. Zawsze odziana jest w suknie w stonowanych barwach i sięgające minimum do kostek, z długimi rękawami, nawet w gorące dni. Rzadko kiedy otrzymuje pozwolenie odmiennego stroju. Zdarza się czasem, że rękawy jej ciężkich sukien sięgają łokci, ale na krótkie rękawki albo odsłonięte ramiona nie ma co liczyć. Dekolty również są mocno okrojone, raczej rysują się w łagodnym łuku. Żadne ubranie nie może odsłaniać czy mocno uwydatniać atutów Grelii, ale z drugiej strony ma wyglądać jak dziewczyna, albo raczej zakonnica. Nie nosi również okrycia na głowę, jako, że ma niski status społeczny, nie dane jest jej skosztować parasolek, by osłonić się w cieniu czy wyśmienitych kapeluszy. Jej skóra na słońce nie reaguje jednak najlepiej, ponieważ rzadko się opala a często za to oparza pod wpływem promieni słonecznych. Wszystko w niej ma wskazywać na bycie służką i to podkreślać, nie ma tu kompromisów. Jedyną ozdobą jest mało atrakcyjny naszyjnik. Na rzemyku wisi stary wisiorek, który otrzymała jako jedyny spadek po rodzinie. Wygląda niezwykle marnie, okrągłe z drewienko z żółtym kamyczkiem z pomarańczowymi plamami.
Najbardziej ładne w swym wyglądzie ma o dziwo dłonie. Skóra w tej okolicy jest niesamowicie gładka. Palce ma długie, paznokcie o równej , czystej płytce. Nieczęsto bywa iż je obcina. To bardzo ważny aspekt w pracy jaką wykonuje, bowiem Pan jej wścieka się widząc ubrudzone paluchy. Muszą być gotowe do wykonywania prac alchemicznych.
Skóra Grelii jest delikatnie różowa, naznaczona brązowymi piegami. Największy wysyp towarzyszy jej twarzy, odrobinę znajduje się ich na plecach czy ramionach, ale nie są już tak gęsto rozsypane. Pojedyncze plamki odnaleźć można także na wewnętrznej stronie ud. Ciało dziewczyny w wielu miejscach naznaczone jest bliznami. Nadgarstki, przedramiona, plecy, nogi… Tylko to, co widoczne dla oczu pozostaje nieskalane, bez skazy, reszta zaś okrywa materiał marnych sukien. Jedynie zdeformowaną część twarzy ma obowiązek pokazywać. A i do niej należy teraz przejść.
Nos prosty, dosyć duży oraz szeroki, rzuca się w oczy, ale nie jest brzydki. Pasuje do wrodzonych proporcji, dziewczęcych, aczkolwiek kwadratowych rysów. Usta wiecznie popękane z powodu kiepskiego nawodnienia i przebywania na słońcu. W kolorze bladej brzoskwini. Ma cienkie, rudawe brwi o długim i równym kształcie, choć ta po lewej stronie przerwana jest blizną. Także kształt oczu wydaje się niemalże identyczny i ogólne rzec można, że Grelia nie cierpi na brak symetrii, gdyby nie nabyte w życiu aspekty. Niegdyś brązowo-rudawe oczy pełne życia i niewinności, teraz zmieniły się całkowicie. Nabrały wyrazu determinacji, chociaż postawa jej ciała wskazuje na wieczne wycofanie się w tłumie ludzi. Odnosi się jednak wrażenie, że wciąż coś knuje, uważnie słucha, jest bardzo wrażliwa na to, co dzieje się w otoczeniu. Zdrowe oko przysłaniają gęste włosy, wygląda jakby sama chciała aby ludzie mieli ją za całkowicie niewidomą. Krótkie, chociaż gęste rzęsy, o intensywnej czerni uwydatniają niemalże całkowicie białą gałkę oczną. I oczywiście przez połowę twarzy dziewczyny przebiega, wcześniej wspomniana, paskudna blizna. Starannie zasklepiona, widać, że ktoś spędził dużo czasu by doprowadzić ją do ładu. Na całe szczęście Grelii z kilkoma specyfikami udało się ją nieco wygładzić, chociaż nie pozbyła się całkowicie wybrzuszeń czy pofałdowań albo ściągnięć. Blizna pozostanie blizną, ale mogła zawsze wyglądać jeszcze gorzej... I ta myśl ją przeraża.
Głos dziewczyny, który trudno jest właściwie usłyszeć, jest ciepły jak sama jej aparycja, choć namaszczony chropowatością. Mówi z melodyjnym i gładkim akcentem, mimo że nie odzywa się zbyt wiele to z pewnością dźwięk tych tonacji zostanie dobrze odebrane i zapamiętany.


Charakter

Trudno jest opowiedzieć charakter Grelii. Dla osób trzecich pozostaje bardzo posłuszną i cichą służącą. Ma ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym, nawet nie wita się słownie, a jedynie kłania. W towarzystwie swego Pana oraz innych gości nie odzywa się prawie wcale. Doskonale zna momenty, w których może użyć głosu lub wręcz oczekuje się od niej odpowiedzi, a nieczęsto się to zdarza. W kontakcie ze swoim Panem jest bardzo oficjalna, mówi więcej, czasem mruknie zdanie w ironii, ale nie przesadza w obawie przed chłostą. Bywają też dni, że całkiem służy Panu, a gdy ma gorszy dzień nie odważy się westchnąć. Ogólnie Grelia wzdycha bardzo często, ale nie w towarzystwie Pana. On wręcz tego nienawidzi i za każdy taki „kaprys” od razu dostaje policzek. Wzdycha więc nad gotującymi się kluskami, albo przy łapaniu mysz, których nagannie musi się pozbywać, by czasem czegoś nie przeżarły. Nie boi się więc żadnej pracy, podejmie się wszystkiego. Dobra służąca – taka jest z boku. Jaka bywa całkiem prywatnie? Jak się zachowuje będąc sam na sam z obcym jej człowiekiem? Bardzo różnie. Głównie jednakże wciąż… milczy. Jej Pan jest bardzo wpływowym człowiekiem, oczy i uszy ma chyba w każdej możliwej ścianie. Zdarzało jej się, że błahe rozmowy okazywały się podstępem. Pan wielokrotnie ją sprawdzał, jest więc bardzo nieufna. Sama ma wrażenie, że utkwiła w więzieniu bez wyjścia, jeżeli więc znajdzie się w sytuacji, że może komuś pomóc lub kogoś uwolnić – zrobi to. Dziecko otrzyma chleb lub skryje się pod stołem, przed ostrym laniem, a Grelia będzie szła w zaparte, że nikogo nie widziała. Wskaże drogę ucieczki każdemu. Nieważne czy jest to złodziej, przestępca czy ktoś niewinny. Gdyby kiedyś sama mogła dożyć takiej chwili…
Nie jest jednak naiwną pannicą i wbrew wszystkiemu nie jest taka posłuszna. Nęka ją pragnienie wolności. Cały czas towarzyszy jej uczucie poświęcenia, postawienia wszystkiego na jedną kartę, powołania się na szaleństwo i wielokrotnie znajdowała się w sytuacji, gdy takowa się jej przydarzała. Zawsze jednak wycofywała się w ostatniej chwili mając przed oczami wspomnienie z polewania jej twarzy kwasem. Zdaje sobie również sprawę, że za częścią tych kuszących ofert stoi jej Pan i gdyby się dowiedział...
Dreszcze przechodzą po plecach dziewczyny na samą myśl, co mógłby jej jeszcze zrobić.
Grelia mocno zwątpiła we własne siły i możliwości. Istnieje w odwiecznym potrzasku. Z jednej strony skłonna do skrajnego rzucenia się w ogień, z drugiej paraliżuje ją na samą myśl sprzeciwu. Drży, popada w paraliżujący ją strach. Z tego powodu nie podejmuje się wielu działań. Nigdy jednak nie płacze. Stała się obojętna na baty, pobicia, przeraża ją jedynie pamiętny kwas. Sama z resztą patrzy na publiczne katowanie bardzo zimno i oschle.
Spotykając tę parę wszyscy wiedzą, że Grelia jest bezwzględnie wierna swojemu Panu, że razem tworzą nieodłączne ciało. Nie wygląda jednak na utrapioną duszę, wręcz przeciwnie. Wydaje się żyć zgodzie ze swoim właścicielem, jakby wiodła teraz całkiem spokojne życie. Historią, jaką głosi dziewczyna o poznaniu Pana jest w każdym calu zakłamana, ale nie zdradza tego kłamstwa choćby najmniejszym gestem. Nie szuka ratunku w niczyim spojrzeniu, bo wiele par oczu, w które zerka również są przepełnione fałszem. Każdy może ją zdradzić, choć i też z drugiej strony podczas ucieczki wiele rzeczy może pójść nie tak, dlatego nadzieja w niej gaśnie. Niechętnie, ale jednak, pogodziła się ze swoim własnym losem.

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny, Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Zręczny, Precyzyjny,
Percepcja:Półślepy, Wyostrzony węch, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Odpychający, Godny,

Cechy specjalne

Czujny obserwator [Z]Żyjąc całe lata w zakłamanym towarzystwie Grelia stała się wyjątkowo czujna na wszelkie gesty i słowa rozmówców. Oczywiście to nadal nie pozwala jej z góry określić kto jest kłamcą, jest bardzo wycofana, nikomu nie ufa, w każdym widzi zdrajcę, ale na tym wszystkim zyskała jej inteligencja i spostrzegawczość. Ma zaburzony obraz rzeczywistości, nikogo nie traktuje jak przyjaciela albo nawet dobrego znajomego. Jest nieczuła, oschła, lecz wbrew temu obrazowi uciekinierzy korzystają z jej doświadczenia i wiedzy. Grelia doskonale zna śmietankę towarzyszką z największych królestw, potrafi ostrzec jeżeli ktoś za bardzo rozgrzebuje pewne niewygodne dla arystokracji sprawy. Byłaby z niej doskonała wtyczka, gdyby nie strach przed kolejnym bólem. Grelia nie wychyla się za bardzo, ma wiedzę, lecz z niej nie korzysta w obawie przed zamknięciem w piwnicy i polaniem jej ciała kwasem. W tym czasie poznała bardzo wiele brudów bogatych ludzi.
Wiedźma [Z]Grelia ma zadatki na doskonałą wiedźmę. Czuje się wyśmienicie w temacie alchemii. Również wyczuwa niektóre aury przedmiotów czy eliksirów. Nie jest w stanie określić ich pochodzenia, ale potrafi przydzielić je do kategorii „dobrych”, „złych” czy też „mieszanych”. Spłynęła na nią także wielka łaska Prasmoka, który obdarował ją zdolnościami magicznymi z zakresu rytuałów. Grelia niestety w praktyce nie miała okazji się o tym przekonać. Ma łeb przepakowany informacji na temat magii, ale ona sama nie sądzi aby jako człowiek była w stanie rzucić jakiekolwiek zaklęcie.

Umiejętności

Ogrodnictwo [W] Grelia wielokrotnie opiekowała się ogrodem w Bance, stąd też nie obce jej grzebanie w rabatkach.
Botanika [W] Od bratków po trujący bluszcz. Tak to się zaczęło.
Zielarstwo [W] Ściśle połączone z alchemią.
Alchemia [W] Został nauczona fachu przed nauczyciela z ogromną wiedzą i doświadczeniem – Roalda Holgera. Swego Pana, który bardzo pieczołowicie dbał o jej naukę.
Sporządzanie trucizn [W] Ściśle połączone z alchemią.
Etykieta [W] Grelia mocno powiązana jest z towarzystwem wyższego rzędu, jako służąca i przyboczna swego Pana musiała opanować większość zachowań jaką ją zobowiązuje, a jaką mogą okazać arystokraci.
Polityka [O] Słuchanie godzinami nudnych, ale jakże poważnych rozmów arystokracji pozwoliła Grelii zapoznać się z polityką.
Taniec [O] W tańcu obeznana jest tylko dlatego, że jej Pan musiał mieć z kim trenować ruchy, a poza tym on niestety lubi z nią tańczyć.
Kreomagowanie [O] Grelia nie posiada wiedzy praktycznej, ale u boku Pana, który jest magiem, doskonale teorię. Jeżeli masz problem z zaklinaniem bądź problem z jednym, upartym przedmiotem, skieruj się do Grelii. Jej wiedza i otwarty umysł z pewnością ci pomoże.
Medycyna [O] Ściśle powiązana z alchemią.
Nauki ścisłe [W] Głównie chemia, matematyka, ale i geografia, jako że zwiedziła kawał świata ze swoim Panem.
Nauki humanistyczne [O] Nie jest miłośnikiem literatury, ale musiała wiedzieć o czym mowa, gdyż rozmowy arytokratów często kręciły się wokół sztuki.
Pismo runiczne [O] Ściśle powiązane z alchemią.
Kartografia [W] Małe zamiłowanie, które miała okazje rozwinąć podczas wielu podróży ze swym Panem. Grelia łatwo odnajdzie się na Łusce Prasmoka.
Kaligrafia [W] Naturalne pismo Grelii jest co najmniej nieczytelne, z tego względu musiała nauczyć się pisać bardzo ładnie i czytelnie, wieloma różnymi stylami tak, aby dogodzić swemu Panu. Bałagan w notatkach alchemicznych? Nigdy u Holgera.
Szulerstwo [O] Była oszukiwana i nauczyła się oszukiwać.
Rytualizm [O] Grelia posiada ogromny zakres informacji wyłącznie z teorii i podobnie jak z kreomagowaniem – jeżeli masz problem to ta dziewczyna poratuje cię wiedzą. Czasem warto posłuchać osoby trzeciej, patrzącej z zupełnie innej perspektywy na świat magii.
Wiedza magiczna [W] Grelia nie zna się na praktyce w magii, ale za to wiele godzin spędziła na poznawaniu jej tajników, co pozwoliło jej osiągnąć bardzo dobry poziom z samej teorii. Jej właściciel zresztą jest magiem, zajmuje się alchemia oraz kreomagowaniem więc grzechem byłoby nie skorzystać. Grelię ciągnie do tej tematyki, jest to jej pasja, ma bzika na tym punkcie więc bardzo łatwo też te wiedzę przyswaja.
Szpiegostwo [W] Grelia doskonale wie kto i z kim, umie pozyskać tego typu informację, dyplomacja jest jej mocną stroną.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Grelia. Właściwie nie tak brzmi jej imię. W rodowodzie wpisane ma Cynthia i posiada nawet nazwisko. Cynthia Battenberg. Więc jak to się stało, że nie mieszka w domu pełnym dobrodziejstwa?

Zabrano ją, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Jako spłata i tylko tyle kojarzy z całej sytuacji. Jak przez mgłę pamięta, że posiadała rodzeństwo, a czasem nawet zastanawia się czy ten biały pokój ze złotymi obramowaniami był prawdziwy. Czy jej rodzice byli prawdziwi, czy to tylko sen, który nawiedził ją którejś nocy.
Zamieszkała w chłodnych ścianach dworu nazywanym „Bance”, co w tłumaczeniu oznaczało „Ogród”. Ludzie zamieszkujący Bance byli bardzo małomówni, ułożeni i niezwykle restrykcyjni. Niańka Grelii była niebywale wymagająca i chyba najbardziej hałaśliwa, o ile można było to tak nazwać. Miała już doświadczenie w wychowywaniu dzieci, nawet najbardziej marudzące sprowadzała do pionu, bo w pewnym wieku dzieciaki powoli rozumiały, co wokół nich się dzieje. Grelia już od małego dostawała skurczu żołądka przebywając w tym miejscu, ale nie mogąc wrócić do mamy i taty musiała przestać płakać, a zacząć powoli pochłaniać zasady. Przez wiele lat swojego życia nie spotkała Roalda Holgera, właściciela tegoż oto dworku. Gdy przyjeżdżał ona nie miała prawa wejść do określonych części siedziby, gdzie przebywał. Prawdopodobnie wynikało to z młodego wieku, co mogła wywnioskować w późniejszym czasie. To było jak służenie Bogu, którego nigdy nie widziała, a który wzbudzał lęk i respekt. Przez okno widywała karocę wykonaną z ciemnego drewna, zawsze zaprzężona czarnymi końmi. Pan Holger krył się pod parasolem, zarówno w noc, jak i w dzień, gdy wychodził z powozu więc nie mogła dojrzeć choćby jego sylwetki. Długo żyła w dziwnym systemie, a aura towarzysząca temu miejscu sprawiła, że nie była chętna do sprzeciwu. Nigdy też nie wyszła za mury Bance, bo chociaż istniał mur, to ogród był tak ogromny, że już w połowie nie chciało się iść dalej albo mijała przerwa z wypoczynku. Prócz skurczów żołądka nie mogła na nic narzekać. Miała dach nad głową, jedzenie w misce, a ludzie choć małomówni, tworzyli małe społeczeństwo żyjące w milczeniu i zakłamaniu, co oczywiście Grelia zaczęła dostrzegać z czasem. Mając jakieś... maksymalnie dwanaście lat, gdy zaczęły dochodzić do niej myśli buntu i ucieczki, pierwszy raz usłyszała kłótnie, głos pana Holgera oraz zobaczyła na oczy samego właściciela dworu. Uderzył jakąś kobietę, nie jeden raz i Grelia akurat przechodziła korytarzem trzymając w ręce srebrną tacę. Pan Roagal z impetem opuścił pokój napotykając wzrokiem miedzianowłosą nastolatkę. Miał jasne i przejrzyste oczy. Ciemne włosy sięgające mu w niesfornej fryzurze za linię uszu, jeszcze nie w barwie czerni, ale ciepłego brązu. Delikatnie oliwkową, również ciepłą skórę. Spojrzał na nią i zmarszczył brwi. Wyglądał młodo, ale na pewno miał więcej lat niż w pierwszej chwili pomyślała Grelia. Dziewczyna nabrała głośno powietrza, była niezwykle zaskoczona, ale szybko zakryła usta tacą. Teraz, po tych wszystkich latach, gdy mówiono jej jak się zachowywać spotykając Pana Holgera, straciła język w gębie. Patrzyła na niego chwilę, ale po krótkim kontakcie wzrokowym wyminął ją. Dopiero oddalając się od niej, młoda dziewczyna dojrzała, że na podwiniętych rękawkach znajduje się krew, a jego ciało pokryte jest białymi runami.
Tego dnia i to całkowicie niespodziewanie dla każdego, Grelia została zaproszona do głównej części siedziby. Do salonu, w którym nigdy nie była. Nie jako towarzyszka, a jako służąca. Miała podawać herbatkę, spełniać życzenia przybyłych gości. Jej niańka z drżącymi rękoma co rusz poprawiła strój służącej. Ta dziewczyna była za młoda do obsługiwania poważnych gości Pana Holgera, ale nikt mu się nie sprzeciwiał.
Ściany salony były pokryte drewnem. Znajdowało się tu dużo regałów z książkami, drogocenny dywan, szklany stół i obite miękkością siedzenia. Dziewczyna stała z delikatnie spuszczoną głową, a w myślach wciąż powtarzała wszelkie słowa niańki – jak się poruszać, jak się odezwać, kiedy coś powiedzieć i czy w ogóle miała prawo cokolwiek mówić. Stres zżerał ją od środka. Stojąc pod ścianą, przy ozdobnej komodzie, na której stały filiżanki, talerzyki i inne potrzebne jej przybory, miała wrażenie, że zaraz zemdleje. Ten mężczyzna wzbudzał w niej strach, bezwzględny respekt, zero sprzeciwu. Pożerał ją, choć tylko siedział kiwając luźno nogą i czekając na gości. Milczał, a jednak wydawał się ją oceniać w każdej możliwej sekundzie. Przybyli goście zasiedli wolne fotele, rozmowa toczyła się wokół interesów, jakiś dzikich liczb i słów, których nigdy wcześniej Grelia nie słyszała. Najgorszy był moment, gdy odchodziła z tacą pełną naczyń, a on delikatnie dotknął jej ramienia by się do nie zwrócić. Filiżanki i łyżeczki zadrżały. Nikt nie komentował jej zachowania, ale bardzo bała się przebywać w tym pomieszczeniu razem z nim. Poprosił o cukier, a ona niemo na niego spojrzała wielkimi oczami, pierwszy raz tak dokładnie przyglądając się jego młodej twarzy.
To był pierwszy stopień do piekła.
O ile wcześniej myślała, że żyje nieszczęśliwie tak od tamtego wieczoru miał spotkać ją prawdziwy koszmar. Wpajane zasady miały teraz wejść w życie, a ona musiała być bezbłędna. Najmniejszy błąd był karany, na początek jedynie uderzenie drewnianą linijką po rękach, potem przyszły baty. Nie mogąc wytrzymać restrykcji zaczęła się buntować, a bunty gaszone były torturami. Pan Roal Holger stał się nagle wyłącznie Panem i posiadał niesamowity arsenał narzędzi do tortur. Potrafił cały dzień się nie odzywać, a wieczorem wytykać błędy i doprowadzać do szaleństwa, stanów krytycznych i wiecznie trwającego bólu. Im dłużej z nim przebywała tym bardziej stawała się zacięta i pyskata, a on jeszcze dłużej i jeszcze więcej ją torturował. Miała mu być bezwzględnie posłuszna i nie akceptował żadnego niechcianego tonu czy prychnięcia. Był panem i władcą jej życia, a ona miała to rozumieć. Grelia pragnęła uciec, to było miejsce gorsze od piekła. Płakała a następnego dnia inne służki musiały doprowadzić ją do odpowiedniego stanu, by krew nie przeciekała przez suknię i by chodziła wyprostowana. Była jego przyboczną i szczerze go nienawidziła. Mówiła mu to wprost, ale za takie słowa czekała ją kara. Wieczna droga przez mękę, czasem chciała żeby ja po prostu zabił, za mocno uderzył, a ona już nigdy nie otworzyłaby oczu. Był jednak wprawiony w tortury i wiedział kiedy przestać i kiedy znów zacząć. Modliła się do Prasmoka o śmierć, dla samej siebie.
Jej życie zmieniło się diametralnie. Ze zwykłej sprzątaczki w Bance stała się figurą u boku właściciela ogromnego dworu, czy tego chciała czy nie, musiała mu towarzyszyć. Gdy wstąpiła w znajomości Pana Holgara próbowała sobie pomóc, myślała, że odnajdzie wsparcie w tych ludziach, a oni ją wrabiali. Wielokrotnie okłamywana i oszukana straciła zaufanie, ale wierzyła, że w końcu trafi na kogoś kto ją uwolni. Tkwiła w niej wielka determinacja, którą bardzo mocno cenił Pan Holgar i zawsze powtarzał „Szkoda, że nie wykorzystujesz tego w inny sposób. Czegos byś się wreszcie nauczyła”. I tu miał racje, bo gdy Grelia przestała wariować powoli wdrążał ją w nauki. Na początku proste sprawy, czytanie i pisanie. Wiele wyniosła również z życiowych sytuacji, jak na przykład podstawy medycyny, znajomość zielarstwa, miała niezły łeb do wyliczeń i bardzo zgrabne, sprawne palce, którymi zachwycał się Roald. Dziewczyna po prostu w pewnym momencie zrozumiała, że krzykiem nic nie zdziała i ostatnim wybuchem jakim go uświadczyła dotyczył tajemnicy jego dobytku. Przynajmniej częściowej.
Ten dzień, gdy uderzył te kobietę... Skazał ją na tortury, kojarzyła te rozdzierające wycie z piwnicy. To była ona. Słuch o niej zaginął, nie bez powodu. Roald Holger handlował ludźmi. Załatwiał dobrych służących, sprzedawał ich i jeżeli miało się szczęście to trafili do dobrych domów. Nigdy jednak nie sprawdzał swych klientów. Po odkryciu tej tajemnicy Grelia wpadła w nieokiełznaną wściekłość. Była długiem, który miał zamiar sprzedać, traktował wszystkich niczym bydło i tylko posłusznych zostawiał we dworze. W Bance miał najbardziej zaufanych ludzi, wielu z nich kablowało buntowników. Kto, i kiedy, i jak, tego Grelia nie wiedziała, ale po wykryciu papierów dworu Bance miała szczerą ochotę zabić Roalda. Chwyciła za ostrą spinkę, napadła na niego, chciał wbić mu te szpilę w gardło, ale jakie miała szansę z mężczyzną? Chwycił ją za gardło i uderzył od ścianę. Dusił i szeptał wściekle:
- Grelia, jesteś wyłącznie cholernym długiem jaki spłacili twoi rodzice. Już dawno powinnaś się do tego przyzwyczaić. Przestań pierdolić i walczyć o coś, co ci się nie należy. Nie jesteś wolnym człowiekiem tylko pieprzonym długiem – wycedził przez zęby i krótkim szarpnięciem puścił dziewczynę. Później skopał i pobił.
W tłumie Roald jest całkowicie inny. Miły dżentelmen, który pięknie się wysławia. Wielu ceni sobie jego towarzystwo, jest niezwykle utalentowanym magiem, chociaż nikt do końca nie jest pewien jego pochodzenia. Czytelnicy aur otrzymują błędne wskazówki, bardzo niezrozumiałe i rozmyte informacje. Niby człowiek... ale czuć, że tkwi w nim coś więcej. Biały runy pokrywają jego palce, przedramiona, plecy i nogi, szyję oraz klatkę piersiową, ale ktoś kto go zna już dawno się tym nie przejmuje. Nosi często pojedyncze szkiełko, a włosy ma gładko zaczesane do tyłu. Ubranie eleganckie, zadbane, pachnie drogimi perfumami. Umysł ma jasny i czysty, a Grelia uważa to za istne przekleństwo.

Grelia żyje w kłamstwie od samego początku swojego urodzenia. Wiedziała, że wszyscy mijający ją ludzie w Bance to tylko inwestycja. Długo zastanawiała się czy ma więcej szczęścia niż myśli, czy mogła skończyć jeszcze gorzej? Dreszcz przeszywał jej ciało, a łzy same chciały napływać do oczu, gdy przypominała sobie co dzieje się w ciemnych pomieszczeniach budynku. Momentami wybuchała płaczem, ale i za to była karana. Nikt nie chciał jej pomóc i sama musiała dojść do wniosku, że takie emocjonalne huśtawki do niczego jej nie doprowadzą. Wielokrotnie próbowała się zabić, ale jej samobójcze próby skończyły się fiaskiem, a ona dostała dodatkową parę oczu, która śledziła każdy jej ruch. Długo dochodziła do momentu, w którym ostatecznie wyjałowiła się z uczuć, które stanowiły ogromny ciężar dla jej duszy. Wypłowiała osobowością, stała się bezbarwną masą bez wyboru. To był najspokojniejszy okres w jej życiu. Mag ostatecznie przedstawił jej nauki alchemiczne, to właśnie przy duszących oparach spędziła mnóstwo czasu by zapełnić głowę czymkolwiek innym niż własne przemyślenia. Nosem utknęła w książkach, w towarzystwie u boku swego Pana, stała grzecznie, ale nie mogła odpłynąć nigdzie myślami. Marzenia były dla wolnych, a nie takich jak ona. W pewnym momencie zaczęła być również doceniana, nagradzana, choć rzeczami, które nie miały dla niej znaczenia. Niemniej jednak była zobowiązana okazywać wdzięczność. Dostawała lepsze ubrania, nawet gorset obejmujący talię, a także naszyjnik. Jedyny spadek po rodzinie.
Grelia widząc go nie mogła uwierzyć, że jeszcze cokolwiek należy tylko i wyłącznie do niej. Z jednej strony dowód na jej sprzedaż, wieczną mękę, błąd jej rodziców, z drugiej jedyne powiązanie z jej rodem. Dziewczyna przytuliła go mocno do policzka i przez kolejne miesiące była to jedyna rzecz, której wypłakiwała się po nocach, którą czule obejmowała, aż w pewnym momencie stała się tylko pamiątką.
Roald Holger rósł w potęgę pod każdym względem. Stał się nietykalny w towarzystwie, obrzydliwie bogaty więc tym bardziej potrzebował pięknej damy u boku. Wiele kobiet zabiegało o jego względy, ale on zawsze pozostawał wierny swojej służącej... z którą nawet nie sypiał. Po prostu sam fakt posiadania Grelii, kierowania nią jak marionetką wydawał mu się wystarczać. Swoje seksualne uniesienia jak najbardziej przeżywał z innymi kobietami, ale ona wydawała się dla niego najcenniejsza.
Podróżowali coraz to po kolejnych, nowo zbudowanych lub odkupionych mniejszych dworkach Holgera, a to przerażało rudowłosą jeszcze bardziej. Im większą miał potęgę w dłoni tym mniejsze były jej szansę na ucieczkę... choć po co miała uciekać, gdy robiła co kazał, a on jej za to nie bił?
Ano znalazł się też i powód ku temu.
Kobieta. Piękna, czekoladowo-włosa kobieta z naturalnymi falami. Jej włosy połyskiwały za dnia i nocą, oświecone słońcem czy księżycem, blaskiem świecy bądź diademów, ona zawsze była olśniewająca. Nieskazitelna skóra o delikatnie rumianych licach, pełne usta w kolorze dojrzewających w ogrodzie róż. Pierwszy raz spotkała ją na balu u boku arystokraty. Grelia poczuła emocje, których nigdy wcześniej nie posmakowała. Nie wiedziała nawet co to miłość, a ta dziewczyna była ich ucieleśnieniem. Florence la Deru. Tak brzmiało jej imię, choć nazwisko niedługo miało się zmienić. Grelia odwracała spłoszona wzrok, a gdy pierwszy raz miała się do niej odezwać... zdębiała. Pomyśleć, że akurat w tamtym momencie jej Pan stwierdził, że Grelia ma większe prawo głosu i dał jej nawet kilka spraw w ręce! Jedna z nich, jak się okazało, wiązała się z interesami państwa Deru. Oczywiście służąca otrzymywała tylko mało znaczące hasła – zanieść, dopilnować podpisów, sprawdzić umowę, donosić o wszelkich szczegółach, ale nie było szans na przekręty. Holger był ostrożny, a jego interesy i zobowiązania zbyt korzystne by ktoś zechciał mu ukrócić łeb. Otaczał się odpowiednimi ludźmi, z takimi też się zadawał. Każdy maczał w tym palce, a ci co nie wiedzieli nigdy dowiedzieć się nie mieli. Ewentualnie byli eliminowani. Grelia wydawała się przejść przez wszystkie możliwe scenariusze, ale ten zaskoczył ją nie bez powodu.
Dojeżdżając na dwór państwa Deru, Grelia wielokrotnie spotykała Florence. Służąca otoczona była zazwyczaj pachołkami mającymi na celu ją chronić podczas podróży, ale mimo bacznego wzroku mężczyzn, znajomość między dwoma dziewczynami powstała. Grelia zawsze starała się trzymać głowę prosto, patrzeć przed siebie, utrzymać godną pozycję, ale raz jej to nie wyszło... w momencie, gdy pocałowała Florence. Jej pocałunek był delikatny, a usta arystokratki miękkie i wilgne. Zszokowana własnym zachowaniem Grelia chciała uciec, ale wówczas delikatna dłoń Florence spoczęła na palcach służącej. W ten sposób rozpoczął się gorący romans.
Ich miłość miała zostać zapieczętowana ucieczką. Grelia pragnąca wolności oraz Florence, która nie chciała wyjść za mężczyznę. Długo planowały tę noc. Wiele przegadanych godzin, kilka wycofanych decyzji, spocone dłonie, wspólne noce... To wszystko miało się skończyć, lecz coś poszło nie tak. Zostały złapane.
Grelia patrzyła okrągłymi oczami na strażnika, który trzymał nad nią halabardę. Drżała. Drżała z przerażenia na myśl o tym, co zechce zrobić z nią Holger. Dziewczyny rzucono na środek sali w jednym z pomieszczeń dworu państwa Deru. Większość otaczających je osób przynależały do rodziny Florence, surowo mierzących wzrokiem brązowowłosą dziewczynę. I tylko jeden on – Roald Holger, który był gorszy od każdego możliwego wygnania i wydziedziczenia w rodzinie, lecz tylko Grelia wiedziała o jego tajemnicach. O tym co zrobi.
Spytane przez wszystkich czy ich związek jest prawdą Grelia od razu odpowiedziała „tak!”, wyznała miłość do Florence i zapierała się w swych uczuciach, córka arystokratów zaś... wyrzekła się tej miłości. „Ja? Nigdy w życiu, z kobietą?! Przecież to przekleństwo! Ona jest w dodatku służącą”. Sponiewierała ich miłość wieloma, paskudnymi słowami ,a Grelia patrzyła na dziewczynę z niedowierzaniem. Wargi jej drżały, gdy została sprowadzona do roli wyłącznie służącej. Florence obwiniała Grelię o podanie eliksiru o nieznanym ja pochodzeniu, który ja otumanił. Przecież ona doskonale znała się na alchemii! Młoda arystokratka wróciła do łask rodziny, Grelia zaś... została zamknięta w piwnicy. Bita, podtapiana, pogryziona przez szczury, głodzona... Należała tylko i wyłącznie do Ralda Holgera.
Gdy tortury miały swój koniec, a ona po wielu miesiącach wykaraskała się z wszelkich ran, w Grelii wciąż tliły się uczucia do Florence. Przez cały ten czas powtarzała sobie, że ich miłość nie może być kłamstwem. To wszystko nie mogło być obłudą, ona za mocno kochała Florence by ją teraz porzucić! Grelia wgłębiła się w tajniki alchemii połączone z magią. Stworzyła eliksir miłości i wróciła jeszcze raz spotkać się z ukochaną. Razem tkwiły ukryte w wieży rozmawiając ze sobą kolejne kilka godzin. Ta miłość nie zgasła, nie mogła. Ona była zbyt cudowna, zbyt idealna by kłamać. Grelia głęboko wierzyła w to, że dziewczyna się jej wyrzekła tylko przy rodzicach. To oczekiwania zmusiły ją do takich, a nie innych słów. Jednak tym razem Grelia była gotowa. Wkropiła kilka kropel eliksiru do napoju Florence, teraz będzie ją kochać bezwzględnie, a gdy uciekną... Gdy im się uda być w końcu razem będą mogły być szczęśliwe. Eliksir w końcu wygaśnie, Florence ocknie się w całkiem nowym miejscu, w nowym życiu. W życiu, w którym jest Grelia.
Wiedźma głaskała gładkie włosy arystokratki. Oparła swoje czoło o czoło Florence czule pieszcząc jej policzek kciukiem.
- Już niedługo z tym skończymy – obiecała Grelia, a z oczu ciekły jej łzy.
Jednak i ta noc okazała się być przeklętą. Ktoś wydał nieobecność Grelii. Została przyłapana z Florence w wieży, gdy dziewczyny okazywały sobie czułość. Zdezorientowana dziewczyna rozejrzała się po ludziach i tym razem, w tym towarzystwie był jej Pan. Służąca nie zdażyła ukryć eliksiru, wyrok padł w jej stronę.
To była najgorsza noc jej życia, gdy została sprowadzona do sali tortur i przypięta pasami do drewnianego stołu. Grelia długo się szarpała, wrzeszczała. Wciąż czuła zapach krwi, a jej Pan powtarzał „To tu zginęła”. Musiał dodatkowo obciążyć dziewczynę łańcuchami, nie chciał jej w żaden sposób otumaniać. Miała wszystko doskonale pamiętać. Miała pamiętać, że należy tylko do niej.
Ten krzyk był gorszy od każdego poprzedniego. Mieszkańcy Bance długo jeszcze go pamiętali, odbijał się echem po wielu ich snach.
Grelia błagała by tego nie robił. By zielony kwas nie spłynął po jej twarzy. Niszczył jej dusze długo. Doskonale bawił się jej kosztem, a ona przez długie miesiące nie pojawiała się nigdzie. Zamknięta w czterech ścianach próbowała odratować swoją twarz, włosy, skórę na brzuchu czy udzie. Grelia przestała marzyc o śmierci. Marzenia nie są dla niewolników.

Od tamtej pory Grelia jest bardzo posłuszna swemu Panu. Paraliżuje ją myśl by przeżyć coś podobnego albo jeszcze gorszego. Przyznaje się otwarcie, że sama uciekła i wpadła w tarapaty gdzie ją tak oszpecono. Ze smutnym tonem głosu powtarza, że niepotrzebnie sprzeciwiła się Holgerowi po skandalu jaki wywołała. Niektórzy cmokają na nią z wielką rezygnacją, niektórzy jej nawet troszeczkę współczują, ale jest zwykłą służącą bez rozumu. W kolejnych latach wszyscy przyzwyczaili się do służącej w masce. Kiedyś jeszcze mogła stanąć u boku Holgera niemalże jako narzeczona, dziś nie ma na to szans, lecz wciąż jest jej oczkiem w głowie.

Dane gracza: Grelia

Nazwa użytkownika:
Grelia
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Frigg, Niviandi, Deithwen, Kavika, Pliszka, Namir, Shantti, Cedr, Francine, Kvaser, Paank, Ruu,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Cz wrz 13, 2018 1:12 pm
Ostatnia wizyta:
N wrz 30, 2018 7:52 pm
Liczba postów:
2 | Znajdź posty użytkownika
(0.00% wszystkich postów / 0.03 posty dziennie)
Ostatni post:
[Biały Ogród] Jak nie ulec pokusie
N paź 07, 2018 6:53 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Teravis
(Posty: 2 / 100.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Biały Ogród] Jak nie ulec pokusie
(Posty: 2 / 100.00% postów użytkownika)
cron