Profil użytkownika Sugarro

Avatar użytkownika
[Ta karta nie została jeszcze zaakceptowana]

Ogólne

Potęga:
Imię: Sugarro z Klanu Szczęścia
Rasa: Centaur
Wiek: Około 239 lat


Aura



Wygląd

wstęp - bla





Ciało centaura


bla





Ubrania


bla





Zachowanie, głos, mowa ciała


bla


Charakter

bla

Atrybuty

Krzepa:Stalowe mięśnie, Niezłomny, Odporny,
Zwinność:Niezbyt zręczny, Szybki, Niedokładny,
Percepcja:
Umysł:Niezbyt bystry, Niezbyt błyskotliwy, B. silna wola,
Prezencja:Ładny, Barbarzyński,

Cechy specjalne

Cechy rasowe - Centaur [D]

Umiejętności

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

“Krwi nie zmyjesz, bo ta zostawia dwa ślady - jeden na uzbrojeniu, drugi na sercu. Owszem, zbroja może lśnić, ale serce, póki bije, wciąż obciążone jest posoką zabitych” ~ Sugarro







Wspomnienia Członka Klanu



Wiele, wiele lat temu istniało miejsce w Dolinie Maurat, gdzie nikt się nie zapuszczał ze względu na brak czegokolwiek, co mogłoby wzbudzić zainteresowanie bądź co mogłoby służyć za źródło zarobku. To właśnie tam, od czasów, których niewielu pamięta, istniał klan centaurów, o wdzięcznej nazwie Klan Szczęścia. Ze względu na swoje położenie, jak i również na to, że członkowie klanu zdawali się wystarczająco zadowoleni z życia bez przemierzania odleglejszych terenów, byli oni w pewnym sensie odizolowani od reszty świata, żyjąc własnym życiem i nie przejmując się tym, co może istnieć poza granicami tego, co nazywali domem.

Z tego względu nazwa klanu była szczególnie na miejscu - od setek lat żadna tragedia nie dotknęła którejkolwiek z rodzin będących częścią tego społeczeństwa, największe niebezpieczeństwo zaś, jakiego mogli się spodziewać, to spontaniczny pożar okolicznych terenów bądź ukąszenie przez wystraszone jadowite zwierzę. Z tego to powodu kolejne pokolenia kładły coraz mniejszy nacisk na walkę i trening do tejże przygotowujący. Zamiast tego, cieszyli się życiem, dopóki ono trwało.

Przynajmniej tak było w przypadku większości centaurów. W którymś pokoleniu bowiem znalazło się dwóch braci. Ich narodziny były zwyczajne, lecz to, co im towarzyszyło, już nie. Centaur, którego to Matka Natura obdarzyła zdolnością odczytywania przyszłości innych, stwierdził, iż każdy z nich - w swoim czasie - zmieni nieodwracalnie klan Szczęścia. Rzecz jasna wszyscy odebrali to za dobrą nowinę - ci, którym na myśl przyszło, że to może równie dobrze oznaczać tragedię, nie śmieli nawet otworzyć ust, co by nie obrazić matki i ojca nowo narodzonych.

Ledwo zaczęli galopować, a ich rozwój poszedł w dwie przeciwne strony w każdej możliwej dziedzinie. Peperro był wątłym, niemalże zniewieściałym blondynem, co zresztą dobrze współgrało z jego nad wyraz niskim potencjałem fizycznym. Rekompensował to sobie jednak tym, że magia zdawała się współgrać z nim na równi z tym, jak prawa ręka współgra z prawą - Już kilka dni po urodzeniu potrafił - nieświadomie - kontrolować magię. W wieku kilku lat potrafił w pełni zapanować nad skutkiem tego, co wywoła, a gdy nadchodziły jego trzydzieste urodziny, czyli czas po którym został uznany za pełnoprawnego członka klanu, nawet wszyscy inni członkowie centaurzej wspólnoty razem wzięci nie potrafili przewyższyć Peperro pod względem czystego potencjału magicznego czy nawet zdolności korzystania z tychże.
Był on także niezwykle inteligentnym osobnikiem, który bez trudu potrafił nie tylko pochłaniać wiedzę starszych, ale także na jej podstawie zdobywać nową.

Brązowowłosy Sugarro, jak wcześniej wspomnianio, różnił się od Peperro diametralnie. Rósł w niespotykanym, czasami nawet niepokojącym tempie, przez co górował nie tylko nad swoimi rówieśnikami, ale także nad centaurami o kilka lat starszymi od niego. Na dodatek jego ciało nabierało zarówno siły, wytrzymałości jak i również czysto męskich cech z zastraszającą prędkością. Gdy był ledwie nastolatkiem dorównywał wysokością swoją do w pełni dorosłych członków klanu, a na widok tego, jak jest umięśniony, żartowano, iż bliżej mu do bycia w połowie bykiem, niż koniem. Sugarro zdawał się być w pełni tego świadomy i akceptował to, bowiem na tym skupił swój rozwój - na trenowaniu swojego ciała w celu wzmocnienia jego aspektów fizycznych. Był on z tego powodu jednym z nielicznych centaurów klanu Szczęścia, który z własnej woli pielęgnował - niejako zaniedbaną przez jego współbratymców - sztukę walki. Nie był może zbyt bystrym przedstawicielem swojej rasy, ale fascynowały go tradycje klanu, jego historia oraz legendy, co zresztą wyuczyło w nim silne zasady moralne, jak i również przywiązanie do społeczeństwa, w którym to żył.

Chociaż obydwoje różnili się od siebie znacznie, to jednak jeden brat wspierał drugiego i cieszył się jego szczęściem. Razem często spędzali czas oraz rozmyślali nad tym, w jaki sposób każdy z nich zmieni klan na lepsze. Peperro od zawsze wiedział, że chce zostać szamanem klanu, co by jego magia i wiedza mogły służyć dobru wszystkim w każdą godzinę dnia. Sugarro z początku nie wiedział, kim będzie, jednak z czasem zdecydował, iż jego przeznaczeniem musi być zostanie wodzem, co by jego siła mogła obronić klan przed wszelkim zagrożeniem, a jego zasady zaś byłyby przykładem dla młodszych pokoleń.

Marzenie Peperro spełniło się tak szybko, jak to było możliwe - Ledwie przyznano mu, ze względu na trzydzieste urodziny, tytuł pełnoprawnego członka klanu, a dotychczasowy szaman oddał swój tytuł jemu, widząc w nim potężną magię oraz godnego zastępce. To zdarzenie, wraz z ciągłym zapewnianiem ze strony brata, że i jego pewnie spotka szczęście, sprawiło że Sugarro starał się jeszcze bardziej pokazać się jako dobry potencjalny wódz klanu. Pomagał wszędzie, gdzie jego rozmiary i siła były atutem, nieważne, czy został poproszony o asystę. Rzecz jasna wszyscy byli mu za to wdzięczni za to, że z jego pomocą nie tylko lżej było, ale także szybciej szły codzienne obowiązki członków Klanu.

W ten sposób minął rok, później kilka lat, a jeszcze później kolejne kilkanaście. Zanim wybiło Sugarro sto lat, nadszedł czas, na który tak cierpliwie czekał. Obecny wódz był już za stary, wybrał więc swojego zastępcę, lecz nie był nim Sugarro, a inny, mniej wyróżniający się wśród naturian osobnik. Tego dnia Sugarro wyraził swój sprzeciw, kiedy tylko ta wieść dotarła do niego. Z trudem opanowując gniew, przemówił do wszystkich, przysięgając, że postara się jeszcze bardziej, co by następnym razem to on stał się osobą odpowiedzialną za opiekę nad klanem. Nie były to rzecz jasna słowa rzucone na wiatr, o czym świadczyła jego śmiertelnie poważna mina. Od tego czasu Sugarro nie miał dla siebie litości - jeśli coś było to zrobienia, a on był w stanie to zrobić, to wtedy robił to najlepiej jak umiał. Możnaby powiedzieć, że przemienił swój gniew na energię, której nadmiar nie dawał mu spać spokojnie w nocy.

To wszystko jednak nie zmieniało jednak faktu, że krew kipiała mu dziką furią za każdym razem, gdy przypominał sobie, że ktoś inny został uznany osobą bardziej godną od niego na stanowisko wodza. Gdy tylko miał wolną chwilę, odchodził w okoliczny las, gdzie wyładowywał swój gniew na drzewach, które łamał - a czasem i powalał - uderzeniami swych mocarnych kopyt. W gorszych momentach własnymi pięściami bił w pnie drzew, nieraz pozostawiając po nich wyraźne ślady pod postaciami wgnieceń. Choć mogło to wydawać się drastyczne jak na naturianina, to jednak dzięki temu panował nad swoim gniewem, który ze względu na centaurze pochodzenie, był niezwykle łatwy do wzniecenia i tak samo trudny do utrzymania w ryzach.

Tak oto upłyneło wiele, wiele lat. Sugarro, choć nadal wypełniał swoje obowiązki wobec klanu, był oschły wobec wszystkich, nawet wobec własnego brata, któremu w głębi serca zazdrościł sukcesu w spełnieniu marzenia. Wielu tłumaczyło mu, że może bycie wodzem nie jest mu pisane, lecz szły te słowa na marne, centaur bowiem był uparty jak osioł, a nawet gorzej. Najgorsze było jednak to, że z każdym rokiem, który przemija, furia coraz bardziej pochłaniała naturianina. Pragnął jedynie tytułu, który byłby okazaniem wdzięczności klanu wobec jego czynów, ale ten nie dość, że wciąż był nieuchwytny, to na dodatek na jego oczach był nadawany słabszym osobnikom.

W końcu nadszedł dzień, kiedy Sugarro nie wytrzymał. Minęło ponad dwieście dwadzieścia wiosen od jego urodzenia, a on wciąż, pomimo całej ciężkiej pracy, pomimo poświęcenia, był jedynie zwykłym członkiem klanu. Coś w nim pękło. Wykrzyczał wszystkie, dosyć nieliczne, przekleństwa, jakie znał, w stronę swojego klanu. Oskarżył ich o zaniżanie jego osiągnięć, o ignorowanie jego czynów, o to, że najwyraźniej nie zaakceptowali go jako członka klanu. Wszyscy rzecz jasna - zgodnie z prawdą - zaprzeczali. Lecz na nic słowa rodziny, przyjaciół, on już zdecydował. Rzucając groźbę, iż pożałują tego, jak go potraktowali, zaczął galop w pierwszym lepszym kierunku.




Wspomnienia Mordercy


Pierwsza wioska ludzi, jaką spotkał, była ledwie kilkunastoma drewnianymi budynkami ustawionymi obok siebie. Była, bowiem Sugarro z pomocą swoich kopyt i gołych rąk zdołał zutylizować znaczną część drewna w drzazgi. Tamtejsi mieszkańcy nie spodziewali się czegoś takiego, ale gdy tylko dotarło do nich, że naturianin jest gotowy stratować ich w swoim szale, uciekli jak najdalej w stronę najbliższego miasta, szukając schronienia. Zostawili za sobą spory dobytek, nie mogli w końcu zabrać wszystkiego ze sobą, co zauważył centaur, gdy tylko jego żądza zniszczenia została na chwilę uspokojona. Skoro już tu był, uznał, że skorzysta z tego, co zostawili za sobą dawni mieszkańcy tego miejsca.




Wspomnienia Nauczyciela - Czasy obecne

Dane gracza: Sugarro

Nazwa użytkownika:
Sugarro
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Drim, Evangeline, Avarralie, Siyne, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion, Sargeras,
Martwe postacie:
Shadei
Status:
OFFLINE
 
 
Strona WWW:
http://vulcarae.deviantart.com/
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
51103480
Grupy:
Dołączył(a):
So cze 30, 2018 11:54 am
Ostatnia wizyta:
Pt sie 10, 2018 3:02 pm
Liczba postów:
0 | Znajdź posty użytkownika
(0.00% wszystkich postów / 0.00 posty dziennie)
cron