Profil użytkownika Lieselotta

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Lieselotta Abnormes, dla znajomych Liza bądź Liz
Rasa: Smokołak
Wiek: 27 lat


Aura

Aury, choć nie jest jakoś szczególnie silna, bezbronną także nie można nazwać. Od razu z dumą pokaże Ci swoje błyszczące młodzieńczym wigorem, twarde niczym zbroja, chroniące ją łuski i obnaży ostre pazury, którymi potrafi się bronić. Tworzą one naturalną zbroję i oręż barwy żelaza, a ich zapach doprawiony wonią wilgotnej ziemi dopełnia obrazu istoty, która z urodzenia obdarzona została predyspozycją do przetrwania. Mogą więc rozwijać się w niej wysycone cyną ścieżki, wijące się niczym węże aż po sam horyzont, swoją giętkością zatrważając nawet doświadczonych wędrowców. Ci z nich, którzy zostaną, zatopią się w topazowej poświacie, a kakofonia dźwięków zmieniająca barwy na ich drodze, utrudni im wszelki ruch. Wtedy też właśnie przed dalszą podróżą ostrzeże ich trzask płomieni i strzelające w niebo iskry. Będą musieli wycofywać się na czworaka po lekko schropowaciałej ziemi, wpadając raz po raz to w lepkie kałuże, to suche piaski mające ostry i słodko-gorzki smak.


Wygląd

Postać Lieselotty nie ogranicza się jedynie do człowieka, jest zmiennokształtną i posiada trzy formy.

Forma ludzka: W tej formie Liza bardziej przypomina elfa o gadzich źrenicach niźli człowieka. Swój młody wygląd z pewnością utrzyma przez większość życia. Jest całkiem ładna, ale jakby się postarała, to mogłaby być naprawdę piękna. Do sześciu stóp niewiele jej brakuje, jednak może się poszczycić swoją szczupłą sylwetką. Jej cera jest nieco szara, ale coś odwraca od tego uwagę. Są to ciemne tatuaże w postaci długich rys pod oczami i płomieni, pokrywających prawie całe jej plecy i ramiona. Kazała je sobie zrobić tuż po odejściu, gdyż podobne miały jej rodzice. Oprócz tych znaków, na jej ciele znajduje się jeszcze jedna cecha szczególna - blizna na obojczyku. Nawet, jeśli łuski zostały wydarte w momencie, kiedy była hybrydą, postać smocza i ludzka także to odczuły. Dziewczyna ciągle ją zasłania i stara się nie okazywać nawet przed tymi, którym ufa.
Od człowieka odróżniają ją wąskie, spiczaste uszy podobne do elfich. Większość ludzi nie zwraca uwagi na jej jasnoszare oczy, a mianowicie na pionowe źrenice, tłumacząc to wadą genetyczną albo magią, choć bardziej wnikliwi mogą jej zarzucić to i owo. Jej włosy są długie, gęste i falowane, o dosyć dziwnym kolorze, można by rzec - nienaturalnym. Jak wiele osób w Alaranii może się pochwalić ich brzoskwiniową barwą? Choć to zapewne też można wytłumaczyć jakąś rzadką miksturą na zmianę koloru.
Ma okrągłą twarz, jej oczy są dosyć szerokie, nos lekko zadarty a usta wydatne o kolorze takim samym jak włosy.
Jej głos jest wesoły i często się śmieje, gdy jednak Liza się zdenerwuje, od razu można to wyczuć. Smokołaczka porusza się jak typowy obdartus - często się garbi, szura nogami o ziemię, przepycha się w tłumie... innymi słowy - do kulturalnych nie należy.
Ubiera się w długą tunikę, którą opasa wąskim paskiem. Zakłada wysokie buty z końskiej skóry, o grubych podeszwach. Z jej szyi zwisa prosty naszyjnik z magicznym kamieniem, który dała jej matka, a na jej plecach przewieszony jest zazwyczaj wielki, dwuręczny miecz.

Forma hybrydy: W tej postaci Liza nieco podrasta i ma pełne sześć stóp. Całą jej skórę porastają sporej wielkości twarde, jasnoczerwone, może nawet lekko brzoskwiniowe łuski, które zastępują jej zbroję. Jedynie na prawym obojczyku brakuje trzech, które niegdyś zostały usunięte. Jej ciało staje się bardziej masywne, choć nawet przez to nie traci całego uroku. Z tyłu wyrasta długi, gadzi ogon, z głowy białe rogi, paznokcie zamieniają się w ostre pazury a twarz w smoczy pysk. Jej oczy się nieco zwężają, a uszy stają się takie, jak u gadów. U niektórych smokołaków w tej postaci wyrastają również skrzydła, jednak ona nie otrzymała od natury takiego prezentu.

Forma smocza: Jest to najpotężniejsza forma, choć z prawdziwymi smokami i tak nie może się równać. Jest od nich znacznie mniejsza i słabsza. Łuski smokołaczki są bardzo twarde, mają czerwono-pomarańczową barwę. Jej budowa jest smukła, a długością ledwo przekracza siedem sążni, co jest - jak na smoka - bardzo niewiele. Z jej głowy wyrastają duże rogi, a od czoła ciągnie się pasmo kolców biegnące wzdłuż grzbietu aż po końcówkę ogona. Jej skrzydła są złączone z łapami, podobnie jak u nietoperzy. Kiedy chodzi, podpiera się na przednich kończynach.


Charakter

Smokołaczka zajmuje się... wszystkim. Nieważne, czy chodzi o ochronę karawan, czy odnalezienie zaginionej pamiątki. Nieważne, czy zlecenie wykonuje się przez dzień, czy przez rok. Nieważne, ile płacą... dobra, to jednak jest ważne. Dola najemnika nie jest dla wygodnickich. Trzeba się postarać, żeby dostać jakieś zlecenie. Dlaczego? Otóż ludzie wolą najmować specjalistów w danej dziedzinie, a - jak to się mówi - jeśli umiesz wszystko, to tak naprawdę nie umiesz nic. Nie jest to prosty fach, jednak z pewnością bardzo ciekawy. Przynajmniej według niej. Liza wybrała takie życie, ponieważ można wiele przeżyć, doświadczyć niesamowitych rzeczy i poznać niezwykłych ludzi.
Jeżeli ludzi opisywałoby się jednym słowem, do smokołaczki z pewnością przylgnęłoby miano "dziwnej". Dziewczyna jest pewna siebie i śmiała, przez co często wpada w kłopoty. Jest nieprzewidywalna, nie zwraca uwagi na przyszłe konsekwencje swoich czynów, bądź po prostu nie wie, że takowe istnieją. Bywa także beztroska i często zmienia zdanie. Stara się trzymać ustalonego planu, ale jeśli zdecyduje, że jakaś zmiana wyjdzie na lepsze, to nie zawaha się postąpić inaczej. Jeżeli chodzi o jej temperament, cóż... można się nieźle zdziwić. Kiedy ktoś ją zdenerwuje, potrafi wyżyć się na nim dość brutalnie, jeśli jednak chodzi o przyjaciela, to (po głośnej kłótni) może dąsać się przez jakiś czas, ale da się ją przekonać, by zapomniała o przeszłym sporze. Jednakże nie należy do osób cierpliwych, poza tym dość trudno jej zaimponować.
Nie, żeby była szarakiem, bo potrafi przekonać ludzi do własnego zdania, jednak woli podążać za kimś niż stać na czele. Szefem może nazwać kogoś, kto jej zaimponował i nie zdradził jej zaufania.
Często żartuje, ale potrafi też być poważna, tyle że na swój sposób. Czasem jej pomysły mogą wydawać się śmieszne i dziwne, ale ona traktuje je poważnie, bo gdy spojrzysz na nie trochę inaczej, zauważysz w nich sens. Nawet, jeżeli tylko w znikomych ilościach.
Smokołaczka nie należy do osób nader kulturalnych. Właściwie, to rzadko zwraca uwagę na swoje zachowanie. Prawie nigdy nie używa zwrotów grzecznościowych, a do ledwo poznanej osoby mówi tak, jakby zwracała się do starego znajomego. Dla Lizy wszelkie formalności zdają się być zupełnie zbędne.
Jeżeli chodzi o jej zapatrywanie na dobro i zło... cóż, dziewczyna nie ma wyrobionego zdania na ten temat. Robi to, co wydaje jej się słuszne, ale jedno jest pewne - świat nie dzieli się na czarne i białe.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Czuły słuch, Pozbawiony węchu, Szczątkowy smak, Przytępione czucie, Czuły zm.mag,
Umysł:Ineligentny, B. silna wola,
Prezencja:Ładny, Barbarzyński,

Cechy specjalne

Przemiana i zdolność do lotu [D]Liz, tak jak każdy smokołak, potrafi przeistoczyć się w hybrydę oraz smoka. W formie tego gada wyrastają jej wielkie skrzydła, dzięki którym może latać.
Co cie nie zabije, to cie okaleczy [S]Smokołaczka posiadła nową słabość, co wcale jej nie ułatwia życia. Brak łusek na prawym obojczyku sprawia, że musi chronić tamto miejsce lepiej niż wcześniej.
Smocze cechy [Z]Posiadanie ludzkiej postaci jest bardzo wygodne, choć nawet w niej dziewczyna nie przypomina do końca człowieka. Posiada niezwykle odporny żołądek, jest w stanie strawić nawet metal. Nie stanowi dla niej problemu zjedzenie surowego mięsa, kości czy nawet kamieni. I choć u dziewczyny nie rozwinął się zmysł węchu, wynagradza jej to świetny wzrok i słuch.
Ulubiony żywioł [D]W postaci hybrydy i smoka, Lieselotta potrafi zionąć ogniem. Jest także na niego odporna.
Mowa jest srebrem [Z]Poprzez swoje pokrewieństwo z tym pradawnym gatunkiem, posługiwanie się smoczym językiem nie sprawia smokołaczce problemów. Płynnie porozumiewa się także w języku wspólnym oraz elfim.

Umiejętności

Pływanie [O] Z pewnością nie utonie, ale pływa dosyć wolno.
Polowanie [P] Niezbyt radzi sobie jako człowiek, ale będąc w postaci smoka szybko złapie zdobycz.
Przetrwanie [O] W życiu wędrowca przetrwać nie jest łatwo, ale jej się (jak na razie) udaje.
Torturowanie [O] Często wykorzystuje tą umiejętność, ale jedynie na ludziach, którzy ją zdenerwowali lub od których chce wyciągnąć informacje.
Czytanie aur [W] Łatwo przychodzi jej czytanie aur, wcześnie się tego nauczyła.
Kartografia [P] Ogólne czytanie mapy, nic więcej.
Targowanie się [O] Całkiem nieźle sobie radzi w przekonywaniu innych do zmienienia ceny.
Bestiologia [P] Może mniej-więcej określić, jakie to zwierze. Często się myli.
Historia [O] Powierzchowna wiedza o tym, co działo się dawniej.
Matematyka [O] Potrafi rozwiązać proste działania.
Czytanie [P] Czytanie idzie jej słabo, czasami przekręca słowa. Nie umie pisać.
Poliglotyzm [W] Zna trzy języki: wspólny, elfi i smoczy.
Władanie bronią białą [dwuręczny miecz] [W] Liz jest oburęczna, co dodatkowo daje jej przewagę w walce.
Uniki [W] Dzięki wysokiej zręczności i nieprzeciętnej szybkości potrafi łatwo unikać większości ciosów.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Ognia [U]Smokołaczka od zawsze chciała współgrać ze swoim żywiołem, bo właśnie tym był dla niej ogień. Głównie używa tej magii do walki, ale przydaje się też do codziennych spraw.
Chaosu [U]Liza bardzo lubi ten typ magii - nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć.

Magiczne przedmioty

Rubinowy Naszyjnik [ZAK]Średniej wielkości rubin, utrzymywany na wytrzymałym, szarym sznurku. Jest odporny na płomienie. Kiedy skupisz na nim swój wzrok, możesz dostrzec wewnątrz kamienia żar, a nawet małe iskierki. W dotyku jest bardzo ciepły. Liza otrzymała ten naszyjnik od matki, tuż przed tym jak odeszła. Był przekazywany z pokolenia na pokolenie i miał za zadanie wzmacniać płomienie - czy to wywołane magią, czy z wrodzonej zdolności smokołaków.

Towarzysz


Historia

Smokołaki są na wymarciu, każdy to powie. Wielu z tej rasy nigdy nie widziało sobie podobnych, więc odnalezienie bratniej duszy wydaje się dla nich czymś nieosiągalnym. Ale nie jest to niemożliwe...
Rodzice Lieselotty żyli w zgodzie z naturą, wiele lat temu społeczeństwo ich odrzuciło i tak się nawzajem znaleźli. I tak się nawzajem pokochali. Postanowili opuścić miasta ludzi i odrzucić ich kulturę. Mieszkali w jaskiniach i w lasach, pełni swobody i poczucia wolności. Niczym prawdziwe smoki. I choć stronili od ludzi, to nieraz widywali się z naturianami i innymi zmiennokształtnymi, w końcu musieli robić jakiś interes, ale poza tym byli towarzyscy i nie przepadali za samotnością.

Lieselotta przyszła na świat trzeciego dnia Miesiąca Smoka. Urodziła się o zmierzchu, w płytkiej jaskini ogrzanej przez zachodzące słońce. Była drobna, a jej płacz roznosił się echem w całej okolicy. Z oczu matki spływały łzy, kiedy pierwszy raz wzięła swoją córkę na ręce. Były to łzy pełne radości i szczęścia. Kobieta mocno przytuliła dziecko do siebie i zaczęła śpiewać kołysankę.
W ciągu całego swojego dzieciństwa, Liza wiele podróżowała i sporo się nauczyła. Dowiedziała się wiele o pochodzeniu i historii smokołaków, uczyła się nad wyraz chętnie. Wykazywała talent w posługiwaniu się magią i dwuręcznym mieczem, rodzice trenowali ją, aby była zdolna do przetrwania, gdyż życie jest pełne niebezpieczeństw, a oni przecież nie będą przy niej przez cały czas. Nie mieli jednak zbyt dużego wykształcenia – mogli przekazać Lizie jedynie powierzchowną wiedzę o mapie kontynentu i istotach zamieszkujących Alaranię. Jeżeli chodzi o czytanie, udawało jej się to z wielkim trudem, jednak pisać nie nauczyła się wcale.
Jej ojciec trudził się najemnictwem i często dostawał zlecenia. Nigdy nie zostawiał córki samej, dlatego Lieselotta nieraz widziała go przy pracy. Zapisywała w myślach każde słowo, dzięki czemu nauczyła się targować i liczyć.
Nie wszystko było jednak kolorowe – Liz nauczyła się tego już wtedy. Rzadko to się zdarza, jednak człowiekowi może strzelić do głowy tak głupi pomysł, jak polowanie na smokołaki. Łuski tych zmiennokształtnych są niezwykle twarde i wytrzymałe, innymi słowy – są idealnym materiałem na pancerz, co dodaje im wartości. Rodzice opowiadali jej o tym i przestrzegali, żeby była ostrożna – „Świat jest pełny okrucieństwa, wielu go doznało i wielu jeszcze dozna”.

Kiedy Lieselotta nieco podrosła, zaczęła się zastanawiać, jak to jest żyć w ludzkich miastach. To nie tak, że nie lubiła podróżować, jednak ciekawość wyżerała ją od środka. Pewnego razu postanowiła, że wymknie się przed świtem, aby zobaczyć jak tam jest. Nie mogła się powstrzymać przed zrobieniem tak ryzykownej, ale i ekscytującej rzeczy.
Gdy dotarła do bram, zauważyła elfa kłócącego się ze strażnikiem. Ruszyła w ich stronę pewnym krokiem. Tamci dopiero teraz ją spostrzegli, gdyż przestali się kłócić, a ich wzrok padł na dziewczynę. Nie wyglądali na uprzejmych ludzi, a sądząc po wcześniejszej rozmowie byli wspólnikami w… jakimś biznesie? Liza nie usłyszała dokładnie, jednak to wydało jej się nieco podejrzane. Patrzyli na nią, a przy okazji uśmiechali się, co jednak wydało się smokołaczce nieco dziwne. Strażnik zagadnął do niej, powiedział, że nie powinna się sama włóczyć. Właśnie miała mu odpowiedzieć, jednak nim zareagowała, poczuła silny ból głowy i uderzyła o ziemię. Drugi mężczyzna ją obezwładnił, a po chwili przewiesił przez ramię i ruszył w stronę lasu.
Obudziła się w jaskini, miała zakneblowane usta i związane ręce. Przez chwilę była jeszcze oszołomiona, jednak szybko odzyskała pełną przytomność. Dwa sążnie dalej stał mężczyzna opierający się o ścianę. Oprócz niego, wokół było wielu opryszków, dziewczyna naliczyła pięciu, wraz z tym elfem i strażnikiem przy bramie. Nikt nie zauważył, że się poruszyła, więc mogła podsłuchać ich rozmowę. Mówili coś o smokołakach, jej rodzicach i… łuskach. Zrozumiała, że to przed nimi ją przestrzegano, że ci ludzie polują na takich jak ona. Rozmawiali o jakimś piśmie, który kazali przekazać tamtym smokołakom. Jej rodzice mieli zjawić się tu do wieczora, inaczej Liza zginie. Mocno to wstrząsnęło dziewczyną, jej serce przyspieszyło, a ona sama zaczęła łkać, co, niestety, usłyszeli strażnicy. Podeszli do niej i zaczęli jej dogryzać, momentami zamieniając wyzwiska w szyderczy śmiech.
Bandyci nie zamierzali jej oszczędzać – dziewczyna też mogła być sporo warta. Zaczęli ją torturować, a kiedy nie mogła już wytrzymać zmieniła się w hybrydę. Właśnie tego oczekiwali jej oprawcy. Jeden z nich wyciągnął krótki, nieco zaokrąglony sztylet, którym po chwili podważył jedną łuskę i szybkim ruchem wyrwał. Dziewczyna nie mogła znieść przypływu bólu, krzyczała wniebogłosy, ale bandyci kontynuowali. Spróbowała zionąć ogniem, jednak więzy uniemożliwiały jej to, były wykonane z jakiegoś mocnego, odpornego na ogień materiału. Nie mogła się bronić, a oni wydarli jej trzy duże łuski, co pozostawiło blizny na prawym obojczyku. Po tym stwierdzili, że na razie wystarczy - nie chcieli jej zabijać, jeszcze nie.
W południe trzech z nich poszło do lasu, by zdobyć jedzenie. Liza – pomimo przerażenia – nie chciała, by rodzice ją ratowali. Wiedziała, że jak tylko tu wejdą, złoczyńcy przyłożą jej nóż do gardła i zaczną ich szantażować. Nie chciała na to pozwolić – nie mogła. Trzeba było się jakoś wydostać, ale jak? Pomyślała o tym, że mogłaby spróbować rozerwać pęta, nie wyglądało na to, że są równie wytrzymałe, co knebel, jednak wciąż pozostawała jeszcze kwestia strażników. Z jednej strony zmniejszyła się przewaga liczebna, ale z drugiej bandziory stały się czujniejsze, odkąd ich wspólnicy wyszli. Poza tym, z pewnością byli przygotowani na taki obrót spraw.
Dziewczyna zaryzykowała i żeby zmylić wroga krzyknęła „tato!” w stronę wejścia, miało to na celu odwrócenie uwagi. Udało się, mężczyzni byli skołowani, a w tym czasie smokołaczka przyjęła już tylko w połowie ludzką, a w połowie smoczą postać i rozerwała łańcuchy. Tuż po tym, jak wykonała ten desperacki czyn, rzuciła się w stronę wyjścia. Mężczyźni jednak zorientowali się o sytuacji i prawie od razu skierowali ostrza przeciwko smokołaczce, dziewczyna nie była jednak całkowicie bezbronna. Przybrała swoją smoczą formę, która - z racji jej młodego wieku - nie rozwinęła się wystarczająco, ale przyniosła pozytywne efekty. Bandyci stanęli jak wryci na jej widok, byli przerażeni. Liza wykorzystała ich zdezorientowanie i zaczęła improwizować. Chciała dobitnie pokazać, że nie mogą się z nią równać, więc ryknęła, uderzyła ogonem o ziemię a potem zwyczajnie odeszła. Nikt jej nie gonił, więc mogła - jak jej się wydawało - spokojnie ruszyć w stronę obozowiska.
Nie była już smokiem, biegła przez gęsty las, co wcale nie ułatwiało ucieczki. Gdy była już pewna, że jest bezpieczna, ni stąd, ni zowąd przed jej oczyma pojawił się ten elf, który wcześniej poszedł na polowanie. Lizie nie udało się uniknąć konfrontacji, mężczyzna złapał ją i przyłożył nóż do gardła. Był tak wściekły, że nie mógł wypowiedzieć ani jednego słowa. Wiedział, że skoro dziewczynie udało się zbiec, to z jego ludźmi stało się coś złego, a jeśli miał rację, to wiedział też, że w trójkę byłoby znacznie ciężej kontynuować porwanie.
Nie mając już nic do stracenia postanowił, w przypływie złości, natychmiast uśmiercić dziewczynę. Kazał dwóm pozostałym przytrzymać ją, a on podniósł broń tak, aby szybkim ciosem zakończyć żywot smokołaczki. Nim jednak ostrze spadło na jej pierś, ktoś złapał go za nadgarstek, a potem wykrzywił w nienaturalny sposób. Tym razem nie musiała zmylić przeciwnika – jej ojciec stał tuż obok, a ona wreszcie mogła to powiedzieć. Zanim jednak pozwoliła sobie na odczucie ulgi, musiała poczekać, aż zrobi porządek z tymi przestępcami. Smokołak złapał elfa za szyję, podniósł go a potem przebił mieczem. Rzucił prawie martwym ciałem na mrowisko, po czym zmienił się w hybrydę i spalił dwóch pozostałych. Mocno przytulił swoją córkę ze łzami w oczach.
Po tym, co się stało postanowił, że powie jej prawdę. Zdradził jej, że to przez tych łowców ciągle zmieniali położenie, ale skoro już nie sprawią kłopotu, to będą mogli wreszcie gdzieś osiąść i przestać się przejmować. Kiedy już mogła mówić, dziewczyna przeprosiła za to, że poszła do miasta i także ucieszyła się, że przestępcy już im nie zagrażają, jednak czuła, że… nie chce nigdzie zostawać. Może kiedyś, ale nie teraz – nauczyła się jak przetrwać i radzić sobie sama, więc podjęła decyzję. Powiedziała ojcu, żeby wraz z mamą ogrzali gdzieś miejsce – zasłużyli na to. Ona sama chciała zostać najemnikiem, wędrować po świecie i przeżywać niezapomniane przygody, które mogły być niebezpieczne, ale hej! Do odważnych świat należy.

Dane gracza: Lieselotta

Nazwa użytkownika:
Lieselotta
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Sera,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Cz maja 03, 2018 12:11 pm
Ostatnia wizyta:
Śr gru 05, 2018 6:10 pm
Liczba postów:
21 | Znajdź posty użytkownika
(0.03% wszystkich postów / 0.09 posty dziennie)
Ostatni post:
[Droga z wioski do miasta] Kiepski początek przygody...
Pn gru 10, 2018 1:46 am
Najaktywniejszy w dziale:
Pustynia Nanher
(Posty: 9 / 42.86% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Ifan-Tar] Złote Łzy Królowej Khepr
(Posty: 9 / 42.86% postów użytkownika)
cron