Profil użytkownika Swain

Avatar użytkownika
[Ta karta była modyfikowana, zmiany nie zostały jeszcze zaakceptowane]

Ogólne

Potęga:
Imię: Gabriel Swain
Rasa: Człowiek
Wiek: 97 lat


Aura

Emanacja wygląda na słabą, jednakże kryje w sobie jeszcze pewien potencjał, nie jest on widoczny na pierwszy rzut oka. Dopiero pod silnie żelazną powłoką, będącą w niektórych miejscach nieco wytartą, widać ruch. Pchane podmuchami wiatru drobinki miedzi oraz srebra wirują w szaleńczym tańcu wraz z kobaltowymi liśćmi, które wydają z siebie cichy szept, jakby jakąś tajemniczą melodię lub zaklęcie. Czasami szmaragdowe światło znika na rzecz rubinowego. Nie pozwala jednak tak po prostu się zmienić, przez co można podziwiać, jak oba odcienie mieszają się, przypominając zorzę. Walce towarzyszą iskry oraz podwyższona temperatura, niebędąca jedynie wynikiem emocji. Zależnie od blasku, który ostatecznie otuli aurę, można wyczuć woń ludzkiego potu lub zapach dziwny, obcy, niebędący podobnym do niczego co ludzkie. W dotyku bardzo twarda i jednocześnie wciąż odważnie giętka i z dumą prezentująca swe ostre brzegi. W niektórych miejscach bywa aksamitna, w innych zaś chropowata, nie kryje się jednak z żadnym z nich, akceptując swój wygląd. Zostawia po sobie lepki posmak, sprawiający, iż wciąż wraca się myślami do tejże emanacji.


Wygląd

Gabriel Swain jest wysoki, mierzący sto dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu. Szczupły i dobrze zbudowany, choć na jego ciele widnieje tuzin ran. Codzienne poranne treningi, nie pozwalają mu wyjść z formy i pomagają utrzymać muskulaturę. Pod swoją zbroją nosi czerwony płaszcz z mocnego materiału obitego skórą. Gdy ściąga swój kapelusz, ukazuje długie, siwe i spięte w kucyk włosy. Pociągła twarz wydaje się trochę koścista, widać na niej starcze zmarszczki i nieduży dołek w podbródku na mocnej szczęce, który ledwo widać pod zarostem. Skórę ma szorstką i strudzoną życiem, w szczególności jego dłonie. Oczy o barwie jasnego piwa, komponują się z jego lekkimi zmarszczkami, nadając mu groźny, ale i dojrzały wygląd.
Niska tonacja głosu, o wyraźnym chrapliwym zabarwieniu, jest ciekawa dla ucha słuchaczy i atrakcyjna dla płci przeciwnej.

''Podobieństwo do dawno nieżyjącego łowcy potworów przypadkowe''.


Charakter

Gabriel Swain... Mężczyzna o trudnym charakterze. Jest już stary, doświadczony i robi to, co uważa za najsłuszniejsze. Daleko mu do młodocianego poszukiwacza przygód, herosa pomagającym innym w potrzebie czy nawet złoczyńcy, którym niegdyś był. Wybierając samotny tryb życia, nauczył się ignorować wiele rzeczy. Nawet swoje dzieci, by zapewnić im bezpieczeństwo. Z pewnością jest zdolny do poświęceń, ale jest bardzo wybredny w obieraniu kierunku swoich akcji. Nie uczestniczy w żadnym problemie, który go nie dotyczy; można byłoby to uznać za egoistyczne, ale z jego przypadłością, lepiej się nie angażować. Bardzo go drażni, że jego pewna siebie córka bierze przykład z herosów i wybiera się na liczne niebezpieczne wyprawy. Gdy odnalazła ojca i wybaczyła mu jego nieobecność, trzyma go przy swoim boku, zabierając go na swoje przygody.
Dlatego Gabriel towarzyszy córce i chroni ją przed niebezpieczeństwem, jednocześnie bojąc się, że sam w sobie jest niebezpieczeństwem dla niej. Zżera go irytacja, że nie może wyjawić swojej córce prawdy. I ze wszystkich sił walczy z tym, by Vuldrim nie uwolnił się w jej pobliżu. By nie stała się jej żadna krzywda, Gabriel nie mógłby sobie wybaczyć, kolejnej ofiary z jego rąk.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Szybki,
Percepcja:Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Alergia na psy [W]Uczulenie na sierść psów i podobnych im stworzeń. Będąc w pobliżu tych czworonogów, Gabriel czerwieni się, łzawią mu oczy i dostaje kataru.
Święte relikty [S]W obecności przedmiotów przeznaczonych do egzorcyzmów i do wypędzania zła, Gabriel odczuwa silny ból, zależnie jak blisko i jakiego przedmiotu się znajduje.
Opętanie [K]Gabriel jest opętany. Ale nie tak jak inni sobie myślą. Upiór wkroczył w jego ciało i za wszelką cenę nie chce go opuścić, nie podając powodu. Jednak nie potrafi w pełni zawładnąć ciałem Gabriela na stałe. Upiór czerpię energię z siły Gabriela, a on sam korzysta z mocy upiora. Mimo takiej symbiozy zdarzają się krótkotrwałe wypadki, w których upiór przejmuje wodze.
Samokontrola [M]Nie wiadomo jak Gabriel Swain jest w stanie oprzeć się upiorowi, nadal szuka odpowiedzi na to pytanie. Ale potrafi wykorzystać dodatkową obecność w jego ciele, by zyskać na krótki czas moce upiora. Problem jest taki, że im częściej to robi, tym bardziej uwalnia upiora, dając nad sobą zawładnąć. Taki stan może trwać krótki czas lub nawet parę dni. Ale na ogół, to zawsze Gabriel jest u władzy swoich kończyn.
Regeneracja [Z]Będąc w symbiozie z upiorem, ten, chcąc nie chcąc, stara się nie dopuścić do przedwczesnej śmierci Swaina. Rany szybko się goją i według niego, długość życia także będzie dłuższa.

Umiejętności

Jeździectwo [O] Gabriel potrafi dosiąść konia, a nawet na nim jeździć. Czasami zdarza mu się galopować. Koniowi... nie Gabrielowi.
Otwieranie zamków [P] bardziej rozwalać je, bez niszczenia zawartości. Otwarte to otwarte.
Pływanie [P] Potaplać się w wodzie każdy lubi.
Polowanie [P] Nikt nie lubi być głodny.
Powożenie [P] Mają lejce w ręce, operując dzikim zwierzęciem i siedząc spokojnie oparty o powóz, czuje się jak prawdziwy woźnica. Wyzwalające.
Przetrwanie [P] Bo jeszcze nikt w lesie nie uznał: "
Skradanie się [P] Unikać wzroku innych, stąpać lekko, a do tego w przemieszczać się, będąc zgarbionym. Prawie jak trędowaty dziad.
Skrytobójstwo [P] Intensywne wpychanie ostrych przedmiotów tym, którzy się tego nie spodziewają, jest kluczem do sukcesu. W skrytobójstwie oczywiście.
Targowanie się [P] Po ile to? I czemu tak drogo...
Wspinaczka [P] Wspinaczki skalne czy po balkonie ładnej blondynki, to nie problem.
Bestiologia [P] Potrafi odróżnić smoka od wiwerny. I węża od jaszczurki.
Demonologia [P] Jest trochę pokraczny, ale wygląda normalnie... Demon!
Niebianologia [P] Ma skrzydła i się świeci! Niebianin!
Piekielnologia [P] Ma rogi i ogon! Więc piekielnik!
Poliglotyzm [P] Mówi po płynnie elfiemu i twardo po nordyckiemu.
Recytacja [P] Swego czasu pięknie przemawiał. Teraz charczy.
Uniki [M] Nie lubi mieć na sobie siniaków ani dodatkowych dziur. Wie, jak zręcznie ich unikać.
Gra na lutni [P] Miał w ręku lutnie raz czy dwa. Zna parę smutnych kawałków... bo są wolne i łatwe.
Korzystanie z broni nordów [O] Kiedyś spotkał jednego krasnoluda, z którym się zaprzyjaźnił. Dał mu on nawet postrzelać parę razy z swojej broni. Jednak nie byli na tyle w dobrych stosunkach, by ją odstąpił. Może kiedyś sprawi sobie własną.
Zastraszanie [W] Grunt to powiedzieć to, czego nie chcą usłyszeć.
Przekonywanie [W] Grunt to powiedzieć to, co chcą usłyszeć.
Walka wręcz [W] Samoobrona i chwyty obezwładniające. Porządnie w pysk też dać potrafi.
Kusznictwo [W] Na polowaniach zazwyczaj korzystano z łuku, ale Gabrielowi nigdy to nie wychodziło. Więc sprawił sobie taką wolniejszą wersję łuku, by nie odstępować od innych.
Władanie bronią: Claymore [M] Ataki, kontrataki, blokowanie. Na co komu miecz, tarcza czy włócznia, jak dłuższy miecz też się sprawdza.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Ognia [U]W połączeniu z innymi arkanami, potrafi tworzyć błyskawice, którymi potrafi razić, ciskać lub tworzyć inne indukcje elektryczne
Powietrza [U]W połączeniu z innymi arkanami, potrafi tworzyć błyskawice, którymi potrafi razić, ciskać lub tworzyć inne indukcje elektryczne

Magiczne przedmioty

Pierścień rodowy córki [ZAC]Pierścień wykuwany tylko dla członków rodziny Lecrov. Dzięki niemu można uzyskać dostęp do skrytek rodziny, powoływać się na znajomości i odszukać najbliższą osobę noszącą go. Kiedy się chce odnaleźć osobę nosząca identyczną biżuterię, pierścieć wysyła krótki promień światła wskazujący kierunek. Działa jak magiczny kompas i klucz jednocześnie.

Towarzysz

Vuldrim
Upiór, który opętał ciało Swaina.
Choć nie przejął w pełni kontroli nad nim, nie przeszkadza mu to nadal próbować i komentować jego poczynań w nieznośny sposób. Jego głos na ogół rozbrzmiewa w głowie Gabriela. Często namawia do złych uczynków, które według niego są najprostszym sposobem do osiągnięcia celu. Vuldrim nigdy nie wyjawił tajemnicy, dlaczego wybrał Swaina na swojego nosiciela ani tym bardziej, dlaczego nie chce go opuścić. Samo zachowanie upiora także jest dziwne. Próbuje przejąć władze nad ciałem Gabriela, co czasami mu się udaje. Wtedy oddaje się swoim potrzebom, korzysta z jego ciała dla czystej rozrywki, ale nie naraża życia Gabriela. W potrzebie przekazuje informacje, a nawet potrafi wpłynąć na przebieg walki, używając swoich mocy, by zapewnić bezpieczeństwo Gabrielowi; czy tego chce, czy nie.
Sam Gabriel myśli, że upiór nie może go opuścić i jego śmierć także uśmierci upiora. Stąd ta troska. Ale Vuldrim do niczego się nie przyznaje.

Historia

Gabriel... Przez wiedźmę wychowany, wiedźminem zwany. Tak żartobliwie nazywali go mieszkańcy małego miasteczka, gdy dowiedzieli się, że jego ojciec, drwal, ożenił się z wiedźmą i spłodził syna. W praktyce przydomek znikł przez lata, ale zabawnie komuś o tym wspomnieć. Przynajmniej w takim przeświadczeniu żył Gabriel dość długi czas, kiedy nazywał się Wiedźminem i zapraszał do siebie młode dziewki na ''pokazy magiczne''. Tak, Gabriel swego czasu był nietuzinkowym przystojniakiem; należał do tych, co w nocy wspinają się po balkonach dziewczyn, by z samego rana ewakuować się, gdy wszyscy jeszcze śpią. Gabriel prowadził barwne i beztroskie życie, to na pewno. Ale taki stan rzeczy nigdy nie mógł trwać wiecznie; z biegiem lat musiał wydorośleć. Choć topornie to szło, w wieku dwudziestu trzech lat przejął fach po swoim zmarłym ojcu, został drwalem, znalazł sobie żonę i ustatkował się na wsi, z dala od rodzinnego miasteczka. Ale życie nie było dla niego różowe.

Najął się na statku do rozkładania ładunków. Praca wymagała stałej podróży, więc musiał zostawić swoją ukochaną i posyłać jej pieniądze, pisząc listy. Wszystko, by zapewnić byt swojej ukochanej i swoim... dzieciom. Kiedy wrócił po dwuletniej podróży, zastał dwójkę dzieci. Syna Gaviela i swoją córeczkę Astrid. Wszelkie pieniądze, jakie słał, lądowały na utrzymanie dzieci, które miały być niespodzianką. Ale stan jego żony był coraz gorszy. Gabriel wiedział, że żaden opłacony konował nie poprawi jej stanu. Nie za pieniądze, jakie zarabiał.
Brak pracy, podatki, chorowita małżonka oraz dzieci zmusiły Gabriela do podjęcia innych środków zarobkowych. Nie zamierzał znowu wyruszać w długą podróż. Nie miał na to czasu, musiał zarobić szybko i skutecznie. Dlatego... dołączył do bandytów. Napadał na karawany, okradał kupców, a nawet zabijał za pieniądze. Wszystko, by utrzymać swoją rodzinę. I udawało mu się to, przez długi czas.
Monety były w stanie zapewnić odpowiednie leczenie, a nawet całkowite wyzdrowienie. Serce mu się radowało, kiedy już nie musiał martwić się stanem zdrowotnym swojej wybranki i mógł się skupić na wychowywaniu swoich dzieci. Tak mu się zdawało, do czasu, gdy do jego drzwi zapukali jego dawni znajomi. Którzy potrzebowali go do jeszcze jednego, ostatniego rabunku. Gabriel nie zgodził się, mówiąc, że chciał tylko zarobić i już mu wystarczy. Ale ta odpowiedź była niezadowalająca. Z prośby zrobił się szantaż, a nawet groźba. Swain został postawiony przed ultimatum. Albo pomóc, albo liczyć się z konsekwencjami. Musiał się ugiąć.

Gabriel wziął udział w ostatnim swoim napadzie. Była to akcja z rabunkiem artefaktów, które miały zostać wywiezione poza Alaranię. Ponoć można było się obłowić i to porządnie. Szkoda tylko, że cała akcja była niewypałem. Podczas przenoszenia artefaktów, jeden z nich upadł na ziemię. Była to urna więżąca upiora o imieniu Vuldrim. Zaraz po tym, jak odzyskał wolność, przejął pierwsze ciało, jakie znalazł. Czyli Gabriela, który nie pamiętał, co się działo później. Stracił kontakt z rzeczywistością, a przytomność odzyskał w całkowicie innym miejscu i czasie. Od rabunku minął tydzień, a Gabriel, zapytawszy się o ten dzień innych, dowiedział się, że tamtej nocy doszło do rzezi i nikt nie przeżył. Gabriel nie mógł się otrząsnąć z tego co zaszło, ale wszystko wyglądało normalnie. Pospieszył do domu, do rodziny, ale im także nic nie było. Wszystko wróciło do normy.



Tygodniami Gabriel skarżył się na bóle głowy, nudności i zmęczenie. Czuł się chory, ale nikt nie mógł sprecyzować, co mu jest, wykańczało to go. W nocy miewał sny, o czarnym mieście we mgle, widywał niepoznawalne twarze pociągłych postaci. Gdy się budził, miewał nudności. Myślał, że zaraził się jakimś paskudztwem, tylko nie sądził, że zacznie słyszeć głos w swojej głowie. Wściekły przytłumiony głos o skrzeczącym tonie, wył w oddali jego umysłu.
Wołał o tym nie mówić, tylko udać się do najbliższej świątyni. Wiedział, że medykamenty mu na to nie pomogą. Tu potrzeba silnej magii, ale im bliżej był świątyni, tym gorzej się czuł. Coś w środku niego się gotowało, a dalekie wycie przerodziło się w maniakalny krzyk z bólu. Wtedy Gabriel usłyszał wyraźnie:
- Spróbuj tego jeszcze raz, a zabiję wszystkich, których znasz! Wyrwę im flaki gołymi rękoma!
Groźba była realna. Swain połączył fakty. Śmierć jego bandyckich znajomych i to coś, co widział przed tym, jak utracił przytomność, by się zbudzić tydzień później. Wołał nie ryzykować rozzłoszczenia ducha. Na razie.



Kilka miesięcy później, Gabriel wyruszył w koczowniczą drogę. Zostawiając za sobą swoje życie i dzieci. Nie mówiąc nikomu, gdzie się udaje. Swoje dzieci oddał pod opiekę burmistrza miasteczka, który sam był bezdzietny, a utrzymywał bliski kontakt z Gabrielem. Nie musiał się martwić, że jego syn i córka wyrosną na kogoś złego. Mieli po trzy latka, a życie było przed nimi. Jednak Gabriel postanowił w nim nie uczestniczyć; nie, kiedy upiór zwany Vuldrimem im zagrażał. Nie, kiedy on sam im zagrażał...



Gabriel radził sobie w życiu na różne sposoby. Głównie uczył się żyć ze swoim demonem, co było trudnym zadaniem. Ale także pobierał praktyki walki u wędrownych wojaków, szukał spokoju i schronienia w różnych miejscach uznawanych za święte, ale próby wygania Vuldrima były bezowocne. Jedynie co się udawało, to go złościć, chociaż przez lata wspólnej wędrówki Gabriel zaczynał się do niego przyzwyczajać. Jakby nie patrzeć, był jedyną osobą, z którą mógł porozmawiać w chwilach samotności. Nawet jeśli różnica zdań była przeogromna. Dlatego z biegiem czasu Gabriel zaprzestał prób wygnania go ze swojego ciała. Nawet jeśli nadal żywił do niego urazę za lata wstecz. Zauważył, że dzięki Vuldrimowi zyskał parę zdolności, których przedtem nie posiadał. Szczególnie talent magiczny wydał mu się nienaturalny. Vuldrim skomentował to zjawisko jako symbioza. Ale nie wydawał się z tego powodu zadowolony; nie, kiedy widział, że Gabriel posiada jego zdolności bez jego zgody.
Gabriel oddawał się nauce walki i szlifowaniu swoich nowych umiejętności. Przez jakiś czas pobierał i dawał nauki samoobrony we wsiach i mieścinach. By zarobić więcej grosza, bił się w tawernach i brał prace sezonowe. Można było powiedzieć, że nudno przeżył swoje lata. Szczególnie że i tak o wiele dłużej żył niż powinien...



Pewnego razu, na skraju świata, w jednej z najbardziej typowych gospód spotkał młodą dziewczynę. Wywodząca się z bogatej rodziny. Mówił to jej ubiór i styl zaczesania. Elegancko ścięte, brunatne włosy, nieskazitelna twarz, wyprofilowane brwi, zgrabny nos, uwydatnione usta i brązowe oczy. Jej wzrok posyłał wiadomość, że jest osobą pewną siebie. Taką, która lekceważy zagrożenie i staje mu naprzeciw. A to był dziwny widok na osobę, co wygląda jak bogata Lady lub hrabina wampirzego rodu. Na wierzchu nosi krótką purpurową kamizelkę z długim kołnierzem. Pod nią obcisły biało-czarny strój, zakrywający większość ciała i jej szyję. Wykonane z materiału skóropodobnego odzienie wydaje się elastyczne i wygodne. Na dłoniach nosi długie czarne rękawice, buty na wysokim obcasie są z tego samego materiału co rękawice i sięgają jej kolan. Nieodłącznym elementem dziewczyny jest gustowna laska i szabla, którą ma przewieszoną na pasku przez ramię. Same jej złote guziki pewnie kosztują więcej, co sam ubiór Gabriela. I nie tylko on to zauważył, wiele szemranych typów łupało okiem w stronę młodej damy. Nie trzeba było długo czekać na nieprzyjemną reakcję, gdy opuściła lokal. Za nią podążyło parę innych. Gabriel czuł, że nie powinien się wtrącać, ale nie mógł patrzeć, jak zabijają dziewczynę za jego plecami. Dopił swój trunek i ruszył za nią.
O dziwo, dama nie była w najmniejszych opałach. Wywijała swoją szablą, jakby ta nic nie ważyła. A jej chód był delikatny jak piórko. Prawdziwa gracja w walce, jak taniec. Bez pomocy powaliła czterech drabów i zauważyła Gabriela. Uśmiechnęła się szeroko i krzyknęła:
- Witaj Ojcze! Kopę lat!


Było to niewiarygodne. Gabriel sam nie mógł przetrawić wszystkiego na raz. Jego córeczka, mała Astri, wyrosła na dorosłą kobietę, do tego piękną jak jej matka. Gabriel miał wiele pytań, chciał się przekonać czy to prawda, bo minęło tyle lat... A Astrid wyglądała na niecałe trzydzieści.
Ale Astrid odpowiedziała na wszystkie zajmujące czas pytania. Odkąd Gabriel pozostawił ją, jak i jej brata, w domu burmistrza, ta wychowała się, będąc w podróży. Wyszła za mąż za możnego hrabiego z rodziny Lecrov. Zyskała ogromny majątek, dołączyła do wielu stowarzyszeń gildyjnych i znalazła sobie partnera, Drakona. Stąd jej młody wygląd. Została drakonką, co zapewniło jej długą żywotność, czego nie można było powiedzieć o jej wybranku. Po jego śmierci poczuła zew przygody lub zwykłą nudę. Wykorzystując swój dorobek, szukała swojego ojca od podstaw. Zajęło jej wiele lat tropienie go, ale pamiętała jego smutny wyraz twarzy jako dziewczynka i miał ten sam, siedząc w gospodzie przy kuflu piwa. Poznała go od razu, ale nie ujawniała się do czasu, gdy sam ją zauważy.
Zapytana o swojego brata, wzruszyła ramionami; po odejściu ojca nie dogadywali się za bardzo, a później ich ścieżki się rozdzieliły. Choć sama nie tęskniła za bratem, to ojca traktowała dosyć po kumpelsku. Nie pytała, dlaczego ją zostawił, wiedziała, że musiał być powód i nie zamierzała dowiadywać się jaki. Zżerała ją ciekawość, jaki jest jej ojciec i ją w końcu zaspokoiła. Mówiąc, że udaje się w dalszą drogę, szukając przygód, Gabriel powiedział, że powinna wrócić do swojego domu i cieszyć się życiem, jakie miała. Ale była już dorosła, mogła robić co się jej zechce i nie zamierzała słuchać swojego ojca w tej kwestii. Ale także nie kazała mu trzymać się z daleka. Zmierzała szukać przygód, skarbów i być sławna, a jeśli jej ojciec tego nie pochwala, bo uznaje to za zbyt niebezpieczne, cóż... może odejść lub ją chronić, idąc wraz z nią. Gabriel, chociaż nie planował wracać do swoich dzieci, to poczucie winy za te wszystkie lata go zżerało. Wybrał drugą opcję i dotrzymywał kroku swej córce.

Dane gracza: Swain

Nazwa użytkownika:
Swain
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Ravaan, WeKona, Swain, Sarethias, Rhavant, Revan, Viktor, Raveth, Nihil, Skarliath, Krane, Estor,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pt kwi 27, 2018 1:13 am
Ostatnia wizyta:
Pn lip 23, 2018 11:16 am
Liczba postów:
11 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.13 posty dziennie)
Ostatni post:
[Ifan-Tar] Złote Łzy Królowej Khepr
So lip 21, 2018 12:20 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Pustynia Nanher
(Posty: 8 / 72.73% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Ifan-Tar] Złote Łzy Królowej Khepr
(Posty: 8 / 72.73% postów użytkownika)

Podpis

https://i.imgur.com/QZI22cw.jpg
Astrid Swain - Córka Gabriela i główna osoba do rozmowy towarzyskiej.
cron