Profil użytkownika Pagani

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Sebastien Pagani
Rasa: Wilkołak
Wiek: 36 lat


Aura

Cisza. Nie absolutna, raczej naturalna, niczym nie zmącona. Spokojna. Łagodna w smaku, niezwykle lepka, nie pozwala się poruszyć o włos, otaczając cię ze wszystkich stron. Jasna i błyszcząca ametystowa poświata rozchodzi się w niej niespiesznie, sięgając daleko i zwracając na siebie o wiele większą uwagę niż raczej niewielka siła samej emanacji. To ona cię tu przyciągnęła. Bo i na co komu potężna moc? Czy nie wystarczy ten jasny blask, nagrzewający końską sierść? Tak gładką i ciepłą w dotyku, ale też wilgotną od słonego potu, gdy szóstka cynowych koni zrywa się do pełnego galopu, by pędzić przez świat aż po jego skraj i z powrotem. Ciągną za sobą barachitowy powóz, piękny, prawda? Najlepsze drewno. Twarde i wytrzymałe, a jednocześnie na tyle giętkie, by odpowiednio pracowało w ruchu. Ma ostre krawędzie, oczywiście, ale słuchaj woźnicy, a nic ci nie będzie. A to co czujesz? To tylko mokra ziemia i psia sierść… ah, gdzie ten pies, pytasz. No właśnie, gdzie?


Wygląd

Sebastien wygląda jak przystało na mężczyznę, który całe swoje życie, poczynając od wczesnego dzieciństwa, spędził na podróży i pracy. Opalona skóra opina pozbawione choćby grama tłuszczu i zbudowane z wytrenowanych mięśni, ciało. Daleko mu jednak do osiłka stworzonego do pilnowania nocnych barów i mimo wyraźnie męskiej sylwetki, Seb jest szczupły, chociaż w porównaniu z elfami pewnie uchodził by za postawnego gościa.
Oceniając podróżnika według wzrostu, nie nazwało by się go ani wysokim, ani niskim, a raczej przeciętnym, gdy ze swoimi 184 centymetrami zginąłby w szeregach podobnych mu mężczyzn.
Ubiera się jak przystało na wędrowca, stawiając na czysto praktyczne rozwiązania. Solidne skórzane spodnie spięte szerokim, również skórzanym pasem, do którego przytroczona jest pochwa z wysłużonym myśliwskim nożem. Wysokie buty odpowiednie do jazdy wierzchem i włóczęgi. Do tego bawełniana koszula z oberwanymi rękawami i znoszony, skórzany płaszcz, niezbędny zatwardziałemu wagabundzie, który skutecznie chroni go przed każdą zawieruchą.
Pagani nie jest szpetny, ale znajdą się też przystojniejsi. Najlepszym słowem będzie, że jego twarz jest estetyczna, ale zwyczajna. Prosty nos, męska szczęka, to nic niezwykłego, jak i kilkudniowy zarost, często goszczący na twarzy Sebastiena, który jednak nigdy nie pozwala by rozrósł się on do rozmiaru brody. Tu właśnie kończą się standardowe atrybuty, a zaczynają się drobiazgi czyniące z Seba osobę zapadającą w pamięć.
Spod ciemnych brwi, z których lewą przecina niewielka blizna, spoglądają żółte wilcze oczy, a w bieli pogodnego, dość urzekającego uśmiechu błyskają zwierzęce kły.
Włosy ma długie, związane wysoko, w koński ogon, zebrany jedynie ze szczytu głowy, podczas gdy jej boki i tył są podgolone. Pagani jest ciemnym szatynem, ale przez czas spędzony w drodze, ciężko wypatrzyć naturalny kolor jego włosów, który przebija się jedynie w krótko ostrzyżonej części. Z kolei wypalona słońcem kita, jest mieszaniną pasm o różnym odcieniu blondów i bardzo jasnych brązów.
Dolne i górne rzęsy podkreśla kajalem, dzięki czemu odcinają się na tle złotych tęczówek i opalonej skóry, dodając oczom wyrazistości i egzotycznego wyglądu, tym bardziej ekstrawaganckiego u mężczyzny. Oboje uszu zdobi spora ilość kolczyków, w postaci najróżniejszych kółek, obrączek, wisiorków i łączących je łańcuszków. Podobnie prezentuje się szyja Sebastiena. Oplata ją wiele rzemyków, naszyjników, łańcuszków i talizmanów od przeróżnych bóstw z rozmaitych krain. Mężczyzna również dłoni i nadgarstków nie pozostawia pustymi. Palce spracowanych rąk, zdobią liczne obrączki ze zwykłych czy też szlachetnych metali, gładkie, ozdobne albo uwieńczone runami wróżącymi pomyślność czy znakami gwarantującymi bezpieczną podróż. Przy ruchach ramion, słychać brzęk i szelest bransoletek, tych sztywnych metalowych i tych z przynoszących szczęście kamyczków czy koralików, wraz z wplecionymi w nie talizmanami fortuny.
Sam Pagani nie czerpie z żadnej konkretnej kultury. Wybiera co aktualnie mu się spodoba i łączy na swój własny sposób. Gdy wypatrzy jakąś ciekawą błyskotkę lub amulet z chęcią wkomponowuje go w pozostałą biżuterię.
Głos Sebastiena jest melodyjny i ma ciepłe brzmienie o lekko ochrypłym zabarwieniu. Mężczyzna często nuci i śpiewa rozmaite ballady z najróżniejszych zakątków Alaranii i spoza niej. Umila sobie w ten sposób zarówno podróż jak i codzienne obowiązki.
Każdy podróżnik powinien umieć się bronić, inaczej musi polegać na osobach potrafiących zatroszczyć się o siebie oraz innych. Sebastien bronić się potrafi, a to, co stanowi nieodłączny element tej persony, to raczej rzadko spotykana broń, w postaci skórzanego plecionego bicza o długości około siedmiu stóp, który podobnie jak nóż, znajduje swoje miejsce przy pasie wilkołaka.

Poza swoją ludzką stroną, Seb ma również zwierzęce oblicze. Jego natura co prawda, z niewiadomych przyczyn poskąpiła mu hybrydowej formy, ale już nie oszczędzała na wilczej postaci. Z ogólnego wyglądu przypomina wilka leśnego, o szaro burej sierści, z prawie białymi przejaśnieniami na pysku, brzuchu wraz z piersią, i łapach. Na tym podobieństwa się kończą i wilkołak w swojej zwierzęcej formie, w porównaniu ze zwykłym drapieżnikiem ma szerszą i głębszą klatkę piersiową, mocniejszy kark i potężniejsze kły.
Zupełnie jakby prawa natury starały się zachować materię w niezmienionej, a jedynie nieznacznie przekształconej postaci, wilczysko waży tyle co mężczyzna czyli trochę ponad dwa centary, a w kłębie mierzy prawie dwa łokcie, co z kolei bardziej zbliża go do kucyka niż psowatego, przez co nie sposób pomylić go ze zwykłym wilkiem. Inteligencja odbijająca się w żółtych ślepiach jest ostatnią odróżniającą go cechą.


Charakter

Sebastien to pełnokrwisty włóczęga, który najszczęśliwszy jest w drodze, ograniczany jedynie przez ziemię dudniącą pod końskimi kopytami i nieboskłon dostępny głównie ptakom. Nie pamięta innego życia, ale nie tęskni za stabilizacją, zatrzymując się jedynie by odpocząć.
Jak na zmiennokształtnego, jest stosunkowo opanowany. Nie dla niego bijatyki, czy samcze przepychanki i zazwyczaj dość ciężko go sprowokować lub rozzłościć. Przeświadczony o swojej całkowitej niezależności mężczyzna, najczęściej ignoruje prowokacje i okazje do kłopotów, ruszając w swoją stronę, bez zaszczycania prowodyrów zamieszania kolejnym spojrzeniem.
Do tego Seb to mężczyzna raczej pogodny, otwarty i łatwy w kontaktach. Często się uśmiecha, chętnie rozmawia z podróżnymi, snuje opowieści i gawędy, czy podśpiewuje. Z równą ochotą wysłuchuje opowiadanych historii oraz regionalnych ballad. Gdy trzeba, potrafi też milczeć zajmując się jedynie swoją pracą, nie narzucając się towarzyszom wędrówki.
Skoro już mówiliśmy o skłonności do trwania w drodze. Sebastien nie jest materialistą, przewozi klientów za pieniądze, ale potrafi też zabrać stopowiczów za zwykłe dziękuję, ciekawą historię, czy pomysł obrania nowego, ekscytującego kierunku.
Drażliwy robi się jedynie gdy jest głodny i w okolicach, oraz podczas pełni. Jednak nie szaleje wtedy jak wiele wilkołaków, mordując wszystko dookoła. Jego zwierzęce instynkty kierunkują się w trochę inny sposób i zamiast wpadać w krwiożerczy amok, Sebastien-wilk całą noc spędza na stróżowaniu przy swoich koniach niczym najprawdziwszy owczarek. Wszystko to można zagwarantować pod warunkiem stosowania się do trzech zasad:
- Szanuj cudze rzeczy - czyli nie brudź w dyliżansie i go nie niszcz. Powóz to oczko w głowie przewoźnika, który dba o niego lepiej niż jubiler o prezentowaną biżuterię. Mimo nieustannie przemierzanych staj, drewno jest lśniące, obicia czyste, a zawieszenie sprawne. To samo tyczy się koni. Możesz je pogłaskać i pochwalić, ale traktuj je z należytym szacunkiem.
- Nie rozkazuj - Seb wie co robi i jak powinien jechać. Możesz rozmawiać, dyskutować i pytać, ale pamiętaj, ostatnia decyzja należy do Paganiego, w końcu to on prowadzi i nie jest niczyim służącym.
- Stosuj się do innych zaleceń woźnicy - jeśli Sebastien o coś prosi, potraktuj go poważnie, nie czyni tego bez powodu.
Alkoholu nie pija z prostej i logicznej przyczyny - czy może być coś gorszego niż pijany woźnica? Może tak, ale prowadzenie zaprzęgu po pijaku nie należy ani do najmądrzejszych, ani do najbezpieczniejszych działań. Dym z palonego tytoniu czy innych ziół drażni czuły nos, więc wilkołak też nie pali, ale u innych toleruje ten nałóg o ile nie przypalają wnętrza i nie brudzą go popiołem. Z niegroźnych skłonności, zmiennokształtny z lubością pije zioła popularne w pustynnych zakątkach Dalekich krain. Jak nauczyło go jedno ze spotkanych plemion, parzy je w specjalnie wypreparowanej tykwie, a potem powoli sączy napar za pomocą metalowej słomki. Podobno ta mieszanka suszonych bylin pomaga zachować jasny umysł i zmniejsza senność oraz zmęczenie.
Sebastien nie wyznaje żadnej konkretnej religii, a tym bardziej nie uznaje głównych wierzeń Alaranii. Szanuje jednak cudze wierzenia, szczególnie te regionalne, wszystkich pomniejszych bogów, traktując na równi, czego doskonałym obrazem są liczne talizmany i amulety. A chociaż koło gorliwego wyznawcy może kiedyś co najwyżej stał, wychodzi z założenia, że niewielka prośba nie zaszkodzi, a może pomoże. Nie zdziw się więc, jeśli przed wjazdem na niebezpieczny trakt zatrzyma się przy jakiejś niewielkiej kapliczce, by zostawić ofiarę dla lokalnego bóstwa czy miejscowego opiekuna podróżnych.
Koni nie zmienia nigdy, przeciwnie do szybkich dyliżansów, które robią przerwę jedynie na przepięcie wierzchowców. Mimo to trasy pokonuje sprawnie i bez opóźnień, niezbędne przerwy na popas i odpoczynek często nadrabiając skrótami, których nie użyli by inni. Gdy skrótów brak, pozostaje cieszyć się podróżą i malowniczymi widokami. Jeśli zaś czas cię goni, wybierz standardowy środek transportu, tak będzie bezpieczniej. Pasażerów kąpanych w gorącej wodzie, poganiających go, trujących by nie szczędził koni bo im spieszno, Seb wysadza w czarnej du..., znaczy w ostępach, zostawiając w chmurze kurzu.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Dokładny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Niezwykle czuły nos, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Regeneracja [D]Nie wiedzieć czemu, odmiennie od reszty wilkołaków, rany Paganiego goją znacznie szybciej niż w naturalny sposób i w zależności od powagi obrażeń wymagają od kilku dni do kilku tygodni, podczas gdy normalny organizm potrzebowałby odpowiednio tygodni i miesięcy. Nie straszne mu również choroby zakaźne.
Przemiana w wilka [D]Jak każdy wilkołak, co miesiąc, podczas pełni księżyca Sebastien ulega przemianie. Nie zmienia się jednak w hybrydę, a w wilka. Poza tym potrafi przyjąć tę postać na życzenie w dowolnym momencie i może utrzymywać ją bez ograniczeń czasowych.
Widzenie w słabym świetle [Z]Sebastien jest przede wszystkim drapieżnikiem i jak przystało na łowcę doskonale widzi nawet przy nikłym świetle gwiazd, podczas nowiu.
Przesądny szczęściarz [Z]Zatrzymanie się w połowie drogi by zapalić kadzidełko, albo zostawić miseczkę wina, jemu nie przeszkadza, a pasażerom, cóż muszą się przyzwyczaić. Co jest ciekawe, Seba spokojnie można uznać za farciarza, którego kłopoty imają się jak każdego innego podróżnika, ale zawsze wychodzi z nich obronną ręką. Kto wie, może następnym razem i ty odmówisz krótką modlitwę do dawnych bogów...
Szósty zmysł [Z]Jak każdy zwierz, kieruje się przeczuciami zbliżonymi do instynktu. Jeżeli coś, ktoś lub miejsce, mu się nie podoba, budzi niepokój, jeży sierść na grzbiecie, to omija to szerokim łukiem.

Umiejętności

Powożenie [M] Jazda bryczką, prowadząc jednego konia nie jest znowuż aż tak trudnym zadaniem, wystarczy odrobinę wprawy i lepiej lub gorzej, szybciej lub wolniej, ale jedziesz. W przypadku pary powoli zaczynają się schody, ale wciąż nie jest to zadanie wymagające wielkiej wprawy. Powożenie czwórką, to już jest wyzwanie, i od kunsztu woźnicy zależy bardzo wiele, konie potrafią się splątać, można nie wyrobić się w ciasnym zakręcie na różne sposoby, naprawdę wiele rzeczy może pójść na opak. By prowadzić trzy pary w lejc trzeba dobrze znać się na tej zabawie. Sebastien nieskromnie mówiąc, jest mistrzem powożenia. Niebezpieczny górski trakt czy tor przeszkód ustawiony dla hecy na padoku, przez jedno i drugie Seb poprowadzi swój zaprzęg sprawnie, bezpiecznie i z gracją.
Jazda wierzchem [W] Na końskim grzbiecie utrzymuje się nie gorzej niż powozi. Na oklep i bez ogłowia, czy w pełnym rzędzie, nie robi wilkowi różnicy.
Woltyżerka [O] Pagani i popisywanie się (przed kobietami w szczególności) stanowią nierozerwalną całość. Dodajmy do tego koktajlu jeździectwo i czyż może być lepszy efekt końcowy niż woltyżerka? By powozić zaprzęgiem wcale nie potrzeba bryczki, równie dobrze można robić to stojąc na dwóch ostatnich koniach, wtedy zaś poza ciasnymi zwrotami i slalomami, pokonywane przeszkody mogą być również skakane. To właśnie jest specjalność wilkołaka.
Hipologia [W] Żywienie, opieka i układanie koni, to jest życie Sebastiena i zna się na tym co robi. Kolka, ochwat, zołzy... z ich chorobami, doraźnie też sobie poradzi.
Kowal [O] W podróży nie ma czasu by na trakcie szukać pomocy podkuwacza, a kulawizna z powodu zaniedbania, to najgorsze co mogłoby przytrafić się woźnicy, więc opieka nad końskimi kopytami nie stanowi dla niego problemu, a kowali używa głównie jako zaopatrzeniowców.
Rymarz [P] Szybkie naprawy końskiego rzędu w trakcie drogi, konserwacja sprzętu, czy dysputy z rzemieślnikami nie stanowią dużej trudności.
Stelmach [P] Bywa, że w podróży, w powozie coś zawiedzie, dlatego w zakresie jego umiejętności, znajdują się też szybkie naprawy, które umożliwią dotarcie do jakiegoś sioła i najbliższego rzemieślnika.
Walka biczem [W] Oczywiście, że bicza nie używa się do koni! Sprawdza się za to przy odganianiu nierozsądnych drapieżników. Można nim skutecznie przećwiczyć zbójów. Można się też popisywać przed pannami. To widowiskowa broń o szerokim zastosowaniu, chociaż opanowanie jej do prezentowanego poziomu wiodło bolesną drogą.
Walka wręcz [O] Jeśli nie biczem, to może mało finezyjnie, na pięści i stołki, albo jeszcze lepiej na kły. Robią lepsze wrażenie i bywają skuteczniejsze. Nie zdziw się więc jeśli podczas jakiejś karczemnej bijatyki, przyparty do muru Seb zmieni się w wilka by w ten sposób walczyć z upartym przeciwnikiem.
Nawigacja [O] Potrafi odnaleźć się w terenie za pomocą gwiazd, charakterystycznych elementów krajobrazu, zachowania zwierząt oraz oczywiście map.
Przewodnik [O] W swoim życiu zjeździł całkiem ładny kawałek Alaranii i Odległych krain, najpierw z przybraną rodziną, później na własną rękę, starając się zapamiętać jak najwięcej dróg. Zna wiele oficjalnych traktów, oraz bardziej sekretnych ścieżek i skrótów, spośród nich potrafiąc wybrać prawdopodobnie najlepszy o danej porze roku.
Pisanie i czytanie [P] O opanowanie tej umiejętności zadbała przybrana rodzina. Wbrew obiegowym opiniom, włóczęga nie musi być analfabetą.
Poliglotyzm [P] To przesadne określenie. Seb biegle włada wspólnym, ale z racji ciągłych podróży poznał języki innych ras i plemion na poziomie umożliwiającym podstawową komunikację.
Mieszkańcy łuski [P] Rasy i plemiona, ich wierzenia i zwyczaje, bestie zasiedlające dane regiony. Sebastien gromadzi podobną wiedzę z chęcią i ciekawością, i ciągle uzupełnia swoje informacje w tej dziedzinie.
Gra na skrzypcach i gitarze [P] Przez lata życia w koczowniczych taborach, nauczył się względnie grać na instrumentach charakterystycznych dla swojego przybranego ludu, który muzyką umilał wieczory przy ognisku.
Domorosły bard [P] Seb mruczy, nuci i śpiewa ballady oraz piosenki zasłyszane podczas wędrownego życia, i wychodzi mu to całkiem zgrabnie.
Etykieta [P] Wie, że coś takiego jest. Stosuje jedynie to co uważa za potrzebne. Bardziej przywiązany jest do regionalnych tradycji i zwyczajów, które zawsze uszanuje podczas swoich przejazdów.
Tropienie [O] Jest przecież wilkiem, bardziej niż człowiekiem.
Skradanie [O] Wilki są drapieżnikami.
Polowanie [O] A każdy wilk musi jeść.
Geografia [P] Wie w którym kierunku szukać akurat potrzebnych regionów, znanych krain geograficznych czy państw.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Mosiężna bransoleta [ZAC]Niewyględna bransoletka znajdująca się na lewym nadgarstku, aktualnie zbyt ciasna by można ją było ściągnąć z dłoni, ale dzięki temu, po przemianie nie spada z wilczej łapy. Od wewnątrz wyryte są magiczne znaki. Za jej pomocą Seb nie traci ubrań i ekwipunku, podczas transformacji. To również dzięki niej jest względnie poczytalny podczas pełni.

Towarzysz

Perła i Don, Boss i Berber, Cezar i Czar
Czyli szóstka lekkich koni szlachetnej półkrwi. Wierzchowce mierzą nieco ponad sążeń bez piędzi. Są to konie lekkie i zwrotne, o suchych szczupłych nogach i zgrabnych głowach osadzonych na smukłych szyjach. Nie brak im też temperamentu ani odwagi i nijak nie przypominają zwyczajnych, często ociężałych koni zaprzęgowych, a nawet tych lżejszych, powozowych. Wielu obawiałoby się, że tak drobne wierzchowce nie nadają się do podobnej pracy, szczególnie na długich trasach. Jednak szóstka radzi sobie wybornie, co więcej jest ona szybsza od przeciętnych zaprzęgów i znacznie lepiej sprawdza się w trudnym terenie. Ich zalety wsparł sam woźnica, wraz z rzemieślnikami projektując i wykonując powóz lżejszy i bardziej praktyczny niż ciężkie, standardowe dyliżansy.
Sierść piątki wałachów jest kara niczym smoła z czeluści piekielnych, nie skażona najmniejszą białą odmianą. Jako idealny kontrast dla kruczej czerni, w parze lejcowej chodzi jedyna klacz, nawet nie siwa, a czysto biała, o błękitnych oczach.
Konie są idealnie wyszkolone i przywiązane do swojego właściciela bardziej niż psy. Podobno też samemu Sebastienowi mają zapewniać pomyślność w podróżach.

Historia

Życie każdego podróżnika musi się jakoś zacząć, a początki nie zawsze są piękne. Czasem to ciekawość popycha ludzi w drogę, czasem zdarzenia losu. W tym wypadku, to droga odnalazła Sebastiena.

Wędrowcy zatrzymali swoją niewielką karawanę złożoną z kilku taborów i rozbili obozowisko na leśnej polanie. Jedni rozpalali ognisko przy którym mieli spędzić noc, inni szykowali posiłek, jeszcze inni ustawiali wozy i opiekowali się końmi. Gdy już wszystko było gotowe, koczownicy zasiedli do kolacji, a po skończonej wieczerzy zaczęli umilać sobie odpoczynek muzyką, tańcem i śpiewem rozsiewając radosny i melodyjny gwar pośród ciszy boru. Na pierwszy rzut oka nie byli zamożni i cały swój nieliczny dobytek mogli spakować na wóz by ruszyć dalej. Wyglądali jednak jak zżyta i szczęśliwa rodzina.
To właśnie tego wieczora mały wilczek zakradł się do obozowiska by zwinąć jedzenie, jak zwykł wielokrotnie czynić, ale barwni ludzie okazali się czujniejsi niż wyglądali. Właśnie capnął w zęby baranią nogę, odłożoną z boku, gdy nie wiedząc kiedy, za nim pojawiła się kobieta w szerokiej i kolorowej spódnicy, z haftowaną chustą zarzuconą na ramiona. Puścił zdobycz, próbując zębami odstraszyć oprawcę, ale kobieta jedynie się zaśmiała łapiąc szczeniaka za skórę na karku. Podniosła złodziejaszka na wysokość swoich oczu, przyglądając się wijącemu i warczącemu wilczkowi. W czarnych włosach przyprószonych siwizną i w licznej biżuterii, odbijało się czerwone światło ogniska, podczas gdy bystre oczy otoczone delikatnymi zmarszczkami wpatrywały się w pojmanego.
Nie wydawała się też zaskoczona, gdy wilczek zmienił się w chłopca, który wymknął się z uścisku i próbował uciec z pułapki, którą stał się kordon reszty włóczęgów zaalarmowanych rumorem.
Koczownicy przygarnęli młodego wilkołaka, chociaż początkowo przypominało to oswajanie dzikiego zwierzątka, gdy chłopiec miał około pięciu-sześciu lat. Musieli nauczyć go wszystkiego od zera, poczynając od podstaw człowieczeństwa.
Nikt nie wiedział w jaki sposób dziecko znalazło się samo w lesie i jak długo musiało się błąkać. Jedynie rasa chłopca nie była tajemnicą, a biorąc pod rozwagę młody wiek, mogli przypuszczać, że urodził się ze zmiennokształtnej matki. Niestety chłopak nie pamiętał nic sprzed życia w dziczy. Nie mając krewnych, został oficjalnie zaadoptowany przez plemię. Zmiennokształtna natura nigdy nie stanowiła problemów dla zbieraniny oryginałów, został jednym z nich, a tabory zostały jego domem. Otrzymał też nowe imię, oraz nazwisko po kobiecie, która go złapała i chociaż zgodnie ze zwyczajem opiekowała się nim cała społeczność, to Jasmine odgrywała rolę jego matki. To podstarzała wróżbitka zatroszczyła się o praktyczny aspekt przemian swojego nowego syna. W jednym z miast nabyła magiczną bransoletkę, którą od tamtej pory zawsze nosił, przez długi czas jako wisiorek na szyi, a dopiero gdy podrósł i zaczął przypominać mężczyznę nie chłopca, na ręce.

Lata mijały, a każdy uczył chłopaczka przydatnych rzeczy, którymi sam się zajmował. Nauczono go pisać i czytać. Uczono go prawidłowego obozowania. W trakcie podróży, od swych bliskich chłonął ciekawość świata, tolerancję i szacunek wobec innych żyć. Poznawał nowe krainy i drogi.
Jednak od początku najbardziej interesowały go konie. Przy krępych, łaciatych konikach o długich kędzierzawych grzywach i o gonach, oraz kudłatych nóżkach, spędzał nie tylko czas poświęcony na obowiązki z nimi związane, ale też każdą wolną chwilę, szybko stając się nieocenioną pomocą dla woźniców prowadzących karawanę i zajmujących się końmi podczas postojów. O dziwo mimo natury drapieżnika, konie lgnęły do chłopaczka, wyraźnie czując się przy nim dobrze, zamiast odczuwać lęk, a po dniu wędrówki i pracy, Jasmine nie raz odnajdowała przybranego syna śpiącego razem z końmi. Motywowany zainteresowaniem, Sebastien tym szybciej nauczył się nie tylko opiekować srokoszami, ale i powozić oraz jeździć wierzchem. Szybko też zaczął zabawy i wygłupy na końskim grzbiecie, wywołując rozbawienie i aplauz członków rodziny, doceniających zwinność, spryt i pomysłowość młodzika. Z czasem popisy wilkołaka doszły do listy rozrywek oferowanych przez obieżyświatów, podczas ich postojów w mijanych siołach.
Wcześnie też zaczął uczyć się używania długiego bicza. Jeden z woźniców był specjalistą w tej dziedzinie i dostrzegając potencjał chłopca, rozpoczął pierwsze lekcje gdy Seb miał około ośmiu lat.
Początkowo szło opornie i całe lata Pagani chodził ze świeżymi pamiątkami swoich pomyłek, w postaci ciemnych sińców i rozcięć na skórze, wyglądając niczym ofiara przemocy domowej. Tymczasem nikt nigdy ręki na Sebastiena nie podniósł, a były to pozostałości po własnych ćwiczeniach. Jedną z nich, ma do dzisiaj. Było to już po latach praktyki, gdy myślał, że opanował bat do perfekcji. Oczywiście, że jak to nastolatek chciał się popisać przed jakąś panną ze wsi pod którą obozowali, przeceniając swoje możliwości. Biczysko zdradziło go w najmniej spodziewanym momencie. Dobrze, że nie stracił oka, choć niewiele brakowało. Nim sięgające kości rozcięcie zabliźniło się, przez dwa tygodnie chodził z zastrupiałą i opuchniętą pręgą, rozciągniętą przez pół twarzy. Cięcie się zagoiło, ale na lewym łuku brwiowym, gdzie była najgłębsza, pozostała niewielka, wąska blizna, przypominająca o butnych, młodzieńczych latach.

Drogi mają to do siebie, że się krzyżują, ale i rozchodzą. Zjechali wtedy do miasta, na wielki festyn. Kobiety wróżyły i sprzedawały biżuterię. Mężczyźni grali na skrzypcach i snuli opowieści. Sebastien zaś skończywszy swoje zadania, snuł się po okolicy przyglądając się innym kramom i wędrowcom. Wieczorem, gdy wszyscy znów zebrali się przy ognisku, Jasmine powróżyła mu po raz pierwszy w jego życiu i po raz ostatni.
Niczym grom z jasnego nieba, ukaże się perła, która będzie pływać pośród czarnego morza, niosąc cię przez zawieruchy. - To były jej słowa.
Nie mówiła nic więcej i nie tłumaczyła, a Sebastien początkowo zaskoczony dziwnym zachowaniem matki, i tak nie potraktował jej słów zbyt poważnie.
Następny dzień wyglądał podobnie. Zakończył codzienną opiekę nad srokatkami i opuścił obóz odprowadzany rzewnym śpiewem skrzypiec i gitary, brzękiem biżuterii zdobiącej kobiece kostki i nadgarstki oraz barwami spódnic falujących niczym wielkie bajeczne motyle.
Spacerował w tłumie, rozglądając się ciekawie, gdy nagle ludzie rozstąpili się gwałtownie przed pędzącym białym demonem. Kształt się zbliżał i Seb rozpoznał w cwałującym postrachu, spłoszonego konia. Zamiast uskoczyć jak wszyscy inni, zamarł w miejscu, zmuszając spanikowaną klacz do zahamowania. Kobyłka przysiadła na zadzie i już miała zawrócić by popędzić w powrotnym kierunku, ale pewne ręce chwyciły ją za grzywę tuż za uszami i nos, zatrzymując w miejscu. Klacz jeszcze przez chwilę parskała niezadowolona, przebierając nogami, gdy błękitne oczy łypały to na wilka to na przerażający i groźny świat, winien jej ucieczki. Niedługo później przybiegł właściciel z zerwanym kantarem w ręku, a Sebastien zrozumiał, że właśnie trafił na swoją Perłę.
Po burzliwych pertraktacjach, wydając wszystkie oszczędności zgromadzone przez lata, do obozu wrócił z białą zmorą na uwiązie, wywołując uśmiech na twarzy Jasmine. Wieczorem matka przeprowadziła z synem szczerą rozmowę, tłumacząc, że właśnie upomniało się o niego przeznaczenie. Długo zapierał się, że jego przyszłość była związana z koczownikami, w końcu jednak dał za wygraną. Matka widziała więcej i wiedziała lepiej, czego najlepszym dowodem była biała klacz. Rano pożegnał wszystkich bliskich i wyruszył we własną podróż.

Wędrując imał się różnych zajęć, ale zawsze mniej lub bardziej związane było one z końmi. Chłopak był pracowity i co najważniejsze, miał rękę do koni, co potwierdzał każdy u kogo miał okazję pracować. Ostatecznie zaczął pracować jako woźnica i dopiero po kolejnych kilku latach Seb zrozumiał jaki powinien być kolejny krok w jego życiu. Z czasem poświęconym na oszczędzanie, na dorocznym końskim targu wyjaśniła się pozostała część przepowiedni, a własny dyliżans z marzenia, przerodził się w rzeczywistość. Pięć karych wałachów, czy mogły się trafiać aż tak wielkie zbiegi okoliczności? Spostrzegł je zupełnie przypadkiem i w znacznie mniej dramatycznych okolicznościach niż swoją Perełkę, ale w tamtym momencie opuściły go wszelkie wątpliwości.
Od trzech lat Pagani przemierza szlaki, będąc całkiem rozpoznawalną personą w bardziej uczęszczanych miejscach. Tym bardziej, że zaprzęg rzuca się w oczy nietuzinkowym składem i na długo zapada w pamięć, szczególnie, że woźnica poproszony, chętnie popisuje się swoim cugiem i umiejętnościami.

Dane gracza: Pagani

Nazwa użytkownika:
Pagani
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Dagon, Indigo, Max, Amarok,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pn kwi 23, 2018 6:02 pm
Ostatnia wizyta:
Wt paź 02, 2018 8:43 pm
Liczba postów:
7 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.04 posty dziennie)
Ostatni post:
[Środek lasu] Białe plamy na mapie
Wt paź 02, 2018 8:42 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Lasy Eriantur
(Posty: 7 / 100.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Środek lasu] Białe plamy na mapie
(Posty: 7 / 100.00% postów użytkownika)
cron