Profil użytkownika Saaviel

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Saaviel
Rasa: Upadły Anioł
Wiek: 524 lat (wygląda na 21)


Aura

To aura całkiem słusznej siły - zniewala ogromem żelaza zgromadzonego w jej wnętrzu, a liczne ostrza co chwila przecinają gęstą niczym smoła, rubinową poświatę. Wszystko tu zdaje się uginać i uciekać przed dotykiem, choć powierzchnie są przyjemnie gładkie i miło byłoby ich w końcu dosięgnąć. Okazałyby się wtedy całkiem twarde i różnorodne pod względem lepkości - gdzieniegdzie kleiste i zaczepne, w innych miejscach ukazujące suche połacie obojętności. Unoszący się wokół tych wrażeń zapach siarki dusi i wyciska łzy z oczu; dezorientuje, otumania i nie pozwala się skoncentrować. Mimo to da się usłyszeć dźwięki. Jednak są obce, nie do zidentyfikowania… intuicja podpowiada, że w pobliżu czai się coś co może je wydawać, ale może to tylko złudzenie? Zaraz zresztą wszystko wpada w wynaturzoną głębię ciszy, która ogarnia całą emanację. Widać cynowe przebłyski lecz potem bodźce znikają - zostaje tylko nieznośnie słony smak i gorycz, którą trudno zapomnieć.


Wygląd

Nigdy nie wyróżniał się specjalnie wzrostem, ba można by powiedzieć że jego nawet nie całe cześć stóp to niewiele jak na upadłego anioła. W gruncie rzeczy nie ma w nim nic imponującego, owszem jest przystojny i jego upadek nie zmienił tego, ale szczupłe ciało nie zdradza nic nadzwyczajnego. Nikt kto widzi go po raz pierwszy uznał by go za tego kim był. A jednak pod ubraniami skrywają się pieczołowicie wyrzeźbione mięśnie stworzone tylko do jednego, walki mieczem... Smukłe ciało szermierza, bez krzty zbędnego tłuszczu... Czego nie odzwierciedlała twarz, pozbawiona jakichkolwiek blizn, smukła, o miłych dla oka liniach, była stworzona dla kogoś innego, choć dopełniała całość, pozwalając zawiesić oko na dłużą chwilę niźli ktokolwiek chciałby przyznać. Ciemne, czarne włosy przycięte są na niespotykaną modłę, jako iż większość jako iż większość niesfornie spływa na jego twarz, będąc na tyle długimi by mogły swobodnie zakryć jego twarz, ale jednocześnie nie pozwalały się spiąć, przynajmniej w teorii, jako iż z tyłu były związane i dużo dłuższe, sięgające co najmniej do łopatek z którymi nieco kontrastowały oczy, nie do końca srebrne, ale i nie do końca czerwone, tak jakby zatrzymały się w połowie, przez co wydawały się prawie złote. Całość dopełniały majestatyczne czarne skrzydła wyrastające z łopatek, które często skrywały jego ramiona. O ile oczywiście były widoczne, jako iż jego ulubiona cześć ubioru, czarny długi do kostek płaszcz rozcięty z tyłu i zapinany srebrnymi guzikami od pasa w górę, z rękawami które opinały jego ręce tak ciasno jak się tylko dało przy jednoczesnym zachowaniu pełnej mobilności, sprawiał iż te były niewidoczne, choć oczywiście dalej dało się ich dotknąć... Wraz z owym płaszczem, o wysokim kołnierzu który zwykle pozostawał niezapięty, zwykle nosił ciemne spodnie zwykle nieco szersze pozwalające na swobodę ruchów i długie do połowy łydki skórzane buty ze srebrnymi klamrami. Całość dopełniał nierozłączny miecz, wąskie ostrze o długości około czterech stóp i jednej dłoni (ok. 127 cm), które zdobiła głowica w kształcie łzy i jelec bliski literze S.


Charakter

Jakby to powiedzieć? Zawsze wygląda na zadowolonego? Nie, to nie to... Owszem praktycznie zawsze na jego twarzy widnieje delikatny uśmiech, ale oczy rzadko kiedy również pokazują ową radość. Pewny siebie to trzeba przyznać, narcystyczny wręcz, robi to na co ma ochotę rzadko kiedy patrząc na innych. Nie ma nic przeciwko towarzystwu, lubi być w centrum uwagi. Czasami można by powiedzieć iż jest lekko szalony. Ale co innego mu pozostało? Kiedy uśmiech znika z jego twarzy staje się poważny, znudzony życiem, zamiast być całkiem rozmownym zaczyna myśleć, a jego wzrok staje się pusty. Spora część tego co robi to jedynie gra, jak to on mawia "życie jest teatrem". A jego gra polega na tym by wynieść jak najwięcej, zabawić się nieco... Jedynie jedna rzecz w nim jest pewna, jego duma. Nie, nie chodzi o bycie wielkim panem i władcą, nie... Jego duma tyczy się jego umiejętności walki mieczem. Jest to jedyna rzecz na którą jest wrażliwy, uraź jego fechtunek a spotkasz się z gniewem Upadłego jakiego jeszcze nie widziałeś...

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Wytrwały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Błyskawiczny, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Kiepski węch, Przytępiony smak, Przytępione czucie, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, B. silna wola,
Prezencja:Piękny, Nieokrzesany, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Latanie [D]Potarfi się nie tylko wznieść w powietrze, ale rónież wykonać kilka prostszych manewrów.
Regeneracja [D]Słabsza niż przed upadkiem, ale dalej pozwala mu przeżyć nawet normalnie śmiertelne rany.
Pióra prawdziwego szermierza [D]Wrodzona cecha jego piór, są wytrzymalsze niż u innych, trudno je przeciąć choć dla kogoś o jego sile i technice nie powinno to stanowić problemu.

Umiejętności

Włądanie bronią białą (miecz długi) [M]
Uniki [W]
Taniec [P]
Niebianologia [W]
Piekielnologia [W]
Matematyka [O]
Czytanie Aur [O]
Demonologia [O]
Geografia [P]
Wiedza o światach [O]
Jeździectwo [O]
Targowanie się [O]
Bestiologia [O]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Pustki [A]Od młodości lubił igrać z umysłami innych poprzez iluzje. Choć zdarza mu się też wykorzystywać inne aspekty tejże domeny.
Demonów [A]W szczególności upodobał sobie tworzenie portali.

Magiczne przedmioty

Ostrze przeszywające ciemność [ART]Miecz długi o klindze szerokości prawie jednego palca przy jelcu, mocno zwężające sie ku sztychowi, o mocno zarysowanej grani, jelcu przypominającym literę S, profilowanej rękojeści i głowicy w kształcie łzy. Klinga jaśnieje delikatnie srebrzystym blaskiem w obecności Piekielnych, za wyjątkiem Saaviela, oraz nigdy się nie tępi.
Czarny płaszcz [ZAK]Ukrywa za pomocą iluzji jego skrzydła, dalej da się je wyczuć i dotknąć, nie rzucają cienia.

Towarzysz


Historia

I - Niebo a może Piekło

Ciekawe pytanie, zważywszy na fakt że Saaviel urodził się w Niebie i tam też wychował. Większość ludzi bez zastanowienia odpowiedziała by Niebo. W końcu gdzie życie jest lepsze niż tam? To pytanie pojawiło się w jego głowie całkiem szybko, choć z początku było tylko niewinną myślą, błądzącą bez celu, wyłaniającą się od czasu do czasu z czeluści jego podświadomości, do której nie przykładał specjalnej uwagi. Co jak co ale za młodu był zbyt zajęty by pozwalać sobie na tego typu rozmyślania. Dni spędzał na żmudnej nauce tego co według jego rodziców miało mu pomóc służyć Panu i zrozumieć świat wokół niego, zaś wieczory... Cóż wieczory spędzał na dużo przyjemniejszych czynnościach, jako iż od małego wykazywał nie tylko niezwykły talent do fechtunku, ale również predyspozycje. Co prawda jego wzrost nie był optymalny, jego bronią była zabójcza szybkość i bardzo niecodzienna właściwość piór jego skrzydeł, które było dużo trudniej przeciąć, co sprawiało ze nie musiał aż tak skupiać się na ich obronie. Z tego powodu młody Anioł Światłości prawie że zatracił się w sztuce, poświęcając jej doskonaleniu większość swojego czasu. Była to jedna z niewielu rzeczy która naprawdę sprawiała mu przyjemność. Ciężar ostrza w dłoni był uspakajający i upajający jednocześnie. Może dlatego też zanim spostrzegł, jego ostrze zamiast być skierowane w stronę ojca czy też rówieśnika, kierowało się w stronę Piekielnych... I mimo faktu iż walka sprawiała mu przyjemność, napawała pewnego rodzaju spokojem, coraz częściej łapał się na tym że chciałby od życia czegoś więcej. Z początku tłumił to rzucając się w kolejny wir walki, gdzie jego ostrze przyjemnie drgało w momencie gdy spotykało się z ciałem przeciwnika. W końcu walka była jego życiem, radością i spokojem, tym do czego był stworzony. To właśnie na polu bitwy czuł się jak w domu. I z początku mu to wystarczało. Ale ponad stulecie minęło, a on odkrył iż gra w bardzo niebezpieczną grę, igrając z Panem jak i swoimi zwierzchnikami. Z jednej strony było mu wygodnie, z drugiej część jego chciała zaznać prawdziwej wolności, coraz bardziej powątpiewał w doktrynę która była mu wpajana, trzymając pozory, mówiąc to co wszyscy chcieli usłyszeć, robiąc to czego sobie Pan życzył. Przez kolejne dekady ciągnęło się to, a on coraz bardziej zbliżał się do upadku. W końcu nie mógł walczyć cały czas, nawet jeśli takie było jego życzenie... Nawet jeśli był poważany, ba czasem nawet widać było w oczach jego pobratymców iskierkę strachu. Strachu przed tym co może się stać gdy jego ostrze które przeszywało ciemność, miało by zasmakować światła... To właśnie wtedy uświadomił sobie iż Niebo nie jest miejscem dla niego. i jeśli chciał żyć dłużej, musiał odejść stamtąd...

II - Pierwszy prawdziwy wybór, Piekło...

Czy taki prawdziwy? Trudno tak naprawdę powiedzieć, mający prawie dwieście lat teraz już Upadły nie był tego tak pewien. Piekło z początku nie było miejscem gdzie łatwo było przeżyć, nie kiedy wielu żywiło do niego urazę, a on pozostawał dumny ze swoich umiejętności, arogancki wręcz. Tak, początki były krwawe, brutalne i przyjemne... Po raz pierwszy mógł zatracić się w wir walki nie związany niczyimi rękoma, zdany tylko na siebie i swoje umiejętności. Ci którzy jeszcze nie słyszeli o nim, szybko naprawili swój błąd, a on sam bez większych problemów zaaklimatyzował się. Ciągłe intrygi, manipulacje, fałszywość i skłonność do przemocy były jego chlebem powszednim, czymś co nieco nieświadomie opanował na tyle by móc odnaleźć się w nowym środowisku. A mimo tego dalej czegoś mu brakowało... Lata mijały, każde coraz spokojniejsze, życie w Piekle zaczynało go nużyć, gdzieś zniknęła ta iskra która na początku była niczym wielki płomień, nadając mu sens życia...

III - Tam gdzie tkwi prawdziwa wolność

Może właśnie dlatego po latach spędzonych wśród Piekielnych jego podróż w końcu zaprowadziła go do Alaranii? A może jedynie była to nuda? Nigdy nikt go o to nie spytał, a sam rzadko kiedy zastanawiał się nad tym... W końcu to właśnie tutaj znalazł to co najlepsze z obu światów... Pod postacią najemnika zwiedził większość świata, poznał niezliczoną ilość istot, zawierał przyjaźnie, tworzył sobie wrogów. Jednym słowem żył w najlepsze, choć trudno powiedzieć co tak naprawdę robił, czy kiedykolwiek miał kogoś bliskiego swemu sercu, czego dokonał, mimo iż praktycznie w każdym miejscu ktoś potrafił skojarzyć jego imię z sylwetką Upadłego. Cóż, nigdy nie miał wielkich planów, nie pożądał sławy, a jedynie uznania... Dopiero od kilku ostatnich lat dało się usłyszeć coś więcej, a i to zapewne przez fakt iż kilku innych najemników rozpowiadało jak to nie zgładził jednego razu Anioła Światłości który rozpoznał w nim swego dawnego towarzysza...

Dane gracza: Saaviel

Nazwa użytkownika:
Saaviel
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Alantar,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
Dublin, Irladnia
Wiek:
22
Zainteresowania:
Dawne Europejskie Sztuki Walki, RPG, Motocykle
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
3773707
Grupy:
Dołączył(a):
N mar 04, 2018 7:48 pm
Ostatnia wizyta:
N wrz 02, 2018 3:07 pm
Liczba postów:
22 | Znajdź posty użytkownika
(0.03% wszystkich postów / 0.11 posty dziennie)
Ostatni post:
Zamykanie tematów
So sie 25, 2018 10:46 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Księstwo Karnstein
(Posty: 18 / 81.82% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Anperia] Przepraszam, gdzie mogę znaleźć...
(Posty: 18 / 81.82% postów użytkownika)
cron