Profil użytkownika Night

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Night
Rasa: Panterołak
Wiek: 27


Aura

Gdy otworzysz się na tę emanację, przed twoimi oczami rozciągnie się majestatyczne pasmo gór. Ich cynowe ostre granie zbudowane z całkiem twardych skał odcinają się wyraźnie na tle barachitowego nieba. Starte chłodnym wiatrem kamienie mają swoje gładkie i chropawe miejsca, a ich osamotnione pasma sprawiają, że czujesz się trzymany na dystans. Stoisz tutaj otoczony miedzianym śniegiem, który oprószył skały i gęsto przykrył otoczenie. Połyskują w nim szafirowe blaski, ale puch tłumi tutaj wszelkie dźwięki. Ugina się on giętko pod twymi stopami i lepi się do odzieży, skłaniając do podziwiania własnych śladów. Przyglądając się uważniej, spostrzeżesz też odciski łap wielkiego kota, który szedł tu przed tobą. Da się tutaj wyczuć sierść pantery przemoczoną topiącym się śniegiem. Rześkie górskie powietrze wydaje się mieć słonawo łagodny smak. Sama aura zaś chociaż piękna niczym obraz, siłę ma przeciętną a barwy młode i wyraźne.


Wygląd

Night chodzi lekko ubrany. Nosi bawełnianą koszulę, długi, czarny krawat i znoszone spodnie na szelkach. Na głowie zawsze ma swój brązowy kapelusz z rondem zakrywającym jego kocie cechy, czyli niewielkie kocie uszka w kolorze popielatym od zewnątrz z wyraźnymi kropkami na krótkim futrze. Oczy — też kocie — błękitne, z czarną pionową kreską zamiast zwykłego kształtu źrenicy, skrywają chłód górskich lodowców i poniekąd zdradzają panterzą rasę właściciela. Włosy ma jakby wiecznie mokre, czarne, zbite w pasma. Żeby nie było — to nie z powodu brudu. Po prostu takie są. Nie rosną mu dalej, jak do karku, dzięki czemu nie ma problemu z ich przycinaniem. Nos ma raczej średni, usta długie, płaskie, lekko tylko odznaczające się ciemniejszym kolorem od policzków. Policzki ma chude, nadające jego twarzy pociągły wyraz.
Szyja Nighta jest jak solidna podstawa sędziwego drzewa. Pod nią w rękawach koszuli kryją się nieprzesadnie umięśnione ramiona, a z przodu całkiem dobrze rozbudowana klatka piersiowa z widocznymi zarysami mięśni brzucha. Zabrzmi to groteskowo, ale na skórze panterołaka ciężko znaleźć jakikolwiek włos. Natura poskąpiła mu nawet, normalnego w tym wieku, młodzieńczego zarostu.
Nogi, uda i pośladki... cóż. Nic tu nie odbiega od normy. No może poza małym, acz trudnym do przeoczenia szczegółem. Tam, gdzie kończą się plecy, zaczyna się prawdziwy fenomen Nighta. Długi na kilka łokci, gruby, puszysty biało-szary ogon ozdobiony w czarne cętki białe w środku. Typowy dla pantery śnieżnej, długi ogon ciężko ukryć w spodniach więc nosi go na zewnątrz, wywołując zachwyt co wrażliwszych koneserów futer dzikich kotów. Porusza nim, kiedy ma dobry humor, albo jest czymś zainteresowany.

W kocim wcieleniu jest praktycznie nie do odróżnienia od innej pantery śnieżnej, poza drobną różnicą wielkości, bowiem jest większy od swoich naturalnych kuzynów. Zimą jego futro (poza ciemnymi plamami) jest jasnoszare i białe, latem i w porze ciepłych dni jest nieco żółtawe i rzadsze. Jego główną bronią w tej formie są ostre, zagięte pazury, które przeszyją nawet najtwardszą skórę. A jeśli to nie wystarczy, to zawsze może pomóc sobie długimi rzędami kłów, których już sam widok budzi grozę.


Charakter

Ktoś mógłby powiedzieć, że jest dziwakiem. Nie kręcą go żadne zabawy, no chyba, że w grze jeden na jednego, gdzie przeciwnikiem zwykle bywa jego własne odbicie w szklance po szybko opróżnionym napoju. Jest obserwatorem — jak każdy rasowy artysta. Doskonale czuje otoczenie i przelewa je na papier. Czasami dla zabawy, czasami, żeby po prostu zatrzymać czas.
Nieufny jak rasowy panterołak. Nie da się zapędzić w ślepą uliczkę. Nie ufa absolutnie nikomu. Nie ma przyjaciół, znajomych, ani nikogo z kim podzieliłby się swoimi poglądami. Jest małomówny, bo po co gadać, jak nie ma się o czym? Do wyrażania swoich wewnętrznych uczuć wybrał papier i węgiel. A jeśli się już odezwie, to krótko i rzeczowo. Wyrachowany, ale nie pazerny, jednak jak coś ma swoją cenę, to nie ma zmiłuj.
Spokojny — ciężko go wyprowadzić z równowagi. Na zaczepki nie reaguje, no chyba, że ktoś mu nadepnie na ogon, wtedy bójka murowana. Szczerze wierzy w ludzką złośliwość, wszędzie doszukując się podstępu, dlatego woli zamknąć się w swoim świecie rozmyślań i melancholii. Uwielbia obcować z naturą, w wielkich miastach czuje się skrępowany, niespokojny. Miejskie powietrze jest dla niego duszne, przesycone smrodem ludzkiego potu i oddechów. W wytrzymaniu w takich warunkach pomaga mu tytoń, od którego z czasem się uzależnił. Palenie na stałe wpisało się w jego codzienność. Nie zauważa, że większość zarobionych pieniędzy wydaje na swój nałóg. Do tego często można go znaleźć w gospodzie, popijającego mocne trunki w towarzystwie... a jakże by inaczej — dymiącego papierosa.
Lubi muzykę, która działa na niego uspokajająco, a nawet usypiająco. W parze z tanecznym krokiem dziewcząt, jest dla niego bardzo ciekawym widowiskiem. Zbyt ciekawym, żeby stracić okazję na jego podziwianie.
Lubi jeszcze hazard. O to jest jego mekka, religia i kolejny nałóg. Gra w pokera i nierzadko wygrywa spore sumy. Pomaga mu w tym wypracowana do perfekcji samokontrola. Nigdy nie zniżył się do oszustwa, nawet w obliczu sromotnej porażki.
Night nie lubi przemocy. Nie nosi przy sobie żadnej broni, stając po stronie uczciwej walki bez ciekących, czy kłujących przedmiotów. Dobrze bije się wręcz. Jest niezwykle zręczny i gibki, tak, że nie sposób go utrzymać w bloku. Nawet czasami ciężko go trafić pięścią, bo skubaniec niemal zawsze zdąży się w porę uchylić od ciosu.
W sferze męsko-damsko pozostaje raczej dzikusem. Nie umie zachować się w towarzystwie kobiet, bywa arogancki wobec nich. Zachowuje się jak prostak, ale to akurat najlepsza jego strona. Gorzej, kiedy władzę nad nim przejmuje jego zdziczała natura i to w czasie nowiu, wtedy staje się nieokrzesany, nieustępliwy, podejrzanie wesoły i namolny.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Zręczny, Bardzo szybki, Dokładny,
Percepcja:Czuły słuch, Czuły nos, Przytępiony smak,
Umysł:Silna wola,
Prezencja:Ładny, Barbarzyński,

Cechy specjalne

Likantropia [D]Posiada wrodzoną umiejętność przemiany w panterę śnieżną.
Palenie papierosów [W]Uzależnienie od palenia tytoniu. Czasami w parze z alkoholem.

Umiejętności

Pływanie [P] Tylko pod postacią pantery.
Przetrwanie [W] Więcej w nim dzikiego zwierzęcia, niż człowieka, dlatego w dziczy kieruje się instynktem.
Skradanie się [W] Pod postacią pantery jest praktycznie bezgłośnym łowcą. Z gracją stawia łapy na podłożu i dobrze wie od której strony podejść ofiarę.
Targowanie się [O] Jeśli uzna, że cena jest wygórowana umie wytargować lepszą, przystępniejszą.
Tropienie [W] Dzięki naturalnie wyostrzonym zmysłom powonienia i słuchu bez trudu namierzy każdą ofiarę.
Wspinaczka [W] Jako pantera potrafi wleźć na wszystko. Dzięki gibkiemu ciału i silnym łapom nie straszne mu nawet gładkie i strome skały.
Wspinaczka [P] W ludzkiej postaci nie odbiega tą umiejętnością od przeciętnego człowieka.
Handel [P] Umie sprzedawać swoje obrazy.
Rysunek [W] Od kilku lat zarabia rysując pejzaże i postacie. Ma do tego smykałkę i prawdziwy talent.
Wyczuwanie trucizn [O] Jego wyostrzony węch prawie zawsze wyczuje wszelkie anomalie w zapachu wody, albo jedzenia.
Uniki [O] Jest niemal nieuchwytny, niezwykle szybko i zręcznie unika ciosów.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Pierwsze chwile Nighta na tym padole na pewno nie należały do tych, o których wolałby pamiętać. I na szczęście tego nie pamięta. Nadmienić jednak należy, dla przyzwoitości i powagi tematu, że został porzucony z naturalnych względów, gdyż urodził się z nadmiarową ilością członków. I nie mowa tu o niespełnionych marzeniach tatusia względem posiadania córeczki. Pół biedy, gdyby chodziło wyłącznie o przyrodzenie, tu rzecz się rozchodzi o coś, co można by nazwać "przebraniem miarki", bo jeśli się mu wtedy przyjrzeć, nie był to ani w pełni człowiek, ani kot. Wymoczkowaty ogon, wtedy biednie pokryty szarym futerkiem i gdyby tego było mało, to jeszcze nim ruszał. Ale tego było zdecydowanie za mało — łysą główkę noworodka zdobiły śmieszne, kocie uszka. Nie dość tego. Spod ledwie rozklejających się powiek wyzierała para ciemnoniebieskich oczu z pionowymi źrenicami. W takich wypadkach rodzina nie ma wyboru i wzywa egzorcystę albo potajemnie ukrywa swojego małego mutanta w piwnicy, gdzie dorasta i zapomina o swoim człowieczeństwie, aby doczekać się odkrycia jego istnienia przez bohaterów jakiegoś horroru. Mogło być tak, ale było lepiej. Jego ojciec po prostu zabrał go matce i wyprowadził z domu, biorąc ze sobą siekierę i worek.

Jak przeżył? Normalnie. Ojciec okazał się na tyle dobry, że wybudował mu szałas w sercu lasu. Taki na drzewie. Tam panterołak dorastał odwiedzany przez ojca z prowiantem. Bądźmy uczciwi. Night pozbawiony stałego kontaktu z ludźmi zdziczał i to do tego stopnia, że zaczął polować na własną... łapę. Przemiany nauczył się bardzo wcześnie. Kiedy jeszcze nie umiał mówić. Kto zresztą miałby go tego nauczyć? Wiewiórki? Lisy? Otaczała go sama natura. Góry były jego domem.

Wizyty ojca stawały się coraz rzadsze, aż w końcu całkowicie ustały. Młody panterołak, półnagi, chłopczyk mógł wtedy liczyć tylko na siebie i zadziwiająco dobrze dał sobie radę. Z początku żywił jeszcze nadzieję na przybycie ojca i nie oddalał się zbytnio od swojego szałasu. Ale im szybciej dotarło do niego, że nikt nie przyjdzie, tym łatwiej było mu skupić się na zapewnieniu sobie warunków do przeżycia. Skrywając się pod futrem młodej pantery śnieżnej, odkrywał świat na nowo. Polował głównie na mniejsze stworzenia. Chcąc nie chcąc musiał polubić surowe mięso. W końcu zdecydował przenieść się w inne miejsce. Zamieszkał w górach, niedostępnych dla ludzi i innych drapieżników. Tam dojrzewał.

Mijały lata, a mały Night powoli wchodził w fazę dorosłości. Latem, kiedy śniegi topniały, częściej schodził z gór, żeby poprzyglądać się ludziom podróżującym do miasta. Zauważył subtelne różnice między nimi a sobą, jak choćby ubranie. On miał na sobie tylko starą przepaskę na biodrach, której właściwie mógłby nie nosić, co by nie stanowiło różnicy. Poza tym, że ludzie rozmawiali ze sobą w języku, którego nie rozumiał, coś znacznie bardziej zjawiskowego wzbudziło w panterołaku ogromną ciekawość. To świecące, pulsujące światło, wydzielające ciepło i zapach, którego czuć na kilometr. Czasami obserwował proces jego powstawania, czasami, czekał, aż ludzie zwiną obozowisko, i wtedy badał nadpalone resztki drwa. Brał je do ręki, wąchał. Zauważył, że zostawiają brudny ślad. Próbował wytrzeć rękę na nodze, ale jedyne co osiągnął to tylko długie smugi na kolanie i nadal brudną rękę. Musiał się umyć, więc podszedł do strumienia, przykucnął przy brzegu i zaczął się obmywać, ale ciemne plamy z oporem się spłukiwały. Wtem jakiś szmer za plecami postawił go w stan gotowości. Niemalże wpadł do wody, wykonując nazbyt gwałtowny obrót, który być może w skórze pantery by mu wyszedł, lecz w ludzkiej formie przypomniał mu tylko o istotnych ograniczeniach tego ciała. Przemienił się więc w mgnieniu oka, lądując na czterech rozstawionych łapach we wodzie. Wielkie było zdziwienie panterołaka, kiedy zobaczył przy obozowisku młodą kobietę gapiącą się na niego wielkimi oczami. Nie wiedział co robić, uciekać, czy atakować. Zachowywał się trochę jak dzikus. Warczał na nią, syczał, pokazywał zęby. A ona... tylko się uśmiechnęła i zaczęła do niego coś mówić. Night spanikował i uciekł przez strumień. Kilka dni później podczas dziennej drzemki w cieniu skały zauważył tę samą kobietę wspinającą się po zboczu kilkadziesiąt metrów od niego. Miała pod pachą jakąś skórzaną torbę. Patrzył spod przymrużonych kocich powiek na wyczyny dziewczyny, ale nie ruszał się z miejsca. Dopóki nie podchodziła za blisko, jego reakcja ograniczyła się tylko do poruszania końcówką ogona. Szmer znowu go wybudził. Jakieś szuranie, jakby ktoś czymś pocierał. Uniósł głowę i zobaczył tą natrętną dziewczynę, siedzącą na płaskim kamieniu, z nogami zgiętymi przed sobą i opartą na nich deską, po której jedną ręką czymś szurała. Irytujący dźwięk nie ustawał, ale nie chciało mu się zmieniać miejsca, poza tym... intrygowało go, co ta namolna istota robiła. Wyglądała na skupioną i zaaferowaną tą czynnością i bardzo często na niego spoglądała. Trwało to dość długo, ale wreszcie męczący dźwięk ucichł. Wywołało to u niego dziwną reakcję, jakby nieporządku. Efektem było podniesienie głowy i spojrzenie w stronę, gdzie siedziała nieznajoma. Zobaczył ją uśmiechającą się do kartki papieru. Strzygł uchem ciekaw, co robi. Odpowiedź nadeszła bardzo szybko, bowiem blond włosa obróciła ku niemu kartkę, jakby czytała mu w myślach i pokazała swoje — jak się okazało — dzieło. Był to szkic jego osoby. Tzn. leżącej na skale pantery śnieżnej. Ten moment zmienił jego życie.

Night często widywał kobietę. Sesje w plenerze stały się rytuałem wpisującym się w codzienny grafik panterołaka. Z czasem stawał się coraz ufniejszy i podchodził do dziewczyny. Pewnego dnia, przyniosła mu ubrania. To był trafiony prezent. Dzięki temu okryciu czuł się przy niej zdecydowanie swobodniej, ona też wydawała się rozluźniona. Dni zamieniły się w tygodnie, tygodnie w miesiące. Night uczył się od niej mowy we wspólnym języku, był jednak bardzo małomówny. Interesowała go sztuka. Nauczył się od swojej znajomej rysowania i co ciekawe pobił w tym własnego mistrza. Kiedyś zdecydował się wybrać z nią do miasta. To było ciężkie przeżycie dla Nighta, wypełnione stresem, ale też przydatnymi doświadczeniami. Przekonał się, po co dziewczynie były rysunki z jego podobizną. Pokazała mu, jak zarabia na życie, sprzedając swoje rysunki na ulicy. Był pod wrażeniem zainteresowania ludzi tą sztuką. Największy szok przeżył, kiedy dziewczyna namówiła go do wystawienia na sprzedaż jego prac. Trochę to trwało, bo ciężko było namówić panterołaka do oddania jego rysunków. Przywiązał się do nich bardziej, niż sądził, ale kiedy pierwsze Rueny wpadły mu do ręki, poczuł dziwną satysfakcję przemieszaną z dumą. Potem już było tylko lepiej. Razem wystawiali swoje prace i byli dobraną parą...

Wykiełkowało między nimi ciepłe uczucie. Niektórzy porównują je do fruwających w brzuchu motyli. Night się zakochał. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że będą szczęśliwą parą. Owszem, byli. Może gdyby pewnego dnia, był z nią, to nadal by tak było. Ale, świat ma też drugą stronę jak moneta. Rzucona na ziemię, albo obróci się uśmiechem, albo smutkiem i rozpaczą. Nie pamiętał dokładnie, co go pchnęło, żeby wyjść jej naprzeciw, ale widok jej sponiewieranych, nagich zwłok wypalił w jego sercu dziurę na wylot. Leżała obok drzewa, z poderżniętym gardłem. Jej szkicownik umoczony we krwi, obok niej. Suknia, rozdarta, rzucona niedbale na trawie. Rozpacz, kiedy ją podnosił. Jeszcze ciepłe ciało, zwiodczałe, wypływające mu z rąk. Na wpół otwarte powieki i rozwarte sine usta. Bystre oczy panterołaka wypełniły się potokiem łez, którego nie mógł w żaden sposób zatamować. Zaniósł jej ciało w góry i tam pochował, a potem... Potem...

Wytropił zbirów odpowiedzialnych za to wszystko. Nie był zabójcą. Nie umiał walczyć. Nie w tej skórze. Śnieżna pantera za to umiała. Zabił ich wszystkich. Było ich dwóch. Uzbrojonych, ale całkowicie bezsilnych wobec jego furii. Rozerwał im gardła. Rozpruł brzuchy. Działał na oślep i bez zahamowań. Chciał, aby cierpieli, wiec nie spieszył się z dobiciem każdego. Nie obawiał się pościgu. Ścigaliby panterę, nie człowieka.

Wrócił do miasta. Dalej rysuje i dalej sprzedaje swoje obrazy. Zaczął palić papierosy, bo czymś musiał wypełnić pustkę w życiu, a jak czymś, to najlepiej jakimś nałogiem.

Dane gracza: Night

Nazwa użytkownika:
Night
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Marvel,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
N sty 28, 2018 4:45 pm
Ostatnia wizyta:
Cz lut 22, 2018 12:02 am
Liczba postów:
5 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.18 posty dziennie)
Ostatni post:
[Centrum Miasta] Ciekawość zabije kota?
Cz lut 22, 2018 10:02 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Arturon
(Posty: 4 / 80.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Centrum Miasta] Ciekawość zabije kota?
(Posty: 4 / 80.00% postów użytkownika)
cron