Profil użytkownika Shynt

Avatar użytkownika
[Ta karta nie została jeszcze zaakceptowana]

Ogólne

Potęga:
Imię: Shynt
Rasa: Mroczne Elfy
Wiek: 90


Aura



Wygląd

Shynt jest średniego zrostu mrocznym elfem. Dla wielu ras może się wydawać wysoki. Jego budowa ciała nie porywa, nie jest wszak chudzielcem, można powiedzieć że jest gibki a nie silny.
Jest parę rzeczy które go jednak wyróżniają na tle innych Mrocznych elfów. Skóra jest owszem, typowego koloru. Szara, jednak przy tej karnacji dość niecodzienne są jego włosy. Ich białą barwa jest charakterystyczna dla albinosów, jednak on nim nie jest. Przynajmniej nie od urodzenia. Jego czy też nie mają tradycyjnej barwy. Są białe, nie czarne czy czerwone. Jest to efekt rytuału jakiemu został poddany.
Dla spostrzegawczych też może rzucić się w oczy brak cienia rzucanego przez tego wojownika. To też jest efektem czaru.
Włosy sięgają mu do połowy pleców i są wyjątkowo puszyste, ładne, chyba
Twarz ma naznaczoną trudami życia, jednak nadal przedstawia wyniosłość i pewność siebie. Jest dość atrakcyjna oraz spokojna. Rzadko kiedy wyraża więcej emocji, zwłaszcza tych pozytywnych.
Ubiera się zazwyczaj w ciemne zbroje skórzane i długie płaszcze z kapturem, który zazwyczaj ma zaciągnięty.
Skórzane spodnie barwy czarnej oraz solidne rękawice. Do pasa ma przypasaną pochwę ze sztyletem oraz scimitarem.
Liczne sakiewki skrywają różne zioła.
W plecaku posiada za to ekwipunek skrojony pod walkę. Lekka kolczuga, ochraniacze przedramion wykonane z lekkiej acz solidnej skóry. Rękawice z ćwiekami oraz gruba bluza z kapturem.
Jego ruchy cechuje pewna gracja i zwinność. Zawsze zdaje się wiedzieć gdzie chce postawić nogę, nie wykonuje zbędnych ruchów. Zazwyczaj czujny, jednak światło słoneczne przytępia jego zmysł wzroku a więc w tedy można dostrzec że traci część swojej gracji.


Charakter

ciężko to opisać. Shynt nie jest typowym przedstawicielem swojej rasy, jednocześnie będąc jej kwintesencją. Uparty, zapalczywy i arogancki. Wie jednak że jeśli nie poskromi swojego temperamentu to prędzej czy później zginie i nie osiągnie upragnionej zemsty.
Chłopak jest w pewien sposób prostolinijny. Nie jest ciężko odkryć jego motywy czy odkryć jakie emocje skrywa. Jest, jak przystało na Mrocznego, porywczy jednak stara się panować nad tą stroną swojej natury.
Nie lubi innych ras jednak nie skreśla ich zawczasu, można powiedzieć że nie ocenia książki po okładce, wszak mogą to być wartościowi sojusznicy albo...narzędzia.
Nie jest dobry w kontaktach z innymi. Stroni od cywilizacji jednak wie że musi pracować, zaciska więc zęby i udaje się po raz to nowe zadania.
Nie znosi gdy ktoś go poniża czy wywyższa się przy nim. Często ktoś taki potem kończy jak kończy.
Pamiętliwy.
Coś dobrego? stara się wchłaniać wiedzę i wysłuchiwać każdej plotki aby potem móc skorzystać z tej wiedzy. Otwarty na wiedzę jednak nie na nauczycieli. Cóż, inne rasy lepsze niźli on? ciężko to znieść

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Bardzo szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Dobry słuch, Przytępiony smak, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Pojętny, Ineligentny, B. silna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany,

Cechy specjalne

Bezcienisty [S]brak własnego cienia, oznaka odrzucenia przez ród
Forma cienia [M]możliwość przybrania niematerialnej formy cienia na krótki czas. Nie można w tedy atakować bytów cielesnych
Taniec cienia [D]w mroku zyskujemy na sile, szybkości i zręczności. Nasza Percepcja się poprawia. Nie działa w świetle słonecznym.
Wyczucie zagrożenia [Z]potrafi wyczuć silną aure w swojej nabliższej okolicy i dzięki temu oszacować słabe strony rywala. Zdolność wymaga skupienia.
Mroczny teleport [Z]przenoszenie się na pewien dystans z wzdłóż połączonych cieni

Umiejętności

Otwieranie zamków [W]
Polowanie [O]
Przetrwanie [W]
Skradanie się [M]
Skrytobójstwo [W]
Sporządzanie trucizn [W]
Tropienie [O]
Czytanie Aur [P]
Garbarstwo [P]
Krawiectwo [O]
Zielarstwo [P]
Anatomia [W]
Bestiologia [O]
Poliglotyzm [O]
Wiedza tajemna [O]
Władanie Bronią białą scimitar [M]
Władanie Bronią białą sztylet [W]
Uniki [W]
Gimnastyka [W]
Taniec [W] taniec bitewny, poruszanie się z gracją podczas walki, ruchem wręcz tanecznym
Walka na oślep [W] postać umie walczyć bez wykożystania zmysłu wzroku, opierając się na inncyh
Trucizny [O]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rytuały
Mocy [U]kontrola nad grafitacją, aby zmniejszyć opór sił ciążenia i poprawic mobliność postaci.
Przestrzeni [A]
Pustki [U]
Istnienia [N]
Struktury [U]

Magiczne przedmioty

Sztylet cienia [ZAK]broń która potrafi zamienić się w cień aby przejść przez każdy niemagiczny pancerz.

Towarzysz

Aki (sokół)
wolno żyjący sokół który jednak towarzyszy Shyntowi podczas jego podróży w dziczy. Nie jest jednak jego własnością. Lubi przebywać w pobliżu Elfa.
Podczas przebywania Shynta w miastach trzyma się na uboczu, aby jednak zawsze go odszukać po czasie. Prawdopodobnie związany z chłopakiem dziwną nieznaną mu magią

Historia

Shynt pochodzi z plemienia Mrocznych elfów zamieszkujących bardzo niegościnne okolice Mrocznych Dolin. Jego lud należał do skrajnie odizolowanych od pobratymców oraz innych ras. Specjalizowali się w dość specyficznym rodzaju walki. Osoby które widziały pokaz ich zdolności, o ile przeżyli, mówili że zdawali się tańczyć z rywalem, tańczyć ze śmiercią. Nie skupiali się na silnych uderzeniach a precyzyjnych szybkich ciosach bez wielu zbędnych ruchów. Jednak rzadko kiedy opuszczali swoje ziemie aby wykorzystać swoje zdolności. W czym tkwi ich sekret? Tego nie wie nikt poza samymi członkami plemienia.
Wewnątrz tej enklawy panuje chłód oraz wieczny mrok, w sumie nie jest to dziwne jak na Drowy, lecz tutaj nawet dzieci maja w oczach determinację aby przetrwać jaką spotyka się mało gdzie. Liczne sale treningowe nie są zbyt duże, nie są nawet oczyszczone ze skał czy innych przeszkód. Ma to na celu wyuczenie młodych radzenia sobie w trudnym terenie oraz wyrobić w nich motorykę potrzebną do ich Tańca.
Łańcuch górski otaczający ich enklawę należy do bardzo niebezpiecznych, wiele młodszych Tancerzy straciło życie zapuszczając się na trening poza jaskiniami. Nie mieli jednak wyjścia. W wieku 15 lat wysyłano każdego osobnika na rok poza obszary należne do klanu. Mieli przeżyć aby udowodnić że są dość silni aby kontynuować dalszy trening.
Jeśli uda się takiemu osobnikowi wytrwać może on kontynuować swoje szkolenie, jednak dalej są poddawani testom. Ci którzy go przejdą mogą zagłębić prawdziwą nature tego czym nazywa się Taniec z Cieniem. Potrzebne ku temu są pewne predyspozycję magiczne i głęboka więź z mrokiem. Jednym z osobników który zdał taki test jest Shynt.
Chłopak urodził się jako siostrzeniec obecnego władcy klanu. Pochodził ze związku szamanki Zireael oraz brata wodza, Tieraka. Od dzieciństwa uchodził za spory talent. Doskonale widział w ciemności, był bardzo szybki i zwinny, do tego wykazywał nie małe jak na Mrocznego predyspozycję ku magii.
Jako siostrzeniec wodza cieszył się pewnymi przywilejami, jednak nie koniecznie mógł się z nich cieszyć. Został poddany znacznie bardziej morderczym treningom niźli jego rówieśnicy. Razem z synem Triela, jego wuja i wodza trenowali dniem i nocą aby zostać przyszłymi liderami.
Panował bowiem zwyczaj że co trzysta lat wybierano nowego wodza pośród wszystkich zdolnych do walki Klanowiczów. Oczywiście istniało wielu kandydatów, lepszych i gorszych, jednak to w tej dwójce ich rodzicie i nie tylko upatrywali faworytów. Do Turnieju pozostało 70 lat a więc dużo czasu na ćwiczenia.
Młody Shynt rozwijał się w tym czasie dość sprawnie. Jednak nie tak jakby widzieli to jego rodzice. Owszem, był szybki i zwinny jednak dość słaby fizycznie jak na przedstawiciela swego gatunku. Jego zmysły nie były też tak wyostrzone jak chociażby u jego ojca. Nadrabiał to jednak dość silnym zmysłem magicznym, oczywiście jak na Drowa. Coś za coś jak to mówią.
Uważano że zmysł ten sprawi że ten stanie się doskonałym tancerzem. Co też wspólnego ma magia z tańcem? Otóż jest ona głęboko zakorzeniona w ich kulturze. Magia emanuje wręcz z gór z której pochodzą. magia cienia.
To jednak nie ten etap historii. W tej chwili nasz młodzian uczył się jak panować nad swoim ciałem.
Podczas ćwiczeń wykorzystywano wszelkie możliwe sposoby. Wojownicy walczyli między sobą na kije pod okiem nauczycieli. Prywatne zajęcia pod okiem swojego ojca jednak dały Shyntowi najwięcej.
Jego ojciec wiele od niego wymagał. Był dobrze obeznany w sztuce walki na miecze. Jego ulubioną bronią był scimitar który dał synowi kiedy ten powrócił ze swojej wyprawy. Nauczył go podstaw walki na tyle aby ten już w młodym wieku był wstanie walczyć ze starszymi od siebie a nawet sparować się ze swoimi nauczycielami. Matka nauczyła go wiele o sztuce magii o raz, potajemnie, o władaniu sztyletami. Jego ojciec nie popierał bowiem tej broni jako narzędzia dla swojego potomka. No ale młodzian nie odmawiał żadnej wiedzy a więc i w jakimś stopniu opanował walkę i tym orężem.
Trenował się w posługiwaniu się wielką liczbą broni, jednak jego zdolności skupiły się na tej posiadanej przez Ojca. Scimitar leżał doskonale w jego rękach.
Po ukończeniu 15 roku życia Shynt został wysłany na swoją wyprawę ku dorosłości.
Chłopak miał przeżyć sam przez rok poza domem, poza cieniem. Wydaje się łatwe, prawda? Jednak takie nie jest. W pobliżu terytoriów tej grupy Mrocznych znajdowała sie dolina umarłych. Było to niebezpieczne miejsce. Wielu młodzików zginęło zapuszczając się tam za bardo.
Życie w samotności jednak miało nauczyć czegoś tych humanoidów. Przetrwania oraz samodzielnego myślenia. Nie mogli oni polegać tylko na cieniu oraz na swojej broni. Trzeba było zapolować aby przeżyć. Naprawiać swoje ubranie aby nie zamarznąć nocami oraz wiele innych. Słowem? uczyli się radzić sobie. Jeśli okazało się że są dość zaradni aby sobie poradzić mogli przystąpić do dalszej części treningu. Jakie zagrożenia czekały podczas tej próby? można sobie tylko wyobrazić. Dzikie zwierzęta? no one raczej nie sprawiały problemu, raczej. Zawsze jednak trafiały się okazy zdolne powalić nieostrożnego elfa.
Zrządzeniem losu na trasie swojej wyprawy Młody Elf napotkał coś czego nie był wstanie sam pokonać. Nie da się ukryć że była to jego wina. Nieuwaga i brawura sprawiły że został bez broni przeciwko dzikiej Wywernie. Jej żądło ugodziło go w ramię. Sytuacja nie była łatwa. Mówiąc szczerze życie uratował mu pewien nieznajomy. A raczej dwójka nieznajomych. Elf leśny oraz człowiek. Ich interwencja ocaliła chłopaka co nie za bardzo mu się spodobało. Nie mógł jednak nic zrobić. Rana na ciele była dość poważna. Jad zaczynał rozchodzić się po jego ciele. Niestety, ponownie z odsieczą przyszła obca nam dwójka. Doprawdy, zostać uratowany dwa razy przez człowieka i czciciela drzew? Nie uważacie że to poniżej godności każdego Mrocznego Elfa?
***
-on chyba potrzebuje pomocy, musimy mu pomóc Shin- Elf zwrócił się ku towarzyszącemu mu dość niskiemu człowiekowi. W jego spojrzeniu widać było wątpliwości. Nie było to dziwne, wszak o to przed nimi klęczał ranny Mroczny Elf. Przedstawiciel bardzo agresywnej rasy, niecierpiącej innych. Zdawało się że tylko osłabienie trucizną sprawiało że jeszcze nie zaczął na nich złorzeczyć, a może i zaatakować ich.
-dobrze, jednak uważaj na niego-
Drow był zbyt osłabiony działaniem trucizny aby zareagować, jednak wyraźnie nie podobało mu się to co miało nastąpić. Dość że raz mu uratowali życie, w sumie wolał by zginąć niż przyjąć od nich pomoc, teraz zaś robią to znowu. Przez zaciśnięte zęby złorzeczył w swoim języku
- spokojnie młody, podleczę cię tylko- starał się uspokajać Shin. Po chwili w ciało Shynta wdarła się dziwna magia. Działała kojąco.
Po krótkiej chwili Mroczny się podniósł chwiejnie
- niepotrzebnie mi pomagaliście- warknął zdenerwowany. W jednej chwili elf napiął cięciwę swojego łuku celując w chłopaka
-uspokój się młody, właśnie uratowaliśmy ci życie- Shynt niestety nie wykazywał pokory i wdzięczności, rzucił się w nerwach na bliższego sobie uzdrowiciela. W jednej chwili strzała rozcięła mu policzek, aby następnie oberwać solidny cios w brzuch. Okazało się że Lekarz nie był taki słaby jak się zdawało. Nie mógł jednak być skoro porwali się na Wywernę.
Mroczny elf padł jak długi ponownie upokorzony. Stracił jednak przytomność zanim zdał sobie sprawę jak bardzo był głupi i porywczy.
Obudził się po zapadnięciu zmroku. Płomienie ogniska wesoło strzelały w górę. Wokół paleniska siedzieli jego niechciani wybawcy.
-oooo widocznie się obudziłeś. Jak się czujesz?- Shynt wstając powoli przyłożył rękę do policzka wyczuwając lekką ranę. Nie była ona jednak niebezpieczna.
-nie przemęczaj się, pomimo twojego leczenia jad dalej krąży w twoim ciele- Konował nie odwracając się do niego zajadał kawałek kurczaka.
- nie byłeś wstanie go do końca wyleczyć Tatsu?- Imię medyka więc już znamy, dobre i to.
-czemu mi pomogliście?- przerwał im chrapliwym tonem Shynt. Jego słowa wyrwały Elfa z zamyślenia, popatrzył na swojego dalekiego kuzyna zaskoczony.
-a czemu mieliśmy cię nie ratować?- odparł wielce zaskoczony Shin, jego spojrzenie zrobiło się lekko przebiegłe po czym dodał - wydajesz się być miłym osobnikiem więc to była dla nas przyjemność- jego towarzysz prychnął lekko za to zaś sam Mroczny lekko się zjeżył
-jak śmiesz ty leśny...- nim dokończył ból ręki powalił go na ziemię i spowodował wymioty. Tasu błyskawicznie pojawił się obok niego sprawdzając jak się czuje.
-spokojnie, nie denerwuj się bo tylko sobie zaszkodzisz. Twój organizm musi zwalczyć truciznę bo ja wiele więcej dla ciebie zrobić nie mogę- słowa lekarza nie napawały młodzieńca optymizmem. Widać było że ma chęć opierać się dalej jednak zanim zdążył coś zrobić zapadł w sen.
Śpiączka potrwała chwilę, biedak budził się co jakichś czas. W tych chwilowych przebłyskach zdawał sobie sprawę że był karmiony i układany przy ognisku oraz opatulany kocem. Jednym słowem dbano o niego.
Shynt nie był wstanie określić ile czasu był nieprzytomny. Wstał jednak tuż nad ranem, bardzo zesztywniały oraz obolały. Głowa go bolała jednak ręka zdawała się już tylko pulsować nieprzyjemnym bólem, jednak nie był to zbyt dokuczające.
Nieopodal miejsca w którym, obecnie siedział, leżeli jego dwaj wybawcy. Zapewne wiecie jakie myśli kręciły mu się teraz po głowie? był tylko jeden problem... nigdzie nie było widać jego ekwipunku. W Drowie obudziła się panika oraz...gniew. Jak oni śmieli ukraść jego... a są, leżały tuż u jego stóp, cały złożony na jego plecaku. Powolnym ruchem sięgnął ręką ku swoim rzeczą -wybierasz się gdzieś?- w jednej chwili zamarł rażony piorunem. Elf odwrócił sie powoli z lekkim uśmiechem. Czyżby nie spał?
- nawet śpiąc usłyszał bym twoje zamiary, są tak wyraźne- uśmiech elfa stał się szeroki i prowokujący. Shyntowi pozostało tylko zamrzeć w bezruchu z miną nie tyle zdenerwowaną co speszoną. Czyżby poruszał się tak głośno? nie to nie to. Słowa elfa znaczyły coś...konkretnego
-znowu to robisz Shin?- jego towarzysz przekręcił się spokojnie na bok i skierował swoje spojrzenie na swojego pacjenta
-jak się czujesz? ręka już lepiej?- Tatsu zdawał się troszczyć, a może nie, o ranę zadaną jeszcze nie dawno Shyntowi.
Chłopak powoli odwrócił się w jego kierunku i obrzucił chłodnym spojrzeniem, cały czas obserwując tego groźniejszego "dobroczyńce"
-ma się dobrze- na więcej chyba nie było co po nim liczyć. Złość mieszała się ze zmęczeniem o raz... zainteresowaniem. Ta oto dwójka niższych raz zajęła się nim wiedząc doskonale kim jest. Jednak ich zachowanie wskazywało że nic sobie z tego nie robili, ba, wydawało się że jest dla nich nikim więcej ponad niesfornym dzieckiem.
-uspokój się dzieciaku- zaśmiał się głośno Shin rzucając chłopakowi jabłko. Owoc został przyjęty z pewną niechęcią jednak głód przegonił wszelkie wątpliwości.

***
Można by opowiedzieć więcej na temat tej dziwnej znajomości tylko po co? Wydarzyło się co prawda w tedy wiele co miało wpływ na zachowania naszego bohatera w przyszłości jednak jest to całkowicie odrębna opowieść. Wiedzieć jednak trzeba że ich relacja trwała kilka następnych tygodni podczas których chłopak nauczył się wiele o zachowaniu tych ras. Co najważniejsze jednak przeżył oraz nauczył się żyć między ludźmi i elfami...oczywiście nie mówię tutaj o zaufaniu czy przyjaźni, jednak wiedział że nie należy rzucać się wrogo za każdym razem kiedy się takowego zobaczy. Zwłaszcza kiedy okazywali się dość zdolnymi wojownikami. Nie oceniaj książki po okładce? na to wychodzi.

Rok minął więc na dość nie oczekiwanych przeżyciach. Można chyba powiedzieć że Shynt wrócił do klanu odmieniony, prawda? otóż nie do końca. Owszem, nauczył się tego i owego ale nie wyparł się tego kim jest ani nie zatracił swojej ambicji. Nadal chciał zostać liderem enklawy. Wszak co też mógł odmienić w nim człowiek i elf? nic! chyba.
Jednak coś się w nim odmieniło. Byłą to mała lecz subtelna zmiana. Zaczął uważać inne gatunki za godne? nie, stał się łagodniejszy? też nie. Jednak wiedza że są osobniki zdolne zaakceptować kogoś takiego jak on, to musiało wywrzeć jakichś wpływ.

W każdym razie powrót i zdanie próby oznaczało jedno. Mógł rozpocząć dalszy trening. Na czym on polegał? Jak się można domyślić na dalszym doskonaleniu się w sztuce walki oraz na czymś więcej. Tajemniczy rytuał sprawiał że ten rodzaj elfów był taki wyjątkowy... i niebezpieczny. Polegał on na zespoleniu Elfa z wszechobecnym mrokiem. Może mrok to za dużo powiedziane. Jego młodsza odmiana, dziecię ciemności, cień. Iluzoryczny, płynny oraz niestały cień towarzyszący nam od zawsze, to właśnie w tej materii, a może raczej sile, pokładali swoje nadzieje przedstawiciele tej odmiany elfów mrocznych. Z tego też powodu ich wojowników nazywano tancerzami cienia.
Rytuał jednak to nie wszystko, kandydat na tancerza musiał mieć pewne predyspozycje magiczne aby znieść obciążenia jakie wiązały się w zaszczepieniem cząstki cienia w swojej duszy. Po tym zabiegu nie jest już się tą samą osobą.

Shynt został więc poddany działaniu tej straszliwej magii w noc po swoim powrocie do domu. Pełnia księżyca panująca akurat miała być złym omenem lecz lider klanu upierał się aby odbyło się to właśnie teraz. Dopiero po pewnym czasie okazało się czemu.
Zapewne zapytacie się jakież to skutki przyniósł ten tajemniczy czar? No to chyba oczywiste. Otworzył Elfa na świat mroku, pozwolił mu się z nim zespolić i zmienić się w niego. Jednak dokładniejsze rezultaty nie są jednakowe dla każdego poddanemu jej kandydata. Nie zawsze jednak się udawało, czasem zdarzały się wypadki.
Tajemnicy rytuału strzeżono pilnie, odpowiednie zaklęcia znało tylko parę osób w społeczeństwie. Skąd te środki ostrożności? Gdyby ktoś poznał jego sekret mógłby znaleźć sposób jak pokonać tych dumnych wojowników.

Przez następne miesiące po zespoleniu z cieniem nasz Shynt oraz jego rywal, syn wodza rywalizowali ze sobą na każdym kroku. Okazało się jednak że synalek powoli zaczynał odstawać. To nie spodobało się jego ojcu. Jednak cóż on mógł zrobić? Okazuje się że całkiem sporo.
Niespełna rok po powrocie z próby, Shynt został pojmany i postawiony przed obliczem rady.
Rada składała się z pięciu najstarszych i najlepszych wojowników klanu. Oraz z szamanki która tym razem nie była obecna. Szamanki która była jego matką.
Jak się okazało Lider Klanu dowiedział się o jego przygodzie podczas Próby. Postanowił wykorzystać to przeciwko niemu.
Zapewne uznacie że to nic takiego, jednak dla Mrocznego elfa pomoc ze strony leśnych dzieci czy ludzi była czymś niewybaczalnym. Shynt nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Nie miał jak się bronić, w zasadzie nie miał jak, wyrok był przesądzony.
Zazwyczaj karą za coś takiego było wygnanie, jednak tym razem nasz szanowny lider wykazał się nie lada przebiegłością... i okrucieństwem.
Przed wypędzeniem poddano młodzieńca ponownemu rytuałowi. Tym razem jednak miał on polegać na wyrwaniu z niego cienia i wszystkiego co się z tym wiążę. Lider zapewne chciał uniknąć sytuacji kiedy Shynt zapragnie zemścić się na nim albo na jego dziedzicu. W sumie miał słuszność.
Podczas rzucania czaru poszło coś nie tak. Cień nie dał się tak łatwo wyrwać z ciała Elfa. Podczas procesu "karania" doszło też do pewnego zdarzenia.
Zireael, matka chłopaka, postanowiła wtrącić się i pomóc swojemu synowi. Wywołała wielki pożar w jaskini dzięki czemu powstało na tyle duże zamieszanie aby chłopak zbiegł. Pewnie to był błąd, prawie na pewno był, ale w tamtej chwili nie myślał o niczym innym. Widział że teraz nic nie wskóra, wiedział że jego matka przypłaci drogo ten akt miłosierdzia dla dziecka, wiedział też jednak że pewnego dnia tutaj powróci i zemści się na starszyźnie, na Trielu i jego nasieniu. Miał zamiar zniszczyć cały klan.
Matka nie zareagowała na tyle szybko aby jej dziecię nie poniosło szkody. Magia wdarła się w chłopaka i pozbawiła go części dawnego ja. Nie był wstanie na dłużej zestalić się z cieniem, jakby ten nie chciał go na dłużej. Jakby na podkreślenie tego jego własny cień..znikł. Nie był to jednak koniec zmian. Jego oczy oraz włosy zmieniły barwę na białą. Został napiętnowany. NIe stracił jednak swoich zdolności władania orężem ani swojej woli. Kiedyś odpłaci się za wszystko co go spotkało. I pomści matkę

Dane gracza: Shynt

Nazwa użytkownika:
Shynt
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
gdzie mnie praca poniesie
Wiek:
28
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
10556640
Grupy:
Dołączył(a):
Pt sty 26, 2018 10:26 pm
Ostatnia wizyta:
Cz mar 01, 2018 11:50 pm
Liczba postów:
2 | Znajdź posty użytkownika
(0.00% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
Prośby o napisanie aury
N lut 18, 2018 9:45 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Księga Boskich Praw
(Posty: 2 / 100.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Prośby o napisanie aury
(Posty: 1 / 50.00% postów użytkownika)
cron