Profil użytkownika Astarte

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Astarte "Kara" Naamah
Rasa: Pokusa
Wiek: 289 lat


Aura

Silna, matowa, a jednak trudno ją opisać jednym zdaniem. Na pierwsze skojarzenie rzuca się myśl „chaotyczna” i taką też ją widać, gdy bursztynowa kurtyna poświaty odsłoni niebywałą mozaikę kolorów. Nawet bardzo doświadczony czytelnik będzie miał problem by opisać widzianą barwę…może kilka barw? Niby mieni się srebrem, lecz prześwituje miedzią, a w dodatku na całej powierzchni rozlewa się cynowa płachta. To wszystko sprawia wrażenie nieokiełznanej energii, nad którą chyba sama właścicielka nie jest w stanie zapanować. Gnie się pod dotykiem, gładko ścieka między palcami, ale jej szkielet jest twardy, posiada ostre brzegi. Dusi zapachem siarki i palonych włosów, a towarzysząca woń smoły idealnie odzwierciedla Karę. Nie daj się zwieść głębokiej melodii, nie daj sobie wmówić, że koi ona twoje zmysły i odgania smutki. Skup się na tym, co niesie ze sobą odległo echo. Jęki i cierpienie, wrzaski i właśnie te palone, topniejące w smole włosy… Tak szybko zapomniałeś o rozbrzmiewających wokół bodźcach? Wszak trudno się dziwić, gdy wargi zlepia słodki smak pragnień i zachcianek. Emanacja potrafi objąć w całości ramiona i zaopiekować się twoją duszą, a jedyną szansą na wyrwanie się z jej szponów to ten dziwny posmak… Gorzki, słony… Gdy przestaniesz obcować z tą aurą to z pewności pozostawi po sobie suchość w ustach, jakby wyssała z ciebie cały wigor.


Wygląd

Za życia Sammi była piękną dziewczyną, a jej uroda nie była nachalna. Delikatność zgrabnego ciała psuły jednak kuse, agresywnie wyzywające stroje, które musiała nosić. Subtelne rysy twarzy wyostrzał mocny makijaż, a nierzadko zdobiły ją wielobarwne siniaki od co gorszych klientów. Prawdą jest również to, że kobietę w dużej mierze zdobi uśmiech, a ten nieczęsto pojawiał się na ustach kurtyzany, a jeśli już to sztuczny, wymuszony na potrzeby pracy. Poruszała się powoli, z nieco płochliwą postawą, łamiącą się pod większym krzykiem, czy uniesioną do uderzenia ręką. Po śmierci jej dusza odnalazła nowe ciało.

Karą nazywali ją nie tylko dlatego, że ubierała się na czarno, ale też ze względu na jej wygląd. Skóry nie miała co prawda ciemnej, ani nawet opalonej, lecz też nie bladą. Ogorzała od piekielnego ognia zdawała się matowa, niczym pergamin, chociaż w dotyku niezwykle gładka i jędrna. Przywodziła jednak na myśl popiół, nie odbijając nawet jednego padającego na nią promienia słońca. Do tego gęste, czarne jak smoła włosy, długie i lejące się po jej plecach niczym dym, nim zirytowana ścięła je dla wygody. Z jednej strony są teraz przystrzyżone niemal przy samej skórze głowy, z drugiej pozostawione nieco dłuższe, czy z przekory, czy jednak dla jakiegoś poczucia estetyki, trudno powiedzieć.

Twarz piękna, ale surowa i nie wzbudzająca ciepłych uczuć. Ostre rysy szczęki, kości policzkowych, a nawet nosa i brwi nie skłaniają do żartobliwych zaczepek, jednocześnie zmuszając do zastanowienia się, czy dziewczyna w ogóle zdolna jest do uśmiechu, a jeśli tak, to czy jej się to zdarza. A i owszem, nawet dość często, zazwyczaj jest to jednak uśmiech ironiczny, złośliwy, szyderczy lub łączący w sobie wszystkie te wyrazy. Szczerze rozbawiona wydaje się rzadko, a miły i uroczy dziewczęcy uśmiech na jej ustach nie pojawia się chyba nigdy pod naturalną postacią pokusy. A skoro o ustach mowa to są one wyjątkowo zgrabnie wykrojone o pełnych wargach, jednak i tu przejawia się prawdziwa natura dziewczyny. Tak jak policzki, usta pozbawione są zdrowej czerwieni, czy urokliwego różu, przybierając blady, niemal siny odcień, po raz kolejny przywodzący na myśl popiół. Tęczówki złote, lecz nie w pięknym miodowym odcieniu, a przypominając raczej szlachetny, ale chłodny metal. Oczy jakby kocie, z lekko opadającym wewnętrznym kącikiem i znacznie uniesionym zewnętrznym. Długie czarne rzęsy i ciemna skóra powiek nadają im naturalnej oprawy, a towarzyszące im często cienie pod oczami uzupełniają mroczne spojrzenie. Brwi zaczynają się dość nisko, biegnąc łagodnym, ale zdecydowanym łukiem ku górze, kształtując się w sposób, który wraz z niemal permanentnie półprzymkniętymi powiekami nadaje diablicy wyraz wiecznego znużenia.

To co wyróżnia się na jej twarzy najbardziej to para solidnych rogów, mających swą nasadę w kości czołowej, skąd wyrastają do przodu i ku górze, następnie zawijając się mocno w tył, zakręcając się i obejmując głowę pokusy, by później rozwidlić się na zewnątrz, zwężającymi się końcówkami. Czarne, ostro zakończone, karbowane na całej powierzchni i zwijające się lekko wokół własnej osi, przypominają poroże antylopy. Do ich ciężaru przyzwyczaiła się szybko, do niewygody z nimi związanej, wciąż próbuje nawyknąć. Wystają trochę poza jej głowę, więc czasem ciężko się nią o coś oprzeć, chyba, że głowę pochyli, albo po prostu rogi schowa, bo taką możliwość posiada.

Szczupła szyja odprowadza spojrzenie od twarzy do zgrabnego ciała pokusy, o posiadaniu którego marzą kobiety i mężczyźni, tylko w nieco odmiennym znaczeniu tego słowa. Gładka, jędrna skóra opina sylwetkę o wyraźnie kobiecych kształtach. Wąskie i drobne ramiona, średniej wielkości krągły biust i długa wąska talia przechodząca w coraz szersze biodra. Tyle łatwo zauważyć, bo Kara nosi się dość nieskromnie, najczęściej w porozciąganych bluzkach bez rękawów, które odsłaniają więcej niż zasłaniają, lub w ogóle w samym staniku i narzuconej niedbale czarnej skórzanej kurtce, nabitej ćwiekami. Zgrabne pośladki i długie, wyjątkowo szczupłe nogi ukryte są już pod nieco luźniejszymi spodniami, przytrzymanymi nisko na biodrach grubym skórzanym pasem. Proste nogawki giną w ciężkich, wysokich butach, dopasowanych do łydek przy pomocy licznych zapięć, klamr i sznurowań. Astarte mierzy prawie sążeń (bez jednej dłoni), więc nawet nie sili się na obcasy, a pociągła budowa sylwetki optycznie ją jeszcze wydłuża.

Pozostając jeszcze przy ciele dziewczyny – pokryte jest ono licznymi tatuażami. Ten najbardziej rzucający się w oczy, bo widoczny w większości strojów znajduje się na dekolcie, drugi rozpoczyna się na plecach, u nasady ogona i pnie po biodrze, sięgając aż na brzuch. Pozornie zwykłe esy floresy, bez żadnego znaczenia, jednak tylko w Alaranii. W piekle jest to powszechny symbol, którym oznacza się kochanice samego Księcia i na których nikt poza nim nie może położyć ręki.

A skoro już do ogona doszliśmy – przypomina połączenie cech charakterystycznych dla tego szczurzego i smoczego. U nasady grubszy niż męska pięść, zwęża się na całej swojej długości, czyli przez prawie trzy stopy, by zakończyć się w towarzystwie trzech drobnych, lecz ostrych płytek. To one sprawiały, że ciągnący się za pokusą po ziemi ogon, sprawiał wrażenie nie tylko anatomicznego dodatku z racji pochodzenia, ale też jakby służyć mógł obronie własnej. Po prawdzie ogon nie był zbyt ruchliwy, zbyt długi i ciężki nawet, by nosić go za sobą w powietrzu, stąd jego końcówka ciągnęła się za dziewczyną po ziemi. W ferworze walki jednak, napastnik nim smagnięty mógł liczyć nie tylko na siniaki od twardego uderzenia, ale też rany, powstałe właśnie przez dość sztywne, przypominające nieco łuski płytki. Ogon pomagał też czasem dziewczynie utrzymać równowagę, owijając się odruchowo wokół mniejszych rzeczy, czy to były gałęzie drzewa, drewniane balustrady, czy nawet czyjaś ręka lub noga. Nie na tyle, by utrzymać Karą w powietrzu gdyby spadła, ale z pewnością pomagał nakierować i zminimalizować uszkodzenia po upadku.

Ostatnim nietypowym elementem ciała Astarte były jej skrzydła. Piękne, ogromne, potężne i silne nietoperze skrzydła. Rozpostarte miały szerokość prawie trzech sążni, u góry zwieńczone były pojedynczymi szponami, stanowiącymi dodatkowe uchwyty, przydatne podczas wspinaczki lub walki. Łącząca czarne mięśnie i ścięgna błona była niezwykle cienka i niemal przezroczysta, lekko różowa, jak ogon pokusy. Nie stanowiła dobrej obrony przed ostrzałem, ale pozwalała wznieść się wysoko i długo szybować tylko przy wykorzystaniu prądów powietrznych, a tym samym wkładając w to niewiele siły. Były, zdaniem Karej, w niej najpiękniejsze. Były, ponieważ pozostały jej po nich tylko dwie, potężne blizny na plecach, w pełni zagojone i jedynie tkanką różniące się od pozostałej skóry na plecach, oraz potężne szramy na psychice pokusy.

Porusza się wolnym, leniwym krokiem osoby, która nie spodziewa się znikąd zagrożenia, lub po prostu o to nie dba. Jej ruchy są oszczędne, postawa niedbale nonszalancka, pełna drapieżnej gracji, chociaż czasem może zdawać się arogancka. Czasem specjalnie moduluje głos na potrzeby uzyskania konkretnego efektu, używając nawet obcych akcentów, czy specjalnie przeciągając głoski. Zazwyczaj jednak mówi spokojnym tonem, jej głos jest dość niski, czasem schrypnięty po alkoholu lub tytoniu, ale wciąż kobiecy i przyjemny dla ucha.


Charakter

Sammi charakteru nie miała, więc nad tym nawet nie będziemy marnować czasu. Astarte początkowo również nie. Dusza szybko oblekła się w ciało, ale ten diabelski twór od razu wpadł w niemal zwierzęce bytowanie, opierające się jedynie na woli przetrwania. Dopiero po dłuższym czasie instynkt zaczął ulegać intelektowi, a żądza – wolnej woli. Charakter pokusy kształtował się więc na przestrzeni wielu lat, ulegając ciągłym zmianom, gdy dziewczyna dostosowywała się do nowych okoliczności. W tym jest bowiem doskonała – w adaptacji do nowych warunków. Silna wola pozwala jej na przetrwanie na dłuższym głodzie oraz prowadzenie życia nie kręcącego się tylko i wyłącznie wokół własnego pożądania.

Jest znudzona życiem, więc ciągle szuka sobie nowych rozrywek. Czasem są to sprawy tak banalne, jak nowe źródło alkoholu, czy świeże mięsko w postaci interesującego mężczyzny, a czasem zagrzebuje się na powrót w księgach lub szuka ludzi posiadających rozległą wiedzę, którą może od nich posiąść – po dobroci lub siłą. Zdarza jej się pakować w większe wydarzenia tylko po to, by coś się znowu wokół niej działo, by mogła zająć się czymś innym niż własną obsesją. A czasem specjalnie wszczyna solidne zamieszanie, by pobawić się w nim trochę.

Nuda z kolei prowadzi do alkoholu, przynajmniej w jej przypadku. Nie do końca mogąc się cieszyć smakiem potraw, ukojenie znajduje we wszelkiego rodzaju trunkach, w których może utopić zbyt szybko pracujący umysł, spowolnić go, otumanić, obedrzeć z egzystencjonalnego bólu, który pokusie, pomiotowi piekielnemu, po prostu nie pasuje. Dziewczyna potrafi więc sponiewierać się, jak rasowy marynarz, jednak ze względu na swoje pochodzenie zazwyczaj przepija wszystkich i chociaż po paru godzinach dopada ją cholerny kac, i on przechodzi zdecydowanie zbyt szybko, otwierając zmysły dziewczyny znów na świat. Ciągle coś pali i szuka nowych zajęć, a im więcej w nich wrażeń, tym lepiej.

Gdy sobie coś postanowi, trudno ją odwieść od tej decyzji. Wbrew pozorom wybitnie zdeterminowana i konkretna kobieta, skuteczna w działaniach, inteligentna, podejmująca racjonalne i słuszne decyzje, nawet jeśli nierzadko pijana w sztok. Ma talent do wielu rzeczy, zazwyczaj konsekwentnie go marnując. Gdy jednak już się za coś zabierze, zazwyczaj w mig łapie zasady i staje się co najmniej dobra w tym co robi. Jedyne czego nie zdradza to pasji do tańca, o którą mało kto ją podejrzewa.

Pyskata, często wszczyna awantury, przypadkiem lub umyślnie. Z prawa sobie kpi, gdyż aresztowanie jej jest niemal niemożliwe, chociaż lubi podroczyć się ze stróżami porządku, by ostatecznie i tak zniknąć im w rękach.

Trochę wybredna towarzysko. Nie mówiąc już o doborze partnera do posiłku, nie zadaje się z byle kim, przy czym ocena, jak bardzo interesująca okaże się dana osoba, przebiega na tylu różnych płaszczyznach, że nie sposób dostrzec schematu, którym kieruje się pokusa. Najważniejsze, to by się nie nudziła, a to czy wpakuje siebie czy kogoś innego w kłopoty, ma już znaczenie marginalne. Widać jednak, że lubi inteligentnych ludzi, z którymi rozmowa lub współpraca jest owocna i nie męcząca. Ceni sobie jednostki wyróżniające się spośród ciemnej masy pozostałych marnych żywotów i chętnie przebywa w ich towarzystwie. Przez te kilkaset lat zdążyła zbudować wokół siebie grupę istot, którym ufa, w których towarzystwie dobrze się bawi i z którymi rozrabia jeszcze skuteczniej niż samotnie.

Egoistyczna, nie ma cierpliwości do niewinnych, potrzebujących pomocy duszyczek. Czasem zabawi się kosztem takiej istoty, by nieco pomóc doborowi naturalnemu, ale zazwyczaj nawet nie zwalnia. Z kolei zdobywanie mężczyzn jest czasem aż za łatwe, nie bawi się więc z byle kim, tak robiła jako młoda diablica, otumaniona własnym głodem i, co trzeba przyznać, rzucająca się ślepo na wszystko, co się rusza. Teraz jest znudzona i za wszelką cenę poszukuje rozrywki. Czuje potrzebę wyzwania, uwodzi tych, których uwieść trudno, lub którzy wytrzymają jej ciągnące się w nieskończoność gierki.

Nie bawią ją zwykłe banalne złośliwości, z wiekiem zaczęła subtelniej wpływać na ludzi. Nauczyła się cierpliwości, która pozwala wkraść się w ich łaski, czasem nawet zaprzyjaźnić, by zdrada była tym boleśniejsza. Chociaż nie żywi się emocjami, lubi je obserwować u ludzi, ucząc się ciągle, by móc tym bardziej przekonująco je odtwarzać. Sama bowiem czuje się z nich wyprana, jakby nigdy ich nie posiadała i chociaż potrafi je rozróżniać, zna ich definicje i nawet jest zdolna do ich odgrywania – po prostu ich zazwyczaj nie czuje, a na pewno nie tych głębszych.

Atrybuty

Krzepa:Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch, Kiepski węch, Przytępiony smak, Wyostrzone czucie, Czuły zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, B. silna wola,
Prezencja:Piękny, Nieokrzesany, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Nielot [S]Wolność odkupiła drogo. Nie miała wiele, więc najcenniejszym, co posiadała, były jej skrzydła, dzięki którym się przenosiła. I właśnie to jej zabrał, zostawiając na plecach długie blizny, po odciętych na żywca ścięgnach i mięśniach.
Magnes [Z]Astarte przyciąga do siebie ludzi i inne istoty, nie tylko mężczyzn i nie tylko przybierając ciała pięknych kobiet i uwodząc. Sama jej osoba, mimo tak licznych przywar, z jakiegoś powodu kusi ludzi i zachęca do interakcji, chociaż sama zainteresowana potrafi wyjątkowo zacięcie zniechęcać swoim zachowaniem. Ma w sobie po prostu coś, co sprawia, że chce się ją poznać, a czasem, o zgrozo, zrozumieć.
Pokusa [D]Może przyjąć wygląd jakiejkolwiek ludzkiej kobiety. Zmiana koloru włosów, wzrostu, budowy ciała – żaden problem. W tym banalnie proste ukrycie rogów i ogona. Ma tendencję do wydobywania z umysłów mężczyzn imiona i wyglądy ich największych miłości, najlepiej tych nieodwzajemnionych, by później przemieniać się w nie i patrzeć, jak biedaczysko wije się u jej stóp. Potrafi też czytać w myślach, ale do tego musi nawiązać kontakt wzrokowy, lub dotknąć innej osoby, by niepostrzeżenie wemknąć się do jej umysłu. Najsilniej przemawiają do niej żądze i pragnienia, i to na nich zazwyczaj się skupia, ale jest zdolna do przejrzenia wszelkich myśli i wspomnień, a nawet podglądania snów danej osoby. Ponadto charakterystycznie dla swojej rasy jest odporna na zdecydowaną większość trucizn oraz z łatwością rozpozna, gdyby ktoś chciał jej takową podsunąć.
Nałogowiec [W]Astarte nie najlepiej radzi sobie z własnym postrzeganiem świata, życiem. Zdecydowanie zbyt wrażliwa na bodźce, przy jednoczesnym niedobrze odpowiednich emocji mogących jakoś poukładać w niej to co odbiera, bardzo chętnie doprowadza się do stanu w którym bodźców nie przyjmuje wcale, albo właśnie atakuje się nimi do ogłupienia. Pomagają w tym alkohol i inne używki oraz adrenalina i zaspokajanie permanentnego, choć nietypowego głodu.

Umiejętności

Manipulowanie [M] Z łatwością poznaje słabości ludzi i wykorzystuje je przeciwko nim, w celu osiągnięcia własnych korzyści, lub dla zwykłej zabawy.
Aktorstwo [M] Nie wystarczy wyglądać, jak inna osoba, trzeba się nią stać. Wyrażanie emocji, zmiana poruszania się, gestów, mimika, wszystko po to by zupełnie omamić obserwujących i nie dać im nawet najmniejszej szansy dostrzeżenia błędów w przybranej formie.
Uwodzenie [M] Umyślne czy nieumyślne, zawsze stanowi doskonałą rozrywkę, a będąc nieodłącznym elementem pracy pokusy, ta doprowadziła tę umiejętność do poziomu sztuki. Korzysta zarówno z własnych walorów cielesnych, jak również najzwyczajniej w świecie manipuluje, wykorzystując posiadane informacje oraz znając myśli swojej ofia… swojego towarzystwa!
Torturowanie [W] Edukacja pokusy sięgała też do dziedzin medycyny, skupiając się zarówno na opatrywaniu ran, czego nie stosuje zbyt często, jak też na ich tworzeniu w taki sposób, by nie doprowadzić do zbyt szybkiej śmieci danej istoty. Przydatne zarówno w wyciąganiu informacji, jak też w przypadku dziwnych preferencji niektórych mężczyzn.
Adaptacja [W] Pokusa błyskawicznie odnajduje się w każdym środowisku, szybko asymilując z otoczeniem, poznając zasady rządzące światem lub niewielką jego częścią i nauczenie się ich na tyle, by skutecznie je omijać lub naginać do własnych potrzeb.
Przetrwanie [W] Potrafi poradzić sobie w większości sytuacji, dzięki własnym lub odpowiednio wykorzystanym cudzym umiejętnościom. Chłodno ocenia sytuację i dostosowuje swoje działania, by jak najlepiej na niej skorzystać. Wie, jak uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji, jak przekonać do siebie ludzi i jak sprawić, by za główne zadanie postawili sobie obronę jej osoby. Przydaje się.
Kłamstwo [W] Łże jak pies, nawet nie mrugnąwszy okiem. W połączeniu z doskonałym aktorstwem i znajomością ludzkiej natury potrafi nagiąć prawdę do takiego stopnia, że niemal swe kłamstwa urzeczywistnia.
Jeździectwo [W] Jedna z niewielu pasji pokusy. Potrzebuje jednak dobrego wierzchowca, który nie spłoszy się pod jej piekielną aurą lub czasem niechcący smagnięty ogonem.
Taniec [W] W swoich ciężkich buciorach na tancerkę nie wygląda, ale tylko do momentu, w którym nie wejdzie na parkiet. Tańce klasyczne, preferowane na balach, te bardziej swawolne, których można doświadczyć w karczmach i pubach oraz samotne tańczenie do muzyki lub bez niej, dla wyrażenia tych nielicznych emocji irytujących pokusę. To ostatnie jednak tylko, gdy absolutnie nikt nie widzi.
Zabijanie [O] Walka to jedno, zabijanie drugie. Nie trzeba wielkich umiejętności, by wbić człowiekowi sztylet w serce w momencie, gdy ten jest najbardziej bezbronny. Lub przemienić się w miłość jego życia i nakłonić do samobójstwa. Lub po prostu doszczętnie wyczerpać jego energię życiową i pozostawić bez oddechu.
Latanie [O] Teraz to już bez znaczenia.
Czytanie mowy ciała [O] Lata praktyki. Łatwo w ten sposób rozpoznać kłamstwa i słabości, oraz wszystko to, czego nie mówią usta, ale odbija się w oczach, gestach i zachowaniu. Poza tym uczy się nowych zachowań, by móc wykorzystać je, gdy przybiera cudzą postać.
Wykorzystywanie [O] Wykorzystuje nie tylko sytuacje, ale też ludzi, ich wiedzę, znajomości, umiejętności, środki. Po co robić coś samemu, jeśli można nakłonić do tego inną osobę? Czy chodzi o ochronę, zabawę, czy osiągnięcie określonego rezultatu, często posługuje się w tym celu innymi osobami. Czasem robi to dla własnej rozrywki, a czasem z konieczności.
Szantaż [O] Bawi ją zbieranie informacji, często jawnie pikantnych, a czasem pozornie nieistotnych, tylko po to, by wykorzystać je w odpowiednim czasie i na własną korzyść oczywiście.
Handel [O] Informacjami zazwyczaj.
Modulowanie głosu [O] Pokusy potrafią zmienić swój wygląd, jednak głos pozostaje ciągle ten sam. Przez to można zaryzykować rozpoznanie, ale też czasami najzwyczajniej w świecie naturalny głos Astarte nie pasuje do oblicza, które postanowi przywdziać. Wówczas przydaje się ta niesłusznie nie doceniana umiejętność i pokusa naprawdę staje się na jakiś czas kimś innym.
Wszczynanie zamieszania [O] Doskonale wie, jak kilkoma słowami, zachowaniem lub odpowiednim ukształtowaniem sytuacji wprowadzić zupełny zamęt. Czasem potrzebuje momentu chaosu w konkretnym celu, a czasem po prostu bawi ją zachowanie ludzi w takich sytuacjach.
Walka [O] Unika jej, ze względu na naturalny brak predyspozycji i odpowiednich umiejętności, ale gdy już do niej dojdzie, nie jest bezbronna. Magia, kilka noży, silny ogon i zdolność przemian zazwyczaj ratują ją na tyle, że wychodzi bez szwanku.
Znajomość ras [O] Bo warto wiedzieć, z kim ma się do czynienia i czego się można spodziewać, a także jak uniknąć ewentualnych nieprzyjemności, jeśli spotkanie nie pójdzie po myśli pokusy.
Poliglotyzm [P] W podstawowym stopniu porozumie się w większości znanych języków i dialektów, biegle włada tylko czarną i wspólną mową.
Odnajdywanie portali [P] Na razie zna zaledwie kilka, ale najważniejsze dla niej są te pomiędzy Piekłem i Alaranią. Pozostałe wykorzystuje jedynie, jako ułatwienie w podróży.
Opatrywanie ran [P] Czasem się zdarza, że i ją sięgnie ostrze, a wówczas nie jest na nie tak odporna, jak można byłoby założyć. Więc jeśli nikt nie pobiegnie z pomocą damie w opresji, diablica poradzi sobie sama.
Zielarstwo [P] Głownie sporządzanie trucizn i raczej na własny użytek, ucząc się dla przyjemności i z ciekawości, nie by włączyć ten element do arsenału swoich broni.
Czytanie aur [P] Warto wiedzieć, z kim ma się do czynienia, gdy ktoś nie chce się przyznać sam.
Podstawowe umiejętności [P] takie jak pisanie i czytanie, podstawy geografii, matematyki i prawa.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Zła [A]Dziewczyna musi umieć się bronić. Lub atakować.
Emocji [A]By urozmaicić uwodzenie zawsze można namotać dodatkowo w czyichś uczuciach.
Umysłu [A]Wspierana przez czytanie w myślach magia pozwala na jeszcze dokładniejsze wdzieranie sie do czyjegoś umysłu i nie tylko odbieranie z niego informacji, ale też zasiewanie własnych.
Przestrzeni [U]Przydatna przy przemieszczaniu się, gdy nie ma czasu na szukanie portalu, a koń jest zbyt wolny. Zyskała na znaczeniu odkąd Kara straciła skrzydła.

Magiczne przedmioty

Torba bez dna [ZAC]Chyba jeden z bardziej popularnych przedmiotów magicznych dostępnych na czarnym rynku. W końcu też najbardziej przydatny dla osób, nie mających jednego miejsca, lecz włóczących się po świecie z całym swoim dobytkiem. Co więc zmieści się przez otwór torby, może znaleźć w niej miejsce, a ta nie staje się cięższa, ani bardziej pękata, niezależnie od tego ile rzeczy Kara do niej nie upchnie.
Diabli kolczyk [ZAK]W prawym uchu Kara nosi kolczyk, który otrzymała w prezencie od Księcia. Wygląda jak niewielki fragment diablego rogu, przebijajacy płatek jej ucha. Pozwala on maskować aurę pokusy do takiego stopnia, że jedynie osoba odczytująca emanacje na mistrzowskim poziomie jest w stanie wychwycić jej niuanse. Podczas zmiany wyglądu kolczyk może zostać również poddany przemianie i niewidoczny, wciąż jednak umożliwia Karej udawanie zwykłej ludzkiej kobiety, bez obaw, że zdradzi ją jej aura.

Towarzysz


Historia

HISTORIA SAMMI

Sammi urodziła się, jako córka kurtyzany, która najwyraźniej nie najlepiej radziła sobie z metodami zapobiegania ciąży. Kobiecie pozwolono zostać w zamtuzie tak długo, jak będzie zdolna pracować, a później po prostu ciężarną wyrzucono na bruk. To, że dziewczynce udało się przyjść na świat i przeżyć na tyle długo, by ktoś zabrał porzucony pod drzwiami tobołek zdawało się cudem. Lub przekleństwem, jeśli brać pod uwagę fakt, że matka zostawiła dziewczynkę w jedynym miejscu, jakie znała, czyli w miejscu swojego wcześniejszego zatrudnienia. Dziecko początkowo planowano zabić lub po prostu wyrzucić, by samo zmarło z głodu i chłodu, jednak ostatecznie małą przygarnięto, jako potencjalną inwestycję.

Niewielki nakład kosztów, jaki wymagało wychowanie dziecka, zwrócił się szybko, gdyż dziewczynka zaczęła zarabiać na swoje utrzymanie, gdy tylko stała się wystarczająco duża, by w przybytku sprzątać, czyli w wieku około siedmiu lat. Początkowo jedynie zamiatała, wynosiła śmieci i nosiła pranie za starszymi służkami. Później zaczęła sama sprzątać pokoje i prać, po kolejnych latach ubierać i malować pracujące tam dziewczęta, a później samej oferować własne wdzięki za dach nad głową i ciepły posiłek.

Nie narzekała nawet, ciężko ubolewać nad własnym życiem, gdy nie zna się innego. Gdy za młodu chodziła po sprawunku widziała inne kobiety, porządnie (i kompletnie) ubrane, uśmiechnięte i wolne, ale wtedy nie potrafiła pojąć różnicy między sobą, a nimi – uznawała to po prostu za formę świata, w którym są ci gorsi i ci lepsi. Ona była gorsza. Później nawet nie wychodziła poza przybytek, który chociaż podrzędny, był całkiem spory. Dnie spędzała monotonnie, jednak pracowicie, albo przyjmując klientów, albo pomagając w utrzymaniu. Czasem rankiem dziewczyny spotykały się, by pobyć razem, nim rozpocznie się dzień, ale nawet wówczas nie można było powiedzieć, by były ze sobą zżyte. Ot, ludzkie pragnienie kontaktu, bliskości i zrozumienia. Później zaczynał się dzień, a wszelkie zażyłości odchodziły w niepamięć. Żadna swojej pracy nie lubiła, ale żadna nie chciała jej stracić, a tak kończyły te, które się obijały i unikały pracy. Nietrudno było stracić klienta, nie ta go weźmie to inna, a dziewczęta podlegały ciągłej ocenie, czy opłaca się je trzymać, czy może lepiej wyrzucić i wziąć na to miejsce nową, świeżą krew.

Sammi nie miała szczęścia do klientów. Zamtuz nie należał do luksusowych i bardziej pasowałoby mu właściwie określenie – zwykły burdel. O dziewczęta dbano o tyle, by były zdolne do pracy, nic poza tym. Jeden siniak mniej czy więcej nie robił różnicy, złamana ręka była już problemem, za który odpowiadały oczywiście pracujące panie, nie klienci. Sammi udało się przeżyć 17 lat z mniejszymi, tolerowanymi obrażeniami, które można było ukryć pod makijażem i większymi, które sama skrywała, by nie stracić pracy. Ostatecznie jednak nie dane jej było utracić dachu nad głową, ani nawet dumnie poderżnąć sobie żył w balii. Zmarła od obrażeń, zatłuczona przez jakiegoś smarkacza, którego pierwszy raz przyprowadzono do burdelu i powiedziano, że może robić co chce. Pobił więc dziewczynę na śmierć. Oczywiście niechcący.

HISTORIA KAREJ

Wyobrażacie sobie zdziwienie, które ogarnia człowieka, gdy budzi się po swojej śmierci, w innym ciele, obcym planie, a na dodatek w najczarniejszym ze swoich koszmarów? Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której całe życie spędza się na byciu wykorzystywanym seksualnie, tylko po to, by po śmierci zacząć odczuwać absurdalnie silny pociąg do tego, co do niej doprowadziło?

Początki były trudne. Pozostałe w duszy wspomnienia poprzedniego życia blakły szybko, jednak nigdy nie wyparowały zupełnie, pozostając w umyśle dziewczyny niczym zapamiętany z trudem snem, tak realistyczny, że niemal jak żyw, gdyby nie trudności w przywołaniu detali i prawdziwych wspomnień i uczuć z tamtego czasu. Nauka nowego ciała, jego funkcjonowania, możliwości (och tak, ogrom możliwości!), ograniczeń (rogi i ogon, kto by pomyślał), a co najważniejsze – przeżycia. Okrycie, czym dokładnie pokusa musi się posilać, by przeżyć było największą kpiną od losu, jakiej można doświadczyć. Zarówno przed śmiercią, jak i po, musiała kupczyć swoim ciałem, by przeżyć, a na dodatek po raz pierwszy odczuwała faktyczne pożądanie, dopiero jako pokusa. Ironia losu.

Nazwali ją Karą, jak konia, bo zawsze nosiła się na czarno, z uporem maniaka unikając jakichkolwiek kolorowych szat, przynajmniej pod swoją własną postacią. Poza tym jakiś diabeł kiedyś nazwał ją upartą kobyłą i Kara przykleiło się do niej na stałe. Nie protestowała. Jakieś stare, dawne imię (Sammi!) obijało jej się o ściany umysłu, ale nie uznała za właściwe dzielić się tą cząstką z innymi piekielnymi. Na pytania o swoje miano wzruszała ramionami, więc nazwano ją tak, jak widziano, nic nowego.

Pierwsze lata były… mozaiką dźwięków, obrazów i emocji, tak naprawdę. Niewiele pamięta. Odurzona własnym pożądaniem zaginęła na lata, uczciwie i z prymitywną przyjemnością wypełniając swoje obowiązki, a przy okazji dostarczając kolejne dusze do piekła. Odkrywała kolejne zdolności, rozwijała istniejące i uczyła się wszystko to wykorzystywać do własnych celów. Posiadła umiejętności o istnieniu których nawet wcześniej nie myślała. Ale przede wszystkim latała. Potężne, nietoperze skrzydła były najpiękniejszym co kiedykolwiek widziała, a jej własne najbardziej ukochanym elementem jej osoby. Wygląd mogła zmieniać, jak tylko chciała, nie robiło to dla niej różnicy, stanowiło jedynie środek do celu. Ale lot... To było coś pięknego. Nie czuła się wtedy piekielnym pomiotem, nikim, pokusą, narzędziem grzechu. Nie była Karą, ani Sammi, to wszystko tylko imiona, etykietki, cudze opinie, nieważne i ulotne. Gdy latała była wolna. W pełnym tego słowa znaczeniu. I uwielbiała to uczucie. Do tego stopnia, że mając na karku kilkanaście piekielnych lat postanowiła się za siebie wziąć.

Głodna wiedzy, ciekawska, pragnąca wyrwać się spod ciemiężącego ją jarzma zaczęła się uczyć, a później pochłaniać wiedzę. Praktyczne umiejętności, niezbędna teoria, a nawet magia. Coraz bardziej przytomniała, wykazując się większą inteligencją, zainteresowaniem i rozpoznaniem w otaczającym ją świecie. Bardzo dużo czasu spędzała w Alaranii, uznając tą krainą za wystarczająco różnorodną, by mogła dostarczać jej potrzebnej wiedzy i rozrywki. Jednocześnie szybko zorientowała się, że główną siłą rządzącą tym światem były monety i zaspokajanie własnych żądzy. Idealnie. Z tym drugim nigdy nie było problemu, a i kwestiami finansowymi zainteresowała się na tyle, by móc zaspokajać własne zachcianki i być odpowiednio wysoko sytuowana, by traktowano ją poważnie nawet na wyższych szczeblach, czy to pod przybraną przez nią postacią, czy nawet jako samą pokusę. Opinia uwodzicielki i bezlitosnej szantażystki szybko się do niej przykleiła, ale nie stanowiło to problemu, a wręcz przeciwnie - otwierało kolejne drzwi, przez które ciekawska diablica oczywiście musiała zajrzeć. Nie trwało też długo, nim swoimi polowaniami i dość… wyrazistym stylem bycia zwróciła na siebie uwagę kogoś, przed kim zdecydowanie powinna się ukrywać, o czym dowiedziała się dopiero z perspektywy czasu.

Sam Książę miał w piekle swoje własne stadko pokus, osobiście przez niego wybranych, oznaczonych i zmieniających się regularnie, w zależności od zachcianki lub śmierci którejś z nich, co zdarzało się dość często, ze względu na temperament głównego piekielnika. W końcu zainteresował się też Astarte, szybko nakazując sobie przyprowadzenie diablicy, a po krótkim czasie oznaczenie jej, jako własnej. Tak powstały tatuaże Karej. Jasny znak dla każdego piekielnika, że dziewczyna pozostaje poza wszelkimi łapami i włos jej z głowy spaść nie może.

Początkowo zabaweczka do przeżucia i wyplucia samego Księcia, później jego stała kochanica, a na końcu niemalże protegowana. Bawiło go niezwykle jej doszczętne zepsucie, umyślnie podjudzał ognisty temperament, by później ją za niego karać i kolejny raz łamać dziewczynę, która ulegała prymitywnym żądzom. Przygarniał później rozdartą pokusę, otaczał opieką i uwagą, by znów wykształcić w niej pragnienie przerwania przeklętego kręgu, a później… a później znów ją weń wrzucić. I tak się bawił Karą diablicą, a ta powoli zmieniała się z walecznej na wyrachowaną, gdy uczyła się stopniowo reguł panujących w tym świecie. Z łatwością zaczęła dostosowywać do knutych intryg, nie pozwalała wpędzić się w kozi róg, a tym samym rozpoczynała diabelnie niebezpieczną grę z najgroźniejszym człowiekiem na tym planie. To się nie mogło dobrze skończyć.

Gdy w pewnym momencie zabroniono Astarte w ogóle powrotów do Alaranii, nastąpił długo oczekiwany przez wszystkich bunt. Pokusa wiedziała, że jej aktualna pozycja była najwyższą, jaką mogła osiągnąć istota jej rasy, jednak wysokie miejsce w hierarchii było na szali równe z wolnością, którą wyjątkowo sobie ceniła. Latanie po piekle było nudne, a ziemski plan fascynujący w swojej różnorodności i głupia dziewucha nie chciała odpuścić. Prawdopodobnie ultimatum zostało postawione tylko i wyłącznie po to, by Naamah się zbuntowała, bo jej decyzja została powitana najpaskudniejszym uśmiechem, jaki widziała. Ale za głupotę się cierpi, tego nauczyła się już na całe swoje życie, gdy na pytanie, co jest w stanie mu dać za tą wolność, odpowiedziała bezmyślnie „wszystko”. Więc zabrał jej skrzydła. Nie usunął ich diablicy pstryknięciem palców, co mógł zrobić, nie. Kazał ją przytrzymać i odkroić najbardziej ukochany dar Karej.

Nie była to dumna ucieczka, ani nawet dramatyczne umknięcie ze szponów zniewolenia ostatkiem sił. Opatrzono ją i pozwolono odejść, a nawet wracać kiedy tylko zechce, Książe zawsze powita ją z rozpostartymi ramionami. I ona czasem wraca, to jej jedyna słabość, ku Jego ogromnemu, sadystycznemu rozbawieniu. Większość czasu spędza jednak w Alaranii, poznając ją, ucząc się i od czasu do czasu spędzając kolejne, przeżarte pożądaniem dusze do piekła. Z Księciem już nie zadziera, przy nim jest grzeczną pokuską. Co jakiś czas próbuje wynegocjować odzyskanie daru, ale On wciąż powtarza, że nie ma w tym żadnego interesu. Złamana diablica wraca więc do Alaranii, by zalewać smutki, mścić się na sobie, uprzykrzać życie innym oraz poszukiwać nowego zajęcia, które odciągnęłoby jej myśli od największego błędu, jaki popełniła w swoim istnieniu. A to, że przy okazji staje się w tym świecie kimś… przyjemne uczucie. Wypijmy za to.

Dane gracza: Astarte

Nazwa użytkownika:
Astarte
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kimiko, Kiki, Segen, Mimosa,
Martwe postacie:
Ratri
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Wt sty 23, 2018 11:21 pm
Ostatnia wizyta:
N paź 07, 2018 10:51 am
Liczba postów:
24 | Znajdź posty użytkownika
(0.03% wszystkich postów / 0.07 posty dziennie)
Ostatni post:
[Kurhany] Widziałam smoka cień...
N paź 07, 2018 10:51 am
Najaktywniejszy w dziale:
Arturon
(Posty: 12 / 50.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Centrum Miasta] Ciekawość zabije kota?
(Posty: 12 / 50.00% postów użytkownika)

Podpis

cron