Profil użytkownika Diego

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Diego Kador z Katimy
Rasa: Człowiek
Wiek: 25 lat


Aura

Jak na emanację nadal lśniącą młodością aura ta jest całkiem silna - zdradza wieloletnie treningi i doświadczenie zdobywane od młodych lat, choć nie kosztem prawidłowego rozwoju. Pulsuje zdrową, ametystową poświatą tłumiąc nieco wrodzoną pikanterię i podkreślając dojrzałą gorycz smaku. Wszystko tutaj zdaje się wykute, wyrzeźbione czy po prostu powstałe w sposób naturalny z platyny czystej i jasnej jak wschodzące nad królestwem słońce. Jej silnym sprzymierzeńcem jest wszędobylskie żelazo, harmonizujące i mieszające się z nią na coraz to rozleglejszych połaciach magicznej przestrzeni. Od czasu do czasu zaś pojawia się miedziany akcencik, słaby jednak i dość nieśmiały, dający się łatwo przeoczyć. Ciężko za to nie zwrócić uwagi na nagłe przyspieszenie pulsu i liczne głosy unoszące się w przestrzeni wraz z zapachem rozgrzanych miejskich ulic, życiodajnych pól czy w końcu pola bitwy i chłodzącego pracujący organizm potu. Pod palcami zaczyna klarować się całkiem twarda i ostra powierzchnia umocniona samodyscypliną i słusznym wysiłkiem, tak fizycznym jak intelektualnym. Gdzieniegdzie nawet giętka, a miejscami także i lepka jest przede wszystkim gładka oraz przyjemna w dotyku na tyle, że aż szkoda się z nią rozstawać...


Wygląd

Mężczyzna na pierwszy rzut oka dość surowy i szorstki, jakby jego ciało wykuto w skale za pomocą tępego dłuta, a mimo to emanujący pewnym urokiem, tak bardzo pożądanym przez kobiety. Wysoki na około jeden sążeń i 1/4 stopy (ok. 186 cm), co nie czyni go szczególnie wysokim wśród tłumu, ale może to i lepiej. W końcu król nie powinien wiecznie stać na widoku. Jeszcze znajdzie się ktoś, komu nie wsmak jego rządy, a posiada silne parcie na cyngiel od kuszy. Waży około dwóch centarów (81 kg), a wszelkie nadwyżki tej wagi udaje mu się dość szybko przekształcić w nie brzydką muskulaturę. Szczupły, jak mężczyznę, króla i wojownika. Szerokie barki zamykają w sobie całą jego sylwetkę, dając mylne wrażenie człowieka przy kości, choć w rzeczywistości nad wyraz rosłego. Klatka piersiowa lekko wypchnięta do przodu i dumnie wyeksponowana wraz z kilkoma mniejszymi bliznami po zwycięskich bitwach. Na brzuchu posiada tak zwany sześciopak, przechodzący niżej w silne, szerokie biodra i lęźdźwie. Podobnie mają się jego ramiona. Proporcjonalne do reszty ciała, skrywają pewną siłę, z którą mało kto chce się mierzyć. Na nich również nie brakuje pomniejszych blizn i zadrapań "wychodowanych" podczas służby w armii. Wieńczą je szerokie, typowo męskie i szorstkie dłonie o grubszych palcach, naprzemiennie ściskających pióro i rękojeść miecza. Twarz owalna, wyraźnie ściągnięta ku dołowi i zaokrąglona po bokach kwadratowej szczęki. Jej rysy są przystojne i gładkie, gdy patrzy się na nie pod słońce. W cieniu przyjmują bardziej smętniejszy wyraz, widoczne są wtedy grubo ciosane linie i lekko wystające kości. Gdyby ktoś zaryzykował stwierdzenie, że widzi w nim elfa, to nie byłaby to duża pomyłka, boweim Diego ma w sobie namiastkę elfiej krwi, zatartej z każdym kolejnyn pokoleniem. Jego prapradziad był półelfem. Na jej środku prosty nos o zwężającej się ku dołowi nasadzie. Nad nim duże, okrągłe oczy w kolorze ciemnej dębiny i równie ciemne brwi. Wokół pełnych, śniadych warg utrzymuje się starannie pielęgnowany zarost, na który składa się linia wąsów i ciemne półkole brody. Owal całej głowy podkreślają krótkie, ciemnobrązowe włosy, układające się w przylizaną linię, opadającą grzywką na lewą stronę. Za strój służy mu ciemna, brązowa tunika z długimi rękawami, opięta pasem z garbowanej skóry, spodnie z zamszu i wysokie buty z cholewą, której koniec znajduje się pod kolanem. Dodatkowo na ramionach mieszczą się metalowe karwasze, połączone z grubszą kurtką o puchatym wykończeniu kołnierza, która niczym płaszcz okrywa całość. Do pasa niemal zawsze przydroczony jest miecz, a w całym tym komplecie brak królewskigo symbolu władzy, jakim jest korona, noszona przez władcę tylko i wyłącznie podczas ważnych uroczystości.


Charakter

Diego jest... dobry. Choć może wydawać się, że to mało, to w rzeczywistości wystarczy, aby opisać jego charakter. Nie mniej i nie więcej. Po prostu dobry. Pobierając nauki u boku kochającego ojca, nie miał możliwości zetknięcia się ze złem bezpośrednim, które mogłoby zdeprawować jego duszę. Pierwsze co przyswoił to umiejętność okazywania współczucia drugiej istocie i dostrzegania jej wewnętrznych potrzeb. To jedna z cech przydatna w rządzeniu krajem, mawiał jego rodzic, zdolność oceniania potrzeb swojego ludu. Bez niej można zatrzeć cieńką granicę pomiędzy władzą dobrą, a bezwzględną tyranią. Do tego drugiego Diego nigdy nie chciał dążyć. Swoim zachowaniem wciąż jednak przypomina żołnierza i młodzieńca z bogatej, arystokratycznej rodziny. Do zaspokojenia własnych potrzeb wystarczy mu niezbędne minimum. Ten król nie żyje opływający złotem i odnoszący się swoją pozycją. Na codzień przypomina raczej jakiegoś wysokiego rangą kapitana straży, szaty nosi mniej lub bardziej pomięte, koronę wkłada tylko na specjalne okazje, a miecz towarzyszy mu od wschodu do zachodu słońca. Mimo to nie sposób odmówić mu królewskiej postawy. Ojciec nauczył go, jak stawiać granicę pomiędzy domem, a tronem, nie angażować jednego w drugie i działać tak, by wszyscy mogli czerpać z tego korzyści. Niestety Diego to jeszcze młodzienieć i nie sposób, by nie popełniał błędów. Czasami górę biorą w nim emocje, ambicje oraz ognisty temperament, najwyraźniej nie do końca jeszcze stępiony żołnierskim trybem życia. Ale stara się, co doskonale widać. Nie siedzi zamknięty sam na sam ze swoją władzą, otoczony uzbrojoną po zęby strażą i pochlebcami. Wiele czasu spędza po za murami pałacu, towarzysząc żołnierzom w patrolach lub polując w okolicznych lasach. Czasami zagląda też do folwarków i na pola, by doglądać złotodajnych hektarów pól. Jest dumny z tego, kim jest i nie ma zamiaru ukrywać przed nikim swojego pochodzenia. Bardzo pracowity i zdeterminowany, by to co zaczął, doprowadzić do samego końca, bez względu na trudności. Uparty jak osioł, ale przez to można mieć pewność w jego intencje. Bardzo słowny człowiek, starający się nie łamać swoich obietnic. Pomimo młodego wieku może być przykładem dla innych. Honorowy w walce i sprawiedliwy w osądach, choć odziedziczył po ojcu pewną surowość i okrutność w wydawaniu wyroków. Egzekucje w Katimie to rzecz normalna, podobnie jak w innych państwach, lecz tutaj nie towarzyszą im stypy, przemarsze i inne uroczystości. Wyrok wykonywany jest szybko, by wszyscy mogli powrócić do codzienności. Rzadko też występują akty ułaskawienia, czy banicji, ale to dlatego, że wszyscy szanują tam prawo. Dodatkowo Diego bardzo polega na swojej intuicji. Ta jeszcze nigdy go nie zawiodła i nie wygląda na to, by kiedykolwiek mogła to zrobić. Nie znaczy to jednak, że ignoruje wszelkie inne słowa pomocy i rady, wypowiadane ustami jego krewnych i pałacowych doradców. Widać zatem, że Diego Kador z Katimy to młody i prosperujący do roli wspaniałego władcy król, o szali charakteru przechylonej na korzyść zalet.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Bardzo zręczny,
Percepcja:Dobry wzrok, Wyczulony na magię,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy,
Prezencja:Ładny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Zdyscyplinowany [Z]Nim objął tron, Diego Kador świetnie sprawdził się w szeregach katimskiej kawalerii, walczącej na prowincjach ze zorganizowanymi oddziałami bandytów, notorycznie podpalających farmy i napadających na boguducha winne karawany. Mając pod sobą własny oddział, a nad sobą rzeszę przełożonych, nauczył się nie tylko rzucać rozkazami, ale też je wykonywać. Służba ta doskonale bowiem wpłynęła na jego ognisty temperament i ukruciła jego popędy do natychmiastowego działa do niezbędnego minimum. Obecnie nie w głowie mu już obłąkańcze szarże, wypady i samowolki, w wojsku nigdy nie było dla nich miejsca, a dobry król to też taki, który wie, gdzie w danej chwili jest jego miejsce w szeregu.
Silna Intuicja [D]Tam, gdzie zawiodą przewidziane przez strategów scenariusze, gdzie sytuacja wymknie się spod kontroli, a los wielu setek istnien będzie zależeć od podręcznikowo wykonanych manewrów, tam nie może też zabraknąć miejsca dla zwykłej, nietuzinkowej intuicji i pójścia na żywioł. Nie wiadomo, czy każdy król posiada taką cechę, ale ten władca zawsze przejawiał ją już od pierwszych szkolnych lat. Diego Kador po prostu czuje, jak należy postąpić, wie, co trzeba zrobić, a rozwiązanie danego problemu przychodzi do niego w najróżniejszy sposób. Raz może to być sen, raz wizja, a raz strzał pioruna, po którym wszystko w jego umyśle stanie się jasne jak słońce. Nie warto wtedy ignorować jego słów, nawet jeśli zabrzmią niczym bełkot pijaka, bowiem słowa pijanych to myśli trzeźwych.
Wrażliwy na Magię [S]Choć sam potrafi nią władać, a jego zmysł magiczny dorównuje pradawnym smokom, to jednocześnie pozostawia go to zbyt wrażliwym na sprawy magii. Diego potrafi wyczuć zaczarowany artefakt z odległości kilku stajań oraz samemu korzystać z magii życia, lecz użycie przy nim jakichkolwiek innych zaklęć powoduje, że przyciąga on naładowaną energię jak magnes. I bardzo często nie jest w stanie tego wytrzymać. Codzienną dolegliwością są naprzykład krwotoki z nosa, nudności, problemy z mową i chodzeniem. W gorszym wypadku król może przez całe godziny nie wychodzić z łóżka i ocierać się o śmierć. Z tego powodu nadworni czarodzieje mają zakaz korzystania przy nim ze swoich talentów. Chyba, że na jego własną odpowiedzialność.

Umiejętności

Jeździectwo [M] Za młodu dosiadał wyrośniętych kucyków i pędził nimi po królewskich ogrodach, nie jednokrotnie narażając się matce za stratowanie jej ulubionych róż. Wtedy jednak nie przypuszczał, że ma do tego talent, który z czasem rozwinął podczas służby wojskowej w oddziałach kawalerii. Wtedy to właśnie Diego nauczył się panować nad wierzchowcem i nad sobą samym z pozycji zawodowego jeźdźca.
Pływanie [O] Pływać nauczył się stosunkowo szybko, kiedy wraz z kuzynami wymykał się do miejskiego portu na festyn lub dożynki. Pech chciał, że podczas jednej z takiej uroczystości Diega oślepiło słońce i nie zauważył on stropu, po którym ześlizgnął się i wpadł wprost do morza. Jego kuzyni skoczyli za nim, lecz nim zdołali rozeznać się w sytuacji, chłopak przebierał rękoma we wszystkich kierunkach i jakimś cudem nie zatonął.
Polowanie [O] Bywają dni, kiedy Diego ma dość siedzenia w wieży i udaje się na polowanie do okolicznych lasów. Zabiera ze sobą wtedy jedynie łuk, kilka strzał, miecz oraz zgraję psów myśliwskich. W tej dziedzinie jest kompletnym samoukiem, poznał zwyczaje zwierząt, miejsca ich legowisk i zachowania, a z czasem udoskonalił metody łowów.
Rolnictwo [O] Jego własny kraj utrzymuje się głównie z rolnictwa. Byłoby zatem wielką hańbą, gdyby jego król nie znał choćby i w minimalnym stopniu tego, co dzieje się na jego polach.
Etykieta [W] Podstaw nauczyła go matka, a życie go po prostu zweryfikowało i ustawiło do pionu. To, jak należy się zachować w danej sytuacji Diego przyswoił poprzez własne obserwacje i pełne wstydu praktyki, kiedy wychodziło na jaw, że jeszcze mało wie w tym zakresie.
Geografia [O] Za młodu zwiedził trochę świata, towarzysząc ojcu w podróżach, podczas których ten uczył syna technik prowadzenia rozmów z królami. Świat nie jest mu zatem obcy, bardziej ludzie go zamieszkujący. Ostatni Bastion, Trytonia, a nawet Fargoth i Efne pozostają jego ulubionymi miejscami do wypoczynku, kiedy królewskie obowiązki zaczynają przyprawiać go o zawrót głowy.
Prawo [W] Zna prawo, gdyż sam jest jednym z tych, które je tworzy. Stara się przy tym być sprawiedliwy i łaskawy dla poddanych, toteż modne w Katimie stają się ostatnio petycje do ludu, by z ich pomocą polepszyć dobrobyt w kraju. Warto jednak dodać, że w przypadku jego łamania król potrafi być aż nadto sprawiedliwie okrutny.
Poliglotyzm [O] Po za Mową Wspólną, pozwalającą porozumieć się z niemal dziewięćdziesięcio procentową populacją kontynentu, Diego opanował pełen łagodności dialekt elfi i o wiele bardziej surowszy, dialekt krasnoludzki. Pozwalają mu one przekazać wyrazy szacunku swoim rozmówcą, jednocześnie zaskoczyć ich znajomością ich języka. W Alaranii bowiem, po człowieku, który jest rasą wewnętrznie kruchą, zbyt wiele się nie oczekuje.
Polityka [O] Jest obeznany z sytuacją polityczną swoich sąsiadów, a także sposobami, jak należy z nimi prowadzić interesy dla obustronnych korzyści.
Władanie mieczem [W] Jego pierwszym nauczycielem był ojciec, w późniejszych latach kapitan gwardii, a obecnie jego starszy kuzyn, Lucian. Diego w wolnym czasie szkoli się na wojownika, by móc w razie niebezpieczeństwa obronić to, co kocha. Do tego celu upodobał sobie miecz jednoręczny, świetnie wyważony i zabójczy zarówno w walce pieszej, jak i konnej.
Łucznictwo [O] Jego ulubiona broń podczas popołudniowych polowań w okolicznych lasach. Cicha i zabójcza, choć w rękach Diega nie do końca celna, gdyż mężczyzna nie nabył w niej jeszcze dostatecznie dużej wprawy. Strzelanie do celów stałych idzie mu znacznie lepiej, niż do tych ruchomych.
Strategia [W] Myślenie na większą skalę, obejmującą przyszłość kraju lub pojedyńczych gospodarstw oraz przewidywanie działań, mających doprowadzić do najlepszych skutków. Tego wszystkiego Diego nauczył się z ojcowskich pogadanek i własnej, silnej intuicji, która pozwala mu wyjątkowo szybko myśleć.
Taktyka [W] Wiedzę z jej zakresu zdobył poprzez praktykę, podczas służby w armii. Kierowanie małymi oddziałami i odpowiednie zapewnienie im wsparcia nie wymagało od niego zbyt wielkiej wiedzy, ale młody władca był nad wyraz ambitny. W przecięgu kilku lat nauczył się układać i rozszywrowywać manewry, kierować akcjami najprzeróżniejszego typu i kalkulować z chłodną, żołnierską głową.
Taniec [O] Obowiązkowa obecność na dworskich balach sprawiła, że opanował większość tańców towarzyskich, nie trudno mu zatem zgubić rytm, gdy słyszy muzykę, a partnerem do tańca wydaje się idealnym. I to po mimo faktu, że tańczy on nie zbyt chętnie, wręcz sztywno z tego powodu, jakby ktoś ciągle go obserwował.
Dyplomacja [W] Jego bezpośrednim nauczycielem w tej sztuce był ojciec, stary i bardzo mądry król, który objawiał się spokojem nawet wtedy, gdy mu otwarcie grożono. Nauczył on Diega prowadzenia dialogu z innymi królami, a także przedstawicielami różnych stanów. Wewnętrzny spokój i cierpliwość były ważnymi punktami w drodze do celu, a umiejętność nie pokazywania swoich zamiarów okazała się tutaj bezcenna. Zawsze należy bowiem mieć jakiegoś Asa w rękawie.
Malarstwo [O] Gdy potrzeba mu zebrać myśli lub odciąć się od czynników stresogennych, król oddaje się swojemu ukrytemu talentowi - malarstwu. W swojej prywatnej komnacie ma on kąt poświęcony na pracownię, w której tworzy mniej lub bardziej udane obrazy. Głównie przedstawiają one krajobrazy bitewne lub skąpane w słońcu pola Katimy, naprzemiennie z martwą naturą i statkami pod pełnymi żaglami.
Nauki ścisłe [O] Głównie matematyka i fizyka, ale znane są mu także pojęcia z dziedziny chemii, astronomii, anatomii i powszechnej biologii. Nie wiele ma jednak okazji, by zaprezentować tę wiedzę i zastosować ją w praktyce.
Pisanie i czytanie [W]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Życia [A]Zdolność leczenia dotykiem od zawsze była jednym z przywilejów członków królewskiego rodu. Każdy kolejny następca oddawany był pod częściową opiekę królewskiego maga, by ten nauczył go tej prostej i jakże użytecznej sztuczki. Diego także przyswoił jej podstawy, a nawet poszedł o krok dalej, imponując swoją wrażliwością na działanie magii. Obecnie potrafi leczyć obrażenia fizyczne, takie jak złamania, rany po ostrzu lub strzale, zadrapania i poparzenia oraz wszelkie wyniszczenia wewnętrzne, o ile organizm pozwoli mu zachować przytomność do czasu zakończenia kuracji. Poznanie tej dziedziny magii zapewniło więc młodemu królowi swoistą ochronę przed szponami śmierci.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Jak na państwo, z którym powinno się liczyć w politycznych rozgrywkach, Katima jest jednym z najmłodszych państw na Łusce, powstałym zaledwie trzysta lat temu, przy czym obecny władca, Diego Kador jest dopiero jej czwartym namiestnikiem i trzecim mężczyzną, któremu przypadł ten zaszczyt. Swój początek kraj zawdzięcza prześladowanej ludności półelfów i krasnoludów, którzy postanowili poszukać szczęścia na północy kontynentu. Ich wędrówkę znaczył długi na kilka smoków pas zadeptanej i zaoranej kołami wozów ziemi, aż nie zatrzymało ich koryto rzeki Larr, wypływającej z górskich stoków i wpadającej do Morza Cienia. Wielu podróżników uznaje ją za ostatni przystanek przed wstąpieniem na dziką i nie skolonizowaną północ. To właśnie w jej delcie rozbito ostatni już obóz, który po paru latach rozrósł się do rozmiarów państwa. Prapradziad Diega, Olchonir, miał wtedy czterdzieści lat i razem z żoną i trójką dzieci uciekał przed prześladowaniami rasowymi. Jego długie uszy i jaśniejsza cera nie zostały dobrze przyjęte na ziemiach Opuszczonego Królestwa. Uważano go za cudaka, a jego krewnych oskarżano o akty kaziorodctwa i ladacznictwa. Czarę przelała jednak ludzka niesprawiedliwość. Kiedy Olchonir został ranny, pchnięty nożem przez pijanego szlachcica, sądy uniewinniły go, jemu zaś wypłacając średnio satysfakcjonujące odszkodowanie. Pieniądze szybko jednak zeszły na dalszy plan. Ludność domagała się sprawiedliwej kary, gdyż nie był to pierwszy atak szlachcica na niewinnego przechodnia, a im głośniej krzyczano, tym bardziej rosło zagrożenie buntem. Ten z kolei wybuchł kilka tygodni później, chłopi i elfy złapali za broń i ruszyli ku sobie ulicami Ostatniego Bastionu. Olchonir stał wtedy na wysokim szczeblu w namiastce elfiego getta i jego tylną bramą, zbudowaną i utrzymywaną w tajemnicy, wyprowadził wiernych sobie ludzi z miasta. Zaprowadził ich aż do koryta Larr, gdzie oznajmił, że dalej nie idzie i że nikogo na siłę nie zatrzyma, by został przy nim. Po tych słowach wiele rodzin zaczęło budować szałasy, a z czasem nawet przekształcać je w solidne domy z drewna i wypalanych cegieł. Krasnoludy, które znalazły się tam wraz z nimi, odeszły na zachód i skryły się wśród Szczytów Fellarionu, pozostając w przyjaźni z mieszkańcami doliny i ofiarując im pomoc za każdym razem, gdy o nią poproszą. Tak do Katimy zaczęło spływać żelazo i kamień, a także przedniej jakości broń i architekci. Wzniesiono skromne mury obronne, zamykające w sobie rozrastające się miasto, a z czasem dobudowano port i nawiązano rozmowy z sąsiednim miastem, Trytonią. Olchonir nigdy jednak nie uważał się za króla. Tytuł ten otrzymał po śmierci, zostawiając w rękach swojej najstarszej córki miasto, port i ponad trzysta hektarów urodzajnych pól.

W późniejszych latach Katima przeszła gruntowne zmiany, jej ziemię podzielono i oddano we władanie najmądrzejszych obywateli, pozostających pod bezpośrednim zwierzchnictwem władcy. Królowa Casandra, córka zmarłego Olchonira rozbudowała system prawny i opłaciła najemników ze wszystkich stron świata, aby strzegli porządku na traktach. Tak obóz dla prześladowanych elfów i półelfów przeobraził się w ufortyfikowane miasto. Zaczęto handlować z sąsiadami i współpracować z Gildią Kupiecką, kontrolującą szlaki handlowe. Katima zaistniała na mapie i z początku stanowiła kuszący łup dla potężniejszych państw. By uchronić je przed rozbiorem, władczyni wyszła za mąż za rododendrońskieogo księcia i urodziła mu dwóch synów. Jeden z nich kilkadziesiąt lat później przywdział na głowę koronę. Jednak do tego czasu Casandra zachowała swoją, gdyż mariaż ten nie uwzględniał połączenia obu królestw. Istniały one oddzielnie na paktach sojuszu. To dało czas Katimie na rozwinięcie skrzydeł. Odkryto żyzne gleby otaczające miasto, a także te zalegające bezczynnie pod gęstym lasem. Wszystkie przekształcono w farmy i wielkie folwarki, na których zaczęto uprawiać zboża wszelkiej maści i przeznaczenia. Dzięki determinacji rolników kraj ani na moment nie zaznał głodu, uchronił przed nim także swoich sąsiadów i północne posterunki, chroniące Alaranię przed demonicznymi pomiotami. W Katimie powstał rynek zbytu, jej zboże zaczęto wysyłać na całą łuskę, pieniędzmi zaś łatać wszystkie straty powstałe, gdy państwo zaczynało raczkować. Obecnie jest to jedno z najlepiej prosperujących miejsc na Łusce, niedotknięte trwałą wojną i chronione przez potężnych sojuszników. Po swoich niemal pięćdziesięciu latach panowania, królowa Casandra pozostawiła w rękach syna, Percivala, królestwo zdolne wyżywić połowę kontynentu.

Za panowania Percivala w kraju doszło do licznych przewrotów w społeczności szlacheckiej. Bogaci magnaci domagali się coraz większych przywilejów i opłat za zboże, które przeznaczone było na eksport. Powstał konflikt interesów pomiędzy nimi, a Gildią Kupiecką, do której należały wszelkie faktorie i porty. Jej przedstawiciele zaczęli wywierać nacisk na katimskich możnowładców, a ci z kolei poczęli chować się za plecami władcy, oczekując pomyślnego zakończenia rozmów. Oczekiwano przede wszystkim wysokich zysków za zboże, którego państwo miało w nadmiarze, stąd pyszność i próżność późniejszych baronów. Wiedziano bowiem, że nadwyżki w Katimie to nie kłopot, za to brak zboża w innym kraju już tak. Spór ten został w końcu załagodzony na kilka lat przed narodzinami Diega. Jego ojciec, Oktawian, wrócił właśnie z kampanii przeciwko bandytom i zdobył dowody na ich powiązania z przedstawicielami szlachty. W całym kraju doszło do kilku egzekucji, a obecnie panujący abdykował, zostawiając koronę w rękach młodszego brata. Powodem była nagła śmierć jego małżonki, prawdopodobnie w wyniku zamachu. To sprawiło, że Percival, który zawsze odznaczał się mniejszą odwagą niż jego brat, przeraził się i zbiegł do Rododendronii, gdzie poślubił bogatą szlachciankę i doczekał się z nią dwóch synów. W tym samym czasie w Katimie podpisano wszelkie układy z Gildią, koronowano Oktawiana na króla, a jego świeżo spłodzonego syna ogłoszono następcą tronu.

Diego urodził się zatem w przekonaniu, że pewnego dnia zostanie królem i temu były podporządkowywane wszelkie działania wobec jego osoby. Od pierwszych dni życia Oktawian Kador otoczył syna ojcowską łaską i opieką, chcąc wychować go na mądrego i sprawiedliwego władcę. Pomagał mu w tym nadworny czarodziej, Jazon, po kątach nazywany "nauczycielem królów", gdyż nikt nie wiedział ile ma dokładnie lat, a jego imię po raz pierwszy pojawia się w testamencie Olchonira, protoplasty rodu. Z jego treści wynika, iż czarodziejowi oddano jedną z wież pałacu na prywatną kwaterę i zwolniono go ze wszelkich ograniczeń, które po latach on sam sobie nałożył. Jazon był przyjacielem rodziny Kadorów od początku, jego żoną była siostra króla Olchonira, z którą kilkadziąt lat później doczekał się córki, Tatiany, późniejszej nadwornej czarodziejki. Ale wracając. Zaraz po narodzinach Diega, Jazon odkrył u niego magiczną moc oraz wrażliwość na jej szkodliwe efekty. Z tego powodu przebudował swoją wieżę i uzbroił ją od wewnątrz, tak, że uprawiane tam czary nie były w stanie zaszkodzić młodemu królowi. O ile czaruje się przy zamkniętych drzwiach. Z takimi środkami ostrożności pradawny mógł bez przeszkód podjąć się kształcenia kolejnego Kadora. Diego, jako dziecko nie wyróżniał się z tłumu innych dzieci, po za tym, że zawsze towarzyszyli mu gwardziści ze świty ojca. Stary Oktawian kochał syna ponad wszystko i nie chciał nawet myśleć o tym, by stała mu się krzywda. A ojcem był nadzwyczaj dobrym, poświęcał chłopcu cały swój czas, ucząc go pisać i czytać, władać mieczem i zarządzać krajem ku zadowoleniu jego obywateli. Przelał na niego wszystko, czego będzie potrzebował w przyszłości. A następca chłonął tę wiedzę, jak gąbka, zaskakując wszystkich swoją wrodzoną intuicją. Gdy podrósł, jak to bywa u młodych, zaczął się buntować i działać na własną rękę. Jego ognisty temperament i skłonność do popadania w kłopoty narobiły pałacowi trochę problemów, gdyż Diego nie był typem księcia chowającego się za gwardią i murami pałacu. Często wymykał się do miasta, do lasu, do zwykłych ludzi. Pracował z nimi w polu, odwiedzał karczmy, brał udział w bójkach. Chciał pokazać, że jest takim samym człowiekiem, jak pracujący na polu chłop, czym zbudował sobie przychylność poddanych. Kilka lat później na polecenie ojca wcielono go do armii, do pułków kawaleryjskich, zwalczających bandytów na prowincjach. To tam Diego Kador zasłynął jako dobry rycerz i dowódca, nauczył się współpracować z innymi, a jego ognisty temperament przygaszono do niezbędnego minimum. Często odwiedzał także swoich kuzynów: Luciana w Rododendronii oraz Edwarda w Trytonii, synów exkróla, Percivala, który nigdy nie żałował, że odtrącił koronę. I nikt nie miał mu tego za złe.

Na tronie zasiadł w wieku dwudziestu czterech lat, w dniu pierwszej rocznicy śmierci swojego ojca, przypieczętowując tym samym jego ostatnią wolę. Do tego czasu rządy w Katimie sprawował królewski mag, Jazon, odpowiednio przygotowując grunt pod stopy nowego, młodego króla. Nie ukrywano bowiem swojego oburzenia faktem, iż na tronie ma zasiąść ktoś, kto sam nie czuje się na to gotowy. Szeptano pomiędzy ścianami i próbowano wpłynąć na wpływowe rody, aby podważyć prawo sukcesji. Wśród wiernej koronie szlachty powstały nawet przypuszczenia o zamachu na życie starego króla, gdyż to właśnie w jego synu widziano nadzieję na pomnożenie zysków. Szczególną szansę widzieli w tym oficerowie katimskich oddziałów, którzy przez wiele lat służyli u boku Diega, czasem wykonując, a czasem też narzucając mu własne rozkazy. W oczach intrygantów to właśnie oni mieli upomnieć się o swoje i przeobrazić się w bogatych właścicieli ziemskich, którymi mogliby pokierować w dalszej grze politycznej. Tak bardzo jednak skupiono się na osobie młodego władcy, że nikt nie raczył zaprzątać sobie głowy jednym siwym czarodziejem. I to był pierwszy poważny błąd. Na trzy dni przed koronacją Diega, na specjalne zaproszenie Jazona, do Katimy przybyli jego kuzyni, Lucian i Edward Kadorowie, cieszący się łaskami u obecnych królów Rododendronii i Trytonii. Starszy z nich, Lucian, był jednym z generałów północnego frontu, wspaniałym żołnierzem i strategiem, którego korpus skutecznie blokował demony próbujące zagrozić południu. Jego brat, Edward w tym samym czasie służył na Morzu Cienia, jako trytoński korsarz. Ochraniał morskie karawany i tropił piratów, za co otrzymał przydomek "Łowca", a jego duma i drugi dom, okręt "Holender" miano najszybszej jednostki w Alaranii. Obaj jednak, choć wychowani na prawdziwych patriotów, pozostali wierni rodzinie i gdy tylko doszły ich plotki o zagrożeniu czychającym na przyszłego władcę, złożyli hołdy pod katimskim sztandarem. Ich przybycie nie zostało w jakiś sposób zauważone i mało kto zwrócił na nich uwagę. W końcu na koronacji nie mogło zabraknąć członków rodziny królewskiej. To niedopatrzenie było drugim i ostatnim błędem, jaki popełnili intryganci w tamtym okresie. W noc przed wielkim dniem, Luciana Kadora mianowano nowym kapitanem gwardii pałacowej, a jego brata, Edwarda, poproszono o wytropienie i wykonanie wyroków na uzurpatorach. Tej nocy nadworski mag, Jazon użył także części swoich osobistych wpływów, budowanych przez lata i ugadał się z lojalnymi członkami oficerskich szczebli, nadając im tytuły baronów i majątki ziemskie pod władanie. Tak zbudował solidną podstawę częściowo zdecentralizowanego państwa, która odpowiadała bezpośrednio przed królem. W ten oto sposób następnego dnia Diego Kador, syn zmarłego przed rokiem Oktawiana, zasiadł na tronie Katimy jako król, mający w rękach pewną i nie zachwianą władzę.

Dane gracza: Diego

Nazwa użytkownika:
Diego
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Catriona, Varii, Diego, Triss, Hannibal,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Wt sty 16, 2018 4:14 pm
Ostatnia wizyta:
Pt sty 19, 2018 11:00 am
Liczba postów:
10 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.06 posty dziennie)
Ostatni post:
Katima - pałac i to, co poza jego murami
N cze 17, 2018 10:22 am
Najaktywniejszy w dziale:
Katima
(Posty: 8 / 80.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Katima - pałac i to, co poza jego murami
(Posty: 8 / 80.00% postów użytkownika)

Podpis

W skład królewskiej świty wchodzą:
Nadworni czarodzieje: Jazon i Tatiana (ojciec i córka)
Kapitan gwardii pałacowej: Lucian Kador (kuzyn króla)
Kapitan "Holendra": Edward Kador (kuzyn króla, brat Luciana)
cron