Profil użytkownika Caitriona

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Caitriona Morningstar
Rasa: Błogosławiona
Wiek: 62


Aura

Ta dobra i łagodna aura przede wszystkim rozbłyskuje jaskrawym szafirem. To dopiero pośród niego da się wypatrzeć przyjemnie gładką i miękką cynę, podczas gdy barachitowe płatki dodają kolorytu swoją subtelną giętkością i ostrymi brzeżkami. Nie zdziwi cię pojawiający się tutaj przyjazny ton. Od początku czujesz się mile widziany pośród emanacji, jakby chciała zapytać czy potrzebujesz pomocy. Wesoły śmiech dzieci również nie będzie zaskoczeniem, prędzej zwyczajnie spełni twoje oczekiwania wobec tej aury. Słodki zapach lilii w pełnym rozkwicie unosi się w powietrzu jakbyś właśnie znalazł się w letnim ogrodzie podczas słonecznego popołudnia. Doskonale współgra on z żegnającymi cię przyjemnie kwaskowym smakiem i wyjątkowo delikatną lepkością.


Wygląd

Jest osóbką średniego wzrostu, choć niektórzy mogliby ją uznać za niską. W tłumie nie rzuca się w oczy – jej szczupłe ciało zawsze otula szara, długa peleryna z kapturem, która chroni swoją właścicielkę przed deszczem i zimnem. Anielską twarzyczkę Caitriony okalają długie, brązowe włosy, sięgające za ramiona. Często przyozdabia je kolorowa wstążka, najczęściej fioletowa lub czerwona. Ma brązowe oczy, choć czasem wydają się szare. Zazwyczaj chodzi w prostej, niebieskiej sukience, ma też do kompletu buty z miękkiej skóry. Gdy jest ciepło, chodzi boso. Nigdy nie rozstaje się ze swoim magicznym plecakiem, a w wędrówce, oprócz Sonrisy, towarzyszy jej długi kij. Mówi raczej cicho i spokojnie. Na plecach ma charakterystyczny tatuaż anielskich skrzydeł, nikomu go jednak nie pokazuje. Ma bardzo ciepły, piękny uśmiech, który potrafi roztopić wiele serc.


Charakter

Nie skrzywdziłaby nawet muchy, wręcz przeciwnie, pomaga każdemu, kto potrzebuje pomocy. Jest pogodna, bardzo często się uśmiech. Żyje z dnia na dzień, od chorego do chorego, więc niespecjalnie przejmuje się przyszłością. Nie jest wymagająca, może spać nawet w szczerym polu, pod gołym niebem. Bardzo lubi suszone mięso i ryby, a także owoce, które regularnie kupuje na targu, gdy tylko nadarzy się okazja. Jest optymistką, chociaż każda śmierć jej podopiecznego przejmuje ją smutkiem – jest bardzo wrażliwa i empatyczna, czuła na krzywdę i ból. Potrafi dobrze negocjować i uśmierzać konflikty, grzeszy cierpliwością. Lubi samotność, chodzi własnymi drogami, mało uczęszczanymi szlakami, nadkłada drogi do wiosek zapomnianych przez świat. Ma ładny głos, więc w trakcie wędrówki często podśpiewuje. Boi się jazdy konnej i burz, ma też słabość do ładnych wstążek, róż oraz drogiej biżuterii, w szczególności do bursztynów.

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny,
Zwinność:Dokładny,
Percepcja:Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Piękny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Odporność na choroby i trucizny [Z]Kto chce być medykiem, nie może się zarażać wszystkimi chorobami od swoich podopiecznych, prawda?

Umiejętności

Etykieta [P] Zna podstawowe zasady etykiety i potrafi je zastosować w zależności od okoliczności.
Medycyna [M] Medycyna jest jej naczelną profesją, więc musi mieć ją właściwie w małym paluszku. Korzysta z niej, żeby uzdrawiać innych.
Poliglotyzm [O] Jako wędrowny medyk musi znać wiele języków, żeby móc się porozumieć z dowolną istotą.
Pismo runiczne [P] Potrafi odczytać podstawowe znaki pisma runicznego.
Władanie sztyletem [P] Sztylet to jedyna broń, której Caitriona potrafi używać, i to na tyle, żeby wbić go komuś niespodziewanie w szyję. Większych uzdolnień w tym kierunku nie ma, ot, zabezpieczenie – samotne wędrówki nie zawsze są bezpieczne i warto mieć przy sobie jakąkolwiek broń.
Kaligrafia [P] Potrafi ładnie pisać.
Malarstwo [O] Zdarza jej się coś tam malować, gdy zobaczy ładnego ptaszka albo sarnę...
Alchemia [W] Potrafi stworzyć wiele eliksirów o leczących właściwościach.
Botanika [P] Zna rośliny wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, których może użyć w poszczególnych wywarach i eliksirach. Wie też, co można zjeść, żeby się nie zatruć.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Dobra [U]
Życia [A]Wykorzystuje magię życia do uzdrawiania napotkanych chorych istot, korzysta również z pomocy swoich medycznych umiejętności oraz zdolności warzenia eliksirów.

Magiczne przedmioty

Świetlista zbroja [ZAC]Zbroja przywoływana przez naszyjnik ze smoczej łuski, dar z Niebios
Szara peleryna [ZAC]Jest zimno i wodoodporna. Chroni przed śniegiem, deszczem i zimnem równie doskonale jak najdroższa kurtka, a przy tym jest lekka i łatwa do wrzucenia do plecaka.
Plecak bez dna [ZAC]Można w nim upchnąć naprawdę dużo rzeczy – zioła, eliksiry, pergaminy, kamyki, suchary...

Towarzysz

Sonrisa
Sonrisa, pieszczotliwie zwana Sońką, to wyjątkowo cwana bestyjka, w pewnych kręgach znana też pod nazwą gronostaja. Ma białe futerko, dzięki czemu potrafi doskonale wtopić się w śnieg. Zazwyczaj przesiaduje na ramieniu Cat, zmrużonymi oczami przyglądając się otoczeniu. Gdy ma coś do zakomunikowania, zaczyna piszczeć. Wobec obcych jest wyjątkowo nieufna, ale gdy kogoś pokocha, to na zabój. Zdarza jej się gryźć sukienki Caitriony, a potem z upodobaniem się na nich wylegiwać. Uwielbia słoneczko i kawałki chleba z masłem, choć podobno nie powinna tego jeść.
Przyłączyła się do Caitriony pewnego deszczowego ranka, gdy obie siedziały pod zadaszeniem gospody i patrzyły na wodę wsiąkającą w glebę. Od tego czasu jej nie odstępuje ani na krok. Dała się obłaskawić kawałkami suszonego mięsa.

Historia

Anioł zwany Gwiazdą Poranną zstąpił z nieba i związał się z ziemską kobietą, którą pokochał. Ich związek został pobłogosławiony. Z miłości tej powstało dziecię i było ono dobre.

*


Caitriona praktycznie całe swoje życie spędziła na wędrówce. Nie miała stałego domu ani miejsca, w którym mogłaby się zatrzymać. Wędrowała od wioski do wioski, za jedyny cel swojej tułaczki stawiając pomoc wszystkim chorym i potrzebującym. Nie potrafiła przejść obojętnie obok niczyjego cierpienia. Była zdolnym medykiem, szybko się uczyła, a dzięki swojej magii oraz wiedzy potrafiła wyleczyć wiele chorób, z którymi miejscowe zielarki nie dawały sobie rady.
Lubiła wędrować. Lubiła budzić się o świcie, słuchając śpiewu ptaków. Lubiła to, że nie była związana żadnymi ograniczeniami, nie zależała od nikogo i nikt niczego od niej nie wymagał. Lubiła być panią własnego losu.

*


Krótko po jej narodzinach jej ojciec odszedł z powrotem do nieba, więc Caitriona nigdy go nie spotkała, a matka zmarła kilka lat później na rzadką i tajemniczą chorobę. Mała Caitriona została przygarnięta przez starszą medyczkę, Naderrie, która pracowała w szpitalu położonym przy jednej ze świątyń w Rapsodii. Zajmowano się tam chorymi ze wszystkich zakątków świata i cierpiących na różne choroby. Wiele osób tam pracujących wykorzystywało nie tylko swoje dłonie i lekarskie przybory, ale również magię, żeby łączyć zerwane tkanki i leczyć dusze. Początkowo Caitriona była zbyt mała, żeby cokolwiek zrozumieć z zamieszania panującego w budynku. Wpatrywała się po prostu w przechodzące osoby w białych szatach, wykrzykujące zaklęcia i z magiczną szybkością operujące narzędziami. Włóczyła się po szpitalu, w milczeniu podglądając medyków przy pracy i podkradając z kuchni ciastka. W miarę upływu lat zaczęła rozumieć coraz więcej. W jej sercu rosło pragnienie, że pewnego dnia ona też będzie mogła pomagać innym. Zaczęła błagać Naderrie o przekazanie jej wiedzy, lecz opiekunka surowo zaprotestowała. Zgodziła się jedynie na naukę czytania i pisania, co Caitriona skrzętnie wykorzystywała do przeglądania medycznych książek znajdujących się w pokoju Naderrie. Uwielbiała pomagać medykom, przynosić im narzędzia, wodę, świeże opatrunki i słuchać opowieści o tym, co właśnie robią. Anatomia wydawała jej się bardzo fascynująca, podobnie jak to, z jaką łatwością skóra mogła ulec przecięciu i potem równie szybko się zrosnąć. Magia w szpitalnych pomieszczeniach potrafiła zdziałać cuda.
Caitriona kręciła się też w okolicy pomieszczenia, w którym przechowywano i wytwarzano rozmaite wywary, okłady i maści. To tam dość często przebywała Naderrie, więc błogosławiona prosiła swoją opiekunkę o możliwość towarzyszenia jej i przyglądała się, jak medycy pracują. Stopniowo sama się zaangażowała w pomaganie im. Nauczyła się robić proste wywary, a potem, w miarę upływu lat, bardziej zaawansowane. Podsłuchiwała wykłady wybitnych medyków skierowane do adeptów sztuki medycznej, po nocach czytała książki o medycynie i alchemii, a w dzień podglądała fachowców przy pracy.
Wiele razy błagała Naderrie, żeby ją nauczyła czynić czary na pacjentach, tak jak wszyscy inni medycy. Naderrie jednak pozostawała nieugięta, twierdząc, że magii się nie da nauczyć ot tak, trzeba mieć do tego predyspozycje, a poza tym to nie jest zajęcie dla małych dziewczynek. Cait zwróciła się więc o pomoc do innej medyczki, której wiele razy towarzyszyła podczas leczenia pacjentów. Pierwsze próby przywołania magii nie były zbyt udane, choć dziewczynka czuła energię w swoich dłoniach. Dopiero później, po wielu nieprzespanych nocach i łzach, udało jej się zasklepić pierwsze skaleczenie. Puchła wtedy z dumy i sądziła, że może zrobić wszystko. Późniejsze porażki przy niektórych pacjentach szybko sprowadziły ją na ziemię, ale nie zamierzała się poddawać. Zamierzała się nauczyć wszystkiego, co tylko możliwe, żeby być lepsza, żeby wreszcie umieć kogoś wyleczyć, a nie tylko tymczasowo ulżyć mu w cierpieniu.
Jej determinację dostrzegało wiele osób. Niektórzy byli zawistni o jej umiejętności, większość jednak starała się jej pomagać i nauczyć wszystkiego, co sama umiała. Caitriona odwdzięczała się pomocą przy pacjentach, pracą od rana do wieczora i ciepłym uśmiechem. Gdy jej umiejętności rosły, a wiedza się poszerzała, ona sama piękniała z dnia na dzień, jak przystało na Błogosławioną. Jej uśmiech potrafił rozświetlić niejedno pochmurne czoło.
Spędziwszy czterdzieści lat swojego życia w szpitalu, nie znała za bardzo świata zewnętrznego, chociaż podczas pracy poznała wiele języków i jeszcze więcej plotek. Nic też dziwnego, że coraz częściej zaczęła wyglądać przez okno swojego pokoju, zastanawiając się, jak wygląda życie poza murami miasta. Nie chciała spędzić całego życia w zamknięciu, chociaż kochała swoją pracę i nie zamieniłaby jej na nic innego. Chciała jednak zasmakować trochę przygody, zwiedzić wszystkie piękne zakątki, o których tyle słyszała. Mogłaby nawet wykorzystać swoją wiedzę medyczną po drodze, w ten sposób zarobiłaby pieniądze, żeby się utrzymać. Nie potrzebowała luksusów, wystarczył jej chleb, ciepła zupa i koc do przykrycia się nocą.
Kiedy obwieściła Naderrie, że odchodzi, kobieta nie mogła powstrzymać łez. Przez te lata stały się prawdziwą rodziną, tym lepszą, że niepołączoną więzami krwi. Naderrie podarowała swojej podopiecznej plecak bez dna, który mógł pomieścić nieskończenie dużo rzeczy, oraz magiczną pelerynę, która dostosowywała się do temperatury i pogody na zewnątrz. Caitriona nie zabierała zresztą zbyt wielu rzeczy – jedynie kilka najważniejszych książek, mikstury, paski suszonego mięsa. Odeszła nocą, nie mówiąc nikomu więcej.
Wzywała ją droga.

Dane gracza: Caitriona

Nazwa użytkownika:
Caitriona
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Primavera,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
64812379
Grupy:
Dołączył(a):
Pn sty 08, 2018 8:04 pm
Ostatnia wizyta:
N gru 02, 2018 9:44 pm
Liczba postów:
29 | Znajdź posty użytkownika
(0.04% wszystkich postów / 0.09 posty dziennie)
Ostatni post:
Raciczkami po rozżarzonym węglu
N gru 02, 2018 9:44 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Zakurzona Biblioteka
(Posty: 14 / 48.28% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Origami
(Posty: 14 / 48.28% postów użytkownika)
cron