Profil użytkownika Imperius

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Imperius Durin Asgran
Rasa: Krasnolud
Wiek: 45


Aura

Barwy tutejsze przywitają cię spokojem dorosłej i rozwiniętej emanacji, nie szokując jaskrawością młodzika. Barahit tutaj jest jasny i soczysty, wyraźnie odbijając się w wypolerowanym w boju żelazie. Doskonale zahartowana stal chociaż jest ostra i twarda, nie odstrasza. Wręcz odwrotnie, czujesz się tutaj bezpiecznie i szybko zaczyna dopisywać ci dobry humor, gdyż od emanacji bije pozytywna energia. Połyskujące złoto nie zdaje się być chciwym, a przyjacielsko pogodnym i chociaż jest wyraźnym elementem, nie przytłacza aury a dodaje jej charakteru i ozdoby. Doskonałym finiszem są niewielkie srebrne runy błyskające między stopami. Pośród zapachu dobrze uwarzonego piwa słychać oryginalną muzykę utworzoną z grzmotów i szczęku metalu, zakończoną brzęczeniem. Nie są to dźwięki wrogie, ani szczególnie potężne. Doskonale współgrają one z giętkością emanacji, której chropowatość zapewne nie jest dla ciebie zaskoczeniem. Smak jest wyraźnie gorzki z przyjemną domieszką łagodności, ostatecznie wahając się od lepkiego do suchego, zależnie od kosztowanej porcji.


Wygląd

Niby nic nie różniący się krasnolud, jakby jeszcze ich było pełno. Mierzący koło metra sześćdziesięciu, dobrze zbudowany i zadbany mężczyzna. Błękitne oczy, idealnie dopasowujące się do długiej śnieżnej brody, która odziewa na sobie kilka metalowych bransolet. Włosy też niczego sobie, dość długie i splątane w jeden warkocz, który sięga spokojnie do łopatek. Cera nawet gładka, z kilkoma zadrapaniami.
Wędrując częściej przez zimne krainy, Imperius odziany jest w jasnobrązowy skórzany płaszcz. Ów ubiór spokojnie sięga do kostek, a same jego końcówki wraz z kapturem, są pokryte białym futrem. Na główce zazwyczaj nosi dużą czarną futrzaną czapkę, zakrywającą przy okazji uszy. No ale najważniejsze skrywa pod płaszczem. Lekką czarna kamizelkę, białą koszulkę i lekki pancerz od pasa w dół. Skórzany pas, do którego jest uczepiony jego młot oraz topór.
Dodatkowo nosi ze sobą plecak, w którym trzyma inne swoje pierdoły i drobnostki.


Charakter

Miły, to przede wszystkim. Jest bardzo dobrym krasnoludem, który pragnie mieć jak najwięcej pozytywnych opinii i znajomości. W końcu jego celem jest otworzenie najlepszej kuźni, gdzie zarobi góry złota. To nie tak, że jest typowym krasnoludem, który pragnie złota i się nim bardzo cieszy. Jest to jego hobby, każdy musi jakieś mieć. Jego akurat, to zbieranie złota. Choć nie stawia go ponad wszystko. Jest nadopiekuńczy, jeżeli chodzi o przyjaciół i rodzinę której nie ma. Zawszę lubi coś doradzić, opowiedzieć i przysiąść przy dobrej strawie oraz piwie. Czasem zdarza mu się trochę ponarzekać, jeżeli ma na co. Nieczęsto się złości, czy wpada w gniew. Nie lubi patrzeć na cierpienie słabszych, ponieważ jak to mawiają w jego stronach: Po co jeszcze słabszemu uprzykrzać życie? Dlatego też stara się pomagać takim osobom, wskazać jakąś rozsądną ścieżkę. Nie to, że z chęcią by sobie adoptował jakiegoś dzieciaka i wychował jak własnego. To jest jego skryte marzenie, nikomu nie mówcie.
Jeżeli chodzi o pracę, to zawszę do niej dokłada serca i rozumu. Bo zwykłe walenie młotkiem o metal, to nie sztuka. No ale przejdźmy do najważniejszego, no może nie tak bardzo jak poprzednie rzeczy. Bitki, bitwy, walki i rozłupywanie słabego oręża o jego topór. No jakby mogło tego zabraknąć, krasnolud pacyfista? Takiego czegoś nie ma i nie będzie, no chyba że wychowają go elfy. Imperius zawszę jest gotowy do walki, nie ważne jaki cel w tym trzeba znaleźć. Może być karczemna bójka, mała bitwa. Walka o honor przyjaciela, czy też o jego życie. Jeżeli jego towarzysza spodka śmierć w walce, od razu rusza po zemstę. Klnę się na bogów, nie przestanie do póki się nie zemści.

Kawas. Jego najlepszy przyjaciel, z którym spędził rok czasu. Są nierozłączni i niepokonani, tak przynajmniej Kawas sobie wmawia. Jego charakter jest dość zmienny, może nawet dziwny. Często jest gadatliwym, rozrywkowym smoczkiem. Oczywiście tylko w towarzystwie Imperiusa, bo kto inny potrafi gadać ze zwierzakami? No ale po za gadaniem i byciem uroczym, maluszek dużo śpi i nawet sporo je. A to wszystko przez krasnoluda. Wmówił mu, że jak będzie dużo jadł i spał, to urośnie na wielkiego smoka. Takiego wielkiego bydlaka, że będzie wstanie sobie wioskę zmieść jednym kichnięciem. No lecz nawet sam Durin nie wie, że to tylko bajka.
Ogólnie Kawas szybko przywiązuje się do nowych przyjaciół, jest też bardzo odważny jak na takiego maluszka. Co prawda w bójki i walki się nie miesza, bo Durin mu zabronił. Pod karą nie dostania jedzenia przez tydzień, bardzo się o niego troszczy. Smoczek ma też swoją inną stronę, którą jest? To co usłyszy na mieście, to zazwyczaj powtarza. Nie mówię tylko o brzydkich słowach, ale dość nieprzyzwoitych.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Zręczny, Powolny, Precyzyjny,
Percepcja:Kiepski węch, Czuły język, Szczątkowe czucie, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:B. silna wola,
Prezencja:Nieokrzesany,

Cechy specjalne

Nakładanie run [M]Durin jest wstanie nakładać na przedmioty runy magiczne, oczywiście danego kręgu którego zna. Tym samym jest wstanie wytwarzać dane efekty, jakie mają przez to powstać.
Smocza mowa. [Z]Potrafi gadać ze smokami i ich krewniakami.

Umiejętności

Kreomagowanie [M]
Kowalstwo [W]
Płatnerstwo [W]
Pismo runiczne [W]
Broń jednoręczna [W]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Mocy [A]Możliwość nakładania run mocy.
Energii [U]Możliwość nakładania run energii.
Struktury [A]Możliwość nakładania run struktury.

Magiczne przedmioty

Aldruuin [ART]Przekazywany z pokolenia na pokolenie, runiczny młot kowalski. Trzonek błękitny, mierzący dwadzieścia centymetrów długości i osiem grubości. Obuch natomiast jest srebrny, owalny i mający dziesięć centymetrów szerokości i trzydzieści grubości. Jego magicznymi zdolnościami, jest wspomaganie nakładania run na przedmioty. Dzięki niemu kreomagowanie jest dziecinnie proste, a sama praca w kuźni to czysta przyjemność. Sam młot jest bardzo wytrwały i trudny do zniszczenia. Inaczej mówiąc, znacznie przyspiesza nakładanie run oraz tworzenie przedmiotów.
Thamdrull [ZAK]Jednoręczny topór dwusieczny. Rękojeść wykonana z solidnego kawałka drewna, dodatkowo owiniętego w skórę. Samo ostrze ozdobione jest kilkoma runami. Dzięki runom topór jest wstanie wytworzyć mocny podmuch wiatru, który jest wstanie przewrócić kilka osób na raz.

Towarzysz

Sir Rozkoszniak ,,Kawas''
Mały czarny smoczek, mierzący coś koło dwudziestu centymetrów długości. Spokojnie mieści się w dłoni, jest nawet większy. W sumie trzeba też dodać ogon, którym spokojnie może się owinąć w okół ręki. Złote oczka, lśniące białe ząbki. Waży coś koło kilograma, może troszkę więcej. Wiek: Cztery wiosny.
Magiczny: Kawas jest wstanie wyczarować kulę światła, która podąża za wybranym celem.
Cecha specjalna: Latanie.


Przygoda Kawas'a rozpoczęła się w pewnym nieciekawym miejscu, zwanym Szczyty Fellarionu. Mały smoczek zawędrował w najzimniejsze miejsce, jakie mógłby sobie wyobrazić. Co go tam sprowadziło? Samotność oczywiście.
Kierując się ku szczytowi, z nadzieję na znalezienie tajemniczych skrzydlatych ludzi. Kawas nie przypuszczał, że jego małe ciałko niezbyt da radę wytrzymać mroźnych klimatów Fellarionu. Skrzydełka odmówiły posłuszeństwa, później łapki i na samym końcu otulając się śnieżnym puchem. Stworek czekał na swój rychły koniec, który miał nastąpić z biegiem czasu. Przechodzący nieopodal tajemniczy osobnik, który przedzierał się przez zaspy śniegu. Przypadkowo trafił na wystającą główkę smoczka.
- A tobie co się stało biedaku?
Spytał z ciekawości, następnie wyciągnął stworka z objęć śniegu. Cały roztrzęsiony i ledwo żywy, potrzebował natychmiastowej pomocy. Dlatego też ów osobnik, schował go po prostu do kieszeni swojego skórzanego płaszcza i ruszył dalej.
Późnym wieczorem, gdzie zimno stało się jeszcze bardziej upierdliwe. Smoczek ocknął się w pewnej jaskini, przy ognisku. Leżał sobie wygodnie na torbie, przykryty kawałkiem materiału. Pierwsze co mógł dostrzec, to brodatego mężczyznę, który zajadał się kawałkiem jakiegoś nieznanego mięsa.
- W końcu się obudziłeś.
Przemówił osobnik, po czym wyrzucił resztkę jedzenia i wytarł swoją rękę o spodnie. Stworek przestraszony, jedynie schował się pod materiałem. Mężczyzna postanowił więc wstać oraz udać się do stworka, po chwili łapiąc kawałek materiału wraz z nim. Wyjmując go z kawałka ścierki, łagodnie ułożył go sobie na dłoni.
- Spokojnie malutki, nie mam zamiaru cię zjeść.
Zaśmiał się pod nosem nieznajomy, po czym drugą ręka pogłaskał po głowie smoczka.
- N-naprawdę?
Spytał stworek, po czym natychmiast dostał odpowiedź.
- Naprawdę, nie masz co się martwić t.. W sumie jak ci na imię?
Stworzenie było przez chwilę zdziwione tym, że zwykły człowiek rozumie jego mowę. No ale postanowił się w tym nie zagłębiać, tylko od razu wyznać swoje imię.
- Kawas. A ty?
Tutaj nieznajomy uśmiechnął się, po czym odłożył smoczka na torbę. Odsunął się kawałek i stanął na jednym z dwóch kamieni, sięgając po swój topór, spojrzał w oczy Kawasa.
- Jam jest władcą podbojów, królem wszystkich knajp i lordem kufla wytrawnego piwa. Sędzią dobrego smaku oraz arcymistrzem dogryzania innym... Jam jest Imperius! Syn Thingrima władcy starej trój góry.
Kończąc swój krótki opis, krasnolud zeskoczył z kamienia.
- No ale możesz mi mówić Durin.
Kawas przez chwilę zaniemówił, w sumie nawet nie wiedział jak zachować się w tej sytuacji. Po prostu przyglądał się krasnoludowi, bez żadnego namysłu.
- Co cię tutaj sprowadziło? Chyba nie chciałeś się zabić, albo dać zjeść jakimś dzikusom?
Pytanie wybudziło smoczka z transu, tym samym zmusiło do odpowiedzi.
- Przybyłem tutaj, żeby znaleźć jakieś towarzystwo.
Odpowiedział, następnie starł się z głośnym śmiechem Durina. Co prawda nie spodobało się to smoczkowi, trochę go to wkurzyło.
- Co w tym śmiesznego!?
Uniósł swój głos, następnie wzleciał na swych skrzydełkach.
- Po prostu jestem szczęśliwy, w końcu posiadamy ten sam cel.
Odparł, po chwili siadając na kamieniu obok.
- Tak więc Kawas, chciałbyś zostać moim towarzyszem? Czeka mnie jeszcze daleka droga, a samotna podróż jest dość męcząca i niezbyt wesoła.
Kawas po chwili zastanowienia, po prostu się uśmiechnął i pokiwał głową. Następnego dnia, gdy słońce wyłoniło się zza gór. Obydwoje powędrowali przed siebie.

Historia

Historia zaczyna się w miejscu zwanym ,,Trój Górą'' Samotna góra, która nigdy nie trafiła do ksiąg. Miejsce w którym żyła liczna populacja krasnoludów, teraz pewnie stoi puste. Na samym szczycie, stała niegdyś cytadela. Teraz pozostały ruiny i szczątki, ale zostawmy to na później. Przejdźmy teraz do dnia, w którym wszystko się rozpoczęło i jednocześnie zakończyło.

Wojna pomiędzy krasnoludami a nieumarłymi, która trwała kila lat. Jednak, bitwa była przegrana ze strony obrońców. Gdyż za każdym razem, gdy giną krasnolud. Armia nieumarłych rosła w siłę i tak bez końca, nie było wizji na przyszłość. Stojący na czele armii król Thingrima, nie poddawał się. Twardo bronił wejścia do cytadeli, nie wpuszczając nawet upiora do środka. Jego syn Durin, niestety miał inne obowiązki. Pilnowanie niewinnych i bezbronnych, niezdolnych do walki i rannych.
- Nuży mnie to czekanie, powinienem walczyć u boku ojca.
Rzekł do Thora, jednego z oficerów i towarzyszy broni. Ten natomiast siedział spokojnie i pił sobie piwo, bo w końcu nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie na niego pora.
- Powinieneś odkładać siły na sprzątanie zwłok tych podwójnie martwych, nie ma szans że się przebiją do środka Mroźnej kuźni.
Mroźna kuźnia, tak zwą cytadelę z powodu jej kowali, którzy potrafią przelać swą siłę w ostrze. Potężne artefakty tutaj powstawały, ale te czasy powoli mijały.
- Dlatego wolę walczyć, sprzątanie jest męczące.
Odparł Durin, następnie sięgnął po kufel piwa i zaczął pić do dna. Wtem do pomieszczenia, w którym się znajdowali wparował strażnik bramy. Byli oni zazwyczaj odziani w czerwone pancerze i długie włócznie.
- Wszyscy do wielkiej bramy! Przebili się przez Thingrima, mamy wielu rannych!
Obydwa krasnoludy bez wahania zerwały się i chwyciły za swoje topory, następnie czym prędzej ruszyły na główny dziedziniec. A stamtąd ruszyli, do głównej bramy. Durin z daleka widział swojego ojca, który formował się w szyku z resztą wojowników. Głośne huki dochodziły zza bramy, a ziemie trzęsła się pod stopami zbrojnych.
- Ojcze!
Krzyknął z dala Durin, po czym dołączył do szyku. Dzierżąc w dłoni swój topór, lekko się uśmiechał. W końcu będzie mógł walczyć u boku swojego ojca, jak tego pragnął.
- Durinie, synu. Zawiodłem.
Rzekł król, następnie oparł swą dłoń na barku syna. Spoglądając na sypiące się wrota, jego wzrok skierował się na znów na Durina.
- Ich król bierze udział w bitwie, nie wiem czy damy radę utrzymać cytadelę..... Chce..
Słowa przerywane były przez silne uderzanie w bramę, która ledwo się trzymała. Thingrim chwycił syna i mocno ścisnął, spoglądając mu w oczy.
- Durinie, jesteś moim jedynym i ostatnim potomkiem. Nie możesz tu zginać, chce żebyś stąd uciekł i żył.
Słowa uderzyły w krasnoluda dość mocno, to najgorsze co mógł usłyszeć. Stawianie oporu w tym przypadku było normą, w końcu to krasnolud. Nie ucieknie od walki, w której giną jego towarzysze.
- Ojcze ja..
Nim Durin zdążył coś powiedzieć, król mu przerwał.
- To jest rozkaz! Thorze, ruszajcie do dolnego klifu.
Wydarł się, po czym odwrócił swój wzrok. Thor bez żadnego sprzeciwu chwycił Durina pod pachę, po czym siłą zaczął go ciągnąć ku tajnemu przejściu. Przechodząc kilkanaście metrów, obydwaj zatrzymali się. Syn króla kilkukrotnie chciał się wyrwać i ruszyć do ojca, lecz ostatecznie został zatrzymany przez Thora.
- Durinie, to był rozkaz od twojego ojca, a mojego króla! Musisz żyć, bo jesteś ty jesteś jedynym następcą tronu.

Brama powoli upadała, resztki zbrojnych zebrało się na przeciw niej. Ostatnie słowa zostały wymienione, wszyscy byli gotowi na ostatnią bitwę. Król dzielnie stał na czele resztek, gdy główne wrota rozsypywały się na jego oczach.
Spojrzał jeszcze raz za siebie, żeby upewnić się czy jego syn opuścił dziedziniec. Kamień spadł z serca, gdy upewnił się na dobre. Odwracając się do swoich żołnierzy, uniósł topór ku niebu.
- Dziś jest dzień, w którym pokażemy światu na co nas stać! Dzień w którym ziemia napije się krwi, krwi wojownika. Dziś stępią się ostrza, tarcze pójdą w drzazgi.
Odwracając się ponownie ku bramie, topór króla zaczął lśnić jasnym światłem. Wszystkie krasnoludy uniosły swoją broń ku górze, następnie ustawiły tarcze na wysokości piersi.
- Walczcie, walczcie za nasz dom!
Gdy słowa króla rozeszły się po całym dziedzińcu, wrota cytadeli rozpadły się. Do środka wdarły się hordy nieumarłych, które bez głębszego zastanowienia biegły ku krasnoludom.
- Śmierć!
Ryk Thingrima rozniósł się po całej cytadeli, tym samym wszyscy ruszyli do przodu.

Durin i Thor ewakuowali w tym momencie garstkę mieszkańców, którzy zostali w schronieniu. Niestety gdy padły wieści, że król przegrał. Większość spanikowała i uciekła, pewnie pochowała się w domu. Nie mieli jednak czasu, żeby ich wszystkich szukać. Musieli się wydostać za wszelką cenę, dlatego też udali się natychmiast do tajnego przejścia. Było one ukryte za najstarszą ze wszystkich kuźni, prowadziło prosto na sam dół góry. Jednak było stare i nigdy nie używane, nie wiadomo co ich tam czekało.
Biegnąc ile sił w nogach, grupka sześciu osób udała się do Czarnej kuźni. Pierwszej kuźni która powstała w tej Cytadeli, w sumie tylko z tego słynie, że jest stara. Po za tym Durin całymi dniami tu przesiadywał ze starymi kowalami, którzy go uczyli podstaw. Jego początki były dość słabe, no ale w końcu złapał wprawę w kuźni. Nie był może mistrzem, ale podstawowe rzeczy potrafił wykuć. Co prawda większość czasu spędzał na uczeniu się podstaw magii runicznej, to było przecież jego celem. Co tam zwykła broń, skoro może być runiczna i lepsza. Dlatego też, po części skupił się na kreomagowaniu. Znał wielu kowali z wieloletnim doświadczeniem, więc nie było trudno o dostęp do jakichkolwiek informacji. Dwadzieścia lat spędził ucząc się wszystkiego, co miał pod ręką.
W końcu, gdy udało im się dotrzeć do starej kuźni. Durin i Thor podbiegli do dużego obrazu, który był oparty o ścianę. Portret przedstawiał pierwszego króla mroźnej kuźni, Barik'a żelaznego. Nie zastanawiając się długo, krasnoludy przecięły płótno i tym samym otworzyli przejście.
Przebijając się przez stary korytarz, po krótkim czasie grupka dotarła do stalowej konstrukcji. Znajdywały się tam cztery wagoniki górnicze, były one dość długie. Spokojnie mogło pomieścić się w nich koło sześciu osób, choć to i tak za mało jakby trzeba ewakuować całą cytadelę.
- Wpierw cywile.
Rzekł Thor, następnie zaprowadził gromadkę do pierwszego wagonika. Durin natomiast postanowił na chwilę przysiąść, gdyż nogi dawały mu się we znaki. Przy okazji zaczął słyszeć szepty, które od krótszej chwili zaczęły go dręczyć. Jednak niczym się nie przejmując, krasnolud postanowił się trochę odprężyć. Choć nie powinien w danej sytuacji.
- Durinie, uważaj!
Krzyknął Thor, po chwili sięgając po swój topór. Asgarn jedynie mógł poczuć kopnięcie w plecy, które posłało go na ziemię.
- Pozostałości po Thingrimie, aż mi nie dobrze się robi.
Głos rozprzestrzenił się po małej jaskini, następnie po nim z cienia wyłoniła się postać. Thor nie miał zamiaru zwlekać, dlatego też zamachnął się i uderzył w dźwignię. Tym samym uruchamiając pierwszy wagonik z cywilami. Kopnięty krasnolud, szybko zerwał się na nogi. Cofając się do tyłu, skierował wzrok na nowo przybyłą osobę. A był nią dość olśniewający gość, gładka cera i lśniące czarne włosy. Czerwone oczy, które wręcz dawały połysk w ciemnościach.
- Przeklęty wampir.
Rzucił Thor, po chwili chwycił topór w obie dłonie. Durin zrobił to samo, nie miał zamiaru stać i przyglądać się.
- Wybaczcie moje maniery, powinienem się przedstawić na samym początku. Salvus Mierr III, nowy król armii nieumarłych.
Tak więc sama szycha zawitała i to w najgorszym momencie, gorzej być nie mogło.
- Twój ojciec walczył naprawdę marnie, szkoda że nie widziałeś jak jego truchło upada na zimną glebę.
Dodał Salvus, tym samym prowokując Durina. Oczywiście prowokacja była udana, gdyż krasnolud wściekle ryknął po czym ruszył na wampira. Jednak przeciwnik jedynie machnął mocniej ręką, tym samym posyłając szarżującego do tyłu. Durin uderzył plecami w jeden z wagoników, który po prostu ruszył do przodu i pojechał swoją trasą w dół. Jednakże to nie wystarczy żeby powalić krasnoluda, chociaż przewaga była po stronie Mierr'a III. Thor dobrze wiedział, że nie mają szans w starciu z wampirem tego kalibru. Zero szans na ucieczkę oraz na wygraną, po prostu wpadli w pułapkę, którą sami sobie stworzyli.
Thor podchodząc do Durina, zaczął się z nim przesuwać w stronę kolejnego wagonika.
- Jakiś plan druhu?
Spytał Asgarn, przyglądając się wampirowi, który tylko stał i przyglądał się swoim ofiarom. Widocznie był pewny swojej wygranej, dlatego też nie przejmował się niczym.
- Mam jeden, ale pewnie ci się nie spodoba.
Odpowiedział, następnie z całych sił uniósł Durina i wrzucił go do wagonika. Krasnolud przez chwilę zaniemógł, ale zerwał się na nogi i swe spojrzenie skierował na towarzysza.
- Thorze, nie rób tego!
Wydarł się, lecz było za późno. Gdyż dźwignia właśnie została przesunięta, a wagonik zjechał w dół. Wampirowi nie spodobała się dana sytuacja, dlatego też ruszył błyskawicznie do przodu. Został jednak spowolniony i zatrzymany przez jasne światło, które wydobywało się z topora Thora.
- Nie pozwolę ci zabić naszego nowego króla.

Po niecałej minucie, wagonik dotarł do końca trasy. Nieopodal mroźnego lasu, gdzie znajdywała się ścieżka prowadząca do pobliskiego miasta. Na Durina czekała grupka krasnoludów, gotowa by uciec stąd jak najdalej.
Niestety nic nie dało się już zrobić, Cytadela upadła a sam Asgarn musiał opuścić swoje rodzinne miejsce. Ratując tylu ile się da, nawet te cztery osoby. To jest zawszę coś.
Po kilkunastu latach, Durin dotarł do Alaranii. Gdzie pierwsze kroki postawił w szczytach Fellarionu.

Dane gracza: Imperius

Nazwa użytkownika:
Imperius
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
N lis 19, 2017 7:22 pm
Ostatnia wizyta:
So gru 16, 2017 8:35 pm
Liczba postów:
5 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.19 posty dziennie)
Ostatni post:
[Tawerna "Pod dębem"] Pierwsze spotkanie
Śr gru 13, 2017 10:41 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Opuszczone Królestwo
(Posty: 3 / 60.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Tawerna "Pod dębem"] Pierwsze spotkanie
(Posty: 3 / 60.00% postów użytkownika)
cron