Profil użytkownika Vyrhin

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Vyrhin Morin
Rasa: Upadły Anioł
Wiek: 96


Aura

Emanację otacza iluzja szmaragdowych płomieni, ich siła jest niebywale wyraźna i ciężko sobie wyobrazić co by było, gdyby ich języki mogły dosięgnąć to, co jest poza samą aurą. Tu i ówdzie przebijają się niczym nieznaczne promyki, rubinowe cienie, pragnące usilnie zmienić tonacje owego światła. Całość została pokryta grubą warstwą miedzi, na której w ciszy przemykają żelazne zawijasy, łącząc się ze sobą i tworząc nadzwyczajne wzory. Ponadto kobaltowy pył w tej mieszance jest wprost idealnym ozdobnikiem. W tle słychać przeraźliwe jęki torturowanych oraz niesie się okropny smród zgnilizny. Po chwili głosy zniekształcają się e niepokojący sposób, jakby wydać je mogła jedynie istota nieposiadająca już w sobie choćby drobiny życia. Ostatecznie wszystko pochłania głucha cisza i zapanowuje podejrzany spokój. Wcześniejszy smród ustępuje innemu, a konkretniej – siarki. W dotyku delikatna, pokryta aksamitem i niebywale mięciutka. Jednak nie warto patrzeć powierzchownie, ponieważ tuż pod przyjazną w dotyku warstwą kryję się rząd ostrych jak brzytwa kolców, które dzięki swej giętkości z łatwością mogą zamaskować swe położenie, by później zaatakować znienacka. Wrażenia smakowe należą do tych suchych, wywołujących trudne do ugaszenia pragnienie. Tylko raz na dłuższy czas można wyczuć jakiś ślad lepkości, jednak wykryją to jedynie wybrańcy losu.


Wygląd

Po czym poznajemy człowieka? Skąd wiemy, że akurat ta duszyczka jest tą, którą znamy? Oczywiście, jednym z naszych najgłówniejszych zmysłów jest wzrok. Jakkolwiek, nie byłby dla mniejszej części ważny, dalej ta większość posługuje się nim i to wyłącznie dzięki niemu, poznajemy, dostrzegamy i oceniamy wygląd danej istoty.
Vyrhin do brzydkich osób nie należy, wręcz przeciwnie, jego wygląd pozwoli czasem komuś obcemu zaniemówić z wrażenia. Lekko wydłużona twarz, na której widać idealne kości policzkowe, które przechodzą w niezbyt duży, lecz idealnie pasujący nos. Możliwe, że ta właśnie proporcja sprawia, że Upadły wygląda jak diament. Cera jest lekko brązowa, nawet trochę bardziej niż na początku jego życia, jednym z powodów mogą być wieczne ognie piekielne, których to w piekle nie brak, a sporo czasu spędzonego w tamtym miejscu odbiło już trochę swojego piętna na młodym ciemnowłosym. Mówiąc właśnie o włosach, trzeba podkreślić, że póki co, są ciemne, lecz powoli widać srebno-siwe znamiona w okolicach boków, czy tyłu głowy. Prawdopodobnie rozjaśnią się z czasem, lecz póki co, taki stan rzeczy utrzymuję się już od pewnego czasu.
Wzrost Vyrhina to około 6 stóp, może z 1/4 palca mniej, lecz to są już szczegóły, ponieważ większość czasu Vyrhin pokazuję się w swoich ulubionych czarnych butach, które posiadają kwadratowy obcas na powierzchni pięty, niewielkiej długości. Buty są męskie, wykończone metalowymi, ostrymi końcówkami, przy poruszaniu się, klamry od zapięć często brzęczą i stukają o twarde obuwie, jest to oczywiście część stylizacji, która w wykonaniu Upadłego musi być dopięta na ostatni guzik.
Mężczyzna nie jest gruby, nie jest też umięśniony, jego sylwetka jest wydłużona optycznie przez ten aspekt. Waży niespełna 143 funty, co sprawia, że jest niezłą chudzinką, lecz nie wolno pośpiesznie oceniać tego stanu rzeczy, ponieważ dzięki temu, jego zwinność oraz pomysłowość jak zrobić pewne rzeczy bez użycia siły, są ogromne.
Często nosi na sobie czarny lub czerwony płaszcz, ze zwisającym pasem do kolan, sam płaszcz sięga często do stóp, ale jest to oczywiście zależne od stylu danego odzienia. Pod płaszczem znajdują się eleganckie czarne spodnie i koszula, zazwyczaj w kolorach ciemnych (czyt. czarnych). Niektóre sytuację wymagają luźnego ubioru, czy wyglądu, bo przecież do karczmy nie zajdzie się w pełnym stylu i wyrafinowania, odzieniu. Postąpić trzeba, wręcz odwrotnie, ukazać swoją asymilacje z otoczeniem, odzienie wtedy nabiera u Vyrhina tonacji, nie jest wyzywające, wygląda prosto, schludnie, lecz bez przesadyzmu. Prosta koszula i spodnie, do tego sandały lub skórzane buty, które dobiera zależnie od pogody. W takim zgraniu wierzchniej warstwy, można popić z innymi i poobijać parę skwaszonych mord.


Charakter

Czymś czym różni się istota, od drugiej istoty to nie tylko wygląd czy ogólnie pojęta prezencja. Coś tkwi głęboko w środku każdego, żywego organizmu. Nie mowa tu o organach wewnętrznych, lecz samej duszy danej postaci, coś co kieruję jej zachowaniami, uczuciami czy wręcz czystym pożądaniem.
Pożądanie to słowo klucz do poznania Upadłego Vyrhina, nie zawsze tak było, lecz odkąd stawia swe stopy po ziemi Alaranii, wyostrzył ogólne pojęcie tego zagadnienia. Iskra, która poruszyła jego duszę do działania, wprost przemawia przez niego „tak, chcę!”, tym co pierwsze odczuwa się, po spotkaniu z ciemnowłosym, jest przede wszystkim pewność siebie. Charakter mężczyzny, wręcz emanuję tą cechą, zarazem nigdy nie przechwala się, będąc wśród obcych, czy też w towarzystwie znajomych, których napotkał na życiowym szlaku. Prawo, mimo że upadłemu znane, nie przestrzegane, to pewnie wina jego zaszłości, lecz nie stałby w tym miejscu, gdzie obecnie się znajduję, jedynie za swe mroczne, plugawe i czarne jak smoła oczy.
Wracając do towarzyszenia innym, jest to sprawa sporna, zależna od pory roku, czy nawet dnia. W przeciągu swojego życia mijał, podróżował, czy epizodycznie pomagał innym, co też z tym ostatnim bywa różnie, choć jest bardziej zależne, od postawy drugiej osoby. Szacunek i pewne wartości zachowały się w młodym jak na swoją rasę, Upadłym, co nie oznacza również pogardy dla istot, które nie radzą sobie w najprostszych czynnościach, a ich flegmatyczność przekracza wszelkie granice dobrego smaku.
Poważna postawa Vyrhina przejawia się również w planowaniu, czy wykonywaniu zleceń, które do łatwych nie należą, wymagają wielkiego skupienia i podchodzenia do sprawy poważnie. Tak, oto z rezolutnego Anioła Światła, stał się dojrzałym, gotowym przyjąć wszelkie zadania, Upadłym.
Pewnych spraw, przy opisywaniu tak dziwnej postaci, nie można ominąć, są nimi na przykład fobie, na jakie Vyhr chronicznie choruje. Najpoważniejszą z nich, a zarazem najbardziej banalną jest dysmofofobia, która u niego przejawia się, w lęku przed przytyciem, mimo naprawdę nieskazitelnego wyglądu, nawet taka osoba może mieć problem, stąd też pomimo umiłowania pewnych potraw w różnych regionach kontynentu, nie raz, nie dwa Vyrhin odmawia wysokokalorycznych dań, czy alkoholu, jednak nie odbija się to na jego zdrowiu z wiadomych przyczyn... Nie musi nić jeść, by przeżyć!

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny, Wytrwały, Delikatny,
Zwinność:Niezwykle zręczny, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Głuchy, Szczątkowy węch, Szczątkowy smak, Szczątkowe czucie, Słaby zm.mag.,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Piękny, Arytokratyczny, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Latanie [D]Jak każdy anioł, który upadł, tak i Vyrhin potrafi wznieść się ponad ziemię, na swoich jeszcze nie do końca, czarnych skrzydłach.
Regeneracja [D]Dar regeneracji u Vyrhina jest nieco inny, niż normalnie spotykany. Łatwo jest mu zregenerować drobne jak i potężne rany, lecz ileoć starał się pozbyć swojej przypadłości u dolnej kończyny, tylekroć odrastała ona w tym samym stanikre.
Miłośnik wina [W]Vyrhin gdziekolwiek, by nie przebywał, nie przejdzie obok dobrego trunku bez jego skosztowania. Jego sposób bycia, jak i dostojna postawa zmusza do powolnego kosztowania tego alkoholu. W nawyku ma to, by codziennie, godzinę przed snem, wypić lampkę dobrego, wytrawnego wina.
Chora noga. [S]Boska moc, piękni aniołowie, przeszłość Upadłego nie jest usłana różami. Jest on kimś, kto pokazuję jak kochać Boga, pomimo skaleczeń jakimi cię obdarował. Prawa noga Vyrhina, jest drobniejsza o połowę, od zdrowej, zaś mięśnie w większości w niej zaniknęły, lecz nie utrudnia to normalnego funkcjonowania czy poruszania się, po bezkresach krainy.
Widzenie dźwięku. [Z]Zaletą bycia głuchym, jest po prostu nie słuchanie innych. Vyrhin widzi dźwięki, mowę, dzięki czemu nie odstaję od innych, a wręcz przeciwnie, może udawać całkowicie niezdolnego do odbierania bodźców dźwiękowych, dzięki czemu omijają go, choćby nieprzyjemne sytuacje.

Umiejętności

Taniec [W] Podczas wielkich zgromadzeń anielskich, jeszcze za czasów, gdy Piekielny przebywał w Niebie, tańczył ze wszelkimi dobrymi duszami w rytm potężnego, melodyjnego chóru.
Śpiew [W] Jeżeli mowa o chórach to postawa, godna arystokraty, mówi o tym, by uczestniczyć we wszelkich, ważnych wydarzeniach w swoim otoczeniu. Śpiew nie jest mu obcy, zarazem sprawia przyjemność, podczas długich podróży.
Gra na instrumencie[Gitara] [P] Upadły wiele cech nabył, gdy stąpał po ziemii Alaranii, jedną z nich jest gra na gitarze, proste utwory, barowe przyśpiewki, wszystko co przydaję się podczas rozrywki na szlaku.
Jeździectwo [W] Piekielne stworzenia są istnie stworzone do jeżdzenia. Ciemnowłosemu nie przeszkadzają konie, gryfy i inne bestie, które da się ujeżdżać.
Polowanie [O] Nie ma nic lepszego, niż dobrze wypieczona zwierzyna nad ogniskiem.
Przetrwanie [O] Pomimo delikatności Vyrhina, jego wrodzony, rasowy talent odporności na drobne choroby, oraz ich słabe objawy, idealnie nadaję się, by przetrwać w podstawowych jak i nieco bardziej wymagających warunkach.
Skrytobójstwo [O] Zarabianie na życie nigdy do prostych nie należało, jednak upadły zawsze miał swoje sposoby na utrzymanie.
Targowanie się [O] Na szlaku nie bywa kolorowo. Trzeba targować się o każdy złamany ruen.
Kartografia [P] Nigdy nie kierował się mapą, lecz gdy zaszła taka potrzeba, zawsze coś miał pod ręką.
Krawiectwo [P] Przydaję się, gdy płaszcz zostaje podarty, a szybko trzeba się pokazać wśród innych.
Torturowanie [W] Praca nie zawsze polega na zabijaniu, ale i również na wyciąganiu ważnych informacji.
Anatomia [M] Wiele kart musiało zostać przeczytanych, wiele wiadomości i informacji przyjętych, by móc z czystą przyjemnością i finezją pracować w tym zawodzie.
Bestiologia [O] Wiele lat na szlaku nauczyły Vyrhina rozpoznawać niebezpieczeństwo.
Demonologia [W] Wiele wdział, wiele wyczuł, te strony świata... Mrocznego, ciemnego, nie są mu obce.
Etykieta [O] Jedna z kolejnych cech, jakie Vyrhin nabył nie tylko w Niebie, ale podczas swoich dalekosiężnych wędrówek.
Kulturoznawstwo [P] Upadły podczas swoich wędrówek, poznał i zobaczył wiele kultur.
Piekielnologia [W] Wiedza nabyta z autopsji.
Prawo [O] Wiedza z tego nurtu przydaję się nie tylko podczas podróży, ale i opisywania filozofii.
Wiedza o światach [P] Umiejętność, która dopiero jest opanowywana przez niedoświadczonego Vyrhina.
Władanie Bronią białą (Santensu) [P] Podstawy walki tym narzędziem nabył podczas spotkania, z dość specyficznym człowiekiem.
Łucznictwo [W] Łuki od zawsze interesowały Vyrhina. Przez jego słabe ciało, to było najlepszą alternatywą, dla potężnych broni białych.
Uniki [O] Pomimo chorej nogi, nauczył się idealnie kontrolować równowagę ciała i swoją umiejętność latania.
Aktorstwo [W] Vyrhin odgrywał wiele ról, oraz brał udział przedstawieniach ku uciesze innym, czy to za czasów anielskich czy tych bardziej przyziemnych.
Tresura istot [P] Autorska technika tresury wszelkich istot humanoidalnych, rozumnych etc. Przez wspólne wykorzystanie magii oraz technik tortury, rozwija tą umiejętność.
Filozofia [M] Przemyślenia jakich podejmuję Upadły trudne. Czym jest dobro i zło? Jak je postrzegać? Jak reagować? Wiele, wiele innych tematów porusza w swoich zapiskach.
Czytanie [W] Podstawowa umiejętność dla takiej osoby jak Vyrhin, czytanie ksiąg magicznych czy różnego rodzaju tekstów przychodzi mu z łatwością.
Pisanie [W] Sam zapisywał swoje dzienniki, listy i oferował się na różnych kartach jako pomoc w uzyskaniu sprawiedliwości.
Pływanie [P] Tyle i aż tyle, by tylko się nie utopić i przepłynąć dobry kawałek rwącej rzeki.
Niebianologia [O] Wiedza nabyta z autopsji.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Zła [A]Nauczył się jej podczas przebywania w piekle, po sytuacjach z młodości fascynowały go takie tematy jak cierpienie, morderstwo oraz nieszczęście.
Pustki [U]Magia Pustki: Nauczona podczas przebywania na misjach w Alaranii, gdy Upadły był jeszcze Aniołem Światła. Takie zaklęcia jak zakrzywienie rzeczywistości, widzenie rzeczy niestworzonych jest normą dla Vyrhina.
Ducha [U]Zawarte w niej nauki, zainteresowanie duszą, jej aspektami i wszelkimi związanymi z nią cechami jest jednym z numerów jeden Upadłego. Kontrolowanie innych istot przy pomocy magii jest fascynujące. Filozofia w czystej postaci, zarazem odbycie podróży astralnej bywa niezwykle pouczające dla ciała jak i ducha.

Magiczne przedmioty

Bransoleta Widzenia [ART]Potężny artefakt, wszechwidzące, słyszące oko Vyrhina. Potrafi ono wychwytać dźwięk i pokazać go właścicielowi. Działa we wszystkie strony świata, lecz jak zawsze to bywa w takich sytuacjach, sam Vyrhin musi wykazać się nie lada umiejętnościami przy odczytywaniu (widzianych) dźwięków, co w rzeczywistości ogranicza liczbę osób, jakie mogły by się posłużyć takim przedmiotem. W ostatecznym rozrachunku pozwala mu to zobaczyć, co mógłby usłyszeć gdyby nie był głuchy, wzmacnia to jego osobistą umiejętność widzenia dźwięków oraz ich odczytywania, stają się one wyraźniejsze, a komunikacja nie jest żadnym problemem. Wygląd bransolety jest dość osobliwy, czarny, jednak połyskujący na złoto materiał, który ma na sobie tajemne znaki, o których nawet sam właściciel za wiele nie wie. Po środku tej niezwykłej biżuterii, fosforyzuje, lekko zielony kamień, zabudowany w niezwykłe szkło.
Kolczyk Nastroju [ZAC]Nie wiadomy przedmiot, o którego cechach nie za wiele można opowiedzieć. Kolczyk wpływa na nastrój Vyrhina, lecz to nie jedyna jego cecha. Zaczarowanie sprawia, że Vyrhin staję się niezwykle pewny siebie, mało kto może i umie podważyć jego argumenty, oczywiście wszystko zależne jest od inteligencji osobnika, który nosi tą biżuterię, lecz przy najlepszym ułożeniu tych cech, jest to niezwykle potężny przedmiot retoryki i charyzmy. Wygląd sprawia wrażenie u nie jednej istoty. Półokrąg wykonany prawdopodobnie z jakiejś odmiany srebra, emanuje ciekawym kolorytem barw. Poświata magicznego przedmiotu jest zależna od nastroju Upadłego. Kolczyk zwieńczony jest ostrą igłą, którą można zabezpieczyć przykręcaną kuleczką, tak by nigdy nie zsunął się z ucha. Vyrhin nie zna jego właściwości.
Łuk Żalu [ZAK]Jest to łuk refleksyjny o nie wielkiej długości, jaką charakteryzują się te bronie. Jasno nie można określić jego wielkości, ponieważ dopasowuje się do danej sytuacji na polu walki. Wykonano go z nieznanego właścicielowi rodzaju drewna, lecz zapach jaki unosi się z tej broni, jest istnie boski. Cięciwa łuku, potrafi rozpędzić strzałę, do ogromnych prędkości, celne oko, może ustrzelić swój cel nawet z paru kilometrów, strzelając w całkowicie prostej linii.

Towarzysz


Historia

Kim jesteśmy? Skąd pochodzimy? Ile lat żyjemy? Pytania, ciągłe pytania, na które brak jednoznacznej odpowiedzi, ciągła walka o przetrwanie, o byt w tym niejednoznacznym, surowym i trudnym świecie. Każdy miał swój początek, wielkie imperia rodziły się z głów niewielkich rodzin, wielkie rzeczy miały swoją genezę w sumie przypadkowego, zazwyczaj nie przemyślanego eksperymentu. Tak samo jest z ludźmi, istotami, piekielnymi, niebianami, w sumie ze wszystkim co żyję, porusza się, oznacza się jakąkolwiek cechą fizjologiczną, gdyby pominąć wszystkie aspekty, na czysto wychodzi nam przed oczyma pierwsza myśl, rzecz bez tych dobrodziejstw matki natury, jest nią skała, nawet ona gdzieś powstała, leży tam gdzie leży, bo takie jej przeznaczenie, los, sytuacja, której nikt nie mógł zaplanować. Wielkie umysły rozwodzą się nad sensem istnienia, lecz sam sens u Vyrhina leżał po jednej stronie, nie było nic ważniejszego, ani nic mniej ważnego, wszystko kręciło się wokół jednej, nieprzerwanej myśli – Bóg.

Niebianin, boska kurwa, boskie dziecię, zrodzone, poczęte w jednym celu, służeniu Panu. Rodzice Niebanina byli jak reszta Aniołów Światła, bez charakteru, bez własnego zdania, wszystko począwszy od wychowania, po wszelkiego typu domowe obowiązki, kończąc na najprostszych sprawach związanych z kuchnią, zabawą, ogólnie pojętą rekreacją, było związane z wychwalaniem Boga. Syjan, ojciec młodego Vyrhina nauczał go po wielokroć o podstawach wiary, Anioły mają to we krwi, lecz wychowanie rodziców, specjalne szkolenia i wszelkiego typu indoktrynacje są na porządku dziennym. Anivel, matka, Anielica, kolejna boska namiętność, mistrzyni magii Niebańskiej, to ona zajmowała się domem pod nieobecność męża, pod jej jurysdykcją lądował młody Anioł Światłości, gdy ojca nie było w pobliżu, a czasu nie pochłaniały mu szkolenia na prawowitego, właściwie myślącego, Niebanina.

Młodość przebiegała sielankowo, tańce, chóry wśród innych niebieskich. Huczne przyjęcia, które odbywały się często, Plany Niebieskie kochają wychwalać to coś, co nimi rządzi, a nazywa się Bogiem. Ambitne plany Vyrhina polegające na spełnianiu misji w imię Najwyższego udawały się niezwykle łatwo, a przed nim klarowała się istnie „niebańska” przyszłość. Tańca i śpiewu zaznał przebywając w bezpiecznych zakątkach Planów Niebieskich, lecz zainteresowały go również inne dziedziny w jego młodym życiu, o których słyszał od swych rodzicieli lub nawet znajomych, lekcje na temat świata Alaranii oraz tego co obecnie dzieje się w tych tajemniczych regionach, bywały niezwykle pouczające, lecz wywierały też samą chęć poznania. Jedną z takich misji Vyrhin pamięta doskonale, bo przedmiot, który dostał nosi do dziś. Nie było to pierwsze, ani ostatnie zadanie od Pana, które zostało powierzone młodemu. Samo sprawdzenie jego oddania, tego jak zachowuję się na obcej ziemi oraz jak podchodzi do sprawiedliwości, było niezwykle ważne dla dalszego losu chłopca.

Zadanie na którym sam Bóg opiera swoją opinię na danym Aniele, celem jego misji jest postawienie próbie mężczyzny, który może być zaszczycony możliwością wniebowstąpienia. Informacje, które dotarły do Planów Niebieskich, mówią o zabiciu dwóch piekielnych, którzy zaatakowali małą, nic nie znaczącą wioskę wśród ziem Alaranii. Dokonał tego młody mężczyzna o kruczoczarnych włosach, a oczach które lśniły barwą bursztynu. Przedziwny jego wygląd, przedziwny świat, lecz jeszcze dziwniejsze było samo zachowanie obcego człowieka. Nie bał się, nie był wzruszony, zrobił to w dobrych intencjach, lecz w jego postępowaniu można było wyczuć coś chłodnego, iluzoryczna siła sprawiała, że Vyrhin nie czuł się komfortowo w jego obecności, lecz sam fakt zadania zmuszał go do podjęcia wszelkich środków sprawdzenia rzetelności informacji. Nie było wątpliwości co do dwóch piekielnych, dwóch Łowców Dusz, którzy spokojnie spoczywali na ziemi, przeznaczonej im do dokonania żywota. Mężczyzna, którego będzie poddawał próbie nazywa się Senimi, nosi na sobie dziwną, połyskującą na czarno zbroję z elementami srebra. Na pierwszy rzut oka wydaję się potężna i potężnie droga, lecz oczy młodego Anioła nie obserwują jeszcze takich rzeczy, zaślepione boskimi genitaliami dążą tylko do wypełnienia celu. Do próby miało dojść lada moment, jednak gdyby nie lekki szkopuł w postaci dziwnych słów Senimi. Przedstawiał się w sposób normalny, lecz gdy formalności powitalne zostały zakończone, ściągnął z prawego ucha kolczyk, piękna biżuteria, piękny koloryt barw. Dziwne słowa ciskały się z ust tajemniczego mężczyzny, Anioł nie mógł ich rozumieć, nie był aż tak pojęty w językach Alaranii. Senimi szybkim ruchem zeskoczył z kamiennej płyty na jakiej siedział i wbił dłoń wprost w dłoń Vyrhina, po czym nagłym, zdecydowanym ruchem odskoczył i zniknął w pędzie, dosłownie wyparował. Strach przeszył boskiego posłańca, źrenice poszerzyły się maksymalnie, a w rękach poczuł dziwny przedmiot. Powoli otworzył lewą dłoń... Zobaczył to czego nigdy nie chciał widzieć, ani domyślać, kolczyk Senimi, w dłoniach Anioła, w czystych jak łza dłoniach.

Wrócił do Planów Niebieskich, a od tamtej sytuacji minęło sporo czasu. Przejrzał na oczy, zobaczył prawdę, a mając 25 lat po raz pierwszy buntował się ze swoimi myślami. Dokładnie nie wie co wpłynęło na to, co dzieje się w jego życiu, jeszcze nie wie, ale ma domysły. Czas, który musiał poświęcać wychwalaniu Najwyższego pożytkował też na naukę magii. Nigdy nie miał do tego dobrej smykałki, lecz sam fakt nauczenia się paru mocy sprawiał mu ogromną radość. Anivel starała się, by syn nabył dobre nawyki magiczne, lecz z czasem zaglądał do coraz trudniejszych i mroczniejszych ksiąg. To nie tak, że nikt o tym nie widział, lecz jako że każdy ma wolną wolę, chciano mu dać szansę. Nic nie stało się z dnia na dzień, piętrzyło się miesiącami, zanim doszło do apogeum, lecz o tym później. Misje jakie wykonywał schodząc na Alaranię, sprawiały że miał dostęp do wielu ciekawych ksiąg, które potajemnie czytał w celu uzyskania niezbędnej wiedzy do danego rodzaju magii, domyślić się można, że sama w sobie magia wyuczona przez Anioła nie była za dobrym wyborem Niebianina.

Nikt nie widział, nikt nie słyszał. Idealne powiedzenie na ten moment, mimo że jest to prawie niemożliwe Vyrhin powoli, lecz skutecznie tracił słuch. Dokładnie nie wiedział, kiedy się to zaczęło. Przed spotkaniem Senimi czy już po zapoznaniu się z tą dziwną istotą? Nie było pewności co, kiedy i dlaczego, lecz dla Anioła tylko jedna rzecz miała znaczenie. Dzięki powolnej utracie słuchu reszta zmysłów delikatnie się wyostrzyła, spotkał się też z nienaturalnymi widokami, kolorowe pasma pojawiające się z różnych stron. Przy pierwszych tego typu zdarzeniach nie widział z czym ma do czynienia. Powoli dążył do magicznych celów, jego magia stawała się silniejsza, zmysły również, po wielu niepowodzeniach, sukcesach, w końcu poznał znaczenie tego zjawiska. Wraz z malejącym zmysłem słuchu, odkrył że te pasma, kolorowe obrazy, różnego rodzaju miraże, są niczym innym jak czystym dźwiękiem. Nie wiedział czego, ani kogo to zasługa, ze spotkał go tak niesamowity dar, ale od tamtego momentu jego ego, poczucie własnej wartości, pewność siebie i wiele innych cech, które powinno się ograniczać jako czysty Anioł, malały z każdą chwilą użytkowania nowo nabytych umiejętności.

Panta Rhei, wszystko płynie i tak płynęło, aż Vyrhin nie ukończył 27 lat. Wszystko co wcześniej przeplatało się z różnymi wydarzeniami, jednak jak nigdy dotąd, ułożenie chronologiczne będzie teraz najodpowiedniejsze. Magia Pustki, potajemnie wyuczona i przeznaczona do jednego celu. Świat zwariował? Nie wiecie jak bardzo mylicie się, a Wasze postrzeganie było błędem. Po raz kolejny pamiętać trzeba o różnych przedmiotach, jakie młody Anioł zbierał i zabierał do Planów Niebieskich z Alaranii. Były to głównie bronie białe, różnego typu, zdobyte w różny sposób, rozmaite wymiary, wyglądy, zastosowania. Wszystko tylko dla jednego celu. Pamiętacie to w jaki sposób Niebanin uczęszczał w życiu kulturowym swojej społeczności? Tak oto teraz, wszystko w jednym celu... Ogłosił koncert pomieszany z przedstawieniem, ludność Planów Niebieskich miała zebrać się w teatrze, w miejscu w którym nikt nie spodziewałby się takich wydarzeń. Niebanie zebrani, Aniołowie, Duchy Światłości, wszelkie istoty Niebieskie zainteresowane tym wydarzeniem. Przygotowania dobiegły końca, czas zacząć spektakl! Niewielka ilość iluzji rzuconej na siebie przez Vyrhina sprawiła, że Niebiescy nie widzieli broni i innych narzędzi ukrytych pod płaszczami odgrywanej przez młodego Anioła postaci. W tym wszystkim miała też pomóc szeroka szata, pod którą nie można było nic dostrzec na pierwszy rzut oka. Anielski śpiew rozpoczął kaskadę wydarzeń, basowe brzmienia na przemian z wysokimi rozlewały się po całej sali, wzniosłość chwili była wręcz magiczna. Czas płynął, istoty muszą skończyć płynąć, ich dezorientacja, która tą chwilą, tym co się wokół dzieje, sprzyja planowi, ale nie Planom. Młodzieniec zeskakuję ze sceny dalej tworząc pokaz, niczym duch przenika między postacie, część choreografii można powiedzieć. Wolnym tempem podchodzi do swoich rodzicieli, wokół dalej brzmią niezwykłe tony tej orkiestry. Czuję pot, który spływa po jego skroniach, leci od karku wzdłuż linii kręgosłupa, cienka strużka wpada poniżej pasa, gdy Vyrhin budzi się ze swojego lekkiego otumanienia. Przed sobą ma dwójkę osób, które go wychowało, dało to co najlepsze od nich, by on mógł wierzyć w siebie, a zarazem odebrało tą niezwykłą Wolną Wolę, jaką obdarza Bóg, swoich podopiecznych. Wszystko w imię indoktrynacji, niezadowolenie młodego Anioła wynika ze wszystkich czynników, jakie go otaczały w smutnej, przerażającej rzeczywistości hołdu, w imię Jedynego. Czas mijał, a wiecznie rozterki nie pomagają w tej sytuacji. W chwili, w której wszyscy właśnie mieli spocząć, by posłuchać pięknego śpiewu Anielicy, wtedy już prawie Upadły młodzieniec wyjął dwa miniaturowe, lecz odpowiednio długie ostrza, po czym wbił je głęboko pomiędzy żebra, tak by serce więcej nie stukało w rytm uczuć. Z perspektywy osoby trzeciej ta chwila, była niczym więcej jak rozmową syna z rodzicami, niestety Anivel i Syjan właśnie dokonali żywota, a Vyrhin zaczął powoli kierować się do wyjścia. Pochylona sylwetka matki, która opierała się o ojca, była naturalną z pozoru pozą, która mogła dać choć trochę czasu na ucieczkę. Koniec z bezwzględnością, koniec z rozkazami, musiał to zrobić, by uwolnić się od własnych myśli, od świata w którym nigdy nie chciał być. Zdołał wydostać się z budynku, teraz tylko musi szybko zejść do Piekła, by móc uciec od kary jaką mogą na niego nałożyć Plany Niebieskie, wie że wygnanie to za mało na taki czyn, ale czy jakikolwiek zły uczynek to nie dość sporo jak na te dziwne, pokręcone umysły, które nie widzą nic poza Panem? Broń, którą posiada Vyrhin mogła się przydać do ucieczki, lecz nie było takiej potrzeby, mimo strachu przed jej użyciem i samą wędrówką, to wyjście z Planów oraz dalszy szlak nie był drogą nomen omen do Piekła.

Historia światła dobiegła końca, ustąpiła mrocznej stronie. Wieczne potępienie, ucieczka do Piekła, czyny jakie popełnił były okropne, godne jego śmierci, lecz śmierci nie zaznał, Plany Niebieskie nie były tak sprytne, lecz na pewno będą go poszukiwać. Skądinąd pasowało to Vyrhinowi, w końcu czuł że żyję, sprzeciwił się wszelkim prawom. Kochał Boga, czuł to gdzieś jeszcze, ale nie mógł, nie wiedział dlaczego, ale nie mógł o tym myśleć, zastępował te święte czynności innymi, mniej świętymi. W Piekle nauczył się magii Zła oraz Ducha. Zawsze zainspirowany był podróżami między światami, mimo zajmujących lat nauki, ogarnął tylko nieco więcej, niż przewidują podstawowe zagadnienia. Wyruszył w świat, podróżował, wyuczał się specjalizacji, kochał zabijać jak i kochać się z kobietami. Świetny wygląd tylko pomagał mu w tym celu. Wzmożone zmysły wykorzystywał do brutalnych zadań, broń białą zastąpił łukiem, czuł że to właśnie jego ścieżka. Przez 69 lat życia poza Planami zdobył wiele umiejętności, tych mniej i bardziej przydatnych. Wiele zadań, misji przysporzyło mu nie małego majątku, który wydawał w okolicznych kasynach.

Dzięki swojej rozmowności zdobył również przedmioty, które pomagały mu w bardzo ciekawy sposób. Najważniejszym z nich jest bransoleta widzenia, którą odnalazł w lokalizacji podanej przez pewnego zleceniodawcę, artefakt tak potężny, dostosowujący się do najsłabszego punktu użytkownika, wzmacniający cechy, które posiada lub posiadł z czasem. Ukryta w Górach Dasso bransoleta, czekała na rozmarzonego poszukiwacza, skarb jak ich mało, ale czum zasłużył sobie na to wielkie wyróżnienie? Zabicie 10 osób, które wielokrotnie zgwałciły i zabiły dwie córki i żonę zleceniodawcy jest nad wyraz za małą zapłatą, za tak potężny przedmiot. Była też pewna rzecz, która zainteresowała i przeraziła Upadłego jeszcze bardziej. W skrzyni „skarbów” odnalazł nie tylko niewielką bransoletę, ale i łuk oraz kołczan. Podejrzewał, że są to też przedmioty magiczne, ale teraz zrodziło się pytanie kim był ten człowiek dla którego wypełniał zlecenie? To pytanie towarzyszyć mu będzie jeszcze nie raz podczas wędrówek oraz przerodzi się w pewien cel jego poszukiwań.

Ostatnie 10 lat Vyrhin spędził na poszukiwaniu duchowych i filozoficznych prawd, jego elokwencja, erudycja i ogólny zarys charakteru ukształtował się w pełni. Zajmował się rzeczami bardziej wzniosłymi, lecz raz na jakiś czas popełniał pewne zbrodnie w imię swoich racji czy to złych czy to dobrych według jego moralnego kodeksu, bo jedno trzeba podkreślić na prawie końcówce opowieści o tym dziwnym i niezwykłym Upadłym, odkąd swoje kroki postawił na spaczonej ziemi, dobro i zło ma dla niego zupełnie inne znaczenie, moralne, empatyczne, sam układa i stawia czyny w odpowiednich kolumnach. Spotkał na swojej drodze wiele ciekawych osób, spotkanie z Senimi również przypadało na niezbyt odległą przeszłość. Vyrhin próbując się dowiedzieć o tym wszystkim co go spotkało, o jego myślach, poczuciu własnej wartości, zadawał wiele pytań obcemu. Tylko na niektóre odnalazł odpowiedź, lecz to ostatnie pytanie było najcięższe i pozostawało bez odpowiedzi, jak sam Senimi określił – Sam odnajdź prawdę – po czym zniknął jak za pierwszym razem.

Tak oto postawiony sam swojemu losowi przemierzał krainy Alaranii, wracając raz na jakiś czas do Czeluści, jego podróż nie zakończy się, dopóki parę odpowiedzi nie będzie usłyszane pod postacią widzialnej formy.

Dane gracza: Vyrhin

Nazwa użytkownika:
Vyrhin
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Wiek:
21
 
 
Strona WWW:
https://www.facebook.com/MaxorExodus/
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
10954671
Grupy:
Dołączył(a):
N paź 15, 2017 2:22 am
Ostatnia wizyta:
Pn gru 11, 2017 11:35 pm
Liczba postów:
12 | Znajdź posty użytkownika
(0.02% wszystkich postów / 0.21 posty dziennie)
Ostatni post:
[Fargoth i okolice] Ciągnie złe do złego
N gru 10, 2017 7:38 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Opuszczone Królestwo
(Posty: 8 / 66.67% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Wschodnie Pustkowia] "Miłe" złego początki...
(Posty: 8 / 66.67% postów użytkownika)
cron