Profil użytkownika Yva

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Yva
Rasa: Człowiek
Wiek: 17 lat


Aura

Ledwie zdążysz zwrócić uwagę na tę młodziuteńką emanację, a poczujesz się jak wśród przyjaciół. Przywita cię ona swym ciepłem i wesołym blaskiem, sprawiając, że ani trochę nie czujesz się niechcianym gościem. Od samego początku zalśni tutaj cynk, który chociaż wierci się niespokojnie jakby pragnął przeistoczenia wciąż trwa w swej postaci. Szybko zawtóruje mu cieniutka smużka kobaltu. To jednak co zawładnie tutejszymi barwami to soczysta miedź która wygląda jakby dopiero co była wymalowana a intensywny barwnik wciąż czekał na wyschnięcie. Kolory chociaż piękne, sprawiają wrażenie nieco rozbieganych i lekko roztrzepanych, plączą się i kręcą, a wtóruje im jaskrawy szmaragd, który jedynie potwierdza te odczucia. Wraz ze szmerem wody, który zabrzmi gdy już się napatrzysz, da się wyczuć zapach ludzkiego potu i intensywna woń farb i barwników. Aksamitna gładkość aury przyjemnie współgra z przyjazną atmosferą, a jej giętkość nawet uzupełniona o ostre krawędzie nie odstręcza. Smak jej jest subtelnie kwaskowy i lepki, ciekawym akcentem zakańczając tę maleńką przygodę.


Wygląd

Yva jest typowym południowcem z ogorzałą skórą i lekko skośnymi oczami. Dzieciństwo spędziła na wsi, co dało jej zdrowie i krzepę. Ma mocne nogi i duże dłonie, które nie przywodzą na myśl artystki. Jednak jej sposób ubierania się, to jak maluje oczy i spina włosy nie pozostawia wątpliwości – jest wrażliwym duchem.
Czarne, cienkie kosmyki często wysuwają się, okalając szczerą, okrągłą twarz. Dziewczyna lubi się stroić, więc do ich łapania używa ładnych spinek i rzemyków.
Magia wody określiła jej życie, dlatego wszystkie ubrania nosi w odcieniach błękitu. Nie trudno jest dostać barwione materiały na Jadeitowym Wybrzeżu, a paski i wstążki sprzedaje co drugi kupiec. Ich niewielką kolekcję, razem z zapasem zwojów i magicznych ksiąg, przechowuje w kuferku w Tawernie pod Oceanicznym Kumkwatem, gdzie wykupiła mały pokoik. Część zwojów nosi jednak ze sobą, przypiętych do pasa obok białej różdżki. Ma o niego zahaczony również niewielki sztylet, z którego jednak korzysta czysto użytkowo i sakiewkę z pieniędzmi. Klucz do pokoju, zawieszony na posrebrzanym łańcuszki nosi na szyi, tak samo jak okrągły amulet z odciśniętą dłonią.
Dziewczyna ma duże, orzechowe oczy o ufnym spojrzeniu i drobny nos. Jej usta często rozciągają się w szczerym uśmiechu, a pieprzyk na policzku sprawia, że łatwo ją rozpoznać. Z resztą i bez tego zna ją już większość piratów i marynarzy, którzy zawijają do portu – jako wesoły i zawsze chętny do pracy kompan jest mile widziana na statkach i podczas niedalekich wypraw na okoliczne wysepki.


Charakter

Dziewczyna para się najróżniejszymi zajęciami, od szorowania statków po załatwianie sprawunków w mieście. Jej niegasnący optymizm i dziecięca wręcz ciekawość robią z niej dobrego towarzysza i słuchacza. Uwielbia z resztą przesiadywać wieczorami we wspólnej izbie karczmy i słuchać historii żeglarzy. Jest nieco roztrzepana, ale nadrabia to entuzjazmem z jakim wykonuje powierzone jej zadania.
Często zbyt zadufana w sobie, proponuje załatwianie osobistych i nie zawsze do końca legalnych spraw, jeśli tylko nikomu nie szkodzi. Biega jako posłaniec, a jej pewność siebie urzeka ludzi, którym oferuje pomoc. Ze śmiechem i traktując ją tylko pół serio, dają jej do załatwienia rzeczy, których nie powierzyliby innym. Czasem zdarza się jej chlapnąć o słowo za dużo, co parę razy wpędziło ją już w spore kłopoty.
Z niekłamanym uporem, niezrażona wraca jednak do portu, pamiętając o tym, że rodzina nadal potrzebuje jej wsparcia. Kiedy nie dostaje żadnych zleceń, wiele godzin spędza również na targu, sprzedając biżuterię i obrazy. Wydawałoby się, że taka praca wymaga cierpliwości, dziewczyna jednak skutecznie zabija czas, ćwicząc drobne zaklęcia, wymyślając historie na temat przechodniów czy studiując księgi. Jeśli ktoś zatrzyma się zainteresowany jej wyrobami, poświęca mu całą swoją uwagę.
Czasami usadawia się ze sztalugami na wzgórzu za miastem, w rodzinnej wsi albo w porcie. Malowanie daje jej prawdziwą radość i pozwala na jakiś czas zniknąć z rzeczywistości. Skupia się wtedy całkowicie na kolorach i kształtach, a obrazy wychodzące spod jej pędzla stają się coraz dojrzalsze i bardziej dopracowane.
W głębi duszy Yva jest romantyczką i marzy o dalekich podróżach. Często z lekkim ukłuciem zazdrości patrzy na kapitanów, którzy wyznaczają nowy szlak i przygotowują się do wypraw w egzotyczne miejsca. Wiele razy proponowano jej już, by dołączyła do jednej czy drugiej kompanii. Za każdym razem odpowiadała jednak, że musi uzbierać jeszcze trochę pieniędzy dla rodziny, zanim będzie mogła ruszyć dalej. Póki co wypatruje okazji na dobry zarobek i nadstawia uważnie uszu, nasłuchując plotek o magach wody, od których mogłaby się uczyć.

Atrybuty

Krzepa:
Zwinność:Zręczny,
Percepcja:Czuły zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Jedność z wodą [M]Yva potrafi wyczuwać płyny znajdujące się wokół niej, bez względu na to czy jest to woda w fontannie czy piwo w czyimś kuflu. Początkowo udawało jej się to jedynie ze strachu, teraz jest w stanie zlokalizować je niemal za każdym razem. Po wydarzeniach z wieży magów doszła do wniosku, że woda stara się ją bronić i w jakiś sposób zyskuje wokół niej własne życie. Sytuacja ta jednak nie powtórzyła się na razie, a Yva ma nadzieję, że nigdy się już nie powtórzy.
Strach przed pająkami [S]Od czasu sytuacji w kopalni, dziewczyna panicznie boi się pająków. Nie ma znaczenia to, że mają wielkość jej paznokcia – każde stworzenie o wielu nogach i czarnych oczach wita okrzykiem przerażenia i szybką ewakuacją.

Umiejętności

Umiejętność odczytywania zwojów [O] Miesiące żmudnego studiowania do czegoś jednak doprowadziły.
Malarstwo [W] Pasja Yvy, którą rozwija w wolnych chwilach. Jej romantyczny duch sprawia, że to co widzi przelewa na płótno w piękny i kolorowy sposób.
Tworzenie biżuterii [W] Dobieranie i splatanie szklanych koralików zawsze przychodziło jej z łatwością. A jeśli do tego można na tym zarobić, to czemu nie?
Czytanie, pisanie [O]
Uprawa roli, sadownictwo, zbieractwo [O] Lata spędzone na wsi napełniły jej głowę wiedzą, która zapewni jej pracę w każdym zakątku świata.
Jazda konna [P]
Podstawy żeglugi [P]
Pływanie i nurkowanie [P]
Skradanie się [P]
Rytualizm [P] Yva poznała podstawy, ale zbyt szybko skończyła naukę, by je porządnie zgłębić.
Handel [O] Umie się targować, ale nadal czasami zdarza jej się policzyć zbyt mało.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Wody [A]Yva potrafi rzeźbić wodę zgodnie ze swoimi wyobrażeniami. Studiowanie ksiąg i zwojów zapoznało ją z podstawowymi inkantacjami, ale po ucieczce z wieży magów odrzuciła je jako zbyt wydumane. Używa ich jedynie gdy korzysta ze zwojów – jednak również wtedy czyni to nieco niechlujnie i w dużym pośpiechu. Zdecydowanie woli zdawać się na swoją wyobraźnię, a woda jakby rozumie, co dziewczyna chce jej powiedzieć. Mimo to Yva bardzo mocno pragnie nauczyć się korzystać z różdżki i dalej rozwijać swój talent pod okiem prawdziwego maga wody. Ostatecznie nawet najbardziej pomysłowej osobie czasami po prostu brakuje kolejnych koncepcji.

Magiczne przedmioty

Biała różdżka [ZAK]Piękna, biała różdżka, wygładzona tak idealnie, że w dotyku przypomina jedwab. Jej rączka jest rzeźbiona w głowę jednorożca, co czyni ją niepraktyczną do trzymania, ale niesamowicie ładną ozdobą. Taką z resztą pełni funkcję, przypięta do pasa obecnej właścicielki. Różdżka pozwala skupić wolę maga w bardziej precyzyjne czary, a dzięki płynnemu rdzeniowi umożliwia wyczarowanie wody nawet podczas suszy. Yva jeszcze nie poznała magicznych właściwości tego przedmiotu.
Medalion [ZAK]Okrągły, niebieski medalion z odciśniętą na środku maleńką dłonią. Pachnie oceanem, a z jego wnętrza dobiega cichy szum, co nasuwa Yvie podejrzenia, że jest zaczarowany. Dotychczas nie udało się jej jednak zmusić go do działania. W rzeczywistości pozwala przyzwać żywiołaka wody, jednak do jego utrzymania potrzebne są dosyć wysokie umiejętności.
Zwoje wody [ZAC]Kilka magicznych zwojów, które pozwalają rzucać bardziej skomplikowane czary. Skradzione z wieży magów.
Księga magii [ZAC]Księga zapisana językiem, który Yva nie zawsze potrafi zrozumieć. Opisane tam zaklęcia są skomplikowane, a zdania skonstruowane tak, że w połowie zapomina się już co było na początku. Mimo wszystko dziewczyna ma nadzieję, że kiedyś rozszyfruje ich znaczenie i zrobi z niej jakiś użytek.

Towarzysz


Historia

Złote promienie słońca przebijały się pomiędzy drzewami. Praca w polu była ciężka, ale w tak piękną pogodę trudno było się zamartwiać. Mała dziewczynka biegała między pracującymi i z zapałem pomagała im we wszystkich drobiazgach. Brała w drobne, opalone dłonie nadmorskie śliwki i zanosiła je do wiklinowych koszy. Z uwagą pomagała zakładać uprząż na zwierzęta i wsypywała nasionka do uprzednio przygotowanych grządek. Jej pogodny śmiech co i rusz roznosił się nad niewielką doliną, w której znajdowała się wioska. Była jednym z czworga dzieci we wsi i nazywała się Yva. Uwielbiała pomagać w zbiorach, bo drzewa śliwkowe umiejscowione były na wzgórzu, z którego widać było wyrastającą na plaży Rubidię i migoczący w oddali Ocean Jadeitów. Często wspinała się na konary i wyobrażała sobie, jak wjeżdża do tego miasta pełnego cudów, spotyka piratów i syreny. Niemalże czuła złoty piasek, przesypujący się jej między palcami i słyszała szum oceanu.
Była chętna do pomocy także w innych sytuacjach – bała się jedynie kopalni, w której pracował jej ojciec. Powiadano, że żyją tam olbrzymie pająki, a czasami ginął jakiś górnik. Zabroniono wszystkim dzieciom zbliżać się w te okolice, a one ze strachem respektowały ten zakaz.

Jak to zwykle bywa, ciekawość jest jednak silniejsza u dzieci niż strach. Pewnej ciemnej nocy Yva wraz z trójką przyjaciół zakradła się do kopalni. W powietrzu pachniało jodem, a rogalik księżyca świecił blado. Dziewczynka bała się straszliwie i wcale nie była przekonana do tego pomysłu. Argument tchórzostwa poruszył jednak ważną nutę w jej serduszku – musiała udowodnić, że niczego się nie boi! Zakradała się więc na końcu pochodu, ściskając w dłoniach niewielką latarnię. Tak naprawdę chcieli tylko zobaczyć pająka i uciec najszybciej jak się da. Obiecali to sobie przed wejściem – w razie kłopotów wszyscy uciekają. Wchodzili w głąb szybu z mocno bijącymi sercami. Uczucie ekscytacji, które znika, kiedy się jest już dorosłym, wypełniało małe ciałka i powodowało drżenie wszystkich mięśni. Byli częścią spisku, częścią tajemnicy! Dwóch małych chłopców i dwie dziewczynki – pogromcy potworów!
Nagle w ciemności rozległ się szelest. Byli już na tyle daleko, że nie widzieli wyjścia – musieliby kluczyć przez ładnych kilka minut. Szelest nasilił się, a towarzyszące mu drapanie nadciągało ze wszystkich stron. Lśniące przerażającą pustką skupisko czarnych oczu błysnęło nad nimi, a słaby blask latarni wyłonił wokół dziesiątki włochatych nóg. Nie wiadomo dlaczego pająków pojawiło się aż tyle – być może przyciągnął je nietypowy zapach dzieci, a może roztaczającą się wokół nich aura. Jeden z potworów rzucił się do przodu, odsłaniając kły. Yva, kierowana strachem, zrobiła coś zupełnie niezrozumiałego. Skoczyła przed siebie, zasłaniając stojącego na przedzie przyjaciela własnym ciałem. W ułamku sekundy dojrzała beczkę z zatęchłą wodą. Właściwie nawet jej nie zobaczyła – przez wiele miesięcy później zadawała sobie pytanie, skąd wiedziała, że ona tam jest. Wyciągnęła w jej stronę dłonie, a z wodą stało się coś niesamowitego. Uniosła się w górę i stworzyła falę, która chlusnęła prosto w pająka. Stwór zatrzymał się oszołomiony. Ta chwila wahania wystarczyła, żeby dzieci ruszyły biegiem w stronę wyjścia.
Przez długi czas nie rozmawiali o tym, co wydarzyło się w kopalni. Yva zakopała głęboko to wspomnienie, nie będąc pewną, jak właściwie udało jej się dosięgnąć beczki. Przeszła nad tym do porządku dziennego, a jej uwagę zaczęły zajmować coraz częstsze wyprawy ojca na targ. Powoli zaczęła dorastać i z małej dziewczynki zmieniła się w coraz bardziej ciekawą świata nastolatkę.
Jej artystyczna dusza szybko znalazła ujście w biżuterii, którą wyplatała ze szklanych koralików. Była na tyle piękna, że sprzedawana bogaczom, pomagała rodzinie zarabiać na jedzenie. Pewnego dnia ojciec przywiózł jej z miasta farby i parę płócien. Ten wspaniały dar rozwinął pasję dziewczyny – zaczęła malować, głównie Jadeitowe Wybrzeże i pracę w polu. Obrazy wychodziły barwne i realistyczne, a zachwyceni klienci zaczęli żądać więcej.

Pewnego dnia ojciec zaproponował Yvie wyprawę do miasta. Rubidia była miejscem z którego pochodzili wszyscy ciekawi ludzie jakich znała – wojownik Aru, który szukał u nich kiedyś pomocy po ciężkim pojedynku i wędrowna handlarka Stella, regularnie odwiedzająca wioskę. Nawet stary włóczęga, wiejski mędrzec z drewnianym kosturem odwiedzał czasem tamte strony. W kilka chwil dziewczyna spakowała swoje obrazy, biżuterię i gotowa do drogi, popędzała ojca. Wsiedli na spokojne, stare konie, a kiedy ruszyli, jej skośne oczy błyszczały z ekscytacji.

Rubidia była jeszcze piękniejsza niż sobie to wyobrażała. Wielka kamienna brama pilnowana była przez dwóch strażników. Po jej przejechaniu wjechali na zewnętrzny targ – ogromne zbiorowisko kupców, handlarzy i najróżniejszych istot. Na boki rozchodziły się domki mieszkańców, tawerny, warsztaty, wąskie uliczki i kolejne targowiska, mniejsze lub większe. Dalej, z tego co opowiadał ojciec, był port. Tam jednak nie zamierzali się zapuszczać, przynajmniej na razie. Yva pomogła ojcu rozstawić szybko skrzynki z owocami i zbożem, rozłożyła swoje płótna i szkiełka, poczym bez skrępowania wgapiła się w tłum. Chłonęła każdy odmienny kolor skóry, kształt oczu, każdy błyskający spod szaty ogon, róg czy kieł. Jej spojrzenie skakało od jednego przechodnia do drugiego i niemal nie zauważała klientów. Ojciec patrzył na nią z uśmiechem i wcale nie zamierzał przerywać tego momentu magicznej kontemplacji. Sam zawsze czuł się przytłoczony wielkością tego miasta i z ulgą wracał na wieś. Wiedział jednak, że dla wrażliwej duszy dziewczyny musi to być niesamowite przeżycie.
W pewnym momencie podszedł do nich młody, bogato wyglądający szlachcic. Z zadowoleniem oglądał obrazy, a Yva miała dziwne wrażenie, że ocenia także ją. Przez chwilę zawstydziła się swoich wiejskich manier i wyprostowała, patrząc mu prosto w oczy
- Podoba się panu któryś z moich obrazów?
Chłopak uśmiechnął się lekko, ukazując zaostrzone kły. Nie była pewna, bo słyszała o nich tylko z opowieści, ale podejrzewała, że może być wampirem.
- A więc to ty malujesz te kolorowe obrazki? Moja żona je uwielbia. Ma ich już pięć. Idealnie nadają się do komnat w naszej wiejskiej posiadłości.
W jakiś sposób mężczyzna kpił z niej. Jeśli mówił prawdę, stanowili jednak ważnych klientów. Czuła na sobie uważny wzrok ojca, jednak jego milczenie sugerowało, że sama powinna sobie z tym poradzić.
- Bardzo mnie to cieszy panie.
- A może chciałabyś namalować coś u nas? Moglibyśmy zabrać cię na bankiet i rozstawić ci jakąś sztalugę… - powiedział, przysuwając się do niej blisko. Nie spodobało jej się to, a jego ręka wyciągająca się błyskawicznie w jej stronę, zupełnie ją przeraziła. Szarpnęła się do tyłu i przewróciła kubek z wodą. Niewiele myśląc machnęła dłonią, a woda wystrzeliła w górę, przyjmując kształt cieniutkich igieł. Ich ostrza zaorały skórę wampira, co skutecznie go zatrzymało.
- Oo, widzę że szczeniątko gryzie. Całkiem ciekawa z ciebie malarka – mruknął mężczyzna, odchodząc powoli w tłum.
Dziewczyna zszokowana spojrzała na swoje dłonie a potem na ojca. Jego zamyślone spojrzenie mówiło o wiele więcej niż słowa. Nagle powróciło do niej wspomnienie z kopalni. Nie mogła dłużej tego ignorować. W jakiś sposób wpływała na wodę.

Tego ranka powietrze znów pachniało jodem. Zapach wydawał się wyjątkowo intensywny, tak jakby ocean przybył pod ich wioskę. Ktoś zapukał do drzwi chatki, a zaspana Yva powlokła się by je otworzyć. Przed sobą zobaczyła ojca z nieco smutną miną. Wrócił wcześniej z kopalni, ale dlaczego? Obok niego stał wysoki, chudy mężczyzna, w długiej, niebieskiej szacie. Na głowie miał szpiczasty kapelusz zdobiony białymi symbolami, a jego krótka, siwa broda, była elegancko przystrzyżona. Natychmiast zrozumiała kim jest. Wszystko w nim krzyczało o wyższości jego pozycji – wyniosłe spojrzenie, idealnie dobrane ubranie i pięknie pleciony kostur. Z jakiegoś powodu miejski mag pofatygował się aż tutaj, żeby się z nią zobaczyć.
Dziewczyna odgarnęła do tyłu ciemne włosy i uśmiechnęła się niepewnie
- Witaj. Nazywam się…
- To ona? Może ze mną iść.
Oburzona zachowaniem maga, a także tym, że odwrócił się na pięci i wyszedł, spojrzała z pretensją na ojca.
- O co właściwie chodzi? Dlaczego mam iść z tym gburem? Mogłabym się uczyć magii sama. Albo od szamana albo znalazłabym kogoś na targu… Poza tym nie wiem czy się do czegokolwiek nadaję. To co zrobiłam to była sztuczka i w ogóle nad nią nie panowałam…
- Posłuchaj – położył jej dłonie na ramionach – To bardzo ważny mag. Nazywa się Alastair. To co zrobiłaś na targu… Jeden z czarodziei to widział. Tych, którzy żyją w wieży. Z jakiegoś powodu zapragnęli cię uczyć. Nie wiem dlaczego, ale to niesamowita szansa! Poza tym będę z tobą całkowicie szczery córeczko. Nie chciałem ci o tym mówić wcześniej, bo ich decyzja jest… nieodwołalna.

Nauka u Alastaira była żmudnym procesem. Dziewczyna spędzała miesiące studiując zwoje i księgi, z których niewiele rozumiała. Nie pozwalano jej odwiedzać wioski, a przyjaciele, którzy zakradali się do ogrodu, od czasu do czasu przynosili jej wiadomości od rodziny. Potajemnie nadal wyrabiała koraliki, które przesyłała matce, jednak sztalugi nie przeszłyby już niezauważone. Początkowo uciekała z wieży, wędrując ulicami Rubidii. W końcu pokochała to miasto, a któregoś dnia – nawet nie zauważyła, kiedy to się stało – poczuła się tam jak w domu. Znała okoliczne tawerny i wiedziała, gdzie nie powinna się zapuszczać. Poznała piratów i marynarzy i wiedziała już, że na tych pierwszych trzeba uważać, ale to tym drugim nie wolno ufać. Cały czas z niepokojem wypatrywała wampira, ale nigdy więcej się nie pojawił. Być może był zbyt arystokratyczny, żeby szwędać się po targach i ciasnych uliczkach, kpiła z niego w duchu. Tak naprawdę nie wiedziała jednak, jak zachowałaby się, gdyby go spotkała.
Port stał się jej ulubionym miejscem. Znała część ludzi i miała już do kogo wracać. Magowie zdaje się byli zbyt zajęci własnymi sprawami, żeby zwracać uwagę na jej ucieczki. A może uważali, że są nieszkodliwe, w każdym razie zawsze uchodziło jej to na sucho. Parę razy zawędrowała do wioski i regularnie widywała się z ojcem na targu. Póki nie rzucała się w oczy wszystko było w porządku.
Szybko okazało się, że inne rodzaje magii są dla Yvy zupełnie niezrozumiałe. Nie potrafiła leczyć, sporządzać wywarów ani kontrolować ognia. Za to zabawa wodą zaczęła przychodzić jej całkiem naturalnie. Płyny kształtowały się w jej rękach tak jak tego zapragnęła, a dzięki magicznym zwojom była w stanie rzucać trudniejsze zaklęcia. Uwielbiała formować małe, wodne statki, bańki czy wprawiać w ruch wodę w fontannie na dziedzińcu. Te dziecinne wygłupy doprowadzały do szału poważnych magów. Nadal nie wiedziała, dlaczego chcą ją szkolić, jednak była im coraz bardziej wdzięczna za moce, które przed nią odkryli. Obserwowała ich uważnie, i zauważyła, że o ile potrafią kontrolować wszystkie żywioły, o tyle do sterowania nimi potrzebują inkantacji i różdżek albo lasek. Może dlatego była taka wyjątkowa? Bo woda słuchała jej dłoni i serca?

Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Yva dostała wiadomość, że jej matka umarła. Poczuła jak pęka jej serce i ze spuszczoną głową poszła poprosić Alastaira o przepustkę na pogrzeb. Z niewzruszoną miną mag oznajmił, że nie wolno jej opuszczać wieży. Wtedy coś w dziewczynie pękło. Wściekła uniosła ręce i zbierając w sobie całą złość, cały żal minionych lat, szarpnęła każdą wodą, którą była w stanie wyczuć. Potężna fala przetoczyła się przez wieżę, zalewając pomieszczenia i przewracając ludzi. W ścianie wody zaczęło się gotować, a formujące się tam istoty były przerażające.
Dziewczyna po chwili doszła do siebie i ujrzała ogrom zniszczeń jakich dokonała. Bezsilnie opuściła ręce, a woda opadła z hukiem. Pobiegła do wyjścia, czując jak przerażenie wypełnia jej płuca. Przecież to nie ona! Nigdy by tego nie zrobiła! Ledwo umie wywoływać fale! Jak miałaby zrobić coś takiego? Poczuła jak woda zbiera się z podłogi i otacza ją niczym kokon, pluszcząc i uspokajając. Zupełnie jakby żyła i sama decydowała o sobie, zaczęła wysuwać macki, które chwytały leżące na drodze przedmioty. Nie miała pojęcia dlaczego, ale kiedy wybiegła na zewnątrz, dziewczyna miała ręce pełne zwojów, ksiąg i amuletów. Zostawiła to wszystko w gospodzie i cała zamoczona ruszyła na pogrzeb matki.

Kiedy ochłonęła po wszystkim i opowiedziała ludziom z wioski co się stało, chcieli zebrać pieniądze, żeby mogła uciec jak najdalej. Ubłagała ich jednak, żeby się z tym wstrzymali. Z jakiegoś powodu czuła, że w Rubidii będzie na razie bezpieczna, a magowie, którzy na co dzień byli bez życia, nie będą jej zbyt zaciekle ścigać. Nie wiedziała, jak wygląda sprawa z czarodziejami z innych państw i regionów, ale ci wydawali się strasznie nieporadni. Wróciła do gospody i spokojnie przejrzała zgromadzone przedmioty. Nadal nie docierało do niej do końca co zrobiła, ale czuła, że ta prawda w końcu wypłynie na wierzch. Uśmiechnęła się lekko na to porównanie i sięgnęła po stare, zakurzone płótno.

Od tego czasu Yva żyła w Rubidii, unikając kontaktu z magami. Szlifowała magię sama, używając ksiąg i domysłów, opierając się głównie na własnej pomysłowości. Wśród skradzionych szpargałów odkryła ładną, białą różdżkę. Póki co nie bardzo wiedziała, jak używa się różdżek, tego magowie nie zdążyli jej nauczyć. Z zadowoleniem nosiła ją jednak ze sobą, razem z resztą rzeczy, którymi się obwiesiła. Koraliki zrobiła sama, a okrągły amulet z odciśniętą dłonią z całą pewnością miał związek z magią wody – czuła od niego zapach oceanu, nawet wtedy kiedy była daleko. Nie wiedziała jednak jak uwolnić jego moc, więc póki co pełnił rolę ozdoby.
Powoli zmieniła się z dziewczyny w młodą kobietę – energiczną, wesołą i wrażliwą. Pobyt wśród magów nie zniszczył jej charakteru, wręcz przeciwnie. Czerpie pełnymi garściami z kontaktów z obcymi ludźmi, ucząc się świata ciekawie i zachłannie.
Jako mag wody najmuje się do pomocy piratom i marynarzom, sprzedaje koraliki i obrazy na targu, a większość pieniędzy przesyła do domu. Łapie się każdego ciekawie wyglądającego zajęcia, ale po cichu rozgląda się też za pracą, która pozwoliłaby jej rodzinie żyć w spokoju, a jej wyruszyć poza granice miasta, by znaleźć porządnego nauczyciela magii wody.

Dane gracza: Yva

Nazwa użytkownika:
Yva
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Vestra, Hashira, Fobos, Mel, Bjornolf,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Wt wrz 26, 2017 3:33 pm
Ostatnia wizyta:
Cz paź 12, 2017 2:58 pm
Liczba postów:
7 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.09 posty dziennie)
Ostatni post:
W ramionach oceanu
N gru 10, 2017 3:43 am
Najaktywniejszy w dziale:
Rubidia
(Posty: 5 / 71.43% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
W ramionach oceanu
(Posty: 5 / 71.43% postów użytkownika)
cron