Profil użytkownika Azra

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Azra Hamnisz
Rasa: Człowiek
Wiek: 29 lat


Aura

Nie często ma się okazję spotkać tak pogodną i wesołą emanację. Ta gdy tylko pojawisz się w zasięgu, ta, sama zaprasza do czytania, nie jest jednak nachalna a zwyczajnie przyjacielska. Twarde i giętkie fragmenty wraz z ostrymi brzegami skwapliwie zapewnią o jej niezawodności w trudnych sytuacjach. Aksamitna gładkość daje komfort i budzi sympatię, sprawiając, że lekko pikantny smak silnie klejący się do ust, wcale nie wydaje się przykrym. Jej stabilny i dojrzały połysk jasno lśni przyjemnym szafirem. Brak tutaj dźwięków, ale połączenie cynku i barachitu w zupełności wyda się wystarczającym, roztaczając przed twoim wzrokiem obraz bezkresnych stepów. Pomykający tutaj wiatr niesie ze sobą nie tylko woń aromatycznych traw, ale przede wszystkim zapach ludzkiego i końskiego potu, zmieszanych jakby w jedną nutę. To one właśnie pożegnają cię, niby galopem umykając wraz z wiatrem i zabierając całą aurę ze sobą.


Wygląd

Ciało:
Przystojny i konkretny kawał mężczyzny - tak opisała go większość kobiet, które miały styczność z tym prostym człowiekiem. Nie można odmówić im racji. Mimo surowych rysów, w swoich stronach, Azra uchodzi za bardzo przystojnego człowieka, któremu nie sposób odmówić. Mierzy blisko metr i osiemdziesiąt centymetrów wzrostu i choć jest szczupły, to jego mięśnie są podkreślone i dobrze widoczne, kiedy mokra koszula przylegnie do ciała. Wielu uważa go za słabego, głównie ze względu na wiszące na nim ubranie oraz miękki chód, wyrobiony przez lata jazdy na oklep. Dłonie szorstkie, poprzecinane dawnymi odciskami od pracy w polu. Słowem typowy rolnik.

Głowa
Hamnisz sam się strzyże, a efekt, który osiąga jest satysfakcjonujący. Przynajmniej w jego mniemaniu. Jego głowa, twarda i okrągła jest w dużej mierze wygolona, a miejsce włosów pokrywa sztywna, krótka szczecina. Wyjątkiem jest podłużne pasmo brązowych włosów, zwane osełedecem, które bierze swój początek na czubie i opada wzdłuż lewej lub prawej strony twarzy. Azra nosi go czasem zaczesany za ucho, by nie właził w oczy podczas walki lub pracy. Twarz pogodna i przystojna, pełna wigoru i młodzieńczej siły, choć widać, że należy do człowieka, które swoje już w życiu przeżył, ale jednocześnie nie śpieszno mu do grobu. Pod orlim nosem pełne, zawsze uśmiechnięte usta, a nad nimi długie, sumiaste wąsy, opadające wzdłuż kącików ust aż do podbródka. Oczy duże, brązowe i roześmiane jak u dziecka.

Ubiór:
Azra nie gania za modą, gdyż jako rolnik pracuje w tym, w czym śpi, a chodzi w tym, w czym je i na odwrót we wszystkich możliwych kombinacjach. Dlatego w kwestii wyboru garderoby cechuje go pewien pragmatyzm. Po pierwsze koszula: biała, z długimi, podwiniętymi rękawami, rozcięta na piersi oraz z położonym kołnierzem. Jeśli chodzi o rozmiar to jest ona za duża i luźniejsza, by nie krępowała ruchów. Po drugie spodnie: workowate szarawary z czerwonej tkaniny, szerokie na co najmniej dwóch jego postury, wetknięte w cholewy butów. Te z koleji wykonane są z garbowanej skóry na obcasie, z krótką cholewą i spiłowanym czubem. Brak tu jakichkolwiek pasków i klamerek - wykonano je na miarę. Kolejnym elementem jest pas w stalowobłękitnym odcieniu, owinięty trzykrotnie wokół bioder mężczyzny. Idealnie komponuje się on z barwami góry i dołu. Na nim Azra nosi mniejszy, brązowy, skórzany pasek, do którego przymocowana jest torba, sakwa z tytoniem, pistolet i szabla. Na prawej ręce grubsza rękawica.

Chód i głos:
Pierwszy bardzo lekki i sprężysty, jakby Azra od setek lat siedział w siodle. W rzeczywistości siedział on na grzbiecie konia, gdyż nie stosuje czegoś takiego jak siodło. Mężczyzna porusza się pewny siebie i bez lęku czy nici zakłopotania. Wynika to pośrednio z jego charakteru. Głos natomiast ma donośny i bardzo ciepły, przyjacielski. Na próżno szukać w nim wrogości lub gniewu. Gdyby chciał, mógłby zostać świetnym śpiewakiem.


Charakter

Pełen energii i optymistycznego nastawienia do świata. Azra wszędzie widzi plusy, rzadko się dołuje, a wszelkie problemy stara się rozwiązać jeszcze przed ich powstaniem. To pragmatyczny człowiek o nie skoplikowanej naturze hodowcy koni. Urodzony i wychowany na farmie już od najmłodszych lat nauczony żeby na siebie pracować i nigdy się nie poddawać. Nie ma w nim lenia ani obiboka, pracuje ciężej niż mrówka i do tego ponad własne siły, które zregeneruje w kilka godzin. Ciężko określić co go napędza, ale piwo i kobiety to napewno dwie z wielu opcji. Azra stara się zawsze chodzić uśmiechnięty, co nie znaczy, że nie można go zdenerwować. Do bitki jest tak samo chętny jak do szklanki, a uwierzcie, nie chcecie go spotkać samego w ciemnym zaułku. Dusza towarzystwa, która nie lubi siedzieć z tyłu, woli działać, a czasami być w centrum uwagi. Bardzo szybko zjednuje w sobie ludzi, zwłaszcza innych chłopów, z którymi może porozmawiać o trudach ich klasy społecznej. Szlacheckie pochodzenie nic dla niego nie znaczy, Azra wierzy w ludzi, nie w tytuły i pieniądze. Chodzi w tym oto, że w razie konfliktu poprze chłopa z racją niż króla z pieniędzmi. Szczery i uczciwy, choć miewa swoje słabostki. Szczególnie kiedy stara się o względy pięknych kobiet. Kobieciarz bez dwóch zdań, ale ze swoistym honorem, a nie bywalec zamtuzów i domów publicznych. Nie zna pojęcia chciwości, bardzo ceni sobie prywatność i możliwe, że dogadałby się z samym diabłem.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Bardzo zręczny, Szybki,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch,
Umysł:Bystry, Ineligentny,
Prezencja:Ładny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne


Umiejętności

Urodzony w siodle [M] Azra obchodzi się z końmi, jakby były częścią jego rodziny. Odkąd pamięta wychowywał się wraz z nimi w jednej stajni. Do cna przesiąkł ich życiem i zapachem, stając się im bratem i najlepszym przyjacielem. To sprawiło, że te zwierzęta obdarowały go bezgranicznym zaufaniem i miłością, której często brakuje nawet psom. Azra ujeżdza konie od piątego roku życia i choć obecnie wie już wszystko o tej sztuce, to przecież zaczynał jak każdy inny. Od wielokrotnych upadków na tyłek. To jego determinacja oraz wsparcie rodziny sprawiło, że chłopak za każdym razem powracał na siodło i ćwiczył do utraty tchu. Dziś może mówić o sobie mistrz, co potwierdza to jego nietypowy styl. Azra nie uznaje siodeł, uprzęży, lass i arkanów. Jeździ na oklep, kurczowo trzymając się bujnej grzywy swojego wierzchowca.
Woltyżer [W] Skomplikowane akrobacje na końskim grzbiecie nie stanowią dla niego problemu, a raczej okazję do zaimponowania płci pięknej. Azra naukę woltyżerki, podobnie jak jeździectwa rozpoczął bardzo młodo, dlatego dziś ciężko mu znaleść godnego rywala. Stanie na rękach, taniec, salta, a także walka to coś, co potrafi wykonać z zamkniętymi oczami. Zwłaszcza gdy dane jest mu występować na grzbiecie ukochanego ogiera.
Walka szablą [W] Jest świetnym szermierzem, choć do poziomu mistrza jeszcze trochę mu brakuje. Nie mniej wie, jak nie dać się zabić i z wiedzy tej czerpie całymi garściami, w starciu z innymi. W walce jest nieprzewidywalny, szablą potrafi wymachiwać z lekkością pióra, wykonując z nią szybkie młyńce, wypady i cięcia z najmniej komfortowych pozycji. Lekko wygięte ostrze pozwala mu sprawnie zmieniać styl, a cieńka klinga oszukiwać wzrok przeciwników. Również zakrzywiona rękojeść ma swoje plusy, broń nie ślizga się gdy ręka się spoci, a pozłacanej głowni można użyć do rozbijania czaszek, jeśli ktoś odważy się podejść za blisko.
Tresura [W] Wychowany wśród koni, niemal poznał ich myśli i pragnienia. To sprawiło, że Azra dogaduje się z nimi bez użycia słów, a jedynie za pomocą działań. Mężczyzna doskonale wie, kiedy zwierzę jest spragnione lub głodne, zna ich język, choć sam nie potrafi się z nimi komunikować. Sprawia jednak takie wrażenie. Konie również nie przechodzą obok niego obojętnie. Niektóre prychną mu w twarz, inne poproszą o smakołyk, a jeszcze inne będą domagać się głaskania po chrapach. Z tego powodu Azra nigdy nie miał z nimi problemu, potrafił narzucać im swoją wolę, kierując ich ciałem.
Tancerz [W] Azra jest świetnym tancerzem, co uwielbia prezentować, gdy tylko nadaży się ku temu okazja. Karczemne potańcówki są niczym bez muzyki, podobnie zresztą jak taniec, więc gdy tylko Azra usłyszy flet, harfę lub skrzypce, porwie się w ich rytm i zawstydzi wszystkich swoimi umiejętnościami. Nie wstydzi się przy tym niczego, nie uważa, iż taniec odpiera mężczyzną honoru, raczej, że dodaje im animuszu i jest dobrym sposobem na przełamanie lodów w rozmowie z kobietą.
Dobry pływak [O] Nie utonie, gdy straci twardy grunt pod nogami, ani też nie wpłynie na nieznany sobie rewir. Hamnisz doskonale wie, na co go stać i choć nie chętnie wchodzi do głębokich stawów, to jednak potrafi pływać, by w razie potrzeby uratować skórę. Uczył się tego na jeziorze podczas łowienia ryb. Kiedy pech zwyciężał, a sieć lądowała w wodzie ktoś musiał zanurkować, by ją wydostać. Najczęściej kazano to robić Hamniszowi, jako najmłodszemu z licznego rodzeństwa.
Kłusownictwo [W] Dosłownie wszystko od zastawiania pułapek na zające, przez większe sidła na niedźwiedzie aż po sieciowe pułapki na ryby lub zatrzaskowe na ludzi. Żyjąc w wiosce na skraju lasu Azra musiał nauczyć się, jak korzystać z jego darów, by przeżyć. A że polowania nie zawsze mu wychodziły, młody wojownik nauczył się być sprytniejszy niż uciekające zwierzę. Zastawiał pułapkę i zapędzał w nią ofiarę, by następnie zanieść zdobycz do chaty.
Polowanie [O] W czasie wolnym Azra lubił chodzić do pobliskiego lasu, gdzie razem z braćmi polował na wszystko, co żyło, łącznie z robactwem, a w późniejszych czasach nawet na ludzi, którzy weszli na ich teren. Podążanie za zwierzyną i jej tropem to akurat najnudniejsze, co Hamnisz zapamiętał z tych lekcji, ale bez tego nigdy nie doszedłby do momentu, w którym myśliwy z dziką satysfakcją staje nad swoją ofiarą.
Rolnictwo [O] Za młodu dużo pomagał starszym braciom w polu złotej przenicy orać grządki, siać, zbierać plony podczas żniw i wypalać nieurodzajne gleby. Hartował tym swoje ciało oraz odporność, z czasem poznając sztukę uprawy roli. Nie da się bowiem ukryć pewnych znamion, jak naprzykład odciski na dłoniach po ciężkich pracach w polu. No ale czego można się spodziewać po synu rolnika.
Wspinaczka [O] Głównie po drzewach i mniej stromych zboczach, gdzie każdy kamień może być oparciem dla nóg. Azra jako młodzieniec nie uniknął zadrapań i siniaków spowodowanych upadkiem z gałęzi ale też nie zdażało mu się nader często. Podstawy opanował bardzo łatwo, próbując nadrobić zaległości w porównaniu ze starszymi braćmi.
Kowalstwo [P] Młotek, podkowa i zasada wbijania gwoździa szpikulcem ku dołowi. To wszystko, czego Azra potrzebował na rodzinnej farmie, jeśli chodzi o umiejętności kowalskie. W wolnym czasie podkuwał konie, swoje oraz sąsiadów, a gdy ojcu brakowało rąk do pomocy, nosił wodę lub obsługiwał miecz w kuźni. Jest zatem obeznany w tej dziedzinie, lecz dla dobra ogółu lepiej nie zostawiać go samego z rozgrzanym do czerwoności żelaztwem.
Hodowca koni [W] Wiedza ponadprzeciętna, szeroko wykraczająca po za szkolne schematy, a także uzupełniona gadaniną ojca i własnymi obserwacjami. Żyjąc z końmi, Azra musiał nauczyć się co te jedzą, czego się boją i ile ruchu potrzebują do prawidłowego rozwoju. Dopiero gdy pojął te elementy, mógł podejmować się założenia własnej stadniny, lecz nie pozwoliła mu na to pusta sakiewka.
Medycyna [P] Podstawowe zabiegi mające na celu spowolnić nadejście śmierci. Zakładanie opatrunków i przypalanie ran należą tu chyba do najpopularniejszych, choć Hamnisz nie miał jeszcze okazji przetestować tego na samym sobie.
Łucznik [P] Zaznajomiony z wynalazkiem typu łuk i schematem jego działania. Wie, jak z niego korzystać oraz z której strony zakłada się strzałę na cięciwę. Azra korzystał z łuku podczas polowań, lecz nie przekonał się do niego. Wciąż woli stosować metody kłusownicze.
Walka wręcz [W] Na samej szabli i Flincie daleko by nie zaszedł. Zwłaszcza gdy głowa szumi od rumu, a ręce świerzbią niemiłosiernie. Wtedy najlepiej dać im przejąć kontrolę i wdać się w tradycyjne obijanie lica aż do ostatniego oddechu. Azra świetnie radzi sobie w walce wręcz, co nie zmienia faktu, że czuje się wtedy nieuzbrojony.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Pistolet Skałkowy, przez Azrę nazywany Flintą [ZAC]To z wyglądu prosta, drewniana kolba, skonstruowana przez krasnoluda, a podarowana Hamniszowi przez najstarszego brata, gdy ten opuszczał folwark. Broń należała do ich ojca, który nigdy nie wyjaśnił skąd ją posiada. Przy odpowiedzialnym i rozsądnym urzytkowaniu powinna mu ona posłużyć aż do śmierci. Wykonano ją z kawałka twardej, dębowej dechy, okutej następnie złoconą blachą na kolbie z dodaniem spustu i lufy. Schemat jej działania również pozostaje prosty i przyjemny, jak budowa cepa. Naciśnięty spust sprawia, że wsadzona do środka kula zostaje wystrzelona w stronę, który wskazuje koniec lufy. Dużym plusem tej broni jest szybkość jej ładowania, zaś minusem spora niecelność, zasięg wynosi maksimum dwadzieścia metrów oraz częsta potrzeba przeczyszczania lufy. Z tego powodu Azra nie zawsze korzysta z pistoletu, lecz zazwyczaj trzyma go na widoku, zatkniętego za paskiem, ostrzegając właścicieli ciekawskich spojrzeń, iż gotowy jest po niego sięgnąć.

Towarzysz

Bohun
Odchodząc z folwarku Azra zabrał ze sobą swojego najlepszego przyjaciela i pocieszyciela w trudnych chwilach. Jest nim jego kary ogier Bohun, którym Hamnisz opiekował się od źrebaka i do którego ma pełne zaufanie. Oboje mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji, od swobodnej jazdy po polach, po krwawą walkę na śmierć i życie. Bohun to masywny przedstawiciel swojego gatunku, mierzy ponad dwa metry w kłębie, jest szeroki jak byk i umięśniony niczym atleta. Długie nogi i krótki tłów pozwalają mu osiągać zawrotne prędkości, czyniąc z niego smugę na tle świata. Podłużny, trójkątny łeb osadzony jest na grubej szyji i ozdobiony długą, bujną grzywą. Czarne i mądre oczy potrafią zajrzeć w duszę, dzieląc z właścicielem wszystkie emocje od strachu przez zaufanie, aż po miłość. Z natury zwierzę jest bardzo spokojne, cierpliwe i opanowane. Nie potrzebuje uprzęży, by iść za swoim panem, cierpliwie znosi rozłąkę oraz zaciekle broni tego, co kocha. Lojalny i oddany w każdym calu. Niestety widok siodła peszy go i budzi w nim niepokoje. Ten rumak nigdy nie poznał jego ciężaru, wychowano go z dala od ograniczeń. Czasami miewa swoje humory, ale koniec końców jest najlepszym przyjacielem Azry.

Historia

Dzieciństwo:
- Tomir! Joth! Ukryjcie mnie! - zawołał od progu Azra, cały ubłocony i podrapany przez gałęzie, chowając się za plecami starszych braci, którzy właśnie wychodzili polować, o czym świadczyły dzidy w rękach i ubrania zmoczone zwierzęcą krwią. Słysząc jego poddenerwowanie, mężczyźni oszczędzili sobie zadawanie zbędnych pytań i czym prędzej stanęli ramię w ramię, zasłaniając sobą chłopaka. I w sumie dobrze zrobili.
Ledwie drzwi zdołały się domknąć, stanął w nich wysoki i siwowłosy jegomość, którego twarz mieniła się chyba wszystkimi odcieniami czerwieni, a oczy zżerał gniew.
- Gdzie on jest?! - zaryczał, kiedy jego nogi pojedyńczo przekraczały progi domu. - Gadać!
- Pewnie w stajni - odpowiedział Tomir, wyższy od Jotha o kilka cali, ubrany w skórę niedźwiedzia i buty z bobra. Jako najstarszy z rodzeństwa czuł się za nie odpowiedzialny, a co za tym idzie kłamanie ojcu w twarz, by ocalić braciom tyłki opanował już do perfekcji.
- Albo nad stawem - dodał chłopak po prawicy Tomira, poprawiając czapkę z lisa, która co chwila zsuwała mu się na oczy.
- Sprawdzałeś na górze? - zapytał znów pierwszy, drapiąc się po karku.
- Lub w kuchni - podjął po chwili drugi, wyciągając z kieszeni jabłko, w które następnie się wgryzł. - A kogo dokładnie szukasz?
- Azry! - wypalił gniewnie ojciec siedmiu synów, biorąc się pod boki. - Ten mały szkodnik znowu ukradł mi konia i pojechał na bagna.
- Anabell czy Grota?
- Grota!
Na to hasło Tomir i Joth popatrzyli po sobie niepewnie, a następnie zgodnie skinęli głowami i wspólnymi siłami przyszpili rozgniewanego ojca do ściany.
- Azra uciekaj! Mama jest w ogrodzie! - wrzasnęli chórem, robiąc miejsce najmłodszemu, który wystrzelił jak z procy i przecinając korytarz, wypadł przez drzwi dworku wprost na zieloną trawę. Twarz starszego mężczyzny stężała natychmiast na widok oblepionego błotem siedmiolatka w podartej koszuli, który ze zwinnością elfa minął kotłujących się Hamniszów i pobiegł szukać schronienia przed pasem u swojej rodzicielki.
Niestety ledwie Azra opuścił dom, Tomir i Joth pędzili już za nim, wymachując rękoma w stronę powracających znad stawu pozostałych członków rodzeństwa i wskazując na goniącego ich, rozgniewanego ojca.
- Hegi, Bart do ogrodu! - zawołali w trójkę, kiedy ich oczy się zrównały. - Gdzie Otis i Sav?!
- Otis pomaga matce przesadzać róże! - odpowiedział między kolejnymi sapnięciami Hegi, ubrany jedynie w krótkie spodnie i słomkowy kapelusz. W lewej ręce trzymał wędkę, w drugiej świeżo złowioną rybę, która trzepotała w rytm jego biegu.
- A Sav w polu! - dodał Bart, który o dziwo, będąc lekko przy tuszy, był jednocześnie najszybszy z całej zgrai. - Co kto zrobił?
- Azra ukradł ojcu Grota i pojechał na bagna! - wyjaśnił na prędce Tomir, łapiąc w locie najmłodszego brata i przerzucając go sobie przez bark, przyśpieszył na ile pozwalały mu płuca.
- Nie moja wina, że się wystraszył węża i wpadł w błoto! - tłumaczył się Azra.
- Twoja boś głupi - wtrącił Joth jednym susem pokonując płot. - Ojciec wczoraj go wyczyścił. Wiesz jak ciężko wyszorować białego ogiera z czarnej mazi?
- Niemal tak ciężko, jak namówić słońce żeby przestało świecić - odpowiedział z któryś trzymających się z tyłu Hamniszów, zakładając rygiel na ogrodową bramę, by dodatkowo utrudnić ojcu dotarcie do nich, kiedy oni będą ukrywać Azrę przed pasem. - A wogóle to jak tyś go dosiadł? Bydlę jest trzykrotnie większe od ciebie.
- I z pięciokrotnie mądrzejsze. Nawet Tomira potrafił zrzucić z siodła.
- Zdjąłem mu siodło i uprząż - wyjaśnił Azra, ocierając twarz z nadmiaru błota i drobnych kropelek krwi. - Biedak tylko się w nim męczył.
- Ojciec wpadł w szał.
- Nie pierwszy i nie ostatni raz - podsumował najstarszy z braci, ryjąc żwir obcasami, kiedy wyhamowywał przed starszą kobietą w długiej, niebieskiej sukni, nachylonej nad krzakiem róż. Stojący obok niej młody chłopak w czerwonej kamizelce popatrzył na nich, jak na wariatów, a następnie uśmiechnął się podstępnie i wepchnął najmłodszego z nich za swoje plecy. Był już bezpieczny...

Dorastanie:
- Rękę trzymaj wyżej - tłumaczył Azrze Tomir, unosząc ostrze swojej szabli na odpowiedni poziom. - A nogi szerzej. Nie możesz dać się wytrącić z równowagi. Pamiętaj, że nigdy nie wiesz z kim będziesz walczył.
- Tak lepiej? - zapytał najmłodszy z Hamniszów, przybierając postawę do walki, a w następnej chwili skrzyżował z nauczycielem swój oręż. Stal szczęknęła o stal, rozdzierając grobową atmosferę na pół.
Atak, atak, obrona i wypad. I od nowa. Ten sam, powtarzający się schemat Azra wałkował już trzydziesty dzień odkąd poprosił starszego brata o lekcje szermierki. Ten, nie mając jak mu odmówić, zgodził się przekazać bratu całą swoją wiedzę zdobytą na ćwiczeniach z ojcem, a później z młodszym rodzeństwem.
- Pewniej ręka, nie machają nią jak cepem - szydził Joth, trzymając się w bezpiecznej odległości po za areną.
- Daj mu spokój - wtrącał co jakiś czas Sav, podgryzając długie źdźbło trawy. - Kiedyś się nauczy. Sam, pamiętam, miałem w tym trudności.
- I koniec końców lepiej idzie ci wymachiwanie kosą niż szablą - wybuchnął śmiechem Hegi, wkładając słomkowy kapelusz, by chronić głowę przed upałem.
Tego dnia upał doskwierał niemiłosierdzie, palił karki pracujących w polu chłopów, wysuszał rzeki i odbierał chęci do życia. Mimo to siedmiu mężczyzn nie zwracało na to uwagi i otoczywszy arenę półkolem, poddali się zabawie, rozmowom i treningowi, odganiając myśli od niedawnych, przykrych dla duszy, wydarzeń.
- Lepiej - znów odezwał się Tomir, pozbawiając broni swojego ucznia i odrzucając ją na piasek. - Ale wciąż za dużo myślisz. Nie patrz mi w oczy tylko na ręce. Z oczu odczytasz tylko moje zamiary, ale ruchy przewidzisz patrząc na narzędzia, którymi się posługuję.
- Jasne - powiedział Azra, siadając w cieniu starej jabłoni, robiąc miejsce Jothowi, którego ręce świeżbiły od dłuższego czasu.
- Jeszcze będzie z ciebie szermierz, zobaczysz - pocieszył go Otis, ocierając pot z czoła. - Może nawet lepszy niż jeździec.
- Niemożliwe - zaśmiał się Bart. - Nikt tak nie radzi sobie z końmi jak nasz Azra. Pamiętacie, jak ukradł ojcu Grota?
- Pamiętam aż za dobrze - przyznał Hegi. - Biały koń po uszy usmarowany w błocie. Ojciec wściekł się wtedy nie na żarty i gdy już sobie pokrzyczał, zamknął młodego w stajni. Kazał mu wyczyścić wszystkie kuce albo nici z kolacji.
- Też mi kara - mruknął Azra, zadzierając nosa, na co wszyscy jego bracia wybuchnęli donośnym śmiechem. - I tak spędzałem w stajni więcej czasu niż w domu. Spałem tam, jadłem, trenowałem...
- I poznawałeś córkę sąsiadów - wtrącił Sav, rzucają w młodego trawą.
- To było dawno i nie prawda - żachnął się Azra i uśmiechnął podstępnie.
- Zaledwie wczoraj - powiedział z rozbawieniem Otis, poklepując go po ramieniu. - Widziałem, jak ją nad ranem odprowadzałeś. Całą w skowronkach...

Dorosłość:
- Wiecie, że nie musicie wyjeżdżać, prawda? - zapytał troskliwie Tomir, zbierając wszystkich braci pod starą jabłonią, u stóp której kiedyś razem trenowali. Sześć rasowych ogierów stało nieopodal, gotowych do dalekiej drogi po za granice Demary, a może nawet i Alaranii. Ponury humor udzielił im się tak samo, jak ich właścicielom, ale wszyscy wiedzieli, że ten dzień kiedyś nastąpi. Nie należało przed tym uciekać.
- A co to zmieni? - zagaił Joth, opierając się plecami o pień i ze wzrokiem utkwionym w horyzont, splunął gdzieś na bok. - Farma już nie jest taka sama odkąd odeszli rodzice. Do tej pory wszystkiego pilnował ojciec, a my tylko wykonywaliśmy rozkazy, pracując na utrzymanie folwarku. Bez niego upadamy, ale może to i lepiej. W końcu życie farmera to nie wszystko. I tak się cieszę, że pociągnęliśmy te sanki jeszcze kilka zim.
- Masz rację, ale na niczym innym się nie znasz. I co teraz? Pojedziesz do Demary? Do Fargoth, Trytonii, Valladonu? I co będziesz tam robić? Tu masz przynajmniej dach nad głową.
- I wiele złych wspomnień - dodał Hegi, ostatni raz zerkając na dach posiadłości, wznoszącej się ponad ich głowami na łagodnym wzgórzu.
- Co zamierzacie?
- Ja jadę do Fargoth - odpowiedział Sav, pukając palcem w pochwę szabli. - Podobno szukają zwiadowców do oddziałów konnych. Nadam się w sam raz. W końcu jako jedyny potrafiłem się nie zgubić sam w lesie.
- A ja i Hegi będziemy w Leonii - dodał Otis, kładąc dłoń na ramieniu młodszego o rok braciszka. - Stryj Deryl przygarnie nas w stoczni. Będziemy budować statki dla wojska.
- A ty, Bart?
- Słyszałem, że w Elisi zawsze przygarniają chętne ręce do pracy. Pojadę i popytam.
- Fargoth, Leonia, Elisia - podsumował Joth i westchnął, przenosząc wzrok na mała karawanę długouchych elfów, która na niego czekała. - Gdybyście mnie szukali, będę w Kryształowym Królestwie. Moja żona niedługo urodzi.
- A ty, młody?
Oczy wszystkich skupiły się na Azrze i jego rozmażonych, brązowych oczach, patrzących bezpamiętnie przed siebie.
- Będę tam, gdzie poniesie mnie droga - odpowiedział zagadkowo Hamnisz. - Skoro Tomir tu zostaje to przynajmniej mam do czego wracać.
- Wszyscy macie - poprawił go pierworodny, kładąc dłoń na ramieniu każdemu z braci. - Bramy posiadłości są dla was otwarte w dzień i w nocy. Chociaż się rozstajemy, to nadal jesteśmy rodziną, pamiętajcie o tym i żegnajcie.

Dane gracza: Azra

Nazwa użytkownika:
Azra
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Aki, Lav, Arios, Barbarossa, Azra, Hanti, Arno,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pn wrz 25, 2017 7:11 pm
Ostatnia wizyta:
Wt wrz 26, 2017 11:17 pm
Liczba postów:
10 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
[Rapsodia i okolice] Odnajdę cię...
So lip 07, 2018 9:44 am
Najaktywniejszy w dziale:
Szczyty Fellarionu
(Posty: 4 / 40.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Na zachód od Rododendronii] Światło i Mrok: Powrót
(Posty: 4 / 40.00% postów użytkownika)
cron