Profil użytkownika Dantalian

Avatar użytkownika
[Ta karta była modyfikowana, zmiany nie zostały jeszcze zaakceptowane]

Ogólne

Potęga:
Imię: Dantalian Yanviel (po ojcu), zwany też "Mroczny/Czarny Rycerz" lub "Testament"
Rasa: Upadły Anioł
Wiek: 566


Aura

Połysk żelaza dostrzeże nawet najmniej wprawiony czytelnik. Nieco skromniej prezentują się srebrne runy wytopione na wzór piekielnych paktów. Po emanacji spływa gęsta ciecz w postaci poświaty, jakby emanacja splamiona została czyjąś krwią, chociaż barwa jej zdecydowanie lubuje się w bursztynowym odcieniu. Od twardej podstawy odbijają się jęki zniewolonych i cierpiących, a ich dźwięki rozpływają się, a następnie przetwarzają w trupie głosy, coraz to cichsze i cichsze… dochodząc ostatecznie do pojedynczych tonów. Palone włosy, smoła czy też siarka drapie swoim zapachem po gardle i tylko osoby o klarownie dobrej duszy wyczują te nutkę zastygniętej lilii oraz mirry. Lubi się uginać, ale nie pod wpływem innego bodźca, a wyłącznie z własnej woli. Niebezpiecznie ostra wzbudza dreszcze chropowatą powierzchnią, lecz wędrując dłonią po aurze można napotkać pojedyncze, gładkie linie. Sucha, po tym jak zagości pikanterią na języku i bardzo gorzka, przez co trudno wymazać ją z pamięci.


Wygląd

Postawny mężczyzna o przeciętnym wzroście i doskonale wyrzeźbionym ciele z żelaznymi mięśniaki, które uwidoczniły się przez trudy z jakimi przyszło mu się zmierzyć w całym jego życiu. Z daleka niepozorny zwykły rycerz od stóp do głów pokryty czarną blachą, roztaczający wokół siebie aurę tajemniczości, która po zbliżeniu się wywołuje panikę i gęsią skórkę, kiedy czerwony blask bijący ze szpary w hełmie na wysokości oczu, skieruje się w twoją stronę.

Kiedy zrzuci z siebie zbroję, uczucie strachu się jedynie potęguje. Widzisz wtedy przed sobą osobę o bladej skórze, która miejscami przyjmuje odcienie szarości, aż po czerń, jakby jego ciało trawiła martwica. Pod zniszczonym granatowym kapturem rzucającym cień na górną połowę jego twarzy, kryją się kruczoczarne, proste włosy sięgające łopatek, zwykle związane w kitkę rzemieniowym sznurkiem, a świecące krwistą czerwienią oko będzie cię bacznie obserwowało i podążało za tobą, póki nie zejdziesz z pola widzenia Upadłego. Mężczyzna ma oboje oczu, choć tylko to jedno ślepie jest widoczne w cieniu kaptura. Poniżej lewego policzka, od krawędzi szczęki po skosie do nosa bystre oko zdoła dostrzec delikatną bliznę. W pewnym siebie, pogardliwym i złowrogim uśmiechu, który jest dla niego bardziej naturalny niż neutralna mina, widoczne są wydłużone kły, które sprawiają, że jego uśmiech jest jeszcze bardziej przerażający.

Nie nosi na sobie nic poza ciemno granatową peleryną z kapturem i ciemniejszymi od niej, luźnymi spodniami których nogawki wpuszczone są w wysoką cholewę, czarnych oficerskich butów. Dlatego też kiedy nie ma założonej czarnej zbroi, chodzi z wyeksponowaną, dumnie wypiętą do przodu klatką piersiową, której prawa połowa ma poszarzałą skórę i zdobią ją ciemniejsze, jakby popękane bruzdy. Od ramienia po pierś można się dopatrzyć w niebieskie twory wyglądające jak potworne oczy i tym w rzeczywistości są. Powstały na skutek mutacji jaka w nim zaszła po paru setkach lat spędzonych w Piekle walcząc o wpływy, zwiększając swoją moc i pnąc się po szczeblach hierarchii. Jego prawa ręka nie wygląda lepiej z owiniętym wokół łańcuchem wbitym swoimi ostrymi ogniwami w jego kończynę, której dłoń przypomina jaszczurzy, czy nawet bardziej kruczy szpon z ostrymi pazurami.

Spod peleryny wystaje kruczoczarne, silne, pierzaste skrzydło, będące ułatwieniem w określeniu jakiej mężczyzna jest rasy. Plecy zakrywane przez tkaninę przyozdobione są setką blizn po chłoście, jaką Upadły miał okazję być uraczony i to nie jedną, dopóki znęcający się nad nim piekielni nie zorientowali się, że kpiący z nich nowy mieszkaniec Piekła w ogóle nie czuje bólu. Materiał zakrywa także pozostałość po utraconym skrzydle, które mu brutalnie wyrwano nim zdążył uciec do świata demonów i piekielnych. Mimo to anioł potrafi za pomocą magii stworzyć z pozostałej tkanki i kości nowe skrzydło, ale tylko na jakiś czas, zazwyczaj kiedy zamierza przebyć jakąś odległość w przestworzach, albo potrzebuje nieistniejącego skrzydła, aby się ochronić nim przed ciosami wrogów.

Kroczy przez życie pewnym siebie, władczym, a nawet zaborczym krokiem, a jego aksamitny, anielski głos potrafi zdezorientować niejednego rozmówcę, który wie o jego piekielnym pochodzeniu i wyglądzie skrywanym pod zbroją.


Charakter

Nie należy do najprzyjemniejszych osób na świecie i na pewno jest ostatnią, jaką ktokolwiek chciałby spotkać w całym swoim życiu, gdyż tam gdzie się pojawi, przyprowadza za sobą śmierć i zniszczenie. Można powiedzieć, że nienawidzi wszystkiego co żyje i nie dąży to tego, by ktoś go lubił. Właściwie najlepiej się czuje, gdy inni się go boją albo odwzajemniają tę nienawiść. Uwielbia wszczynać burdy, doprowadzać do konfliktów między najlepszymi przyjaciółmi. Jest chodzącym uosobieniem zła i okrucieństwa. Nie można powiedzieć, że komuś ufa bądź nie, gdyż nie ma to dla niego żadnego znaczenia. Wszyscy są dla niego nic niewarci i słabi. Kiedy się odzywa możesz mieć stuprocentową pewność, że usłyszysz same kłamstwa, prowokacje, albo szyderstwa, ten piekielny z nikim się nie liczy, nikogo nie słucha i kroczy przez świat własnymi ścieżkami. Dwa razy został zmuszony do tego by uciekać chcąc ocalić życie, ale nigdy do tego się otwarcie nie przyzna. Pomijając jednak te dwa wyjątki można powiedzieć, że jest dumnym wojownikiem, który bez mrugnięcia okiem woli przyjąć na siebie atak i wykorzystując zaskoczenie oponenta - pozbawić go życia, niż unikać jego ciosów i zastanowić się co zrobić by bez uszczerbku na zdrowiu pokonać przeciwnika. Zmiana zdania przez tego osobnika graniczy z cudem. Jest okrutny, leniwy i uparty. Nigdy nie okazał litości, nigdy nie obdarzył nikogo miłością, choć korzystał z usług pokus kiedy same się do niego pchały. Jedyną jego miłością jest sprawianie bólu innym bez znaczenia czy mają to zrobić jego słowa, czy też czyny, które zwykle kończą się śmiercią jego zabawki.

Jedyne co można mu przyznać to, że ma wielkie ambicje, o których nie boi się mówić głośno nawet jeśli wie o przykrych konsekwencjach tego i do których będzie wytrwale dążył bez względu na przeszkody. Podda się jedynie w ostateczności, ale nawet wtedy nie zrezygnuje z narzuconego sobie celu, co najwyżej nieco go zmodyfikuje.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Precyzyjny,
Percepcja:Niedowidzący, Szczątkowy smak,
Umysł:Bystry, B. silna wola,
Prezencja:Brzydki, Nieokrzesany, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Latanie [D]Wrodzona umiejętność wszystkich aniołów. Dantalian potrafi doskonale latać, mimo że nie ma drugiego skrzydła, które tworzy przy pomocy magii. Nie może jednak lecieć na duże dystanse (nie poleci dalej niż na odległość trzech staj), a taki lot bardzo go męczy i pochłania ogromne ilości energii. Oprócz porządnego odpoczynku, musi też uzupełnić energię nie tylko magiczną... Nie wiadomo czy jeden pieczony świniak bez masełka i popitki, to nie za mało, dlatego też ujrzenie go na niebie jest prawdziwą rzadkością.
Analgezja [S]Po swoim Upadku stał się całkowicie nieczuły na ból oraz odczuwanie temperatur. Choć wydaje się to ogromną zaletą, wcale nią nie jest. Upadły może zamarznąć, spłonąć lub wykrwawić się jak zwykły człowiek, a brak odczuwania bólu może jedynie przyśpieszyć jego śmierć.
Regeneracja [D]Biorąc pod uwagę jego chorobę, zdolność regeneracji wydaje się niezwykle przydatna, a w tym przypadku nawet pożądana, gdyż jego ciało może szybko zaleczyć swoje obrażenia po urazie jakiego doznał przez zignorowanie zagrożenia, nieświadomość lub zwykłe zapomnienie o tym, że może zmarznąć lub się poparzyć, nie mówiąc już o tym, że ostre przedmioty się łatwo wbijają w nieochronione niczym ciało.
Światłowstręt [K]W Piekle spędził większość swojego życia przez co jest przyzwyczajony do tamtejszego naświetlenia. Przyzwyczajony do najciemniejszego mroku, w którym widzi jak za dnia, omal nie stracił wzroku gdy w nowej krainie przywitało go alarańskie słońce.
Prawdziwe widzenie [Z]Kiedy nie nosi zbroi, swoimi dodatkowymi oczami potrafi bez problemu widzieć aury innych istot, a nawet ich krwiobiegi i bijące serca, a także zamiary i emocje. Przydatne kiedy komuś zdenerwowanie przyśpieszył puls ze strachu, albo z ogromnej chęci zabicia cię. Niestety kiedy ma na sobie zbroję, widzi jak normalny człowiek.

Umiejętności

Jeździectwo [W] Można jeździć na wszystkim co się rusza i jest większe od ciebie. A już w szczególności w Piekle gdzie znajduje się prawdziwa horda budzących postrach gadzin służących jako bojowe wierzchowce.
Przetrwanie [O] Gdziekolwiek się nie pojawi, będzie umiał przeżyć w każdych warunkach, ponieważ uważa, że największym zagrożeniem w okolicy jest on sam. Ta umiejętność nie była mu potrzebna, kiedy podlegał Najwyższemu, ale zmieniło się to gdy Upadł. Nauka przetrwania okazała się jeszcze bardziej przydatna kiedy trafił do krainy Alaranii.
Torturowanie [W] Nikt nie wie, że fascynował się zadawaniem bólu innym jak jeszcze zamieszkiwał Niebiosa. Po zamieszkaniu w Piekle, mógł bez skrępowania oddawać się tym praktykom, a w świecie śmiertelnych i słabych istot korzysta z tego nie wahając się nawet przez moment. Nie tylko po to by wyciągnąć potrzebne informacje, czy wyłudzić coś, wystarczy, że będzie miał taki kaprys.
Tresura [W] Podczas swojej egzystencji w piekielnych czeluściach, tuż obok torturowania potępieńców zajmował się szkoleniem i niewoleniem różnorakich kreatur w brutalny sposób, aby inni piekielni mogli mieć złamane stworzenie, bez woli do życia, a tym samym mogło służyć innym w różnoraki sposób. Od zwykłego straszaka, czy ochronę osobistą, po wierzchowce.
Bestiologia [O] Nie ma jednego światu, a co za tym idzie egzystujących stworzeń może być nieskończenie wiele. Nie było mu dane poznać chociaż połowy monstrów zamieszkujących Piekło, a te zamieszkujące Alaranię wciąż odkrywa, ale bez wątpienia zna się na bestiach, z którymi dzieli światy.
Władanie dwoma mieczami [W] Jedni są leworęczni inni prawo, a on z równą wprawą umie posługiwać się obiema rękami, w których dzierżąc miecze staje się prawdziwą maszyną do zabijania.
Posługiwanie się biczami/łańcuchami bojowymi [W] Do wprawy doszedł przede wszystkim, gdy zajmował się tresurą piekielnych zwierzaków, wtedy też dostrzegł, że niepozorny bicz specjalnego przeznaczenia, do którego stworzenia użyto ogromnej ilości wyobraźni maniakalnego psychopaty, może posłużyć za równie śmiercionośną broń co bojowe młoty czy topory, a przy tym niezwykle egzotyczną i unikatową.
Szulerstwo [O] Oszukuje wszędzie i wszystkich, bez mrugnięcia oka tak sprawnie, że nie wiadomo czy podawane przez niego imię jest rzeczywiście jego prawdziwym, ale Upadły nie specjalnie się tym przejmuje. Rzadkością jest u niego prawdomówność, do której musi być w dobrym dobrym nastroju, ponieważ w zwykłym dobrym humorze wciąż będzie łgał, ale nie poderżnie nikomu gardła od tak sobie.
Ukrywanie się [W] Zjednoczenie się z ciemien zapewniającym mu niewidzialność jest niezwykle przydatne kiedy goni cię wnerwiony tłum pragnący twojej głowy.
Wiedza o światach [W] Mając okazję do mieszkania w trzech zupełnie różnych światach, nie trudno jest zdobyć o nich przydatną wiedzę, a jeszcze łatwiej jest ją wykorzystać do własnych celów.
Poliglotyzm [O] Jak wyżej. Urodził się jako pierwszy syn anielskiej pary, więc jego rodowitym językiem jest niebiański, po ucieczce do Piekła musiał nauczyć się języka tamtejszych mieszkańców, co się powtórzyło jak tylko zamieszkał w krainie elfów, smoków, ludzi i nie tylko.
Niebianologia [O] Podstawa przez to, że od urodzenia był aniołem.
Piekielnologia [O] Podstawa przez to, że po Upadku mieszkał w Piekle.
Zastraszanie [O] Łatwo jest wymusić coś od kogoś za pomocą strachu, a ile przy tym zabawy.
Pisanie i Czytanie [O] Choć nie jest zatwardziałym molem książkowym, ani nie pisze ogromnych poematów znajomość literek i umiejętność ich przedstawiania jest podstawową umiejętnością w ówczesnym świecie.
Walka bez broni [O] Niezwykle przydatne kiedy chodzi w zbroi i nie chce mu się szukać jakiejś porządnej broni. Wyspecjalizowany w tym (równie dobrze co we władaniu łańcuchem) przez lata spędzone w Piekle.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Struktury [U]Bardzo przydatne w połączeniu z magią Istnienia, przez co nie musi nosić z sobą żadnego ekwipunku, gdyż wszystko czego potrzebuje może stworzyć sobie za pomocą tych dwóch dziedzin magii.
Istnienia [A]Dzięki tej magii może wyczarować sobie brakujące skrzydło, które jeszcze nie zdążyło mu odrosnąć, choć Upadły powątpiewa, by kiedykolwiek mu odrosło. Ponadto dzięki tej dziedzinie może przywołać swój diabelski pancerz, w którym przemierza krainy Alaranii za dnia.
Ducha [U]Klasyczne opętanie jest bardzo zabawne i przydatne, kiedy nie chce się kogoś przekonywać do zrobienia tego, czego piekielny oczekuje.

Magiczne przedmioty

Lewiatan [ART](Dosłownie mówiąc jest to fragment kręgosłupa tego potwora.) Śmiertelnie niebezpieczna (w szczególności w jego rękach) broń przypominająca łańcuch ze spłaszczonymi ogniwami z wydłużonymi, haczykowatymi i niezwykle ostrymi krawędziami. Nie da się go rozerwać, a kiedy wbije się w ciało ciężko go wyjąć, tym bardziej bezboleśnie. On sam ma ją jedną stronę krawędzi głęboko wbitą w prawą rękę, którą oplata po całej długości kończyny od ramienia aż do nadgarstka. W razie potrzeby potrafi się wydłużać, dzięki czemu Dantalion może ćwiartować swoich wrogów na kawałki właśnie przy użyciu tej zmyślnej broni. Jednakże nie może jej używać kiedy jest w zbroi. Maksymalna odległość na jaką może go używać to ponad dwa kroki (2 metry). Upadły może z łatwością kontrolować ten artefakt, jakby był żywą istotą.
Piekielny pancerz [ZAK]Zbroja z czarnej stali wykuta w piekielnej kuźni, która została podarowana Upadłemu, gdy przejął władzę nad jednym z terenów w Piekle. Nosząc ją w świecie Alaranii za dnia może być całkowicie spokojny o to, że słońce go nie oślepi. W zbroi jego skrzydło całkowicie znika i nie może korzystać z piekielnego łańcucha.

Towarzysz


Historia

Nikogo nie obchodzi, kto jakie miał dzieciństwo, ile miał rodzeństwa, czy miał jakieś zwierzątko, ile sobie nabił guzów czy wreszcie kiedy stał się na tyle samodzielny, że mógł sam sobie podcierać tyłek. Z drugiej strony jaki jest sens wspominania czasów kiedy było się słabym i bezmyślnym mazgajem, nieróżniącym się niczym od innych rówieśników. Poza tym kto by chciał wspominać coś takiego? Ja na pewno nie. Już sama myśl o tym, że urodziłem się w Niebiańskich Sferach napawa mnie obrzydzeniem, nawet jeśli moi przeklęci rodziciele byli jednymi z najsilniejszych archaniołów, a moja młodsza o pięć uderzeń serca, żałosna siostra nie dorastała mi nawet do pięt, choć była moim pierwszym i jedynym przyjacielem i tylko ją potrafiłem obdarzyć miłością. Tylko ona potrafiła wywołać na mojej twarzy szczery, radosny uśmiech.

Każdy za smarkacza się jedynie bawi, śpi i je, z wiekiem dochodzi do tego nauka, która zastępuje zabawę, aby następnie przerodziło się to w pracę i sumienne wykonywanie obowiązków, aby ostatecznie skończyć żywot na tym łez padole odchodząc w niepamięć. Każdy przechodzi przez to samo, każdy jest taki sam. Więc po co pamiętać i o tym wspominać?

Wydawać by się mogło, że jako jedyny, albo jeden z niewielu dostrzegłem ten brak sensu w egzystencji oraz to, że dla Najwyższego nie ma to żadnego znaczenia. Zawsze ciężko było u mnie z posłuszeństwem, co nie było mile widziane gdy dorosłem i miałem zacząć pracować w służbie Pana. Nie podobało mi się to i szybko znudziło, jedyną rozrywkę miałem kiedy mogłem zamknąć się w swojej niewielkiej kryjówce, gdzie mogłem dać upust swoim emocjom i być zupełnie sam. To było jedyne miejsce gdzie nie słyszałem w kółko "Najwyższy to, Najwyższy tamto, wszystko dla chwały Pana". Nie dobrze mi się od tego robiło, ale dzięki temu wpadłem na genialny pomysł. Chciałem znaleźć innych znudzonych bezmyślnym wykonywaniem poleceń i otwarcie zbuntować się przeciwko Niemu. Pragnąłem uczynić innych niebian naprawdę wolnymi, nieograniczonymi zasadami Pana, niemuszącymi wykonywać niczyich rozkazów. A gdybym "przez przypadek" zajął jego miejsce na tronie, byłbym w siódmym niebie. Oczywiście nieprawdą jest jeśli usłyszysz, że przede wszystkim to był powód mojego buntu. (Kłamstwo)

Nie znalazłem żadnego poparcia wśród innych, nawet u własnej siostry, która w przeciwieństwie do mnie z dumą wypełniała wolę Pana, co wnerwiało mnie jeszcze bardziej, bo myślałem, że chociaż ona będzie po mojej stronie. Po niedługim czasie dowiedziałem się też, że ona był bardziej lojalny wobec Niego niż mnie, podobnie jak nasi rodzice, ale to ona powiadomiła odpowiednich niebian o tym co zamierzałem zrobić, przez co moja miłość do niej zmieniła się w prawdziwą, żądną zemsty, nienawiść i odrazę. Mój plan został udaremniony, w dzień, w którym, mając wszystko dokładnie zaplanowane, zamierzałem samemu stać się Najwyższym. Nie znalazłem się w ciekawej sytuacji, nikt nie chciał się nawet wstawić w mojej ochronie i jakoś usprawiedliwić mojego działania, abym otrzymał łagodniejszą karę. Nie chciałem się żegnać ze swoim żywotem w wieku stu pięćdziesięciu lat, dlatego nie pozwoliłem na swoje unicestwienie i wyrywając się pilnującym mnie archaniołom uciekłem do Piekła, o którym słyszałem z opowiadań rodziców, zostawiając po sobie jedynie skrzydło w dłoniach tych, którzy mieli mnie zniszczyć.

Wolałem tułać się żałośnie po krainie piekielnych, nie mając możliwości wzbić się w powietrze, niż z pokorą przyjąć na siebie karę. Z początku myślałem, że nie pożyję długo w obcym miejscu, który inni aniołowie opisywali jako wyjęty z koszmaru. Osobiście muszę przyznać, że nie było tak źle, a ja po kilku dniach poczułem się cudownie, miałem wrażenie jakbym wrócił do domu po wielu latach nieobecności. Jako że byłem aniołem, nie darzyłem sympatią mieszkańców Piekła co przysporzyło mi wielu problemów na samym początku. Mówiłem to co myślałem, co niekoniecznie podobało się innym. Wiele razy byłem niemalże katowany i torturowany przez diabliska, ale z czasem zamiast krzyczeć z bólu, wybuchałem pogardliwym śmiechem i podpuszczałem swoich oprawców do jeszcze gorszych kar mających mnie złamać i upodlić, co się im nie udało, a po niedługim czasie nawet obróciło przeciwko nim. Z szałem w oczach zrobiłem im to samo co robili mi kiedy się uwolniłem, ale znaczącą różnicą było to, że oni tego nie wytrzymali. Byłem bardzo zawiedziony i się zasmuciłem, że tak szybko umarli zanim zacząłem się na poważnie cieszyć swoją zabawą, jednakże później było mi dane się dowiedzieć, że były to jedynie słabe pomioty, więc nie miałem się czemu dziwić. Dzięki temu jednak udało mi się zacząć normalnie egzystować w obcym świecie i zacząć w końcu coś znaczyć. Ze względu na swoje okrucieństwo i fascynację bólem, który sam przestałem odczuwać, dostałem "pracę" w Torturowni, cudownym miejscu, w którym zawsze przygrywała muzyka stworzona z krzyków cierpiących tam potępieńców i grzesznych duszyczek, i gdzie znajdowały się bardzo ciekawe narzędzia i urządzenia służące do wywoływania bólu u innych. Kilka z nich sprawdziłem na sobie zaciekawiony, czy naprawdę straciłem możliwość odczuwania go. Właśnie wtedy część kręgosłupa piekielnego potwora Lewiatana, którym najczęściej chłostało się nieszczęśników, utknął mi w ramieniu, ale nie przejmowałem się tym zbytnio.

Kiedy miałem zająć się łamaniem silnej woli piekielnych zwierzaków i wymuszaniem na nich poddaństwa innym piekielnym, właśnie ten łańcuch okazał się niezwykle pomocny, a przy okazji okazało się, że jest równie zabójczy co ostrze miecza. Po zdobyciu nowych doświadczeń, odnalezieniu się w nowym domu i zwiększeniu swojej siły, zacząłem gromadzić grupę idiotów bez własnej woli, która poszłaby za mną w jezioro wody święconej i powoli przejmowałem kolejne dzielnice, aż jedno z terytoriów w Piekle nie było całkowicie moje. To właśnie po pokonaniu rządzącego tym terenem diabła wchłonąłem jego moc, a moje ciało dorobiło się kilku nowych par oczu w miejscu gdzie nie powinno ich być, czyli na ramieniu i z prawej strony klatki piersiowej. Dzięki nim byłem w stanie dostrzec aury, krwiobieg, a także zamiary i uczucia wszystkich tych, którzy mnie otaczali. Wtedy też przypomniałem sobie o marzeniu, przez które stałem się Upadłym. Oczywiście mogłem gromadzić armie, tak jak na początku i powoli zalewać Piekło swoimi poddanymi, aż w końcu miałbym taką potęgę by otwarcie wyzwać Władcę i z łatwością go pokonał, jednakże komu by się chciało czekać setki, może nawet tysiące lat. Kiedy jednak dotarło do mnie, że czekanie było dobrym pomysłem, było już za późno i prawie całe Piekło chciało mnie zabić z rozkazu Władcy. Miałem dziwne wrażenie, że już to kiedyś przerabiałem, ale do dziś nie mam pojęcia skąd to uczucie. (Na poważnie nie wie.)

Tak więc, aby uratować swoją skórę trafiłem trzy lata temu do tej parszywej krainy, która już na samym wstępie chciała się mnie pozbyć, albo chociaż unieszkodliwić, przez oślepienie mnie. Kilka dni spędziłem w jakiejś ciemnej jaskini żywiąc się nietoperzami i spijając wodę skapującą ze stalaktytów. Co dzień starałem się wyjść na światło dnia, ale kończyło się to bardzo szybkim powrotem do groty. W końcu wnerwiony miałem już tego dość. Przywdziałem zbroję otrzymaną od piekielnych kowali z mojego rewiru, kiedy objąłem w nim władzę, i wyszedłem z tego cholernego, wilgotnego więzienia, nie myśląc przy tym za wiele o tym co się ze mną stanie. Ku mojemu zaskoczeniu właśnie nic się nie stało, a ja mogłem normalnie widzieć choć był dzień. Aby się upewnić co do teorii, która zawitała w mojej głowie, zdjąłem hełm i... Szybko uciekłem z powrotem do jaskini. Od tego momentu chodzę po tych ziemiach zakuty w blachę, która w dziwny sposób ukrywa pod sobą moje skrzydło. Nieraz się zastanawiam, czy ono czasem nie scala się w jakiś sposób z tym pancerzem, ale jakie to ma znaczenie? Najważniejsze jest to, że jestem w końcu wolny i nie muszę nikogo się słuchać, bo co mi grozi w tym świecie słabych i żałosnych istot, tak bardzo przypominających mi dzieci, że aż jest to smutne. Dziwię się, że ten świat jeszcze istnieje, ale może to jest znak i moja szansa na zdobycie upragnionej władzy, nawet jeśli miałbym rządzić tymi kruchutkimi duszyczkami, drżącymi na mój widok? Nie mam nic do stracenia, najwyżej ucieknę i z tego świata, więc warto spróbować...

Dane gracza: Dantalian

Nazwa użytkownika:
Dantalian
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
River, Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
35690839
Grupy:
Dołączył(a):
Śr wrz 20, 2017 1:18 pm
Ostatnia wizyta:
Pt gru 08, 2017 11:07 pm
Liczba postów:
30 | Znajdź posty użytkownika
(0.04% wszystkich postów / 0.36 posty dziennie)
Ostatni post:
[Fargoth i okolice] Ciągnie złe do złego
So gru 09, 2017 8:38 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Opuszczone Królestwo
(Posty: 24 / 80.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Wschodnie Pustkowia] "Miłe" złego początki...
(Posty: 24 / 80.00% postów użytkownika)
cron