Profil użytkownika Herse

Avatar użytkownika
[Ta karta nie została jeszcze zaakceptowana]

Ogólne

Potęga:
Imię: Herse Mia'mare Astra
Rasa: Krydiana
Wiek: 35 lat


Aura



Wygląd

Herse nie wygląda jak typowa przedstawicielka swej rasy. Ma jaśniejszą skórę niż inne krydiany, dlatego jest często mylnie brana za driadę. Słońce jednak powoduje zaczerwienienia. Jej oczy są w kolorze liści, przez które prześwieca słońce. Brwi są trójkątne i niezbyt gęste. Nos ma okrągły i mały, tak samo zresztą jak usta. Jej czarne włosy są zazwyczaj uczesane w bardzo dziwny sposób. Herse usztywnia je i wykrzywia całe pasma, tak więc są one niczym konary drzew. Jej piersi i biodra nie są zbyt duże, ale rozmiarem współgrają z drobną sylwetką. Jej ręce są raczej szczupłe i pozbawione włosów (jak całe jej ciało zresztą). Małe dłonie zazwyczaj są szorstkie. Naturianka mierzy tylko ... (Około 160 centymetrów), a waży półtora kamienia (około 60 kilogramów). Ubrania tworzy tylko z naturalnych tworzyw. Jej suknia, utkana z włókien trawy, od pasa w dół wygląda jakby była niedokończona. Miliony włókien zwisają luźno aż do ziemi. Jest to jednak celowy zabieg, dzięki któremu strój nie hamuje ruchów. Jej głowę zdobi diadem, także trawiasty i powyginany jak jej włosy.


Charakter

Młoda krydiana jest krótko mówiąc dzika. Nie lubi kiedy ktoś jej coś narzuca. Chętnie nagina zasady na swoją modłę. Jest silnie związana z naturą. Najbardziej upodobała sobie suchą ziemię, skały i niskie sosny. Z wielką łatwością wyraża swoje emocje. Stroni jednak od nieznajomych. Jet raczej wybuchowa. Rzadko odczuwa smutek. Najczęściej jest szczęśliwa lub wściekła. Zazwyczaj uspokaja się bardzo szybko i nie jest zbyt pamiętliwa, ale bywają takie momenty, kiedy jej gniew zdaje się nie mieć końca i utrzymuje się kilka dni. Bardzo lubi rzeczy, które są miękkie lub nowe. Największą chęć czuje jednak do koszul. Kiedy widzi obcego, najpierw zawsze popatrzy na nią, potem na twarz i dopiero na resztę ciała. Jest raczej optymistką, ale cierpi, kiedy widzi jak ktoś niszczy przyrodę, która należy do niej. Resztą świata się nie przejmuje. Ktoś może niszczyć dęby, czy inne drzewa, ale jeśli tknie się sosny... Może liczyć na zemstę Herse.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Raczej wytrwały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Dobry słuch, Czuły nos, Wyostrzony smak, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Niezbyt bystry, Niezbyt błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Mowa nocnych zwierząt oraz sosen [Z]
Podatność na światło słoneczne [S]

Umiejętności

Medycyna [O] Potrafi leczyć ludzi za pomocą ziół, bandaży lub innych instrumentów.
Taniec [W]
Walka dzidą [O]
Przetrwanie w dziczy [W]
Wspinaczka [P]
Tkanie [P]
Biologia [P]
Gra na flecie [P]
Kradziejstwo [P]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz

Wilk Mezimamati
Duży, czarny wilk o zielonych ślepiach. Najbardziej zaufany żołnierz w jej zwierzęcej armii. Zjawia się zazwyczaj po kilku sekundach od wezwania, niezależnie od odległości. Potrafi bardzo szybko biec. Czasem pozwala swojej właścicielce na podróżowanie na jego grzbiecie.

Historia

1. Tancerka nocy - Historia Darkarii (narodziny Herse)

Młoda Darkaria siedziała właśnie w swojej jaskinii, niedaleko Lasu Driad. Ściemniało się. Ona była już w zaawansowanej ciąży. Nawet nie pamiętała z kim. Wszyscy zawsze uważali ją za wariatkę, ale ona po prostu była wyjątkowa. Wykonując twgo dnia swoje standardowe zajęcia, posłyszała muzykę. Bardzo często widziała lub słyszała nieistniejące rzeczy. Natychmiast wybiegła z domu i pobiegła w kierunku źródła dźwięku. Jak się domyślała nikogo tam nie było. Płynął strumyk, drzewa kołysały się na wietrze, gwiazdy błyszczały. Krydiana jednak całą sobą wyczuwała magię tego miejsca. Postanowiła ubarwić je swoją energią. Zaczęła wykonywać chaotyczne ruchy, dając się porwać urojonej muzyce. W jej oczach niebo barwiło się na wszystkie kolory. Dźwięki w jej głowie rozbrzmiewały. Skóra zaczęła mocniej wszystko odbierać. Czuła niewyobrażalną harmonię i jedność z wszechświatem. Nagle poczuła potrzebę, żeby zmienić to miejsce w idealne. Za pomocą magii ukształtowała to miejsce. Małe kamienie ułożone w krąg. Pośrodku nich większy i bardziej błyszczący. Tamując koryto starej rzeki, wykopała nowe tak, aby otaczała całą polanę. Wszędzie rosły fioletowe kwiaty, błyszczące w księżycowym świetle. Potem usłyszała jak ktoś ją woła. Wołanie nie pochodziło z tego świata. Poczuła co musi zrobić. Wzięła odrobinę wody z rzeki, a potem weszła w kamienny okrąg. Wyrzuciła ciecz do góry, w niebo. Woda rozbłysnęła światłem w kolorze akwamaryny. Potem nagle zaczęła rodzić... Była zaskoczona... Tak jakby ogromny, niemal pękający brzuch nic nie znaczył. Poród był błyskawiczny. Trwał tylko kilka minut. Darkaria od razu potem wstała. Była silna i utrzymała się na nogach. Trochę zawiodła się na tym, że musiała zrobić tę nieoczekiwaną przerwę. Jej wzrok był nieco nieobecny, jakby kobieta widziała inny świat. Położyła dziecko na ziemi, a sama weszła na najwyższy z kamieni. Teraz kiedy już zaczęła rytuał, to musiała go skończyć. Wciąż czuła ogromną miłość do małej... Ale szczęście matki i zjednoczenie ze światem było przecież sprawą priorytetową. Uniosła głowę w górę i poczuła dotyk. Otworzyła oczy i zobaczyła łapę. Ziemia zaczęła drżeć, woda błyszczeć, a wicher wyrywał drzewa. Na czole i sercu poczuła ucisk.
- Prasmok mnie wzywa, a ja się z nim zjednoczę. - powiedziała nie zwracając żadnej uwagi na córkę, która leżała obok na ziemi. Jej ciało uniosło się do góry i zrobiło się jasno jak w dzień. Wtedy Darkaria zaczęła zamieniać się w błękitny dym. Większość uleciała ku niebu, tworząc gwiazdę. Część została na ziemi, pokryła polanę pyłem, a w uszach małej rozbrzmiał szept. "Żegnaj Herse, będą próbowali cię zmienić, ale ja wiem kim jesteś. Pamiętaj. A twym nazwiskiem będzie Astra, bo twoja matka stała się gwiazdą, kocham cię". Matka nie sądziła, że córka zrozumie co mówi. Ta jednak zakodowała tą wiadomość w sercu, duszy i umyśle.

2. Me imię jest Herse - Historia Kylii

60-letnia już Kylia siedziała w swoim pokoju razem z Miandrą, sową, która pamięta absolutnie wszystko. Ona też pamięta pewne zdarzenie sprzed 15 lat, kiedy jej pani znalazła dziecko... Było to w pewnym niezwykłym miejscu, które nie pochodziło z tego świata... Pani przygarnęła je i traktowała jak własne. Nazwała je Mia'mare Rias.
- Ehh... Nie wiem co robić z tą dziewczyną... Ma już 15 lat i powinna się rozwijać, a ona wymyka się z domu przed zmierzchem i wraca o świcie. Nie mam nerwów, żeby się z nią kłócić. Biega z jakimiś elfami po drzewach albo strzela z procy do celu, z tymi ludźmi z pobliskiej wsi. - mówiła Kylia po sowiemu.
- Ale ludzie chodzą spać w nocy... - odhuczała Miandra.
- Wiesz... Żeby przeżyć przygodę z taką dziewczyną jak Mia, nie jeden zarwał by noc. Patrz, już świta.
Drzwi do chatki odchyliły się cicho, wpuszczając trochę światła do chatki. Mia wślizgnęła się do domu, zamykając za sobą drzwi.
- A gdzie to się było moja panno?! - spytała Kylia, odrobinę głośniej niż chciała.
- Znowu mnie obgadujesz? Strzałeczka Mian - powiedziała Mia, wchodząc do chatki pewnym siebie krokiem.
- Posłuchaj Mia, należy mi się szacunek, a jeżeli nie przestaniesz wymykać się z...
- Po pierwsze, to jestem Herse, a po drugie nie udawaj kogoś kim nie jesteś! - powiedziała władczo.
- Jak śmiesz tak do mnie mówić?! - krzyknęła starsza. Nie rozumiała, jak ta smarkula może gardzić tym wszystkim co jej dała. Miała dom, rodzinę, możliwości... Ale ta wolała wykorzystywać to wszystko na zabawianie się z jakimiś obcymi facetami. Czy ona naprawdę nie wie, jacy są faceci? Przecież to zwierzęta, które gdyby mogły, rzuciłyby się na nią.

***

Minęło kilka następnych lat, a obie kobiety robiły to, co wcześniej. Herse była na nastęonej nocnej wyprawie, a jej opiekunka po raz kolejny rozmawiała z Miandrą.
- Mówię ci, mimo zastosowania twoich rad, moje relacje z córką wcale się nie poprawiły. Nadal zastanawiam się jakim cudem dowiedziała się o tym, że tak naprawdę nie jest moją córką. Oczywiście zamiast dostrzegać tego dobre strony, ona oczywiście zaczęła wyciągać te złe, że ją okłamywałam, nadałam jej imię sprzeczne z jej naturą, ale co ja miałam zrobić? Przecież nie wiedziałam jak ma na imię... A ona jeszcze chce się wyprowadzić...
- To czemu jej nie pozwolisz? Ma już te 20 lat, czemu nie?
- Sama nie wiem... Dalej czuję się za nią odpowiedzialna...

3. Niewidzialna strażniczka

Herse już jako 25 letnia kobieta siedziała w swojej grocie czekając na zachód słońca. Zastanawiała się co zrobić ze swoim życiem... Od kilku lat broniła tego magicznego miejsca, które znajdowało się niedaleko jej nowego domu. Nie wiedziała, że urodziła się w tym miejscu. Znajdowało się ono pośrodku sosnowego zagajnika, a jej grota na jego obrzeżu, u podnóża gór. Właśnie koło jej mieszkania rosła najstarsza sosna w tym lesie. Herse nieoficjalnie obwołała się panią tego miejsca,na to drzewo traktowała jak tron.
- Pani! - zahuczała sowa - Jakiś człowiek tu idzie.
Krydiana poderwała się. Już kilka lat temu zaprzestała zbliżania się do ludzi. Wyszła na zewnątrz. Ukrytej w ciemności, praktycznie nic nie mogło zdradzić. Naturianka bezgłośnie przeskakiwała z drzewa na drzewo. Po jakimś czasie znalazła intruzów. Trzech mężczyzn szło przez las. Nie robili nic złego, ale Herse postanowiła ich śledzić. W końcu żadna istota nie zaglądała tu od długiego czasu. Złapała mocniej nierozłączną dzidę i patrzyła. Po chwili przybysze wyjęli miecze i zaczęli się pojedynkować. Herse wzięła ten nocny trening w terenie za prawdziwą walkę, ale dalej się nie poruszała. Cała trójka była taka męska i przystojna... Można by się było zakochać... Dwóch jednak widocznie się różniło. Byli ubrani tylko w białe spodnie i nie było na nich ani włoska. Ten trzeci wyróżniał się jaśniejszym kolorem skóry, owłosieniem i tym, że oprócz spodni nosił koszulę. Zwierzęta nie pozostały obojętne na tą walkę. Jeden z mniejszych wilków rzucił się na walczących. Ten z koszulą odepchnął pozostałych i ruszył z mieczem na wilka. To wystarczyło, żeby zdenerwować krydianę. Po chwili była już kilka drzew bliżej. Kiedy znalazła się dokładnie nad białoskórym, zakrzyknęła :
- Wynoś się z mojego lasu!
Stojący na uboczu mężczyźni uśmiechnęli się z ulgą. Herse jednak skupiła się głównie na białoskórym, który zaczął wymachiwać mieczem do góry i krzyczeć, żeby stawić się do pojedynku. Krydiana z wielką chęcią przyjęła wyzwanie. Zeskoczyła z drzewa i bezszelestnie wylądowała. Mężczyzna stał do niej tyłem, jakieś 5 metrów dalej. Ta więc podeszła kawałek, dźgnęła go czubkiem dzidy i odskoczyła. Zaskoczony białoskóry odwrócił się machając ostrzem. Dostrzegł krydianę, stojącą na ugiętych nogach, gotową w każdej chwili zaatakować. Po chwili zaśmiał się głośno.
- Słyszałem, że jest tu potężny strażnik, ale widzę że moi informatorzy zawiedli. - jego przyzwyczajone do ciemności oczy dostrzegły już, że rogi są tylko imitowane. Krydiana kolejny raz dźgnęła go koniuszkiem swojej dzidy i odskoczyła, jakby myślała, że wybuchnie, czy coś. Nie walczyli długo... A mężczyzna w końcu zwyciężył. Leżał na Herse i trzymał miecz tuż przy jej gardle.
- I co ślicznotko? Dalej jesteś taka cwana?

Dane gracza: Herse

Nazwa użytkownika:
Herse
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Rubinento, Fikiria, Zenith,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Wt sie 29, 2017 7:57 pm
Ostatnia wizyta:
Śr lut 07, 2018 7:41 am
Liczba postów:
1 | Znajdź posty użytkownika
(0.00% wszystkich postów / 0.01 posty dziennie)
Ostatni post:
Nieobecności
So gru 23, 2017 12:16 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Księga Boskich Praw
(Posty: 1 / 100.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Nieobecności
(Posty: 1 / 100.00% postów użytkownika)
cron