Profil użytkownika Zilvah

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Zil'vah
Rasa: Niedźwiedziołak
Wiek: 30 mroźnych zim


Aura

Młoda hardo lśniąca aura objawi się przed Twymi oczyma niczym górskie szczyty wyłaniające się znad ściany lasu czy chmur. Ich żelazne stoki połyskują chłodnym metalowym blaskiem w świetle. Chociaż stal jest tu dominującym kolorem, pośród przykrytych śniegiem grani widać też niewielkie smugi barachitowych porostów. Na granicy nieboskłonu rozbłyskuje dość wyraźny topaz. W białym puchu zalegającym w pobliżu, dostrzec można niedźwiedzie ślady. Wśród mroźnego zimowego powietrza unosi się wyraźny zapach wilgotnej od śniegu niedźwiedziej sierści. Skały są niewiarygodnie twarde. Ich krawędzie ukazują się jako na przemian przytępione i wyostrzone srogim wiatrem, tak samo jak ich powierzchnie, które są kolażem gładkich i chropowatych połaci. Rosnące w szczelinach porosty są odmienne giętkie od nieustępliwych skał. Smak aury odpowiada jej charakterystyce. Jest wyraźnie pikantna z odcieniami goryczy. Jest też nieco lepka przypominając o sobie jeszcze chwilę po zakończeniu czytania emanacji.


Wygląd

Człowiek:

W tej postaci Zil'vah mierzy około czterech łokci (237,6 cm) i waży jakieś cztery centary (162,2 kg) co na niedźwiedziołaka z Dalekiej Północy jest raczej normą, choć mieszkańcy Alaranii mogą różnie na to spoglądać. Postury bardzo potężnej, wręcz byczej, o szerokich barkach, torsie i dłuższych kończynach. Muskulatura godna bogów, niczym wyrzeźbiona w kamieniu i przeniesiona na niego za pomocą magii, ciasno zamknięta pod szorstką i drapiącą w dotyku skórą. Wypchnięta dumnie pierś i umięśnione ramiona naznaczone są jaśniejszymi blizami po wilczych pazurach, pamiątkach z lat młodości, kiedy Zil'vah walczył ku ucieszy publiczności na arenie.

Twarz surowa, prostokątna, z lekko wysuniętą, kwadratową szczęką i grubo ciosanymi rysami, jakby ktoś rzeźbił ją z ogromną siłą. Ściągnięte, ciemno-brązowe brwi nadają mu nutę awanturnika, rzucając lekki cień na przymróżone oczy. Te barwą przypominają roztopione srebro i mieszczą się po obu stronach kształtnego nosa ze spazistą nasadą. Usta pełne i lekko wykrzywione, otoczone gęstą i krótko przyciętą brodą, zapiętą w dwa, małe warkocze swobodnie puszczone ku dołowi. Sama mimika jest dość sucha i twarda, jakby wyrażanie większych emocji nie było możliwe przez barbarzyńskie instynkty.

Uzębienie dalkie od ludzkiego. Chociaż ich liczba sięga trzydziestu dwóch, zęby niedźwiedziołaka są typowo zwierzęce. Trzonowce szersze i grubsze, ich krawędzie nadpiłowane, a powierzchnia płaska do lepszego rozcierania pokarmu. Kły o wiele bardziej masywniejsze i ostrzejsze w kształcie odwróconych kropel. Wypełniają całą resztę ust, w raz z miejscem na siekacze, których Zil'vahowi brak. Z tego powodu dieta barbarzyńcy składa się tylko i wyłącznie z mięsa.

Włosy dość długie, barwy ciemnego dębu, sięgające łopatek. Zadbane i regularnie przycinane, by nie zalągły się pchły oraz wszy. Ich górna część zaczesana jest do tyłu i tam spięta matową wsuwką. Pozostałe swobodnie opadają na plecy lub w ostateczności związane są w koński ogon. Reszta owłosienia jest śladowa i prawie wogóle nie rzuca się w oczy. Jest nią cienista fala na górnej części muskularnego torsu oraz podbrzuszu, a także smugi na przedramionach i łydkach. W pozostałych częściach ciała Zil'vaha wysptępuje zerowe owłosienie.

Ubiór skromny, lecz dopasowany do realiów życia i osobistych przyzwyczajeń. Luźne, skórzane, workowate spodnie z mocniejszą płachtą na udach i biodrach, spięte rzemiennym pasem ze srebrną klamrą w kształcie sowiej głowy ze skrzydłami. Dodatkowo drugi pasek, cieńszy i ze zwykłą sprzączką, który owija się wokół bioder barbarzyńcy zaraz pod pierwszym. To właśnie do niego przydroczony jest dwuręczny miecz niedźwiedziołaka, stanowiący jego jedyny ekwipunek w podróży. Brak jakichkolwiek koszul, płaszczy czy ponczo. Mężczyzna ich nie uznaje, niezależnie od sytuacji. Na nogach skórzane buty z wysokimi cholewami i grubą podeszwą, mocowaną na gwoździe.

Głos donośny, gruby i stanowczy. Wydawałoby się, że nie znoszący sprzeciwu, ale to tylko złudzenie. Zil'vah, choć mówi dość wolno, nie jąka się, a słowa wypiowada płynnie. Każdy więc może go zrozumieć. Chód sztywny, a stawiane kroki pozbawione dworskiej gracji. Mimo to widać, że porusza się pewnie i zdecydowanie, nie znając strachu na zagrożenie, które może na niego czekać.

Niedźwiedź:

Wyprostowany osiąga wysokość dwóch sążni (356,4 cm) i waży jakieś siedemnaście centarów (689,35 kg) co czyni go dość potężnym, nawet jak na niedźwiedziołaka. Zwalistej postury, szeroki, o wyjątkowo grubej i twardej skórze, której nie przebije pierwszy lepszy strzelec. Futro miękkie, aksamitnie czarne z wybieloną łatą na brzuchu, lecz króciutkie jakby świeżo po strzyżeniu. Cała sylwetka niemal pozbawiona tłuszczu na rzecz mięśni, pięknie zarysowanych pod płachtą z krótkiej sierści. Szczególnie uwydatnione są tu ramiona i uda. Szyja krótka i gruba, na której osadzona jest duża, okrągła głowa z podłużnym pyskiem pełnym ostrych zębów. Sama czaszka jest dość wklęsła, ze spadem na nosie i płaskim czołem, które może posłużyć w ostateczności do staranowania przeciwnika. Oczy małe, barwy roztopionego srebra osadzone głęboko w oczodołach są lekką niedogodnością, zmniejszają kąt widzenia niedźwiedziołaka, ale też szansę wroga na ich wydłubanie. Szczyt głowy należy do pary okrągłych uszu, czarnych na zewnątrz i zaróżowionych w środku. Potężne kończyny, górne jak i dolne kończą pięciopalczaste łapy, zwieńczone ostrymi, zakrzywionymi pazurami.

W tej formie Zil'vah przebywa bardzo rzadko. Najczęściej jednak podczas górskich wędrówek i polowań, gdzie zwierzęce zmysły i zachowania są bardziej przydatne niż te ludzkie.


Charakter

Charakter Zil'vaha można opisać jako dziki i trudny do przewidzenia. Mężczyzną w dużej mierze kieruje zwierzęcy instynkt przetrwania, sprowadzając go tym samym właśnie do roli zwierza z ludzką podświadomością. Najlepiej rozumie język siły, więc by narzucić mu swoją wolę trzeba go pokonać w walce. Inne sposoby mogą przynieść niespodziewany efekt. Kompletnie nie wie jak zachowywać się w sferach wyższych od biesiad, do których zasiadał wraz z całym klanem, podobnych mu charakterów. Mięso, które jest podstawą jego diety, je rękoma lub prosto ze źródła jako czarny niedźwiedź. Tym, co upodabnia go do ludzi jest słabość do piwa. Sam nigdy nie zacznie, ale w towarzystwie może się okazać, że beczułka to o wiele za mało na istotę z takim apetytem. Z manierami również u niego średnio, ale w kończu czego się można spodziewać po barbarzyńcy.

Nie zna uczucia strachu. Od małego uczony był do przeciwstawiania się mu z szeroko otwartymi oczami i z mieczem w ręku. Niektórzy nazwaliby go szaleńcem, ale przecież w każdym szaleństwie jest metoda. Jego polega na nieustannej walce z własnymi słabościami, doskonaląc tym samym nie tylko ciało, ale i umysł. Odważny niczym lew, nie boi się podjąć wyzwania, nawet jeśli szanse na zwycięstwo maleją z minuty na minutę. Ciężko odciągnąć od raz obranej ścieżki, ze względu na jego stalowy upór. Biada temu, kto nazwie go tchórzem.

Wobec płci pięknej uprzejmy, choć zdystansowany. Uwielbia jej imponować swoją siłą, lecz nie jest nachalny, jeśli to kobieta nie jest nim zainteresowana. Wtedy poprostu odpuszcza. Nie jest to zbyt skomplikowany umysł. Brak mu romantyczności, co nadrabia spontanicznością w postaci szczerych i nie do końca udanych prezentów. Zawsze stara się pomagać, ale nie wyręczać. Chyba, że sytuacja go do tego zmusi. Ciężko mu wyrażać inne emocje po za gniewem i obojętnością, ale stara się jak może.

Lekko tępawy, co większość kobiet uważa jednak za zaletę niż wadę. Zil'vah nie może wykonywać dwóch rzeczy na raz. Musi skupić się na jednej, odrzucając drugą. Inaczej sam się pogubi. Powierzając mu zadanie nie wymagajmy od niego zbyt wiele. Mimo to w rozmowie potrafi dotrzymać kroku, jeśli temat łapie się w zakres jego zainteresowań. Przyswajanie nowej wiedzy idzie mu opornie, dlatego większą uwagę skupia na poszerzaniu tej posiadanej. Jest analfabetą i jedyne co potrafi przenieść i odczytać z papieru to własne imię.

W walce honorowy i nie ucieka się do brudnych sztuczek, jedak ciężko mówić, że starcie z nim było na wyrównanych szansach. Zil'vah nie markuje ciosów, zawsze uderza z całej siły, czasami nie zdając sobie sprawy z tego jak dużo jej posiada.

Szczery i prawdomówny, choć nie wynika to z przekonania czy wewnętrznej potrzeby bycia dobrym, a ograniczonego intelektu. Nie musi się wtedy starać i wymyślać obejść tylko powie jak jest, nie przejmując się zdaniem innych. W towarzystwie dość rozmowny, nawet żartujący, potrafiący słuchać i być podporą w trudnych chwilach.

Atrybuty

Krzepa:Stalowe mięśnie, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Bardzo szybki, Niedokładny,
Percepcja:Czuły słuch, Wyostrzony węch, Wyostrzony smak,
Umysł:Tępy, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany,

Cechy specjalne

Mowa zwierząt [Z]Jako niedźwiedź, Zilvah jest w stanie porozumiewać się z innymi stworzeniami, zamieszkującymi Alaranię. Szczególnie łatwy kontakt nawiązuje on z innymi niedźwiedziami, które wyczuwają w nim jednego ze swoich.
Nieobliczalny [W]Wyprowadzony z równowagi lub otumaniony przez bitewny szał potrafi stanowić poważne zagrożenie dla najbliższego otoczenia. Nie sposób go wtedy kontrolować i lepiej zniknąć mu z drogi, by nie zrobił czegoś, czego mógłby później żałować.
Siłacz [Z]Lata treningu i walk wyrzeźbiły jego ciało, nadając mu olbrzymiej siły, z którą jest w stanie miażdżyć ludzkie czaszki. Nie wiele jest osób, mogących mu w tym dorównać, dlatego siłowanie się z nim na rękę nie jest najlepszym pomysłem.
Odporny na mróz [Z]Świetnie znosi niskie temperatury, zima nie stanowi dla niego przeszkody by normalnie funkcjonować, a samotne wypady w góry z nagim torsem są u niego na porządku dziennym.

Umiejętności

Walka mieczem [W]
Walka wręcz [W]
Parowanie [O]
Kowalstwo - Teoria [O]
Płatnerstwo - Teoria [P]
Polowanie [W]
Przetrwanie [W]
Pływanie [P]
Medycyna [P]
Wspinaczka [O]
Taniec plemienny [O]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Urodził i wychował się na Dalekiej Północy wśród niedźwiedziołaków z plemienia Gromowładnych, których ryk był w stanie sprowadzić straszliwe lawiny. Od pierwszych tygodni życia nie miał wcale łatwo - matka zmarła przy porodzie, a ojciec, surowy i nieugięty wojownik obwinił za to jego, zamieniając życie chłopaka w istne piekło. Zil'vah spędził na progu własnego domu więcej czasu niż wszystkie bezpańskie kundle razem wzięte. W myśl wojowników, każdy mężczyzna musi nauczyć się ignorować strach, a także być gotowym do walki z otaczającą ich przyrodą. Niektórzy brali to zbyt dosłownie i hartowali swoje ciała do granic możliwości. Wśród takich znalazł się właśnie Arot, ojciec Zil'vaha, który każdego świtu wypędzał syna przed dom w samych portkach i porcją mięsa na przeżycie na cały dzień. Na Dalekiej Północy nigdy nie słyszano o lecie czy choćby wiośnie. Zima skuwała tu każdy dzień, a nie topniejący śnieg przybywał z minuty na minutę, pomnażając granice tej dezdusznej krainy. To właśnie w takich warunkach przyszło żyć zmiennokształtnemu. Ojciec chłopca nazywał to hartowaniem organizmu i szkoleniem, ale dla większości było to poprostu znęcanie się nad synem. Zil'vah spędzał długie godziny na śniegu, starając się wytrzymać jak najdłużej, mając do dyspozycji tylko to, co znajdzie. Rozpalać ognień nauczył się stosunkowo szybko, lecz równie szybko porzucił tę sztukę na rzecz polowań, z których otrzymywał warstwy ochronnego tłuszczu. Posługując się mową zwierząt i niedźwiedzimi zmysłami, polował z upartością osła, nawet jeśli zdobycz już dawno uciekła - znajdywał nową. Z czasem zaczął też ignorować mróz, potrzeby rozpalenia ognia zamienił na zdobywanie pokarmu i świeżej wody. Z czasem z czystym sumieniem i przekonaniem mógł podziękować ojcu za te wszystkie okropności, które na niego zsyłał.

Kiedy miał dziesięć lat, ojciec oddał go do terminu u kowala, by ten zrobił z chłopaka prawdziwego mężczyznę. To właśnie ciężka praca ponad własne siły ukształowała ciało Zil'vaha, którego dziś nie musi się wstydzić. W ogniu i pocie zajmował się obróbką stali i żelaza, które dźwigał na własnych barkach, przezwyciężając ból. Niestety siła, którą rozwinął szybko zaczęła mu to utrudniać. Kute przez niego blachy były nierówne lub pogięte, a miecze, zdarzało się, pękały pod młotem, który dzierżył. Stało się wtedy jasne, że kowal z niego będzie marny, ale podstawy z zakresu teorii opanował. Podobnie jak walkę mieczem. Ojciec trenował go w każdej wolnej chwili, od czasu, gdy Zil'vah miał dość siły, by go unieść. Niezliczone są godziny, które chłopak spędził wymachując bez celu kawałkiem żelaza, zamieniając to z czasem na pełne i świadome odruchy. I choć nauka szła mu opornie, jego siła i determinacja nadrabiały wszystko inne. W końcu zabrakło w plemieniu równieśnika, mogącego dorównać niedźwiedziołakowi w sile ramion.

Swoje nowe umiejętności został zmuszony zastosować nie wiele później. Gdy miał piętnaście lat, jego wioskę zaatakowało wrogie plemię wilkołaków. Skryci pod odsłoną nocy, wybrali moment, kiedy wojownicy byli na polowaniu, a kilka chat i namiotów bronili starcy i młodzieńcy w połowie szkolenia. Jednak mimo przewagi liczebnej, niedźwiedziołaki nie dały tak łatwo za wygraną. Trupy padały po obu stronach, zbici w grupy młodzieńcy byli na tyle silni, by odpierać pojedyńczych intruzów, ale na całą watachę nie mieli szans. Zepchnięci w las, próbowali uciekać z tym, co złapali w ręce, lecz nie uszli zbyt daleko, kiedy ich otoczono. Wśród nich walczył właśnie Zil'vah, który z ojcowskim, dwuręcznym mieczem położył trzech wilkołaków, dopełniając proces dorastania i stając się mężczyzną. Niestety to nie wystarczyło, by zwyciężyć. Pobity i zwiazany trafił do niewoli, gdzie robił za gladiatora na lodowej arenie klanu wilkołaków.

Trzy dni temu...

- I co ja mam z tobą zrobić? - zapytała Armelis, czwarty raz okrążając związanego przed nią niewolnika.
Mężczyzna wydawał się na wpół żywy, jego ramiona pokrywały smugi zakrzepłej krwi, uwydatniające głębokie bruzdy po pazurach, plecy zdobiły krwiaki po bacie, a oczy zamarły, wpatrzone w tylko sobie znany cel po drugiej stronie namiotu. Tylko unosząca się ze spokojem pierś wskazywała na to, że jeszcze żyje.
- Silny, przystojny, uparty jak tur - kontynuowała, ocierając pot z jego brzucha i dotykając brody. - Idealny materiał na męża. Tylko ten niedźwiedź w tobie wszystko psuje. Gdybyś był wilkołakiem to kto wie, może miałbyś u mnie szansę.
- Nie liczyłbym na to - odpowiedział jej hardo, unosząc dumnie głowę, lecz zaraz ją spuścił, czując na policzku wibrujące uderzenie pejcza.
- Nie przerywaj mi! - warknęła dziewczyna, odrzucając na bok narzędzie. - Pamiętaj, że jedno moje słowo i wracasz na arenę, umierać jak każdy inny z twojej parszywej rasy. To, że przyprowadzono cię do mnie, zawdzięczasz tylko i wyłącznie mojemu kaprysowi, który może ulec zmianie w każdej chwili.
- Rozumiem...
- Mało rozumiesz. Nic, tak naprawdę. Podobasz mi się, gladiatorze, ale twoje życie nie jest warte worka ze zbożem. Mimo to stałam się ciebie ciekawa. Jeszcze nikt nie przeżył tylu lat walcząc na naszej arenie. Prędzej czy później mój ojciec doprowadzał do śmierci niewolnika, ty zaś go ośmieszyłeś, nie zdychając. Dlatego należy ci się szacunek i nagroda. Noc z córką wodza będzie chyba odpowiednia, nie uważasz?
Zil'vah, niewolnik i gladiator, pojmany przez wilkołaki z klanu Czarnych Kłów zadarł wysoko głowę i spojrzał kobiecie w oczy, które miały jadowicie zielony odcień. Odkąd obudził się na arenie piętnaście lat temu te oczy towarzyszyły mu podczas każdej walki, uważnie lustrując każdy jego krok.
- Skąd pomysł, że cię nie zabiję? - zapytał, zerkając na gruby sznur, pętający jego kostki i nadgarstki. - Tylko to mnie powstrzymuje.
- Nie jesteś taki głupi - zaśmiała się Armelis, podchodząc do niego z niewielkim nożykiem, którym pozbyła się węzłów. - Namiot otoczony jest przez dwudziestu strażników, wszyscy w trakcie Przemiany, więc nawet jako niedźwiedź miałbyś duży problem, by ich położyć i zbiec.
- Zginąć w takiej walce będzie dla mnie prawdziwą nagrodą.
- Możliwe, ale wtedy nie przekonam się jaki jesteś - mruknęła zmiennokształtna, wyjmując spod łóżka dwuręczny miecz, który przez lata służył ojcu Zil'vaha. - Ale jeśli chcesz, możesz spróbować. Wystarczy, że wyciągniesz rękę, złapiesz za miecz i wybiegniesz w mrok. To jak będzie?
Na te słowa Zil'vah skoczył do przodu i sięgnął po ostrze. Miecz zawibrował w jego dłoni, a niedźwiedziołak oddał się temu przyjemnemu uczuciu, przecinając płachtę namiotu na pół. Czekające na niego wilkołaki zawarczały złowrogo i rzuciły mu się do gardła. W świetle księżyca błysnęła stal, krew skropiła podłogę, a krzyki i skowyty rozdarły ciszę nocy...

Obecnie...

Dane gracza: Zilvah

Nazwa użytkownika:
Zilvah
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Tivo,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Cz sie 03, 2017 7:06 pm
Ostatnia wizyta:
Śr gru 06, 2017 4:21 pm
Liczba postów:
16 | Znajdź posty użytkownika
(0.02% wszystkich postów / 0.12 posty dziennie)
Ostatni post:
Kompanio w stronę skarbu! (Ciąg dalszy)
Śr gru 06, 2017 4:21 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Opuszczone Królestwo
(Posty: 10 / 62.50% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Kompanio w stronę skarbu! (ciąg dalszy)
(Posty: 10 / 62.50% postów użytkownika)
cron