Profil użytkownika Lasota

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Lasota z Valladonu
Rasa: człowiek
Wiek: 23 lata


Aura

Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.


Wygląd

Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki jego szerokich ust unoszą się w prawdziwie dumnym uśmieszku, a wąskie, szare oczy mrużone są jak u pewnego siebie wielmoży. Bard ma szeroki nos - kontrastujący znowuż z ogólnie wąską twarzą - wysokie czoło i masywny, wygolony gładko podbródek. Pomimo naprawdę ciemnych brwi, jego opadające prosto, rozdzielone równym przedziałkiem włosy są ni to brązowe, ni szare, ale na pewno jaśniejsze, niż by należało. Ogółem wygląda to już dość niecodziennie i daje złudne wrażenie, będące zresztą tematem żartu - jakoby tego drania Lasotę począł mały troll i bardzo pijany elf, a ludzie wychowali z litości. Mimo wszystko, sam zainteresowany nigdy nie narzeka na swoje ciało. Lubi je widać tak bardzo, że nie boi się go ozdabiać, czego doskonałą oznaką jest wielki, całkiem udany tatuaż przedstawiający smoka, a sięgający od piersi do żeber po lewej stronie. Jakby na przekór losowi, bard zawsze ubiera się tak, by jeszcze bardziej zwracać uwagę na siebie i swoje sprzeczności anatomiczne. Przede wszystkim nie rozstaje się z czerwonym beretem z doczepionym piórkiem i równie krwawą w barwie, krótką przeszywanicą bez rękawów. Rękawy bowiem lubi mieć bufiaste na ramionach, a dalej - prążkowane lub jakkolwiek wzorkowane w możliwie najbardziej zaskakujące zestawienia kolorów. Uwielbia mieć czyste mankiety. Nogawice mogą być z tym jeszcze bardziej kontrastujące. Buty od zawsze ma te same, skórzane i sięgające do kolan, tak wytrzymałe, jak gdyby chroniły je co najmniej jakie zaklęcia. Przy pasie nosi niezliczoną ilość mieszków o sekretnych funkcjach, pochwę ze sztyletem i długi pokrowiec na flet. Biorąc pod uwagę całość, Lasota przypomina raczej zabłąkanego drwala po stażu w trupie błaznów, niż typowego muzyka. Chód ma pewny, dużo macha rękami, pierś zwykle wypina do przodu, a z twarzy rzadko kiedy znika mu wyraz nieograniczonej niczym pewności siebie.


Charakter

Gdyby chcieć określić go jednym słowem, którego zwykle używają jego kochanki, byłoby to proste a dosadne słowo "drań". Lasota jest niezdrowo wręcz pewny siebie i tym dosyć udatnie stara się emanować. Nie tylko ma już wyćwiczone swoje dumne gesty i miny, ale również we wszystkim co robi przejawia nieraz ryzykowną wiarę w swoje zdolności - czegokolwiek by one nie dotyczyły. Bez mrugnięcia okiem zagra z kimś obcym w kości o cały majątek, wda się w bójkę w obronie wartości, o których zwykle śpiewa, będzie się zakładał i próbował absolutnie wszystkiego, co nowe, nawet jeśli grozi to jawnym niebezpieczeństwem. Zawsze przy tym próbuje być cwańszy, niż potrafi, i wyciągać dla siebie same korzyści. Lubi oszukiwać. Nie zawsze jest szczery. Zdarza mu się zdradzać ludzi (i nie tylko), z którymi sypia albo znikać bez śladu, gdy tylko zapieje kur. Lubi na boku dorobić sobie w nie do końca legalny sposób, jeśli tylko trafi taką okazję, lubi układać sprośne pieśni, a jeśli śpiewa o cnotach, to zwykle śpiewa obłudnie. Zdarzało mu się kraść cudze utwory. Jest rozrzutny. Stara się za wszelką cenę przeżyć życie jak wielki pan, choć nieczęsto naprawdę ma pieniądze. Łatwo trwoni je na trunki, kochanki i kochanków oraz mniej lub bardziej zbędne jarmarczne błyskotki. Jest zapalczywy, i to niemal we wszystkim, co robi. Je jakby każdy posiłek był jego ostatnim, kocha jak błędny wariat, bije się jak mistrz potyczek (którym nigdy wszak nie był), kocha swoją muzykę, kocha taniec i świętowanie z prostym ludem. Widzi w sobie mistrza fletu i podrywu. Pijacki bohaterzyna. Jeśli go obrazić, uniesie się na kształt błędnego rycerza i zacznie żądać pojedynku. Bywa teatralny, a do jego szczerej strony nie tak łatwo dotrzeć. Jego życie to bieg, korowód, feeria barw i światełek - a przynajmniej wtedy, gdy nie leczy kaca albo ran po tym, jak dostał w zaułku w pysk za przechwałki. Bawi się życiem i ludźmi, nie respektuje zbyt wielu władz, nie zna się na polityce ani co bardziej złożonych prawach. Łatwo wpada w kłopoty. Zna dobre maniery, ale ujawnia je tylko wobec tych, wobec których czuje prawdziwy respekt. W innych przypadkach łatwo pomylić je z ironią i tanim flirtem.
Rzadko zdarza mi się tracić uśmiech z twarzy - dzieje się to zwykle w nocy, gdy siedzi sam, patrzy w gwiazdy i może być naprawdę sobą. W gruncie rzeczy wtedy właśnie czuje się tak samotny, jak gdyby pozostał na całym świecie sam jeden. Stąd też prawie zawsze szuka towarzystwa. Czyjegokolwiek.

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny, Raczej wytrwały,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Czuły słuch, Pozbawiony zm.mag.,
Umysł:Bystry, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Brzydki, Szarmancki, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Rozrzutność [W]Co zarobi, to wyda, zwykle w czasie krótszym, niż doba.

Umiejętności

Gra na flecie [M]
Śpiew [W]
Składanie rymów [O] Szła sobie gąska, ładna a wąska, spotkała drwala, teraz... wyzwala. Ciemiężonych. Elegancko.
Walka wręcz [P]
Okradanie [O]
Gra na lutni [O]
Jazda konno [O]
Kuglarskie sztuczki [P] Sztuczki z monetami. Podobne niezmiernie do prób kradzieży.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Żart o trollu i pijanym elfie jest mocno przesadzony. Lasotę urodziła prostytutka w Shari. Ojca nie znał, matki też nie. W pierwszych dniach życia trafił do czegoś na kształt przytułku, gdzie wśród bandy innych porzuconych dzieciaków kilku dobroczyńców próbowało zapewnić mu dobrobyt. Nie było łatwo. Nie mogło być łatwo w takich warunkach, nieraz gorszych niż w chłopskiej chacie. Wychowankowie przytułku, jakby nie patrzeć, kolejno wyrastali raczej na nędzarzy, łotrów albo dzieci ulicy. Lasota miał podzielić ich los. W wieku siedmiu lat był już jednym z tych, którzy rzucali kamieniami w gołębie, kradli bułki z kramów i gonili koty po rynsztokach, do przytułku wracając tylko na noc. Któregoś razu jednak - zrządzenie dobrych bóstw - zabłądził w gąszczu ulic. A zabłądziwszy, trafił na starca grającego na fletni. Starzec był ślepy, ale nie głupi, o czym mały nędzarz Lasota przekonał się z kolejną wizytą pod jego domem - z ciekawości zaczął go bowiem odwiedzać codziennie, w ścisłej tajemnicy. Stary muzyk odkrył przed nim nowy świat - świat wrażliwości, natury, dobra, poezji i muzyki. Właściwie to on nadał młodemu imię, w sierocińcu bowiem nazwano go po prostu Lasko. "Lasota", rzekł razu pewnego ślepiec. "To znaczy: pochodzący z lasu. Kochający naturę. Życie. Kochający wszystko, co go otacza". Taki miał stać się jego nowy podopieczny. W zamian za pajdę chleba dziennie nauczył Lasotę gry, prowadził go, by oglądał zamek i uczył się opisywać dla niego świat ładnymi słowami. Gdyby nie to, osierocony chłopak nigdy nie wyszedłby na ludzi. Sześć lat później dobry staruszek zmarł. Lasota na stałe zerwał z ulicą, porzucił miasto, które kojarzyło mu się tylko z niegodziwością i złym życiem, a w zamian odważnie ruszył do Valladonu - miasta, które dzięki opowieściom jego mistrza urosło w wyobraźni młodzika do rangi raju. Był młody, ale już wtedy postanowił, że nigdy nie da się złamać i zawsze pozostanie dzielny. Flet po starcu uczynił swoją tarczą i środkiem utrzymania. W nowym domu grywał na ulicach dla zarobku, odwiedzał wszystkie możliwe targi, poznawał smaki i zapachy nieznanych dotąd rzeczy. W końcu zarobił na własne ubrania i wtedy właśnie po raz pierwszy przeobraził się w barwnego ptaka, jakim został już na zawsze: po prostu nigdy nie było go stać na pełen komplet ubioru w jednym stylu. Z czasem nauczył się o sobie dwóch rzeczy: po pierwsze, że pewnością siebie wiele ugra, a po drugie, że piwo i zmysłowość to doskonałe połączenie. Jeszcze zanim osiągnął osiemnaście lat uważał się za wielkiego lowelasa, za co nie raz dostał w twarz. Przez jakiś czas nawet lubił się bić. Lubił być dziki i niepowstrzymany, lubił ryzyko - ale przede wszystkim uwielbiał zwyciężać. Na kilku zwycięstwach z tego okresu w pełni zbudował swoją dumę i niezachwianą wiarę w swoje możliwości.
W międzyczasie ciągle dużo grał i wkrótce okazało się, że ma do tego naturalny talent. Zaczął pobrzdękiwać również na lutni, uczył się znanych pieśni i układał własne. Z uwagi na fakt, że nigdy nie nauczył się pisać ani czytać, jego utwory pozostawały jednak niezapisane.
Po jakimś czasie uznał, że musi podróżować. Musi i basta. Wziął sobie na cel całe wybrzeże Oceanu Jadeitów, gdzie udało mu się poznać elfów. Ci dopiero wskazali mu właściwą drogę w muzyce. Od ich ballad zaczerpnął śpiewne, drżące trele w swoich pieśniach i to im podkradł nieco dworski sposób bycia - który jednak w jego wykonaniu zawsze pozostawał mało elegancki. Elfy zrezygnowały z towarzystwa Lasoty po kilku dniach wspólnej wędrówki. Był dla nich zbyt grubiański. W dalszej, samotnej podróży został dwa razy okradziony. Od tego czasu naprawdę nie przepada za elfami.
Przez kolejne lata doszedł do etapu, na jakim jest obecnie. Wiosen liczy sobie dwadzieścia i trzy, podróżuje po całym świecie, szuka przygód i inspiracji. Nie wydaje mu się, by gdziekolwiek mógł zatrzymać się na dłużej, choć często można usłyszeć go gdzieś w karczmie, jak śpiewa o poszukiwaniu celu żywota. Uparcie szuka kompana do przeprawienia się przez góry, do tych krain, których nigdy jeszcze nie widział. Poza tym korzysta z życia. Pije. Śpiewa. Występuje. Chędoży.
Czasami śni o wojaczce.
Do swoich początków absolutnie nie wraca. Nawet tytułuje siebie mistrzem z Valladonu, jak gdyby to tam rozpoczęło się jego prawdziwe życie.

Dane gracza: Lasota

Nazwa użytkownika:
Lasota
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Vertan, Mezzrat,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Śr lip 26, 2017 7:21 pm
Ostatnia wizyta:
N gru 17, 2017 5:17 pm
Liczba postów:
25 | Znajdź posty użytkownika
(0.03% wszystkich postów / 0.17 posty dziennie)
Ostatni post:
[Trakt] Rzecz o poecie i szlachetnym smoku
N gru 10, 2017 3:39 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Valladon
(Posty: 11 / 44.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Valladon] Hej, rewolta!
(Posty: 11 / 44.00% postów użytkownika)
cron