Profil użytkownika Lena

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Lena Deneb z klanu Mohave
Rasa: Centaur
Wiek: 29


Aura

Ciepło i łagodność biją od tej emanacji, choć jest ona płochliwa i nieco nieufna niczym nieokiełznane, dzikie stworzenie. Podczas jej czytania, wszystkie charakterystyki zmieniają się i mieszają między sobą, umykając na podobieństwo rozbrykanego źrebaka, zmuszając do większego skupienia i uwagi. Barachitowy wiatr bezgłośnie pędzi w dal. Ścigając się sam ze sobą, muska, trąca i zaczepia rozciągnięte wokół cynowe bezmiary łąk. Olśnione szafirem bujne łany roztaczają słodki zapach kwiatów. Nie widać tu żywej duszy, ale pośród nieskazitelnego na pierwszy rzut oka absolutu, można dostrzec ślady kopyt i wydeptane nimi ścieżki. Głębokie wgniecenia odcinające się ostrymi krawędziami od podłoża. Widać odsłonięte w ten sposób twarde kamienie, podczas gdy nietknięte, giętkie źdźbła traw kołyszą się na wietrze. Aksamitna gładkość łąki kusi do gonitwy aż po sam horyzont, podczas gdy sama aura jakby dodatkowo zachęca do beztroskiego rajdu przed siebie. Bryza przynosi ze sobą ostry i charakterny posmak wraz ze skrytymi w nim kwaśnymi niuansami. Ten zaś, podobny do miodu, przez chwilę pozostaje w ustach swoją lepkością.


Wygląd

Twarz dziewczyny w ogóle nie zwiastuje rasy innej niż zwykły człowiek. Nawet uszu nie posiada końskich, lecz drobne, ludzkie płatki, ozdobione kilkoma kolczykami. Owalną buzię o delikatnych rysach zamieszkują ciemnoróżowe usta i lekko zadarty nosek a brązowe oczy, ozdobione złotymi plamkami, otoczone są lasem gęstych, czarnych rzęs, spoglądając spod prostych, ciemnych i cienkich brwi.
Lena jest stosunkowo niewielka i wśród swojego gatunku należy do mniejszych osobników, wciąż jednak wzrostem przewyższa przeciętnego człowieka. Czubek jej głowy jawi się bowiem na wysokości około 220 cm, w kłębie natomiast mierzy około 150 cm. Głos ma dość wysoki, lecz nie piskliwy, a melodyjny, wskazujący na młody wiek.
Kobieca część jej sylwetki jest szczupła, lecz delikatnie wyrzeźbiona przez ciągły ruch. Jej skóra jest dość opalona, chociaż nie błyszczy słonecznym brązem, lecz sprawia wrażenie przydymionej, matowej. Szczupłe ramiona nie zwiastują siły która w nich drzemie, pozwalając dziewczynie naciągać cięciwę łuku niemal w nieskończoność. Skórzane rękawiczki bez palców chronią jej skórę na dłoniach, a ciasny skórzany gorset przytrzymuje piersi, gdy centaurzyca walczy lub trenuje. Długie złote włosy spływają zazwyczaj miękkimi kaskadami na jej ramiona i plecy, czasem tylko splecione w wysoki koński ogon lub długi warkocz. Dopiero gdy znajduje się w miejscach charakteryzujących się zimniejszym klimatem na plecy zarzuca długi płaszcz, okrywający również jej koński grzbiet aż po zad. Ludzka sylwetka dziewczyny z przodu kończy się znacznie poniżej bioder, płynnie przechodząc w pokrytą sierścią zwierzęcą pierś, a z tyłu grzbiet zaczyna się na wysokości kości ogonowej.
Końska część jej ciała jest proporcjonalna do sylwetki dziewczyny, jednak widocznie potężniejsza. Jej srokate umaszczenie od zawsze wyróżniało ją spośród innych. Nieregularne plamy sierści w kolorze bieli i soczystego brązu zajmują całą jej końską sylwetkę, przez co jej dwie przeciwstawne nogi (lewa przednia i prawa tylna) pokryte są ciemnobrązową sierścią, kończąc się czarnymi kopytami, a pozostałe dwie są białe, a ich kopyta lekko kremowe. Lena jest bardzo dumna ze swoich silnych nóg i nietrudno namówić ją do wyścigów. Szeroki, zgrabnie zaokrąglony zad pokrywa ciemnobrązowa łata sprawiając, że i bujny ogon, spleciony przy samej końcówce rzemykiem, ma taki sam kolor, odróżniając się mocno od złotych loków na głowie dziewczyny.


Charakter

Przy obcych jest zdystansowana, ostrożna i po ostatnich doświadczeniach dość nieufna. Cechy te jednak nie mają znaczenia, gdy deptane ciężkimi kopytami ciekawości nikną gdzieś z tyłu głowy. Potrafi wiele zaryzykować by zaspokoić głód wiedzy, który często wpędza ją w kłopoty, jednak z tych ratuje ją jej prostolinijność i życzliwe nastawienie do każdej istoty. Nie jest zbyt pewna siebie, zbyt wiele razy podcinano jej skrzydła, jednak nadal potrafi uparcie bronić swojego zdania, jeśli uważa że sprawa jest tego warta.
Gdy jest sama lub w zaufanym towarzystwie, jej postawa potrafi zmienić się o pełen obrót. Staje się wówczas beztroska i wesoła, a ruchliwa jak wiecznie skore do zabawy źrebię. Zaczepia, droczy się i szuka towarzystwa do wyścigów.
Jest pomocna, uczciwa i nieco naiwna, przez co zdarza się, że zostanie wykorzystana. Stara się jednak nie zmieniać swojego nastawienia, uważając że lepiej dać się oszukać kilka razy niż stać się podejrzliwym i przez całe życie wypatrywać podstępów i złych intencji u innych.
Doskonale rozróżnia dobro i zło, lecz nie ma zwyczaju nazywać czegokolwiek tym określeniem, a przy ocenie nie kieruje się obowiązującym prawem czy czyimś rozkazem, ale własnym umysłem i sercem. Nie jest żadną buntowniczką, po prostu akceptuje prawo tak długo, jak nie wchodzi jej w drogę. Nie znosi bezsensownych ograniczeń, głupiego lub co gorsza źle funkcjonującego prawa i tyranii, a na przejawy chamstwa, głupoty i arogancji reaguje dość gwałtownie. Stara się jednak nie szufladkować ludzi na podstawie kilku ich zachowań, zanim ich dobrze nie pozna.
Uwielbia biegać i każdy kto podziela jej zainteresowania oraz jest skłonny towarzyszyć jej w zabawie szybko znajduje miejsce w sercu dziewczyny. Lubi być sama, albo w wąskim gronie, nie przepada za tłumami. Chociaż będzie się śmiać i doskonale bawić wśród innych, odetchnie z ulgą, gdy znajdzie się sama, pod gołym niebem, z własnymi myślami. Nie stroni jednak od towarzystwa żadnej rasy, chociaż ze względów praktycznych lepiej dogaduje się z naturianami i elfami.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Niezłomny, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Błyskawiczny, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Kiepski węch,
Umysł:Bystry, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany,

Cechy specjalne

Mowa zwierząt [Z]Cecha rasowa pozwalająca jej na prostą komunikację z większością zwierząt, przy czym z ssakami porozumiewa się bezproblemowo, z ptakami z małym trudem (zwierzęta o wyjątkowo specyficznym umyśle, doprawdy), z pozostałymi na zasadach prostych i jasnych komunikatów, często niewerbalnych. Z tego powodu zwierzęta też naturalnie ufają jej i nie okazują wrogości.
Uwaga, idę! [W]Widzieliście kiedyś skradającego się konia lub inne kopytne stworzenie? No właśnie. Jak się ma cztery nogi i dwie ręce, sięga się ponad większość krzewów, a do tego ma całkiem ciężkie cielsko, niełatwo jest przemykać niepostrzeżenie. Chociaż stara się jak może, nie zmieni faktu, że pod jej kopytami zawsze szeleszczą liście i trzaskają gałązki, a budowa ciała nie zawsze pozwala na uchylenie się pod gałęzią. Innymi słowy, słychać ją, gdy się zbliża lasem.
Błyskawiczna [Z]W jej wypadku stwierdzenie, że staje się w biegu smugą kolorów nie jest przesadzone. Lena posiada wiele prędkości, ale jeśli naprawdę jej zależy na tym by przed czymś uciec, kogoś dogonić, lub po prostu pędzić przed siebie, potrafi tak wyrwać z kopyta, że nawet najszybsze centaury i inne kopytne istoty nie mogą jej dogonić. Niezwykle wytrwała w biegu, po nim jest mocno wyczerpana, ale tak samo szczęśliwa.

Umiejętności

Walka włócznią [P] Zna podstawy, standardowe chwyty i ciosy, jednak władanie bronią nie przychodzi jej naturalnie. Zdaje jej się zbyt długa, nieporęczna i zdecydowanie zbyt ciężka by nią ciskać.
Skradanie się [P] ważąc 650 kg, trudno być bezszelestnym, ale się stara. Najłatwiej przychodzi jej to na pustyniach, gdzie jest zaznajomiona z charakterem terenu.
Tropienie [P] węch ma kiepski, ale równoważy to spostrzegawczością i inteligencją. Na razie tropiła tylko zwierzęta, jednak okazuje się, że na zielonych ziemiach łatwiej odczytać ślady pozostawione przez podróżnych, więc i na ludziach trenuje.
Przywództwo [P] kształcona w kierunku dowodzenia ludźmi twardą ręką, lecz ona sama nie czuje się właściwą osobą do przewodzenia kimkolwiek
Polowanie [O] jako doskonała łuczniczka świetnie radzi sobie z polowaniem na każde zwierzę.
Biegi przełajowe [O] nie ma dla niej czegoś takiego jak trudny teren, jest tylko ten ciekawszy. Nie zwichnie nogi na stromych skałkach, nie potknie się o zdradliwe korzenie w lesie i nie poślizgnie na błocie.
Garbarstwo [O] jeden z podstawowych produktów przenaczonych na handel w oazie. Sprawnie oprawi zarówno węża i królika, jak i wielbłąda.
Przetrwanie [O] wychowała się w bardzo niesprzyjających warunkach i pod surowym przywódctwem.. Potrafi radzić sobie w trudnych sytuacjach i zazwyczaj wychodzi cało z opresji.
Poliglotyzm [W] do oazy przybywało wielu handlarzy z całej Alaranii, więc siłą rzeczy podłapała różne języki. Od zawsze porozumiewała się w mowie naturian, jednak nieobca jest też jej mowa elfów i powoli uczy się wspólnej mowy, chociaż czasem miewa jeszcze drobne pomyłki językowe.
Śpiew [W] mocny, lecz nigdy nie rozwijany talent. Śpiewa tylko, gdy sądzi, że nikt jej nie słyszy.
Targowanie się [W] handel był podstawowym źródłem bytowania Mohave, każdy członek klanu miał targowanie się we krwi.
Skoki przez przeszkody [W] nie tylko powalone w lesie drzewa, ale i snopy siana na polu czy nawet własnoręcznie zbudowane barykady
Łucznictwo [W] doskonale wyszkolona łuczniczka o dobrym oku. Poza tym, jak to cenatury mają w zwyczaju, nie stanowi dla niej problemu nawet celowanie i ostrzał w pełnym galopie.
Kopanie [W] ludzie walczą wręcz, a Luna wie za to, jak sprzedać kopniaka, by poważnie uszkodzić nawet osobnika o wiele większego od siebie. Sądzisz, że trzeba stać za nią, by oberwać z kopyta? Jesteś w błędzie.
Jazda wyczynowa [M] Luna eksploatuje swoje ciało jak tylko może, sprawdzając własne granice i naginając je, by osiągnąć jeszcze więcej. Jej ludzka i końska część stanowią dla niej jedność, doskonale kontroluje całe swoje ciało i zmusza je do największych dziwactw. Same wyścigi nie wystarczą, ona chce ścigać się wokół beczek, kręcić się wokół własnej osi nie odrywając kopyt od podłoża, hamować w miejscu z galopu i zmieniać w biegu nogę jak kobieta zdanie.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Łuk i kołczan ze strzałami [ZAC]Odziedziczone po matce dwa skórzane karwasze, które dzięki regulacji mogą być noszone zarówno na przedramionach jak i nadpęciach. W jednym skrywa się łuk, a w drugim kołczan, oba magicznie przemienione do momentu, w którym Lena zdecyduje się ich użyć.

Towarzysz


Historia

Urodziłam się w klanie Mohave, jako córka Jacoba Deneb, naszego przywódcy. Moja matka zmarła przy porodzie, a i ojciec zginął w walkach gdy miałam zaledwie pięć lat. Po nim, Ojcem klanu został jego brat, a mój wuj – Elijah Deneb, który wziął mnie pod opiekę.

Mohave liczą od piętnastu do czterdziestu osobników, w zależności od pomyślności, więc nie jest nas zbyt wielu. Nasze terytorium obejmuje Martwą Oazę na Wielkiej Pustyni Słońca oraz znaczną dla nas część piasków, kończącą się na Lwim Wąwozie. Nie jest to naturalne miejsce bytowania centaurów, jednak Ojciec mówi, że to tutaj przegoniono nas po walkach i ostatecznie zapałaliśmy miłością do tych nieprzyjaznych ziem. Jak można się domyślić zarówno żywność, jak i woda są towarem deficytowym, na szczęście nieufność Ojca do obcych nie rozciąga się na wędrownych handlarzy, z którymi wymieniamy skóry i broń na zapasy żywności i inne produkty. Hodujemy wielbłądy, konie i trochę bydła z wytrzymalszego gatunku. Wychowani na pustyni nie boimy się upałów, lecz w błędzie jest ten, kto sądzi, że nam nie przeszkadzają. Palące bezustannie słońce jest dla nas męczące tak samo, jak dla każdej innej istoty, jednak my po prostu nauczyliśmy się z tym żyć. Dzięki temu jesteśmy twardsi i wytrzymalsi, chociaż nieco drobniejsi niż centaury z zielonych ziem. Czasami niektóre odwiedzały nas z różnych powodów, nieliczne zostały, jednak nadal byliśmy raczej odizolowani od świata. Może dlatego, gdy kiedyś poznałam Nessusa tak uderzyła mnie nasza zaściankowość. Należał właśnie do tych nielicznych przedstawicieli naszego gatunku, którzy zapuszczali się na nasze tereny, mimo że pochodzili z zielonych ziem. On wówczas czegoś szukał, więc nie został długo, ale wystarczająco, by skusić mnie opowieściami o świecie, tak odległym mi i nieznanym. Był w moim wieku, więc szybko złapaliśmy wspólny język, a i znalazł sympatię w moim klanie, jako silny wojownik. Podejrzewam, że Elijah chętnie by go wciągnął do stada, nawet kosztem wydania mu za to jednej z dziewcząt, ale Nessus miał jakąś misję, o której był wówczas bardzo tajemniczy i w końcu ruszył dalej. Obiecał wpaść w drodze powrotnej, ale wówczas minęliśmy się z jakiegoś powodu, więc więcej go już nie zobaczyłam.

Dorastałam w okresie pokoju, nie zaznawszy nigdy wojny, jednak jej cień przenikał całą naszą codzienność. Nieustanne treningi i walki miały przygotowywać nas na nadejście wroga, którego nigdy nie widziałam. Powtarzano wciąż historie o najeźdźcach, okresie głodu, ucieczce z poprzedniego terytorium. Uczono nienawiści do ludzi, gdyż to oni byli winni śmierci mojego ojca, jednak ja nigdy nawet żadnego nie widziałam. Gdy patrzę na to wszystko z perspektywy czasu to widzę, jak bardzo wrogo nastawiony był mój klan to każdego intruza. Odizolowani na pustkowiach i tak rzadko mieliśmy nieproszonych gości, jednak każdy traktowany był z ogromną nieufnością i eskortowany do Ojca w celu wytłumaczenia swojej wizyty. Nie uczono mnie historii, tylko powtarzano opowieści o najeźdźcach, nie szkolono z geografii tylko kazano grodzić terytorium, a mową wspólną zaczęłam posługiwać się dopiero po.. dopiero później. Właściwie całe moje wykształcenie sprowadzało się do walki i strategii, a także przygotowywaniu mnie do przejęcia z czasem przywództwa nad klanem.. a właściwie do małżeństwa z kimś, kto będzie nim przewodził. Moje nazwisko miało jednak zachować ciągłość linii, a Elijah, chociaż był opiekunem surowym, dbał też o mnie jak o własną córkę i pilnował bym nie skończyła tylko jako żona.

Na męża wybrano mi młodego centaura, raptem kilka lat ode mnie starszego. Nazywał się Rafael Hadar i był naprawdę fajnym facetem. Sami rozumiecie, aranżowane małżeństwa różnie się toczą, z zasady wywołując niechęć u obu stron już z samego faktu przymuszenia do związku. Mój przyszły narzeczony okazał się być jednak miłym, odważnym, przystojnym i całkiem zabawnym mężczyzną i, z tego co mi wiadomo, on również nie wzbraniał się wcale przed wzięciem mnie za żonę. Jak każdy centaur w klanie, od dziecka uczył się władania włócznią i tarczą, taki był nasz styl walki. Oprócz tego szkolono jednak łuczników i po kilku nieudanych próbach opanowania przydługiej włóczni, jako dziecko ja również zgłosiłam się do grupy strzeleckiej, co okazało się być strzałem w dziesiątkę.

W wolnym czasie.. cóż, zazwyczaj nie spędzałam go z rówieśnikami, chyba że sami mnie znaleźli, a ja nie miałam dobrej wymówki by im odmówić. Jednak gdy byłam sama to biegałam. Biegałam tak daleko, jak nogi mnie mogły ponieść w jedną stronę, by zdążyć z powrotem przed zachodem słońca. Dorastając na pustyni przyzwyczajona byłam do niepewnego gruntu pod nogami, więc gdy później opuściłam te ziemie, okazało się że jestem jeszcze szybsza niż wcześniej, gdy ziemia nie umyka mi spod kopyt. Dodatkowo, gdy pewnego razu grupa handlarzy zatrzymała się w oazie na dłużej, poznałam pewien zachodni sposób jazdy wyczynowej. Polegało to głównie na pracy w pełnej kontroli ciała, zwłaszcza przy szybkich zwrotach i zrywach do galopu. Kryłam się z tym okropnie, gdyż okazało się że trenuje się w tym tylko konie, a Ojciec złoiłby mnie batem gdyby dowiedział się, że zniżam się do takich rozrywek. Sport ten urzekł mnie jednak od razu i na stałe zagościł w moim sercu. Sprawiał, że musiałam stawiać mojemu ciału nowe wyzwania, biec szybciej, być bardziej zwrotna, mieć idealną równowagę. I byłam w tym świetna. Nadal jestem, nieskromnie mówiąc.

Mohave osiągają pełnoletniość w wieku 20 lat, jednak pełnoprawnymi członkami klanu zostają dopiero po przekroczeniu 30 roku życia. Miałam 28 lat, gdy na poważnie zaczęto planować moje zaręczyny z Rafaelem i szczerze mówiąc zaczynałam się trochę denerwować. Coraz więcej czasu spędzałam więc sama. Gdy tylko wykonałam wszystkie swoje obowiązki i odbębniłam codzienny trening walki, uciekałam na pustynię. Brakował mi już tylko rok do stania się pełnoprawną członkinią klanu, gdy wpadłam w kłopoty. Nie zdarzało mi się to rzadko, jednak tym razem zrobiło się poważnie.

Aby sprawa była jasna, zasady w naszym klanie są dość.. surowe. Coś w stylu: oko za oko, ząb za ząb i śmierć za śmierć. Ja co prawda nikogo nie zabiłam, a jedynie poważnie zraniłam, jednak był to mój przyszły niedoszły narzeczony, a strzałę posłałam w niego umyślnie, w obronie człowieka. Nie wyglądało to najlepiej. Sama nie wiem jak dokładnie do tego doszło, wiem tylko, że trafiłam na niego i kilkoro innych cenaturów, gdy znęcali się nad jakąś ludzką dziewczyną. Wszystkich ich znałam i pierwszy raz widziałam taką agresję, taką pogardę i brak litości. I tak miała szczęście, bo pojawiłam się zanim w ruch poszły kopyta, ale dziewczyna była już ledwie przytomna, leżała w piachu, a oni krążyli wokół niej jak sępy. Nie wiem o co poszło, nie interesowało mnie to. Stającego dęba Rafaela powstrzymałam najpierw słowem, a później posłaniem pierwszej strzały w piach koło jego kopyt. Nie mogli mi zarzucić, że nie ostrzegałam. Kiedy jednak ponownie uniósł kopyta nad głowę drobnej niewiasty, strzeliłam. Dostał lekko w zad, do wesela (które się nie odbędzie) się zagoi, ale dramat zrobili z tego nieziemski. Na szczęście nie mieli przy sobie włóczni, bo z pewnością wymierzono by mi sprawiedliwość na miejscu. Uratował mnie element zaskoczenia i szybkość. Złapałam przestraszone dziewczę, przerzuciłam sobie przez grzbiet i puściłam się galopem przez piaski. Ostrzeżona karawana porzuciła niemalże puste wozy, konno uciekając z pustyni. Mieli szczęście, że pozbawione zdobyczy centaury najpierw poszły naskarżyć, nim zaczęli ich ścigać, nie wiem czy w ogóle do tego doszło, gdyż uwaga całego klanu skupiła się na mnie.

- Wygnanie? – powtórzyłam raz jeszcze, jakbym pierwszy raz słyszała to słowo. – Przecież jestem..
- Wiem kim jesteś, ale nie masz nawet 30 lat, w przeciwieństwie do Rafaela – Elijah przerwał mi z gniewem. Krążył wokół mnie po swoim domostwie, a ja jeszcze nigdy nie widziałam go takiego wściekłego. – Poza tym to, że jesteś moją bratanicą nie daje ci wcale więcej uprawnień, wręcz przeciwnie! Masz dawać przykład! Miałaś rządzić u boku Rafaela!
- Rafael to idiota, nie uprzedzałeś mnie o tym…
- To jest centaur! Postrzeliłaś Mohave w obronie człowieka! Niosłaś go na grzbiecie, jak jakiś muł!
- Zakopaliby ją na śmierć! – krzyknęłam w proteście, gdy wibrująca wokół wściekłość zaczęła mi się udzielać.
- No to co!? – wrzasnął mi w twarz, zatrzymując się w końcu, a ja zdębiałam.
- „No to co”? – spytałam już cicho, ale Ojciec tylko wpatrywał się we mnie wściekle, a ja miałam wrażenie, że pierwszy raz widzę go na oczy.

Na początku czułam się zdradzona. Na granicę ziem odprowadzały mnie wszystkie centaury, w tym ten idiota z ostentacyjnie obandażowanym zadem. I Ojciec. Mimo wszystko był moją jedyną rodziną i chyba do ostatniej chwili łudziłam się, że zmieni zdanie. Nie zmienił. A ja nie obejrzałam się drugi raz. I tak zawsze chciałam zwiedzić świat, a teraz wreszcie miałam do tego okazję.

Dane gracza: Lena

Nazwa użytkownika:
Lena
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Rain, Kimiko, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa,
Martwe postacie:
Ratri
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Śr lip 19, 2017 9:51 pm
Ostatnia wizyta:
N lut 25, 2018 6:48 pm
Liczba postów:
11 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
Ku bezpieczeństwu i szaleństwu
Wt wrz 25, 2018 12:49 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Dolina Umarłych
(Posty: 9 / 81.82% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Ku bezpieczeństwu i szaleństwu
(Posty: 9 / 81.82% postów użytkownika)
cron