Profil użytkownika Rufus

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Rufus Sichsel
Rasa: drakon
Wiek: 145 (wygląda na 40)


Aura

Emanacja o średniej sile, potęgą nie wyróżnia się z tłumu. Zamiast tego w pamięci pozostanie fakt, że nieczęsto zdarza się czytać aurę tak smutną i przygnębioną. Mimo wciąż młodego wieku i dość lśniącej powierzchni zdaje się być zużytą i smętną. W swej obojętności pozbawiona jest poświaty, jakby jej właściciel dawno zaniechał podejmowania jakichkolwiek kształtujących go decyzji. Żelazo jest tu głównym kolorem, który przykrył wszystkie inne, tak jak piach na arenie zaciera ślady wojowników, oglądającemu zostawiając jedynie w domyśle niegdysiejsze istnienie innych barw. Wokół panuje całkowity bezdźwięk, taki sam jaki unosi się na placu boju, gdy już nikt żyw niepozostanie. Zapach jest trudny do zidentyfikowania. Można być pewnym iż nie jest demoniczny, na myśl swoją wielobarwnością odrobinę przywodzi smoki, jednak typowo smoczą, ciężką wonią również nie jest. W odczuciach aura jest prosta i zdecydowana. Choć gnie się pod dotykiem, nie ucieka przed nim jawiąc się wyraźnie twardą. Jej krawędzie są przytępione przez los, tak jak wytarta i zmęczona powierzchnia, która teraz jest chropowata. W smaku uciążliwie wręcz słona i nieprzyjemnie lepka, długo pozostawia męczące doznania na ustach.


Wygląd

Mężczyzna w średnim wieku. Murzyn. Niewysoki - pięć i pół stopy wzrostu. Na czubku głowy dwa długie osełedce skołtunione w dredy i odpowiednio natłuszczone gęsim smalcem. Poza tym łysy. Czoło przecięte jedną poziomą bruzdą. Brwi nisko nasunięte na piwne, osadzone głęboko oczy. Spojrzenie smutne i puste. Szeroki, rozpłaszczony nos. Usta duże, wydatne. Pucułowaty. Mina zwykle obojętna, nie wyrażająca żadnych emocji. Nie nosi zarostu na twarzy. Bardzo dobrze zbudowany. Szerokie barki, masywne ramiona, wyrzeźbiony brzuch, nogi grube, stabilne jak katedralne filary. Postura masywna, kulturystyczna, zwarta, ale nie do pomylenia z krasnoludzką. Na lewym ramieniu wypalona żeleźcem nazwa szkoły gladiatorów „MORTIS”. Nie korzysta z hełmu, gdyż przy jego niskim wzroście mocno ograniczałby mu widzialność przy starciach z wyższymi przeciwnikami. Tors nagi. Na ramionach i rękach nosi zbroję drakonów, która jednak wygląda całkiem pospolicie, zupełnie nie przyciąga wzroku i trudno niewtajemniczonym rozpoznać jej pochodzenie i niezwykłe właściwości. Skórzany pas podtrzymuje ciemnozielone pludry. Na nogach proste, wysoko sznurowane sandały. Skóra całego ciała pozbawiona owłosienia i dokładnie natłuszczona, gdyż wojownik Colloseum musi się również świetnie prezentować. Na co dzień nie tryska energią. Porusza się ospale i powoli. Podczas walki jednak wszystko się zmienia. Spina wszystkie mięśnie, które wyraźnie uwydatniają się pod ciemną, błyszczącą od potu i oliwy skórą. Wygląda wtedy jak ściśnięta sprężyna, gotowa w każdej chwili wystrzelić. Jest szybki i ruchliwy, z bezpiecznego dystansu kąsa przeciwników bronią drzewcową. Długie stylisko i postawione na sztorc ostrze kosy bojowej w sumie mierzą ponad osiem i pół stopy. Zawsze przy pasie ma szeroki nóż rzeźnicki - używany, gdy walka przenosi się do półdystansu lub zwarcia.


Charakter

Spokojny, zawiedziony życiem melancholik. Zobojętniały na wszystko. Uzależniony od alkoholu. Sam z siebie mało rozmowny, ale umiejętnie pociągnięty za język odpowiada całkiem wylewnie, zwłaszcza jak jest wypity. Pesymista. Mimo natłoku czarnych myśli i braku jakiegokolwiek pozytywnego celu życiowego daleki jest od samobójstwa. Sam z siebie raczej nie podejmuje żadnych działań. Bierny, ale posłuszny rozkazom. Skrupulatny w wypełnianiu poleceń, ale niemal niezdolny do samodzielnego działania – wymaga krótkich, jasnych komend sterujących. Pokorny. Na większość spraw nie ma swojego poglądu i zdaje się na swoich zwierzchników. Ma pewne opory wewnętrzne przed krzywdzeniem niewinnych ludzi, ale odpowiednio charyzmatyczny przywódca da radę je przełamać. Nie odczuwa więzi ze swoją nową rasą. Prostoduszny. Jego ambicje ograniczają się do zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. Pogodzony ze swoim losem. Zapamiętały, bezlitosny, nieustępliwy i twardy wojownik. W boju czy na arenie nie szuka chwały ani bogactwa, tylko godnej śmierci. Wyprzedza go sława niepokonanego gladiatora Colosseum w Meot.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Dokładny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Wyostrzony węch, Pozbawiony zm.mag.,
Umysł:Otępiały, Niezbyt błyskotliwy, Słaba wola,
Prezencja:Poddańczy,

Cechy specjalne

Smocze oko [D]Cecha rasowa. Używając go, jest w stanie przechowywać wspomnienia, wyostrzać swój wzrok, analizować okolicę oraz przewidywać skutki w przeciągu ułamków sekund. Podnosi percepcję drakona. Przydatna gladiatorowi cecha. W trakcie walki pomaga przewidzieć ruch przeciwnika i odpowiednio wcześniej wykonać uniki.
Smocza krew [D]Cecha rasowa. Dzięki niej jest odporny na ciepło, a także potrafi porozumiewać się za pomocą myśli z innymi drakonami. Wiadomości wysłane w ten sposób słyszalne są przez wszystkich drakonów. Przelewając swą krew w ciało człowieka jest w stanie uchronić go przed śmiercią oraz zamienić w drakona.
Bezsenność [S]Od śmierci żony bardzo mało sypia. Męczą go wspomnienia nieudanego życia rodzinnego, przerwanego przez niezrozumiałą, głupią wojnę. Jedyne momenty snu jakie miewa to kilkunastominutowe drzemki w różnych porach doby, najczęściej zdarzające się, gdy odpoczywa po mocnym wysiłku fizycznym. Brak snu nie ma wpływu na wykonywanie czynności rutynowych (walka, praca w gospodarstwie), które weszły już w pamięć mięśniową. Natomiast działania wymagające myślenia są mocno utrudnione. Gdy nie pracuje ani nie walczy, nie może na dłużej utrzymać koncentracji. Ma problemy z zapamiętywaniem i ze zrozumieniem długich wypowiedzi. Uczenie się ograniczone jest tylko do wyrabiania w podświadomości nowych impulsów mięśniowych podczas długotrwałych ćwiczeń.
Alkoholik [S]Nie kontroluje się w tym względzie. Gdy już wpadnie w cug, to pijaństwo trwa kilka dni. Nie jest to nagminne. Zdarza się to głównie w okresach długotrwałej bezczynności i przychodzącego wówczas potopu złych wspomnień i czarnych myśli. Ponieważ jednak mężczyzna nikomu nie zwierza się ze stanu swojej duchowości, to nijak nie można przewidzieć wystąpienia napadów jego dypsomanii.

Umiejętności

Władanie bronią [M] Dwuręczna broń drzewcowa - kosa bojowa.
Uniki [W] Nisko położony środek ciężkości i dobra praca nóg pomaga unikać nie tylko samych ciosów, ale przede wszystkim wejścia przeciwnika w półdystans, gdzie długa broń drzewcowa traci przewagę zasięgu i znacznie spada jej wartość bojowa.
Władanie bronią [W] Nóż rzeźnicki.
Zapasy [W] Walka wręcz bez uderzeń, a polegająca na stosowaniu tylko chwytów, obaleń, dźwigni i duszeń.
Hodowla roślin [W] Rolnictwo i sadownictwo. Fach wyuczony od ojca. Wie kiedy i jak siać, kiedy zbierać, czym sypać i czym i ile pryskać, aby szybko rosło i zbiór był obfity.
Hodowla zwierząt [O] Fach wyuczony od ojca. Potrafi oporządzić wszelkie zwierzęta hodowlane. Potrafi prowadzić konia, jeździć wierzchem i powozić w typowych czynnościach rolniczych.
Prace gospodarcze [O] Sam sobie radzi z typowymi pracami w obejściu. Zna podstawy: dekarstwa, krawiectwa, ciesielki, rzeźnictwa, garbarstwa, masarstwa i piekarstwa.
Zielarstwo [O] Zna się na trawach, chwastach i ziołach porastających równinę Maurat. Wie co może podać bydłu, a po czym zwierzęta będą chorować. Zna podstawy ziołolecznictwa.
Gotowanie [O] Z prostych składników dostępnych na farmie umie stworzyć sycący i smaczny posiłek.
Alchemia [P] Pędzi świetny, mocny bimber z kartofli.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Zbroja drakonów [ZAK]Przedmiot rasowy. Specjalna zbroja, wytwarzana i noszona tylko przez drakonów. Otrzymał ją w darze od koczowników, którzy uratowali go od śmierci i z którymi opuścił swoje rodzinne strony. Niekompletna. Składają się na nią tylko rękawy (od naramienników do karwaszy). Nie wygląda zachwycająco – ot standardowy blaszany pancerz ciężkiego piechura. Nosi liczne ślady użytkowania, jej elementy są porysowane i nieco powyginane. Niezwykle wytrzymała. Pancerz w czasie walki wspomaga moc Smoczego Oka.

Towarzysz


Historia

Urodził się w chłopskiej rodzinie jako pierwszy syn z sześciorga rodzeństwa. Gospodarstwo rolne jego ojca znajdowało się na równinie Maurat. Tradycyjnie było zasiedlone nie przez jedną rodzinę, ale przez cały ród Sichselów, którego patriarchą był Bernard Sichsel - ojciec Rufusa. Rodzinna farma była ogromna i bardzo wszechstronna. Mieli sady owocowe i warzywniaki, rozległe łany zbóż, pola kukurydzy i zagony kartofli. Hodowali bydło, konie, trzodę chlewną i drób. W obrębie ranczo znajdowały się też masarnia i wędzarnia, w każdej chacie stał piec chlebowy, a liczne kopce i ziemianki rozsiane po całym terenie zapewniały możliwość przechowywania ogromnych ilości jedzenia niezależnie od warunków pogodowych. Folwark Sichselów był samowystarczalnym i dobrze prosperującym przedsiębiorstwem produkcji żywności.

Miał szczęśliwe dzieciństwo. Jako pierworodny w naturalny sposób był najoczywistszym spadkobiercą ojcowskiego patriarchatu i rodzinnego majątku. Uczył się pilnie wszystkich niezbędnych czynności w każdej z prowadzonych w gospodarstwie działalności i nabywał umiejętności niezbędnych przyszłemu ziemianinowi. Przez praktykę szkolił się w hodowli zwierząt i dbaniu o plantacje. Nieobce mu były również wszelkie prace gospodarskie w obejściu. Razem z mężczyznami brał udział w uboju, patroszeniu i skórowaniu bydła, przerobie mięsa na wędliny i kiełbasy, procesach jego wędzenia i suszenia. Ale jako dziedzic i z natury ciekawski dzieciak nie ograniczał się tylko do męskich zajęć. Przyglądał się też kobietom, gdy przygotowały przetwory warzywne i owocowe, wytapiały smalec, kisiły kapustę i ogórki, czy warzyły prostą, chłopską strawę dla całej licznej rodziny. Gdy Rufus podrósł stetryczały już senior rodu – dziadek Kurt wtajemniczył go również w skomplikowaną procedurę produkcji samogonu o potężnej mocy. Chłopak rósł, nabierał sił fizycznych i duchowych, zdobywał potrzebną wiedzę i stanowił dumę swojej rodziny.

W wieku dwudziestu pięciu lat ożenił się z dziewczyną z sąsiedniej farmy. Jego wybranka - Ann była prostą, wiejską dziewuchą. Korpulentna, niewysoka, z kulistym afro ciemnych włosów na głowie, o hebanowej skórze i zadbanych perłowych ząbkach ukazywanych bez przerwy w promiennym uśmiechu. Nie mogła uchodzić za kanon piękna, ale była rezolutna, żwawa i rozrywkowa, a przy tym wychowana w surowych regułach konserwatywnego południa równiny Maurat. Nie bała się żadnej pracy w gospodarstwie. Oczarowała Rufusa i stworzyli zgodne, kochające się małżeństwo.

Niedługo potem na ranczo przybyły wici o pilnym poborze do wojska. Z każdego ludzkiego siedliska miał się stawić jeden mężczyzna do służby królowi. Rufus jako silny i zdrowy młodzieniec zdecydował się wyręczyć podstarzałego ojca w obowiązku obrony ojczyzny. Niestety wyruszając na wojnę nie zdążył jeszcze dorobić się potomstwa, ale uspokajał Ann mówiąc, że wszystko nadrobią po jego powrocie. Ucałował młodą żonę, pożegnał się z rodzicami, swoje obowiązki scedował na jednego z młodszych braci i wyjechał. Jako prosty chłop został skierowany do batalionów kosynierów. Szybko opanował swój podstawowy rynsztunek – wielką postawioną na sztorc kosę. Narzędzie znane mu z pracy w polu, tu w armii przystosowane zostało do walki i okazało się morderczo skutecznym orężem. Wzrost Rufusa mógł obniżać jego sprawność bojową, ale jego ogromna siła w połączeniu z zasięgiem jaki dawała broń drzewcowa rekompensowały to z nawiązką. Te zalety człowieka i oręża zestawione razem spotęgowały się i razem sprawiły, że farmer wyróżniał się na placu boju liczbą położonych przeciwników.

Szczęście bitewne odwróciło się od niego pod koniec obowiązkowego trzyletniego okresu służby. Bataliony chłopskie zostały dosłownie stratowane przez ciężką jazdę dzikich centaurów, a on sam poszlachtowany długimi szablami poległ jako jeden z ostatnich, do końca broniąc sztandaru jednostki. Po rejteradzie sprzymierzeńców pozostawiony samemu sobie na pobojowisku leżał twarzą do ziemi i parę długich dni walczył o każdy oddech. Wola przeżycia była w nim silna. Obiecał Ann swój powrót i dzieciaki. Nie mógł jej zawieść. Wyzionąłby ducha, gdyby nie przechodzący tamtędy tabor wędrownych drakonów. Koczownicy wyszukali go pomiędzy truchłami i zaopiekowali się nim. Nie rokował dobrze, ale i tak opatrzyli rany, nakarmili go i podzielili się z nim bezcennym darem. Dla Rufusa jednak miał się on stać przekleństwem. Napojony krwią drakonów mężczyzna przeżył i szybko wracał do sił i zdrowia. Po rytuale przestał jednak już być człowiekiem. Smocza krew wypełniająca jego żyły przemieniła go w przedstawiciela rasy jego wybawców.

Rufus nie dawał wiary słowom koczowników, że lepiej by pozostał z nimi, że nie ma czego szukać pośród ludzi, że dawne jego życie przepadło bezpowrotnie. Wrócił do swej żony i rodzinnego gospodarstwa. Zabrał się dziarsko za swoje obowiązki jako następca patriarchy rodu i sprawdzał się w tym względzie, ale w życiu rodzinnym niestety nie wiodło mu się najlepiej. Jako drakon stał się bezpłodny. Mimo usilnych starań żadne dziecko nie urodziło się z ich małżeństwa. Po ośmiu latach od jego powrotu z wojny zmarła Ann i Rufus załamał się zupełnie. Stracił całkiem zainteresowanie farmą i pogrążył się w czarnej rozpaczy upijając się na umór pędzonym bimbrem. Po dwu latach gehenny i zupełnym zapuszczeniu rancza jego młodsi bracia postanowili przejąć zarządzanie folwarkiem od uzależnionego dziedzica. Pozostawili mu możliwość wyboru swojej dalszej drogi, delikatnie sugerując jednak, by wyjechał i nie zadłużał dalej ojcowizny i nie szargał dobrego imienia familii.

Wyjechał. Każdy dzień w rodzinnym gnieździe przypominał mu zmarłą małżonkę i wpędzał w głębszą depresję. Przygarnęła go ta sama banda koczowników, która uratowała mu życie i która swoją interwencją przekreśliła możliwość zaznania szczęścia w rodzinie. Przygarnęli go, bo był jednym z nich. Był drakonem. I to za ich sprawą. Wypalony, uzależniony od alkoholu mężczyzna stanowił jednak poważne obciążenie dla grupy, która każdego dnia musiała walczyć o przetrwanie. Po jakimś czasie zapadła zatem jednogłośna decyzja, by sytuację jakoś rozwiązać. Wybrali drastyczne wyjście, ale uznali je za dobre dla obu stron. Sprzedali zobojętniałego na świat Rufusa do jednej ze szkół gladiatorów w Meot. Nie oponował. Nie przejmował się swoim losem. Wszystko mu było jedno. Koczownicy na pożegnanie i jakby dla uciszenia sumienia podarowali byłemu rolnikowi elementy zbroi drakonów – potężnego artefaktu wspomagającego moce Smoczego Oka. Wydatnie poprawili tym gestem szanse przetrwania porzuconego brata w walkach na arenie.

Szkoła gladiatorów to było dobre rozwiązanie. Rufus wybrał znany sobie oręż – kosę bojową. Podczas morderczych treningów nie miał czasu rozmyślać, a pod batem nauczyciela jego alkoholizm niejako przygasł. Nie pozwalano mu wpaść w wir nałogu. Zawsze było co robić na placu ćwiczeń. Umiejętności nabyte w czasie służby wojskowej odżyły. Szybko wrócił do sprawności z czasów młodości, a następnie piął się w górę wykorzystując w boju dodatkowo zalety swojej nowej rasy, które dawała mu smocza krew. Długie lata nauki władania bronią i uników zrobiły z niego prawdziwą maszynkę do zabijania.

Gdy wkroczył wreszcie na piaszczystą arenę dał się poznać jako twardy i nieustępliwy wojownik. Dzięki wydłużającej się serii zwycięskich walk tłum coraz bardziej go uwielbiał, bukmacherzy pokochali, a właściciel szkoły „Mortis” dorobił niemałego majątku. Laur mistrza Colloseum w Meot spoczął na skroniach Rufusa akurat, gdy osiągnął stuletni wiek. Od tamtego czasu palmę pierwszeństwa dzierży nieprzerwanie, nadal pozostając jedynym niepokonanym gladiatorem na równinie Maurat. Ściągano też dla niego do Meot mistrzów z innych aren i jak dotychczas każda taka batalia potwierdzała prymat kosyniera pośród gladiatorów całej Alaranii.

Cwany komendant szkoły znalazł także dodatkowe możliwości zarobkowania na umiejętnościach bojowych czarnoskórego gladiatora. Wynajmuje go magnatom jako ochroniarza podczas dalszych podróży, albo wysyła do ochrony karawan. Oczywiście nie samego, ale razem z jakimś zaufanym człowiekiem, który kieruje poczynaniami otępiałego wojownika i nie pozwala mu popaść w demencję czy zgubny nałóg. Rufus bez entuzjazmu, ale też bez gadania wykonuje wszystkie polecenia. Sam nie ma planów, nie ma celu, nie ma przyszłości. Wyczekuje śmierci jako wybawienia od depresji i udręki stąpania ziemskim padole. Szuka jej jako przejścia na tamten świat, by ponownie spotkać swoją ukochaną.

Dane gracza: Rufus

Nazwa użytkownika:
Rufus
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Jeremy, Agelatus, Niphred, Dima,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
3city
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Śr lip 12, 2017 12:43 pm
Ostatnia wizyta:
-
Liczba postów:
5 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.03 posty dziennie)
Ostatni post:
[Nad Błyszczącym Jeziorem]Demon, Anioł no i Diabeł.
Pn paź 09, 2017 10:41 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Błyszczące Jezioro
(Posty: 4 / 80.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Nad Błyszczącym Jeziorem]Demon, Anioł no i Diabeł.
(Posty: 4 / 80.00% postów użytkownika)

Podpis

"Ave, Cæsar! Morituri te salutant!"

"Wszystko się ułoży... trzy metry pod ziemią."
cron