Profil użytkownika Fikiria

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Fikiria Fitiretia Yemiyabera (czasami używa pseudonimu "Laurence Valiente")
Rasa: Dhampirka
Wiek: 22 lata


Aura

Jeżeli rozpoczniesz czytanie tej młodej aury, poczujesz jak w Twoje ręce trafia opieczętowany list. W dłoniach zobaczysz kopertę o lekko sfatygowanym przez los papierze. Widzisz, że list nie jest stary, ale fortuna nie szczędziła mu cięższych chwil podczas jego podróży. Mimo to papeteria jest gładka i przyjemnie aksamitna w dotyku. Dopiero przełamując twardą pieczęć chroniąca zawartość będziesz mógł poznać jak giętki jest papier, z którego wykonana jest przesyłka. Dotykając laku językiem możesz poczuć, że wciąż pozostał lepki. Ponadto w smaku jest on wyraźnie pikantny z bardzo delikatną nutką kwaskowości. Uważaj jednak na ostre krawędzie, choć jest to tylko papier, może Cię dotkliwie pokaleczyć jeśli będziesz nieostrożny. Po otwarciu koperty do Twojego nosa dotrze woń ludzkiego potu zmieszana z metalicznym zapachem zwierzęcej krwi. Niby początkowo nie dosłyszysz dźwięków, potem jednak do Twoich uszy dotrą szmer liści wraz z mieszającym się z nim szemraniem płynącej wody, w tle odpowiadają im trzaski płomieni, całość zaś wieńczy głęboki ton, przywracający początkowy bezdźwięk. Brzmienia te jednak nie pochodzą z listu i od razu można odnieść wrażenie, że należą do kogoś innego, choć teraz ubarwiają aurę swoją muzyką. Gdy wreszcie wyjmiesz list z koperty, może nie jesteś wstanie pojąć jego treści, wyraźnie jednak widzisz litery gęsto zapisane żelazem co jakiś czas pomieszanym z cyną. List zaś wydaje się jarzyć jasnym topazem. Teraz możesz schować korespondencję z powrotem do obwoluty i zakończyć swoją wizytę.


Wygląd

Fikiria? Na pierwszy rzut oka wygląda jak ładniejsza wersja wampirki. Zrobiłabym z niej ideał, ale jako jej przyjaciółka muszę mówić prawdę. Mimo, że nie jest wampirem i nie straszne jej słońce, ma cerę jasną jak śnieg. Na jej owalnej twarzy, najbardziej odznaczają się chyba ciemnoczerwone usta. Przywodzą na myśl zakrzepniętą, zwierzęcą krew, którą czasem pije. Jej kły nie są tak długie jak u wampirów, ale można je zobaczyć. Zazwyczaj jej mina pokazuje spokój i powagę, ale czasami rozjaśnia ją niewielki uśmiech. Ma oczy koloru lodowej góry. Otoczone są wieloma długimi rzęsami, a jej brwi są wyraźnie zaznaczone. Ma prosty, kształtny nosek. Jej długie, proste, czarne włosy, zakrywające szpiczaste uszy, kojarzą mi się z krukiem, w którego czasami się przemienia. Ma długi dziób, ostre szpony i piękne, aksamitne skrzydła. To, że nie jest prawdziwym ptakiem zdradzają oczy. Jedno jest bladoniebieskie, a drugie intensywnie zielone. Ale wracając do jej ludzkiej postaci. Jest atletycznie zbudowana i ma krągłości w tych miejscach co trzeba. Mierzy sobie trochę ponad sążeń (ok.190cm), a jej waga wynosi około 7 kamieni (ok.70 kg). Palec Fikirii zdobi złoty pierścień z wyrytymi kilkoma runami. Dłonie młodej dhampirki są gładkie, lekko zaróżowione, ale często chronione przez czarne rękawiczki bez palców. Jej strój jest wprawdzie zależny od tego jaki żywioł w tym momencie kontroluje i okazji na jaką się ubiera, ale zazwyczaj jest ubrana w czarne spodnie i wiązane buty za kostkę tego samego koloru oraz granatową bluzkę. Na to zakłada czarny płaszcz z kołnierzem, wiązany pod szyją, na której widnieje czarny rzemyk z tronem majestatu. W prawym bucie nosi sztylet, a do pasa ma przypięty stalowy miecz. Okrycie ma kilkanaście ciemnych, lśniących piór na ramionach. Każde z nich reprezentuje osobę, którą Fikiria zabiła. Mówi wolno i zrozumiale, a jej głos jest niski i głęboki. W trakcie rozmowy często, żywo gestykuluje. Najczęściej krzyżuje ręce na piersiach, albo trzyma rękę na biodrze. Stawia pewne kroki. Chodzi z gracją i dumnie, a nawet zadziornie trzyma głowę w górze. Porusza się cicho, lecz na śliskich i stromych terenach, czasami potknie się i krzyknie "cholera"


Charakter

Fikiria niezbyt przejmuje się zasadami. Rzadko zna konsekwencje swoich czynów. Zazwyczaj idzie na żywioł. Działa bez planu, a jeśli jakiś już ma, to jest on ryzykowny. Łatwo sprawić, by zaczęła obrzucać kogoś najgorszymi wyzwiskami, ale ciężko ją wyprowadzić z równowagi na tyle, żeby zaatakowała. W stosunkach z innymi jest poważna i patrzy na innych z nieukrywaną wyższością. Nie maskuje się ze swoimi uczuciami. Wręcz przeciwnie. Wyraża je ubiorem, mimiką, gestami i sposobem mówienia, czyli praktycznie całą sobą. Nieliczne uśmiechy i współczucie okazuje tylko bliżej poznanym osobom. Łatwo nawiązuje kontakty, choć bardzo rzadko trwają one dłużej niż kilka miesięcy. Praktycznie nie pozwala sobie na łzy. Czy to wzruszenia, smutku czy radości. Chce wyglądać na silną i odporną na wszystko jednak jest bardzo wrażliwa na obelgi pod adresem jej lub bliskich jej osób. Uważa, że powinna chronić swoich przyjaciół. Potrafi wiele dla nich poświęcić. Obwinia się jeśli coś im się dzieje. Nie daje się przekupić choć uważa, że każdy grosz się liczy. Szybko przepuszcza pieniądze. Czy to na nową suknię, czy na nowy sztylet. Przeważnie dotrzymuje danego komuś słowa. Sama rzadko polega na innych, a wszędzie widzi tylko kłamliwe żmije i fałszywe lisy. Bardzo przywiązuje się do spotkanych osób i przy rozłące cierpi tak jakby odrywano część jej duszy. Jej psychika nie jest jednak niezniszczalna. Cierpi bowiem na arachnofobię, czyli paniczny strach przed pająkami oraz ofidiofobię, czyli lęk przed wężami. Dziewczyna boi się z tego powodu również eugon. Często w chwilach dużego zdenerwowania mówi o sobie w trzeciej osobie. Tak jak większość przedstawicieli swojej rasy, Fikiria pijąc samą wodę czuje smak metalu. Lubi ten stalowy posmak. Kiedy ją na to stać pije wino, ale nie jakieś byle jakie. Przełknie tylko wytrawne, czerwone wino.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Dobry słuch, Kiepski węch, Przytępione czucie, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Ineligentny,
Prezencja:Piękny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Odporność fizyczna [Z]Wzmocniona różnymi ćwiczeniami i treningami
Podatność na srebro [S]Powoduje dotkliwe oparzenia
Pragnienie krwi [Z]Nie pije jej dużo. Twierdzi, że to wygląda obrzydliwie, ale czasami wręcz nie może się powstrzymać, żeby się na kogoś nie rzucić i nie spijać czerwonego płynu.

Umiejętności

Władanie mieczem, sztyletem oraz włócznią [O] Czasami pięść nie wystarcza.
Skrytobójstwo [W] Była do tego szkolona... Praktycznie całe życie.
Szpiegostwo [W] Była do tego szkolona całe życie.
Maniery [W] To, że je zna nie zawsze oznacza, że je stosuje.
Pisanie i czytanie [M] Musze wiedzieć co tam jest napisane.
Anatomia [O] Tylko po to, żeby efektownie przebijać ostrzem środek serca.
Uniki [P] Jakbym wyglądała z siniakiem na twarzy?
Gimnastyka [W] Uwielbia przeglądać się w lustrze podczas chaotycznych ruchów.
Taniec [O] Ruchy jej ciała oczarowały już nie jedną osobę.
Wspinaczka [W] Paznokcie świetnie wbijają się w szczeliny. Góry nie są dla niej wyzwaniem.
Pływanie [P] Raczej utrzymywanie się na wodzie.
Polowanie [O] Trzeba coś jeść. Dlaczego wszystko jadalne ucieka?
Śpiew [O] Kocha muzykę. Na instrumentach się nie zna, ale przecież nie musi błyskać wiedzą podczas zdzierania gardła...
Pakowanie w kłopoty [W] Pakowanie w największe kłopoty siebie i innych opanowała do perfekcji

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Wody [U]Sama z siebie nie używa magii. Jest to możliwe tylko dzięki artefaktowi. Może kontrolować tylko jeden żywioł naraz.
Ognia [U]Sama z siebie nie używa magii. Jest to możliwe tylko dzięki artefaktowi. Może kontrolować tylko jeden żywioł naraz.
Powietrza [U]Sama z siebie nie używa magii. Jest to możliwe tylko dzięki artefaktowi. Może kontrolować tylko jeden żywioł naraz.
Ziemi [U]Sama z siebie nie używa magii. Jest to możliwe tylko dzięki artefaktowi. Może kontrolować tylko jeden żywioł naraz.

Magiczne przedmioty

Tron Majestatu [ART]Ten niezwykły przedmiot to wyciosany z drewna miniaturowy tron. Został on nasączony esencją magii żywiołów. Jest zawieszony na jej szyi, na rzemyku, bo mimo to, że nie da się go zgubić to kobieta woli czuć go na skórze. Po aktywowaniu, pozwala użytkowniczce na kontrolowanie losowej mocy żywiołów. Aktywacja trwa około godziny, a można go używać mniej więcej raz na dobę. W momentach zagrażających Fikirii samouaktywnia się działając w bardzo niekontrolowany sposób. Podobno jest w nim zaklęta dusza czarodzieja, który próbował stać się nieśmiertelnym. Rzekomo potrafi rozmawiać z osobą, która nosi amulet. Bohaterka nie wie jeszcze, czy to prawda, czy tylko legenda.
Pierścień kosmicznego cienia [ZAK]Pozwala użytkowniczce na godzinną przemianę w kruka. Może być aktywowany raz na tydzień, dlatego bohaterka nie używa go często.
Słoik powietrza [ZAC]Znajduje się w nim powietrze, nawet gdy otwarty zostanie zanurzony pod wodę [loteria].

Towarzysz


Historia

Nazywam się Fikiria Fitiretia Yemiyaberara. Jeśli czytasz te słowa, to dobrałeś się do mojego pamiętnika, więc zachowaj to dla siebie albo w najbliższej przyszłości zrobię ci krzywdę. Urodziłam się 22 lata temu, w dziwnym mieście. Moja matka, Shindaxare Laposterus, była ludzką praczką. Pochodziła z ubogiej rodziny, ale nie mam już krewnych ze strony matki. Mój ojciec, Menigisite Semayachi byłl wampirzym arystokratą, czyli chyba kimś ważnym. Ona pracowała w jego zamku. Spotkali się przypadkiem. Olśniła go jej uroda i mądre rady. Od tego momentu spotykali się w tajemnicy. Shin zaszła w ciąże. Wiedziała, że jej ciało nie było zdolne do urodzenia mnie. Ktoś musiał zginąć, ja albo ona. Widziała w jego oczach coś, czego nigdy dotąd nie zauważyła. Pogarda, obrzydzenie i zniesmaczenie. To prawda, że z większym brzuchem nie wyglądała tak atrakcyjnie, ale on ciągle zapewniał, że go kocha. Ona odebrała jednak to co miał na myśli. Jej życie było monotonne, nudne i nie miała już dla kogo żyć. Postanowiła urodzić mnie, poświęcając swoje życie. Zanim umarła, napisała list. Powierzyła go swojej najwierniejszej przyjaciółce, która miała oddać mi w momencie kiedy będę gotowa, ale o tym później. Mama zmarła przy porodzie.
Ojciec nie chciał dziecka. Nie chciał mnie. Odesłał mnie do swoich dalekich znajomych na wychowanie. Oni mnie pragnęli. Patrzyli smutnym i zazdrosnym wzrokiem kiedy im o mnie mówił. Nie widziałam go ani razu w swoim życiu. Nie żałuję tego. Już nie dostanie okazji, by mnie poznać. Nie chciał mnie. Moi nowi rodzice nazywali się Firia i Loxur Yemiyaberowie. Małżeństwo było dla mnie bardzo miłe. Wpajali mi miłość do natury, ale nie wchodziło mi do głowy, że mam miłować ziemię, po której stąpam. Leśne elfy. Oni już tak mieli. Traktowali mnie jak córkę i nauczyli wielu przydatnych rzeczy, ale coraz wyraźniej dostrzegałam różnice pomiędzy nami. Wtedy po raz pierwszy stwierdziłam, że mnie nie kochają. Nazywałam ich mamą i tatą, ale czułam, że nie mówili mi całej prawdy. Kilka lat później Firia zmarła. Po jej śmierci między mną, a Luxorem zniknęło jakiekolwiek porozumienie. Nie wiem czym się kierował kiedy kazał mi biegać i uczyć się walczyć. Szybko się męczyłam i przegrywałam z nim niemal każdą walkę na pięści, a przecież miał już swoje lata, podczas gdy ja powinnam być w stanie z łatwością powalić go na ziemię. Uświadomiłam sobie, że jestem słaba. Zrozumiałam, że jeśli nic z tym nie zrobię, to nie będę w stanie nic zrobić. Nagle nienawiść została zastąpiona przez wdzięczność. Zaczęłam przykładać się do nauki nowych chwytów i nieustannych maratonów.
Kilka miesięcy po rozpoczęciu ćwiczeń, czułam się silniejsza jednak nadal ćwiczyłam. Chciałam coś w życiu osiągnąć i wiedziałam, że czasem najbardziej będę potrzebować siły. Wyruszyłam do lasu na następny bieg. Kiedy wróciłam do domu, nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Cała straż, służący i elf leżeli w kałuży krwi. Chciałam do nich podbiec, ale zastygłam w miejscu i patrzyłam. Już nie żyli. Spostrzegłam list. Zakrwawiony list na podłodze. Podniosłam go, ale nie chciałam teraz go otwierać. Nie to było teraz najważniejsze. Zaczęłam coś słyszeć. Słyszałam kroki i huk dochodzące z pokoju, który znajdował się piętro wyżej. Zobaczyłam dwóch mężczyzn, dźwigających komodę z rzeczami mojej przybranej mamy. Ogarnęła mnie wtedy wściekłość. Nie wiedziałam co robię. Ściągnęłam ozdobny miecz ze ściany. W każdej innej chwili zachwycałabym się nim, ale teraz pałała we mnie żądza mordu. Chciałam widzieć jak cierpią osoby, które zabiły człowieka, który tak wiele dla mnie znaczył. Nie wiedzieli, że tu jestem. Pomyślałam, że ich zaskoczę. Przemknęłam do schodów tak szybko jak tylko mogłam. Skoczyłam w ich kierunku. Zrobili to co chciałam, żeby zrobili. Przestraszyli się mojej bladej cery. Dzięki skórze i kłom pomyśleli, że jestem wampirem, którego przywiódł tu zapach krwi. Ze strachu upuścili komodę, którą nieśli. Spadła na ich stopy, miażdżąc im kości. Byli unieruchomieni. Teraz mogłam robić z nimi to na co miała ochotę. Zaczęłam wbijać im ostrze w różne miejsca. Myślałam, że się wykrwawią, albo wda się zakażenie, czyli w obu przypadkach umarliby w niezbyt miły sposób. Zobaczyłam na szyi jednego z morderców rzemień z rzeźbą tronu. Widziałam jak moja przybrana mama go nosiła.
- A to - pokazałam na przedmiot - chyba należy do mnie. Zawiesiłam go na szyi. Przestępcy krzyczeli z bólu i strachu. Cieszyłam się ich agonią. Byłam nimi tak bardzo zajęta, tak bardzo chciałam im coś zrobić, że nie wpadłam na pomysł, że w domu może być ktoś jeszcze. Z transu wyrwał mnie kaszel. Obróciłam się zadziwiająco szybko. Naprzeciwko mnie stał mężczyzna o śniadej cerze i brązowych oczach. Jego ciemne włosy były prawie całkowicie zakryte przez błękitno-czerwony turban. Był ubrany w błękitną szatę. Na palcach nosił wiele pierścieni. Stał boso. Postanowiłam nie odpowiadać na jego zaczepki.
- Podobasz mi się, mała. Nigdy nie myślałaś o zostaniu skrytobójcą? - zapytał. Widziałam w jego oczach żądzę pieniądza. Miał manię na punkcie bogactwa. Pobawiłby się mną trochę, kazał zamordować kilkunastu ludzi, a potem jeszcze by mnie wydał władzom. Nie chciałam iść na jego układ.
- Nie jestem zainteresowana - odpowiedziałam chłodno.
- Szkoda będzie pozbawić życia taką piękną, silną kobietę... Ale cóż... Nie mam wyboru. - zaśmiał się szyderczo. Sięgnął w fałdy szaty i wyjął z nich sztylet. Uniosłam zakrwawiony miecz ku górze. Przyjął wyzwanie. Krążyliśmy, patrząc sobie w oczy. Zaatakował. Zrobiłam unik. Ciężko mi było manewrować dużym mieczem. On miał niewielkie ostrze. Chciałam wybawienia. Przypadkowo trąciłam wisiorek na mojej szyi, który natychmiast zaczął błyszczeć. Światło oślepiło nas. Po chwili mrugaliśmy jeszcze powiekami nie wiedząc co się stało. Mężczyzna patrzył na mnie zdziwionym wzrokiem. Wbrew rozumowi, zaczęłam się oglądać i myśleć co go tak dziwi. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Pierwsze co zauważyłam to to, że moje włosy stały się rude. Mój strój zmienił się i teraz chodziłam w zwiewnej czerwonej bluzce i pomarańczowych spodniach. Najbardziej zadziwiające jednak było co innego. Trzymałam w rękach ogień. Wiedziałam już jak czują się magowie ognia. Zrobiło mi się ciepło. Moje ciało wypełniał ogień. Czułam jego potęgę. Oboje rzuciliśmy się w wir walki. Atakowałam i blokowałam, ale żadne z nas nie zdawało się wygrywać. Nagle całe ciepło mnie opuściło. Mój wygląd też wrócił do normalności. Byłam prawie wyczerpana.
- Uuuu... A co to? Naszą czarodziejkę opuściły moce? - drwił mężczyzna. Zdenerwowałam się na niego, ale nagle poczułam tępy ból z tyłu głowy. Straciłam przytomność.
Kiedy się obudziłam, poczułam przeraźliwy chłód. Zimno przenikało całe moje ciało i mroziło kości. Byłam przykuta do ściany. Nie zabrali mi tronu ani żadnego innego przedmiotu, więc powinnam się cieszyć, ale...
- Ooo... Królewna już wstała. - powiedział przestępca, z którym walczyłam w domu. Szyderczo się uśmiechał. Wypełnił mnie gniew, bezsilność i kilka innych nieprzyjemnych odczuć.
- Wypuść mnie stąd, albo... - nie wiedziałam co mogę mu zrobić przytwierdzona do ściany.
- Albo co? Obrazisz się na mnie? - zaczął drwiąco - jeśli zostaniesz jedną z nas, puszczę cię wolno.
- Nie zostanę mordercą! - oburzyłam się słysząc, że wciąż przekonywał mnie do czerpania korzyści z licznych zabójstw.
- Już za niedługo będziesz mnie o to błagać - powiedział, emanując wręcz pewnością siebie
- Jak już się stąd wyrwę, to tobie pierwszemu skręcę kark.
On jednak już mnie nie słuchał. Wyszedł z mojej celi, a ja spostrzegłam, że nie jestem tu sama. Nie dostałam nic do jedzenia, ani do picia. Po dwóch dniach byłam tak głodna, że zjadłabym wszystko. To nie był jednak koniec mojej udręki.
- Zmądrzałaś już? - zapytał.
- Ani mi się śni mordować ludzi - odparłam gniewnie, choć brak mi było jedzenia. Wymyślili lepsze tortury. Jedli w mojej celi. Musiałam patrzeć jak oni jedli, a sama nie mogłam. Czułam zapachy smakowitych potraw. Nie wiedziałam jak długo wytrzymam. Widząc, że wciąż się nie poddaje, dostałam inny zestaw tortur. Okaleczano mnie magią żywiołów. Przypalano mi dłonie, zanurzano w lodowatej wodzie, duszono i wywierano na mnie ogromne ciśnienie. Nie mogłam tak dłużej. Nie potrafiłam się głodzić i jeszcze cierpieć. To co mi zrobili uczyniło mnie jeszcze bardziej odporną na obrażenia. Moja wytrzymałość w tamtym momencie równała się zeru. Uległam. Przeszkolono mnie na szpiega i skrytobójce. Zabiłam do tej pory około dwudziestu osób. Wysłano mnie z misją wykradnięcia planów piekielnej rebelii. Mój przełożony podarował mi w tym celu pierścień, który pozwalał na godzinną przemianę w ptaka. Jednak wtedy nawaliłam. Już wiedziałam co i komu przekazać, ale limit mojej transformacji minął. Prawie udało im się mnie aresztować. Kiedy myślałam, że już nie dam rady, uwolniłam moc. Przypadkiem uwolniłam moce kręgu żywiołów. Nie znałam jednak tej domeny. Otoczyło mnie wielokolorowe światło. Amulet zaczął mienić się różnymi kolorami. Wokół mnie pojawiła się świetlista otoczka, która stanowiła funkcję tarczy. Domyśliłam się, że wbrew mojej woli uwolniły się wszystkie żywioły. Nigdy wcześniej to się nie zdarzyło. Mogłam panować nad jednym żywiołem, a tu pojawiły się cztery. Nie czułam jednak, żeby moc płynęła przez moje ciało. Tron działał samodzielnie. Żywioły ujawniały się chaotycznie. Wtedy ciszę rozdarł huk. Cztery moce starły się ze sobą, w efekcie dając potężny wybuch. Z powodu świetlistej tarczy nic mi się nie stało, ale wyleciałam w powietrze. Myślałam, że mój żywot dobiegnie końca, a na ziemi zostanie tylko mokra plama, ale wpadłam gdzieś indziej. Otaczała mnie woda. Wpadłam do morza. Nie miałam siły na opór. Fale wyrzuciły mnie na brzeg. Moje ubrania były teraz mokre i całe w piasku. Miałam przy sobie małą sakiewkę ruenów, przemoczone.ubranie, sztylet schowany w bucie i miecz przypięty do pasa. W tej części kontynentu Fikiria nie była znana. Mogłam wieść spokojne życie. Kupiłam jakieś ubranie na przebranie i niewielką torbę, w której miałam to wszystko taszczyć. Starczyło mi jeszcze na ciepły posiłek w karczmie. Ściemniało się. Wyszłam z karczmy szukając dogodnego miejsca do snu. Wybrałam niedaleki las. Zasypiałam z myślą o tym by znaleźć pracę, bo jedzenia za darmo nie dostanę, a nie chce mi się zbytnio polować.
Obudziłam się następnego dnia bardzo wcześnie. Nie było widać jeszcze słońca. Wstałam i otrzepałem się z kurzu i liści żałując moich włosów, które nie dość, że sterczały we wszystkie strony, to były jeszcze sklejone i przy każdym ruchu leciał z nich piasek. Po dwudziestej próbie wytrzepania całego piasku, stwierdziłam, że to ponad moje siły. Coś wypadło z mojej kieszeni. Ciemnoczerwona plama. List, który znalazłam przy Luxorze. Otworzyłam go drżącymi dłońmi. Znalazłam tam dużą kartkę zapisaną w całości, a przy niej wiele mniejszych. Pogrążyłam się w lekturze:
"Droga Fikirio!
Piszę ten list, bo pewnie nigdy się nie spotkamy.
Wiem, że nie wiesz kim jestem.
[...] - streściła mi swój związek z moim ojcem i to co działo się przed jej śmiercią. Chciałam płakać, ale czułam jedynie palący ból w sercu. Czułam wiele rzeczy. Gniew na ojca, smutek z powodu matki, ale też radość. Znałam już prawdę. A poza tym moja matka mnie kochała...
Chcę, żebyś wzięła ode mnie Tron Majestatu. To ta malutka rzeźba dołączona do tego listu. (Miałam go już na szyi. Najwyraźniej moi przybrani rodzice widzieli list już wcześniej.) Uważaj na niego. Ma niezwykłe właściwości. Daje chwilową władze nad losowym żywiołem. Spodziewam się, że albo nie będziesz miała zdolności magicznych, albo nikt Ci tego nie uświadomi więc daję ci to jako zabezpieczenie. Ponadto, słyszałam, że jest w nim zaklęta dusza czarodzieja, który chciał żyć wiecznie. I żyje w medalionie. Dlatego może uaktywniać się w momentach zagrożenia. Rozmawia tylko z osobą, która mu zaimponuje, a ja... Cóż... Nie dostąpiłam tego zaszczytu. Myślę też, że będziesz chciała wiedzieć jak wyglądałam za życia. - grzebiąc w kopercie znalazłam jej portret. Była bardzo ładna. Stwierdziłam, że nawet ładniejsza ode mnie. - Nie wiem co jeszcze mogłabym Ci powiedzieć. Wiem, że możesz być zaskoczona lub nawet nie wierzyć w co mówię, ale nie mam żadnego powodu, żeby Cię oszukiwać. To moje ostatnie słowa kochanie. Umieram.
Kocham Cię.
Twoja mama, Shindaxare Laposterus."
Ciągle czułam ból po przeczytaniu tego listu. W tym momencie byłam gotowa na śmierć, ale postanowiłam istnieć. Chciałam żyć w pełnym tego słowa znaczeniu z myślą o niej. Gdyby nie ja, ciągle mogłaby żyć. Wpatrywałam się w jej portret. Po chwili zaczęłam przetrząsać kopertę. Wyleciało z niej kilka małych karteczek zapisanych prostym pismem. Spojrzałam na jedną z nich. Wyglądała bardzo oficjalnie. Po zaznajomieniu się z jej treścią, poczułam, że wspomnienia nigdy mnie nie opuszczą. To było przypomnienie o zadłużeniu. Oficjalnie, mój ojciec nie był jej mężem więc wszystkie długi mojej matki przeszły na mnie. Zebrałam wszystkie. Kilka z nich było skreślonych z napisem zapłacone. Moja rodzina zastępcza spłacała moje długi. Zostało mi do zapłacenia... 25000 ruenów. Szał. Szczególnie, że upomnienia są już dość stare. Powinni mnie ścigać... Może sobie odpuścili. Chciałabym w to wierzyć. Postanowiłam znaleźć jakąś pracę, żeby spłacić dług. Gdybym wiedziała gdzie mieszka mój ojciec, to z wielką chęcią przyłożyłabym mu nóż do szyi żądając pieniędzy. Niestety nie wiedziałam. Tak samo jak nie wiedziałam jak potoczy się moje dalsze życie...

Dane gracza: Fikiria

Nazwa użytkownika:
Fikiria
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Rubinento, Zenith,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
N cze 11, 2017 9:27 pm
Ostatnia wizyta:
Śr lip 19, 2017 5:46 pm
Liczba postów:
15 | Znajdź posty użytkownika
(0.02% wszystkich postów / 0.14 posty dziennie)
Ostatni post:
[Trytonia] Pieniądze szczęścia nie dają
Wt wrz 12, 2017 10:46 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Trytonia
(Posty: 11 / 73.33% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Trytonia] Pieniądze szczęścia nie dają
(Posty: 11 / 73.33% postów użytkownika)
cron