Profil użytkownika Catriona

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Catriona Aedd Gynvael
Rasa: Palladynka
Wiek: Dwadzieścia jeden (21) wiosen


Aura

Aura którą masz przyjemność oglądać, chociaż młoda i średniej siły, jest uporządkowana i zdecydowana. Dominuje tutaj żelazo soczyście oświetlone szafirem, nie pozostawiając nawet cienia wątpliwości co do profesji osoby kryjącej się pod emanacją. Brakuje tutaj jakichkolwiek dźwięków, ale powstałą w ten sposób pustkę, swoją słodką i powabną ulotnością, wypełnia zapach lilii. Wtóruje im charakterna mirra, szybko sprawiając iż zapominasz o brakującym dźwięku. Aura jest twarda w dotyku i zdecydowana, jak cała emanacja. Ma wiele gładkich powierzchni i ostrych brzegów, będąc jednocześnie dość giętką, by w razie konieczności umykać przed zbyt natarczywym dotykiem. Smak również jest wyraźny i jednoznaczny, swoją goryczą klejący się do warg.


Wygląd

Perełka w morzu brzydoty, ognisko podczas zamieci. Tak niektórzy wypowiadają się o Catrionie, najmłodszym, ale nie jedynym dziecku pary palladynów, która, z polecenia samego Najwyższego, osiadła w Alaranii. Swoją urodę, dziewczyna zawdzięcza stosunkowo młodej i pięknej matce, o elfich korzeniach wśród swoich przodków. To dzięki nim jej skóra jest miękka, gładka i elastyczna, kolorem przypominająca rozjaśniony bielą beż, a dzięki olejkowi, wiecznie pachnąca różami. Mierzy około jednego metra siedemdziesięciu pięciu centymetrów (175cm) wzrostu, jej ciało posiada kształt klepsydry - jest smukłe, ale wysportowane, z wyraźnym wcięciem w talii, płaskim brzuchem i proporcjonalnie szerszymi biodrami oraz ramionami. Te pierwsze odznaczają się pięknymi udami i delikatnymi stopami, schowanymi pod białymi i sięgającymi do połowy ud kozaczkami z wyprawionej, niedźwiedziej skóry. Podobny materiał, tyle że w postaci rękawiczek, okrywa jej drobne, kobiece dłonie o smukłych palcach i idealnie wypilnikowanych paznokciach. Okrągłą twarzyczkę Catriony okalają ze wszystkich stron długie, blond włosy, swobodnie opadające jej na barki i plecy. Rumiane policzki przyprószone są siatką drobnych piegów, co dobitnie wskazuje na rudzielca w dalekiej rodzinie, a lekko zadarty nosek, wąskie usta i mały podbródek zdradzają szlacheckie pochodzenie. Delikatnie szpiczaste, wiecznie ukryte pod włosami uszy to cecha górskich elfów, z których jeden czy dwóch osobników należało do jej rodziny i podkreśliło to w jej wyglądzie. Oczy, symetrycznie położone na środku twarzy, są duże i pogodne, kipią energią, charakterystyczną dla tak młodego wieku. Barwą przypominają wystawiony na słońce kawał wyszlifowanego lodu - nie jeden mężczyzna poczuł dreszcz na karku, patrząc w ich blask. Oprócz białych kozaków i długich rękawiczek, Catriona zakłada na siebie coś na kształt gorsetu, podtrzymującego jej w pełni kobiecy, choć swoją drogą, trochę za duży i jędrny biust, połączony z krótką i spiętą na biodrach spódnicą. Do skórzanego paska ze srebrną obręczą na środku, palladynka nosi przytroczony miecz, prezent od ojca, oraz brązowy mieszek pełen niezbędnych do przetrwania przedmiotów. Wśród nich między innymi różany olejek do ciała, kilka monet na niespodziewane wydatki, ołówek, mały nożyk, zwitek bandaża, buteleczkę spirytusu do demakijażu i kilka fiolek do pielęgnacji swojego ciała. Jej przynależność do zakonu palladynów potwierdza krzyż Najwyższego, wytatuowany na jej prawej łopatce. Całość okrywa płaszcz, a raczej obszerna narzuta z niedźwiedziej skóry, ulepszona o kaptur i srebrną klamrę. Chroni ona palladynkę nie tylko przed deszczem i mrozem, ale też służy jej za posłanie w sytuacjach tego wymagających.


Charakter

Skoro wygląd odziedziczyła w pełni po matce, naturalną rzeczą jest, że musiała dostać coś w genach od ojca. Trafiło na charakter i nie był to chyba najsprawiedliwszy podział. Dziewczyna dorastała na kontynencie, w małej wiosce w środkowej Alaranii, położonej daleko od głównych szlaków, gdzie większość społeczeństwa wciąż nie wyszła z ciemnogrodu pełnego uprzedzeń. W ich zamyśle kobiety sprowadzały się do ról gospodyń, a mężczyźni do dbania o wszystko inne. Ten pogląd był dla społeczności tak głęboko zakorzeniony, że objawiał się nawet wśród dzieci, dlatego Catrionie ciężko było znaleźć przyjaciół. Nie interesowały ją lalki ani plotki, którym poświęcały się dziewczynki, bardziej ciągnęło ją do świata, w którym z kolei chłopcy unikali jej jak ognia, gdyż czasem za bardzo ich przypominała. Dlatego palladynka wychowywała się w granicach własnego domu, dużo czytając lub rysując, a gdy podrosła także trenując z ojcem szermierkę. Nie zaszła jednak dalej niż poziom podstawowy, gdyż bardzo wcześnie straciła rodziców (oboje zginęli z rąk diabła). Catriona bardzo to przeżyła i zamknęła się w sobie na otaczający ją świat. Obecnie już się z tym pogodziła i stara się żyć dalej, unikając wszelkich rozmów na ten temat. Posiadła jednak minimum wiedzy teoretycznej, więc jedyne czego jej brakuje to mentora. Jak na kobietę, Catriona może wydawać się chłopczycą: nie boi się ubrudzić, chętnie podejmuje się pracy i staje do rywalizacji z mężczyznami. Zawsze jednak stara się zachować przy tym nienaganny wygląd i jeśli ma coś w sobie z typowej księżniczki, to jest to chęć dbania o swój wygląd. Nigdy nie zapomniała o swoim pochodzeniu i jako córka jednej z szanowanych palladyńskich rodzin ma prawo czuć się wyższa społecznie od innych. Nie robi tego jednak ze względu na maniery, które jej wpojono. Jest uprzejma i przyjacielsko nastawiona do każdej rasy, choć przysięgała walczyć z Piekielnymi aż do dnia swojej śmierci. Uwielbia towarzystwo innych niebian, a także ludzi i elfów, z którymi potrafi znaleźć wspólny język. Jest lojalną przyjaciółką i towarzyszką, choć potrafi zaleźć za skórę. Stara się nie podejmować od razu walki, a rozmowę, by wiedzieć na czym stoi. Zawsze ma dobre zamiary, jest sprawiedliwa i honorowa, choć uparta. I to bardzo. Nie lubi kiedy ktoś na siłę stara się jej pomóc, uważając dziewczynę za bezbronną. Wtedy potrafi się zdenerwować, a nawet podnieść głos, zatracając spokój, który kieruje jej sercem.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Wytrwały,
Zwinność:Zręczny, Dokładny,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Ineligentny,
Prezencja:Piękny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Odporność na trucizny i choroby [Z]Jak wszyscy Palladyni, Catriona również jest odporna na wszelkiego rodzaju toksyny i choroby, mogące negatywnie wpłynąć na organizmy śmiertelników. Nie dotyczy to grzybów, które potrafią osłabić, a w większej ilości nawet zabić takiego rycerza. Dziewczyna jednak ich unika, więc nie ma obaw żeby stało jej się coś złego z ich strony. Nie odmawia sobie jednak pokarmów, w szczególności mięsa i alkoholu (Catriona lubuje się w białym winie) i zawsze zjada to na co właśnie ma ochotę.
Brak świetlistego ekwipunku [W]Składa się na to jej młody wiek i odpowiednie braki w szkoleniu. Catriona nie zasłużyła jeszcze na Świetlistą Zbroję Palladyna i nie prędko ją zdobedzie. Jej to jednak nie przeszkadza i dziewczyna stara się żyć dalej, nie patrząc na tę ułomność.

Umiejętności

Jeździectwo [W]
Przetrwanie [O]
Anatomia [O]
Bestiologia [P]
Botanika [P]
Medycyna [O]
Piekienologia [P]
Niebianologia [P]
Etykieta [P]
Walka mieczem [O]
Uniki [P]
Szkicowanie [W]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz

Gwiazdka
Rodowita klacz o białej jak śnieg sierści, czarnych skarpetkach i małej gwiazdce na czole, pomiędzy czarnymi, jak paciorki oczami. Jest to prezent dla Catriony od jej rodziny, do którego dziewczyna silnie się przywiązała. Przeżyły razem najlepsze i najgorsze chwile dzieciństwa i zawsze mogły na siebie liczyć. Gwiazdka to lojalna przyjaciółka i wierna towarzyszka, z którą zawsze można porozmawiać, choć na wszystko odpowiada prychnięciami lub radosnym rżeniem. Nigdy nie odstępuje ona właścicielki na więcej niż stajanie, a gdy zaczyna tęsknić sama potrafi ją znaleźć. Reaguje na gwizdy. Zdarzają się jej humorki, kiedy jest uparta, ale i tak Catriona nigdy by jej nie zamieniła.

Historia

~~~
21 lat temu
~~~
- Jak się czują moje dziewczyny? - zapytał Albert Aedd Gynvael, potężny Palladyn w służbie Najwyższego, bezszelestnie zakradając się do komnaty swojej żony i kładąc swoją szorstką dłoń na jej rysującym się pod materiałem sukni brzuchu.
- Tak samo jak dwie godziny temu - odpowiedziała mu nonszalancko kobieta w zaawansowanej ciąży, odwracając wzrok od grubej książki i unosząc się na łokciu, by pocałować ukochanego w pokryty gęstym zarostem policzek. - Nie musisz tu co chwilę zaglądać, wiesz? Nie przyśpieszysz tym niczego, a mała wyjdzie wtedy, kiedy uzna to za stosowne. Musisz być cierpliwy.
- I jestem - uśmiechnął się mężczyzna, przykładając ucho do jej brzucha, by posłuchać bicia serca. - Ale nie wybaczę sobie, jeśli to przegapię. Nie uważasz, że ojciec powinien być obecny przy takiej chwili?
- Owszem, uważam, ale nie jeśli ten ojciec zagląda tutaj co godzinę i zadaje te same pytania. Pamiętasz co mówił medyk? Zero stresu, mało ruchu i wszystko będzie okej.
- Wiem. - Albert czule pocałował swoją żonę w usta, po czym odłożył na bok czytane przez nią dzieło w grubej, skórzanej oprawie i ostrożnie opuścił ją na stertę poduszek, okrywając własnym ciałem. - Ale to ostatnia prosta i sama dobrze wiesz, że to najgorszy okres ze wszystkich. Jeśli coś wam się stanie, nigdy sobie nie wybaczę. Jesteście całym moim życiem. Wy i Cedric...
- No właśnie - przerwała mu kobieta, kładąc palec na jego ustach, by uchronić się przed falą pocałunków. - Gdzie on jest?
- Jak ty potrafisz wszystko zepsuć - zaśmiał się Palladyn, opadając na łożę obok niej. - Nie możesz wytrzymać dziesięciu minut, by nie zamartwiać się o syna. Ćwiczy na arenie. Od kiedy dowiedział się, że Najwyższy przyśpieszy jego ceremonię zostania rycerzem, ze względu na postępy które robi i moje dobre słowo, nie opuszcza jej choćby na minutę. Ciągle chce się doskonalić, by dorównać starszym kolegom. Po za tym kręci się tam ta anielica, w której się zakochał i stara się jej w ten sposób zaimponować. Moja krew. W końcu nie każdy siedemnastolatek może się pochwalić, że został przyjęty do zakonu o cztery lata wcześniej niż pozostali. Choć na pierwszą misję zostanie wysłany z kimś starszym i bardziej doświadczonym to jest to ogromny powód do dumy.
- Oby tylko woda sodowa nie uderzyła mu do głowy.
- Spokojnie, już ja go przypilnuję...
W tym momencie drzwi do komnaty palladynki otworzyły się z cichym skrzypnięciem, ukazując w progu podstarzałego emisariusza w długiej, płóciennej szacie ze złotymi emblematami na piersi i rękawach, oraz srebrnym pasem na biodrach, do którego przypięta była drewniana tuba z pieczęcią Najwyższego.
- Albert Aedd Gynvael i Sabrina Aedd Gynvael - wyczytał swoim grubym basem i wszedł do środka chwiejnym, lecz pewnym siebie krokiem, trzymając w pomarszczonych palcach zwinięty kawałek pergaminu. - Z rozkazu Pana zostajecie wysłani do Alaranii, by strzec ludzkość przed Piekielnymi Pomiotami. Niestety ze względu na wasz stan, pani, rozkaz póki co dotyczy tylko pani męża, ale gdy tylko córka przyjdzie na świat, musicie do niego dołączyć.
- To jakiś żart? - zapytał niewyraźnym tonem Palladyn, podchodząc do emisariusza i wyrywając mu z ręki pergamin. - Moja żona może urodzić lada dzień, a ja nie mogę jej opuścić. Niech jedzie ktoś inny.
- Ty, panie, jesteś najlepszym kandydatem. Twoja sława wyprzedza cię bardziej niż byś przypuszczał i Najwyższy wierzy, że zniechęci to diabły i pokusy do zapuszczania się w tamte rejony. Zamieszkacie w małej wiosce na południe od Trytonii, obejmiecie stanowisko tamtejszego sędziego i stróża prawa. Wasza żona spokojnie będzie mogła zająć się dzieckiem, sam Pan je pobłogosławi, a syn będzie służył w armii.
- Wykluczone! - warknął mężczyzna, powstrzymując się od pochwycenia wiszącego na ścianie buzdygana. Mięśnie na jego ściągniętej gniewem twarzy drgały, a żyły wyglądały jakby miały zaraz wyskoczyć i wydrapać emisariuszowi oczy. Zaraz jednak Palladyn odetchnął, czując na swoim ramieniu, dłoń ukochanej.
- Może tak będzie lepiej? - wyszeptała. - Nowe miejsce, nowy start. W końcu trzeba będzie nauczyć Catrionę jak brutalny jest świat, a gdzie zrobisz to lepiej niż w Alaranii?
- To zły pomysł. Najgorszy z możliwych. Przynajmniej na ten moment. Nie zaryzykuję podróży na kontynent, bo tak życzy sobie Najwyższy. Przekaż mu zatem moją odpowiedź: nie wyruszę do Alaranii z brzemienną żoną. Choćbym miał skonać lub zostać unicestwiony. Przyjdź za rok i dopiero wtedy zażądaj ode mnie posłuszeństwa. Nie wcześniej.
- Albercie. - głos emisariusza drżał z przejęcia. - To co mówisz podchodzi pod świętokradztwo i niesubordynację. Musisz być posłuszny Najwyższemu...
- Tak samo jak swojej żonie, której obiecywałem przed ołtarzem - przerwał mu palladyn i trzasnął drzwiami, na znak zakończonej rozmowy.
~~~
11 lat temu (z pamiętnika Catriony)
~~~
Dziś były moje dziesiąte urodziny. W tym celu Cedric, mój starszy brat, na specjalne polecenia taty, zabrał mnie do lasu na polowanie, a raczej na rysowanie. Znaczy się na tropienie zwierzyny. Zależy jak na to spojrzeć. On szedł po śladach, a ja dwa kroki za nim, przenosząc na papier wszystko, co ujrzałam. Drzewa, sarny, wodospad, widoki z morskiego klifu i całe chmary motyli. Wszystko to lądowało na papierze, który miał dołączyć do innych moich prac. Nie interesowałam się zbytnio tym, co działo się dookoła, a gdy brat wznosił łuk do strzału, bo dostrzegł w oddali jelenia, kilka razy wyrwało mi się "Nie" i zwierza już nie było. Zaraz po tym musiałam uciekać przez krzaki dzikich malin lub kryć się w koronie drzew, aby uniknąć lania. Nie myśl sobie jednak, że Cedric mnie bił, o nie. Po prostu łapał i zarzucał sobie na bark, traktując jak worek ziemniaków lub groził, że wrzuci mnie do leśnego strumyka i pozwoli porwać mnie prądom. Tego dnia jednak było inaczej. Cedric zabrał mnie nad klif i zawiązał mi oczy, mówiąc, że ma dla mnie niespodziankę. Nie wiem ile tam siedziałam, ale dość długo gdyż czułam jak promienie słońca wędrują po moich policzkach. W końcu, jak to dzieci mają w zwyczaju, znudziłam się i już chciałam zerwać opaskę, kiedy poczułam coś włochatego przed twarzą. To coś prychało radośnie i trącało moją głowę swoim łbem, a gdy odsłoniłam oczy, zobaczyłam, że to coś to mały, biały konik z czarną gwiazdką na czole. Stał tam, zaledwie kilka centymetrów ode mnie, mierząc mnie przyjaznym wzrokiem swoich czarnych oczu, a ja nie mogłam się poruszyć. Byłam sparaliżowana. Obok stał Cedric, który trzymał źrebaka za uzdę i bezskutecznie próbował wcisnąć mi ją do zaciśniętej pięści. W końcu jednak się ocknęłam i z jego pomocą wróciłam do domu na grzbiecie nowej przyjaciółki, z którą do dziś nie można mnie rozdzielić. W domu czekał na mnie drugi prezent. Był to śliczny i ostry miecz, jeden z najlepiej wykonanych, z prywatnej kolekcji taty. Gdy mi go wręczał, powiedział, że jestem już gotowa, by zacząć trening na palladynkę i że od jutra on i Cedric wpoją mi wszystko, co powinnam umieć. W odpowiedzi nie mogłam wydusić z siebie ani słówka, byłam zbyt przejęta.
~~~
4 lata temu
~~~
Dłoń na jej ustach zdusiła krzyk, jaki wydała budząc się. Nad nią, w oparach mroku unosił się zamazany kształt, którego jedynym charakterystycznym punktem była para rogów. Catriona nie wiedziała co się dzieje, błądziła wystraszonym wzrokiem od otwartego na oścież okna do intruza i na drzwi, zamknięte na zasuwę. Nie rozumiała co się dzieje, a gdy szorstka dłoń puściła jej twarz, była zbyt przerażona, by krzyknąć.
- Jeśli uronisz choćby słówko, zginiesz - mówił szorstki i chrapliwy głos, naciskając na jej serce sztychem miecza. Jej miecza. - Długo czekałem na tę chwilę i nie pozwolę, by jakaś smarkula wszystko zepsuła. Czekałem na to sześćdziesiąt lat...
Nagle drzwi do pokoju Catriony eksplodowały mlecznym światłem i zmieniły się w górkę popiołu, ukazując trójkę palladynów, stojących za nimi. Wszyscy mieli ściągnięte w gniewie twarze i obnażone miecze w dłoniach, gotowe do zadania ciosu.
- Ostrzegałem, że wrócę - powiedział spokojnie czarny obłok, materializując się w wysoką, rogatą bestię o czerwonawej skórze i nagiej piersi, naznaczonej bliznami. - Czas zapłaty, Albercie.
- Cedric! - zawołał starszy Palladyn w odpowiedzi, na co jego syn rzucił broń i staranował piekielnego, otwierając sobie drogę do siostry. Z szybkością kota pochwycił ją w talii, zarzucił na bark i wyskoczył otwartym oknem, pędząc co sił w nogach do stajni, gdzie stała Gwiazdka. Catrionie w ostatniej chwili udało się chwycić za swój miecz, który upuścił diabeł i kurczowo przycisnęła go piersi, gdy tuliła się do grzbietu wierzchowca.
- Zawracaj! - krzyknęła, czując wiatr we włosach i napiętą pierś brata na plecach.
W tym momencie za ich plecami rozległa się donośna eksplozja i dom na skraju wioski stanął w płomieniach, oślepiającą łuną oświetlając ich sylwetki. Ogień sięgnął nieba, jego jęzory o mały włos nie liznęły gwiazd. Rozległy się krzyki i nawoływania mieszkańców, wszyscy pędzili co sił w nogach, by pomóc ugasił szalejący żywioł. Ale tego Cedric i Catriona nie mogli już widzieć. Zniknęli w lesie niczym duchy.

Dane gracza: Catriona

Nazwa użytkownika:
Catriona
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Tarilion, Paygen, Fergus, Isambre, Varii,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
N maja 21, 2017 10:45 am
Ostatnia wizyta:
N maja 28, 2017 11:41 am
Liczba postów:
7 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.05 posty dziennie)
Ostatni post:
Czerwień i biel
N wrz 17, 2017 9:45 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Ekradon
(Posty: 6 / 85.71% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Czerwień i biel
(Posty: 6 / 85.71% postów użytkownika)
cron