Profil użytkownika Kimiko

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Kimiko
Rasa: Panterołaczka
Wiek: 20 lat


Aura

Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.


Wygląd

Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego wyglądu, dopóki dziewczyna nie poczuje się pewniej i nie roześmieje radośnie, a wówczas szeroki uśmiech ukazuje nieco dłuższe i ostrzejsze niż u ludzi kły. Długie i niezwykle gęste, czarne włosy rzadko kiedy są związane i zazwyczaj opadają ciężką kaskadą na ramiona i plecy panterołaczki, a przy okazji ukrywają małe, okrągłe uszka na głowie dziewczyny. Duże oczy w kształcie migdałów wyróżniają się nie tylko charakterystyczną dla rasy zwężoną źrenicą, ale też nietypową, jadowicie zieloną barwą tęczówek, którą ktoś kiedyś w komplemencie porównał do szmaragdów. Okala je gęsty las czarnych rzęs, a oprawę oczu wieńczą ciemne, ale zgrabnie wykrojone brwi. Czernideł używa inaczej niż większość kobiet, rzadziej podkreślając nimi oczy w ramach makijażu, a częściej smarując nim górną i dolną powiekę, dla ochrony przed słońcem podczas podróży.

Sylwetkę ma szczupłą i gibką, a kształty proporcjonalne i zdecydowanie kobiece. Nie przykuwa uwagi nadmierną ich bujnością, jednak nie sposób pomylić się co do jej płci, nawet gdy jest zamaskowana. Porusza się pozornie wolno, jakby nigdzie się nie spieszyła, gdyż zazwyczaj tak właśnie jest. Jednak w biegu lub w walce wykazuje się niebywałą prędkością ruchów i giętkością ciała. Nawet w ludzkiej postaci potrafi prześlizgnąć się przez szczeliny pozornie niedostępne dla kogoś jej budowy, wygiąć w przeczący anatomii sposób, zeskoczyć ze znacznej wysokości nie robiąc sobie krzywdy czy wspinać się do trudno dostępnych miejsc. Ma dobry refleks oraz szybkie i zwinne dłonie, co już od wczesnych lat zaczęła wykorzystywać w złodziejskim fachu. Ze znaków charakterystycznych można wyróżnić u niej wyraźną, długą bliznę, która biegnie bladą linią po wewnętrznej stronie lewego przedramienia, od samego nadgarstka, niemal po zgięcie w łokciu. Kimiko zazwyczaj ukrywa ją pod materiałowymi lub skórzanymi karwaszami, gdzie przechowuje też mniejszy sztylet. Pomiędzy łopatkami ma wytatuowany drobny wzór – kwadrat wpisany w okrąg o średnicy niewiele większej niż spora moneta. Tatuaż ma magiczną właściwość, pozwalającą panterołaczce po przemianie zatrzymać odzież i ekwipunek, przechowując je w czasie, gdy dziewczyna jest w zwierzęcej postaci.

Ubiera się przede wszystkim swobodnie, gustując w ciemnych barwach szat. Na dłoniach nosi rękawiczki bez palców. Najczęściej ubiera nieco wytarte, skórzane spodnie z nogawkami schowanymi w cholewach sznurowanych butów i luźną koszulkę lub koszulę, na którą nakłada gorset, który ma na celu otulenie materiału, by nie łopotał podczas ruchu. Rękawy podwija do łokci, by nie ograniczały ruchów, a na ramiona zarzuca w chłodniejsze dni podróżny płaszcz z kapturem. Chociaż ciemny materiał zdaje się mieć już swoje lata, a jego sięgające niemal ziemi krańce są nieco poszarpane, złodziejka chyba nie ma zamiaru rozstać się z tym odzieniem. Wówczas zasłania on bujający się, długi czarny ogon, który podobnie jak uszy jest dość czuły na dotyk. Kimiko jednak nie ukrywa go specjalnie, jeśli nie musi, więc zazwyczaj wystaje on znad noszonych nisko spodni. Pokryty gładkim czarnym futrem porusza się, jak u dzikiego kota, co lepszym obserwatorom zdradzając intencje lub wrażenia dziewczyny, nawet jeśli ona sama zachowuje kamienną twarz. Szyję panterołaczki oplata kilkukrotnie czarny rzemień, dalej puszczony luzem, skrywając się pod materiałem koszuli, między piersiami dziewczyny. Ukrywa tam niezwykle ceny dla niej wisior w kształcie koła, z rozrysowaną na nim pięcioramienną gwiazdą, z którym nigdy się nie rozstaje. Przy biodrach przypasany jest drugi sztylet, przez ramię przewieszona jest skórzana torba a na plecach zarzucona kusza.

Jej zwierzęcą postać bardziej pasuje określić smukłą, niż potężną. Jest niewiele większa od zwykłej pantery i to głównie jeśli chodzi o długość, gdyż ciało i łapy ma smuklejsze, jednak równie umięśnione. Z tego względu w walce stawia zawsze bardziej na swoją spryt i zwinność niż siłę. Jej sierść jest smoliście czarna i gładka, a oczy pozostają tak jadowicie zielone, jak w jej ludzkiej postaci. Podobne jest też zachowanie kota, który zazwyczaj preferuje wylegiwanie się gdzieś na słońcu, porusza powoli i dumnie, jednak zmotywowany lub zmuszony do walki czy zabawy, zaskakuje prędkością i żywiołowością.


Charakter

Określenie Kimiko drapieżnym kotem w ludzkim ciele jest całkiem niezłym początkiem do opisania jej charakteru. Dwie różne natury mieszają się w młodej panterołaczce, a ona nieświadomie przemienia to w bogatą i kuszącą tajemnicą osobowość.

Z jednej strony świetna aktorka, bezszelestna złodziejka, skuteczna rozbójniczka, uzbrojona w kuszę i sztylety. Z drugiej młoda dziewczyna, która pozbawiona rodziny i przyjaciół tęskni za kimś bliskim, by nie włóczyć się sama po świecie. Potrafi sprawiać wrażenie zarówno pewnej siebie, jeśli sytuacja tego wymaga, jak również spuścić skromnie oczy i zgrywać nieśmiałą dziewczynę, jeśli wie, że dzięki temu ugra dla siebie więcej. Słabość do błyskotek i swoje dość lepkie dłonie odkryła bardzo wcześnie i nie walczyła z tym specjalnie, traktując to jako środek do przetrwania, a gdy dorosła było już za późno, by coś zmieniać. Wtedy też już nie chciała. Pogodziła się ze swoimi złodziejskimi skłonnościami i tylko je udoskonalała, by nie wpaść głupio tylko dlatego, że coś zamigotało kusząco w blasku świec. Poza tym odnajduje piękno nie tylko w drogocennej biżuterii, ale nawet w przedmiotach codziennego użytku, dla innych zupełnie zwyczajnych, dla niej wyjątkowych. Nie zdziw się więc, gdy zginie ci ulubiona książka, nawet jeśli będzie miała poszarpane strony i złamany grzbiet. Gdy kradnie ukradkiem nie myśli w ogóle o właścicielu przedmiotu, nabierając wątpliwości dopiero podczas jawnych napadów. Wtedy jednak ma do czynienia zazwyczaj z nadętymi bogackimi, którym lekkie przetrzepanie sakiewki na pewno nie zaszkodzi.

Nie krzywdzi nikogo, jeśli nie musi, ale zagrożona się nie waha. Nóż albo sztylet są w jej dłoniach prawie tak groźne, jak panterze zęby i pazury, a w obronie własnej skóry panterołaczka potrafi walczyć z niezwykłą zaciekłością. Co do obrony innych niczego nie można być pewnym. Jeśli będzie mogła to z pewnością pomoże potrzebującemu, ale nie kosztem własnej skóry. Zbyt wiele razy oszukana, by ufać, a jednocześnie złakniona towarzystwa, będzie podchodziła powoli, węsząc podstęp, nim faktycznie odważy się zaryzykować. Początkowo ostrożna w relacjach, z wyjątkową podejrzliwością traktuje każdy przejaw sympatii, nie mówiąc już o zainteresowaniu jej osobą. Wychowana w przeświadczeniu, że jest bezwartościowa, w ciągu swojego życia nie napotykała zbyt wiele opinii świadczących o czymś odmiennym, a wszelka poświęcana jej uwaga była powierzchowna i interesowna. Nawet, gdy przez moment w swoim życiu czuła się częścią rodziny, została później zdradzona i można się domyślić, jak to wpłynęło na jej relacje międzyludzkie.

Gdy spędzi się z nią trochę czasu, Kimiko okazuje się wesołą i radosną dziewczyną, beztroską, często może nawet szaloną, czy nieco dziką. Wychowała się w na gościńcach i leśnych szlakach, w najlepszym wypadku na ulicy miasta. Maniery więc zna w teorii i stosuje je tylko wtedy, gdy mogą jej się do czegoś przydać, lecz nawet wówczas wygląda to dość teatralnie, chociaż większość ludzi daje się nabrać. Stara się sprawiać wrażenie, że nie przejmuje się tym, co o niej mówią inni, ale tak naprawdę ma bardzo wrażliwe serce i łatwo ją skrzywdzić. Urazy nie chowa długo, uznając to za małostkowe i zwyczajnie zbyt kłopotliwe, jednak słów nie zapomina. Nie chowa do nikogo żalu, po prostu sama katuje się nimi w chwilach słabości. Jest też bardzo samotna, dlatego chętnie szuka towarzystwa i gdy już takowe znajdzie, uczepia się go, jak nie przymierzając, rzep psiego ogona.

Chociaż często krępuje ją własne zachowanie nic nie poradzi na to, że instynkty często biorą nad nią górę. Zdarza się, że nie może powstrzymać się od dotykania czy wąchania ludzi, ocierając się o nich i wywołując tym często konsternację. Jest trochę płochliwa, ale ciekawska. Prycha i syczy, gdy ktoś ją zdenerwuje, ale potrafi w jednej chwili złagodnieć i trącić kogoś nosem dla okazania sympatii, nawet gdy jest w ludzkiej formie. Często granica między jej ludzkim a kocim zachowaniem zdaje się zacierać, zwłaszcza podczas nowiu. Wówczas jej euforyczne zachowanie jest nie do powstrzymania, a ona przezornie umyka wcześniej do lasu, by nie tańczyć nago w centrum jakiegoś miasta. Nie jest do żadnego terenu przywiązana, więc błąka się całe swoje życie, szukając swojego miejsca na ziemi, jak to mówi, i (jeśli się uda) przyjaciół.

Z ciekawostek. Kimiko kocha błyskotki i wolność, a tą czuje zwłaszcza, gdy biega, co uwielbia robić. Nieważne czy pod ludzką, czy zwierzęcą postacią, potrafi puścić się biegiem przez las, równinę czy nawet góry i nie zatrzymywać się godzinami. Oczyszcza wtedy umysł i serce, wyzbywa się negatywnych emocji i łapie łyk nadziei, że może wszystko się w końcu dla niej dobrze ułoży. Uwielbia ryby, stąd rychłe pokonanie niechęci przed wodą przez tego kota. Boi się samotności i… burzy. Nie przyznaje się do tego głośno, uznając że takie strachy nie przystoją czarnej panterze, ani dorosłej dziewczynie, ale zwija się wtedy w kłębek i próbuje przeczekać nieprzyjazną pogodę, najlepiej w jakimś ciepłym i suchym miejscu. Na kocimiętkę zaś reaguje, jak każdy kot, ale niestety nawet wtedy, gdy jest w ludzkiej postaci.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Niezłomny, Wytrzymały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Bardzo szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Czuły nos, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Pojętny, Ineligentny,
Prezencja:Piękny,

Cechy specjalne

Przemiana w panterę [D]Nie sposób stwierdzić, czy częściej przebywa pod postacią pantery, czy czarnowłosej dziewczyny. Lubi obie formy, każda z nich ma swoje wady i zalety, każda przydatna jest w różnych momentach, a Kimiko bardzo docenia, że ma ten wybór. Zawsze jednak towarzyszą jej okrągłe panterze uszka i długi czarny ogon. Zarówno w kociej, jak i w ludzkiej postaci, Kimiko doskonale widzi w ciemnościach, a jej oczy jarzą się wtedy w charakterystyczny dla nocnych zwierząt sposób. Wytatuowany między łopatkami kwadrat wpisany w okrąg wygląda niepozornie, lecz pozwala dziewczynie na zachowanie podczas przemiany całego ekwipunku i odzieży, tak by wracając do ludzkiej postaci, miała je znów na sobie.
Euforia [W]Z każdym nowiem, dziewczyna traci zupełnie nad sobą kontrolę, poddając się kocim instynktom i dosłownie szaleje, nie przejmując się tym gdzie jest, z kim jest i co miała robić. Potrafi rzucić wszystko i iść tańczyć, polować lub, co gorsza, szukać przygodnych przyjemności. To nie jest tak, że nie jest świadoma tego co robi, tylko po prostu o to nie dba.
Wilczy apetyt [W]Dziewczyna mimo swojej drobnej i szczupłej sylwetki potrafi naprawdę dużo zjeść. Metabolizm drapieżnika zdaje się nie zanikać nawet, gdy panterołaczka przebywa w ludzkiej postaci, przez co jej posiłki przypominają racje żywieniowe pasujące bardziej postawnemu mężczyźnie. Ponadto jeść uwielbia i rzadko przegapi okazję, by zasmakować pieczonego mięsa czy ryby, a pozbawiona posiłków przez dłuższy czas traci humor i robi się drażliwa. Z drugiej jednak strony łatwo dziewczynę udobruchać porzadnym obiadem, więc nie ma tego złego...
Lecznicza krew [D]Jej krew ma działanie lecznicze, przy czym dla niej objawia się to szybszą regeneracją i wydłużonym życiem, a dla innych leczy rany mniejsze i większe. Kimiko pomaga w ten sposób tylko w kryzysowych sytuacjach, lub gdy komuś ufa. Przez to, że kiedyś próbowano spuścić z niej krew, obawia się nieco zdradzić komuś jej magiczną właściwość.
Sroczka [W]Kimiko ma niezwykłą słabość do ładnych rzeczy. Nie musi być to wcale mieniąca się biżuteria, czasem wystarczy prosta bransoletka z drewnianych koralików, gustowny wisior lub książka, która spodoba się dziewczynie. Wtedy rączki zaczynają jej się do owych przedmiotów kleić i ciężko jej odpuścić zdobycz.

Umiejętności

Polowanie [W]
Tropienie [W]
Przetrwanie [W]
Złodziejstwo [W]
Gimnastyka [W]
Uniki [W]
Skradanie się [W]
Otwieranie zamków [O]
Walka wręcz [O]
Walka sztyletami [O]
Wspinaczka [O]
Zastawianie pułapek [O]
Czytanie i pisanie [O]
Aktorstwo [O]
Zielarstwo [O]
Szulerstwo [O]
Strzelanie z kuszy [P]
Gotowanie [P]
Krawiectwo [P]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Pentagram [ZAK]Pięcioramienna gwiazda rozpisana na okręgu - amulet który nosi na szyi Kimiko. Jest to prezent od Zony, zielarki, która przygarnęła Kimiko i ma za zadanie chronić dziewczynę przed magicznymi atakami. Jego moc polega na tym, że odbija pierwsze zaklęcie, jakie zostanie wymierzone w dziewczynę, informując o takiej próbie poprzez rozgrzanie się do wyraźnie odczuwalnej temperatury, co Kimiko czuje nawet wtedy, gdy amulet zapląta się i wyląduje na ubraniu. Broni przed każdą formą magicznej ingerencji, niezależnie od tego, czy jest to bezpośredni atak czy próba wpłynięcia na umysł. Chroni jednak tylko przed pierwszą próbą, przez co daje znać panterołaczce, że jest w niebezpieczeństwie. Później musi radzić sobie sama.

Towarzysz


Historia



POCZĄTEK


Kimiko urodziła się w Efne, a jej pojawienie się na świecie było podwójnym zaskoczeniem. Przede wszystkim jej rodzice byli ludźmi, a sama dziewczynka nie była wcale planowana. Ot młoda mieszczanka zapomniała się z pewnym młodzieńcem i przez dziewięć następnych miesięcy skrzętnie ukrywała ciążę przed rodzicami. Od początku chciała pozbyć się dziecka, niedługo miała zostać wydana za mąż i to bardzo korzystnie. Drobne dzieciątko w jej łonie było więc jedynie problem, którego należało się pozbyć niezwłocznie po rozwiązaniu. Młoda dziewczyna obawiała się jednak, że będzie ciężko jej tak po prostu porzucić bezbronne dziecię, nie uważała się bowiem za złego człowieka, a jedynie za biedną dziewczynę, którą spotkało nieszczęście. Można więc wyobrazić sobie jej zdziwienie, gdy rodząc potajemnie w lesie, zobaczyła, że jej córeczka ma jadowicie zielone oczy o pionowych źrenicach, maleńkie okrągłe uszka i niezwykle ruchliwy czarny ogonek. Zostawiła je we mchu bez żadnych wyrzutów sumienia, ledwie obrzucając maleństwo jedwabnym szalem, który na sobie miała. Wróciła potajemnie do domu, o dziecku zapomniała i nie pomyślała o nim już nigdy. Ojciec panterołaczki, nawet nie wiedział o jej istnieniu.
Nowonarodzona zmiennokształtna miała trzy opcje. Mogła zamarznąć w lesie, nie odnaleziona przez nikogo, mogła swoim kwileniem przyciągnąć jakiegoś drapieżnika, co również skończyłoby się jej śmiercią, ale mogła też mieć szczęście i jej płacz mógł usłyszeć ktoś o dobrym sercu, kto przygarnąłby dziewczynkę. I tylko szczęśliwe zrządzenie losu sprawiło, że spełnił się ostatni scenariusz. Znalazła ją bowiem zielarka, którą kilkanaście lat temu przepędzono z miasta z powodu niesłusznych podejrzeń o trucie ludzi, i która od tamtej pory mieszkała sama w lesie. Miała na imię Zona.



ZONA


Kimiko pierwszy raz przemieniła się przypadkiem. I przypadkiem przemieniała się przez pierwsze trzy lata życia, doprowadzając tym swoją wybawczynię do szału. Zielarka miała jednak własne powody, dla których odratowała i zachowała dzieciaka, i nie miało to nic wspólnego z niezaspokojonym instynktem macierzyńskim ani dobrym sercem. Nie owijając w bawełnę: Zona w istocie była trucicielką i tylko oskarżenia w Efne były niesłuszne – nie zatruła tych dwoje, o których śmierć ją oskarżono. Gdy ona ingerowała w napoje i posiłki to nikt nawet nie wiedział, że ofiary nie zmarły z przyczyn naturalnych. Tamtą parkę zabił ktoś inny i była to zupełna fuszerka, za którą winę nieszczęśliwie poniosła Zona. Teraz jednak los się do niej uśmiechnął, bo dosłownie znalazła w lesie niemowlę. Panterołaczkę. Jako samotniczka, trucicielka niespecjalnie na kim miała testować swoje zioła, a teraz mogła robić to na sobie, mając pod ręką niewyczerpywalne źródło leczniczej krwi. Przygarnęła więc dziewczynkę, nadała jej imię, wychowała i odpowiednio wyszkoliła. Nawet podarowanie Kimiko medialionu, który miał chronić ją przed wrogimi czarami, nie było bezinteresownym działaniem.
Wracając jednak do niekontrolowanych przemian…
- Dziecko, co ty wyprawiasz?! – Zielarka załamała ręce, a pięcioletnia Kimiko zamarła z rękoma nad stołem.
- Kazałaś przygotować napar usypiający.. – zaczęła dziewczynka niepewnie, ale zmrużyła lekko oczy, widząc zdenerwowanie kobiety.
- Ale co ty wyprawiasz z tymi liśćmi?
- No... siekam je…
- A powiedz mi dziecko, po jasną cholerę ty je siekasz?
- No bo sok…
- No bo sok! – przerwała jej wrzaskiem. – Sok zostaje ci na desce!
Zielarka zamachnęła się i trzepnęła dziewczynkę w tył głowy książką, którą trzymała akurat w ręce. Kimiko zacisnęła zęby z tłumionej złości i hamowanego płaczu, ale nie odezwała się słowem. Wiedziała, że popełniła błąd i znała Zonę na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że pyskowanie tylko pogorszy jej sytuację.
- Masz je ugniatać. Ugniatać, rozumiesz? Gnieść w moździerzu! Wtedy, gdy zasypiesz je proszkiem, sok się dobrze wchłonie. Zmarnowałaś liście, idź szukać nowych! – krzyczała, spychając dziecko z taboretu, a wystraszona panterołaczka zeskoczyła na ziemię w swojej zwierzęcej postaci i przebierając szybko łapkami próbowała uciec przed butem zielarki.
- Cholerny kot, ile razy mam ci powtarzać! Będziesz się zachowywała jak zwierzę, to będę cię traktować jak zwierzę, won na dwór!
Zona dopadła do drzwi chwilę po Kimiko, która w pędzie aż drapała pazurkami po starych deskach podłogi, ale i tak nie zdążyła. Na zewnątrz wypadła niesiona kopniakiem trucicielki, nawet nie sycząc, tylko kuląc ogon pod siebie i umykając w las.
- Nawet nie myśl, by wracać bez liści i na czterech łapach! – poniósł się krzyk kobiety i trzasnęły drzwi domostwa.

Kimiko nie wróciła więc przez całą noc, czekając aż odzyska ludzką postać, a później wybłagała tylko od Zony, by ta podała jej ubrania, nim znów została wysłana do lasu. Kolejny dzień spędziła poza domem zbierając liście, które upychała po kieszeniach, gdy zastała ją ulewa. Poza tym była prawie pewna, że się zgubiła i teraz przestraszone kocie oczy rozglądały się bezradnie, gdy w deszczu panterołaczka nie mogła wyczuć zapachu. Oddaliła się za bardzo, przejęta zbieractwem, a zamazujące widok łzy też nie ułatwiały znalezienia ścieżki. Zona będzie taka strasznie wściekła! Ta świadomość nie pomagała, a ostatecznym gwoździem do trumny okazała się burza, która rozpętała się nagle nad lasem. Dziewczynka pędem biegła już do domu (a przynajmniej taką miała nadzieję), gdy w pobliskie drzewo strzelił piorun, rozdzierając je na pół i wielki konar runął przed jej nosem na ścieżkę. Pięciolatka krzyknęła w przestrachu i zawróciła w miejscu, ślizgając się po mokrej ściółce. Już nie zależało jej na powrocie do chaty, chciała tylko skryć się gdziekolwiek, albo chociaż umieć zamienić się na zawołanie w panterę, wtedy biegłaby szybciej!
Zona znalazła ją rankiem kilka staj od chaty. Burza ustała, a na niebie świeciło słońce, ale rozdygotana dziewczynka siedziała w jednym z połamanych drzew, schowana w powstałej w ten sposób jamie. Słyszała nawoływania zielarki, ale nie mogła się ruszyć, łkając tylko bezgłośnie, aż kobieta nie natrafiła na nią przypadkiem. Wtedy zmiennokształtna skuliła się przestraszona, bo uciekając straciła wszystkie uzbierane liście, ale trucicielka wzięła ją na ręce i tuląc zaniosła do domu. Nie mogła przecież stracić swojego leczniczego skarbu.

Kimiko trwała więc sobie w swojej małej patologicznej dwuosobowej rodzince, zupełnie nieświadoma szkód czynionych jej psychice i spoglądaniu na świat. Gdy zaczęła kontrolować swoje przemiany Zona przestała aż tak się nad nią znęcać, czepiając się już tylko… no pozostałej części dziewczyny. O tym, że młoda kradła za każdym razem, gdy wymykała się do miasta, nie wiedziała, a Kimiko skrzętnie chowała zdobyte monety w szkatułce, którą zakopała pod drzewem, w którym podczas burzy spędziła całą noc. Sama nie wiedziała, po co to robi, nie zastanawiała się wcale wiele nad przyszłością, ot jakiś instynkt, który nakazywał jej przygotowywanie się na czarną godzinę. No i oczywiście kradła i tak, więc coś z tym musiała robić.
A czarna godzina przyszła, gdy Kimiko zaczęła dorastać i poznawać świat i ludzi. Spędzała w mieście coraz więcej czasu, coraz mniej poświęcając na lekcje zielarstwa, ale Zona nie protestowała, dopóki otrzymywała, to czego chciała. Kimiko zaś zaczynała zawierać znajomości, słuchała i dowiadywała się nowych rzeczy, mnóstwo czasu spędzając w miejskiej bibliotece, skąd zabroniono jej wynosić książki, ale pozwalano siedzieć nad nimi na miejscu. Trucicielka nauczyła ją czytać i pisać, by mogła opanować receptury, a to że panterołaczka rozwijała się dalej, edukując na własną rękę, było poza jej mocą. I pewnie żyłyby we względnej zgodzie, gdyby Kimiko nie zaczęła się buntować.

- Kimiko!
Dwunastolatka w panice zeskoczyła z łóżka, chowając pod obluzowaną deską podłogi ukradzioną w mieście książkę i pobiegła do zielarki. Ta siedziała przy stole w swojej pracowni, jak zawsze obstawiona fiolkami, ziołami i wszystkim, czego potrzebowała do swoich eliksirów. Szklane naczynia były niezwykle cenne i Kimiko raz dostała ostro w skórę, gdy stłukła jedną miarkę, wiec teraz ostrożnie zbliżała się do zielarki, zasiadając na podstawionym taborecie i przyglądając się pracy kobiety.
- Daj mi rękę – rzuciła Zona, jak zawsze przygotowując sobie swoje „antidotum” zanim cokolwiek spożyła. Teraz jednak jej dłoń pozostała pusta i kobieta obrzuciła zaskoczonym spojrzeniem panterołaczkę. – Kimiko, nie lubię się powtarzać…
- Nie chcę.
- Słucham?
Zielarka wyprostowała się na krześle, dopiero teraz poświęcając dziewczynie więcej uwagi. Panterołaczka siedziała lekko przestraszona, z uszami położonymi po głowie, ale wyprostowana i niemalże pewna swojego postanowienia.
- Nie chcę. To mnie boli.
- Przecież się leczysz na miłość boską, nie denerwuj mnie i daj rękę! – krzyknęła już trucicielka, ale Kimiko potrząsała wciąż głową, trzymając ręce przy sobie. Zona wzięła głęboki oddech i uspokoiła głos, tylko marszcząc gniewnie brwi.
– Uratowałam ci życie dziecko, siedzisz tu tylko dzięki mnie i odmawiasz mi czegoś tak drobnego, za co niczym nie płacisz? To dar, który masz w krwi i odmawiasz mi, bo przez chwilę cię zapiecze? – zapytała cicho, wbijając surowe oczy w dziewczynę, aż w końcu ta ze spuszczonym wzrokiem podała jej bez słowa rękę.
– Dobra dziewczynka – pochwaliła ją możliwie miłym tonem i szybko przecięła nożem wnętrze dłoni. Kilka kropel krwi skapnęło do podstawionego kubka z herbatą, nim rana zasklepiła się, nie pozostawiając po sobie śladu.
– No i po kłopocie, było tak strasznie? – zapytała, nawet nie spoglądając już na Kimiko, która wstała, wracając do pokoju.
Tej samej nocy spakowała swój skromny dobytek, zabierając wszystko ze skrytki pod podłogą, a po szybkim biegu przez las również szkatułkę z monetami spod spróchniałego już pnia. Zona mimo swojej inteligencji i przewagi psychicznej nie mogła nic poradzić na to potajemne zniknięcie. Kilka dni czekała aż dziewczyna wróci z podkulonym ogonem, przerażona światem, którego nie powinna znać, a później nawet szukała jej przez jakiś czas, ale nie znalazła. Panterołaczka nie była bowiem tak głupia, ani świat nie był jej tak obcy, jak sądziła trucicielka. Dziewczyna uczyła się całe życie i teraz po prostu miała się przekonać sama, na ile ta wiedza przyda jej się w praktyce.

W TRAKCIE PRACY

Dane gracza: Kimiko

Nazwa użytkownika:
Kimiko
Ranga:
Mieszkaniec Sennej Krainy
Nagrody:
Obrazek
Inne Postacie:
Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Ratri, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
59045701
Grupy:
Dołączył(a):
N mar 12, 2017 8:38 am
Ostatnia wizyta:
Cz kwi 05, 2018 7:35 pm
Liczba postów:
133 | Znajdź posty użytkownika
(0.17% wszystkich postów / 0.33 posty dziennie)
Ostatni post:
Zabawa forumowa: Dokończ zdanie.
N kwi 22, 2018 5:59 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Demara
(Posty: 88 / 66.17% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Centrum miasta] Jak pies z kotem.
(Posty: 88 / 66.17% postów użytkownika)
cron