Profil użytkownika Luminea

Avatar użytkownika
[Ta karta była modyfikowana, zmiany nie zostały jeszcze zaakceptowane]

Ogólne

Potęga:
Imię: Luminea Czarnoskrzydła
Rasa: Przemieniona - z Anielicy Światła
Wiek: 21


Aura

Aura ta, choć jest słabo dostrzegalna i trudna do odczytu, od początku jest ciepła w odbiorze. Barwa emanacji jakby nie do końca jeszcze ukształtowana, tylko dodatkowo wikła jej postrzeganie. Da się jednak dostrzec wątłe i nikłe niteczki zarówno cynku i cyny, które raz giną, raz pojawiają się ponownie, to razem, to na przemian, a w raz z nimi, mignie niejednokrotnie odrobina miedzi oraz barachitu. W przeciwieństwie do barw, poświata jest wyraźna i silna jak na tę aurę, mieniąc się soczystym szafirem. Tak jak kolorów, tak i dźwięków słychać tu wiele, subtelnie przeplatają się one nawzajem, zanikając i ustępując miejsca kolejnym. Tak też dosłyszysz wyraźny acz nieogłuszający, głęboki ton ukojony szumem liści, szeleszczących wraz ze szmerem wody, z którą to słychać trzaskające wesoło płomyki. Całość łączy się w jedno przyjazne brzmienie, spinające różne dźwięki w spójną całość. Unoszący się wokół zapach jest nietypowy i trudny do zidentyfikowania, chociaż na myśl może przywodzić delikatny aromat lili. W dotyku zaś aura jest i delikatnie twardą i łagodnie giętką z zawoalowanymi ostrymi brzegami wśród finezyjnej gładkości, która jest chyba najwyraźniejszą wśród odczuć. Smak jest wyraźnie lepki i kleisty, z delikatnie gorzkim zabarwieniem.


Wygląd

Luminea jest wyjątkowo piękną kobietą. Posiada zgrabną sylwetkę, zaokrągloną tam gdzie kobiecie przystoi, a na dodatek jest wysoka. Kolor skóry w miarę jasny. Z pleców wyrasta jej para sporych, kruczo-czarnych skrzydeł, pasujących bardziej do Upadłego. Pierwszym co przyciąga wzrok na twarz są błyszczące, srebrno-szare oczy. Gdyby dobrze się wejrzeć, można zauważyć że po tęczówce tańczą kolor czerwony, zielony, niebieski i granatowy. Pod oczyma i na nosie uwidocznione są drobne piegi. Włosy sięgające prawie że do pasa, falowane, białe. Biel jednakże nie starcza, a kojarząca się bardziej z chmurami na niebie. Usta gładkie, zwykle uśmiechnięte.
W swojej pierwotnej formie nosi na sobie lekkie, skąpe szaty. Górna część zakrywa biust i obszar ich odpowiednik na plecach (łopatki). Na szyi nosi również komin z tego samego materiału co reszta. Dolna część zakrywa pas i odchodzi jako długa suknia. Całość powiązana jest złotymi spinkami, zdobionym pasem nad pępkiem. Na ramionach i nadgarstkach nosi również złote, zdobione, szerokie bransolety. Na serdecznym palcu prawej ręki nosi Pierścień Światła. Na nogach nosi pozłacane, wysokie rzymianki.
Gdy żywioły przejmują kontrolę, zmienia się kolor jej włosów, szat, skrzydeł i oczu na odpowiadający elementowi. Złote i pozłacane elementy ubioru nie zmieniają swojego stanu.
Gdy Luminea długo trwa w alternatywnej postaci, od klatki piersiowej i oczu rozciągają się żyły koloru danego elementu. Metalowe przedmioty zaczynają również coraz bardziej przypominać składniki natury, utrzymane magią w oryginalnym kształcie.


Charakter

Luminea to osoba życzliwa, żywa i odważna. Lubi bardzo towarzystwo innych ludzi. Wierzy szczerze, że każdy może być dobry, jeśli da mu się szansę. Niektórzy nazwą to wyrozumiałością, inni naiwnością. Docenia bardzo znaczenie przyjaźni i niełatwo stracić jej zaufanie. Brak rodzicielskiej miłości nadrabia zdobywaniem nowych znajomych. Obiecała sobie że jeśli będzie miała dzieci, to będzie dla nich najlepszą matką jaką tylko mogliby mieć. Postanowień trzyma się jak pajęczyca partnera podczas stosunku. Zjada go w trakcie. Nie myśli bardzo poważnie o swojej przyszłości, nie licząc okazjonalnych, średnioterminowych celów które sobie wytycza. Bardzo ceni sobie wolność. Samo posiadanie skrzydeł jest tego symbolem, więc lubi z nich korzystać. Stara się wykonywać obowiązki sowicie i ideowo. Lubi podróżować, zwiedzać i oglądać sztukę. Lubi zwierzęta, opiekować się nimi i troszczyć o nie. Tak jak była nauczana, zwalcza zło w każdej postaci, a przynajmniej stara się. Mimo wrażenia że jest bardzo delikatna potrafi o siebie zatroszczyć. Na pewno błędem było by stwierdzenie, że nie jest waleczna. Determinacji, a raczej upartości odmówić nie może jej nikt.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Wytrwały,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Piękny, Godny, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Cechy Anielicy Światła [D]Dzięki czarnym skrzydłom anielica zdolna jest do swobodnego lotu. Jej ciało leczy się o wiele szybciej niż ludzkie, jednakże potrzebuje do tego znajdować się na świetle. W 21 urodziny otrzymała dar podróżowania między Alaranią, a Planami Niebieskimi.
Przez Boga opuszczona i na wewnętrzną burzę skazana [K]Anielica została przeklęta nie z jej winy. Główną sprawczynią była jej matka, która zakochała się w upadłym, złamali zasady i piekła i nieba. Diabły jedynie zazdrościły zdobyczy Rafaelowi. Problem z Felice leżał w tym, że dowiedział się o tym Bóg. Nie chciał dopuścić aby uszło im to płazem. Zaplanował subtelną karę, taką którą zapamiętają oboje do końca życia. Przy narodzinach użył swojej wszechmocy aby upośledzić ich córkę. Upośledzenie subtelne, jej organizm nie potrafił sam się utrzymać. Nie ważne co zjadła, kto ją leczył, jakich specyfików nie otrzymała, słabła dzień z dniem. Uratował ją dopiero magiczny pierścień stworzony z iskry życia rodziców. Właściwością jego jest przetwarzanie wchłoniętego światła i magii na energię życiową. Dzięki niemu Luminea mogła żyć jak normalna istota. Pod warunkiem że miała dostęp przynajmniej do światła, lub do magii. Nie zapominajmy również, że pierścień jest niedoskonały. Silne emocje Lum i próby atakowania jej magią żywiołów lub emocji obciążają amulet i destabilizują go. Jedynym co ratuje amulet od zniszczenia jest sprytne obejście. Część wchłoniętej energii miast przetworzyć w życie, transmutuje w któryś żywioł, wodę, ogień ziemię lub powietrze. Zależnie od przyczyny. Zamiana na żywioły jest mniej obciążająca od życia, ale niesie za sobą konsekwencje. Z takiej mieszanki Anielica upodabnia się od żywiołaka. Im większy wpływ, tym mniej ludzka się staje. Krew zamienia się w żywioł, skóra ulega przemianie, nawet najbliższe przedmioty zostają złapane w aurę transmutacji. Nie tylko wygląd, lecz umysł temu podlega. Z każdą minutą traci swoje “Ja”, zatracając się w bazowych składnikach wszechświata. Działanie pierścienia po latach używania wpłynęło również na aurę, nasilając obraz kręgu żywiołów.

Umiejętności

Pływanie [P]
Alchemia [O]
Czytanie Aur [P]
Zielarstwo [O]
Demonologia [P]
Etykieta [O]
Medycyna [P]
Niebianologia [W]
Piekielnologia [P]
Pismo runiczne [P]
Religioznawstwo [O]
Wiedza o duchach [P]
Wiedza tajemna [P]
Walka wręcz [W] Głównie szabla i rapier.
Uniki [O]
Gra na harfie [O]
Gimnastyka [P]
Śpiew [O]
Lot [O] Latać bardzo lubi i nikt skrzydeł jej zabrać nie może.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Ognia [A]Żywiołowe emocje
Wody [A]Żywiołowe emocje
Powietrza [A]Żywiołowe emocje
Ziemi [A]Żywiołowe emocje
Dobra [A]Używana jako inkantacje

Magiczne przedmioty

Obrączka światła [ART]Obrączka, z czegoś co wydaje się szkłem. Wewnątrz promieniuje skoncentrowane światło, wibruje, drży i żyje własnym życiem. Luminea nosi go na serdecznym palcu prawej ręki. Przy silnych emocjach, ataku magii żywiołów lub emocji artefakt może transmutować w postać opartą o specyficzny żywioł. Zmienia on wtedy wygląd, władaną magię i częściowo charakter Luminei. Gdy otrzymuje ona obrażenia, ciało regeneruje je z normalną jak na anioła światła prędkością. Sama obrączka przejmuje również funkcję zarządzania anielską regeneracją. Na szkle jednakże zaczynają robić się rysy. Przy ciągłym lub silnym wykorzystywaniu pierścień może zacząć pękać. Stać się może niestabilny, wykorzystując ryzykowne metody na przetrwanie.

Towarzysz


Historia

Bohaterami jest dwójka aniołów światła. Dwie przeciwne postaci, w ostateczności połączone na wieki. Felice była mistrzynią magii, najznakomitszą w swoim czasie. Wiernie słuchała rozkazów Bożych i zdobyła dzięki temu szacunek i uznanie. Rafael wybrał drogę miecza. Często kwestionował boskie wyroki, jednak w ostateczności wykonywał zadania, co ratowało go od Upadku. Znali się od najmłodszych lat. Można powiedzieć że tak naprawdę się nienawidzili. Zawsze spierali się ze sobą, nie ważne o co. Względy, czekoladki, czy cień pod drzewem. Dnia pewnego starli się razem w boju. Mimo różnic, byli sobie równi. Dojrzeli i przestali rywalizować, zaczęli walczyć. Liczyć zaczęły się umiejętności, zwinność, i siła. Wkrótce w świetle księżyca, pod ukryciem. Fizyczne pole bitwy wyparte zostało przez wojnę psychologiczną. Kto będzie sprytniejszy, inteligentniejszy, wymyślniejszy. Światło świec przyświecało, gdy wymieniali ataki, badali słabe punkty. Wprowadzali nowe strategie, nowe bronie. Miesięcy kilka minęło. Arena się zmieniła. Dopracowali w końcu parceli. Wybudowali tam własny dom, gdzie mogliby wspólnie mieszkać. Zaznać choć trochę życia poza walką. Najwidoczniej miłość może zakwitnąć na polu bitwy. Na dodatek Felice zaszła w ciążę, co okazało się być kroplą, która przepełniła czarę szczęścia. Poczuli się już zbyt pewnie i popełnili śmiertelny błąd. Sprzeciwili się razem Bogu. Anielska moc opuściła ich obu, skrzydła utraciła blask i nie mogli powrócić już do ojczyzny. Co innego wywarło jednak większą ranę w sercach pary. Dziecko po narodzinach miało czarne skrzydełka. Na dodatek jej ciało trawiła nieuleczalna choroba. Żaden lekarz ani mag nie wiedział jaka jest przyczyna, po prostu ciało nie mogło utrzymać się samo. To wszystko było częścią planu bożego. Dziewczynka nie była Upadłą, jednak specjalnie naznaczył skrzydła piętnem by rodzice nie zapomnieli o grzechu jakiego się dopuścili. By na zawsze mieli w pamięci obraz martwej córki, skazanej na ten los przez nich samych. Tego co nastąpiło później już nie planował...

Isthar siedział wieczorem w pracowni, dopijając zimną już herbatę i studiując księgi. W końcu, po pracowitym dniu miał chwilę spokoju żeby ogarnąć myśli. To lubił najmniej w swojej pracy, klienci zawsze chcieli żeby robił wszystko na teraz, ożywił pieska w jedno popołudnie, chomika w kwadrans! To jest sztuka! Sztuki nie można popędzać, przyspieszać, wymuszać. Między artystą a rzemieślnikiem jest duża różnica. Nekromancja to nie taka błahostka. Tym bardziej że nie wystarczy zwykłe ożywienie, bo co ci z takiej żony co tylko stoi przed kominkiem i nawet nie oddycha.
Nagle drzwi otworzyły się na oścież, wpuszczając do środka smród ulicy. Z zewnątrz weszła para z dzieckiem.
- Lokal zamknięty! Już za późno na taksydermię!
- Isthar, to my! Rafael i Felice. Potrzebujemy twojej pomocy! - Mężczyzna położył na wysokim stole obwinięte dziecko. Wyglądało jak czarna jagoda. Takie niebieskie.
- Mówiłem, taksydermia jutro!
- Ale, ona jeszcze żyje! - tutaj wtrąciła się kobieta.
- Wygląda jak warzywo, a nie żywa istota. Skoro żyje to po co przychodzicie? Ja zajmuję się martwymi, nie bliskimi śmierci!
- Na pewno coś możesz zrobić! Błagamy cię, tylko ty nam zostałeś! To nasza córka!
- Hm... - Isthar pochodził w kółko czesząc palcami bródkę. - Dobra, może dam radę coś zrobić. - Przysiadł na stole i wyciągnął aparaturę medyczną. Posiedział kilka minut badając ledwo oddychające dziecko magią i narzędziami. Ten bobas nawet nie miał siły płakać!
- Chyba wiem co jej dolega.
- Co?
- Brak boskiej miłości.
- Raczysz sobie chyba żartować.
- Naprawdę myślisz że Bóg tak po prostu pozwolił by upadłym posiadać dziecko? Naprawdę myśleliście że nikt się o tym nie dowie? Że te czarne skrzydła to genetycznie zapożyczone? Ono już skazane jest na odejście.
- To nie możesz, nie wiem... Lek jakiś dać? Boże czemu? - Przytulił się do żony, równie zrozpaczonej jak on.
- Chwilka, może mógłbym coś znaleźć. - Nekromanta wyszedł do składziku z magicznymi przedmiotami. Po kilku chwilach wyszedł niosąc szklany pierścień. - Podobno to mogło by zadziałać.
- Jak to "podobno"? Co to jest?
- Ta kryształowa obrączka to praktycznie transformator magii na energię życiową. Paser przysięgał że to wcale nie jest prototyp i że łatwe w obsłudze jest. W tym momencie nie mamy co tracić. Normalnie kazał bym zapłacić teraz z jakieś 2 tysiące ruenów, aleeee.... Niech to będzie przysługa za uratowanie mi wcześniej życia.
- Na niebiosa, dziękujemy! - wypowiedzieli równocześnie.
- Jeszcze nie dziękujcie, bo nawet nie wiem czy to stuprocentowo działa. - Pomajstrował przy pierścieniu, machając palcami jak zawodowy czarodziej. W końcu stanął nad chyba żyjącym dzieckiem. założył pierścień na palec małej, zasłaniając twarz na wszelki wypadek. Natychmiast wydzieliło się oślepiające światło. Wydało się, jakby wchodziło ono do środka i wypełniało ją.
- Działa?
- Powinna już nabierać kolorów...
- Czyli nie działa?
- Bardziej brakuje energii... Potrzebuje czyjejś energii życiowej. Tyle żeby ożyła i starczyło mocy na samoczynne ładowanie się.
- To nie masz jakiegoś zwierzaka na zapleczu?
- To nie wystarczy. Potrzeba jakoś z dwóch dorosłych... - spojrzał kątem oka na parę. Najlepiej pary rodziców.
- To nie można zabrać kogoś z ulicy?
- Ta operacja zabija, nie chcecie chyba mieć krwi na rękach?
- My...
- Zróbmy to, dla niej - odezwała się Felice.
- Nie poradzi sobie bez nas!
- To twoja córka! Poradzi sobie bez problemu. Musimy to zrobić.
- No cóź... Nie mamy nic do stracenia.
Podeszli do córki, i pożegnali się z nią. Isthar zaczął recytować zaklęcie mające zjednać rodziców z pierścieniem. Rodzice powoli się demateriolizowali.
- Zaraz! Rafael, my nie daliśmy jej imienia!
- No, co by pasowało...? Ehh... Luminea?
- Idealne.
- Isthar, mamy nadzieję że podrzucisz ją do planów niebieskich!
- Jasne, jasne. Nawet nię będą widzieć skąd się wzieła.
Ostatnim wspólnym pocałunkiem zniknęli całkowicie.
- No i co ja z tobą zrobię...

Takim oto sposobem Luminea oszukała śmierć i mściwego Boga. Przez jakiś czas była wychowywana przez Isthara. Nie był to najlepszy ojciec jakiego można mieć, ale przynajmniej się starał. Gdy nadarzyła się okazja podrzucił dziewczynkę korespondentowi z planów niebieskich. Jakoś udało mu się dostarczyć ją bez zauważenia, a dalej musiała radzić sobie sama. Dopóki nie była samodzielna wychowywała się z innymi duchami dzieci, które nie miały rodziny z którą mogły by przeżywać niebo na wieki. Później, gdy rozpoczął się jej trening uwolniła się od mas przedrzeźniających jej dzieci. Każde dziecko wie, że anielica w żłobku to idealny temat do nabijania się. Luminea nie była darzona ani miłością, ani nienawiścią. Albo najwyżej przyjaźnią, albo niechęcią. To drugie częściej. Prawie nikomu nie podobało się tajemnicze pochodzenie, a przede wszystkim czarne skrzydła kojarzone z upadłymi aniołami. Przechodziła trening niezbyt tradycyjnie, od rodziny do rodziny i znowu do innej rodziny i tak w kółko. Bawiła się z innymi dziećmi, o ile rodzice nie zabierali ich jak najszybciej po dojrzeniu jej. Spała czasami na trawie, okazjonalnie ktoś ją wpuszczał na parę nocy. Przynajmniej jedzenie miała zagwarantowane w ramach treningu. U jednej, starej babci nauczyła się zielarstwa, alchemii i medycyny. Przed odejściem była podróżną zielarką, dzięki czemu nauczyła się dużo sekretów o zielarstwie. Na nieszczęście nie ze wszystkimi się podzieliła. Pewien wojownik na emeryturze uczył ją obycia z bronią białą. Na początku był oschły jak każdy inny. Dopiero gdy mógł jej zaufać otworzył się na nią ze wspomnieniami. Gdy ona tłukła kukłę kijem on opowiadał o wielkiej bitwie w której stracił oko i ucho. Jak heroicznie galopował na uskrzydlonym koniu z szablą w garści i męstwem w sercu. Pożegnali się w dobrych stosunkach. Pewna dama, co dziwne kiedyś ją przyjęła. Była bardzo dziwna, mówiła tylko o balach na których tańczyła i śpiewałą. O tych wszystkich młodych mężczyznach których uwiodła. Jak na Lum oko, nie była jednak taka pociągająca. Nauczyła ją przynajmniej etykiety, tańca, śpiewu i co najbardziej jej się podobało, gry na harfie. Zdarzyło się że uczył się od całej rodziny. Ojciec specjalizował się w demonologii, Matka w w piekielnologii, a Syn postanowił badać niebianologię. Ostatnią postacią którą zapamiętała była czarodziejka. Robiła cudne kluski. Poza tym nauczyła magii dobra i ogólnie podstaw magii. Niestety nie nauczyła innych domen, gdyż robiła jedynie przerwę od służby. Inni nauczyciele nie zapadli jej już w pamięć. Mimo poznania tylu miłych ludzi błogo nie było. Tym bardziej że im starsza była, tym inni tolerowali ją coraz mniej. Pierścień nie wykazywał żadnych dziwnych właściwości. W niebie było dosyć energii w formie światła, więc niepotrzebna była magia. W końcu nadszedł ten czas. Teraz ma 21 lat i już niedługo ma otrzymać swoją pierwszą misję na Ziemi.

Dane gracza: Luminea

Nazwa użytkownika:
Luminea
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Habentes, Eldarrin, Thiandel, Luminea, Aurora, Anna,
Martwe postacie:
Thiandel
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
Polska
Wiek:
16
Zawód:
Uczeń
Zainteresowania:
Nie popadanie w depresję
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
57994949
Grupy:
Dołączył(a):
Śr mar 08, 2017 8:39 pm
Ostatnia wizyta:
Pn cze 26, 2017 12:59 am
Liczba postów:
11 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
[Nad Błyszczącym Jeziorem]Demon, Anioł no i Diabeł.
Pn kwi 17, 2017 1:00 am
Najaktywniejszy w dziale:
Błyszczące Jezioro
(Posty: 6 / 54.55% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Nad Błyszczącym Jeziorem]Demon, Anioł no i Diabeł.
(Posty: 6 / 54.55% postów użytkownika)
cron