Profil użytkownika Morgan

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Kapitan Morgan Baltazar
Rasa: Człowiek
Wiek: 58 lat


Aura

Średniej siły aura, która intuicyjnie od razu kojarzy się z morzem. Po chwili nabierze kształtu czysto cynowych fal, które z rzadka przełamią smugi z matowego, wypłowiałego już żelaza. Obsydian rozbłyskujący na horyzoncie również nie należy do najjaśniejszych. Zdecydowanie pamięta lepsze lata, teraz zdając się być przytłumionym i wymęczonym czasem. Brakuje tu dźwięków. Zamiast nich zmysły przytłoczy intensywny zapach ludzkiego potu zmieszanego z aromatem słonej morskiej wody. W nozdrza uderzy również mocna woń alkoholu, która prawie całkowicie przytłacza pozostałe zapachy. Aura nie wyróżnia się twardością, która jest umiarkowana. Nadrabia za to swoją giętkością, a i jej chropowatość wyraźnie da o sobie znać. Smak jest suchy, dopełniony ostrymi nutami.


Wygląd

Kapitan Morgan Baltazar wygląda jak typowy stary żeglarz. Jest raczej niewysoki, bo mierzy zaledwie 175 cm, za to sylwetkę ma dość pokaźną, nawet z niewielkim brzuszkiem. Wiek rzecz jasna odcisnął na nim swe piętno. Mięśnie są już raczej w stanie spoczynku, a szorstka skóra wciąż jest szorstka, tylko bardziej pomarszczona. Jak na kapitana przystało, Morgan posiada gęstą, siwą brodę oraz wąsy. Za czasów młodości miał też gęste włosy, teraz jeno ostały mu się pojedyncze kępki tu i ówdzie, dlatego przez większość czasu nosi wielką, wełnianą czapę. Z bladą twarzą kontrastuje wiecznie czerwony od alkoholu nos, zdeformowany od licznych złamań. Poza tym, Morgan nosi na ciele wiele blizn oraz tatuaży. Największy - `napis `ODDANY MORZU`- znajduje się między łopatkami.

Zwyczajowym strojem Morgana są luźne spodnie z grubego materiału, podobnego kroju koszula oraz stary, podarty płaszcz. Na nogach nosi ciężkie, skórzane, wysokie buty. Często też obwiązuje się pasem, do którego przytroczony jest jego lekko zardzewiały już kordelas.


Charakter

Charakter Morgana kreowało morze, dlatego też mężczyzna jest zdyscyplinowany, wytrwały i władczy. Trzyma się ściśle zasad morskich, mając przeważnie za nic te panujące na lądzie. Morgan jest również idealnym przykładem stereotypowego twardziela. Na jego twarzy rzadko gości uśmiech, nie licząc drwiącego wykrzywiania warg, ton głosu zawsze pozostaje ten sam - chrapliwy, niski i rozkazujący. W życiu kieruje się instynktem i przeczuciem. Bez przerwy chodzi pijany, awanturuje się i wszczyna burdy. jak sam twierdzi, nie boi się niczego ani nikogo, co niejeden raz dowiódł na morzu, jak i na lądzie. Ostatnie lata spędził w tawernach i karczmach, zataczając się z kąta w kąt i żebrząc o kolejną szklanicę rumu. W zamian opowiada wszystkim o swoich przygodach, bardzo często zmyślając ponad połowę historii. Morgan posiada talent przywódczy, jednak skutecznie go zaprzepaszcza z kolejnymi porcjami alkoholu. Od czasu wielkiej zdrady odgraża się, mamrocząc coś o zemście i przeciąganiu pod kilem, ale nikt go nie bierze na poważnie. Głupcy.

Atrybuty

Krzepa:Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Szybki, Dokładny,
Percepcja:Niedowidzący, Słaby słuch, Szczątkowy węch, Pozbawiony zm.mag.,
Umysł:
Prezencja:Brzydki, Barbarzyński, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Alkoholizm [W]Morgan to zwykły pijaczyna, który z butelką rozstaje się jedynie na czas snu.

Umiejętności

Żeglarstwo [M] Morgan dosłownie wychował się na morzu. Całe życie spędził na pokładzie statku, albo w porcie i nie było mozliwości, żeby nie nauczył się żeglugi samemu.
Pływanie [O] Marynarz, który nie potrafi pływać, to martwy marynarz. A tacy nikomu nie są potrzebni
Geografia [O] Każdy szanujący się żeglarz zna linie brzegowe na pamięć. A nieszanujący się zna przynajmniej część z nich
Meteorologia [O] Na podstawie czynnej obserwacji, Morgan potrafił przedstawić najbliższe prognozy. Przynajmniej do czasu aż wzrok mu się nie pogorszył.
Śpiew [P] Do artystów mu daleko, ale nic tak nie umila żeglugi jak dobra szanta.
Opowiadanie historii [P] Przez 60 lat podróżowania po wodach Alaranii, Morgan nazbierał pełno opowieści. Część z nich rzecz jasna ubarwił nieco, ale reszta to sama prawda, na beczkę rumu przysięgam!
Władanie kordelasem [W] Swego czasu Morgan był doskonałym szermierzem, a jego umiejętności znane były i szanowane pośród marynarzy. Niestety z wiekiem (i z alkoholizmem) przychodzą pewne ograniczenia ruchowe. nadal jednak potrafi nieźle wywijać ostrzem.
Walka na pięści [O] Ostatni raz tawernianą burdę wygrał, kiedy jeszcze był kapitanem na `Ślepej Kuternodze`. To nie przeszkadza mu jednak we wszczynaniu kolejnych.
Taniec [W] Jeżeli pijackie podskakiwanie i kręcenie się w kółko można nazwać tańcem, to Morgan w takim razie jest świetnym tancerzem. po paru głębszych rzecz jasna.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz

Fargo
Fargo jest nieco już podstarzałą papugą. Ptaszysko, technicznie rzecz ujmując, jest jedynym lojalnym członkiem byłej załogi Morgana. Fargo jest całkiem sporych rozmiarów, nawet jak na samca swojego gatunku, posiada żółto-niebiesko-zielone upierzenie oraz zakrzywiony dziób. Co najważniejsze, Fargo potrafi mówić. I chociaż najczęściej papuguje Morgana, to zdarza się, że wtrąci coś od siebie. Ptak rzadko opuszcza ramię marynarza, argumentując to `pilnowaniem`:
- Ta papuga nie odstępuje cię nawet na krok.
- Raa! Fargo pilnuje! Raa!

Morgan zakupił to ptaszysko u jednego z portowych handlarzy. Przywiózł ją ponoć z jakiejś dalekiej krainy, do której niewielu dotarło, a jeszcze mniej z niej powróciło.

Historia

Port spowijała poranna mgła. Fale leniwie uderzały o nadbrzeże, kołysząc delikatnie zacumowanymi statkami. W porcie panował ogólny rozgardiasz i względny chaos. Kolejne grupki żeglarzy, marynarzy, handlarzy i żołnierzy kręciły się we wszystkie kierunki rozładowując bądź załadowując okręty. Gdzieniegdzie wybuchały małe sprzeczki, które kończyły się najczęściej na rękoczynach. W powietrzu unosił się zapach jodu i rumu (oraz mniej przyjemny zapach szczyn, do którego wszyscy zdążyli już przywyknąć). Ci bardziej zmęczeni długą żeglugą udawali się do tawern, aby pić, jeść i śpiewać. Tak uczynił też młody chłopak, ledwie majtek. Z uśmiechem na ustach wkroczył do głośnej hali i zajął miejsce niedaleko starego pijaczyny.
- Poproszę jajecznicę na boczku - odparł do karczmarza
- Już się robi, paniczu - zadrwił z niego gruby kuchta, rzucając na stół coś, co przypominało rybę. - Wina do tego?
- Nie...nie trzeba.
- Heeejj! Hep! Pierwszy raz cie tu widzę! Hep! - starzec uniósł się się na łokciach i zlustrował chłopca wzrokiem. - Jak cię zwą, chłopcze?
- Sonko, proszę pana.
- Hep! Proszę pana...młodyś, to widać i słychać! Ale jeszcze się...hep!...wyrobisz...
- Jest pan marynarzem? - spytał ciekawski chłopak.
- Marynarzem!? Ja jestem kapitanem! - pijak starał się wyprostować, ale zamiast tego legł na twardą posadzkę. Zaraz jednak podniósł się i usiadł na ławie. - No...byłem kapitanem. Hep!
- Stracił pan statek podczas sztormu?
- Słuchaj no...hep!...ciekawski jesteś. Jak zamówisz mi butelkę rumu, to ci opowiem jak straciłem statek.
- Karczmarzu! Przynieście no buteleczkę! - zakrzyknął podekscytowany majtek.
- Kolejnego naciągasz, tymi swoimi historyjkami? - zapytał drwiącą, niosąc napitek.
- Eeeh...zamknij się, bo słuchaczy mi...hep!...płoszysz!
Stary kapitan pociągnął solidny łyk z butli, otarł rękawem usta i zaczął.
- Miałem kiedyś wspaniały okręt. `Ślepa Kuternoga` - po mej małżonce, niech jej ziemia będzie lekką...
- Umarła?
- Niee...uciekła z jakimś grajkiem, ale to nie o tym. Pływałem nim po wodach Alaranii, wożąc różne towary, od przypraw po broń. Nigdy nie podjąłem się transportu niewolników, mam swoje zasady. Choć nie pasowało to paru moim marynarzom, żaden nigdy nic nie gadał. Przez te wszystkie lata na morzu spotkało mnie wiele przygód: ataki piratów, straszliwe sztormy, bestie wprost z baśni! Ale nikt nie był w stanie pokonać kapitana Morgana Baltazara! Nikt! Aż przyszedł ten jeden, feralny rejs. Z pozoru był to zwykły transport skrzyń zaopatrzeniowych na Północne Wyspy, tam gdzie Krasnoludy i Nordowie. Nie wiem dla kogo tak na prawdę to było, ale zapłacono mi z góry, sporo. To się zgodziłem. Droga była bardzo spokojna, żadnych zdradliwych fal, podejrzanych statków na horyzoncie - czyli tak jak lubię. Tylka ja i morze. No i banda zaplutych zdrajców na pokładzie, psia ich mać! - Morgan wychylił kolejny łyk, osuszając butelkę. Chłopak zachęcony gestem kapitana zawołał po następną.
- Dopływaliśmy już do brzegu. Zimno jak cholera, wszędzie śnieg i lód, że nawet do samego portu wpłynąć się nie dało. Musieliśmy rzucić kotwicę i po tym lodzie skrzynie ciągnąć. Trzeszczał i pękał, ale dzielnieśmy brnęli do brzegu. A tam czekał na nasz taki kurdupel, z brodą do kolan! Trzymał w ręce jakiś sznur. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że niewolników na tej smyczy trzyma! I mówi do mnie: -`Panie kapitanie, dziękujemy za dostarczenie skrzyń. Mamy dla pana inny, bardzo lut..luakr...no! Dobrze płacimy! Przewieziesz pan tych niewolników do Trytonii. Część zapłaty teraz, część na miejscu od kupca Gillego. I jak? Umowa?`- no to ja mu mówię, że niewolnictwa się nie tykam, porządny człowiek ze mnie. I wtedy się zaczęło. Ci co najgorliwiej mi lojalność przysięgali pierwsi do zdrady skoczyli. Z początku delikatnie. -`Kapitanie, takie pieniądze to na kilka miesięcy ustawią! Przecież to nic złego!`- psy podłe! Odkrzyknąłem, że to ja jestem kapitanem i ja tu decyduję. Potem tylko pamiętam dźwięk tłuczonego szkła i rypanie we łbie. Obudziłem się na jakiejś wysepce, z butelką rumu i moim kordelasem. Pewnie chcieli bym sobie po gardle przejechał, tchórze! Siedziałem tam dwa dni, póki nie zabrał mnie przepływający tamtędy handlarze przyprawami. Próbowałem odnaleźć `Ślepą Kuternogę`, ale beze mnie pewnie krypa zatonęła. To był wspaniały okręt. Trójmasztowiec, fregata. 50 dział! Wyobrażasz to sobie!? 50 dział. A na dziobie miał galion z jednonogą babą. Śmiałem się, że moją małżonkę kochaną przypomina. Pewnie dlatego uciekła. Nic to młodziku! Czasu nie cofnę, a zapijanie się w tawernach też miłe! Hep!
- Przepraszam, mówił pan o babie bez nogi? Ale ja widziałem ten statek! - wykrzyknął chłopak. Wiliam słysząc to niemal wytrzeźwiał.
- Widziałeś!? Gdzie!? Kiedy!? - potrząsał chłopcem.
- Dwa dni temu, tutaj w porcie. Teraz nazywa się `Biała Mewa`...czy jakoś tak.
- Na wszystkie bestie mórz! Do broni! Odzyskam mój okręt, a tych pachołów, te psie syny pod kilem poprzeciągam, choćbym miał to zrobić w pojedynkę! Albo nie zwę się Morgan Baltazar!
- Tylko zapłać najpierw - wtrącił się karczmarz.

Dane gracza: Morgan

Nazwa użytkownika:
Morgan
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Ivo, Yorgen, Deganaan, Olivia,
Martwe postacie:
Skoczyslaw
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pt lut 03, 2017 11:23 pm
Ostatnia wizyta:
Cz paź 05, 2017 10:40 am
Liczba postów:
7 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.03 posty dziennie)
Ostatni post:
...i butelkę rumu.
N paź 01, 2017 2:21 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Port Zachodni
(Posty: 5 / 71.43% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
...i butelkę rumu.
(Posty: 3 / 42.86% postów użytkownika)
cron