Profil użytkownika River

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: River Firegrowl
Rasa: Smok
Wiek: 1010 lat (w ludzkiej postaci wygląda na 19/20-sto latka)


Aura

Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.


Wygląd

River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy sięgające mu za kark z tyłu głowy. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska. Za to drugie obserwuje dziko okolicę swoją złotą tęczówką, w której kryje się czarna wąska źrenica ustawiona pionowo. Zawsze jest widoczna i na myśl przywodzi ślepie jakiegoś gada. Gdy mężczyzną targają silne, negatywne emocje zawsze się zwęża, tworząc cienki, niemal niewidoczny pasek. Uwielbia z pogardą szczerzyć swoje białe zęby z delikatnie wydłużonymi górnym kłami jak u wampira, ale jest to bardziej na pokaz niż by miały do czegoś służyć konkretnego. No, na pewno do łatwiejszego spożywania surowego mięsa, którym nie gardzi.

Jest dobrze zbudowanym młodym "człowiekiem". Na nagiej piersi jak i plecach można dostrzec liczne blizny, wyglądające jakby zostawiło je jakieś dzikie zwierzę. Dodatkowo na jego klatce piersiowej zwisa przewiązany skórzanym rzemieniem Algiz w postaci żelaznego klucza. Jego cechą szczególną jest brak prawej ręki, po której ostał się niewielki kikut wyznaczony przez koniec barku i początek pachy.

Na głowie nosi niedawno kupiony czarny kapelusz z szerokim rondem. Chodzi w zniszczonym, i poszarpanym u spodu płaszczu tego samego koloru sięgającym kolan. Zawsze trzepocze na wietrze pustym rękawem, z którego powinna wystawać prawa dłoń. U spodu jego okrycia wierzchniego można dopatrzyć się czarnego podpalanego wzoru przypominającego płomienie trawiące od dołu płaszcz. Pod nim nosi albo wybrudzoną i zniszczoną białą koszulę, albo pożółkłe ze starości bandaże z dostrzegalnymi plamami zaschniętej krwi, zawinięte na jego piersi. Ubrany jest w ciemne luźne spodnie i czarne skórzane buty oficerskie. Do pasa ma przytwierdzoną pochwę z długim ostrzem przypominającym coś w rodzaju katany.

Gdy wróci do swojej prawdziwej smoczej postaci, ma czarne łuski i przydymione, czerwone, postrzępione u dołu błony w skrzydłach przywodzące na myśl ognie pożerające domy, lub wioski. Wygląda jak chodząca skała wulkaniczna z sączącą się spod łusek lawą znaczącą ścieżki na jego ciele, niby żyły. W rzeczy samej nie jest to lawa, a jedynie inny rodzaj łusek, niezwykle delikatnych w przeciwieństwie do tych grubych i czarnych pokrywających gada w większości, które chronią tą wrażliwą i cienką skórę smoka. Zewnętrzną część jego ciała pokrywają długie zrogowaciałe łuski wyglądające jak kolce. W tej postaci wyraźnie widać brak prawej, przedniej kończyny, ale w żaden sposób nie przeszkadza mu to w normalnym funkcjonowaniu. Koniec długiego ogona zakończony jest ostrą, kościaną płytą przypominającą ostrze halabardy kata lub topora.

Podłużny pysk zaopatrzony w dwa długie rogi na szczycie głowy i jeden mniejszy sterczący po między nozdrzami. Na utraconym oku, wiecznie zamkniętym widnieje podłużna, jasna szrama. Drugie różni się tylko wielkością od ludzkiego. Tęczówka jest złota zajmująca całe oko i jarząca się lekkim światłem, także widnieje w niej czarna gadzia źrenica, która także się zwęża w bardzo cienką, gdy gad jest wzburzony. Z pyska sterczą dwa potężne dolne kły sięgające górnej połowy szczęki. Gad ten jest dwa razy większy od konia ze złożonymi po bokach ciała skrzydłami, ale długi jak kobyła z powozem, albo dwie i źrebak stojące równo za sobą. Swobodnie porusza się na dwóch nogach w pozycji stojącej, jak i na czterech (trzech biorąc pod uwagę, że jednej kończyny nie ma). W tej postaci jest masywnej budowy.


Charakter

River nie stroni od złośliwości i mówi co mu ślina na język przyniesie. Oczywiście w wielu przypadkach przyniosło mu to kłopoty, ale jakoś nie umie powstrzymać się od prowokującej szczerości i obelg. Zawsze sprawiało mu to dziką przyjemność, a tym bardziej satysfakcję, jak udało mu się kogoś wnerwić i wszcząć burdę. Bardziej czuje się smokiem niż człowiekiem, ale mimo to częściej przebywa w ludzkiej formie. Gadzia jest dla niego męcząca i po lasach ciężko się poruszać. Jest arogancki i ironiczny. Nie uważa się za lepszego od innych, ale na każdym kroku to udowadnia. Uwielbia znęcać się nad innymi i śmiać się z ich nieszczęścia, często wywoływanego przez niego. Jest wybuchowy i okrutny, dowcip polega na tym, że smok wcale tego nie kryje, a nawet potrafi się z tym publicznie odnosić, by wszyscy uważali go za potwora. Krzyki innych są muzyką dla jego uszu. Mało czego się boi, bo wychodzi z założenia, że nic nie jest w stanie mu zagrozić. Zdarza mu się mówić o sobie, że jest panem świata. Jest podróżnikiem wprowadzającym chaos, gdzie nie pójdzie. Wszczynanie awantur po pijaku to najlepszy scenariusz jaki może spotkać wioskę w jakiej przebywa obecnie, najgorszym jest spalenie wszystkiego na popiół i przy okazji zarżnięcie kilku wieśniaków. Nie ma w tym żadnej najmniejszej przyczyny, robi to dla zabawy i przyjemności. Nidy nie targały nim wyrzuty sumienia, a litość jest mu obca. Z równym okrucieństwem potrafi zabić mężczyznę jak i kobietę, zaprawionego w boju wojaka i nowo narodzone dziecko, młokosa uczącego się walczyć i niedołężnego staruszka, kalekę wojennego żebrzącego o chleb. Do całej tej wiązanki negatywów, należało by jeszcze dopisać niezrównaną mściwość i chciwość. Uwielbia gromadzić błyskotki, ale ciężko mu z pozbywaniem się swoich bogactw, które potrafi bronić do ostatniej kropli krwi, na szczęście jego skarbiec przepadł, okradziony przez ludzi. Przez to pała do nich nienawiścią. Czarodziejów także nie trawi, a ich aura, czy też zapach wywołują u niego mdłości. Spowodowane jest to jednorazowym, przykrym dla gada momentem w jego życiu, gdzież to właśnie jakiś mag starał się jeszcze bardziej udoskonalić swoje ciało i magię by przejąć władzę nad światem, przeprowadzając na jaszczurze w kolorach wulkanu toczącego lawę, eksperymentów i badań.

Ma też dobre strony. Jest lojalny przyjaciołom. Owszem, on ma przyjaciół, w których obronie nie bałby się zginąć. Gra im nieraz na nerwach swoim marudzeniem, ale wyznaje zasadę, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. I on tego doświadczył i oni. Często się zdarza, że mało go obchodzi krzywda innych, ale po znajomości z pewną elfką stara się pomagać innym jeśli mają kłopoty (jednorazowo). Przez to jest milszy dla elfów.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:
Percepcja:Półślepy, Dobry słuch, Wyostrzony węch, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany, Władczy,

Cechy specjalne

Pamięć Absolutna [Z]Pamięta wszystko od czasów swoich narodzin, wypiera z głowy jedynie informacje zbędne
Lot [D]W postaci smoka
Przemiana [D]W człowieka
Zianie ogniem [M]W postaci smoka

Umiejętności

Polowanie [M] Poluje by zdobyć jedzenie.
Władanie bronią [M] Bronie jednoręczne, najbardziej miecze.
Tresura [P] Oswoił Chibiego.
Jeździectwo [O] Kiedy musi umie uciec od zgiełku na koniu.
Torturowanie [M] Sprawianie wrogom bólu sprawia mu przyjemność.
Przetrwanie [M] Nie potrzebuje domu by przeżyć, wystarczą w dziczy jego pazury.
Wspinaczka [W] Zdobywanie szczytów bez używania skrzydeł to dla niego świetną zabawą i treningiem.
Tropienie [O] Umie znaleźć sobie jedzenie.
Bestiologia [W] Zna się na kreaturach wszelkiej maści, niestety na tych, które żyły w czasach nim zapadł w sen.
Kulturoznastwo [O] Zna kultury, które istniały za "
Rolnictwo [P] Nauczył się pomagając elfce przy jej domu, ucząc się posługiwać jedną ręką.
Czytanie aur [O] Umie wyczuć kto jakiej jest rasy, nic więcej, nic mniej.
Zielarstwo [P] Elfka nauczyła go i pokazała jakie zioła są przydatne, a jakie zabójcze.
Skradanie się [W] Wyrobił sobie tą umiejętność żyjąc jako człowiek, w większości by ukraść przede wszystkim jabłka dla Chibiego

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Ognia [N]Płonące dłonie jako człowiek / Smok, pod którego łapami ziemia zaczyna się palić, lub jest zwęglona.
Ziemi [N]Kamienna skóra jako człowiek i smok
Zła [N]Zadawanie bólu używane do torturowania, bez tworzenia ran.

Magiczne przedmioty

Algiz [ART]Żelazny klucz w kształcie wielkiej litery Y z przedłużoną podstawą, przechodzącą między ramionami. Ma na sobie wyryte dziwne symbole, a jednym kluczowym jest właśnie ta runa, od której wzięło się jego imię. W sytuacji prawdziwego zagrożenia - takie, które nie wynikło z prowokacji, któremu nie można było zapobiec - jeśli posiadacz trzyma go w dłoni zmienia się w ostrze. Przyjmuje formę w zależności od tego jak jest trzymany: kiedy ktoś dzierży go ostrzem skierowanym za właściciela zmienia się w sztylet, kiedy trzymany jest normalnie w jednej ręce staję się mieczem jednoręcznym. Jeśli ktoś jednak będzie go dzierżył oburącz przybierze formę claymorea tyle, że ostrze zastępować będzie aura dzierżącego, doskonale widoczna dla innych, uformowana w ostrą jak brzytwa klingę i emanująca naturalną poświatą. Taką formę jaką przybierze na początku potyczki, w takiej już pozostaje do jej końca, a następnie wraca do swojej nieszkodliwej postaci klucza. W dwóch podstawowych formach na głowni widnieje skrząca się runa i napis, który każdy widzi we własnym języku: Niech ostrze Wasze wolnym od krwi będzie.

Towarzysz

Chibi
Jest małym podobnym do małpy stworek. Ma duże szerokie uszy jak u jakiegoś gremlina, a pomiędzy nimi na czubku głowy wyrastają mu dwa niewielkie rogi pokryte sierścią. W porównaniu do reszty ciała ma stosunkowo dużą głowę, oraz czarne oczy. Na końcu pyszczka zwierzaka znajduje się niewielki, czarny, trójkątny nosek, połyskujący w świetle wilgocią. W mordce kryje długie jak u dzikich zwierząt kły, które potrafią boleśnie zranić przy ugryzieniu, ale służą jedynie do obrony. Jego przednie kończyny są znacznie dłuższe niż tylne. Ręce mają szczupłe ramiona, ale za to bardziej wyrobione mięśnie okrywające kość promieniową. Dzięki przeciwstawnemu kciukowi bez trudu potrafi trzymać różne przedmioty w zakończonych niewielkimi pazurkami łapkach. Tylne kończyny są bardzo silne i skoczne, maluch potrafi wybić się w górę na wysokość głowy człowieka i przed wylądowaniem wykonać kilka obrotów w powietrzu zwinięty w futrzaną, białą kulkę. Na przednich kończynach porusza się na zaciśniętych pięściach, lecz w przypadku tych tylnych chodzi bardziej na "palcach" jak kot, czy pies. Ma długi, giętki i wąski, koci ogon. Jego sierść jest śnieżnobiała, przy blasku księżyca potrafi błyszczeć, tak, że rozświetla miejsce, w którym się znajduje. Jest łagodnego usposobienia, choć potrafi upuścić krwi. Uwielbia być głaskany i tulony. To żywe stworzonko bez trudu skacze po drzewach. Jest w pełni roślinożerny, żywi się owocami. Jego ulubionymi są świeże, czerwone, soczyste jabłka. Zawsze podróżuje z Riverem siedząc mu na barku lub pod płaszczem mężczyzny, w chłodne, deszczowe dni. Nie lubi, gdy pada deszcz. Za zimnem także nie przepada, ale jak dziecko uwielbia bawić się w śniegu.

Mężczyzna znalazł go małego przy zawalonym ogromnym drzewie, które prawdopodobnie było kiedyś jego domem. Powalony pień, nie krył w koronie żadnych stworków tego typu, choć spod olbrzyma zdało się dostrzec wystające zmiażdżone czy to pojedyncze łapy, czy ogony istot osieroconego zwierzaka. Początkowo, co River się do niego zbliżył lub choćby wyciągnął rękę, mały uciekał i się chował. Bohater kilkakrotnie wracał do stwora by nie zdechł z głodu. Wtedy dowiedział się, że te istoty jedzą owoce, a jabłkami udało się mu przekonać malca do siebie. Nie było to takie hop siup, ponieważ chłopak spędził tak parę dni i ruszył dalej dopiero jak istotka bez żadnych obaw przebywała przy nim i nie przeszkadzał jej dotyk dłoni. Od tamtej chwili są nierozłączni, razem nocują pod gołym niebem, razem podróżują, razem wpadają w kłopoty. Stworek nie umie mówić, ale doskonale rozumie ludzką mowę i jako tako się potrafi porozumiewać. Jak nie przez same domysły to zawsze coś nabazgrze na ziemi. Smok nie wie, że maluch jest leśnym duszkiem, którego zadaniem była opieka nad drzewem, na którym się urodził.

Historia

Wykluł się z jaja u podnóża wulkanu, który erupcją przypieczętował narodziny smoczydła. Jego ojciec, onyksowy smok imieniem Renamer zawsze był dla niego surowy i szkolił go żelazną ręką, nie to co Namira, rubinowa smoczyca, która dmuchała i chuchała na syna nie raz rzucając się ukochanemu do gardła za złe traktowanie malucha. River w miarę dobrze wspomina dorastanie i treningi przyjmowane od ojca. Jedynym o czym chciałby zapomnieć była nauka latania. Co rusz był spychany z klifu przez czarnego gada i nie raz skończył połamany na ziemi. Opiekun jednak nie odpuszczał tak łatwo i cały czas kazał młodemu ponownie wdrapać się na szczyt i skoczyć, nawet jeśli ten nie mógł ruszyć się z ziemi przez popękane kości. Wtedy także na pomoc ruszała matka o gołębim sercu. Nie szybko nauczył się latać, ale zaowocowało to tym, że jak już pojął jak szybować, potrafił zaprezentować akrobacje jakich nie powstydziłby się dorosły smok.

Zostawił azyl zaraz po opanowaniu sztuki lotu i zaczął nawiedzać swoją osobą wioski i ludzkie osady, terroryzując je bez zastanowienia, dla poprawy własnych umiejętności i rozrywki. W tym czasie zaczął też gromadzić swoje bogactwo, którego strzegł w swojej obsydianowej wieży po środku pustkowia. Znalazł ją pewnego razu podczas lotu z jednej wioski do drugiej znajdującej się za górami otaczającymi martwe i wyjałowione tereny. Nie raz w odwiedziny przychodziły zbrojne armie chcące pozbyć się potwora i położyć łapska na jego skarbie, za każdym razem kończyło się to dla zbrojnych tragicznie, a okolica usłana była ludzkimi kośćmi. Pewnego deszczowego razu, kiedy czytał w spokoju stare księgi jego wieża runęła. Przypuszczał, że była to sprawka ludzi choć winnego nigdy nie znalazł. Pogrzebany pod stertą kamieni myślał, że to już koniec. Pamięta, że na zewnątrz grasowała potężna burza, ponieważ pogrzebany w ruinach doskonale słyszał huki piorunów. Sam nie wie jakim cudem przeżył i wyczołgał się spod gruzów, ale faktem jest, że czuł się jak w grobie. Na wpół żywy schronił się w lesie (przybierając ludzką postać dla oszczędzenia sił), gdzie zaopiekowała się nim mieszkająca samotnie pośród gęstwiny elfka. To ona zajęła się jego ranami i zgruchotanymi kośćmi oraz przekonała, że dla jego własnego dobra trzeba amputować rękę, bo nie przyniesie ona żadnego pożytku już, a jedynie będzie powodem kolejnych szkód w zdrowiu jaszczura. Miał do niej o to żal przez jakiś czas i w ogóle się nie odzywał, a przez tydzień także nie pił i nie jadł, leżał tylko ponuro w ciemni bez iskierki życia w gadzich oczach.

Od tego momentu częściej przebywa w ludzkiej skórze, bo nie zużywa tyle energii, a gad nie wiedząc czemu dramatycznie osłabł pod względem swojej magii po tragedii z jego wieżą. Długotrwałe przebywanie w smoczej postaci bardzo go osłabia, a tym bardziej jak w gadziej formie używa wszystkich swoich sił. Niegdyś mógł dorównywać starszym od siebie. Teraz z trudem potrafi wzmocnić swoje ciało, lub podpalić coś dotykiem jako człowiek. Nie wiedział czym to osłabienie zostało spowodowane. Może to przez ogromne obrażenia jakie powinien ponieść w związku z zawaleniem się jego domu, a jednak skończyło się ostatecznie tylko na utraconej kończynie.

Gdy depresja mu przeszła zajął się odzyskiwaniem formy i zdrowia. Pomagał elfce w pracach domowych, przynosił upolowane w lesie zwierzęta na obiad, pracował przy jej chatce czy to w ogrodzie, czy naprawiając różne rzeczy codziennego użytku. Kiedy poważniejsze rany się zagoiły postanowił nauczyć się w pełni posługiwać lewą ręką i bez żadnych trudności jakby robił to od urodzenia. Naklął się przy tym za wszystkie czasy, nawściekał i zwyzywał cały świat od góry do dołu z kobietą łącznie, odpuszczając sobie momentami, by szybciej niż mrugnięcie okiem wrócić z zawziętością do treningu. Tak opanował do perfekcji korzystanie z jednej ręki. Była jego przyjaciółka pierwszą osobą, która się go nie bała i nawet stawała mu na przeciw, wiedząc, że on je nigdy nie zrobi krzywdy. Tak też było, ani razu nie podniósł na nią ręki, a w trakcie kłótni, gdy był na nią niewyobrażalnie wściekły, w porę wychodził i na cały dzień lub pół udawał się do lasu. To ona nauczyła go, że nie wszyscy są źli i trzeba umieć pomagać innym bo tak zyskuje się przyjaciół. Jeszcze długo po okresie swojej rekonwalescencji mieszkał razem z nią. Zawsze jej pomagał jeśli było coś do zrobienia, a tak to trenował albo sam, albo z jej braćmi, którzy przychodzili ją odwiedzić z oddalonej parę kilometrów osady elfów.

Bardzo ją lubił, ale nigdy ich przyjaźń nie ewoluowała, nawet jeśli ona czuła do niego coś więcej niż tylko przywiązanie jak do brata. Gdy poczuł, że już za długo siedzi jej na głowie, po prostu odszedł. Nie pożegnał się nawet, zostawiając ją śpiącą spokojnie w domu elfki. Czuł z rana, że jest na niego wściekła i obrabia mu tyłek za plecami, bo niemiłosiernie kichał i uszy go piekły. Nigdy nie przeszkadzał mu tułaczy tryb życia. Zawsze bawiło go, kiedy wójt, albo inna głowa wioski wywalała go dając mu wilczy bilet, a on po paru latach wracał i nic nie było, do momentu póki znów nie narozrabiał i tak w kółko. Kiedy znudziło mu się bawienie w człowieka, kręcił się po świecie w postaci smoka, zapoznając inne gady, nie w poszukiwaniu partnerki, czy przyjaciela. Pragnął stać się władcą wszystkich smoków, co pomogłoby mu zgładzić z powierzchni ziemi rasę ludzką. Walki o terytorium były dla niego tylko zabawą i doskonaleniem swoich umiejętności, gromadzenie złota, nie miało już dla niego najmniejszego sensu, w końcu i tak nie miał stałego legowiska. Uważał siebie za smoka karłowatego, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało. Podczas jednej z takich walk stracił oko, a po tym na przestrzeni lat i wieków gromadził blizny na ciele, czy to jako człowiek, czy jako skrzydlaty, ziejący ogniem jaszczur. Dla niego to wszystko było rozrywką.

Kiedy życie jako takie mu się znudziło, wrócił w miejsce gdzie się narodził i najzwyczajniej w świecie zapadł w kilkusetletni sen w grocie u podnóża wulkanu. Dopiero niedawno się obudził i odkrywa jak bardzo świat się zmienił. W tej swojej nowej podróży spotkał właśnie Chibiego, małe nie znane mu stworzonko, nieprzypominające mu nic co znał z dawnych czasów. To właśnie wraz z nim zostawił za sobą inne tereny i przekroczył granice tej krainy.

Podczas wędrówki po Alaranii rozstał się w gniewie ze zwierzakiem, a przed tym go brutalnie potraktował. Z pomocą driady stworkowi udało się odnaleźć i wrócić do swojego przyjaciela, z niewielkim podarkiem dla niego od mieszkanki lasu. Otóż Chibi podarował gadowi dziwaczny klucz, wyczuwalnie nasączony magią. Szybko się okazało, że niepozorny przedmiot w rzeczywistości był potężnym artefaktem potrafiącym zmienić swoją strukturę w broń.

Dane gracza: River

Nazwa użytkownika:
River
Ranga:
Kroczący w Snach
Inne Postacie:
Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
ONLINE
Lokalizacja:
Zielona Góra
Wiek:
21
Zawód:
studentka II roku Literatury popularnej i kreacji światów gier
Zainteresowania:
rysowanie zwierząt i potworów (najczęściej wilki lub smoki), zjawiska paranormalne, mity i demonologia wszelkich kultur, mityczne i prehistoryczne stworzenia, pisanie opowiadań.
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
35690839
Grupy:
Dołączył(a):
Pn sty 16, 2017 12:57 pm
Ostatnia wizyta:
Cz paź 19, 2017 6:13 pm
Liczba postów:
233 | Znajdź posty użytkownika
(0.31% wszystkich postów / 0.84 posty dziennie)
Ostatni post:
[Las Driad]W poszukiwaniu domu
So paź 14, 2017 11:08 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Turmalia
(Posty: 66 / 28.33% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Turmalia i okolice] Podróż bezślubna
(Posty: 66 / 28.33% postów użytkownika)

Podpis

"Homo homini lupus est"
et
"Cornix cornici oculum non effodit"

Chibi
cron