Profil użytkownika Malthael

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Malthael
Rasa: Upadły anioł
Wiek: 530 lat (wygląda na, góra, 25 wiosen)


Aura

Niezwykle potężna emanacja zdaje się wręcz pulsować drzemiącą w niej mocą. W porównaniu do niej, ciemna i pozbawiona blasku szmaragdowa poświata nie jest zbyt dobrze widoczna. Aura uderza w zmysły gradem impulsów. Głośnym trzaskom płomieni towarzyszy uczucie nieznośnego gorąca i suchość w ustach. Podmuch od niej bijący niesie ze sobą zawodzenie wiatru i szept liści. Podstawowym jednak jej zapachem jest mocny swąd smoły, spod którego tylko niezwykle czuły nos wychwyci pozostałości po przyjemnej woni mirry. Powierzchnia emanacji gnie się na wszystkie strony i faluje, jakby chwaląc się własną elastycznością, jednak pod wpływem dotyku twardnieje niczym klinga miecza. Chociaż jej powierzchnia jest przyjemnie gładka i aksamitna, należy uważać na jej niezwykle ostre krawędzie. Nieciekawy gorzko-słony smak nie pozostawia po sobie dobrego wrażenia, zaskakuje jednak swą zmiennością, będąc raz pikantnym, a raz łagodnym dla podniebienia. Przyjemna dla oka okazuje się kolorystyka emanacji. Aura jest bowiem w całości i niezwykle równomiernie pokryta żelazną farbą. Dopiero na niej ktoś długimi pociągnięciami pędzla namalował srebrne i kobaltowe szlaki, przeplatające się wzajemnie.


Wygląd

Jest wysokim, bo mierzącym sobie niespełna sześć i pół stopy, mężczyzną o skórze pokrytej lekką opalenizną, którego wygląd na pewno nie odzwierciedla jego prawdziwego wieku, lecz o tym mało kto wie. Budowę jego ciała można określić mianem atletycznej, jednak widać, że podąża ona w kierunku umięśnionej. Upadek sprawił, że rysy twarzy anioła stały się nieco ostrzejsze, a przez to kości policzkowe wydają się bardziej zarysowane i widoczne. Idąc od góry, ma dość długie, sięgające do połowy pleców, włosy, które jako pierwsze zmieniły się po upadku. Niegdyś miały kolor śnieżnej bieli, teraz jest to matowa czerń. Ułożone są one we fryzurę potocznie zwaną dredami. Ma niewielki nos. Oczy, kiedyś świecące srebrnym blaskiem, teraz zgasły, a ich kolor został zastąpiony ciemną stalą. Czasem, gdy są one słabo oświetlone, mogą wydawać się koloru czarnego. Na twarzy upadłego anioła rzadko można dostrzec zarost, uśmiech zresztą też. Nie posiada blizn i tatuaży, jedynie znamię po lewej stronie ciała, konkretniej na barku i ramieniu. Pojawiło się ono, gdy uciekał po zabiciu innych aniołów. Najpierw dostał falą magicznej energii, a później znamię wypaliło się na jego ciele. Jest ono magiczne i odporne na próby usunięcia, a przede wszystkim ma też przypominać mu o tym, co zrobił z aniołami światłości, którzy byli jego braćmi.
Warto też wspomnieć o skrzydłach, które udało mu się zachować. Stały się większe i silniejsze niż te anielskie. Przede wszystkich całkowicie zmieniły kolor, wcześniej lśniły wszystkimi odcieniami bieli, teraz też lśnią, tylko że wszystkimi odcieniami czerni. Jedno skrzydło ma niewiele ponad dwa sążnie długości, a ich rozpiętość wynosi około trzy i pół sążnia.
Ubiera się różnie, jednak przeważnie jest to koszula, skórzana kurtka lub kamizelka, spodnie ze skóry z białymi pasami na udach i do tego wysokie buty, które także zrobione są ze skóry. Na przedramionach nosi lekkie, magiczne i wykonane z metalu bransolety. Znad jego prawego ramienia wystaje rękojeść Okruchu Mroku, jego ostrze natomiast spoczywa w pochwie, która najczęściej umiejscowiona jest na plecach upadłego. Sama pochwa wykonana jest z ciemnej skóry, pokryta pozłacanymi zdobieniami tworzącymi różne kształty i okuta na krawędziach tym samym metalem, z którego stworzony został miecz.


Charakter

Odważny osobnik, który w poważniejszych, grupowych potyczkach z demonami i piekielnymi stawał w pierwszej linii. Jego atuty w walce to zwinność i szybkość, a nie czysta siła, więc nic dziwnego, że od ciężkiej zbroi woli coś lżejszego, nie tylko przez ciężar, bo także przez to, iż uważa, że stalowa zbroja zbytnio ogranicza mu ruchy. Przeważnie udaje mu się zachować spokój, przynajmniej wtedy, gdy z nikim nie walczy. W trakcie przeróżnych walk, Malthael toczy także wewnętrzną bitwę, w której spokój i opanowanie walczy z szałem żądzy krwi i agresją. Gdy te drugie cechy przejmą władzę nad ciałem... lepiej nie stawać mu na drodze. Jest osobą, która prawie zawsze ma na twarzy maskę obojętności i rzadko się uśmiecha. Pan wysyłał go najczęściej na misje związane z walką i zabijaniem, czego skutkiem jest anioł przyzwyczajony do tego, że życie to ciągła walka o przetrwanie i dlatego cały czas jego mięśnie są napięte, a zmysły wyostrzone na czele z oczami cały czas lustrującymi otoczenie. Przez to Malthael wygląda, jak drapieżnik czający się na ofiarę albo ktoś, kto może w każdej chwili zaatakować i to bez ostrzeżenia, co jednak mija się z prawdą. Doświadczenia życiowe nauczyły go, że, tak naprawdę, powinien ufać wyłącznie samemu sobie i stara się to robić, przez co naprawdę ciężko jest mu zaufać osobom, które spotyka. W drugą stronę działa to zupełnie inaczej, bo postać roztacza wokół siebie dziwną aurę zaufania sprawiającą, że innym wydaje się, iż można mu ufać. Nie lubi mówić o sobie, poza tym ogólnie mało mówi, na co wpływ miał dotychczasowy tryb jego życia- częściej z kimś walczył, niż rozmawiał. Mimo, że to inne anioły były głównym powodem jego wygnania, a przynajmniej on tak uważa, nie darzy ich szczególną nienawiścią. Lepiej jest powiedzieć, że nie lubi istot niebiańskich, i nie dotyczy to wyłącznie skrzydlatych. Resztę ras zamieszkujących Alaranię i okoliczne tereny traktuje neutralnie, a przynajmniej stara się to robić. Potrafi wyczuć, kiedy powinien kogoś zabić, a kiedy darować mu życie, bo osoba ta może nie być tym, za kogo wziął ją za pierwszym razem, jednak jego osąd nie jest nieomylny.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Niezwykle zręczny, Błyskawiczny, Dokładny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Dobry słuch, Czuły zm.mag,
Umysł:Pojętny, Ineligentny, Żelazna wola,
Prezencja:Piękny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Magiczne Postrzeganie [M]Jest to cecha specjalna, która pojawia się w jego rodzinie co dwa lub trzy pokolenia i, jakimś cudem, udało mu się zachować tę moc po tym, jak przestał być aniołem Pana. Objawia się ona tym, że może on, przy pomocy swojego umysłu, przenieść część swojej energii magicznej do oczu i dzięki temu widzieć nimi aury stworzeń, po których może stwierdzić wyłącznie to jakiej rasy jest dany osobnik i ile ma w sobie mocy magicznej. Dzięki tej cesze może też dostrzec aury magicznych przedmiotów, a także samą magię (przykładowo: może zobaczyć, jak czarodziej zbiera energię magiczną przed rzuceniem zaklęcia albo magiczny ślad, który zostawia rzucona kula ognia lub błyskawica). Może też zobaczyć kogoś niewidzialnego, jeżeli do wejścia w ten stan została użyta magia. W trakcie używania tego wzroku, czarne źrenice upadłego zmieniają kolor na ciemny fiolet, a ceną za jego używanie jest ogólne wyczerpanie i bóle głowy, a także niemożność używania magii (im dłużej używa tej zdolności, tym poważniejsze są konsekwencje).
Upadły Anioł [D]Postać stała się upadłym aniołem, jednak nie straciła swoich skrzydeł, które oczywiście zmieniły barwę po upadku. Nadal może dzięki nim latać, a także ukrywać je przed wzrokiem innych. W dodatku, były anioł światłości zyskał też całkowitą odporność na trucizny, choroby, a jego ciało wykazuje odporność na upływ czasu.
Regeneracja [D]Jego zdolności regeneracyjne nie osłabły i nie zanikły. Stało się coś odwrotnego, czyli ich moc zwiększyła się, co jest jeszcze bardziej przydatne niż wtedy, gdy był aniołem światłości. Rany poniżej poważnych znikają w kilka chwil, poważnie po czasie od trzech do pięciu dni, a złamania potrafią zagoić się nawet po niespełna dwóch tygodniach odpoczynku. Oczywiście, jeśli nie odpoczywa, regeneracja obrażeń trwa dłużej.
Znamię Zbuntowanego [K]Umiejscowione jest na lewej ręce upadłego anioła i wygląda jak przypadkowo połączone ze sobą i zaokrąglone linie, jednak gdyby je wszystkie policzyć wyszłaby liczba aniołów, które Malthael zabił w dzień swojego upadku. Znamię ma za zadanie przypomniać mu o tym, co zrobił i to nie tylko przez to, że już na zawsze będzie znajdować się na jego ciele, bo także przez to, że czasem daje o sobie znać przez dotkliwy i palący ból, który sprawia, że postaci wydaje się, iż jej ręka się pali. Co prawda trwa to tylko chwilę, jednak za każdym razem jest to intensywne i, dodatkowo, znamie aktywuje się nieregularnie i w losowych odstępach czasowym. Jedynym wyjątkiem jest walka, gdyż znamię nigdy nie aktywuje się w czasie, gdy piekielny walczy. Nowe linie wypalają się też, gdy upadły zabije innego anioła światłości.
Utrata pamięci [cecha tymczasowa] [S]Seria niefortunnych zdarzeń, które zaszły w trakcie podróży anioła do Piekła, gdy już został wygnany, sprawiła, że na jakiś czas stracił on pamięć. Nie jest to premamentne, jednak minie trochę czasu zanim przypomni sobie wszystko to, co umiał i wiedział. Z czasem na pewno przypomni sobie wszystko to, czego zapomniał.

Umiejętności

Walka mieczami długimi [AM] Postać już od najmłodszych lat była poddawana treningom w zakresie posługiwania się tym rodzajem mieczy. Ogólnie Mal miał kilku nauczycieli walki, z czego pierwszym był jego ojciec, gdy zebrali się w grupie i zgodnie stwierdzili, że nauczyli go już wszystkiego, czego mogli. Skutkiem tego było to, że zaczął trenować na własną rękę i samodoskonalić się w walce tym orężem, przez co opanował swój własny styl walki. Dodatkowo, gdy na samym początku wybierał broń, którą chce umieć walczyć, wybrał właśnie miecz długi, gdyż można nim walczyć oburącz lub jedną ręką, poza tym sam Malthael uważa ten oręż za świetny, przez to też nauka walki szła mu sprawnie i szybko przyswajał nową wiedzę.
Uniki [M] W parze z nauką walki szła też umiejętność uchylania się od ciosów przeciwnika. Dla kogoś pokroju Malthaela uniki są ważną częścią całej walki, gdyż stawia on bardziej na szybkość i zwinność, a nie na siłę. Poza tym, uniki są bezpieczniejsze od blokowania czyjegoś ostrza swoim własnym.
Walka wręcz [W] Przydatna umiejętność, gdy nie możesz użyć broni białej albo zostaje ci ona wytrącona w trakcie walki. Skrzydlaty wolał uczyć się walki mieczem niż bez niego, dlatego, w jego przypadku, umiejętność ta nie jest na bardzo wysokim poziomie.
Odnajdywanie portali i źródeł magii [W] Tego nauczył się przy okazji lekcji panowania nad Magicznym Postrzeganiem, których udzielała mu jego matka. Sama cecha specjalna zdaje się wpływać nieco na tę umiejętność bez względu na to, czy Mal aktywuje swój magiczny wzrok, czy też nie.
Skradanie się [W] Jako, że Mal nie należy do potężnych wojowników, którzy, bez względu na sytuację, szarżują na przeciwników i ogólnie głośno się zachowują, uważał on tę umiejętność za przydatną. Nigdy nie wiadomo, kiedy może przydać się skradanie i nie chodzi tu wyłącznie o czynności związane z walkami.
Anatomia [W] Umiejętność ta przydaje się nie tylko w medycynie, gdyż każdy dobry wojownik powinien ją posiadać. W końcu trzeba wiedzieć, gdzie ciąć albo uderzać, żeby wyrządzić określone szkody albo spowodować rozległy krwotok, który sprawi, że przeciwnik szybko straci krew.
Bestiologia [W] Cóż... skrzydlaci wojownicy Najwyższego nie walczą wyłącznie z humanoidalnymi przedstawicielami piekielnych lub demonów, dlatego, nawet szczątkowa, wiedza na temat zwierząt, bestii i potworów jest im naprawdę przydatna. Jedynie szkoda, że nie każdy to dostrzega.
Demonologia [W] Najprościej mówiąc, warto wiedzieć co nieco o swoim przeciwniku, nawet jeśli nie zamierza się przywoływać jednego z mieszkańców Odchłani.
Piekielnologia [W] Kolejna rasa przeciwników sług Pana, o których każdy anielski wojownik powinien posiadać jakąś wiedzę. Najlepiej powiedzieć, że im więcej się z nimi walczy, tym więcej wiedzy posiada się na ich temat.
Niebianologia [W] Krótko mówiąc, dziwne byłoby to, gdyby anioł światłości nie wiedział nic na temat rasy, do której należy. Prawdą jest, że aktualnie Malthael już nie jest niebianinem, jednak nie oznacza to, że ta wiedza mu nagle wyparowała.
Wiedza tajemna [W] Następna umiejętność, której nauczyła go matka. Uważała, że bez znajomości wiedzy tajemnej nie ma nawet co myśleć o tym, aby uczyć go posługiwania się konkretnymi arkanami magii.
Taktyka [W] Tutaj, z kolei, jego ojciec był przekonany, że bez znajomości taktyki jego syn nie będzie wojownikiem, jakim chciałby być. Dlatego postanowił, że tej umiejętności też warto go będzie nauczyć, jak postanowił tak zrobił.
Czytanie i Pisanie [W] Dotyczy to oczywiście języka wspólnego i mowy niebian, gdyż nauczył się biegle władać tylko tymi dwoma.
Poliglotyzm [O] Zna: język wspólny (aby móc porozumieć się ze zdecydowaną większością istot zamieszkujących Alaranię) i mowę niebian (uczy się jej każdy niebianin, gdyż w Planach rozmawia się właśnie tą mową)
Wiedza o duchach [O] Kilka razy zdarzyło mu się, że spotkał na swojej drodze istotę, do której pasuje określenie duch. Nie zawsze było to przyjemne spotkanie, a Malthael już po pierwszym postanowił, że pewien poziom wiedzy na temat tych istot może mu się przydać.
Pismo runiczne [O] Kolejna z umiejętności, które posiadł dzięki matce. Szczerze mówiąc, on sam uważał, że mu się to po prostu nie przyda, jednak jego matka uważała inaczej. Gdy pytał ją o to, dlaczego go tego uczy, ta zawsze mówiła, że kiedyś może mu się przydać i wtedy jej podziękuje.
Medycyna [O] Nie wie na ten temat za wiele, gdyż jego zdolności regeneracyjne sprawiają, że nie często potrzebuje bandaża, opatrunku i ogólnej opieki medycznej. Z drugiej strony, nigdy nie wiadomo, w jakiej sytuacji się znajdzie i może być tak, że ta wiedza nie przyda się jemu, a komuś innemu, komu akurat będzie mógł pomóc.
Etykieta [O] To, że jest wojownikiem, nie oznacza, że jest nieokrzesany i nie potrafi zachować się w towarzystwie. Ta umiejętność ma udowadniać właśnie to, że jeśli zajdzie potrzeba, Mal potrafi zachować się odpowiednio do sytuacji.
Kartografia [O] Jako, że rzadko kiedy używa tej umiejętności do rysowania map i ogólnie nie przepada za robieniem tego. Przydaje mu się ona, gdy musi odczytać mapę.
Tropienie [O] Przydatna umiejętność, która pozwala na tropienie zarówno bestii, jak i istot, których budowa ciała bardziej przypomina człowieka. Zdarzało mu się nawet tropienie łowców nagród, którzy postanowili zapolować na anioła, aby odebrać mu pióra ze skrzydeł
Przetrwanie [O] Zdarzały się sytuacje, że musiał radzić sobie w dziczy i to z dala od jakiejkolwiek cywilizacji. Raz nawet nie mógł użyć swoich skrzydeł, bo były poranione, więc musiał czekać w niebezpiecznym lesie, aż jego ciało poradzi sobie z ranami.
Polowanie [O] Nauczył się tego w tym samym czasie, w którym uczył się przetrwania. Te umiejętności, tak jakby, uzupełniają się i łączą, więc nauka jednej oznacza także naukę drugiej.
Wspinaczka [P] Nie zawsze można użyć swoich skrzydeł, aby dostać się w wyżej położone miejsce, dlatego Mal postanowił opanować podstawy wspinaczki.
Pływanie [P] To samo, co wyżej tylko, że tutaj wygląda to tak, że nie zawsze można przelecieć nad zbiornikiem wodnym. Poza tym, zawsze, w wyniku walki lub czegoś innego, możesz wpaść do wody, wtedy trzeba znać chociażby podstawy, aby nie utonąć.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Inkantacje
Ognia [A]
Powietrza [U]

Magiczne przedmioty

Okruch Mroku [ART]Nie do końca znane jest pochodzenie tego miecza, a najczęściej można usłyszeć opowieść, z której najważniejsza informacja to tak, że Najwyższy sam stworzył ten miecz i przekazuje go aniołowi-wojownikowi, którego uważa za najlepszego. Malthael nigdy nie wiedział, czy jest to prawdą, czy nie, jednak nigdy też nie zapytał o to samego Pana, gdyż uważał taką informację za zbędną. Broń jest mieczem długim i zmieniła się razem z upadkiem jej właściciela. Ostrze, długości dwóch łokci, wcześniej wydawało się jasne, wręcz świeciło niemalże białym światłem i roztaczało wokół siebie anielską aurę. Wraz z momentem wbicia w ziemię i upadkiem Malthaela, jego blask wygasł, a metal, z którego zostało stworzone, stał się ciemniejszy. Na szczęście, nie stracił na właściwościach, więc ostrze nadal jest bardzo wytrzymałe i niezwykle ostre, przy czym nie trzeba zawracać sobie głowy ostrzeniem go co jakiś czas, gdyż tego nie wymaga. Rękojeść wygląda dość interesująco, jest koloru czerni i jest bardzo solidnie połączona z ostrzem, zupełnie jakby całość została wykuta z jednego kawałka metalu, jednak tak nie jest. Sam jelec po jednej stronie ma inny kształt, a po drugiej inny, w dodatku zdobi go też kilka małych kolców. Na samym środku widnieje pomarańczowy klejnot z niewielkim zanieczyszczeniem w postaci czarnej plamki na środku, przez to wydaje się, iż jest to oko broni, które cały czas spogląda na przeciwnika. Klejnot ten służy broni do gromadzenia i przechowywania mocy magicznej, którą osoba nim władająca może później uwolnić. Rękojeść opleciona jest skórą, nieco chropowatą, a do głowicy przyczepione są dwie czerwone wstęgi. Moc oręża również się zmieniła. Wcześniej rozbłyskiwał on światłem, które na chwilę oślepiało wrogów, sam miecz stawał się też jaśniejszy i łatwiej się nim walczyło, zwłaszcza przeciw istotom plugawym. Teraz, gdy moc miecza zostaje aktywowana, jego ostrze staje się czarne, przez co robi się ostrzejsze, a cała konstrukcja wyraźnie lżejsza niż jest w rzeczywistości. Miecz powoduje poważniejsze rany u niebian niż u innych przeciwników, a jego energia magiczna musi się odnawiać po każdym użyciu mocy broni. Można po prostu poczekać na to, aż klejnot w jego rękojeści zapełni się cały albo przyspieszyć to przez wystawienie oręża na działanie magii. Wcześniej najczęściej nazywany był Gniewem Pańskim, jednak jego nazwa uległa zmianie wraz z upadkiem osoby, która nim walczy.
Bransolety Woli [ZAK]Jest to para metalowych bransolet, które znacznie wzmacniają siłę woli osoby je noszącej. Wyglądają, jakby były wykonane z najzwyklejszej stali, jednak tak nie jest, gdyż całkiem możliwe, że może to być jakiś jej stop, który sprawia, że karwasze są naprawdę lekkie. Mal znalazł je kiedyś, w trakcie jednej ze swoich misji, gdy jeszcze służył Najwyższemu, po prostu wziął je ze sobą, bo mu się spodobały. Dopiero jego matka wyczuła w nich energię magiczną, gdy anioł odwiedził ją jakiś czas później. Poprosiła syna o to, aby pozwolił jej je zbadać i to ona odkryła, że mają one wpływ na siłę jego woli.

Towarzysz


Historia

Miecz Pański, Ostrze Pana, Egzekutor Woli Najwyższego... większość aniołów znała go pod takimi lub kilkoma innymi tytułami, jednak niewielu z nich znało jego prawdziwe imię, które brzmiało Malthael. Teraz wypowiadają te tytuły z odrazą i nienawiścią, a jego rodzina po prostu uznała, że nie żyje... ale zacznijmy od początku:

I. Przed upadkiem:

Był on drugim owocem związku dwóch aniołów, bo jakżeby inaczej. Jego matka zajmowała się studiowaniem magii żywiołów, a ojciec był byłym wojownikiem, który teraz zajmował się szkoleniem młodych niebian i przekazywaniem im potrzebnej wiedzy. Już od małego on i jego brat szkoleni byli w posługiwaniu się bronią. On walczył mieczem długim, gdyż właśnie ta broń przypadła mu najbardziej do gustu. Anioł uważał ten oręż za uniwersalny, gdyż można nim było walczyć jedną ręką albo trzymając go oburącz. Jego brat uważał dwuręczny młot bojowy za broń, którą władanie opanuje do perfekcji. Poza tym, uczyli się też paru innych umiejętności, które mogłyby okazać się przydatne. Matka również chciała mieć wpływ na zakres umiejętności swojego syna, więc gdy ten nie trenował z ojcem i innymi młodymi aniołami, a ona nie musiała się niczym zajmować, uczyła go władania magią. Drugiego też chciała uczyć magii, jednak ten odmówił, po prostu powiedział, że woli broń fizyczną, a nie magiczną. Umiejętności bojowych, zwłaszcza walki mieczem, uczył się nadzwyczaj szybko. Od momentu, w którym dostrzegł to jego ojciec, kilkukrotnie mówił mu, że urodził się z mieczem w dłoni, co tylko zmotywowało młodego anioła do tego, aby na treningi poświęcić jeszcze więcej czasu i angażować się w nie jeszcze bardziej.
Po pewnym czasie matka zorientowała się też, że rodzinna cecha pojawiła się w nim, dostrzegła to w jego oczach, więc uczyła go też tego, jak ją kontrolować i używać tylko wtedy, gdy czuję potrzebę jej użycia. Lata mijały, a młody Malthael cały czas trenował, aż w końcu nastał czas, w którym stał się gotowy na służbę dla Pana.
Na początku wysyłany był na łatwe misje, nieczęsto musiał walczyć i rzadko zabijać, jednak gdy już to się stało, i to nie raz, jego potencjał został dostrzeżony i od tamtego czasu częściej dostawał zadania, gdzie musiał używać swojego miecza. Początkowo pozbywał się łowców nagród, którzy polowali na skrzydlatych dla ich piór. Często, w takich przypadkach, był aniołem stróżem innego anioła. Później coraz częściej walczył z piekielnymi i demonami, czasem sam, a czasem w grupie z innymi wojownikami, chociaż i tak wyróżniał się na ich tle, gdyż walczył lepiej, a jego ruchy były szybsze i bardziej zdecydowane. Oczywiście, w tym czasie już dawno mieszkał sam, jednak nigdy nie miał okazji do związania się z inną anielicą i może założenia rodziny, chociaż wiedział, że przykuwa uwagę znacznej części skrzydlatej płci pięknej. Cóż... życie wojownika. Po pewnym czasie dostąpił nawet zaszczytu otrzymania magicznego i potężnego miecza, co prawda podarował mu go ojciec, jednak plotki głosiły, że został mu on podarowany przez samego Pana. Wojownik przyjął podarunek i od tamtego czasu oręż towarzyszy mu w trakcie każdej potyczki, zupełnie jakby był częścią anioła. Jego życie w większości wypełniała walka, a on sam zaczął myśleć o życiu jak o nieustannej walce. Nigdy nie wiadomo kiedy ktoś cię zaatakuje, dlatego uznał, że powinien być cały czas gotowy na to, żeby dobyć swego oręża i się bronić.

II. Wątpliwości i Dzień Upadku:

Anioł stawał się coraz starszy, jednak nadal wyglądał na młodzieńca. Jego ojciec i inni nauczyciele razem uznali, że nie są w stanie nauczyć go więcej niż umie, dlatego Mal zaczął szkolić się na własną rękę, przez co udoskonalił swoje umiejętności jeszcze bardziej. Chciał być najlepszy i chciał to osiągnąć poprzez samodoskonalenie się w zakresie władania mieczem długim. Przełożyło się to na to, że wymyślił sobie całkowicie inni, unikatowy i osobisty styl walki, który łączył w sobie to, czego nauczył się do tej pory z nowymi cięciami, które także wymyślił sam. Miał na swoim koncie coraz więcej trupów, jednak nadal był wysyłany na misje, nie żeby mu to przeszkadzało czy coś. Walki z przeciwnikami również traktował jako osobiste treningi i, przy okazji, sprawdziany nowych technik walki, które wcześniej wypróbowywał jedynie na placu treningowym. Po pewnym czasie, padła nawet propozycja szkolenia młodszego pokolenia, na co Malthael zgodził się, jednak postanowił, że młodym skrzydlatym przekaże wiedzę, która została mu wcześniej przekazana przez jego nauczycieli. Jego technika walki skończyłaby być osobista i unikatowa, gdyby zaczął nauczać jej innych. Oczywiście, czasem zdarzało się, że Pan dawał mu zadanie w postaci poddania próbie konkretnej osoby i sprawdzenia jej charakteru, jednak on nigdy nie przepadał za takimi rzeczami. Nie mógł powiedzieć "Nie", w końcu musiał służyć Panu. Z drugiej strony, w jego głowie częściej zaczęły pojawiać się wątpliwości co do słuszności tego wszystkiego, całego schematu, na którego zasadzie działa wszystko w miejscu jego narodzin. Owszem, mógłby powiedzieć o tym Najwyższemu, a ten najpewniej zwolniłby go z zajęć wojownika pańskiego, wtedy osiedliłby się w Planach Niebieskich na stałe, jednak nie zmieniłoby to faktu, że nadal miałby te swoje wątpliwości. To wszystko pojawiało się stopniowo, często zdarzało mu się, że słuchał gadania piekielnych przed walką albo nawet w trakcie jej, a pewna część z nich była upadłymi aniołami, chociaż ich spotykał dość rzadko. Może to wszystko sprawiło, że zaczął tak o tym myśleć, że powoli wszystko to zaczęło go denerwować, czasem nawet do tego stopnia, że myślał o buncie i staniu się piekielnym, upadłym aniołem.
Pan cenił sobie jego zasługi, co przekładało się też na to, że inne anioły myślały podobnie, więc pewnie nawet nikomu do głowy nie przyszło, że ktoś taki mógłby się zbuntować. On sam spodziewał się, że to tylko tymczasowe i mu przejdzie, jednak prawda była zupełnie inna. Zresztą, nawet gdyby się zbuntował, mało kto mógłby go zatrzymać, gdyż był jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, wojownikiem zamieszkującym Plany. Jedynie sam Najwyższy dałby radę tą zrobić, chociaż jakby Malthael uparł się wystarczająco mocno, sprzeciwiłby się nawet jemu. Minęło kilkadziesiąt lat, a nieufność do innych aniołów i samego Pana tylko narastała, przez co niebianin był świadom tego, że zbliża się do decydującego momentu i będzie musiał podjąć naprawdę ważną decyzję, był świadom, że to właśnie od niej będzie zależało jego dalsze życie albo jego brak, jeśli sprawy potoczą się źle albo on sam wybierze źle.
Naprawdę długo bił się z myślami i rozważał wszystkie za i przeciw, nawet zwlekał trochę z podjęciem ostatecznej decyzji, jednak to tylko sprawiło, że ostateczna decyzja miała gorsze skutki, niż przypuszczał na początku. W końcu postanowił, co zrobi i chciał przedstawić to Panu, więc po prostu poszedł w miejsce, w którym z nim rozmawiał. Grupa wojowników światłości zobaczyła w jego spojrzeniu coś, co sprawiło, że spróbowali go zatrzymać. Najpierw słowami, a gdy zrozumieli, że to nie działa, użyli siły. Była to zła decyzja, gdyż tylko zdenerwowali Malthaela. Sięgnął po miecz i ich zabił, tak samo uczynił z innymi, którzy stanęli mu na drodze. Ruszył dalej, jednak po kilku krokach uzmysłowił sobie ważną rzecz. Jego wątpliwości i to, że przyzna się do zabicia aniołów, jego braci, sprawi tylko, że Najwyższy po prostu go unicestwi i nie będzie liczyć się to, co przez te setki lat robił dla niego i dla jego braci. Postanowił zawrócić i opuścić Niebo, tym samym stając się upadłym aniołem.

III. Wydarzenia po Dniu Upadku:

Były anioł światłości opuścił Plany Niebieskie, co i tak nie było odpowiednią karą za to, co zrobił. Powinien spotkać go gorszy los, podobny do tego, który on sam zgotował skrzydlatym, którzy wcześniej stanęli mu na drodze, jednak on uciekł, zamiast stawić się przed Najwyższym. Miał udać się do Piekła, aby żyć tam wśród innych istot piekielnych, czyli jego nowych pobratymców, chociaż najlepiej, gdyby tak nazywał wyłącznie inne upadłe anioły. Pan i tak o tym wiedział, a jego gniew objawił się w postaci magicznej fali uderzeniowej, które zderzyła się z uciekającym skrzydlatym. Magia od razu wypaliła na jego ręku znamię, którego na pewno nie będzie się dało usunąć. Będzie ono dla niego pamiątką przypominającą o tym, co zrobił. Jedyne czego się nie spodziewał to to, że to jeszcze nie koniec. Nie mógł spodziewać się, że bliscy zabitych tak szybko dowiedzą się o tym, że on to zrobił i postanowił go ścigać.
Dotarli do niego w grupie liczącej dziesięciu osobników, gdy był w połowie drogi na sam dół. Jednym z członków grupy egzekutorów był jego brat. Nie kłopotali się o rozmowę z nim, po prostu od razu zaczęli walkę, w dodatku z zaskoczenia. Najpierw pozbawili go miecza, który jeden z nich mu zabrał i cisnął w dół, aby ten ostrzem wbił się w ziemię jednej z krain Alaranii. Malthael potrafił walczyć wręcz, jednak ze swoim mieczem miałby o większe szanse na to, że wygrana byłaby po jego stronie. Co prawda znał też magię, jednak połowa z nich także. Niewidzialne ciosy stworzone przy pomocy magii i te zadane pięściami, nogami, bronią białą i obuchową padały na niego z każdej strony, jednak on walczył nadal. Palący ból ramienia dołączył do rodzai bólu odczuwanych przez jego ciało. Udało mu się zlikwidować trzech z nich, zanim skrzydła odmówiły mu posłuszeństwa, a on zaczął spadać i uderzył w ziemię, niedaleko swojej broni. Mimo tego, nie stracił jeszcze przytomności, chociaż był już bliski tego stanu. Mogłoby wydawać się, że to koniec, jednak pozostali przy życiu przeciwnicy zlecieli na dół, chyba po to, aby upewnić się, że dostał to, na co sobie zasłużył. Zorientowali się, że nadal żyje i jest przytomny, więc buławy, młoty i nawet opancerzone buty ponownie poszły w ruch, a Malthael najpierw próbował wstać i się bronić, co poskutkowało tym, że uderzeniem pięści odrzucił w tył jednego z nich i dobił go powietrzną pięścią, co wyłączyło go z udziału, jednak jego pobratymcy i tak nie przestawali, nawet zaczęli bić mocniej i bardziej zawzięcie, a on ponownie zwalił się na podłoże, aby po chwili zobaczyć ciemność i stracić przytomność. Słudzy Pana nawet nie przejęli się tym, że ich ofiara jest już nieprzytomna. Ich ciosy padały do momentu, w którym uznali, że mają dość i kara została wymierzona odpowiednio. Zabrali ze sobą nieprzytomnego anioła, którego wcześniej on sam, używając magii, odrzucił od siebie i odlecieli, a jego zostawili tak na środku jakiejś polany.
Leżał tak kilka dni, w kałuży krwi zmieszanej z wodą, gdyż pierwszego lub drugiego dnia spadł deszcz, który, przy okazji, obmył jego ciało. Był nagi od pasa w górę, niedaleko niego w ziemię wbity był miecz, a jego pochwa wisiała na jednym z drzew otaczających polanę. Z trudem podniósł się na kolana i rozłożył zniszczone skrzydła, które stały się szare. Jego włosy również zmieniły barwę, ze śnieżnobiałych stały się czarne. Oczy straciły swój blask i zyskały kolor ciemnej stali. Rozejrzał się wokół siebie i nie miał pojęcia, gdzie się znajduje. Właściwie, nawet nie wiedział tego, kim jest. Nie zdążył nawet sobie tego uzmysłowić, gdyż ponownie padł na ziemię i stracił przytomność, a jego urazy zewnętrzne i wewnętrzne znowu zaczęły się regenerować...

Dane gracza: Malthael

Nazwa użytkownika:
Malthael
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Salazar, Constantin,
Martwe postacie:
†Drago†, Marou, Erestor, Agares, Calel
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
Wrocław
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Wt gru 13, 2016 7:14 pm
Ostatnia wizyta:
-
Liczba postów:
29 | Znajdź posty użytkownika
(0.04% wszystkich postów / 0.08 posty dziennie)
Ostatni post:
Czerwień i biel
Śr gru 06, 2017 11:32 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Równiny Andurii
(Posty: 19 / 65.52% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Las nieopodal Gór Druidów] Niepamięć
(Posty: 19 / 65.52% postów użytkownika)
cron