Profil użytkownika Annabelle

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Annabelle (Anna) Marie Carter
Rasa: człowiek - po ojcu, górski elf - po matce
Wiek: 19 lat


Aura

Emanacja otaczająca postać jest tak słaba, że zmysły zdają się odbierać ją, jako jasną i połyskującą mgiełkę, roztaczającą się wokoło. Błyszczy lekko obsydianową poświatą, skrywając swoje prawdziwe kolory, dopóki nie podejdzie się bliżej. Wówczas ukazują się nieregularne plamy w kolorach barachitu, miedzi i cynku, pozostawiając wiele pustego miejsca, jakby w oczekiwaniu na nowe barwy. Mgiełka niesie ze sobą uczucie wilgoci i szmer wody, który jednak zaraz ustępuje miejsca gorącemu podmuchowi, wdzierającemu się w zmysły i wywołującemu uczucie suchości w ustach. W smaku jest lekko kwaskowata, ale łagodna. Pachnie ludzkim domostwem i górskim wiatrem, niosąc ze sobą lekki chłód. W dotyku jest tak przyjemna, na jaką wygląda. Miękka i delikatna, kusi gładkością aksamitu, chociaż czasem zaskoczy chropowatością. Gnie się i wygina według własnych fanaberii, nie pozwalając się uchwycić, by nie zranić ostrym końcem.


Wygląd

Annabelle ma przeciętną urodę. Jednak przyglądając jej się z bliska można zauważyć drobne szczegóły, które dodają jej uroku. Nie należy do najwyższych osób. Ma nie całe 170 cm wzrostu. Jest szczupła, ale z lekko zaokrąglonymi biodrami i wcięciem w talii. W oczy od razu rzuca się jej kredowo biała skóra. Ma długie jasne, prawie białe włosy, sięgające do połowy pleców. Jej owalna twarz ma delikatny, niemal dziecięcy wyraz, nie licząc pełnych, mocno zarysowanych malinowych ust, osadzonych tuż pod małym noskiem. Największą uwagę przyciągają duże szare oczy, które skrzą się jak gwieździste niebo w bezchmurną noc.

Zwykle Anna ubiera się na biało. Często są to sukienki z przeróżnych tkanin, od wełny po satynę. W chłodniejsze dni często sięga po srebrzysto biały płaszcz z kapturem, który dostała od ojca po jednej z wypraw. Lubi także bawełniane koszule i lniane spodnie, ceni sobie wygodę i funkcjonalność, nie ma nic przeciwko temu, by od czasu do czasu ładnie wyglądać. Włosy związuje w koński ogon lub zaplata w warkocz.


Charakter

Annabelle stanowczo należy do grona samotników. Woli spędzać czas wśród zwierząt, mając je za jedynych i prawdziwych przyjaciół. Jest poważna, ale potrafi zażartować od czasu do czasu, choć nie wszyscy rozumieją jej poczucie humoru. Do większości sytuacji podchodzi dość sceptycznie. Jest raczej ostrożna, a nawet nieufna. Stara się nie mieszać w życie innych. Zachowuje się tak jakby mogła stać się niewidzialna, czasem nawet tak traktuje innych. Mimo to jest w stanie pomóc potrzebującym na tyle na ile sama da radę. Jest nieśmiała i rzadko jako pierwsza do kogoś podchodzi. Woli przebywać w towarzystwie swoich przyjaciół, źle czuje się w tłumie i wśród nieznajomych. Kiedy już jest zmuszona nawiązać z kimś rozmowę, wysławia się wolno, starannie dobierając słowa, aby jak najlepiej poznać swojego rozmówcę i ukryć własne słabości.

Wykazuje duże zamiłowanie do tego co robi. Często podśpiewuje i uśmiecha się, kiedy po kolei odwiedza swoich maleńkich leśnych przyjaciół. Nie lubi polować. Wie, że bez mięsa nie dałaby rady przeżyć, ale świadomość zabicia jakiegoś bezbronnego stworzonka jest dla niej koszmarna. Za każdym razem kiedy jest zmuszona pozbawić życia jakieś zwierzę, wymawia do siebie cichutko "wybacz, żałuję".

Jest mocno związana z lasem, ale tęskni za wyprawami kupieckimi wraz z ojcem. Brakuje jej jego obecności i jego silnej męskiej ręki. Nigdy jednak nie marzyła o pójściu w ślady ojca. Zawsze ciągnęło ją do poznania tożsamości matki. Może nawet byłaby wstanie odnaleźć jej rodziców, a swoich dziadków.

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny, Wrażliwy,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Dokładny,
Percepcja:
Umysł:Bystry, B. silna wola,
Prezencja:Ładny, Szarak,

Cechy specjalne

Mowa zwierząt [Z]Annabelle odkryła w sobie talent do porozumiewania się ze zwierzętami mając 15 lat. Prawdopodobnie odziedziczyła go po matce.

Umiejętności

Śpiew [W] Wraz z narodzinami zyskała bardzo piękny głos. Nauczyła się śpiewać, bo ojciec zawsze ją o to prosił, kiedy razem siadali przy ognisku podczas jego wypraw kupieckich.
Tresura [W] Postanowiła sama się jej nauczyć, po tym jak zauważyła, że rozumie mowę zwierząt.
Tropienie [O] Uczy ją ciotka.
Przetrwanie [O]
Zakładanie pułapek na drobną zwierzynę [O]
Strzelanie z łuku [O]
Gotowanie i zajmowanie się domem [O] Od najmłodszych lat Annabelle musiała wykonywać wszystkie czynności w domu, gotowała, prała i sprzątała. Weszło jej to w nawyk i nawet teraz często wyręcza ciocię w jej obowiązkach.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Ognia [N]Magię prawdopodobnie odziedziczyła po matce.
Wody [N]

Magiczne przedmioty

Towarzysz

Xanti
Jest to biały dwuletni tygrys. Annabelle dostała go od ciotki na siedemnaste urodziny. Swoje imię zyskał na cześć zmarłego ojca Annabelle - Xandra. Z pozoru wygląda tak jak pozostałe tygrysy, ale jest znacznie większy i co gorsza wciąż rośnie. Potrafi być potulny jak baranek, ale kiedy coś zagraża jego właścicielce, nawet jeśli to tylko zwykły pająk, zaczyna płonąć niebieskim ogniem, magią wody i ognia.

Xanti jest nowicjuszem w dziedzinie magii. Szybko się męczy, w wyniku czego musi długo odpoczywać, aby nabrać energii. Pomagają mu w tym ziołowe napary, przyrządzane przez Clementine. W wypadku zagrożenia jest w stanie jedynie przestraszyć przeciwnika. Próba walki magią mogłaby się dla niego skończyć tragicznie, dlatego stawia na swoją siłę i przede wszystkim wielkość.

Historia

Annabelle urodziła się na obrzeżach Turmalii. Wychowywał ją jedynie ojciec, gdyż jak jej powiedział, jej matka zmarła po porodzie. Nigdy nie mówił Annie o kobiecie, która ją urodziła, a ona z czasem przestała o nią pytać. Ojciec dziewczyny był kupcem. Z początku zabierał ze sobą córkę, bojąc się zostawić ją samą w domu. Mając trzynaście lat Anna zbuntowała się. Powiedziała ojcu, że ma dość jeżdżenia za każdym razem z nim. Wolała zostać w domu. Ojciec przystał na to, poprosił jednak swoją siostrę łowczynię, by miała na nią oko podczas jego nieobecności. Pół roku później ojciec Anny zginął w Smoczej Przełęczy zaatakowany przez rabusiów.

Ciotka Clementine przygarnęła swoją bratanicę. Osiedliły się na stałe w Szepczącym Lesie w niewielkiej drewnianej chatce niedaleko Kryształowego Jeziora. Tam ciotka nauczyła ją jak polować i przetrwać w lesie. Anna odkryła także w sobie talent do porozumiewania się ze zwierzętami. Postanowiła nauczyć się tresury, co wciąż wychodzi jej z wielkim trudem. Ciotka szukała dla niej nauczycieli, ale Annabelle uznała, że woli zająć się tym sama.

Swoją magię odkryła przypadkowo. Jednak jeszcze za życia swojego ojca. Zdarzały się sytuacje, w których po prostu chciała, aby np. przestało padać, albo miała dość tego, że nie może rozpalić ognia w piecu. Ojciec mówił jej, że to normalne, kiedy na samą jej myśl wychodziło słońce, a ogień automatycznie pojawiał się pomiędzy drewnem. Często, gdy miała zły humor, pojawiał się deszcz z gwałtownymi burzami. I nawet w niepogodę pranie schło szybciej niż zazwyczaj. Bojąc się jednak konsekwencji korzystania z magii, Annabelle przysięgła sobie, że spróbuje jej nie używać. Tylko w nagłym wypadku.

Ostatnimi czasy nie ruszyła się z miejsca. Wciąż jest zajęta nauką, a pomagają jej w tym ciotka i tygrys Xanti.


*****
TERAZ
*****

Obudził ją szorstki jęzor Xantiego. Tygrys siedział obok jej łóżka i przyglądał jej się z zaciekawieniem, jednocześnie jakby chciał powiedzieć "wiem, o czym śniłaś". I nic w tym dziwnego. Dzisiaj obchodzi urodziny i po głowie, jak na złość, krążą jej myśli tylko na temat matki.
- Ech... przecież dobrze wiesz. Przestań się tak gapić - opadła miękko na poduszkę i zamknęła oczy próbując wymazać wszelkie myśli o kobiecie, ale przerwała jej w tym olbrzymia łapa, przygniatająca jej żebra. - Och, no dobra już wstaję, tylko zabierz to ze mnie.
Wielki kot posłusznie odsunął się od niej, pozwalając na to, by mogła swobodnie "wywlec" się z łóżka. Nie przeszkadzało mu nawet niezadowolenie wymalowanie na twarzy przyjaciółki. Wręcz przeciwnie. Kiedy tylko się podniosła zaczął łasić się i ocierać o nią, o mało co nie wywracając jej z powrotem do łóżka.
- Xanti, przestań. No już. Tak, wiem, że mam urodziny i dziękuję za życzenia, ale proszę chcę się ubrać.
Nim jednak zdążyła to zrobić do jej pokoju weszła ciocia Clementine z kawałkiem tortu na talerzu i zapaloną świeczką.
- Wszystkiego najlepszego, skarbie - powiedziała, a Anna momentalnie poczuła rumieńce na twarzy. Już kolejny rok z rzędu ciocia urządza jej taką niespodziankę, a ona wciąż nie może się do tego przyzwyczaić.
- Dziękuję ciociu. Wiesz, że nie musiałaś.
- Tak, ale tak robił twój ojciec. Pomyślałam, że będzie ci miło jeśli będę kontynuować waszą tradycję.
- To prawda, ale za każdym razem mam nadzieję, że to jego zobaczę w drzwiach.
- Wiem, skarbie. Ja też za nim tęsknię. Był wspaniałym człowiekiem. Żałuję, że poszedł w ślady naszego ojca i został kupcem. Może gdyby wybrał inaczej, wciąż by żył.
- Może tak...
"A może nie" - zdawały się mówić oczy Xantiego.
- Ty to zawsze wiesz jak mnie pocieszyć - dziewczyna prychnęła, ale objęła tygrysa za szyję i przytuliła go, po czym to samo zrobiła, podchodząc do cioci. - Kocham cię. Was oboje. Gdyby nie wy nie wiem, czy dałabym radę przetrwać.
Po policzku dziewczyny spłynęła jedna łza. Wystarczyła, by na zewnątrz zaczął kropić deszcz. Z początku była to tylko lekka mżawka, ale po chwili mocno się rozpadało. Razem z deszczem i twarz dziewczyny zalała się łzami. Urodziny zawsze były dla niej ciężkim dniem. Zwłaszcza teraz, kiedy nie ma przy niej ojca.

W miarę jak dziewczyna dochodziła do siebie, tuląc się z jednej strony do cioci, a z drugiej do tygrysa, na zewnątrz pojawiło się słońce i cudna tęcza, przecinająca polanę wiodącą do jeziora. Widok zapierał dech w piersi. Anna korzystając z okazji, postanowiła zadać cioci pytanie, które nie dawało jej spokoju już od dobrych kilku miesięcy, ale nie miała odwagi wypowiedzieć go na głos. Chciała spytać o swoją matkę.
- Słucham? - Clementine zmarszczyła brwi, przyglądając się uważnie bratanicy i odsuwając jej włosy z czoła. - Dobrze wiesz, że nigdy jej nie poznałam. Twój ojciec nie lubił o niej mówić.
- Tak wiem, ale naprawdę nic nie wiesz?
- Po za tym, że dostałaś po niej drugie imię, odziedziczyłaś po niej magię oraz, o ile się nie mylę, porozumiewanie się ze zwierzętami, to nic innego nie przychodzi mi do głowy. Przepraszam.
- Nie szkodzi to i tak dużo. Mogę chociaż wierzyć w to, że nie była normalna.
- Och to na pewno.

Z uśmiechem wróciły do oglądania widoku przez okno i jedzenia tortu. Anna wierzyła, że jest wstanie dowiedzieć się czegoś więcej na temat swojej matki. Tego dnia postanowiła, że nie spocznie dopóki nie pozna jej takiej jaką była.

Dane gracza: Annabelle

Nazwa użytkownika:
Annabelle
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
Wrocław
Wiek:
20
Zainteresowania:
pisanie, czytanie
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
45692866
Grupy:
Dołączył(a):
Cz paź 20, 2016 9:11 pm
Ostatnia wizyta:
Pt sie 10, 2018 7:43 pm
Liczba postów:
16 | Znajdź posty użytkownika
(0.02% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
[Głęboko w lesie] Yin i Yang
N sie 13, 2017 10:30 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Szepczący Las
(Posty: 14 / 87.50% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Głęboko w lesie] Yin i Yang
(Posty: 14 / 87.50% postów użytkownika)

Podpis


Maybe we're all insane
The way we all live reminiscing for the head game
What if we're all insane
I'm feeling so damn hollow staring into the Eyes of Tomorrow

cron