Profil użytkownika Funtka

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Yuumi Terotto z Równiny Maurat. Pseudonim artystyczny: Funtka
Rasa: Człowiek (w 1/4 Elf po babci)
Wiek: 16 wiosen


Aura

Emanacja nie szczyci się zbyt wielką siłą. Z oddali zaś można dostrzec, iż została podzielona na trzy pasy barw. Podstawą jest kobaltowy, idealnie prosty i okrążający powłokę. Wyżej widnieje srebrny, jego krawędzie są delikatnie, ale także symetrycznie pofalowane. Na szczycie natomiast znajduje się kompletnie nieregularne i nierówne miedziane pasmo, plamki tej farby są również gdzieniegdzie w niższych partiach aury. Całość otula światło ametystowe zjawisko mieszające się ze szmaragdowym, może to delikatnie przypominać zorze polarną. Słychać przyjemną dla ucha harmonijną melodię przechodząca powoli i ostrożnie z jednego tonu w drugi. Jeśli chodzi o wytwarzaną woń, to nie należy ona do tych ładnych, ponieważ jest to zapach ludzkiego potu. W dotyku powłoka okazuje się zatrważająco miękka. Gnie się łatwo i prezentuje swą elastyczność, od czasu do czasu niespodziewanie sztywnieje, co również wzbudza uczucie niepokoju. Zwłaszcza iż właśnie wtedy najlepiej widać niebezpieczne, ostre jak brzytwa krańce. Skryte wcześnie przed cienką warstwą puchu. W smaku nieco pikantna, ale nie pali tak strasznie w język. Dodatkowo delikatnie lepi się do podniebienia.


Wygląd

Yuumi jest panną raczej niskiego wzrostu, a przy tym dość chudą i całkiem zgrabną, gdyż mierząc 160 cm wzrostu waży 50 kilogramów. Jest to akurat lekko nad pograniczem z niedowagą, jednak zupełnie nie widać tego po jej pełnej, dziecinnej twarzyczce, otulonej kosmykami ciemnobrązowych, jakby popielatych włosów, ściętych na krótko i nie do końca równo, co z resztą dziewczynie całkiem odpowiada.
Sylwetkę ma tak jak i buźkę nadal nieco niedojrzałą i kiedy odpowiednio się ubierze można pomylić ją z 14-letnim chłopcem - dość słodkim i uroczym oraz ciut chuderlawym, ale jednak chłopcem. Jej niedbałość jeśli chodzi o wygląd pasuje zresztą bardziej do tej drugiej płci i mógłby utwierdzać kogoś w tym mylnym przekonaniu, a lekkie obandażowanie klatki piersiowej zamknęłoby sprawę ewentualnego biustu. Biodra jak biodra, są, ale nie rzucają się w oczy przy odpowiednim ubiorze, dłonie za to choć drobne, o zgrabnych palcach są na tyle podniszczone, że żaden nastolatek by się ich nie powstydził.
Funtka ma oliwkową cerę i całkiem gładką, choć wrażliwą na mróz skórę. Niekiedy używa balsamów i oliwek, zarówno do kąpieli jak i na sucho, ponieważ już w dzieciństwie ciotki i babcia zalecały jej takie praktyki. Jednak powierzchnia jej dłoni często się wysusza, a podeszwy stóp są twarde i wyrobione miesiącami chodzenia bez żadnego obuwia.
Z twarzy Funcia nie jest ani brzydka, ani piękna - za to całkiem urokliwa. Duże, wymowne oczy o źrenicach w kolorze kasztanów i mądrym wejrzeniu zdobią dość długie i całkiem efektywnie wyglądające czarne rzęsy. Nad nimi układają się krótkie lecz wyraźne brwi, które w złości nadają dziewczynie groźnego wyrazu. Jej nosek jest mały, zgrabny, usta zaś średnio wydatne, z natury jasnoróżowe o delikatnie zaznaczonym łuku kupidyna i ładnie wyciętych wargach.
Delikatne rysy okrągłej twarzyczki i niewielkie, przylegające uszy odmładzają wizualnie dziewczynę, której rówieśniczki nieraz wyglądają już jak dojrzałe kobiety co podkreślają makijażem i pudrami - Yuumi nie robi tego nigdy. Ostatnie co uważa za potrzebne to stać się z wyglądu ,,dojrzałą kobietą" - doprawdy, najpierw wiele godzin szykowania, a potem same problemy i o wiele mniej swobody. Poza tym kto o zdrowych zmysłach podróżując samotnie jeszcze kusiłby mężczyzn? Brak praktyczności wyklucza także noszenie fantazyjnych fryzur (o ile wcześniej nie zrobi tego długość włosów) i co cięższych spinek, bądź innych ozdób, które łatwo zsuwają się z głowy lub o coś zaczepiają.
Obdarzona została przez los bardzo wyrazistą mimiką, ale by się o tym przekonać trzeba naprawdę dobrze ją poznać, bowiem normalnie dziewczyna wygląda na chłodną, obojętną lub zamyśloną i jest bardzo oszczędna w wyrażaniu uczuć za pomocą gestów i mowy ciała (z emocji ‘nieplanowanych’ najczęściej pokazuje po sobie zaskoczenie). Bardzo efektywnie wygląda u niej marszczenie brwi kiedy się zezłości, a także zagadkowe wpatrywanie się w kogoś czujnymi, migdałowymi oczami, co u niektórych wywołuje dziwny niepokój, niektórych peszy, a na innych robi pozytywne wrażenie. Mimo nie przykładania do tego zbyt wielkiej wagi, w ruchach jest bardzo dziewczęca, wręcz kobieca, sprawiając wrażenie delikatnej, ale zdecydowanej panienki, czasem tylko nieco zdezorientowanej lub zamyślonej. Uważa z gestami i jest powściągliwa w ruchach, a także z natury powolna. Jej lekko nieobecny wyraz twarzy zdaje się odstraszać rówieśników, ale zdecydowanie nie wszystkie osoby dorosłe, które często z niewiadomych dla Yuumi powodów proponują jej pomoc. Także gdy o coś prosi nieczęsto otrzymuje odmowę, a kiedy już się uśmiechnie i otworzy jest w stanie zjednać sobie wielu ludzi.

Ubiór:
Dziewczyna ubiera się bardzo zróżnicowanie, zależnie od miejsca, w którym przebywa i zajęcia, które wykonuje. W rodzinnej wsi zakładała przeważnie robocze spodnie i lniane bluzki, których nikomu nie byłoby szkoda gdyby się nieco zniszczyły. Mieszkając u babci w Kryształowym Królestwie dostawała ładne, kolorowe sukienki i skórzane sandałki, a na zajęcia w szkołach przywdziewała eleganckie fartuszki. Z kolei w artystycznym Efne rozkochała się w noszeniu własnoręcznie pozszywanych szat, po założeniu wizualnie przypominających lekki płaszczyk, ale służących za podstawowe okrycie, wygodniejszych i zupełnie inaczej zaprojektowanych. Komplet taki składa się z zazwyczaj bawełnianej koszuli o niezwykle szerokich rękawach, bez żadnych guzików, zawiązywanej w pasie szeroką szarfą oraz długich i nie mniej szerokich, dopasowanych kolorystycznie spodni, które sprawiają wrażenie, jakby stanowiły jeden kawałek materiału i tak też się układają. Taki zestaw to najbardziej charakterystyczny dla niej przyodziewek, zwłaszcza jak doda się do tego poręczną torbę oraz brak butów, których dziewczyna nie lubi nosić w ciepłych okolicach. Ewentualnie, kiedy musi zakłada sandały typu ,,mało eleganckie, ale wygodne".

Głos:
Jak na nieśmiałą dziewuszkę głos ma wyjątkowo silny i mocny, a zarazem łagodny i harmonijny. Ma on raczej niższą z dziewczęcych barw, wydaje się głęboki i nieco matowy zarazem. Ma tendencję do mówienia monotonnie lub mamrotania kiedy nie skupia się na rozmówcy lub powtarza coś sama do siebie. Kiedy komuś o czymś opowiada stara się brzmieć rzeczowo i bezemocjonalnie, a przy tym dbać o dykcję (nawyk z nauki u babki). Nie lubi zdradzać głosem uczuć, choć trudno jej niekiedy o odpowiednią manipulację i pohamowanie. Kiedy chce może brzmieć całkiem słodko i miło, choć często mówi ironicznie lub z przekąsem. Wyraźna jest u niej różnica między tonem ponurym, a pogodnym, kiedy zdaje się świergotać jak… jak szczęśliwa kurcia domowa.


Charakter

Trudno na pierwszy rzut oka poznać jaki dziewczyna ma charakter, tak samo jak ciężko jest poznać ją samą. Jako typowy introwertyk większość uczuć, przemyśleń, a nawet zalet skrywa przed światem zewnętrznym i rozmyśla nad nimi w ciszy swojego umysłu. Zazwyczaj jest małomówna i spokojna, wydaje się być opanowana i choć przeważnie wolno reaguje na bodźce, mało co umyka jej uwadze. Jest typem słuchacza i obserwatora, a nim się odezwie długo się namyśla. Nie lubi też gadać po próżnicy (oczywiście paplanie o niczym z osobami, które lubi do tego się nie zalicza), a nim coś stwierdzi musi być tego pewna. W przeciwieństwie do ciała, umysł zdaje się należeć do o wiele starszej osoby, więc razem tworzą ciekawy komplet.

To co dziewczyna po sobie pokazuje często jest niemal odwrotnością tego co czuje naprawdę, a większość pozytywnych reakcji skutecznie tłumi nie chcąc się ,,odkryć” przed obcymi, a nawet - co gorsza - przed przyjaciółmi i bliskimi. Pełna wrażliwości i łagodności zdaje się być osobą chłodną, obojętną, a niekiedy nawet wyrachowaną. Naprawdę jednak jest przewrażliwiona i to na więcej niż jeden sposób przez co wyjątkowo ciężko pracuje nad pozorami, które tworzą jej wizerunek za którymi czuje się bezpieczna.
Yuumi bardzo wiele wymaga od siebie, a przy tym jest inteligentną osobą, która dzięki nieufności w stosunku do innych nie poddaje się (zazwyczaj) młodzieńczym przejawom naiwności i zawsze dogłębnie analizuje sytuacje w jakiej się znajduje. Stara się przy tym być neutralna dla otoczenia co jest wynikiem kompromisu pomiędzy jej nieśmiałością i chęcią pozostania w cieniu, a empatią, którą została obdarzona. Wiele razy dziewczyna chciałaby pomóc albo coś powiedzieć, ale boi się to zrobić, bo uważa, że komuś innemu pójdzie to o wiele lepiej. Ta skłonność do wycofywania się robi z niej osobę mało dostrzegalną, znikającą w tłumie i tylko bystre oko zdoła ją z niego wyłapać. W kontaktach z nowo poznanymi osobami (i z osobami w ogóle) jest bardzo ostrożna - waży każde swoje słowo i choć czasami ją to męczy nie potrafi zachowywać się inaczej. Przez skrywanie swoich prawdziwych myśli i intencji sprawia też, że wiele osób opacznie interpretuje jej zachowania.

Mimo zwracania uwagi na słowa i formę w jakiej je podaje jest raczej bezpośrednia i nie kłamie dla cudzej przyjemności (chyba, że bardzo boi się urazić daną osobę). W ramach kulturalnego zachowywania się zwykła milczeć o faktach niepochlebnych - jednak zapytana o nie nie będzie owijać w bawełnę i powie co jej nie odpowiada, nie raz szokując współrozmówców swoją ,,bezczelnością”. Niegdyś uczona była żeby zawsze zachowywać się jak na grzeczną panienkę przystało i dostosowywać się do kulturalnych norm. Jednak o ile Funtka jest nieśmiała, bojaźliwa i cicha o tyle jest także w stanie nagle pokazać pazury i z uporem zachowywać swój indywidualizm w nienaruszonym stanie. Nie przesadza z tym jednak - nie lubi zbytnio łamać przyjętych zasad, a co najwyżej lekko je pominąć kiedy uważa, że można. Uczciwa i dążąca tak do harmonii jak i ‘świętego spokoju’ nie lubi pakować się w nieporozumienia ani nawiązywać kłopotliwych relacji, choć różnie z tym bywa. Jeżeli chodzi o maniery była uczona różnych form dopuszczalnego zachowania i póki nie trafi na arystokratów trudno zarzucić jej jakieś braki edukacyjne w tym względzie. Nie pozuje jednak na ‘pannę z dobrego domu’, bo uważa, że za dużo z tym kłopotów i nie pasuje to do jej osobowości, a konsekwencje takiego jej postrzegania przez ludzi (a więc i ich oczekiwania) mogłyby być uciążliwe.

Jest więc dobrze wychowana i uprzejma, używa wszelkich form grzecznościowych i gdy tylko nie jest naciskana zachowuje się pokornie. Jeśli jednak staje jej na drodze stanie ktoś, kto jej zdaniem na pokorę nie zasługuje tylko poczeka na okazję… by od niego uciec. Gorzej jeżeli ucieczka się nie uda, bo wtedy w grę wejdzie mściwość i urażona duma, lub w lepszym przypadku - silne poczucie sprawiedliwości. Kiedy trzeba nagada każdemu i temu samemu ‘każdemu’ wytknie wady lub kretyństwo jego postępowania - najlepiej przed wszystkimi i jeszcze tak ażeby wyszło na to, że to ona ma niezaprzeczalnie rację. Wtedy to właśnie z pełną premedytacją i bez mrugnięcia okiem potrafi przeciwstawić się ogólnie przyjętej hierarchii, nieraz budząc w innych mieszane odczucia. Z drugiej strony trudno nie szanować jej twardego kręgosłupa moralnego, pewności swoich racji i stanowczości, a także trafnych, niejednokrotnie przepełnionych sarkazmem uwag, którymi demaskuje wszelkie dostrzeżone przez nią mankamenty społeczeństwa, od którego zdaje się niekiedy odstawać (choć to zależy już od społeczności). Wiek buntu i niestabilności do czegoś w końcu zobowiązuje.
Wielką wagę przykłada do relacji z innymi ludźmi, choć nawiązywanie ich nastręcza jej wielu problemów. Niemal nigdy nie potrafi dogadać się z rówieśnikami czy dołączyć do jakiejś grupy. Jej ekscentryczne niekiedy zachowania i pozory obojętności sprawiają wrażenie jakby patrzyła na nich z góry (lub była nie do końca normalna), choć tak naprawdę daleko jej do takich myśli (i stanu umysłu).
Bardzo dużo czasu spędza w samotności, którą lubi, ale z której chciałaby móc się też wyrwać, co udaje jej się przeważnie na gruncie rodzinnym. Bardzo dobry i jedyny w swoim rodzaju kontakt utrzymuje także z jedynym w swoim rodzaju maie Kinalalim, który jest jej pierwszym tak bliskim przyjacielem (choć i do niego ma pewien dystans, który ostatnio nieco się zwiększył). Dzięki niemu i spotkaniom z artystami z Efne, w tym Miminettą i Lantellem udało jej się nieco otworzyć, ale to sprawia, że niekiedy zamiast milczeć robi się sarkastyczna.

Jej oblicze może bardzo się zmienić kiedy wreszcie będzie przebywać z osobami, którym ufa i którym będzie czuła się równa - stanie się zapewne gadatliwa, bardziej radosna i może otwarta, a także skora do żartów, które przeważnie opierają się w jej przypadku na ironii. Zawsze jednak zachowa przy tym zdrowy rozsądek i nieco swojego sceptycyzmu podszytego wieczną powściągliwością. Tylko w takich sytuacjach będzie jednak zapewne skłonna szczerze mówić o swoich silniejszych uczuciach i komuś je okazywać.

Nie stroni od pracy, a właściwie bardzo ją ceni - jest bardzo schludna i całkiem zorganizowana, lubi utrzymywać wokół siebie porządek i czystość, choć często na miarę otoczenia - to oczywiste, że nie wyszoruje klepiska w wiejskiej kuchni jak klepek w miejskim pokoju.

Wiele godzin spędza na nauce, choć niemal nigdy nie uczy się tego co uważa za niepotrzebne, próbując zaoszczędzić czas i energię. Dni wolne od lekcji często poświęca magii i powiązanych z nią dziedzinom, a także pasji jaką jest malowanie i rysowanie, a trzeba nadmienić, że interesuje się także zwierzętami i przyrodą. To sprawia, że coraz trudniej jest jej podejmować ważne decyzje odnośnie dalszego kierunku kształcenia i budzi się w niej chęć zmiany, znalezienia odpowiedzi na te podstawowe dla młodych osób pytania odnośnie tego co dalej robić i czemu się poświęcić.
Gnębi ją też coraz mocniej fakt, że nie należy do ras długowiecznych, a jest jej tym trudniej, że wielu uczniów z Kryształowego Królestwa to elfy czystej krwi. Otrzymawszy potrójne wychowanie (u rodziców, u Babki i w Efne) nie za bardzo wie co o sobie myśleć i czy nie popełniła przypadkiem jakiegoś błędu…
Bo kim powinna być ‘Funtka’?

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny,
Zwinność:Zręczny, Powolny, Precyzyjny,
Percepcja:Wyczulony na magię,
Umysł:Bystry, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Przekonywujący,

Cechy specjalne

Talent plastyczny [Z]Dziewczyna wykazuje się niezwykłym wyczuciem jeśli chodzi o piękno i estetykę, łatwością nauki w tym kierunku i bogatą wyobraźnią. Pomimo bycia w dużej mierze samoukiem potrafi tworzyć naprawdę dobre prace, zarówno realistyczne jak i przedstawiające fantazyjne stworzenia i wzory. Uchwycenie kształtów i kolorów nie jest dla niej problemem. Dobrze posługuje się tak pędzlem jak i rysikiem czy węglem.
Talent do magii i czytania aur [D]Może to dzięki domieszce elfiej krwi, jest wyczulona na magię i poza wrodzonym talentem do niej, posiada też dar biegłego czytania aur, który rozwinąć pomogły jej ciotka i babcia. Silniejsze emanacje często zdają się ją przytłaczać i wywołują u niej ból głowy, jeśli za długo się na nich skupia - musi dopiero zacząć się do nich przyzwyczajać, ale normalnie jest w stanie bez większych problemów poznać z kim (lub czym) ma do czynienia, nawet jeśli aura należy do tych najsłabszych. Niestety ze względu na młody wiek nie umie jeszcze wykorzystać dobrze swoich predyspozycji i jeśli chodzi o posługiwanie się magią. Najbardziej pasuje do niej określenie ,,uczący się teoretyk”. Odbieranie aur też nie zawsze przebiega kontrolowanie i zdarza się, że nagle dociera do niej po prostu ich smak czy dźwięk nad czym nie ma kontroli.
Klaustrofobia [W]Niewytłumaczalny, paniczny lęk przed zamkniętymi, małymi przestrzeniami oraz nadmiernym tłokiem, krępującym ruchy i utrudniającym wyjście/przemieszczanie się. Yuumi boi się także zamknięcia pod ziemią.

Umiejętności

Targowanie się [P] Tyle, aby nie dać się wykiwać pierwszemu lepszemu straganiarzowi, albo zapewnić sobie przynajmniej przyzwoitą pensję. Yuumi często widzi czy cena odpowiada faktycznej wartości przedmiotu/usługi, ale czasem jest zbyt nieśmiała, by się o to wykłócać. Pracuje jednak nad tym odkąd zaczęła sprzedawać własne prace.
Gotowanie [P] Podstawy, które pozwalają nie robić jej nie wiadomo jakich błędów przy przygotowywaniu podstawowych potraw.
Krawiectwo [O] Uczyła się tego od matki i choć do mistrza wiele jej brakuje potrafi przerobić starą sukienkę na ładną, prostą bluzkę, a także załatać i zaszyć podarte ubrania.
Znajomość Wspólnej Mowy [W] Posługuje się nią od dzieciństwa, a czytanie i pisanie opanowała do tego stopnia, że rozumie nawet bardziej skomplikowane zapisy, w tym poezję, a także sama może takie tworzyć. Nie bez znaczenia były tu częste korespondencje z bardzo utalentowanym w tej dziedzinie Kinalalim.
Język elfów [O] Opanowany dzięki matce oraz babci i ciotce, które zadbały o to, by ich ludzka krewna nie zapomniała o swoich korzeniach.
Znajomość języków dawnych [P] Babci bardzo zależało, by zrobić z Funci porządnego maga, zaczęła więc wcześnie uczyć dziewczynę dawnej mowy, ale jest tyle jego odmian i rodzajów, że zna ona nadal jedynie podstawy.
Pismo runiczne [P] Powiązane z językami dawnymi - Yuumi uczyła się go pilnie pod okiem babki, która naprawdę znała się na rzeczy i umiała przekazać swoją wiedzę w przystępny i efektywny sposób, co pozwoliło dziewczynie na opanowanie podstaw, które mogą być wstępem do nieco bardziej zaawansowanych studiów.
Wiedza tajemna [P] Czego to staruszka (jak na ludzkie standardy) młodej nie nauczyła? Wraz z pomocą znajomych elfów udało jej się nawet spisać mały podręcznik, do którego Yuumi często zagląda powtarzając wiadomości - dzięki temu dużo mogła przyswoić sobie samodzielnie. Zna rodzaje i charakterystyczne cechy różnych odmian magii, a także różne sposoby posługiwania się nią.
Odnajdywanie źródeł magii [W] To zawdzięcza swojemu zmysłowi magicznemu - od dzieciństwa nie miała problemów z określeniem czy dany przedmiot jest naznaczony magią, gdzie znajdują się inne jej źródła i czy dane stworzenie posiada magiczną naturę - nieraz przychodziło jej to łatwiej niż znajdowanie chociażby źródeł dźwięku.
Czytanie aur [O] Rozwinięty dzięki długim praktykom wrodzony talent oraz wiedza z tej dziedziny daje dziewczynie możliwość dogłębnego poznania większości emanacji, choć niekiedy traci nad tym kontrolę i odbiera niektóre cechy otaczających ją aur przypadkowo.
Kaligrafia [O] Przydatna przy rzucaniu niektórych zaklęć, spisywaniu ksiąg, czy chociażby pisaniu listów - Funtka uczyła się jej w szkole, ale dopracowała przy okazji innych zajęć.
Malarstwo [W] Tego uczyła się w głównej mierze sama, choć trafiło jej się i paru nauczycieli w postaci koleżanek po fachu - więcej jednak czasu zajęło jej poznanie rodzajów pędzli i farb niż opanowanie używania ich w praktyce. Widać, że dziewczę ma własny, nawet wypracowany styl i dobrze radzi sobie tak z pejzażami jak i uwiecznianiem zwierząt czy ludzi. W jej pracach widać fascynację naturą, magią oraz posługiwanie się tak intuicją jak zmysłami - dość rzadko uwiecznia architekturę, ale zaczyna się do niej powoli przekonywać.
Rysunek [O] Szkicowanie także wychodzi dziewczynie bardzo dobrze, ale bez użycia kolorów jej prace tracą na ‘charakterystycznym akcencie’. Jej rysunki zwykle mają większą wartość poznawczo-naukową niż czysto artystyczną.
Obliczenia [P] To zdecydowanie nigdy nie będzie najmocniejsza strona dziewczyny, ale nie mogła przecież pozwolić sobie na nieopanowanie podstaw rachunków!
Bestiologia [O] Od zawsze fascynowało ją przerażające piękno niektórych bestii jakie chodzą po Środkowej Alaranii, a przy tym działa w myśl zasady ,,zawsze lepiej wiedzieć co może cię zaatakować”. Nie umie za to powiedzieć skąd u niej miłość do zwierząt, ale chciała się o nich dowiedzieć jak najwięcej. Obecnie ukończyła trzeci rok nauki tego przedmiotu i wie sporo o wielu gatunkach i ich zachowaniach.
Anatomia [P] Nauka anatomii była częścią zajęć z bestiologii i obejmowała budowę i funkcjonowanie bardzo wielu gatunków zwierząt - dlatego Yuumi zna raczej różnorodne podstawy niż konkretne szczegóły. Z anatomią ciała ludzkiego miała natomiast styczność tylko w teorii, a więc jeszcze mniej dokładnie wie co i jak tam działa, a przede wszystkim - jak naprawdę wygląda.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Inkantacje
Porządku [N]Mimo pilnej nauki Funcia zdążyła do tej pory opanować niewiele zaklęć o mało spektakularnych, ale użytecznych efektach, są to: 1. Odtrucie (poziom I) - po wypowiedzeniu zaklęcia ,,Deligato venenum ami gatti den eru” i narysowaniu w powietrzu odpowiednich symboli dziewczyna może zniwelować skutki nieznacznego zatrucia organizmu albo niewielkiego obszaru środowiska. 2. Cofanie uszkodzeń (poziom I) - odnosi się do przedmiotów martwych oraz roślin. Formułę ,,Fueru a’la ninton Iton zu toon ~ tu eru” wypowiada się rysując w powietrzu odpowiedni znak. Zaklęcie przywraca cele do ich naturalnego stanu, ale nie ,,ulepszaja ich” - jeśli krzywo wykuty miecz zostanie wyszczerbiony w trakcie walki Yuumi może pozbyć się uszkodzenia, ale miecz nadal pozostanie źle wykonany. 3. Umocnienie (poziom II) - Najsilniejsze z zaklęć, które poznała. Formuła: ,,Fueru a’la ninton Mimiru iton zu toon ta’ben ~ to eru” musi zostać wymówiona kiedy palcami zaznacza się obszar, który ma być wzmocniony. W przypadku Funtki może to być niewielki przedmiot (do wielkości porcelanowego czajnika) lub kawałek większego. Umocnienie działa na istoty żywe do kilku godzin, na przedmioty aż do kilku miesięcy, po czym stopniowo słabnie. Jego efekt polega na zwiększeniu wytrzymałości obiektu poprzez trzymanie go w ciągłym stanie ,,harmonii”, który nie pozwala by cel stracił swoje naturalne właściwości w tym np. kształt. 4. Uleczenie (poziom I) - najnowsze zaklęcie jakie opanowała na tyle by próbować go używać. Dzięki niemu może leczyć drobne zranienia, otarcia lub oparzenia. Nie może go jednak użyć do złagodzenia większych ran - do tego uczy się innej formuły. Poza tym nadal pracuje nad innymi zaklęciami, ale jest to powolna praca.

Magiczne przedmioty

Pazur Niedźwiedzia (II) [ZAC]Zawieszony na szarym rzemyku czarny pazur wielkiego zwierzaka, którego upolował niegdyś ojciec Funtki. Rzucony na niego czar sprawia, że zaczyna emanować czerwoną poświatę kiedy w pobliżu tego kto go nosi znajduje się osoba o złych intencjach. W miarę oddalania się od takiego delikwenta poświata blednie. Na amulecie wyryta jest ‘II’.
Naszyjnik z Gwiazdką [ZAC]Delikatny łańcuszek (prawdziwe dzieło sztuki!) z zawieszką w kształcie gwiazdki. Prezent od Kinalalego, zdjęty prosto z jego łabędziej szyi i dany jej z okazji wyruszenia na pierwszą samodzielną wyprawę. Zaczarowany został tak, by po potarciu gwiazdką skroni można było obejść się bez snu jeszcze kilka godzin.

Towarzysz

Amari zwany (lub też zwana) Chaosem
Amari jest bardzo specyficznym osobnikiem, zarówno pod względem wyglądu jak i charakteru. Kiedy opowiadał swoją historię stwierdził, że pamięta klatkę i wielkie ogrody, w których żył jako dorosły osobnik, za to nie przypomina sobie aby kiedykolwiek był mały. Twierdzi, że stworzył go potężny (choć tylko) czarodziej by obdarować jego doskonałą istotą swoją ukochaną. Przy wyborze maści (o ile takowy w ogóle miał miejsce) inspirował się zapewne motylem zwanym Monarchą, gdyż na to wskazują kolorki niedoszłego draconida - czarne ramy okalające błyszczące naturalnym ciepłem żółcie i pomarańcze rozlane po całym ciele, a także niewielkie białe plamy zdobiące ciemne fragmenty gęstego futra i gigantycznych piór. Stanowią one idealne, natychmiast przykuwające uwagę do nietypowego stwora, wykończenie. Na pierwszy rzut oka Amari przypomina miniaturkę smoka. Jest wysokości konia, ale budowę ma drapieżnika - podłużne ciało zakończone gadzim ogonem, smukłą szyję i pociągły pysk wypełniony zróżnicowanymi zębami wszystkożercy. Może pochwalić się także parą dużych skrzydeł, jednak nie są ono typowo smocze, a ptasie. Jego głowę zdobią czarne, wykrzywione, segmentowane rogi, dalej zaś znajduje się pióropusz rosnący od potylicy aż do połowy karku. Z cech typowych dla ssaków ma jeszcze potężne, stojące uszy i uważnie obserwujące świat oczy, o głęboko lazurowym odcieniu. Dwie z trzech par jego kończyn, tak jak u kotów, są wyposażone w poduszki (w tym przypadku różowe) i ostre, dające się schować pazury. Amari jest inteligentnym stworzeniem znającym ludzki język i z lubością się nim posługuje, choć póki co, tak jego zasób słów, jak i wiedza o świecie są mocno ograniczone (może dlatego zgodził się podróżować z Funcią - nawet 16 letnia dziewczynka jest dla niego niczym wyszkolony przewodnik). Co ciekawe Amari jest hermafrodytą i nie utożsamia się z żadną płcią. Ze względu na specyfikę języka używa rodzajów żeńskich i męskich zamiennie, ale nigdy nie wiadomo z jaką płcią go identyfikować by w danej chwili go (jej) nie urazić. Zdecydowanie jest to stworzenie piękne, urzekające lekkim chodem i naturalną godnością ruchów, ale Funcia przekonała się, że aby wytrzymać z nim dłużej potrzeba nie lada cierpliwości i wyczucia. Z charakteru jest istotą dość kapryśną i niesamodzielną, pragnącą uwagi i uwielbienia. Jest narcystyczny i w pierwszej kolejności dba o siebie, ale czasem zdarza mu się pomyśleć i nowej znajomej (w końcu jej potrzebuje). Co zadziwiało dziewczynę to fakt, że Amari zdaje się mieć przy tym bardzo wrażliwą, artystyczną duszę, a także jest hipochondrykiem i z zachowania czasem aż do złudzenia przypomina jej Kinalalego. Pewnie właśnie przez to podobieństwo od razu wzbudził jej sympatię, a ona była w stanie przebaczyć mu wszelkie błędy (choć by dało się z nim podróżować należało go trochę ustawić). Jednak w przeciwieństwie do maie, Chaos potrafi stać się agresywny i zaatakować (ale tylko słabszych od siebie - jeżeli czuje, że zagraża mu niebezpieczeństwo zwyczajnie ucieka). Mimo odpowiednich predyspozycji anatomicznych nie nauczył się jeszcze latać.

Historia

Yuumi urodziła się ledwie (czy aż) 16 lat temu, w wiosce Terrot leżącej na wielkiej Równinie Maurat. W rodzinnym domu jej ojca zebrało się wtedy grono jego krewnych, chcących jak najszybciej zobaczyć małą dziewczynkę, a także poniekąd zaspokoić swoją ciekawość, jakie to cechy będzie posiadać dziecię zrodzone z ojca człowieka i matki, w której płynęła elfia krew. Samych małżonków niewiele to obchodziło, a wręcz denerwowało ich ciągłe wspominanie o tym w rozmowach, które były prowadzone w ich gospodarstwie. Ostatniego dnia przed urodzeniem Yuumi jej matka leżała już w zupełnej ciszy dopuszczając do siebie jedynie męża i jedną ze starszych ciotek, która wybrana została do pomocy przy porodzie, ale ostatecznie i tak w ciasnym pokoiku tłoczyło się więcej osób niż w jakichkolwiek planach wypadałoby uwzględniać. Wbrew swoim podświadomym pragnieniom brązowowłosa dziewczynka przyszła na świat w gwarze i zamieszaniu, a odpocząć mogła dopiero, kiedy wszyscy poza tymczasową położną i jej rodzicami zostali brutalnie wykopani na podwórze, by tam w ,,ciszy i spokoju" świętować jej narodziny, czyli najlepszy pretekst do wspólnej biesiady. Dziecko ich zdaniem było bardzo ludzkie, przyjemnie rumiane i podobne do rodziców, wszystko się więc zgadzało i było za co wznosić toasty. Nie dalej jednak jak kilka dni potem towarzystwo rozpierzchło się, bo poprzyjeżdżali z daleka i musieli wracać do własnych zajęć, obowiązków czy też żon i dzieci. Rodzina z Terrot została sama, z jednym tylko niezmiernie dumnym dziadkiem, który odmówił jakiegokolwiek wyjazdu dopóki... dopóki mu się nie zachce. Pomagał wyremontować dom, który sam niegdyś z resztą zbudował, dbał o synową i sam zrobił łóżeczko dla małej! Należało mu się podziwiania jej ile zapragnie! I dopiął swego - namówiony na zabranie paru przydatnych rzeczy ze swego domostwa w Efne, zamieszkał na powrót w Terrot na następne 6 lat, kiedy to nagle sprawy potoczyły się zupełnie inaczej niż chciał. Ale nie musiał aż tyle czekać, by poczuć przedsmak tego, co kiedyś miało stać się solą w jego biednym oku i zrujnować jego wizję Yuumi jako przykładnej i pracowitej ,,kurki domowej", co nie tylko krowę wydoi, ale i zupę zrobi i chlebek upiecze i...
- A co z magią!? Co z nauką!?
Oburzony głos elficy tylko raz zabrzmiał w drewnianej chałupie, zanim rodzice uświadomili sobie, że faktycznie mogą dać córce szansę na bardzo dobre wykształcenie i zgłębianie tajników sztuki magicznej, która jest przecież bardzo przydatną, praktyczną i cenioną przez wielu dziedziną. A babcia małej Yuumi bardzo nalegała, żądała niemal, by dziewczynka zaczęła uczyć się u niej, w Kryształowym Królestwie. Wtedy jednak przedmiot sporu miał zaledwie kilka miesięcy i o żadnych wyjazdach nie mogło być mowy. Temat został odłożony, a elfia babka zniknęła na długo z pola widzenia. Wychowaniem dziecięcia zajęli się rodzice i rozanielony dziadek, który wyjątkowo szybko zapomniał o tej strasznej, elfiej babie (która wszak była bardzo ładna i nadal wyglądała młodo, ale tak jakoś kojarzyła mu się z jego wychowawczynią ze szkoły i biciem liniją po łapach, że nie mógł jej znieść). Mała Yuumi żyła beztrosko ucząc się podstawowych rzeczy, a także języka. Była dzieckiem nieśmiałym i cichym, ale upartym i natarczywie wypytującym o to czego nie rozumiała. Dziadek z wielką przyjemnością odpowiadał jej na wszelkie pytania, mama podrzucała jej podstawy elfickiego, a ojciec bawił się z nią w chwilach wolnych od pracy. Wszystko do czasu.

Kiedy Yuumi skończyła 6 lat (tradycyjnie wiosen) dystyngowana elfka pojawiła się po raz drugi. Tym razem wraz z drugą córką, pełnej krwi elfem leśnym robiącą za dodatkowy głos i zażądała, by teraz jej wnuczka zaczęła edukację. No dziadek to o mało zawału nie dostał, ale rodzice myśleli długo o tej sprawie i stwierdzili, że faktycznie dobrze będzie jeśli Yuumi skończy coś więcej niż sześć klas odległej o kilka kilometrów wiejskiej szkoły szczycącej się tym, że każdy kto ją ukończył zna pół alfabetu i potrafi dodawać (krótko mówiąc do niej chodził ojciec dziewczynki, a jej dziadek pomagał ją budować). Mimo płaczu, gróźb i zawodzeń najstarszego z Terottów matka zdecydowała, że wyjedzie wraz z córką na kilka tygodni do Kryształowego Królestwa, by mała zapoznała się z nowym miejscem i osobami. W razie gdyby okazało się to dla niej zbyt ciężkie miały wrócić do domu.
Dziadek i ojciec długo czekali, bijąc się z myślami (lub z innymi facetami z wioski, tak żeby rozładować napięcie) aż pewnego dnia półelfka na powrót stanęła w drzwiach i oparła się bezsilnie o framugę. Była sama i wyglądała na przerażoną. Mężczyźni, którym niepokój natychmiast się udzielił, od razu pomyśleli, że jak nic coś musiało się stać z Yuumi w trakcie drogi powrotnej - coś ją zaatakowało, zgubiła się, utopiła...!
- Spodobało się jej! - Matka wybuchnęła płaczem opadając na podstawione jej krzesło i opierając głowę na rękach. Rzadko kiedy można było ją zobaczyć w takim stanie. To nieco zaskoczyło jej męża, ale dziadek rozumiał ją doskonale.
- Ale kochanie, masz na myśli, że... - Zaczął ojciec Yumci - Zostanie tam by się uczyć?
- TAK!
- To chyba dobrze... w końcu to dla niej wielka szansa!
- Ale to takie straszne!!! - Krzyknęli jednocześnie i dziadek i kobieta i padli sobie z rozpaczą w ramiona. Kowal tylko pokręcił głową - chciał zobaczyć córkę, ale cieszył się, że skończy coś więcej niż tę zapyziałą budę, którą wszyscy nazywali szkołą i stanie się tak mądrą kobietą jak jego żona.

Młoda Yuumi uczyła się u przyjaciółki babci wraz z paroma innymi dziećmi, a co kilka tygodni przychodzili po nią rodzice i zabierali na jakiś czas do Terrot. Tak minął rok, kiedy to wtrącił się dziadek i postanowił, że z okazji zakończenia roku ciężkiej nauki (pisanie literek i zapamiętywanie wierszyków naprawdę musiało było w jego oczach strasznym przeżyciem) dziewczynka zasłużyła na długie wakacje i nieco wolności. Rodzice uznali to za dobry pomysł i tak następny rok siedmiolatka spędziła pomagając przy przeprowadzce dziadka z powrotem do Efne i odnowieniu jego kuźni i warsztatu. Bardzo dobrze się bawiła mogąc znów pobyć tak we własnym domu, jak i w Efne, pięknym, błękitnym mieście ludzi pełnych klasy. Zastanawiało ją dlaczego dziadek w ogóle tam zamieszkał. Z tego co widziała wielu tam było (nad)wrażliwych poetów i malarzy; kobiet i mężczyzn przesadnie dbających o wygląd swój i swoich mieszkań; ludzi dystyngowanych i dobrze ułożonych. Sklepy zaś były przepełnione biżuterią i wszystkim co ozdobne. A dziadek? Dziadek był prostodusznym kowalem (zajmującym się także stolarką) i prowadził kuźnię obok domu, który od wielu innych odróżniało to, że był pomalowany na zielono i czerwono (czy jak twierdziła Yuumi ,,szynkowato"), a gdy oba te kolory wyblakły i zaczął w dodatku odpadać tynk z elewacji, nikt nic z tym nie robił. Kuźnia także się wyróżniała - samym swym charakterem. I wraz z dziadkiem pasowała do tego miasta jak pięść do nosa.
- Widzisz Yuumi... - Tłumaczył - Tak to już jest, że możesz gdzieś pasować i robić to co inni, albo skupić się na prawdziwej pracy i dawać od siebie to, czego innym brakuje. Zajmuję się tutaj porządną robotą! I mam jej całą masę, odkąd siem wziął wprowadził, bo wszyscy w okół zaczynają polegać na moich umiejętnościach. Dużo tutaj takich co nie potrafią choćby i stołu naprawić i może nie zapraszali mnie na te swoje wyciupkane przyjęcia, ale teraz nie ma takiego co by szedł ulicą i się nie ukłonił! Potrzebują tutaj kogoś takiego jak ja, a ja dzięki temu mam pracę. Nieźlem to sobie wymyślił, nie!?
- Aha... mogę iść się pobawić?
- Tak dziecko, idź...

Po tym spokojnym roku, przyszedł czas na powrót do szkoły i tak zaczęły się rutynowe wyjazdy dziewczynki do Kryształowego Królestwa. Osiem miesięcy spędzała tam, ucząc się coraz to nowych rzeczy - na początku indywidualnie, potem już w szkołach pod okiem znanych jej babce profesorów (lub co gorsza pod jej własnym), a potem na cztery kolejne wracała do domu, by odpocząć od nauki i zajmować się innymi, bardziej 'praktycznym'i sprawami. Kiedy miała 9 lat wakacje spędzała i w rodzinnej wsi i w Efne, za to pomiędzy 10 i 11 urodzinami nie miała dłuższych wakacji, a jedynie parę razy wyjechała na kilka tygodni do domu. Musiała wtedy wyjątkowo pilnie się uczyć, gdyż zaczęła studiowanie wiedzy tajemnej, a babcia nie miała litości jeśli chodziło o pilność pod tym względem. Yuumi nigdy nie była terroryzowana, ale czuła, że w temacie magii lepiej elfce nie podpadać. No i chciała by była z niej zadowolona - dlatego odpuściła sobie wakacje i studiowała księgi o wiele pilniej, by móc z czystym sumieniem odpocząć w przyszłym roku.
A kiedy owe dni swobody nadeszły wyjechała do artystycznego Efne, by oddać się swojemu hobby jakim było rysowanie i szkicowanie, a później także i malowanie. Uwielbiała wyrażać siebie w ten sposób, a i przemknęło jej przez myśl, że może kiedyś stać się to elementem jej pracy... lepiej było nie wspominać o tym babci. Chociaż kto wie? W końcu ilustracje do zaklęć... ale nie, na to zdecydowanie było za wcześnie. No i chwilowo dość magii!

Następny rok nauki obfitował w nowe przedmioty i zadania - kaligrafia i nauka dawnych języków przeplatała się z praktycznymi ćwiczeniami z zakresu odczytywania aur, a także z nauką zoologii i bestiologii. Dziewczyna nie mogła i wcale nie zamierzała narzekać, mimo iż pracy miała jak zwykle sporo. Za to w przeciwieństwie do wielu innych uczennic w jej wieku, nie była zobowiązana do wykonywania niemal żadnych, domowych obowiązków. Dbać o ogólny porządek i czasem pomóc cioci pozmywać - to wszystko czego nie tylko od niej wymagano, ale i na co pozwalano. Babka twierdziła, że mała nie powinna rozpraszać się takimi sprawami, a całkowicie skupić na nauce. Wiedziała, że jeśli chodzi o domową zaradność więcej nauczy się we własnym domu (i - o zgrozo! - u tego starego Terotto, człowieka z krwi i kości). W Kryształowym Królestwie zaś nie miała szkolić się na wiejską gospodynię, ale kobietę uczoną. A do tego pranie czy gotowanie było absolutnie nie potrzebne. Yuumi nigdy nie mogła zrozumieć takiego podejścia, tym bardziej, że wiedziała, że jako młoda dziewczyna babcia miała na głowie masę obowiązków, bowiem z rodziną mieszkali wówczas bardzo skromnie. A przecież stała się oną mądrą i szanowaną kobietą o wielkim autorytecie jako wykładowczyni i znawczyni magii (pomyśleć, że zaczynała jako guwernantka!). No, ale każdy ma jakieś swoje dziwactwa. Dziadek uparł się na kurcię domową, babcia na uczoną - tylko rodzice śmiali się z nich pod nosem i twierdzili, że przecież Yuumi kiedyś sama wybierze odpowiednią dla siebie karierę (albo też jej brak). To właśnie dlatego dziewczynka nie czuła zbytniej presji, a jedynie cieszyła się, że ma szansę nauczyć się wielu rzeczy i tolerowała wszystkie nietypowe wymogi zarówno jednej, jak i drugiej strony.
Jednego jedynie jej brakowało - przez wzgląd tak na swój charakter jak i ciągłe wyjazdy na nauki, nie miała właściwie żadnych przyjaciół. Kiedy wracała do domu to do rodziców, kiedy jechała do Efne to do dziadka. Nawet w szkole nie nawiązała relacji na tyle głębokich, by ją usatysfakcjonowały i mogła je nazwać prawdziwą przyjaźnią. A kiedy coś nie jest prawdziwe to lepiej w ogóle tego nie nazywać. Choć z widzenia poznała wielu ciekawych ludzi.

Nie miała pojęcia, że to się zmieni i to tak drastycznie, kiedy po raz kolejny udawała się do domu dziadka. Spędzała tam czas jak zawsze, pewnego tylko wieczora postanowiła wyjść i załapać się na pamiątkowy podpis od jednego znanego poety, który miał wziąć udział w wieczorku poetyckim. Tak jak sądziła była za młoda, aby wejść do środka, a i spóźniła się na rozpoczęcie - pozostało jej więc czekać jej aż spotkanie się zakończy i artysta wyjdzie na zewnątrz. Czatowała tak parę ładnych godzin, ale nie spieszyło jej się zbytnio, za to zafascynowana wierszami była gotowa trochę się pomęczyć, aby zdobyć upragniony podpis. Ale byłaby wściekła, gdyby poeta czmychnął innym wyjściem!
Nic takiego się jednak nie stało. Chwilę przed zmrokiem ludzie zaczęli opuszczać budynek, a pod koniec korowodu pojawiła się także i owa sława, na którą dziewczyna czekała. Zebrała się w sobie i pokrzepiona własną desperacją podeszła do chudego mężczyzny o ciemnych włosach i delikatnych rysach i wyciągając rękę z notesem poprosiła cicho o jego podpis. Była bardzo przejęta, ale z kamienną miną obserwowała jak białolicy Meie przegląda parę poprzednich stron, a nawet - o zgrozo! - chwali jeden z jej rysunków! Nie zdążyła mu jednak nic na to odpowiedzieć, gdyż zaraz uciął temat i złożył podpis na wskazanej kartce. Podziękowała mu i ścisnęła zeszyt w dłoniach, jakby chcąc się za nim schować, ale na nic się jej to nie zdało, gdyż chwilę potem usłyszała pytanie, czy przypadkiem nie uczy się gdzieś rysunku. Złapał ją! Spanikowana Yuumi ledwo odpowiedziała, ale jednak zgodnie z prawdą i to nawet kilkoma zdaniami! Co dziwne zaczęta w ten sposób rozmowa nie urwała się nagle, a wręcz przeciwnie - obie strony wciągnęły się w nią, choć zapewne z różnych powodów. Zwykle młoda Terotto nie była tak gadatliwa, ale szczere zainteresowanie artysty otwierało jej usta i wychwytywało spłoszone myśli. Dziwny był to Meie, ale jakoś dobrze się przy nim czuła - może właśnie przez wzgląd na jego nietypowość. Zdawał się być taki kruchy i kobiecy - delikatne dłonie, smukła szyja, łagodny, melodyjny głos - choć i tak stresowało ją rozmawianie z nieznajomą osobą! Co miała mu niby powiedzieć!? A jednak mówiła, głos sam uchodził z jej młodego ciała i nawet nie do końca świadoma była własnych odpowiedzi. Artysta zaproponował, że odprowadzi ją, gdyż jak twierdził bał się, że coś jej się stanie. Było to miłe i dwunastolatka nawet nie pomyślała, by zaprotestować, choć nie miała pojęcia skąd zainteresowanie jej osobą u tak znanego i podziwianego poety. Ale podstęp jakoś jej do niego nie pasował. Ruszyli więc oświetlonymi ulicami ku mieszkaniu jej dziadka. I byłoby to nic nadzwyczajnego - poza samym faktem, że KTOŚ i to nie byle kto odprowadzał JĄ, małą, nieśmiałą Yuumi i to z własnej inicjatywy! - ale ich role już tamtej nocy miały się zmienić. Najwyraźniej los nie chciał czekać na cyrk, który później nazwano przyjaźnią, aż się ze sobą oswoją i postanowił przyspieszyć powstanie relacji między tą dwójką w trybie natychmiastowym. I tak już po paru metrach, niespodziewanie i bez żadnego powodu idący obok Yumci artysta wyłożył się jak długi, całując nosem chodnik z takim pogłosem, że zakołysały się świece w lampach. Dziewczynka otworzyła szeroko oczy, ale sądziła, że panienkowaty facecik mimo wszystko zaraz się podniesie. Jednak zamiast wstać i zaśmiać się z własnej niezdarności w oczach poety pojawiły się łzy bólu, którym akompaniowały przedśmiertelne jęki. Klęknął na ziemi załamany i owładnięty paniką. Nie było sytuacji, która mogłaby ośmielić ją bardziej i mocniej kopnąć w jej wrodzony rozsądek. Zdecydowanie kazała mu wstać chwytając bezceremonialnie jego ręce i szybko wypytała ile widzi palców i czy nie mieszka może w pobliżu. Z tym pytaniem trafiła, bowiem faktycznie jego mieszkanie znajdowało się o wiele bliżej niż dom jej dziadka i nawet w taki ,,opłakanym" stanie dałby radę dojść. Zmienili więc kierunek i tak oto dziewczę wylądowało w roli opiekuna i podpory dla szlochającego, dorosłego faceta. W jego niewielkim mieszkanku szybko znalazła potrzebne opatrunki i zajęła się reanimacją biedaka. Na początku nieśmiało i ostrożnie, potem z coraz większą stanowczością, aż w końcu przyłożyła mu szmatą, bo nie chciał się zamknąć i ciągle tylko gadał o czarnych scenariuszach, od których i jej się słabo robiło.
- Dałeś radę do tej pory, a więc będziesz żyć! - Skarciła go i o dziwo było to tak skuteczne, że zszokowany poeta jak na zawołanie ograniczył się w swoich biadoleniach. I tak się wszystko zaczęło... po takiej akcji nawet ktoś tak strachliwy i nieufny jak Yumcia mógł położyć się w obcym domu, gdyż po kolejnej, żyjącej własnym życiem rozmowie spostrzegli, że jest już naprawdę późno i bez sensu będzie błąkać się po nocy po ulicach (każda wymówka jest dobra). Tam w końcu są zbiry, chodniki... za dużo niebezpieczeństw jak na jedną noc.
Następnego ranka oszołomiona, ale i rozbawiona, już bardziej pewna siebie dziewczyna szybko wstała i pędem chciała lecieć do domu, by uspokoić dziadka, któremu wszak nie dała znaku życia, ale poznany poprzedniego dnia, opatrzony już Kinalali nalegał, by wzięła go ze sobą. Ona miała co do tego złe przeczucia, ale jakoś trudno jej było odmówić. Dziwnie to brzmiało, gdy o tym myślała, ale jakoś nie chciała zostawiać go samego...
Najgorsze jednak było jeszcze przed nim.
Kiedy Yuumi wpadła w ramiona dziadka, potężnego, barczystego chłopa o bujnych wąsiskach i brodzie, nie zdążyła nawet przedstawić poety, kiedy rozległ się huk uderzenia pięścią w delikatny, niedawno jeszcze krwawiący nos i Kinalali znów wylądował na ziemi, tym razem twarzą do góry. Ale czy można się dziwić poczciwemu kowalowi, że widząc wnuczkę z nieznajomym mężczyzną (no, prawie mężczyzną wedle jego standardów), który przyprowadził ją po upływie nocy, uznał go delikatnie mówiąc za nieodpowiednie towarzystwo? A wyrazem jego opinii na ten temat był celny cios wymierzony mu prosto między oczy!
Oczywiście cała sytuacja w końcu się wyjaśniła, za sprawą Yuumi, która poczuwała się do odpowiedzialności za niepohamowanie dziadka, tym bardziej, że to ona była powodem całej afery i nieporozumienia. W końcu wciągnęli poetę do domu i tak La'Virotta (opatrzony po raz drugi i nawet nakarmiony) stał się wiernym przyjacielem rodziny. I stan ten trwa aż do dziś, gdyż po tych dziwnych wydarzeniach Kinalali nie tylko zaczął pogłębiać swoje relacje z Yuumi, ale i zdobył sympatię starego Terotto, który zaprasza go do siebie, nawet gdy wnuczka przebywa poza miastem.
Przy następnych spotkaniach na ,,niezobowiązujące pogawędki" z poetą, nastolatka zauważyła, że nijak nie stresuje się już przy tym wybryku natury - nie ma problemów z rozmową i czuje się naprawdę swobodnie. Przy każdym następnym przyjeździe do Efne spotykała się więc z nim coraz częściej i ani się obejrzała, a ten tak odległy od niej wiekiem i doświadczeniem, owiany sławą artysta, stał się jej najlepszym przyjacielem - niezdarnym, płaczliwym, uroczym Kinalalim, polegającym na niej, ale i służącym zawsze celną radą oraz niezawodną pomocą. Przedstawił jej wielu malarzy, od których mogła się trochę poduczyć, pokazał miejsca, w które sama pewnie nigdy by nie poszła i otworzył ją nieco na kontakty z ludźmi, udowadniając, że z wieloma z nich naprawdę łatwo się porozumieć. Właśnie tam, w mieście artystów i dzięki wkładzie Maie, Funcia zdobyła swój pierwszy i zarazem oficjalny pseudonim. Ale w raz z nim przybyło jej dylematów - za każdym kolejnym wyjazdem do Kryształowego Królestwa czuła coraz większy żal, że musi opuścić znajome towarzystwo i znów przez miesiące uczyć się magii w pustym, cichym pokoju. To skłoniło ją do pisania długich listów do Lalego, w których opowiadała o wszystkim co jej leżało na sercu i czego się nauczyła. Odpowiedzi od niego zbiera i chowa, w sobie tylko znanym miejscu - tak na pamiątkę.
Nigdy nie zapomni też półrocznego pobytu w Efne - miała wtedy nieco ponad piętnaście lat i udało jej się naprawdę porządnie udoskonalić warsztat malarski. To miasto stało się JEJ miastem - ze znajomymi ludźmi, ulicami, mieszkaniami i kawiarniami. Pod wpływem jego mieszkańców stała się tym kim jest, czyli krótko mówiąc uroczym dziwakiem. Zakochała się w tamtejszej atmosferze i trudno jej się dziwić, że następnym razem w Kryształowym Królestwie nie wytrzymała zbyt długo.
Jednak zanim stamtąd uciekła (bo krótko mówiąc szybkie spakowanie się i zostawienie liściku to jest ucieczka), podczas jednego z praktycznych testów w Szepczącym Lesie (polegającym na znalezieniu trzech magicznych przedmiotów o aurach od najsłabszej do najsilniejszej) natknęła się na dziwną, otoczoną magiczną emanacją bestię przypominającą smoka o ptasich skrzydłach. Z początku wystraszona, zafascynowała się pięknem bestii, ale zaraz potem niechcący zdradziła swoje położenie zaczepiając ubraniem o krzaki. O dziwo stwór nie rzucił się na nią, ale przez chwilę wyglądał na równie przestraszonego co ona. W napięciu nawiązali kontakt wzrokowy, a potem odetchnęli w tym samym momencie. Funcia poczuła to, co kiedyś poznając Kinalalego - że mają ze sobą coś wspólnego. Tym razem jednak wiedziała co to za uczucie i postanowiła sama przejąc inicjatywę, pierwsza odzywając się do stworzenia. Ku jej zaskoczeniu zaraz rozległa się odpowiedź, a istota nazywająca siebie Amari podeszła bliżej. Z rozmowy wynikało (po wielu nietaktach jakich Yumi ponoć się dopuściła na dumnym, wrażliwym stworzeniu), że szkrzydlaty nie ma gdzie pójść i nie za bardzo wie co dalej robić - uciekł z miejsca, w którym żył niemal od samego początku. To wyznanie natchnęło później dziewczynę, by samej bez pozwolenia udać się poza Krysztłowe Królestwo, ale wpierw, kierowana impulsem oznajmiła, że Amari powinien jej towarzyszyć. Zdziwiony hermafrodyta nie zastanawiał się zbyt długo: ,,Nie mam nic lepszego do roboty... i tak mnie będziesz nękać aż się nie zgodzę, prawda? Jesteś niedelikatna, ale lepiej posłucham takiej brutalnej kobiety. Przynajmniej wilki nas nie napadną, bo będą się bały do ciebie podejść straszliwa istoto." wymijająco wyraził swój entuzjazm i umówił się z Funtką gdzie ma na nią czekać. Nie mógł tego przyznać, ale tak naprawdę podobała mu się perspektywa posiadania towarzyszki. Wyczuł, że dziewczyna zna się na magii, co mogło mu pomóc, a także, że jest osobą zarówno stanowczą, jak i wbrew temu co powiedział, delikatną. Tego potrzebował.
Następnego ranka Yuumi wymknęła się i chwyciwszy jeden z i tak przeznaczonych dla niej amuletów (zwanych pazurami niedźwiedzia), a zaczarowanych kilka lat temu przez jej babkę, spotkała się z czekającą i gotową do drogi Amari, która tym razem życzyła sobie, by zwracać się do niej w rodzaju żeńskim. Tylko dlaczego Funcię tak to bawiło?
Podróżowanie razem dało im - przewrotnie - o wiele więcej niezależności - Amari dowiadywała się od nastolatki wielu praktycznych rzeczy o świecie, od którego długo była odcięta, zaś Yuumi miała... powiedzmy, że ochroniarza, a z czasem nawet i środek transportu. Bardzo dumny środek transportu, który w pierwszej kolejności miał się z nią udać do Efne.

EFNE

Po dotarciu do misata Funtka skierowała się nie do domu dziadka, ale prosto do mieszkania swojego przyjaciela - Kinalalego. A tam... czekało ją przyjęcie powitalne! Głośna niespodzianka wywarła na niej wrażenie i owszem, choć długo czekała na okazję, by porozmawiać z meie od serca. A goście tego nie ułatwiali - były tam znajome mniej i bardziej twarze, a ich właściciele mieli swoje własne sprawy i problemy, o których postanowili ze sobą pogadać. Kłopoty sercowe porywczego smokołaka Berlota zajęły sporą część wieczoru - jego zaloty odrzuciła piękna Tanaj, a w spór wtrącił się Leo (młody kowal) i Kinalali (gospodarz). Na skutek pewnego magicznego, hmm... zawirowania, pewnego tajemniczego dość zdarzenia, gdy Berlot krzyszał coś w nieznanym im języku zamienili się z sobą ciałami. I tak prosty kowal stał się poetą, a maie otrzymał prawdziwe i prawdziwie męskie ciało. To była druga część wieczoru. Lantello (tłumacz poezji i wierny, maniakalny wręcz wielbiciel Lalego) był oburzony, Miminetta (aspirująca do miana kochanki roku) podniecona do szaleństwa. Zamieszanie trwało w najlepsze aż trwać przestało i jakimś cudem wszystko wróciło do normy - Berlot znokautowany wcześniej przez nemoriańskiego jubilera obudził się, Tanaj powiedziała swoje, a wina za całokształt spadła na Kinalalego, bo jak się okazało to przez jego magię (a nie smokołaka) doszło do zamiany ciał.
W międzyczasie padło nieśmiałe wspomnienie o innej, nowej podróży młodej malarki, a ona sama wymknęła się z przyjęcia by wpaść na rynek, gdzie do bogatego gmachu, na inne przyjęcie wchodzili dziwacznie przebrani ludzie. W dużej mierze chyba arystokraci... została zaczepiona przez chłopaka Pirata i poproszona o kolejne spotkanie kiedy spłoszona w pośpiechu opuszczała rynek. Wróciła do Lalego, gdzie wszystko się wydało i odbyła się króciutka debata czy powinna iść na spotkanie czy może jednak nie. Kinalali i Miminetta nalegali, Lantello trzymał jej sceptyczną stronę. Ale ostatecznie...
Następnego ranka była nieźle zmęczona, ale miała sporo planów. Miała przedstwaić Amari Lalemu i dziadkowi, pójść na spotkanie z Piratem (tak) i kto wie co jeszcze... tymczasem zauważyła, że Mimi, podstępna swatka zabrała z jej komódki 'najgorsze ubrania' i zostawiła same sukienki, z myślą o Piracie najpewniej. Trudno. Plan i tak został wykonany bez względu na to jak Funcia musiała się przyodziać - Chaosa przedstwiła komu trzeba, a z młodym arystokratą spotkała się przy fontannie. Razem z Lantellem. Współlokator Mimi odnosił właśnie torbę z jej ubraniami kiedy się na siebie natknęli i jakoś tak razem dotarli na umówione miejsce - Pirat był przeszczęśliwy! I naprawdę dobrze im się rozmawiało, choć i wiele ich dzieliło.

Sielanka skończyła się wieczorem - Yuumi wróciła do Lelego, gdzie ten już czekał aby opowiedzieć jej o miłosnym liście i swoim wielkim porywie uczuć. Swierdzić, że to się jej nie spodobało… można. Poczuła się dotknięta i odrzucona jako przyjaciółka, choć trudno wyjaśnić dlaczego - była to jednak kolejna rzecz (obok wieku), która dała jej do myślenia ile znaczy dla swojego ‘przyjaciela’. Fajnie znać kogoś kilka lat, wspólnie spędzać czas i poświęcać się dla siebie nawzajem, by przez kawałek papieru stać się osobą zwyczajnie mniej ważną niż ‘ten specjalny ktoś’. Takie było jej rozumowanie. Chciała jednak wykazać się choć odrobiną powagi i odpowiedzialności, dlatego powiedziała (ponoć jako dobra przyjaciółka), że choć nie rozumie takich emocji, to będzie Lalego wspierać (ta, ciekawe jak).
Jednak po nocy płakała i następny poranek też wydał jej się smętny.
Tyle dobrego, że spotkała się przypadkowo z Lantem i Piratem siedzącymi w bibliotece, a im romanse nie były w głowach. Jednak ponowne spotkanie (całej ich trójki + Amari) z Lalim znów tylko ją zasmuciło, bo poeta w ogóle nie miał do nich głowy. Wyszli szybko jak się pojawili i wałęsali się razem aż do wieczora.

Yuumi sporo wtedy myślała, a gdy wróciła jej smętne nastawienie było już jakby inne… pchana różnymi emocjami (niestety głównie negatywnymi) postanowiła opuścić Efne szybciej i wrócić do domu. I ta nagła decyzja jakoś bardzo jej pomogła. Fakt, że nie będzie widzieć Kinalalego, słyszeć go… choć na swój sposób to okropne myśli to tego potrzebowała. Otworzyła drzwi już zdecydowana i zaczęli wszystko i powoli sobie wyjaśniać. Ona już spokojna, raz jeszcze wysłuchała poety i przyznała, przyznała, że chciałaby, by o niej pamiętał. By nie zepchnął jej zupełnie na dalszy plan. A on zapewnił, że tego nie zrobi. Czy uwierzyła mu… może nie do końca. Nie potrafiła. To dopiero będzie próba przyjaźni, a wszystko wyjaśni się dopiero kiedy do siebie wrócą. Jeżeli.

Jednak miało być szczęśliwiej - trochę czułych, szczerych słów, trochę wzruszeń i nagłe przypomnienie, że jutro z wizytą wpada kompozytor, przyjaciel poety… i chwilowy popłoch.
To jednak był nader szczęśliwy zbieg okoliczności - następnego dnia bowiem zgadało im się wszystkim już zgromadzonym przy stole o podróży malarki i nagle z ust kompozytorskiej towarzyski Aliny padła propozycja podrzucenia jej! Do Turmalii co prawda, a nie na równiny, gdzie miała swój dom, ale zawsze!
Taka okazja codziennie się nie trafiała. Ryzykując, ale i czując, że tak należy, ogłosiła się Yuumi, że za trzy dni będzie gotowa, i tak, ruszy do Turmalii!
Nie wiedziała jeszcze po co, ani co będzie tam robić, ale przecież miała trzy dni na zastanowienie się! Nawet Chaosa mogli zabrać!

Więc wyruszyła. Zostawiając z niewieloma wyjaśnieniami i samym sobie Pirata, nowo ostwojonego Lantella, Mimi, Leo, Dziadka i Kinalalego.

Z tym jednym zastrzeżeniem, że Mimi i Lantello ruszyli wkrótce jej śladem.

Dane gracza: Funtka

Nazwa użytkownika:
Funtka
Ranga:
Błądzący po drugiej stronie
Nagrody:
ObrazekObrazekObrazek
Inne Postacie:
Kana, Mansun, Lucy, Daro, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
N maja 08, 2016 11:34 am
Ostatnia wizyta:
So paź 20, 2018 8:13 pm
Liczba postów:
61 | Znajdź posty użytkownika
(0.08% wszystkich postów / 0.07 posty dziennie)
Ostatni post:
[Turmalia] Mechaniczne ptaki
Pn paź 15, 2018 8:47 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Efne
(Posty: 43 / 70.49% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[mieszkanie Kinalalego] Ja Cię kocham, a Ty...
(Posty: 43 / 70.49% postów użytkownika)

Podpis

Towarzysz - Amari (Chaos)
,,Cicha Funcia mężczyzn rwie" ~ Samiel (SB)
Zebrane koszule: Lucien, Kinalali, Malachi, Kaikomi(!), Sakura, Sarpedon, Tesusil x4, Antar, Fabio, Benjamin
Zgarnięte na sb przez Największego Dostawcę: Namir, Toffee, Umm, Kerhje

,,Wbił zlęknione spojrzenie prosto w te duże, mądre oczy - powinny być stalowoszare, zimne i okrutne, jak niebo w pierwszych dniach przedwiośnia, ale zamiast tego miały ciepłą barwę powstającą ze zmieszania na palecie karminu z umbrą paloną." ~ Fabio (narracja)
cron