Profil użytkownika Thiandel

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Thiandel Artswern
Rasa: Czarodziej
Wiek: 42


Aura

Aura jest niezwykle.. niewyraźna. Chociaż połyskuje i błyszczy szafirową poświatą, jej siła jest niewielka, a kolory słabe. Jest ich natomiast prawdziwa feeria. Malowane pędzlem srebrne pasma zdają się najbardziej wyróżniać, chociaż pomiędzy nimi prześwitują też barachitowe ślady i niewielkie drobinki miedzi. Pewien obszar aury regularnie zmienia swoją kolorystykę. Przez długi czas jest cynkowy, po czym spada na niego kropla cynowego koloru i zmienia barwę całej plamy. Do tego dodajmy smugi rtęci rozmazane po całości i subtelny zapach kadzidła, który wzmagany jest przez delikatne ciepło, a otrzymamy emanację łagodną i przyjemną dla zmysłów. Jej powierzchnia gnie się niesamowicie w rytm kakofonii dźwięków, których nie można rozróżnić. Liczne głosy pojawiają się i znikają, mącąc obraz emanacji, zmieniając jej kolory i siłę. Pokryte aksamitnym puchem szpikulce zaskakują ostrymi zakończeniami, których nikt by się nie spodziewał po fragmentach miejscami twardych i gładkich niczym szkło. W smaku jest gorzka i ostra, nie pozostawiając nieprzyjemnego uczucia suchości, lecz wręcz lepiąc się do podniebienia i sklejając usta.


Wygląd

Pierwsze na co naturalnie spojrzysz to będzie twarz. Trójkątną, z wystającymi koścmi policzkowymi. Włosy spływają po bokach i szyi jak morze na lekkiej bryzie. Brwi, tak jak włosy kolorem przypominają ciemną jak noc smołę; często marszczy je, co w połączeniu z pół-uśmiechem daje pewny siebie wyraz. Oczy przybrały jasno-piwną barwę. Podobno oczy to brama do duszy, więc dusza jego emanuje w związku z tym inteligencją i odrobiną władczości, jednakże ujawniającą się w wyjątkowych sytuacjach. Często szeroko się uśmiecha. Nie jest typem czarodzieja który wiecznie patrzy na innych z kamiennym wyrazem twarzy.
Często zanim w ogóle zobaczysz Thiandela, dopadnie cię przytłaczający zapach różnych ziół i kadzideł noszonych w torbie i kieszeniach z natury bycia zielarzem. Głos ma donośny i charyzmatyczny.
Porusza się zwinnie, zręcznie jak na młodzieńca przystało. Budowę ciała można określić jako... zwyczajną. Chodzi wyprostowany, zdrowy. Ubiera się w proste, zielono-brązowe szaty zielarskie, skórzane buty i kaptur. Na bok zakłada wcześniej wymienioną torbę z narzędziami i ziołami. Do pasa przypasał sobie pamiątkowy prosty drewniany miecz. Na wyjątkowe okazje ubiera elegancką czarną kamizelkę, czarne spodnie i czarne trzewiki.


Charakter

Thiandel w wyniku historii wierzy, że jest przeznaczony do większych celów, Prasmok czeka na niego z jakąś wielką misją. Ostatnie spotkanie z niebianinem Ilianem nadało mu kierunek, którym była pielgrzymka w celu samodoskonalenia się.
Poznanie wielu innych "przyjaciół rodziny" pozostawiło w nim niesmak do władzy i szlachty. Stara się nie być jak inni czarodzieje. Traktuje innych nie z wyższością, a na równi. Zawsze stara się nikogo nie skrzywdzić, i postępować sprawiedliwie. Od niedawna za cel obrał pomoc potrzebującym.
Pomaga biednym, potrzebującym, nawet za darmo. Nie czuje się dobrze kłamiąc, ale wyrobił sobie mechanizmy obronne. Zawsze zachowuje się uprzejmie wobec płci przeciwnej.
W obawie przed stereotypami ukrywa swoją rasę przed nieznajomymi i najczęściej mu się to udaje. Traktuje życie beztrosko, nie można nazwać go materialistą. "Okres kapłański" mimo że wiązał się z bolesnymi wspomnieniami pozostawił w nim wiarę w moc Prasmoka i szacunek do niego.
Zawsze stara się nikogo nie skrzywdzić, i postępować sprawiedliwie. Nie znosi atakowania niewinnych i bezbronnych.
Niezależnie od sytuacji potrafi zachować cięty język.

Atrybuty

Krzepa:Raczej wytrwały,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Wyostrzony węch, Wyczulony na magię,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Godny, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Wrodzone cechy czarodzieja [Z]Wiedza tajemna, Mowa Smoków, zdolność tworzenia niezwykłych, magicznych przedmiotów
Jedność z magią [K]W wyniku rytuału Thiandel na zawsze połączony z magią wypełniającą świat i zaklętą w przedmiotach. Potrafi wyczuć każdy magiczny przedmiot i zaklęcia w jego pobliżu, a przy skupieniu się może »odczytać« jego treść. Wpływa na niego również siła magii w otoczeniu i o ile w miejscu bogatym w nią jest wzmocniony fizycznie i psychicznie, to również zmniejszona jej ilość go osłabi. Zapłacił za to niemożnością określania rzucanych zaklęć. Zamiast pobierania określonej energii i formowania z niej zaklęcia, potrafi jedynie używać siebie jako bramy pozwalającej dzikiej magii wpływać na świat materialny. Bardzo rzadko, ale zdaża się że efekt wychodzi taki jaki powinien. Odseparowanie go od źródła magi na krótki czas bardzo go osłabia, a na dłuższy okaże się śmiertelne.

Umiejętności

Alchemia [W] Umiejętność wymagana w zawodzie medyka-zielarza.
Wspinaczka [P] Część składników alchemicznych można znaleźć jedynie na szczytach drzew.
Zielarstwo [O] Każda maść, mikstura czy napar potrzebują odpowiednich składników.
Anatomia [P] Zalicza się do tego znajomość kości i tętnic istot humanoidalnych.
Medycyna [W] Wiedza na temat chorób i schorzeń oraz naturalnych trucizn.
Religioznawstwo [W] Przez okres bycia księdzem musiał odprawiać we wsiach święta i modlitwy.
Aktorstwo [P] Rola kapłana musi budzić respekt wsród pospólstwa.
Recytacja [P] Czytanie pism świętych to nieodzowna część posłannika bożego.
Czytanie i pisanie (wspólny i runiczny) [O] Nie byłby czarodziejem gdyby nie potrafił przeczytać zaklęć i ich treści.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Chaosu [U]Dziedzina używana do rzucania zaklęć z innych domen.

Magiczne przedmioty

Rękawica Iliana [ZAK]Rękawica otrzymana przez Anioła Światła. Skórzana, z brązowymi szwami, ze znakiem rozpiętych skrzydeł na górnej części. Końcówki palców są odkryte, a kołnierz dochodzi trochę za nadgarstek. Zaklęty jest magią harmonii, na celu ma wspomaganie używania magii. W przypadku Thiandella rękawica pozwala na kontrolowanie rzucanych zaklęć prawie całkowicie negując klątwę. Jednakże sama klątwa nie współgra z rękawicą i sprawia że Czarodziej przez cały czas kiedy ją nosi jest pozbawiany magii. Zbyt długie noszenie jej lub użycie zbyt wielu zaklęć w krótkim okresie czasu może doprowadzić do osłabienia, utraty przytomności, aż w końcu do zgonu.

Towarzysz


Historia

Thiandel urodził się w jednym z miast w księstwie Karnstein. Był członkiem starego rodu czarodziei. Na celu mieli opanowywanie do mistrzostwa sztuk magicznych. Chcieli za pomocą rytuału stworzyć godnego następcę, istotę naturalnie powiązaną z energią magiczną. A jeszcze nienarodzony Thiandel był wynikiem tego eksperymentu. Niedługo po narodzeniu wykazywał już duże zdolności magiczne. Odkrywał starożytne zaklęcia w jego posiadłości, o których nie pamiętali nawet najstarsi członkowie rodu. Rozwijał się również bardzo zdrowo, jak później odkryto, z uwagi na to że rezydencja postawiona była na źródle energii magicznej.

W 14 urodziny rozpoczęła się nauka magii, a raczej katastrofa. Okazało się, że kompletnie nie potrafił kontrolować zaklęć. Z nauką teorii nie miał problemów. Dopiero praktyka była niemożliwa do opanowania. Na przykład jak to zdarzyło się podczas ćwiczeń:
- Dobrze, Thiandel. Teraz pomyśl o moim rozciętym palcu. - instruował wychowanka nauczyciel.
- Ale to trudne jest! - narzekał czarodziej.
- Po to się uczysz! Bo zamknę cię w ciemnicy!
- Dobrze...
Skoncentrował się, ale to nic nie dawało. Widać było jak pojawiały się na nim kropelki potu, ale nadal nic się nie działo. Aż w końcu stracił cierpliwość i otworzył się na energię. To było niezwykłe uczucie. Jakby stał się na chwilę bardzo potężny, czuł się jak część większej całości. Wpuścił do siebie magię, która sama znalazła wyjście w planie materialnym.
- THIANDELLLL!!! ROZWIĄŻ MNIE! - krzyczał oplątany grubymi linami instruktor. "Ups..."
- Już pomagam! - Rozwiązał go nożykiem którym rozciął sobie palec nauczyciel.
Został zakrzyczany za swoją niezdarność i przeszli do innej komnaty.
- Teraz tego nie zepsuj! Jak zwykle - wymruczał do siebie. - Tym razem dla bezpieczeństwa będziesz pracować nad tamtą szklanką. Masz przeteleportować ją z tego stolika do tamtego. - Wskazał kiwnięciami głowy do którego. Następnie szybko się odsunął za filar.
- Oczywiście, mistrzu...
Robił tak jak się uczył w księgach zaklęć. Wyobrażał sobie jak szklanka przenosi się przez niewidzialne tunele w rzeczywistości na drugi stolik. Na wyobrażeniu się kończyło. Próbował z wszystkich sił, ale nie dawał rady. "Noo... Raczej nie zaszkodzi jeśli sobie trochę dopomogę." Ponownie otworzył się całkowicie na magię, pozwalając jej przez niego przepływać. Tym razem jednak nie dał się oszołomić tak potędze i koncentrował się na przeniesieniu przedmiotu. Po sekundzie zatrzymał strumień i przyjrzał się efektom. Udało się! Była na drugim stoliku, choć trochę nadtopiona. Coś zwróciło nagle jego uwagę, jakiś dziwny świst za jego plecami. Odwrócił się i zdążył jedynie zasłonić się rękoma w przerażeniu, gdyż w jego stronę leciała ognista kula. Uderzyła go nadpalając mu ubranie i odpychając na znajdującą się za Thiandelem ścianę. Przestraszony nauczyciel, Talinex podbiegł do niego.
- Coś ty sobie myślał?! Nic ci się nie stało? Żyjesz?!
- Nie, umarłem. - Teatralnie przyłożył wierzch dłoni do czoła. - Powiedz moim rodzicom że ich kocham! Echhhh...
- Jesteś cały nadpalony, a język mimo wszystko cięty...

Przez wiele lat próbowano pomocy u magów z zewnątrz, czarnoksiężników, nekromantów, druidów, smoków i wiedźm wioskowych. Nikt nie znalazł rozwiązania. Amulety, wisiory czy inne cuda ograniczające magię nie pomagały, a raczej osłabiały go.

Kiedy miał już 20 lat rodzina nie mając już pomysłów i rytuałów do wypróbowania wysłała go do klasztoru. mieli nadzieję że może spokój ducha, wewnętrzna równowaga czy nawet litość Prasmoka mu dopomoże. Spędził tam 5 lat, modląc się, głosząc słowo prasmocze i dokonując spowiedzi. Nauczył się tam podstaw religioznawstwa, aktorstwa i recytacji pism świętych wychwalających Prasmoka.

W końcu poddali się. Nie chcieli mieć niewypału w rodzinie, "nieudanego eksperymentu". Więc jak można było się spodziewać, został wydziedziczony. Jedyne co dostał to zaklęty kolczyk i parę ruenów. Błąkał się po świecie, poszukując jakiegoś miejsca do zamieszkania. Natrafił w końcu na pewnego medyka. Podróżowali razem przez jakiś czas, nudę zabijając rozmową. Towarzysz zachęcił Thiandela do zostania zielarzem. Podróżnik z chęcią uczył Thiandela zawodu. Po około 7 latach ich drogi się rozeszły, kiedy Alistair, gdyż takie było jego imię, uznał że więcej samemu nauczyć go nie da rady. Jakiś rok później w zamian za uratowanie życia śmiertelnie chorej dziewczynki w wiosce niedaleko Nowej Aerii otrzymał dom-pracownię. Osiadł w nim i stał się jakby wioskowym lekarzem. Przy okazji odwiedzał inne wioski, aż zyskał dość duży respekt i mógł czuć się jak w domu. Ale teraz zaczyna się już nudzić i czeka coraz niecierpliwej na nagły zwrot akcji...

-----------------------------------------------------

W poszukiwaniu lekarstwa dla chorego chłopca spotkał niebianina Iliana. Pomógł mu pokonać Barghesta, potwora który zatruł chłopca, oraz resztę czających się w mroku zagrożeń. Całe spotkanie wskazało Thiandelowi obranie nowego celu w życiu, którym miało być pomaganie w rozwiązywaniu problemów. Otrzymał również od niego magiczną rękawicę.

Dane gracza: Thiandel

Nazwa użytkownika:
Thiandel
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Habentes, Eldarrin, Thiandel, Luminea, Aurora, Anna,
Martwe postacie:
Thiandel
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Śr maja 04, 2016 7:51 am
Ostatnia wizyta:
Wt sie 22, 2017 7:49 pm
Liczba postów:
19 | Znajdź posty użytkownika
(0.02% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
[Wieś Sztygary na Wschodnich Pustkowiach]
Wt mar 07, 2017 10:46 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Nowa Aeria
(Posty: 13 / 68.42% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Rynek w dzielnicy elfów] Gdy błądzisz bez celu...
(Posty: 13 / 68.42% postów użytkownika)
cron