Profil użytkownika Hessan

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Hessan Sarx.
Rasa: Elf leśny.
Wiek: Między siódmym, a ósmym stuleciem życia.


Aura

Aura o sile większej niż przeciętna. Jej przeważającą barwą jest platyna, a towarzyszy jej srebro, tworząc pozornie jednolitą, lecz po uważnym przyjrzeniu się zróżnicowaną aurę. Otacza ją delikatna, ametystowa aura. Jednak najwyraźniejszym elementem aury nie jest barwa jak to zwykle bywa lecz dźwięk. Głośny trzask płomieni jest zdecydowanym tematem w tym dźwięku. Oprócz niego słychać także pojedynczy nieustanny, miarowy ton, a także szum wody. Co jaki czas jeden z tych odgłosów urywa się, lecz najczęściej tylko na chwilę. roztacza też wokół siebie zapach świec i typowego dla elfów, zapachu lasu. W dotyku jest giętka, gładka i układa się w ostre kształty. W smaku jest łagodnie gorzka.


Wygląd

Hessan Sarx jest dość typowym przedstawicielem elfów. Ani wyższy, ani niższy od swoich współbraci mierzy nieco ponad 6 stóp wysokości. Jest mężczyzną raczej atletycznej postury. Przesadne umięśnienie przeszkadzałoby mu i ograniczało szybkość jego ruchów. Ma dość bladą, ale jednak nieco jakby opaloną cerę. Bardziej charakterystycznymi cechami aparycji są jego blond włosy, rozpuszczone, sięgające do ramion, a może nawet trochę za nie. Oczy ma barwy pomarańczowej, a kiedy korzysta zbyt długo ze swoich ognistych mocy ich kolor przechodzi w czerwień, coraz intensywniejszą, jakby same zaczynały płonąć, jeśli moc jest używana długo. Rysy twarzy znów ma dość typowe jak na elfa, tak samo jak charakterystyczne dla nich spiczaste uszy. Ciało Hessana posiada tajemniczy tatuaż - znamię, które zaczyna się na lewym ramieniu i przechodzi na przedramię, oraz rozciąga się na plecach. Jest dość znacznej wielkości, toteż od razu zostaje zauważone, kiedy nic go nie zakrywa. Symbolizuje prawdopodobnie jego dar, jaki otrzymał wraz z narodzinami do władania ogniem. Całość jest czarna i przedstawia tajemnicze wzory, które kojarzone mogą być ze smokami i dzikimi zwierzętami. Zazwyczaj nosi złotą elfią zbroję, lekko zdobioną, ale ważącą prawie tyle co nic. Chroni go ona przed obrażeniami i nie krępuje ruchów, poza tym całkiem nieźle się na nim prezentuje. Dopina do niej zawsze czerwoną pelerynę, często delikatnie postrzępioną na końcu.


Charakter

Elf jest wyjątkowo spokojnym osobnikiem, jak na tak doskonale wyszkolonego łowcę i wybitnie uzdolnionego maga. Raczej bierny i pasywny, choć uwielbiający przygody. Ma znaczne poczucie sprawiedliwości, chciałby, aby wszędzie panowało dobro, a żywym istotom nie brakowało niczego. Wie jednak, że nie jest to możliwe, często o tym rozmyśla. Jest zawzięty i uparty w dążeniu do celów, chciałby na przykład oczyścić świat z parszywych szumowin, rabusiów i innych im podobnym jak to on ich określa śmieciom. Mimo, że na ogół jest dobry, to wciąż ma w sobie ten zadziorny charakterek elfa, który uważa się momentami za nie wiadomo kogo. Choć w rzeczywistości jest dość normalnym i pozytywnie nastawionym kompanem i towarzyszem w podróży. Bardzo gorliwie wierzy w boginię ognia, bo od małego wmawiano mu, że to właśnie dzięki niej ma swoje niesamowite moce. Często też obrywa od życia za to, iż jest zbyt altruistyczny i mało asertywny. Po prostu nie potrafi odmówić istotom, które potrzebują pomocy, może czasami wydaje się zbyt łatwowierny, ale rozsądku to mu nie brakuje. Nie raz zdążył opamiętać się w odpowiednim momencie, zanim wpadł w kłopoty. Z wiekiem również stał się bardziej zdystansowany do wszystkiego, jego doświadczenie i wiedza pozwalają mu aktualnie bezpiecznie podróżować, pomagając tym, którzy są tego warci i wysyłając do piachu szumowiny niszczące piękno tego świata.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Niezwykle zręczny, Błyskawiczny, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch, Przytępiony smak, Przytępione czucie, Czuły zm.mag,
Umysł:Pojętny, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Piękny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Dziecię ognia. [D]Wrodzony talent to władania ogniem. Znacznie zwiększona odporność na wysokie temperatury, oraz niestety nieco wyższa podatność na chłód.
Język dziczy. [D]Hessan potrafi porozumiewać się ze zwierzętami w ich języku, dodatkowo nie boją się one go i nie uciekają przed nim, jeśli nie daje im do tego oczywistych powodów.
Chorowitek. [W]Przez swoją podatność na niskie temperatury, gdy jest narażony na jej wpływ często choruje. Faszeruje się wtedy tymi swoimi elfimi miksturkami i specyfikami, często przesadzając z ich ilością. Podczas choroby jego organizm jest najzwyczajniej zmęczony i osłabiony, przez co nie może wykorzystywać całkowitego swojego potencjału.
Naznaczony. [S]Elf narodził się z tatuażem, ponoć zesłanym od bóstw przodków i był szkolony przez czarodziei. Jego życie często wyglądało na z góry zaplanowane, a on sam miewa problemy z przypomnieniem sobie ważnych wydarzeń, zwłaszcza związanych z jego wizytą u pradawnych. Czasami odczuwa, że nie ma kontroli nad swoim życiem, oraz że wiele od niego nie zależy, a jest po prostu planem tych starców. Doprowadza go to czasami do stanów rozchwiania emocjonalnego, przez co zachowuje się inaczej, niż zwykle i choć stara się temu opierać, to to dziwne przeczucie wciąż gdzieś tam w nim siedzi.

Umiejętności

Łucznictwo [M] Jak każdy elf od małego uczył się korzystania z łuku, ale jako jeden z nielicznych wykazał się niesamowitą precyzją, szybkością i zręcznością, dzięki czemu już od początku szkolony był w najlepszej grupie, przez wybitnych nauczycieli i mentorów. To im, oraz swojemu upartemu dążeniu do perfekcji zawdzięcza to, co teraz potrafi wyczyniać z łukiem.
Walka sztyletami, długimi nożami [W] Przydatna umiejętność, gdyby któryś przeciwnik jakimś cudem dotarł na odległość bezpośredniej walki z Hessanem.
Skradanie się [W] Czyli sztuka, którą powinien znać każdy elf.
Tropienie [W] Chociaż woli nie zabijać dzikich zwierząt to jest do tego wyszkolony. Przydatny jest chociażby sam fakt, że ludzi i pozostałe humanoidy tropi się równie łatwo, co dziką zwierzynę.
Jeździectwo [W] Na koniu to każdy głupi może się jeździć nauczyć, Hessan opanował również jazdę na wielbłądach, słoniach i lwach, chodź z tymi ostatnimi miał nieco mniej styczności.
Lingwistyka [O] Podczas licznych podróży poznał wiele języków, oraz nawet starożytnych pism, z którymi zapoznał się będąc pod opieką czarodziei. Choć nie mówi biegle w wielu z nich, to zna podstawowe zwroty i słówka.
Anatomia [O] Trzeba znać swojego przeciwnika, każdy jego czuły punkt, najdrobniejsze słabości potrafią zabijać.
Alchemia [M] Wiedzę alchemiczną i zielarską uzyskał od kobiet, które już dzieci uczą zbieractwa, a następnie z czasem również tworzenia mikstur i trucizn. Hessan polubił to zajęcie i może właśnie dzięki temu z taką łatwością wywyższał się na tle innych swoimi umiejętnościami w tych dziedzinach.
Sztuka przeżycia [O] Trzeba wiedzieć, gdzie znaleźć schronienie, lub jak zapewnić organizmowi wszystko, czego potrzebuje, by przetrwać nawet w najcięższych warunkach.
Retoryka [O] Sztuka dobierania odpowiednich słów, potrzebna we wszelkich kontaktach interpersonalnych.
Artysta [W] Potrafi rysować, malować i szkicować oraz opanował kaligrafię na zadowalającym poziomie.
Czytanie aur [P] Może wyczuć aurę i określić do kogo należy, oraz rozpoznaje i potrafi odczytać podstawowe jej cechy.
Uniki i zręczność w walce [W] Potrzebna umiejętność dla lżej uzbrojonych jegomości. W lekkim pancerzu łatwiej odskakiwać i unikać ciosów, dzięki czemu można pozostać praktycznie nietkniętym w wielu potyczkach.
Zaklinanie [W] Korzysta ze swojej magii do zaklinania strzał i przedmiotów.
Psychologia [P] Potrafi czytać z bardziej oczywistych zachowań usposobienie ludzi. Wie, kiedy grają, a kiedy są na prawdę pewni siebie. Potrafi też odróżnić wiele mniej wyszukanych kłamstw i blefów od faktów.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Inkantacje
Pustki [A]Głównie wszelkiej maści iluzje.
Ognia [M]Naznaczony od urodzenia i uczony przez wybitnych czarodziei sztuki magii ognia elf opanował ją należycie, by uzyskać zadowalający go poziom, na który pracował setki lat.
Wody [A]Korzysta z niej do uzyskania lodu, którym wzmacnia swój arsenał strzał. Rzadziej wykorzystuje tę dziedzinę osobno.
Istnienia [U]Głównie wykorzystywana w defensywie, w krytycznych momentach.

Magiczne przedmioty

Złoty łuk płomiennego. [ART]Zaprojektowana i stworzona specjalnie dla Hessana Sarx broń, której pełną moc może uzyskać tylko i wyłącznie jej właściciel. Łuk ten sam tworzy strzałę, kiedy elf lekko naciągnie cięciwę. Dodatkowo strzały te mogą być dowolnie zaklinane magią Hessana, a sama broń jest po prostu nie do zdarcia przy użytkowaniu, oraz bardzo trudna do zniszczenia bez użycia specjalnych mocy. Łuk jest wykonany z materiału przypominającego wizualnie złoto, oraz może częściowo zapłonąć, uzyskując maksymalną moc. Mimo, że jest dość krótki, to dzięki wzmocnieniom za pomocą magii posyła strzały z niesamowitą prędkością i precyzją nawet na spore odległości. Dodatkowo jest przystosowany do wystrzału do pięciu strzał na raz.
Amulet bogini ognia. [ZAC]Wzmacnia umiejętności magiczne Hessana, oraz jego wrodzoną odporność na ogień.
Pierścień kociego oka. [ZAK]Pozwala widzieć w ciemności, oraz znacznie poprawia węch i słuch osoby, która ma go na sobie.
Elfia zbroja. [ZAK]Wytwarza mniej hałasu, niż zwykła i mimo lekkiego materiału jest bardzo wytrzymała i odporna. Dodatkowo może zaginać kąt padania światła, pozwalając lepiej się kamuflować noszącemu ją elfowi.

Towarzysz

Ranvil.
Młodziutki, kilkudziesięcioletni smokopodobny zwierz. Jest wciąż w młodzieńczych rozmiarach i w takich utrzyma się do osiągnięcia wieku kilkuset lat, dzięki czemu nie jest olbrzymim ziejącym ogniem potworem. Mierzy dwanaście stóp długości wraz z ogonem. Rozpiętość skrzydeł sięga do ośmiu stóp. Jest maści krwistoczerwonej, a wzdłuż jego pleców i ogona, nad kręgosłupem tlą się drobne, jeszcze nieukształtowane u młodego osobnika płomienie. Jedynie skrzydła ma w nieco ciemniejszej barwie, a zakończone są one drobnymi kolcami utworzonymi przez kości. Brzuch również jest w nieco odmiennej, tym razem jaśniejszej barwy. Gad jest nie tylko towarzyszem dla Elfa, ale i jego przyjacielem, gdyż ten potrafi z nim rozmawiać i współpracować. Został wręczony Hessanowi przez czarodziei po ukończeniu jego szkolenia magii ognia jeszcze w formie jaja, którym Sarx się zaopiekował.

Historia

Szepczący las, gdzieś między Kryształowym Jeziorem, Zamkiem Czarodziejek i Kryształowym Królestwem. Tam wszystko się zaczęło, już wieki temu, pamiętam jak dziś. Rodzina pośród setek drzew, na łonie dzikiej natury. Ogień, który nie był znany każdemu elfowi. Niewielkie, liczące może kilkaset osób plemię, które posiadło tak wyjątkową i specyficzną moc, że zainteresowały się nimi nawet pradawne istoty pałające miłością do magii. My jesteśmy Woofae. - leśni władcy ognia. Więź nas łącząca i wiara w to, że nasi najstarsi przodkowie dostarczyli nam płomień wiedzy i mocy łączyła nas. Dzięki temu byliśmy tak silni, wyjątkowi. Elfy wybrane, by oczyścić ten świat ze wszelkiego plugactwa.

Ten jeden jest inny, nie pasuje do nas. - mówili jedni. Ci bystrzejsi wiedzieli, że rzecz to znacznie bardziej wyjątkowa, niźli zwykła odmienność. Na moim ciele już od urodzenia widnieją te symbole, są ze mną nierozłącznie, od setek lat, prawdopodobnie po kres mych dni. Co oznaczają? Nawet czarodzieje nie byli w stanie określić wprost. Wiem jedno, zostałem wybrany, by władać ogniem tak, jak żaden Woofae nie mógł tego robić wcześniej. To dar. Nigdy nie zapomnę tego, co zawdzięczam przodkom.

Pomimo tatuażu młodzieńcze lata przebiegały mi identycznie jak moim rówieśnikom. Jak każdy elf uczyłem się polować, zbierać rośliny i wytwarzać z nich z początku drobne i niezbyt skomplikowane specyfiki. Z początku bardziej ciągnęło mnie do polowania i treningów strzeleckich, podczas których już od początku zauważano moją odmienność. Zawsze o krok dalej od reszty grupy, a dech szybciej, czy ciszej o jeden krok. Nabawiłem się tym wielu przeciwników, ale też nie jeden chciał być taki jak ja. A ja, za kogo uważał się Hessan za młodu? Byłem zwykłym elfem, wbrew ich przypuszczeniom i za nic nie chciałem zaprzestać trenować, dopóki nie osiągnę perfekcji, cóż to pozostało mi do dziś i może to mnie wtedy od nich odróżniało. Zapał i ambicja, by wciąż polepszać swoje umiejętności. Alchemię doceniłem nieco później, ale z czasem przyszło mi się na własnej skórze przekonać jak potężne mogą być specyfiki przyrządzane samodzielnie z dzikich roślin i innych składników. Trucizna z pewnością zabiłaby mi przyjaciela, gdyby nie to, że odszukałem ten jedyny gatunek i szybko zaniosłem naszym zielarkom. Od tamtego wydarzenia zająłem się również wytwarzaniem mikstur i trucizn, równie zabójczych, co trudnych w uzyskaniu rzecz jasna.

Rytuał. Tego się nie zapomina.
Tego dnia wszyscy mieliśmy być poświęceni ogniem przez starszych. Woofae robili to od zawsze, wierząc, że między innymi stąd czerpiemy swoją energię. Zebrali się wszyscy, od starszyzny, przez zwykłych mieszkańców, aż do młodych jeszcze dzieci, zwabionych wielkim ogniem, który został rozpalony w centralnej części wioski. Płomienie buchały wysoko do góry, ja byłem najstarszy, urodzony z pierwszą pełnią, więc ostatni, który przyjmie błogosławieństwo. Podchodzili pojedynczo i wchodzili na stopień, na którym członkowie starszyzny dokonywali obrzędu. Rozglądałem się wokół, atmosfera była niezwykła i to wewnętrzne ciepło, myślałem wtedy, że każdy może je odczuć, może się myliłem. Trzaski drewna palącego się w ogniu były jedynym odgłosem, wszystkie elfy, a wraz z nimi las zdawały się ucichnąć, albo po prostu nic poza nami i ogniem nie miało teraz większego znaczenia. Piękna ceremonia. Kiedy nadszedł mój czas zbliżyłem się do stopnia dość pewnie, nie wiem co myśleli ludzie o mnie i moim symbolu ciągnącym się od ramienia po ręce i plecach, ale wiem, co myśleli przodkowie. W momencie, kiedy zostałem naznaczony stało się coś niezwykłego. Ogień momentalnie buchnął znacznie w górę, wypuszczając płomienie na kształt smoka wysoko ku niebu. Zdawało się, że cała okolica mogła je zobaczyć, a zebrani faktycznie zamilkli na dłuższy czas. Starszyzna zebrała się i szybko naradziła, postanowili kontynuować rytuał zgodnie z planem, ale ja czułem, że to co się wydarzyło nie mogło pozostać bez odzewu i nie myliłem się...

Czarodzieje i ich szkoła.
Przyszli po mnie kilka dni później, a starszyzna zezwoliła opuścić wioskę. Mieli mnie uczyć, jak kontrolować potęgę ognia. Chcieli tylko mnie, a propozycje kilku innych utalentowanych elfów odrzucili. Nie czułem się z tym najlepiej, zwłaszcza dlatego, że przyszło mi tak wcześnie opuścić swoją rodzinę, ale nie miałem wyboru. Poszedłem więc z nimi. Był to przeciętnej wielkości zamek. Mocno ufortyfikowany, pełen magicznej energii na każdym kroku. Zdecydowanie należał do pradawnych. Nie mogę niestety opisać całości treningu i tego, czego się od nich nauczyłem. Część pamięci po prostu mi usunięto, a resztę nakazano trzymać w tajemnicy. Jedyne, co mogę zdradzić to to, że dzięki nim opanowałem drzemiący we mnie ogień. Zdałem sobie sprawę z jego potęgi, nauczyłem się kontroli mocy. Poza tym wręczono mi pakunek, który otworzyć mogłem dopiero po powrocie do wioski. Nieco się bałem, nie było mnie wśród Woofae od setek lat. Jak mnie przyjmą, co się stanie? Zabrałem paczkę od czarodziei i miałem udać się wprost do wioski. Tak też zrobiłem, choć myśli były tego dnia wyjątkowo rozbiegane i chaotyczne.

Powrót.
Kiedy wróciłem do wioski wszystko z pozorów było tak jak dawniej, ale dało się wyczuć coś dziwnego w powietrzu. Coś, czego nigdy wcześniej tu nie było. Wszyscy zwracali się do mnie w dziwny oficjalny sposób, za dużo w tym było szacunku, przecież jestem jednym z nich. Bali się? Starszyzna już w następny dzień wezwała mnie na rozmowę. Tam miałem rozpakować paczkę od czarodziei. Wewnątrz był piękny łuk, zaklęty ogniem. Materiał przypominał złoto, chodź od razu można było rozpoznać, że jest znacznie trwalszy. Znalazłem też list, zapieczętowany. Odczytałem go, był dość długi i z każdym akapitem coraz dziwniejszy. Cóż, poza nim w paczce był mieszek ze złotymi gryfami i jajo. Szkarłatno-czerwone z czarnymi elementami. Czarodzieje napisali mi co winien jestem z nim, jak i z pieniędzmi zrobić. Wszystko było jakby odgórnie zaplanowane i nie do końca mi się to podobało, ale wciąż wierzyłem, że robię to dla swojej rodziny, dla Woofae i naszych przodków. Ciężko było wrócić po tym wszystkim do normalnego życia w wiosce, ale z czasem mi się udało. Wróciłem do treningów strzeleckich zdając sobie sprawę, że moje umiejętności z czasem są jeszcze wyższe, niż za czasów młodości. Nikt nie mógł tego zauważyć, z czasem zacząłem szkolić młodszych, a kobiety prosiły o rady przy zbieraniu roślin, lub parzeniu medykamentów. Z jaja wykluło się małe stworzenie, przypominające smoka. Czarodzieje napisali, że smokiem nie jest, ale ma stwarzać pozory. Był znacznie mniejszy, ale zdecydowanie lubował się w ogniu, zupełnie jak jego pan, którym zostałem. Dwa dni po rozbiciu jaja do wioski przybył kupiec. Znowu wszystko wydawało się takie... nienaturalne, jakby cały mój los był w rękach tych pradawnych z zamku. Znów musiałem zacisnąć zęby. Ostatni już raz. - pomyślałem. Stary handlarz rozłożył karawanę, z którą Woofae mogli swobodnie handlować kupując towary z dalekich ziem. Do mnie udał się osobiście, by wręczyć mi tę elfią zbroję, która służy mi do dziś i mięso jakiegoś tajemniczego, magicznego stworzenia. Tym miałem karmić Ranvila, bo tak nazwałem swojego towarzysza, przez pierwsze tygodnie jego życia. Cała karawana została przy wiosce przez ten czas, jakby chcieli mnie sprawdzać, później odjechali. Wszystko wróciło do normy...

Obecnie.
Od wydarzeń tu opisanych minęło może ledwie sto lat. Odmówiłem propozycji starszyzny, by objąć urząd przywódcy wioski. Nie interesowało mnie to, a wręcz przeciwnie. Coś mnie ciągnęło, by opuścić okoliczne lasy. Myśli te dręczyły mnie dość długo i po prostu zdecydowałem się wyruszyć z ciepłego gniazda, pamiętając o zasługach Woofae i wszystkim, co im zawdzięczam, oraz o czarodziejach. Ci drudzy wciąż budzą we mnie mieszane uczucia, może niepotrzebnie. Ranvil towarzyszy mi w podróży, a jej celem? Ukazać światu potęgę, jaką wychowało niewielkie plemię? Zapobiec spaczeniu, któremu uległa Alarania przez zwykłych rzezimieszków i wszystkich czyniących zło? A może powód jest zupełnie inny, z góry zaplanowany... kto wie, kim Ty właściwie jesteś Hessan. Czarodzieje mawiali, jesteś Sarx, nigdy nie wyjaśnili mi co to oznacza, a jedynie, że mam nosić to nazwisko dumnie.
Wyruszyłem, a ze mną ogień Woofae i Ranvil, smokopodobny towarzysz.

- Fragmenty autobiografii.
~ Hessan Sarx.

Dane gracza: Hessan

Nazwa użytkownika:
Hessan
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Yao, Frey, Sven, Lilianna,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Wiek:
21
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
51084127
Grupy:
Dołączył(a):
So mar 05, 2016 6:38 pm
Ostatnia wizyta:
Śr cze 28, 2017 11:07 am
Liczba postów:
28 | Znajdź posty użytkownika
(0.03% wszystkich postów / 0.03 posty dziennie)
Ostatni post:
Sklep zielarski Iaskela
Pt lis 16, 2018 10:12 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Szepczący Las
(Posty: 15 / 53.57% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Jaskinia Szarotki i las wokół niej
(Posty: 13 / 46.43% postów użytkownika)
cron