Profil użytkownika Frey

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Cedric "Frey" Flegeton. (Aktualnie Frey, gdyż wyrzekł się rodowego nazwiska i pierwotnego imienia.)
Rasa: Łowca Dusz.
Wiek: Ok. 350 lat, ale sam Frey już od dawna nie liczy.


Aura

Aura ta utkana jest z wielu barw. Przenikają przez siebie nicie srebra, żelaza, czasem jeszcze zagości innymi, trudniejszymi do określenia kolorami. Nikt jednak nie będzie miał problemu z dostrzeżeniem rozlewające się bursztynowej posoce. Zupełnie jakby to ona przepełniała emanacje echem tortur lub też melodią jęków ofiar palących się w trzaskających głośno płomieniach. Nie dziwi więc wonią siarki zmieszanej z zwęglonymi włosami. Jest niebywale twarda, uwodząco giętka i gładka, ale należy uważać na jej ostre rysy. Lepi się w ustach i cieknie po palcach swoim gorzkim smakiem.


Wygląd

> W naturalnej postaci jest ponad dwumetrowym, człowiekopodobnym tworem, który posiada długie czarne włosy, całkowicie blade tęczówki i pionowo ustawione źrenice. Oczy w trakcie walki wyglądają jakby zaczynały płonąć, zmieniają barwę na jasno emanujący szkarłat. Rysy twarzy ma ostre, wyraz twarzy zimny, więc ogólnie niezbyt przyjaźnie. Jego postać zdobią czarne nietoperze skrzydła, wyglądają one na stare i jakby poniszczone, chociaż wciąż zachowują swoją użyteczność. Frey w czystej postaci jest potężnie zbudowany, oraz lubuje się w noszeniu pełnej zbroi i miecza dwuręcznego. Mierząca niemal dwa i pół metra postać w pełnym uzbrojeniu zazwyczaj budzi grozę i strach.rnrn> W postaci ludzkiej ukazuje się jako młody brunet o szarych oczach. Cerę ma lekko bladą, bystre spojrzenie i pełne usta w kolorze zgaszonego szkarłatu. Krótkie włosy ma postawione w górę w dość specyficzny sposób. Mierzy około 176cm wzrostu, a budowę ciała ma bardziej atletyczną, niż w pierwotnej wersji. Jest zawsze elegancko i schludnie ubrany, sprawia wrażenie zadbanego i przystojnego jegomościa z dobrze usytuowanej rodziny. Broń nosi przy sobie wedle własnego widzimisie, jednak stara się zawsze mieć chociaż ten nóż w cholewie buta. W każdej chwili może też wrócić do skrzydlatej formy, a ta jest mniej uprzejma w obyciu.


Charakter

Cedric od małego był ambitny i pewny siebie. Imponował od początku jako młodzieniec o silnej woli, walecznośi i zawziętości. Dla wrogów bezlitosny, bez względu na inne czynniki. W kontaktach z rówieśnikami raczej zdystansowany, potrafił utrzymać je na poprawnym poziomie, ale w sumie nic więcej. Przyjazny był tylko i wyłącznie dla osób, które znał od lat. Z tym, że i przyjaźń w jego wykonaniu była nacechowana złośliwością i innymi drobnymi nieuprzejmościami. Do dziś zostało w nim sporo z chłopca, który po prostu uwielbiał się droczyć i rywalizować. Czasem nazbyt zapatrzony w siebie perfekcjonista. Chytry, lubujący się w intrygach i zwodzeniu ludzi na złą drogę. Chociaż czasami wydaje mu się to dramatycznie nudne, to coś ciągnie go do tego, by mącić tym biedakom w głowach. Docenia więc tych rozumnych i potrafiących się oprzeć, a gardzi bezmyślnymi głupcami, ignorantami i zapatrzonymi w siebie ludźmi. Chociaż z tym ostatnim sam czasem przesadza, a granica między pewnością siebie i samouwielbieniem bywa cienka.

Atrybuty

Krzepa:Stalowe mięśnie, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Bardzo zręczny, Bardzo szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch, Przytępiony smak, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Piękny, Arytokratyczny, Władczy,

Cechy specjalne

Łowca Dusz [D]Szybsza regeneracja ran. Potrafi latać w naturalnej postaci, oraz swobodnie przemieniać się w ludzką formę. Jest odporny na większość oręża, poza pobłogosławioną bronią, grotami i strzałami. Posiada wrodzony talent do skradania się i władania bronią białą. Jest zdolny do czytania w myślach.
Wrażliwość na błogosławioną broń [S]Takowy oręż zostawia na ciele blizny, które nigdy się nie goją. Jego ciało posiada już kilka takowych. Dodatkowo jest wrażliwy na bełty i strzały.
Niewidzialność [M]Potrafi tak zagiąć kąt padania światła, by uzyskać niewidzialność. Doskonała sztuczka wspierająca skradanie się, a także nagłą ewakuację z najniebezpieczniejszych zdarzeń i miejsc.

Umiejętności

Szpiegostwo [M]
Skradanie [M]
Otwieranie zamków, unieszkodliwianie pułapek [W]
Tropienie [W]
Retoryka [O]
Walka w pełnej zbroi [M]
Jeździectwo [O]
Uwodzenie [W]
Znajomość etykiety [O]
Sztuka przeżycia [W]
Kamuflaż [W]
Dowodzenie [O]
Percepcja i dedukcja [O]
Czytanie aur [P]
Pamięć mięśniowa [W]
Podstawy [O] Czytanie, pisanie, rachunki...
Zabijanie [W] Skrytobójstwo i zabijanie z zaskoczenia.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Ognia [M]Zrodzony w piekielnych czeluściach miał styczność z ogniem niemal na każdym kroku. Treningi magii były dla niego równie ważne, co walka w zwarciu, stąd poświęcił wiele lat na szkolenie się w tej dziedzinie.
Zła [A]Jako piekielny po prostu poznał i wyszkolił się w sztuce magii zła. Taka jest naturalna kolej rzeczy, Frey był zrodzony by siać zniszczenie i wywoływać ból.
Przestrzeni [U]Głównie wykorzystywana do szybkiego przemieszczania się przez portale.

Magiczne przedmioty

Pierścień materializacji [ART]Pozwala na zmaterializowanie się zestawu uzbrojenia Łowcy Dusz, czyli pełnej zbroji z lekkiej czarnej stali, oraz wielkiego miecza półtoraręcznego przy przemianie do pierwotnej formy. W odwrotnym wypadku całe uzbrojenie znika, a zastępuje je wygodny i elegancki strój ludzkiej formy Freya.
Piekielna stal [ZAK]Pełen zestaw zbroji z czarnej stali. Wyjątkowo lekkiej i cichej, jak na pełną zbroję. Do tego wielki półtoraręczny miecz obusieczny z mrocznie zdobioną rękojeścią. Całość nie ważyła dużo ze względu na niezwykły materiał, oraz jego pochodzenie. Wyposażony w ten sprzęt jegomość budził co najmniej lęk, zwiastował najgorsze. Z wewnątrz hełmu zdaje się słyszeć jęki i odgłosy bitwy. Odziany w tę stal wojownik może popaść w szał bojowy. Jego umysł częściowo traci wtedy kontrolę nad ciałem, a przejmuje ją mus mordowania.
Czarna chusta [ZAK]Zaklęta piekielną magią ozdoba wspiera umiejętności skradania i ułatwia szpiegostwo. Jej magia po aktywacji może przez krótki czas wygłuszać dźwięki wokół postaci i delikatnie tłumić jej aurę.
Wełniany kocyk [ZAC]Zrobiony z wełny, dzięki czemu jest niebywale miękki. W jednym z jego krańców wyhaftowany jest wzór słońca. Gdy panuje chłód wokół niego pojawia się magiczna poświata o barwie niebieskiej (co powoduje wydzielanie ciepła), natomiast gdy następuje zmiana na ciepły klimat delikatne drobinki przybierają barwę różu (dzięki czemu chłodzi). Ma także możliwość przybrania różnej wielkość (zmieścić się do kieszeni bądź objąć dwie osoby na raz) pod warunkiem, że właściciel zwróci się do niego w formie grzecznościowej.[loteria]

Towarzysz

Kruk imieniem Shar.
Wyróżniający się pośród innych swojego gatunku ptaków wielkością i jasnymi, szkarłatnymi oczyma. Jest niemal nieodłącznym towarzyszem Freya, który porozumiewa się z nim wyłącznie sobie znanym dialektem. Zwierze pomaga mu w tropieniu, odnajdowaniu się w terenie, przeprowadza zwiady i wykonuje podobne zadania.

Historia

~ Piekło, trzy i pół wieku temu ~
Avvar-Nazir. Czarne miasto, zbudowane jeszcze za czasów buntu Złego przeciw bogom. Jedno z licznych miast piekielnych pól, a obecnie najstarsze włości w całych czeluściach. Całość wisiała na wielkich łańcuchach nad oceanem magmy. Zdobyć ten garnizon można było jedynie przez Czarny Most, wielką konstrukcję, która prowadziła prosto na jeden z traktów. Całość była ogromna, imponująca i potwornie mroczna. Wyblakłe cegły niemal emanowały złą energią. Wewnątrz, w pierwotnej części miasta znajdowała się akademia wojskowa, ratusz, uczelnia i kilka zbrojowni, czy pracowni kowalskich. Za czasów swojej świetności miejsce to było nie do zdobycia, oraz uznawane za najpotężniejsze z miast w całym Piekle. Czasy te minęły już nieco czasu temu, obecnie panowała tu korupcja, a władze po prostu chroniły bezmyślnie własnych bogactw i interesów. Szkoleniem wojowników i strażników zajmował się ród Flegetonów, rolę tę przekazywał pan domu swojemu następcy wraz ze swoją śmiercią. Potomek był właśnie w drodze, a imię jego będzie brzmiało Cedric.
~ Dwadzieścia dwa lata później...
Avvar-Nazir. Płonące miasto, właśnie walczące z wewnętrznym buntem. Asasyni i skrytobójcy w każdej ciemnej uliczce, bunty na placach, otwarta wojna domowa. Z przekupstwem, ze ślepotą, władzą, oraz wszechobecną niesprawiedliwością. Trwało to tygodniami, do czasu kiedy Strażnicy nie podjęli zuchwałej akcji szturmu na ratusz. Atakiem dowodził sam stary Flegeton, dzięki czemu udało się zdobyć budynek i objąć miasto we własne ryzy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie udział syna w akcji ojca, cóż... Brawura przysłaniająca oczy, Cedric chcąc się wykazać nie zastosował się do rozkazów, łamiąc szyk i otwierając przed wrogiem słaby punk. Podczas, gdy jedna grupa buntowników zrobiła zamieszanie, druga składająca się z trzech skrytobójców dopadła do generała i jego ochrony. Staruszek konał na oczach nieposłusznego potomka. Mimo wszystko miasto należało teraz do niego. Ród musiał pozostać silny, tak przysiągł przed mieszkańcami na balkonie ratusza. Zamierzał dotrzymać tego słowa.
~ Czarne Miasto, jakaś setka lat wstecz ~
Odbudowa miasta była już zakończona, a władza i wszystkie instytucje funkcjonowały poprawnie. Wojskiem zajmował się osobiście, choć nie raz był wytykany za młodzieńczą brawurę. Ojciec zginął przez niego, powtarzali to w kółko, ale nie dbał o ich opinię. Rządził twardą ręką, we wszelkich kontaktach całkowicie oficjalny i poważny. Obojętny na wszystko, poza jedną jedyną słabością, która potrafiła przebić się przez ten mur. Alesis Beastark, dowódca kobiecej gwardii, jego zapomnienie. Tylko przy niej mógł czuć się całkowicie swobodnie, samemu nie wiedząc w jaki sposób dziewczynie udało się opanować i ukoić wszystkie jego emocje, i nerwy. Czas mijał nieubłaganie, a miasto pomimo sprawnej i dobrze zorganizowanej odbudowy borykało się z niepokojącymi problemami. Najbardziej rzucającym się w oczy byli coraz mniej sprawna, po prostu słabsza straż. W akademii brakowało porządnych rekrutów, sam Cedric był tym bardzo przejęty. Traktował więc wszystkich, których szkolił brutalnie i był bardzo wymagający, chcąc wyszkolić w końcu dobrych wojowników, aby zdolni byli bronić jego włości. Bezskutecznie. Coraz częściej korzystał z własnej siły na treningach, tej fizycznej, bo psychicznej wyraźnie zaczynało mu brakować. Zapomnienie dawały mu jedynie objęcia ukochanej, ale wiedział, że długo w ten sposób nie może wytrzymać...
~ Na placu treningowym...
Słychać szczęk metalu, krzyki, niekiedy jęki. Przyglądający się dowódca wygląda na wyraźnie zamyślonego, zebrał najlepszych ludzi z całej szkoły, chcąc poddać ich testowi. Walczyli od samego ranka, długo i do końca. Niektórzy padali ze zmęczenia, inni nie byli w stanie już dźwigać oręża. Ciężko było ukryć zawód. Pozostało kilku, najwyższych oficerów. Nawet gapie wytykali palcami niesubordynacje wojsk, miasto miewało się coraz gorzej. Cedric w pełnym uzbrojeniu wkroczył na skwer, po czym przywołał garstkę pozostałych.
- Który mnie zabije, zostaje Generałem Akademii. Odmaszerować do rogów. - było ich czterech, rozstawili się tak jak nakazał na kwadratowej powierzchni treningowej. Sam otoczył się ścianami płomieni. Czekał, aż przy życiu pozostanie jedynie najsilniejszy. Zdawał sobie sprawę ze strat, jakie poniesie miasto wraz ze śmiercią tych ludzi, ale mało go to teraz obchodziło. Całemu zdarzeniu przyglądali się zebrani na trybunach mieszkańcy i Ona. Alesis również tam była. Widowisko trwało kilka minut, Fegeton wiedział, kto pozostanie, by móc się z nim zmierzyć. Ogień ustąpił, a dowódca założył hełm i przygotował miecz. Oboje mieli ciężkie, obusieczne półtoraki. Fakt, że przeciwnik Cedrica był już zmęczony i nie miał żadnej szansy na wygraną był dość oczywisty. Mimo wszystko dostał chwilę na złapanie oddechu, oraz przyzwolenie, by zacząć, gdy sam będzie gotów. Harx, bo tak go nazywano. Był wysokim, świetnie zbudowanym i przede wszystkim ambitnym żołnierzem. Walczyli długo i w miarę równo. Wymieniając się krótkimi, ale jakże kluczowymi zdaniami podczas parowania ataków.
- Nie masz szans, Harx. -
- Nie poddam się. -
- Mogę Cię zabić w każdej chwili. -
- Będę walczył! -
- Ostatnie ostrzeżenie. -
- Giń Flegeton! - wykrzyknął szarżując na niego. Był zbyt zmęczony, atak był nieprecyzyjny i po prostu słaby.
- Żałosne. - mruknął Cedric.
To mogło się tylko skończyć w jeden sposób. Licznie zgromadzona publika usłyszała dźwięk silnego uderzenia metalu o ceglany mur. Pretendent choć walczył honorowo i do końca zsunął się w dół wydając ostatni dech. W tamtym momencie, kiedy walczyli, dowódca zobaczył w nim coś z siebie za młodu. Chore ambicję i brawurę, ale właśnie udowodnił przed wszystkimi, że jego armia jest beznadziejna. Emocje nie pozwalały na racjonalne myślenie.
- Pieprzę to. - wykrzyczał wbijając ostrze w tors poległego.
- Sprzątnąć trupy i do kwater. - rozkazał i wrócił do siebie. Czekała na niego, ona jedna rozumiała jak się czuje. Chciała przywitać go czule, ale odepchnął ją. Była twarda, spojrzała mu w oczy i wtedy podjął chyba najtrudniejszą decyzję w swoim życiu.
- Zostajesz Dowódcą Akademii. - był całkowicie poważny, jak zwykle. Nie mogła mu się przeciwstawić, nie powiedziała nic, a jedynie wbiła w niego zatroskane, chociaż tak chłodne spojrzenie.
- Opuszczam to cholerne miasto. Nieudacznicy! -
- A-ale Ced... - przerwał jej, oczywiście. Nie zniósłby słowa sprzeciwu, a nie chciał zrobić jej krzywdy. Przyparł ją do ściany i obdarzył pocałunkiem. Następnie bez precedensu zawlókł do sypialni i zadowolił się nią po raz ostatni. Nie wypowiedziała tego wieczoru już ani jednego słowa. Była całkowicie posłuszna i oddana, wiedziała, że zrobi wszystko, by go zadowolić. Twarda z niej sztuka, on również pokładał w niej ogromne nadzieje. Po wszystkim wyszeptał jej jedynie.
- Jutro odchodzę, ale wrócę. Będziesz wiedziała, co wtedy zrobić. - zasnęła zmęczona w jego objęciach, jednak gdy się obudziła już go nie było. Po mieście krążyły plotki, że po zabiciu własnych oficerów uciekł z miasta zabierając bogactwa. Te w rzeczywistości zostały po prostu ukryte przed niepożądanymi łapskami. Alesis objęła stanowisko i po opanowaniu sytuacji poczęła zajmować się zadaniami Dowódcy. Tęsknota dręczyła ich obojga, ale nie było innego wyjścia. Nazwisko Cedrica Flegetona zostało splamione, więc nie było sensu dłużej go nosić. Jednak Frey wiedział, że to nie koniec. Wróci, bo tak jej obiecał, bo tylko ona może zapewnić mu spokojny sen...
~ Gdzieś w Alaranii, niedaleka przeszłość ~
Bezsenne noce po latach stały się rutyną, demon musiał do nich przywyknąć i starał się w miarę możliwości czerpać z tego korzyści. Rozłąka zdawała się trwać wieczność, przez co nawet ktoś taki jak on mógł zaznać nieco głębszych, smutnych emocji. Zawsze stał i kroczył twardo, ale wciąż coś kuło go w środku. Musiał przecież zostawić miasto w dobrych rękach... Musiał odejść. Aktualnie prowadził życie samotnego podróżnika, zupełnie jakby odbywał swego rodzaju pokutę za dezercję. Wiedział, że choćby miał obrócić do góry nogami cały ten świat wróci kiedyś do Avvar-Nazir. W chwale, lub jako włóczęga, to pokaże czas, ten wciąż upływający i czyny. Frey nie podda się bez walki o własne odkupienie.

Dane gracza: Frey

Nazwa użytkownika:
Frey
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Yao, Hessan, Sven,
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
Kołobrzeg
Wiek:
20
Zainteresowania:
Muzyka, pisanie, magia i morderstwa. :3 Czyli wszystko, co słodkie i urocze.
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
51084127
Grupy:
Dołączył(a):
So sty 23, 2016 7:03 pm
Ostatnia wizyta:
Pn paź 09, 2017 1:49 pm
Liczba postów:
30 | Znajdź posty użytkownika
(0.04% wszystkich postów / 0.04 posty dziennie)
Ostatni post:
[Gdzieś w lesie] - obozowisko.
Wt lip 04, 2017 1:14 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Zatopione Miasto
(Posty: 17 / 56.67% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[w korytarzach ruin] ponowne spotkanie
(Posty: 13 / 43.33% postów użytkownika)
cron