Profil użytkownika Evangeline

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Evangeline (nazwisko przepadło, choć jej rodzice posiadali takowe)
Rasa: Anioł Światła.
Wiek: 16 (szesnaście) lat


Aura

Wciąż jeszcze słaba emanacja posiada niewiele barw, za główny odcień obrała sobie barachitowy. Obsypana została lśniącym złotym pyłem omijającym jedynie cynkowe plamki. Poświata otula całość swym kojącym zmysły szmaragdowym światłem. Wydziela cudowną woń lilii połączoną z niezwykłym zapachem mirry. Powłoka raczej twarda gnie się łatwo, jednakże od czasu do czasu, nie wiadomo dlaczego sztywnieje. Nadrabia jednak ostrymi krańcami, niestety nawet wśród nich, występują tępe miejsca. Odwraca od tego uwagę aksamitnością, wśród której to i ówdzie można odnaleźć coś chropowatego. W smaku lepka, a posmak pozostawia po sobie przyjemnie łagodny.


Wygląd

Niemal uwodzicielska anielica, której ciało dojrzało szybko prawdopodobnie za sprawą anatomicznych różnic oraz potężnego daru w niej drzemiącej. Ma, dosłownie mówiąc, pozłacaną urodę, od której trudno oderwać wzrok.

Jest dosyć drobna, bowiem mierzy dwa kroki (ok. 150cm/1,5m) a waży - wraz ze skrzydłami - siedem kamieni (ok. 70kg). Ów skrzydła mają rozpiętość 6 kroków (ok. 440cm/4,4m)

Po jej ciele widać, iż wiele lat spędziła w klatce. Jest dosyć chuda, niektórzy mogliby rzec, iż koścista. Nie jest to jednak na tyle skrajne, by mówić o niedożywieniu. Nie jest już dzieckiem, bowiem ciało jej, dojrzewając, wykształciło walory charakterystyczne dla płci żeńskiej. Nie za małe, nie za groteskowe a idealne dla dojrzałej, gotowej do spłodzenia dziecka, kobiety.

Skóra jej, choć wydaje się pozłacana i metaliczna, w dotyku taka, jaka powinna być u żywej anielicy. Jędrna, miękka, delikatna. Ów skóra nosi na sobie ślady po klątwie, która utrzymuje jej moc poza jej kontrolą - głęboko niebieskie tatuaże, będące po części runami, a po części dziełem artystycznej wyobraźni, znajdują się na całym jej ciele, przyjmując różną forme.

Oczy je, odmienne od tych, które posiadają jej podobne istoty niebiańskie, są barwy ciemnego brązu. Włosy i skrzydła jej posiadają barwę trudną do zrozumienia. Wygląda to tak, jakby pierwotnie były one białe, lecz ktoś wtopił w nie drobinki złota, mieniące się w blasku wszelakim. Włosy, same w sobie, są długie, proste i w miarę zadbane.

Nieodłączną częścią jej wyglądu jest mgła złocistego pyłu. Drobinki szlachetnego metalu zdają rodzić się pośród piór jej skrzydeł, by następnie wznieść się w powietrze i krążyć wokół niej. Zazwyczaj krążą one bez celu, lecz gdy nagość okrywa ciało Evangeline, wtedy też mgła, za sprawą podświadomego wstydu anielicy przed bycia bez odzienia, ustawia się tak, by zakrywać to, co zakryte być powinno przed oczami obcych.

A jeśli już o okryciu ciała mowa, nie ma określonego ubrania, które nosi Evangeline, bowiem jej przemiany niszczą zazwyczaj to, co nosi. Dlatego też, odziewa się w to, co ma pod ręką, nie wybrzydzając. Można ją więc spotkać ubraną w dosłownie wszystko, albo nic.

Głos jej jest iście anielski, kojący i bajeczny. Każde jej słowo zdaje się tak naprawdę mówić "nie martw się, nic ci nie zrobię, jestem ucieleśnieniem dobra". Bywa, iż korzystając ze swej umiejętności naśladowania, imituje głos kogoś z otoczenia, ot, tak, bo może.

Postawę swoją zapożyczyła od kobiet, które często widziała pośród bandytów, a które w większości były lekkich obyczajów. Porusza się w sposób, jakby chciała kusić wszystkich mężczyzn wokół siebie, choć nawet do głowy by to jej nie przyszło. Czasami, gdy widzi inną osobę, naśladuje sposób poruszania się tejże, czasami nawet i mężczyzn.


Charakter

Evangeline jest jak każdy anioł uosobieniem dobra. Choć w jej przypatku przez tą dobroć przeplata się swego rodzaju dzikość, a czasem i dziecinność.

Nigdy nie kłamie, czy też raczej, nie zna pojęcia kłamstwa. Istnieją dla niej tylko fakty, więc cokolwiek usłyszy - uzna to za prawdę. Ma też problemy ze zrozumieniem ironii, sarkazmu czy żartów, które bierze zbyt dosłownie.

Jest wiecznie ciekawska, jeżeli coś się dzieje, to ona chce i spróbuje to zobaczyć z tak bliska, jak tylko może. Co innego jednak z dotykaniem - nie tknie niczego, czego jej nie podano, bowiem w dzieciństwie po kilku próbach skończyło się to dosyć boleśnie.

Jest niezwykle uległa - jeżeli ktoś chce coś zrobić, nie będzie przeszkadzać, zaś wszelkich zakazów trzyma się niczym prawa bożego. Jednak będzie starać się robić wszystko, czego tylko jej nie zabroniono, bowiem nie zna ani prawa panującego na danych terenach, ani choćby manier czy zasad dobrego wychowania.

Obserwując przez wiele lat zachowanie i słownictwo bandytów, zbirów i nie tylko, często korzysta ona z przekleństw czy wyzwisk, nieświadoma okropności tych słów. Nie tylko słownictwo, ale i niektóre sposoby zachowań, jak choćby podrywanie mężczyzn choćby i przebywających z inną kobietą, przejęła, nie będąc świadoma, iż nie jest to coś, co można zaliczyć do miłych rzeczy.

Mimo tego, w głębi duszy czuje, co jest naprawdę złe i że trzeba tego unikać. Z tego też powodu nie krzywdzi ona innych, o zabijaniu nie wspominając. Jest niezwykle łagodna wobec ludzi i zwierząt, bowiem dobro tkwiące w jej duszy nie zostało okaleczone, wciąż emanując swym blaskiem, sprawiając, iż nadal nie upadła, będąc przykładną anielicą.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Zręczny, Flegmatyczny, Dokładny,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch, Wyostrzone czucie,
Umysł:Pojętny, Ineligentny, Łatwy do złamania,
Prezencja:Piękny, Odszczepieniec, Poddańczy,

Cechy specjalne

Istota ze Złotego Pyłu [D]Evangeline, za sprawą klątwy, która zabiła jej matkę, gdy ona przyszła na świat, jest istotą jedyną w swoim rodzaju. Ciało niebianki jest z pozoru takie, jak i innych anielic, lecz w rzeczywistości jej fizyczna forma uformowana jest ze złotego pyłu, który wręcz ocieka magią, a który skupiony jest w jedność poprzez duszę. Każda drobinka jest niczym pojedyncza komórka ciała, wspólnie tworząc anatomicznie normalne ciało z bijącym sercem, działającymi narządami oraz płynnym złotem zastępującym krew, który płynny jest nie za sprawą temperatury, a poprzez magię. Pomimo tego, jej ciało jest w dotyku równie delikatne i wrażliwe co u innych podobnych jej istot. To jednak, co ją wyróżnia to fakt, iż jej ciało inaczej reaguje na uszkodzenia - zamiast normalnie odnosić obrażenia, na jej ciele powstają rysy, bądź też pęka ono, łamie się, a czasem i rozpada się w pył - odczuwa ona jednak przy tym ból, adekwatny do obrażeń. Wbrew pozorom, śmierć tyczy się jej tak samo, jak i innego śmiertelnika. Niezwykle widocznym faktem, wywołanym przez jej formę, jest to, iż instynkty anielicy są niezwykle wyczulone i silne, do tego stopnia, iż materializują się pod postacią złotego pyłu, który uwalnia się z jej skrzydeł, a który tworzy złocistą chmurę, bądź też - jak kto woli - mgłę. Ów mgła spełnia podświadome pragnienia Evangeline, jak choćby podniesienie danego przedmiotu, okrycie nagiego ciała czy choćby coś tak absurdalnego, jak przytulenie danej osoby, jednak w dosyć ograniczony sposób. Pył nie może się oddalić na odległość większą niż kilka kroków od Evangeline - W przeciwnym wypadku traci nad nim władzę - oraz jest niesamowicie powolny, stając się zarazem bezużytecznym narzędziem w walce. Ostatnią, najpotężniejszą cechą jej cudownego ciała jest zdolność transformacji. Anielica potrafi swą cielesną formę rozproszyć w zbitą chmurę złotego pyłu, który następnie potrafi ukształtować się w dowolny przedmiot (za sprawą zbyt dużej złożoności, nie może przyjąć postaci zwierzęcia/humanoida/czegokolwiek żywego, poza swoją pierwotną formą oczywiście). Im większym przedmiotem się staje, tym słabszy on jest pod względem wytrzymałości. W czasie przemiany Evangeline traci wszelkie zmysły, poprzez dotyk osoby postronnej zaś trafia do umysłu tejże na zasadach gościa (nie może nic robić, poza rozmową telepatyczną oraz obserwacja świata zmysłami innej osoby). Wszelkie uszkodzenie przedmiotu, w który się przemieniła, przechodzi na jej ciało podczas powrotu do swej pierwotnej formy. Warto nadmienić, iż formie ludzkiej złoty pył, z którego się składa, ma i stara się utrzymywać temperature ludzkiego ciała, a gdy Evangeline jest przedmiotem, to zachowuje sie jak metal. Podczas przemiany jej ubrania, jak i wszelkie wrażliwe przedmioty dookoła mogą ulec uszkodzeniu bądź zniszczeniu (niegroźne dla osób postronnych). Gdy powraca do pierwotnej formy, przedmiot w który się przekształciła, obraca się w pył, który po chwili chaotycznego wirowania formuje się w pierwotną, anielską formę Evangeline.
Cechy rasowe - Anielica [D]Evangeline, podobnie jak wszystkie inne anioły posiada nadzwyczajną zdolność regeneracji. W jej jednak przypadku wygląda to nieco inaczej - rany nie zasklepiają się same, a zamiast tego złocisty pył, który zazwyczaj unosi się wokół niej, wypełnia - bądź też otacza - uszkodzone miejsce, powoli stając się jednym z ciałem, lecząc zarazem. Jest to równoznaczne z tym, iż zasłonięcie rany poprzez na przykład opatrunek lub choćby ubranie uniemożliwia regeneracje tejże. Anielica potrafi także bez problemu rozumieć zwierzęta i przemawiać do nich oraz jest posiadaczką pięknych anielskich skrzydeł, lecz przez to, iż nigdy ich nie używała, nie ma zielonego pojęcia o tym, jak wznosić się w powietrze.
Porwana [K]Runiczne tatuaże pokrywające Evangeline są w rzeczywistości śladem po niezwykle silnym zaklęciu, czy też raczej uroku, zależnie od tego, jak się na to spojrzy. Ów klątwa ozdabiająca ciało anielicy sprawia, iż utraciła ona wszelki kontakt z Najwyższym Panem i Niebiosami, równocześnie tracąc wstęp do Krainy, gdzie została narodzona. niezwykle uciążliwym efektem ubocznym jest to, iż runy na jej ciele są niezwykle niebezpieczne - wszelka nieosłonięta magią materia nieorganiczna, po zetknięciu z nimi, powoli przestaje istnieć. Szczególnie niszczycielko działa to na wszelkie ubrania noszone przez anielice. Co ciekawe, owe symbole pozostają na niej na czas przemiany, zachowując swe destruktywne właściwości.
Przeczucie [Z]Postać posiada zwiększoną intuicję na zagrożenia [loteria].

Umiejętności

Wnikliwa obserwacja otoczenia poprzez sześć zmysłów [W] Jedyna rzecz, jaką mogła robić do woli, a na którą miała długie 16 lat. Gdy skupiona, niemal nic nie ukmnie jej zmysłom, wyczulonym przez tyle lat ciągłego wykorzystania. Cokolwiek się stanie dookoła, ona jest w stanie to dostrzec, zapamiętać i bezbłędnie opisać w późniejszym czasie.
Naśladowanie ruchu i dźwięku [W] Od proste gesty, po pozycje, jakie przyjmuje się do walki. Od ptasich odgłosów po głos innej osoby. Nie miała tego w sobie od początku, ale z biegiem czasu wytrenowała to, z braku innych rzeczy do roboty. Oczywiście nie zdoła odwzorować wszystkiego idealnie, lecz jak dotąd idzie jej całkiem dobrze.
Interpretowanie zachowań ludzkich [O] Zazwyczaj potrafi zgadnąć, co odczuwa, chce bądź myśli [nie dosłownie] dana osoba poprzez obserwacje, nawet jeśli stara się owy osobnik to zamaskować. Miała sporo czasu by wyuczyć się tego poprzez obserwację ludzi, którzy ją trzymali w zamknięciu i nie tylko ich.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

"Ni to kobieta, ni to sztabka złota lub broń. Powiedz mi więc, chwytanie ją w dłoń to próba rozpoczęcia walki, wzbogacenia się czy też umilenia sobie wieczoru?"

~~~
Rozdział 1 - Złocista pasja
~~~

Na zachód od Nowej Aerii, u zbocza potężnego pasma górskiego, spoczywała i do dziś spoczywa Parszywa Wiocha. Wbrew pozorom, nie jest to prostackie określenie, a faktyczna nazwa tamtejszego miasteczka. Wszystko zaczęło się od odkrycia jaskini, której ściany opływały w żyły złota godne sklepienia smoczej groty. Ci, którzy tego dokonali, byli prostymi bandytami, uciekającymi przed prawem. Wśród nich byli prości mężczyźni żądni złota i kobiety, które żądne były bogatych w złoto mężczyzn. Złoty blask, jaki bił w jaskini przy zapalonej pochodni, zachęcał, by wykopać wszystko, co jest do wykopania i żyć niczym szlachetnie urodzeni.

Wiele kilofów zostało ukradzionych, a jeszcze więcej stróżów prawa oraz łowców nagród przekupionych bądź zabitych, nim to, co zaczęło się od rzędu prostych chatek, w których mieszkały osoby nieznające się na czymkolwiek innym niż przestępstwo, przekształciło się w pełni funkcjonującą wioskę, zamieszkałą przez rzemieślników, kupców i nie tylko. Jedyne, co się nie zmieniło, to obecność złota pośród górskich skał oraz podejście do wszystkiego, co poza Wiochą. Co się dało niepostrzeżenie ukraść, było kradzione. Ci, który naiwni byli, kończyli oszukani. Wszelkie zaś niezadowolenie spotykało rozwiązanie pod postacią brutalnej siły. Może to wina wychowania, a może też miejsce to przeklęte przez ciemne moce, trudno powiedzieć.

Od początku Parszywej wiochy minęło niemal sto lat, gdy nastąpiło coś niespodziewanego. Do miasta, o własnych nogach, wstąpiła anielica, która dumnie unosiła swe białe niczym niebo skrzydła, nie przejmując się ludźmi patrzącymi na jej idealny ubiór oraz urodę. Gdy tylko swą obecnością przyciągnęła kogo tylko mogła, uniosła się nad ziemię, przedstawiła imieniem Evangeline [To nie Evangeline z KP, a anielica o tym samym imieniu], po czym zdradziła zarówno swoją historię przybycia tutaj, jak i cel, który ją tu sprowadził.

Była jednym z Aniołów Światłości, nie różniło ją wiele od innych anielic. Wraz ze wybrankiem swego serca, aniołem o imieniu Hefayston, została wyznaczona do pomocy mieszkańcom drobnego miasteczka, położonej kilka godzin drogi na północ od Parszywej Wiochy. Tam usłyszeli o miejscu, gdzie ludzie o czarnych sercach i złych myślach rodzą się, żyją i umierają. Anioł zaproponował przegonienie bądź też walkę ze źródłem problemu, Evangeline zaś zaprotestowała, zgłaszając się dobrowolnie do tego, by zasiać dobroć i słowo Najwyższego Pana w sercach tamtejszych mieszkańców.

Ledwie skończyła przemawiać, a wyśmiali ją. W ruch poszły mniejsze kamienie oraz pomidory z pobliskiego stoiska z warzywami. Nie trwało to długo, nim tłum rozszedł się, z wyjątkiem jednej osoby. Mężczyzna w kwiecie wieku, o osmalonej twarzy i dłoniach stał i patrzył na nią, dzierżąc w dłoni młot kowalski. Wzrok jego przenikał anioła, nie magią, lecz emocjami. Szybko zapoznali się ze sobą, a Evangeline odkryła imię mężczyzny, a brzmiało ono Helianos. Ów rzemieślnik, choć wyglądał na oszołomionego po ujrzeniu anioła, to jednak szybko i bez wahania zaoferował jej pomoc w swym celu.

Anielica wyraziła zgodę na współpracę z Heilanosem. Najpierw poznała jego, samotnego kowala, który nauczył się tworzyć niemal wszystko ze złota, od dosyć skutecznej broni po ozdobne zbroje. Później, z pomocą rzemieślnika, poznawała historię każdej osoby, jej problemy i wszystko, o co tylko spytała. Z początku atmosfera wokół niej była spięta, lecz z czasem ludność Parszywej Wiochy się do niej przyzwyczaiła do tego stopnia, iż zaczęła pomagać w codziennych obowiązkach, zdobywając zaufanie, a w międzyczasie starając się nauczać o Najwyższym Panu, wpajając dobro w serca i umysły tych, co ją słuchali. Gdy słońce znikało za horyzontem, wracała do swego ukochanego, opowiadając z fascynacją - bądź smutkiem - o kolejnym dniu wśród osób, których bały się okoliczne mieściny. Sama momentami się dziwiła, że przeżyła kolejny dzień, bowiem nie zawsze wszystko szło dobrze.

Dosyć szybko minęło kilka miesięcy. Anielica zakończyła swoją misję, Mieszkańcy Parszywej Wiochy albo zmienili się na lepsze, albo uciekli w dzicz, w obawie, iż i oni staną się dobrzy po spotkaniu z niebianką. Szczególnie Helianos był z tego zadowolony, głównie ze względu na to, iż liczył na względy anielicy za sprawą tego, iż jej pomógł. To jednak, czego nie przewidział, powoli miało nadejść. Dzień, w którym Evangeline opuści go, powracając ze swoim ukochanym do niebios. Kowal, ledwie zrozumiał swoje niedopatrzenie, a już wiedział, co robić.

~~~
Rozdział 2 - Sztabka złota za zranione serce
~~~

W ostatni dzień pobytu anielicy w miasteczku u zbocza gór rzemieślnik poprosił niebiankę, by została u niego na noc. Ta, choć nieco zaskoczona, zgodziła się, bowiem wierzyła w brak złych intencji w sercu Helianosa. I choć Hefayston ostrzegał ją, by tego nie robiła, ona była nieugięta.

Ledwie weszła do jego domu, a on, nie mogąc wytrzymać, wykrzyczał swe uczucie, płonące od pierwszej chwili w jego sercu. Mówił i mówił, czego to by dla niej nie zrobił. Przysięgał, iż dla niej zabiłby i samego Najwyższego Pana, jeśli by o to go poprosiła. W ten oto sposób, przeraził niebiankę, która patrzyła na niego, nie wierząc w prawdziwość jego słów. Dopiero po chwili, gdy kowal się opanował, ujrzał spojrzenie zgrozy, jakim obdarowywała go jego niedoszła miłość. Wiedział, iż nic z tego. W przypływie gniewu wybiegł z domu, oskarżając anielicę o brak serca, podłość i kuszenie jego wrażliwej duszy. Wyszedł i nie wracał. Anielica nie biegła za nim, niepewna tego, co się właściwie stało. Czekała w domu uciekiniera, nie mogąc zasnąć, starając się otrząsnąć z jakże niezręcznej sytuacji.

Był już ranek, gdy Evangeline straciła nadzieje odnośnie powrotu kowala, na którą liczyła, bowiem czuła się mimo wszystko źle z powodu smutku, jakiego przez nią doświadczył Helianos. Ruszyła w drogę powrotną do swego ukochanego. Była kilka kroków od krańca Parszywej Wiochy, gdy ujrzała dyszącego Helianosa na drodze przed nią. Ten, ledwie ją ujrzał, a padł na kolana, przepraszając za swoje słowa. Uniósł swe ręce, w których spoczywało jabłko. Miało to być najlepsze jabłko, jakie udało mu się znaleźć, a które chciał ofiarować anielicy, by ta mu wybaczyła straszne słowa. Gdy Evangeline wahała się, czy przyjąć dar, on przysiągł, iż nigdy więcej nie da się ponieść emocjom. Wtedy też, niebianka chwyciła jabłko, wybaczyła mu, po czym ruszyła przed siebie, by powrócić wraz z ukochanym do Niebios.

Nie wiedziała, że owoc, który spożyła w drodze powrotnej, nie był zwyczajnym jabłkiem. Potężna magia została nałożona przez samych piekielnych na ów dar, a to wszystko za sprawą Helianosa, który obiecał się oddać swoją duszę w dniu śmierci, w zamian za czary, które miały zrekompensować jego stratę i złamane serce.

~~~
Rozdział 3 - Córka niczym skarb
~~~

Minęło kilka lat od czasu, gdy Evangeline opuściła na zawsze Parszywą Wiochę. Była brzemienna ze swym ukochanym, jednak coś było nie tak. Nie był to błogosławiony stan, a udręka, pełna bólu i cierpienia. Szybko odkryto, iż to wina złej magii, lecz na nic wszelkie próby pomocy. Urok zawarty w nieszczęsnym jabłku zakorzenił się od tamtego czasu na tyle mocno, iż był niemal jednością z ciałem anielicy.

Wszystko to trwało aż do dnia narodzin jej córki. Wraz z pierwszym płaczem niemowlęcia, Evangeline wydała z siebie ostatni krzyk rozpaczy, gdy w mgnieniu oka ciało jej przemienione zostało w bryłę złota. Dziecko zdawało się nietknięte przez magię, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Zrozpaczony Hefayston, za zgodą Najwyższego Pana ruszył do Parszywej Wiochy, by tam ukarać w imię Pana mordercę jego najdroższej. Gdy tam jednak postawił nogę, nikogo nie było, nawet budynki znikły, rozebrane na części i wywiezione dawno temu, Prasmok wie gdzie.

Zawiedziony, wrócił do Niebios. Tam jednak zastał zamieszanie. Wdarły się po kryjomu diabły i pokusy, lecz nie zabiły nikogo. Zamiast tego, porwały nienazwane dziecko. Podobno tamtego dnia przez wszystkie światy przebiegł krzyk ojca, który utracił wszystko.

Tymczasem, pośród gęstwin lasów na wyspie Talianis, będącej częścią państwa Arrantalis, Parszywa Wiocha świętowała powrót do starych obyczajów. Tam przenieśli się wszyscy, którzy zostali po odwiedzinach anielicy. Powrócili także dawni uciekinierzy, przynosząc ze sobą nowe osoby do bandyckiej społeczności. Czemu? Dziecko ukradzione z niebios przez diabły, a oddane w ręce Helianosa, roztaczało wokół siebie mgłę zrobioną ze złota. Widok nieskończonej fortuny, nad którą nie trzeba było pracować, przebudził mrok w sercach, które próbowała ubłagać niebianka.

Korzyści z tego dla łotrów nie było końca, radości również. Młoda, choć dbano o nią jak o samego króla, jeśli chodzi o potrzeby cielesne, została zamknięta w klatce niczym bezcenne zwierze. Nikt jej nie uczył niczego szczególnego poza podstawami niezbędnymi do tego, by żyć. Nikt się nie przejmował nią bardziej, niż to konieczne. W ten oto sposób, dziecko - nazwane po matce Evangeline - spędziło 16 lat, będąc żyłą złota w rękach niegodziwców. Przez ten czas robiła jedną rzecz - obserwowała świat zza krat. Okazjonalnie była wyciągana z klatki, głównie gdy próbowano zmusić ją do przemiany. Jej serce jednak, wciąż niebiańskie, pozwalało na to tylko, gdy miała się przemienić na przykład w wiadro, gdy wody brakowało do ugaszenia szalejącego ognia, lub choćby w kielich, gdy ktoś był spragniony. Dla złych czynów nigdy się nie przemieniła, bowiem czuła, iż tak należy postępować

I choć czas mijał, nie dając żadnych oznak, jakoby coś miało się zmienić, to jednak los już planował kolejny, całkiem nowy rozdział życia dla Evangeline.

~~~
Rozdział 4 - {w toku}
~~~

Dane gracza: Evangeline

Nazwa użytkownika:
Evangeline
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Drim, Avarralie, Siyne, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion,
Martwe postacie:
Shadei
Status:
OFFLINE
 
 
Strona WWW:
http://vulcarae.deviantart.com/
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
51103480
Grupy:
Dołączył(a):
So gru 12, 2015 7:25 pm
Ostatnia wizyta:
Pt lis 03, 2017 7:35 pm
Liczba postów:
31 | Znajdź posty użytkownika
(0.04% wszystkich postów / 0.04 posty dziennie)
Ostatni post:
[Z dala od miast] Jak miedź brzęcząca
Pt lis 03, 2017 7:35 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Arrantalis
(Posty: 28 / 90.32% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Zamek Królowej] Witaj w domu Evangeline
(Posty: 14 / 45.16% postów użytkownika)
cron