Profil użytkownika Gavin

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Gavin Saber Grimshaw
Rasa: Człowiek, potomek Pradawnego
Wiek: 28


Aura

Emanacja charakteryzuje się siłą nie za wielką, ale też nie małą. Całość pokrywa srebrna barwa stale walcząca o miejsce z kobaltową. Przepasają ją delikatnie cynowe paski, nieprzykuwające zbytnio wzroku. Rtęciowe plamy zaś dają efekt odwrotny, mocno rzucają się w oczy. Zarówno górę i dół ozdabiają miedziane drobinki poruszające się czasem pod wpływem wiatru. Słychać trzaski płomieni, nagłe i niespodziewanie zupełnie jak owy podmuch gorąca niosący wielobarwne iskry. Wraz z nimi można wychwycić także zawodzenie wiatru i szept liści zmieniający się delikatnie w szum wody i kropelki lewitujące wokół aury, które wywołują wrażenie wilgoci. Wszystko zmienia okropny rumor spadających głazów w oddali, na szczęście szybko mija i nie jest zbyt głośny. Jeśli wysili się zmysł węchu, możliwym jest odkrycie zapachu, nie tylko starych ksiąg, ale także ten kojarzony z morzem. Powłoka z pozoru twarda ma tu i ówdzie miejsca miękkie, od których sprytnie odwróci uwagę widowiskowymi zgięciami oraz tymi niebywale i nadzwyczajnie ostrymi krańcami. By jednak za bardzo nie przerazić, ukazuje także swoje gładkie strony. W smaku natomiast lepka usiłuje uniemożliwić rozklejenie warg, przez co zostaje na długo w pamięci.


Wygląd

Pamiętam jego spojrzenie.
Sam on sprawia wrażenie "niedokończonego"… Kilkudniowy zarost, nierówno ostrzyżone, czarne włosy. Zachodzą na jego wiecznie podkrążone oczy.
I to jego spojrzenie. Jest tak inteligentne, tak przeszywające… Kiedy patrzy na ciebie, wydaje ci się, że wie o tobie wszystko. Zwłaszcza, kiedy tak delikatnie mruży oczy. Wtedy spod powiek błyszczy ten jakby wyprany, łagodny granat jego tęczówek.
On sam… jest dość wysoki. Około sześciu stóp. Ubrany w wyświechtane, szare lub czarne ubrania. Pamiętam jak w akademii miał jeden płaszcz, który cerował kilkanaście razy, zanim kupił nowy. Jego buty czasami miały dziury. W niepogodę zawsze nosił duży kaptur.
Rzadko kiedy się uśmiechał. Czasami przy uczcie w akademii jego przyjaciele, zwłaszcza Wiktor, próbowali go rozśmieszyć, sprawdzając, czy się zaśmieje. Kilka razy im się to udało.
A jest uroczy, kiedy się śmieje. Zawsze wtedy spuszcza głowę. I ma dołeczki w policzkach.
To dziwne, że mimo jego niedbałości o wygląd zawsze ma zadbane, czyste paznokcie. I delikatną, miękką skórę dłoni.

Z dzieła Szukając słów Aidena Hacksmitha jr.; Rozdział II Tom II


Charakter

Czy ja pamiętam Gavina?!… Przecież byłem, tfu, jestem, jego najlepszym przyjacielem!
Pytasz jaki był… hmm… Trudne pytanie, zważywszy na to, że my nie do końca potrafiliśmy go zrozumieć. Z jednej strony chodził z głową w chmurach, bez przerwy z książką w ręce, a z drugiej strony był całkowicie skoncentrowany na rzeczywistości. Podziwiałem jego skupienie. Mimo zmęczenia potrafił bez problemu zajmować się kilkoma rzeczami na raz i nic mu nie umknęło. Cechy charakteru… cóż… Nigdy nie stawał po stronie dobra, albo zła, wydawał się neutralny. Ale zawsze był sprawiedliwy. Bronił słabszych. Nie podnosił głosu i był bardzo opanowany. Otwierał się w gronie najbliższych mu osób. Wtedy dopiero widać było jego wrażliwość, czułość (szczególnie wobec tej syreny) i dobroduszność. Nie znosił ludzi aroganckich i zbyt pewnych siebie. Kiedy próbowali się z nim skonfrontować używał tak idealnie wyważonej ironii, że potrafił ich ośmieszyć, o czym oni sami nie wiedzieli. Kiedy ktoś zagroził jego bliskim, potrafił być agresywny. Nie przeszkadzało mu towarzystwo innych, ale nie potrafił za dobrze odnaleźć się w większym tłumie. Czasami potrzebował pobyć w samotności. Zdumiewało mnie to, ile on potrzebował myśleć! Zastanawiał się nawet nad takimi durnymi rzeczami, na które ja nawet nie zwracam uwagi! Na przykład: dlaczego ludzie są źli. Albo, czym są nasze słabości. Przecież to oczywiste, a on to próbował rozłożyć na czynniki pierwsze, jakby to była jakaś tajemnica ludzkości.
W stosunku do kobiet… zawsze uprzejmy, ale zdystansowany. Nie lubił być podziwiany. Wielu chłopców mu zazdrościło, a mimo to nie szeptali o nim złych rzeczy za plecami. Wzbudzał w innych szacunek.
Wszystkie rzeczy wykonuje solidnie. Kocha muzykę. Przeczytał całą bibliotekę.
Zastanawiało mnie to, że choć tak małą wagę przywiązywał do swojego wyglądu, to zawsze dbał o swoje paznokcie i dłonie.
Co jeszcze?… Lubi ryby.

Z dzieła Szukając słów Aidena Hacksmitha jr.; Rozdział XII Tom II

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Wyczulony na magię,
Umysł:Niezwykle bystry, Geniusz, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Odporność na ogień i mróz [D]To nas zawsze zastanawiało: dlaczego ten mały chłopiec, po wywołaniu pożaru na całą wioskę, sam nie spłonął? Nie miał nawet najmniejszego poparzenia... Z początku wydawało nam się, że Gavina nie było podczas pożaru, i tylko przybył na pogorzelisko, kiedy już było po wszystkim. Jednak Wielki Mistrz wykluczył tą opcję. ON WIEDZIAŁ, od początku. Zresztą, my, po zbadaniu jego aury, i umiejętności, też wiedzieliśmy. Ten mały chłopak, kiedy poczuł wielki gniew i strach, wydobył z siebie nieświadomie tak potężną energię magiczną, że był w stanie spalić swoją wieś. A sam nie odniósł obrażeń z powodu... pochłonięcia temperatury. Nie odczuwał również chłodu i mrozu. Jest jakby... zmiennocieplny. Kiedy czuje, że jest zbyt chłodno, jego ciało się nagrzewa. A kiedy jest gorąco, pochłania wysoką temperaturę. Tak więc teoretycznie mógłby pływać w lawie. Niebywałe... Podejrzewamy, że jest to jakiś związek z jego... nie do końca ludzkim pochodzeniem... jakby jego skóra była niczym łuski smoka!... Ale to tylko domniemania. ~Rada Starszych
Bardzo rozległa wiedza. [Z]Gavin był tak inteligentny, że wystarczyło, żeby przeczytał coś raz, wszystko zapamiętywał. Na szczęście był też na tyle mądry, żeby nie zaprzepaszczać swoich talentów. Podczas pobytu w akademii chodził na wszystkie zajęcia dodatkowe, a część była stworzona specjalnie dla niego. Dokształcał się też sam, uwielbiał czytać filozofie, biografie i klasyki literatury. Wspomniałem, że przeczytał już całą bibliotekę…? Mistrzowie sprowadzali mu książki z północy. Specjalnie się uczył innych języków, żeby móc je przeczytać w oryginale. Straszny świr z niego. Przecież do niczego mu się taka ogromna wiedza nie przyda… ~Wiktor

Umiejętności

Jeździectwo [P]
Odnajdywanie portali [W]
Pływanie [O]
Sporządzanie trucizn [O]
Alchemia [M]
Czytanie Aur [W]
Kartografia [O]
Kreomagowanie [W]
Bestiologia [O]
Demonologia [O]
Historia [O]
Medycyna [W]
Meteorologia [O]
Prawo [P]
Religioznastwo [O]
Wiedza o światach [O]
Wiedza tajemna [W]
Taktyka [O]
Rysunek [O]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Ognia [A]
Wody [N]
Powietrza [U]
Ziemi [N]

Magiczne przedmioty

Medalion Gavina [ZAC]Mały, srebrny medalion zawieszony na rzemyku. Tłumi aurę postaci.

Towarzysz


Historia

*Z dzieła Szukając słów Aidena Hacksmitha jr.; Rozdział II Tom I

- Czy pamiętasz Mistrzu ten moment? Co się wtedy wydarzyło? Skąd wiedział Mistrz, że tam znajdzie chłopaka?
- Oooh, oh… Dawno temu się to wydarzyło (kaszle). Od wielu dni spacerował po pogorzeliskach. Oj, bardzo się to musiało na jego psyche odbić, oj bardzo.
- Co się stało onego dnia?
- Poczułem fale silnej magicznej energii. Następnie jakby uderzenie gorąca. (pauza) Zdecydowaliśmy, że sam pójdę zbadać tamto miejsce. Zastanawialiśmy się, czy to nie jest jeden z Pradawnych, jednak emancje tej aury nie przypominały nam niczego takiego.
Starzec patrzył mądrym wzrokiem w przestrzeń, czyniąc chwile zamyślenia. Ze szklistych jego oczu koloru jakby wypranego błękitu wielce widać było rozterkę. Podejmował z godnością co jakiś czas rozmowę, nie spiesząc jednak nazbyt, aby słowa mogły zostać ubrane w ich ważny i bogaty sens.
- Po tym, co zostało po pożarze wioski nadmorskiej nie zostało wiele. Im bardziej żem zbliżał się do portu, tym mocniej odczuwałem ową energię czarowną. (kaszle) Spotkałem chłystka, czarnowłosego dzieciaka wśród popielisk. Kim jest, myślałem, gdzie jego rodzice? Wtem odczułem ponownie jakby ogień w twarz mi buchał nieustannie. Energia była w tym chłopcu młodym!…
- Wioska spłonęła…
- Tak, przez niego.

*Z rozmów z Długowłosą

- Opowiedz mi jeszcze o twoich rodzinnych stronach.
- Ach, co ja ci mam opowiadać! Wolę, kiedy ty mówisz.
- Ależ ja chcę wysłuchać i twojej historii!
- Pamiętam jak do wioski wpływały wielkie okręty. Z daleka ich żagle wyglądały jak chmury! Zawsze chciałem wdrapać się na bocianie gniazdo, zobaczyć z wysoka całą okolicę, łącznie z górami Fellarionu. Rzadko kiedy statki handlowe wpływały do naszego portu, jednak czasami przez niepogodę byli zmuszeni tam cumować. Przywozili bogactwa, złota, kamieni szlachetnych, ksiąg, ubrań kosztownych…
- Chciałbyś tam wrócić po skończonych naukach?
- Nie mam już dokąd wracać.

*Z dzieła Szukając słów Aidena Hacksmitha jr.; Rozdział IX Tom I

- W akademii odkryliśmy geniusz! (śmiech) A bystry a intelygentny był ów młodzieniec. Z przyjacielem Wiktorem onegdaj polubował. Mniej zdolny, iż poczciwy chłopaczyna. (kiwa głową w zamyśleniu) Taaak, dobre czasy, zaprawdę.
*Z Wiktorem
- Słyszałem, jak Wielki Mistrz mówił o pożarze twojej wioski, Gavin.
- …
- Co się stało?
Adept przed oczami miał tamten dzień. Mama usiłująca schować trzech jego braci i dwie siostry razem z nim w ciasnej komórce. Ojciec dobywający topora z kuźni. Bandyci wbiegający do ich izby. Widział to wszystko przez drewniane kraty drzwi. Ojca zabili. Matkę bili, zdzierali z niej ubrania, krzyczała. Później już tylko ogień.
Poczuł go w piersi i na całym ciele. Nagle wszystko zajęło się płomieniem. Słońce tego dnia było krwistoczerwone. On wzniecił ten pożar, z wioski jego dzieciństwa nic nie zostało.
- To był wypadek, w kuźni mojego ojca. Od ogniska zajęła się nasza chata. Ogień rozniósł się wszędzie, nie było ratunku. Wtedy okazało się, że od urodzenia jestem niewrażliwy na płomienie. Sam jeden ocalałem.
- Stary, tak mi przykro…

*Skrawek czasu. Opowieści i legendy Szczytów Fellarionu Jamesa K. (fragmenty)

Ongiś bodajby wicher wielki zamiótł szepty a rozmowy wszytkie, zatańczył pod chmurami i widziałem i usłyszałem strzępy rozmów sekretnych. A spojrzałem ja na mroźne szczyty i bałwany piany Rapsodii Łez, tam wielkich czarowników akademii okna ujrzałem. I początki wspomnień Grimshawa Ognistego, i Wielkiego Mistrza nauki, i Wiktora Poskramiacza Smoków, a Velladonię i Gertrudę, a Jasmina dostrzegłem. Młody i piękny był młodzieniec czarnowłosy, Gavin, na naukach u Mistrzów magii. Iż uczył się szybko jak pstrąg wśród potoku wód pływa. A bystry był jak błyskawice co je Smok śni, co i nas wszytkich. Widywał się z piękną syrenicą długowłosą, co wśród swoich w Łez Rapsodii toni się chowa. Ukochaną jego była ta zielonooka, rudowłosa istota.

*Z Wiktorem

- Wpuść mnie, Wiktor!
Gavin podfrunął do okna w wieży, gdzie znajdował się ich wspólny pokój. Stukał w szybę, ale cicho, żeby przypadkiem nie obudzić Wielkiego Mistrza.
- Stary, będę kiedyś miał przez ciebie przypał.
- Chyba ja przez ciebie. Zostawiajże to okno uchylone, kutwa!
Wiktor wpuścił przyjaciela do komnaty.
- Ograniczyłbyś te schadzki z rybą.
- Może i ryba, ale ty śmierdzisz dużo gorzej.

* Z dzieła Szukając słów Aidena Hacksmitha jr.; Rozdział IV Tom II

- Pamiętasz go?
- Oczywiście, że tak. My wszystkie go pamiętamy… Wiele dziewczyn w żeńskiej części akademii patrzyły na niego z zachwytem, lub z takim pożądaniem, że chyba tylko dzięki jego odporności na ogień nie spłonął.
Jasmin poruszała się z gracją. Jej piękne rysy twarzy ukazywały uczucia, które wstrząsały nią, ilekroć młoda twarz Gavina stawała jej przed oczami wyobraźni. Ta kobieta była niczym lalka z porcelany, doskonała. Te włosy, jasne i długie, duże usta idealnie skrojone przez naturę, delikatne spojrzenie błękitnych oczu…
- Był najbardziej utalentowany ze wszystkich. Tajemniczy, małomówny, cholernie inteligentny! Jak spojrzał na którąś z nas, to spojrzeniem przeszywał na wylot… Później zabierano go na indywidualne zajęcia, przerósł umiejętnościami niektórych Mistrzów, wszyscy go szanowali i mieli do niego respekt. Zawsze był w towarzystwie Wiktora. Czasami, kiedy się pokłócili, można było zagadać do niego na osobności…
Dłonie czarodziejki zacisnęły się na poręczy krzesła. Spojrzała przez okno.
- Próbowałam się do niego odezwać i ja. Pamiętam, jak bardzo badał wzrokiem każdy centymetr mojej twarzy, aż przeszywał mnie dreszcz. Ale odrzucił mnie. Ja… śledziłam go… wiedziałam, że zakochał się w tej syrenie…

*Z rozmów z Długowłosą

- Nie wierzę w dobro i zło. W czarne i białe.
- ?
- Świat jest w odcieniach szarości. Może być jaśniejszy lub ciemniejszy, ale nie ma czystej bieli. Ani czerni.
- A ja jaki mam odcień szarości?
- Ty jesteś kolorowa.

*Skrawek czasu. Opowieści i legendy Szczytów Fellarionu Jamesa K. (fragmenty)

Miłość toć rzecz niemądra i jakże boleściwie bywa odtrącona. Po ośmiu cudownych latach w akademyi czarownej , gdzie nieopodal wśród wody Rapsodii wielkiej toni czarownik ognisty ukochaną spotykał, zawód spotkał go niemały. Albowiem syrenia zielonooka do oceanu wróciła, zostawiając go jakoż samego a zrozpaczonego. Szukał jej bodajby pół dnia, głębię Łez Rapsodii przepływając wzdłuż i wszerz magicznie. Nie ma jej tu już, czarnoksiężniku potężny! Odpłynęła…

*Z Wiktorem

- Na Wielki Bal się spóźnisz, człowieku, po co się z tą rybą pół dnia mitrężyłeś, przecież nie wyjeżdżasz na koniec świata!
Wiktor krzątał się po komnacie, poprawiając szaty wyjściowe przy lustrze.
- NIE MA JEJ TAM, WIKTOR, NIE MA! ZNIKNĘŁA, ODESZŁA, ROZPŁYNĘŁA SIĘ, MOŻE ZA DŁUGO SPACEROWAŁA PO LĄDZIE!? NIE WIEM, NIE CZUJĘ JEJ AURY, ZGINĘŁA!
- O czym ty pieprzysz…
- ROZUMIESZ!? ONA ODESZŁA…

* Z dzieła Szukając słów Aidena Hacksmitha jr.; Rozdział V Tom II

- Gavin był na Wielkim Balu.
- Tak. (westchnęła) W akademii pod koniec każdego roku urządzano bale. Podczas ostatniego semestru nauki urządzany był Wielki Bal, po zdaniu wszystkich umiejętności magicznych i teoretycznych. Gavin rzadko kiedy pojawiał się na takich uroczystościach. Ale na Wielkim Balu był…
Kobieta wstała, poprawiając zagięcia na sukni i podchodząc do okna. Wyglądała stamtąd na las, za którym malowniczo znikało zachodzące słońce.
- Upił się nieco. Poszedł ze mną na góry dormitoriów. Mistrzowie nie zwracali na ten chaos uwagi, nas też nie zauważyli. Kochaliśmy się. Śmiałam się, że wreszcie zmądrzał, że przecież ryby to on nawet nie miałby jak… karmiłam się tym złudzeniem… byłam taka głupia, myślałam, że mnie pokocha!… Dziesięć lat czekałam na ten moment.
Spisywałem wszystko dokładnie, alby nie uronić ani jednego z jej słowa. Szukałem i spisywałem każde.
- Ale nie nadszedł. Kiedy rano się obudziłam, nie było go obok mnie. Odszedł.
Na delikatnym policzku Jasmin spływała łza. Wspomnienia są tak żywe mimo upływu lat.

*Skrawek czasu. Opowieści i legendy Szczytów Fellarionu Jamesa K. (fragmenty)

Mag potężny i zasobny w wiedzę ku zaskoczeniu Mistrzów wybrał zacisze wielkich miast na południu, aby tam swoje alchemiczne umiejętności szkolić, a tworząc lekarstwa y suplementy wszelakie sprzedawać. A nie wiedział wtedy jeszcze, jaka krew w jego żyłach płynie! A jest on potomkiem potężnego Czarodzieja Opiekuna, ale za nim to odkryje... los zaprowadzi go jeszcze na inne ścieżki, tak niesamowite i wspaniałe, iżby których nawet marzenia senne nie są w stanie zobrazować.

Dane gracza: Gavin

Nazwa użytkownika:
Gavin
Ranga:
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Nagrody:
Obrazek
Inne Postacie:
Gwenfyvar, Rakhszasa, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Śr gru 02, 2015 6:10 pm
Ostatnia wizyta:
N paź 22, 2017 12:32 pm
Liczba postów:
91 | Znajdź posty użytkownika
(0.12% wszystkich postów / 0.12 posty dziennie)
Ostatni post:
Blaski i cienie.
N gru 03, 2017 11:56 am
Najaktywniejszy w dziale:
Arturon
(Posty: 81 / 89.01% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Dwa oblicza obowiązku.
(Posty: 81 / 89.01% postów użytkownika)
cron