Profil użytkownika Nanwe

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Nanwe
Rasa: smok solarny
Wiek: W ostatnim miesiącu ukończył 15 rok życia


Aura

Pierwsze spotkanie z tą emanacją z pewnością wywołuje niepokój przez burzliwą barwę topazu. Poświata ta skrywa pod sobą bardzo słabą, ledwie tlącą się podstawę, która najprawdopodobniej przybiera odcienie barachitu. Idealnym zestawieniem do niej jest zapach utworzony z wielu woni i kojarzony na wiele, różnorodnych sposobów i za każdym razem gości w nozdrzach zupełnie odmiennie. Koi zmysły jednostajnie rozbrzmiewającą melodią, która lepi się w ustach. Szybko jednak nagradza smakoszy nieznośną ostrością oraz gwałtowną pikanterią palącą podniebienie. W dotyku wydaje się być sztywna, chociaż można w niej odnaleźć gładkie i przyjemne brzegi. Przede wszystkim twarda, przy czym jest także nieznacznie szorstka.


Wygląd

***Smok***

Gdyby ktoś kiedyś spotkał Nanwe, zapewne powiedziałby, że jest niewielki, może nawet pomyliłby go z pseudosmokiem. W gruncie rzeczy nie byłby to nawet duży błąd, ponieważ samiec mierzy sobie zaledwie 3 stopy. Dopiero stojąc na dwóch łapach mógłby dorównać wzrostem dorosłemu człowiekowi. Posiada o wiele za długi ogon, mierząc go można spostrzec, że owe 7 stóp to niemal półtora raza więcej niż mierzy reszta smoka na długość. Jego skrzydła, mierzące może nawet i 10 stóp, są zrośnięte nie tylko z grzbietem Nanwe, ale i w dość specyficzny sposób również z jego ogonem. Coś takiego sprawia, iż szybowanie staje się o wiele łatwiejsze, ale utrudnia nieco wzbicie się do góry.

Łuski na całym ciele smoka są w kolorze intensywnej zieleni. Nawet błony skrzydeł, choć już mniej intensywnie są w zielonym kolorze. Jedynie pod odpowiednim kątem, gdy światło pada na smoka we wczesnych, porannych godzinach, można zauważyć iż błony przybierają odcień niebieskawy.

Młodzik ma krótki, lekko spłaszczony pysk. Dwójka oczu, osadzona przy małych, rozdwojonych rogach, spogląda ciekawie na świat, połyskując na żółto. Posiada już kilka kolców grzbietowych, które wyrastają w odcinku szyjnym. Kolce te również połączone są błoną, która ma zapewnić większą stabilność w powietrzu.

Nanwe, porusza się dość szybko, korzystając ze swoich łap. Jednakże dość często zdarza mu się zaliczyć tak zwaną glebę, często przez swoją nieuwagę, lub przez niezdarność. Jeżeli lata, to tylko szybując z większych wysokości. Potrafi się wznieść na kilkanaście stóp, jednakże jest to dla niego ogromny wysiłek. Z tego powodu, jeżeli ktoś zobaczy go w powietrzu, to tylko z nieruchomymi skrzydłami i opadającego powoli w dół.

***człowiek***

Właściwie to trudno stwierdzić, skąd wzięła się ta postać. Nanwe nauczył się ją przybierać w zasadzie tylko i wyłącznie drogą przypadku, uświadomiony w swoich możliwościach przez Sillis. Wiadomo jednak, że w tejże postaci smoczek zaczyna przypominać człowieka, a raczej półelfa, co można stwierdzić po lekko szpiczastych uszach.
Nanwe jest wtedy niewysokim młodzieńcem, młodzikiem w zasadzie. Ma może pięć i pół stopy wzrostu. Jest raczej chuderlawy, przez co sprawia wrażenie słabego i nieporadnego, co po części nie jest prawdą, bo siły trochę ma, ale nie umie jej w dobry sposób wykorzystywać. Smok w tej postaci ma krótką szyję, na której osadzona jest chłopięca głowa. Ma krzywy, lekko odstający na lewo nos, średnie, szpiczaste uszy, oraz żółte, typowo gadzie oczy. Na plecy smoka opadają długie, ciemnoczerwone włosy. Nie wiadomo skąd się wzięły w takim kolorze, lecz może jest to po jego rodzicach, trudno powiedzieć. Oprócz tego, w tej formie, Nanwemu zostaje jedna rzecz, mianowicie rogi, które stają się troszkę mniejsze, jednak zamiast zniknąć zupełnie, zwijają się trochę w dół. Może to efekt braku skupienia w pewnym momencie przemiany, może nie, tego również nie można stwierdzić, zanim Nanwe nie będzie się znowu przemieniał.

Tą postacią smoczek ani trochę nie potrafi się posługiwać. Jest niezdarny i to nawet bardziej niż zwykle, przewraca się przy każdej możliwej okazji. Zanim zacznie mu się to udawać, zapewne minie mnóstwo czasu. Oprócz tego, warto wspomnieć, że Nanwe nie potrafi mówić. Nie dlatego, że jest niemy, ale dlatego, że w mówieniu ma tyle doświadczenia, co nic. Potrafi jedynie wydawać z siebie różne odgłosy i ewentualnie naśladować kogoś kiedy on mówi


Charakter

Nanwe okazuje się być istotą niesamowicie zmienną. W ciągu ostatnich wydarzeń jego nastawienie do świata diametralnie się zmieniło. Od kiedy smoczek natknął się na Igneę, wędrowną smoczycę, jego zachowanie zmieniło się całkowicie. Ignea nauczyła go, jak przezwyciężać swój strach i od tej pory, Nanwe choćby się czegoś bał, może być chętny by tego spróbować. Oprócz tego, krótkie przebywanie z Igneą, choćby na jej przykładzie nauczyło go, że niektóre dwunogi chcą się nim zająć, zaopiekować i okazać mu czułość, trzeba tylko wiedzieć którzy to są. Jednakowoż z rozpoznaniem takowych, Nanwe nadal ma niemałe problemy.

Smoczek jest impulsywny. Bardzo impulsywny. Kieruje się własnymi odczuciami, ufając im bezgranicznie, oraz stosując się do nich. Gdyby Nanwe poczuł, że chce coś zrobić, to nie będzie się o to nikogo pytać, tylko zrobi to, na co miał ochotę. Pragnienia często przekłada ponad rozsądek, ale jeszcze nie zdążył się przekonać, że to nie jest najlepsza droga. Mimo wszystko to nadal niedojrzałe smoczątko.
Na szczęście, często bierze pod uwagę zdanie bliskich mu osób. A raczej, dokładnie mówiąc, jego opiekunki, która zawsze musi być kobietą. Nanwe ma dziwną awersję do mężczyzn i nie przepada za nimi. Jest to efekt bardzo silnej traumy jeszcze z młodości. Nie jest jednak tak, by potrafił radzić sobie samodzielnie. W wyniku napotkania Sillis, Nanwe odkrył, że potrafi zmieniać swoją formę. Teraz odczuwa przemożną ochotę, żeby czarodziejka zabrała go do miejsca gdzie żyją inne dwunogi. Tego Nanwe jeszcze nigdy nie widział, ale teraz czuje, że chce zobaczyć. Ale smoczek doskonale wie, że sam sobie nie poradzi i potrzebuje nauczycielki. Z tego też powodu usilnie stara się robić wszystko tak, jakby chciała tego Sillis, mając nadzieję, że go tak szybko nie zostawi.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny,
Zwinność:Niezdarny, Szybki, Niedokładny,
Percepcja:Dobry wzrok, Wszechsłyszący, Niezwykle czuły nos, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany, Szarak,

Cechy specjalne

Cechy rasowe [Z]Mimo swojego młodego wieku potrafi już korzystać ze swoich błoniastych skrzydeł, oraz ognistego oddechu. Ale jego małe rozmiary sprawiają, iż nie posiada aury strachu, którą posiada większość dorosłych osobników.
Więź umysłów [D]Nanwe nie ma pewności, skąd, ani jak posiadł tę umiejętność. Zastępuje mu ona zdolność mówienia i umożliwia komunikację z innymi istotami żywymi. Jednak, żeby to się udało musi dojść między nim a istotą, z którą zamierza się skomunikować do kontaktu fizycznego, choćby małym fragmentem jego ogona. Wtedy może przekazać magiczny impuls, dzięki któremu istota której dotknął poczuje jego myśli. Ta umiejętność jest właściwie jedynym jak na razie sposobem, którym potrafi się skutecznie porozumiewać, gdyż jako człowiek, mówić jeszcze nie potrafi.
Magiczny naśladowca [M]Zdolność ta jest co najmniej... niespotykana. Niedawno, podczas gdy Sillis namówiła Nanwego do prób korzystania z magii, przez przypadek zdołali odkryć coś ciekawego. Mianowicie, gdy smoczek próbował powtórzyć wyczyn czarodziejki, przez przypadek dotknął jej, co zaowocowało dziwnym skutkiem. Całkiem przypadkowo zdołał wykorzystać magiczną zdolność, której nie miał prawa znać. Innymi słowy, wykorzystał to samo zaklęcie, z którego mogła skorzystać czarodziejka. Najprawdopodobniej zdolność ta umożliwia mu na korzystanie z magii sobie nieznanej, z której potrafią korzystać osoby w jego otoczeniu. Wystarczy tylko, żeby nastąpił między nimi kontakt fizyczny, aby Nanwe mógł na odpowiadającym swoim zdolnościom magicznym poziomie rzucić dowolne znane przez te osobę zaklęcie lub wykorzystać efekt magiczny. (zdolność pozwala mu jedynie na korzystanie z tych zaklęć na poziomach: podstawowy/uczeń). Co więcej, coś takiego jest dla smoczka niezwykle męczące i musi po czymś takim regenerować swoje siły. Na dodatek, wszelkie nieprzyjemne jak i negatywne efekty takich czarów, które wywołane zostałyby, gdyby czarował naśladowany przez smoka, przechodzą również na Nanwego, co czyni tę zdolność trochę niebezpieczną.

Umiejętności

Latanie [P] Ciężko to w rzeczywistości nazwać lotem, czy też lataniem. W odpowiednich warunkach Nanwe potrafi dość intensywnie machać skrzydłami, by utrzymać się paręnaście stóp nad ziemią, w dodatku przez dość krótki okres czasu.
Wspinaczka [O] Nanwe już dość często wspina się po stromych zboczach, głównie dlatego, że od czasu przeniesienia się, trafił na nieco mniej płaski grunt niż tam, gdzie zamieszkiwał wcześniej.
Pływanie [O] Czasami, gdy za łuski wchodzi coraz więcej brudu warto jest się odświeżyć. Młodzik lubi pluskać się zarówno w jeziorkach jak i w rzekach.
Polowanie [W] Sztuka zdobywania pożywienia jest najważniejsza dla każdego drapieżnika. Jeszcze nie poluje na istoty większe od siebie, ale może kiedyś nadejdzie ten moment.
Tropienie [W] Ściśle powiązana z umiejętniścią polowania jest równie ważna. Żeby zapolować, trzeba najpierw znaleźć pożywienie.
Oswajanie [O] Czasami Nanwe wyleguje się całymi dniami, leżąc na ziemi niemal bez ruchu. W takich momentach zauważa, że różne istoty przychodzą w pobliże, ciekawe, co robi tu ten drapieżca. Nauczył się wyglądać tak spokojnie, że zwierzęta podchodziły doń naprawdę blisko.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Umysłu [N]Magia ta jest... Po prostu jest. Smok, nawet gdyby umiał mówić, nie potrafiłby wytłumaczyć czym to jest i skąd się wzięło. Po prostu od zawsze, kiedy dotykał żywej istoty, czuł, że może pokazać jej swoje myśli. Nie uczył się tego nigdy, po prostu potrafił.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Jajo chrupnęło lekko. Coś, żyjącego dotychczas w jego środku, postanowiło że wygramoli się z niego jak najszybciej. Chciało poznać, co jest poza zasięgiem jego wzroku. Toteż wiło się i szamotało w środku, starając się przebić skorupę. Nie było pewne jak długo już starało się osiągnąć cel.
Nagle nastąpił głośny trzask, a następnie głuche uderzenie, które wywołał spadający na ziemię kawałek jaja. Potem istota wewnątrz jaja poradziła sobie dużo szybciej, poszerzając otwór. Następnie, z tak powstałej dziury, wychynął maleńki, łuskowaty, zielony łebek.


Już na samym początku miał wrażenie, że coś jest nie tak. Tyle że... nie wiedział za bardzo co. Po tym, gdy wygramolił się już z jaja, rozejrzał się ciekawie. Pod nim była półżółkła już trawa i całe mnóstwo luźno leżących kolorowych liści, a wszędzie dookoła stały duże pnie. Za nim była popękana skorupa jaja, która mimo dziur wyglądała według niego na skarb. Nie namyślając się wiele, położył się tuż obok i zaczął przyglądać.

Nanwe. Usłyszał to słowo, gdy już zrobiło się ciemno. Nie wiedział co znaczy. Wiedział tylko, iż nie przecięło ciszy tylko raz. Wielokrotnie słyszał je podczas nocy, a mimo, że się starał dowiedzieć czyj głos słyszy, to nie było oprócz niego żadnych szelestów. A gdyby ktoś był, to przecież by szeleścił, tak jak on przy każdym ruchu.
Z jakiegoś powodu, gdy dalej nie było światła, poczuł się zmęczony. Nanwe. Słyszał. Śnił.

Otrząsnął się. Z góry znów padało światło, na niego, skorupę i setki kolorowych liści. Dopiero po chwili zorientował się, że obok jego skorupy leży coś, czego nie było tam jeszcze zeszłego światła. Było... bardzo miękkie, w kolorach różu i czerwieni. Pachniało, jak nic, co do tej pory zobaczył. Zastanawiał się przez chwilę do czego to może służyć, jednakże coś w jego środku domagało się, by to ugryźć. Nie miał żadnego powodu, by się tego nie posłuchać, więc złapał to zębami i odgryzł kawałek. Okazało się iż ma to bardzo przyjemny smak, a coś w środku smoka było zadowolone, więc zaczął odgryzać kolejne kęsy pożywienia.


Pisklak nie wiedział, skąd wzięło się tam pożywienie. Wiedziała za to pewna driada, która zobaczywszy malucha, postanowiła, że zaopiekuje się nim tak długo jak to będzie konieczne. Nie miała za to pojęcia w jaki sposób trzeba obchodzić się ze smokami, więc zamierzała zjednać go sobie, przynosząc mu jedzenie gdy drzemał. Nadała mu także imię. Poprosiła okoliczne drzewa, by szeptały je do uszu smoka w nocy. Jednak nie chciała mu się jeszcze pokazywać, obawiając się braku zaufania. Tak więc, Nanwe zyskał opiekunkę, oraz imię nawet o tym nie wiedząc.

Ale skąd jajo wzięło się tam samo, bez opieki? Tego nie wiedziała również i driada, może tylko drzewa, które otaczały niewielką polankę wiedziały co się stało. Jednak mijały dni, tygodnie, nawet lata, ale rodzic pisklęcia nigdy się nie pokazał. Nanwe był jedynym smokiem w okolicy przez cały ten czas, czego świadkami są zarówno drzewa, jak i driada. Rósł powoli, po paru latach mając już rozmiary dużego psa. Polował już samodzielnie i driada nie musiała już go dokarmiać, zamiast tego czasami przychodziła w nocy, by przyglądać się śpiącemu stworzeniu. Tak minęło wiele lat.

Smok stawał się coraz bardziej ciekawski. Coraz bardziej interesował się wszystkim, co go otaczało. Zbierał drobne przedmioty, które udawało mu się znaleźć, a które wygladały mu na piękne i cenne. Jego największym skarbem jest skorupa po jego jaju, mająca piękne zielone ubarwienie. Chował je skrupulatnie i albo pilnował ich, by nikt i nic ich nie tknęło, albo wyruszał na poszukiwania następnych. Pewnej nocy jednak życie Nanwe bezpowrotnie uległo zmianie...


Najpierw wyczuł zapach. Nie znał go, pierwszy raz czuł coś takiego. Nie potrafił stwierdzić co to, ale instynktownie upewnił się z pomocą ogona, czy wszystkie jego skarby są bezpieczne. Były, wszystkie na swoim miesjcu, schowane w głębokiej wnęce. Zapach wzmocnił się, a Nanwe dosłyszał odgłos kroków.
Ciężkie stąpnięcia następowały jedno po drugim, ale dziwnie wolno. Z tego powodu nie potrafił rozpoznać, do jakiej ze znanych mu istot należą. Zaczął się obawiać, bowiem jeśli było to stworzenie wrogo nastawione, to mógł mieć poważne problemy. Zastaniawiał się, czy nie uciec i nie skryć się gdzieś i przeczekać, ale odrzucił tę myśl. Nie mógł zostawić swoich skarbów samych, obawiał się, że istota ta może chcieć je ukraść. Czekał więc, na to co się wydarzy.
Zza drzew wyszła istota, poruszająca się na dwu tylnych łapach. Była trzy, może nawet czterokrotnie większa od smoka. Miała dziwną skórę, bo jakby tylko częściowo w futrze, które odstawało od reszty. Na łbie miała zatknięte coś, co wyglądało jakby miało zakrywać jej cały wierzch łba, oraz uszy. W przedniej łapie trzymała coś, co przypominało duży szpon.

Nanwe przestraszył się. Istota nie wyglądała miło, wręcz przeciwnie, groźnie prezentowała szpon w swojej łapie. Nanwe pomyślał, że zaraz go zaatakuje, a potem zabierze mu jego skarby. Przeraził się nie na żarty, nie wiedział co powinien zrobić. Był skołowany, bo coś w środku kazało mu bronić swego leża, a on sam chciał uciekać, nawet nie bacząc na swe skarby. Ale istota podeszła już blisko, zbyt blisko. Zaczął się cofać, ale stworzenie tylko przesunęło się jeszcze bliżej niego. Odwrócił się i chciał pobiec jak najszybciej przed siebie. Jednakże los chciał, żeby Nanwe potknął się o korzeń i wyłożył na ziemi. Chciał wstać i uciekać, ale nie zdążył.
Dwunóg złapał go za szyję i podniósł do góry. Wysunął swój błyszczący szpon i chciał się zamachnąć. Nanwe był przerażony. Panikował, wił się w uścisku, starając się wyszarpnąć. Bał się, okropnie się bał, że szpon utknie w jego ciele, a on będzie cierpiał, strasznie cierpiał. Nie wiedział co będzie potem, co napawało go jeszcze większym przerażeniem. Nagle uścisk puścił.
Człowiek spoglądał z przestrachem na małego smoka. Przed chwilą przez rękę przeleciało mu coś bolesnego. Nanwe, przez przypadek pokazał mu swoje myśli. Mężczyzna zobaczył w głowie przerażenie i strach tak silne, że przysłoniły jego własne odczucia. Zauważył to smok i widząc okazję na przepędzenie intruza warknął najgłośniej jak umiał. To przepełniło szalę, a człowiek odwrócił się i uciekł. Tamtej nocy już nie wrócił.

Jednak nawet za dnia Nanwe pamiętał przerażający szpon. Obawiał się, że istota jeszcze tu wróci. Tak długo o tym myślał, że koło południa zdecydował uciec gdzieś, by go nie odnaleziono. Zabrał wszystkie swoje skarby i pozostawiwszy to miejsce uciekł głębiej w las, gdzie mieszka do dziś. Ale tamtej nocy nabawił się okropnego strachu przed dwunogami, co może pozostanie mu jeszcze na długie lata...


Nanwe jednak nie zaznał spokoju na zbyt długo. Na miesiąc po tym, jak ukończył piętnaście lat, wybrał się na jeden ze swoich spacerów i zasnął gdzieś, nie wróciwszy do swojego leża. Nagle ktoś zbudził smoczka, który przestraszył się, potknął i mocno uszkodził sobie skrzydło. Był przerażony, pamiętał bowiem co się wydarzyło wcześniej. Zaczął uciekać od razu, zostawiając prześladowcę w tyle. Uciekając, wlazł na drzewo i ukrył się tam wśród gałęzi, wcale nie zamierzając schodzić.

Jednak było to zupełnie niepotrzebne. Osobą, która go szukała, była Ignea, dorosła smoczyca. Ostatecznie zdołała nie tylko znaleźć Nanwego na drzewie, a nawet nakłonić go do zejścia z niego. Potem opatrzyła jego skrzydło i zdobyła zaufanie małego. Potem spędzili razem dużo czasu, razem ucząc się i zajmując sobą nawzajem. Ignea, jak się okazało, chciała mieć potomstwo, którego mieć nie mogła, ale mógł zastąpić je Nanwe, który to z kolei sam być nie chciał, a perspektywa nauki i zabaw z kimś okazała się być bardzo przyjemna. Następnie za ochotą małego smoka udali się tam, gdzie Nanwe kiedyś mieszkał. Właśnie wtedy smoczek poznał swoją opiekunkę, Dalyę, która pierwszy raz odważyła mu się pokazać. Wydała się wtedy jednak bardzo niespokojna i strachliwa. Bardzo szybko ukryła się z powrotem w lesie, uprzednio jednak lecząc skrzydło Nanwego. Zostali tam przez jakiś czas. Pewnie zostaliby na dłużej, gdyby nie pewien niefortunny wypadek.
Nanwe kichnął, przy czym zupełnie przypadkowo podpalił kawał trawy i zapoczątkował pożar. Dalya ostrzegała przed tym, jednak ogień i tak zapłonął. Nanwe nie wiedział co ma zrobić, bo nie umiał tego ugasić. Nagle spośród drzew wypadła driada, zupełnie przekonana że to sprawka Ignei. Zaatakowała smoczycę z łuku, po czym podbiegła do sparaliżowanego ze strachu smoczka i teleportowała go stamtąd. Sama jednak po chwili wróciła tam, nie chcąc, by malec widział co się stanie, jeżeli jej drzewo spłonie. Nie udało jej się jednak temu zapobiec, ale Nanwe przynajmniej tego nie zobaczył.

Co się wydarzyło później, jest raczej łatwe do zapamiętania. Nanwe czekał trochę na Dalyę, lecz kiedy przekonał się, że ona już ty nie wróci, poszedł w swoją stronę. Zupełnie przypadkowo natknął się na Sillis, czarodziejkę. Tym razem smoczek był dużo mniej nieufny, ba, sam domagał się od niej, by się z nim zaprzyjaźniła. Poza tym, to ona uświadomiła mu, że chyba może się "zamieniać", jak to określiła. Tak bardzo drążyła ten temat, że smoczek aż postanowił to sprawdzić. Po upartych próbach, smoczek nagle rzeczywiście zaczął emanować światłem, takim jakim powinien był świecić przemieniający się smok. Nanwe po paru minutach nareszcie zdołał się przemienić w pełni po raz pierwszy. Niestety, jak się okazuje, bycie dwunogiem chyba wcale nie jest aż takie łatwe...

Dane gracza: Nanwe

Nazwa użytkownika:
Nanwe
Ranga:
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Nagrody:
ObrazekObrazek
Inne Postacie:
Skierra, Ferren, Squamea, Sargybinis, Morengvarg,
Martwe postacie:
Calvemir, Ringlid
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
Wiek:
16
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
So paź 17, 2015 4:12 pm
Ostatnia wizyta:
Wt gru 12, 2017 11:34 pm
Liczba postów:
93 | Znajdź posty użytkownika
(0.12% wszystkich postów / 0.12 posty dziennie)
Ostatni post:
[Rapsodia i jezioro za miastem] Komu w drogę temu smok!
So paź 28, 2017 9:04 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Kamienny Ołtarz
(Posty: 36 / 38.71% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Drugie leże] Gdy coś się kończy, coś innego się zaczyna...
(Posty: 36 / 38.71% postów użytkownika)
cron