Profil użytkownika Aria

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Aria "Ash" Doltharis
Rasa: Pół człowiek, pół leśna elfka
Wiek: 142 (wygląda na 21)


Aura

Aura o średniej sile, charakteryzuje się istną mieszaniną barw. Mimo to można w niej wyróżnić pręgi żelaza, cyny czy też złota. Otacza ją rubinowa kopuła, spod której słychać ginące w ciszy jęki. Rozbrzmiewa również szczękiem metalu, który idealnie wkomponował się w zapach potu zmęczonych, ludzkich mięśni. Przy poświęceniu jej odrobiny uwagi wielu wyróżni także mocne uderzenie woni lasu. Najeżona ostrymi igłami o gładkich krawędziach; jest twarda niczym pień modrzewia, której to gałęzie z chęcią kołyszą się na wietrze. W smaku zdecydowanie gorzka, delikatnie lepi się do warg.


Wygląd

Aria do najwyższych osóbek nie należy, mierzy dokładnie 175 cm. Ma dość długie, sięgające do łopatek włosy koloru czarnego, zaś jej oczy tlą się intensywną, brązową barwą. Ma skórę gładką i delikatną, w dotyku przypominającą jedwab. Pociągła twarzyczka dodaje jej typowej, elfiej urody. Niewielki nosek oraz pełne usta również działają na jej korzyść. Już na pierwszy rzut oka widać, iż kobieta naprawdę dba o siebie. Szczupła i wysportowana, a przy tym charakteryzująca się dość sporą siłą, zwłaszcza jak na standardy obu swoich ras. Może na taką nie wygląda, ale jednym uderzeniem potrafi zgiąć nawet najznamienitszego rycerza, oczywiście gdy ten nie ma na sobie zbroi. Jeśli chodzi o jej kobiece atrybuty, to powodów do kompleksu z pewnością nie ma. Pod tym względem można ją porównać nawet do pokusy... co tylko podbudowuje jej seksapil. Porusza się z gracją, zawsze wyprostowana. Mówi na ogól spokojnie, wręcz melodyjnie. Oczywiście gdy trzeba, może zmienić to znacząco, stając się istnym koszmarem. Grozić umie równie dobrze jak oddziaływać na zmysły...
Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, jak się ubiera Wszystko to zależy od sytuacji. Logiczne, że w czasie pracy na kuchni nie będzie miała na sobie stroju do morderczych zadań i pełnego arsenału noży i trucizn. Na co dzień jednak preferuje strój wygodny, nierzucający się w oczy, znacząco ułatwiający wtopienie się w tłum.


Charakter

Charakter skrytobójczyni do wybitnie skomplikowanych nie należy, aczkolwiek do miana prostego dużo mu brakuje. Aria jest obojętna na śmierć, a czy z jej ręki lub też będzie się tylko temu przyglądać, to bez znaczenia. Pojedyncze zabójstwo albo masowy mord, różnica w samych liczbach, to tyle. Nie zawaha się również przed torturami. Bez mrugnięcia okiem może przyglądać się ofierze, gdy jej kończyny są wykręcane. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, jak tego typu zabiegi bolą... i to cholernie mocno. Miała okazję doświadczyć tego za młodu, gdy mając czternaście lat, stała się obiektem do zabaw dla mauryjskich katów tylko dlatego, że jej matka była elfką. Stosunek do prawa ma prosty, ma je głęboko w poważaniu, aczkolwiek przestrzega go dla świętego spokoju, zwłaszcza w Fargoth. Ima się różnego zajęcia i sporo osób o tym wie. Strażniczka, architekt, kucharka, łowczyni, tropicielka... sporo tego. Jednak nikt nie jest w stanie powiązać ją z prawdziwym zawodem, do jakiego ma talent - skrytobójstwa. Pod tym względem nie ma Arii, tylko Ash. Drobny pseudonim artystyczny. Poza tym jakoś zainteresowani nazywać ją muszą... A jak się z nią kontaktują? Ano wystarczy popytać we właściwych miejscach... Łącznicy spotkanie zaaranżują i jakoś to będzie, z korzyścią dla obu stron. Poza tym, kto nie lubi pieniędzy?
A jaka jest na co dzień? Miła, sympatyczna, pogodna... Ma skłonności do pojedynków, a na ich czas przypomina jej się coś takiego jak honor. Lubi pożartować, pośmiać się z przyjaciółmi... Nie pogardzi również dobrą zabawą... Ot normalna dziewczyna...

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Bardzo szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch,
Umysł:Pojętny, Ineligentny, Żelazna wola,
Prezencja:Piękny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Półelfka [D]Ojcem Arii był człowiek, zaś matką elfka, toteż w jej żyłach płynie krew obydwu tych ras. O ile z zewnątrz nic nie wskazuje na jej spiczasto uche pochodzenie, to odziedziczyła po nich sporo cech. Przeciętnego zjadacza chleba przewyższa pod względem zręczności i szybkości, a zmysły, wzrok i słuch, ma nieco bardziej wyczulone. Charakteryzuje się również nieznacznie zwiększoną odpornością na choroby. Dość dobrze widzi w słabym świetle, a na krótki żywot narzekać z pewnością nie będzie.
Bezsenność [W]Dziewczyna stosunkowo często ma problemy z zaśnięciem... a nawet jeśli już, to zaraz trafi się jakiś koszmar... Nie raz przebudzała się w środku nocy zlana potem...

Umiejętności

Jeździectwo [W] Jazdy na koniu uczyła się od wczesnego dzieciństwa, od obojgu rodziców. Ze względu na płynącą w jej żyłach, elfią krew, miała nieco łatwiej w oswajaniu wierzchowców w porównaniu do swoich ludzkich koleżanek. Istoty o spiczastych uszach nie bez powodu nosiły miano przyjaciół natury... A ta od zawsze zdawała się skłonniej z nimi współpracować. Dzięki temu oraz systematycznym korzystaniu z tego typu transportu, Aria naprawdę nieźle radzi sobie w siodle. Bez dobrego powodu na pewno z niego nie zleci... nawet, jeśli ujeżdża Umbrisa...
Przetrwanie [O] Półelfka, odkąd skończyła czternaście lat i została zmuszona do wychowywania się w Piekle, musiała nauczyć radzić sobie w niesprzyjających warunkach. Nieprzyjemna, siarkowa kraina... lasy... góry... pustynie... Została nauczona tego, by móc przetrwać w praktycznie każdych warunkach, jakie dało się napotkać na powierzchni. W jej fachu lokacje ofiar bywały naprawdę różne, czasem wręcz groteskowe, więc nierzadko musiała spędzić dwa tygodnie na środku zamarzniętego pustkowia, gdzie oprócz wiatru i mrozu za wiele nie było... A i samych nocy pod gołym niebem w typowych dla Alaranii warunkach już nie zliczy...
Skrytobójstwo [M] Zdecydowanie najmocniejsza strona Arii, zabójstwa na zlecenie. Od małego szkolona przez najwybitniejszych, piekielnych specjalistów w dziedzinie cichego likwidowania ofiar na różne sposoby. Wielodniowe podchody, zdobywanie informacji o celu, poznawanie jego typowych zwyczajów, przyzwyczajeń, najchętniej odwiedzanych miejsc... Skradanie się, sztuka kamuflażu... Poznała niemalże każdy możliwy aspekt tej jakże szlachetnej sztuki. Niektórzy mawiają, że Ash ma co najmniej czternaście pomysłów na zamordowanie każdej napotkanej osoby na swojej drodze... Niezależnie od tego, czy to prawda czy też nie, jeszcze nigdy nie narzekała ona na brak weny twórczej w dziedzinie zabijania.
Szpiegostwo [W] Mając oczy szeroko otwarte i uszy przystawione do odpowiednio cienkiej ściany, mogła dowiedzieć się naprawdę sporo rzeczy, którzy oczywiście nie powinna. Dodając do tego jej olbrzymie możliwości w zakresie ruchu , jest w stanie dostać się do wielu pilnie strzeżonych miejsc i podprowadzić stamtąd jakieś tajne dokumenty. Potrafi mijać się z prawdą, nie wzbudzając przy tym żadnych podejrzeń rozmówców. O dziwo, w drugą stronę nie działa to już tak łatwo, bo sporo rzekomo dobrych kłamców nie dało rady jej zwieść. Jak na osobę komunikatywną przystało, całkiem łatwo wzbudza zaufanie... Potrafi nawet uwieść, i tyczy się to nie tylko mężczyzn, zrobić to za co jej płacą, a przy tym wymigać się od upojnej nocy z jegomościem nieodpowiadającym jej kryteriom. Sporo rzeczy składającej się na tę umiejętność łączy się ze skrytobójstwem, więc jest w nich dobra.
Sporządzanie trucizn [O] Różnorakie dodatki do alkoholu lub też wykwintnego dania od zawsze sprawdzały się dobrze jako metoda eliminacji oponentów... Dodając do tego specyfiki pochodzące z samego dna Piekieł, skuteczność gwarantowana! Oprócz takowych, Aria zna kilka środków mających działanie paraliżujące, z których chętnie korzysta.
Tropienie [W] Czy to zwierz, czy też człowiek lub istota mu podobna, jeszcze żaden nie zdołał umknąć skrytobójczyni. Dorwała wszystkich, co do jednego, o ile ofiara została uwzględniona w kontrakcie. Świadkowie? Czasami puszczała ich wolno, wszystko zależało od sytuacji. Oczywiście jeśli ktoś nadepnął jej na odcisk, to zadowalała się jego martwy truchłem i tym co miał przy sobie bez oficjalnego wynagrodzenia. Siłą rzeczy, doskonale wie, jak uciekać tak, by nie pozostawić po sobie żadnych śladów... Albo przynajmniej takich, które dadzą jej wystarczająco wiele czasu na zniknięcie...
Wiedza ogólna [W] Zapewne mało kto wie, że... Aria studiowała! Szczerze... Tak więc coś jej w główce z tamtych czasów zostać musiało. Czytanie, pisanie, liczenie (zwłaszcza na pieniądzach), trochę historii, fizyki... Odrobina sztuki... Gdyby miała to wszystko sobie przypomnieć, to pewno znowu dostałaby migreny... Do dziś nie wie, jak udało jej się pogodzić swoje główne, mordercze zajęcie z nauką...
Torturowanie [O] Do dnia dzisiejszego pamięta lochy, w których była za młodu torturowana z błahego, rasistowskiego powodu przez mauryjskie ścierwa... Swoją drogą, oprawcy są już martwi, już ona o to zadbała... Wracając jednak do sedna, zawdzięcza im jedno, znajomość technik mających na celu zagwarantowanie ofierze ogromnego bólu. Co prawda nie jest aż tak wielką fanką tego typu rozrywek, lecz miała okazję obserwowania prawdziwych zawodowców w akcji, oczywiście piekielnych. Ba! Nawet ją nieco w tym podszkolili, ot z dobroci serca.
Kulinaria [W] Dziewczyna dość często pracowała dorywczo we wszelakich tawernach, restauracjach i innych lokalach serwujących najrozmaitsze potrawy, wliczając w to te egzotyczne. Miała więc sporo okazji do nauczenia się kilkunastu stylów, w jakim dało się przygotowywać posiłki, z czego skorzystała. Nawet teraz lubi od czasu do czasu upichcić coś własnego, zamiast korzystać z dobrodziejstw karczemnych... Nierzadko lepiej smakuje aniżeli cudzy wytwór.
Architektura [W] Wcześniej wspomniane studia dotyczył właśnie architektury! Parę lat męczenia się z rysunkami, materiałami, poszczególnymi meblami, przestrzennym myśleniem itp. ... da się z tego wyżyć, naprawdę! O ile skrytobójstwo to nadal jej perełka, to miała okazję kilka razy pracować w swym zawodzie, zgarniając przy tym niezgorsze sumki za swoje projekty. Wywiad z klientem odnośnie oczekiwań oraz głębokości sakiewki, drobna analiza rynkowa oraz sterty rysunków... jeszcze tylko przypilnować, by wszystko zostało zrobione według planu... I robota wykonana! A co najważniejsze, solidnie. Ilość reklamacji do dnia dzisiejszego wyniosła 0, a to coś znaczy.
Anatomia [O] Jak na prawdziwą zabójczynię przystało, musi wiedzieć gdzie uderzyć, by zabić za pierwszym razem. Ponadto znajomość ludzkiego ciała przydaje się w trakcie tortur... No i medycynie, bo trzeba wiedzieć, co gdzie jest...
Bestiologia [O] W miarę możliwości i przy odrobinie wolnego czasu, Aria zajmuje się również zabijaniem różnorakich bestii w jakiś sposób przeszkadzających zleceniodawcy. Wredne stado przerośniętych wilczurów? Wilkołak? Troglodyta? Wiwerna? Za odpowiednią opłatą mogą zniknąć, a ich głowy stanowią dowód udanego polowania.
Etykieta [P] Miała okazję pracować na dworach szlachty czy też arystokracji, więc elementarna kultura jednak ją obowiązywała. Pomijając prawidłowe wykorzystanie sztućców, bo to akurat prościzna i rzecz niejako obowiązkowa dla kogoś z nielichymi umiejętnościami kulinarnymi, zna też parę gestów i powiedzonek godnych dam dworu. Aria nawet ukłon potrafi poprawnie wykonać...
Handel [P] Kobiecie w łapki wpadła już masa rzeczy, a chodzi tu konkretnie o łupy wojenne. Praca najemniczki oznacza walkę, a ta dodatkowe dochody. Nieuszkodzone elementy pancerza, broń, czasem jakieś kosztowności, zależy od konkretnego celu i przeciwnika. Grupa o straszliwej reputacji najpewniej będzie miała przy sobie jakiś ciekawy oręż albo wartościowe emblematy, lub inne tego typu znaki, istna gratka dla kolekcjonerów i niekoniecznie uzdolnionych łowców głów! Z resztą, nic nie może się zmarnować! Z tego powodu brała to, co akurat mogło przynieść jej zysk i nie było nadto ciężkie, po czym sprzedawała w miejscach mniej legalnych - lepsza cena, to tyle.
Medycyna [O] Nie chce jej się nawet liczyć, ileż to razy krwawiła, mniej lub bardziej. Złamań też sporo by się znalazło, podobnie z resztą jak i innych urazów. Z tego powodu musiała nauczyć się składać do kupy... Poza tym zna się też na leczeniu prostych chorób, głównie przeziębień. Tygodniowe ciąganie nosem nie należy do przyjemności...
Piekielnologia [O] Aż trudno uwierzyć w fakt, iż ta słodka istotka wychowywała się w Piekle od czternastego roku życia... A samo to już sprawia, że coś o tym miejscu wie. Hierarchia między poszczególnymi grupami społecznymi, konflikty między paroma osobami, mocne i słabe strony każdej rasy... a nawet kilka zwyczajów.
Prawo [P] Na ogół zna nieco prawa, które i tak notorycznie łamie...
Poliglotyzm [W] Czarna Mowa, Elficki, Wspólna Mowa...
Łucznictwo [W] Jak na leśną elfkę przystało, z łuku strzelać umie, i to całkiem nieźle. Początkowo szkolił ją w tym ojciec, ale, że los spłatał jej figla, za długo to nie trwało. Ostatecznie Aria musiała doszkalać się na własną rękę, zaczynając od zwierzyny, następnie bestii, na ludziach kończąc. Gdy zaczęła w sprzyjających dla niej warunkach trafiać tam gdzie chciała, skrytobójstw dokonywała również przez postrzał strzałą... zatrutą.
Walka w zwarciu [W] Arię szkolono w walce na dwojaki sposób, niczym skrytobójczynię oraz rasowego diabła. W przypadku tego pierwszego polega na swojej szybkości i mobilności, dotkliwe godząc przeciwnika w czułe punkty przy pomocy wszelkiej maści broni krótkiej oraz włóczni. Dziewczyna ubóstwia jednak drugi styl walki, oparty na sile i brutalności. Z największą przyjemnością przekona się, jak dotkliwie jest w stanie zranić topór oraz buzdygan, a jeśli będzie miała w swojej łapce kosę... to poczuje się jak w siódmym niebie! Gdyby jednak nie miała dostępu do jakiegokolwiek oręża, to i bez niego jako tako sobie poradzi.
Uniki [W] Przy tak olbrzymiej mobilności, jaką charakteryzuj się Aria, trafienie jej z czegokolwiek nie należy do najprostszych rzeczy.
Taktyka [O] Co prawda do statusu pani wojny jej daleko, lecz udział swój w kilkunastu bitwach miała, głównie w Piekle. Jako wysłanniczce swojego Pana, miała prawo przebywać w strefach dowódczych. Oczywiście nie każdemu się to podobało, ale wystarczyło dać takiemu po pysku i po problemie. Akurat w Krainie Grzechu przemoc rozwiązuje zdecydowaną większość problemów. Wracając do sedna sprawy, miała okazję nasłuchać się nieco o sposobach prowadzenia bitew. Czasami i przewodziła jakiemuś małemu oddziałowi czy też koordynowała działania zabójców. To drugie bardziej jej wychodziło...
Gra na lutni [P] Podstaw gry na tym instrumencie nauczyła się w trakcie współpracy z jedną z grup najemniczych. Same okoliczności tego nie należą do nadto ciekawych, ot wolny wieczorek na świeżym powietrzu, odrobina alkoholu... i tak jakoś wyszło.
Śpiew [O] Dziewczyna od zawsze miała melodyjny głos, a przebywając w najemniczych kompaniach nie trudno było o nauczenie się paru piosenek. Głównie wesołe i skoczne melodie... Chociaż zna też parę piekielnych przyśpiewek, na ogół wulgarnych lub ociekających seksem... Znajdzie się też kilka wojennych, i jeśli będą wykonywane przez sporą rzeszę żołnierzy, to morale przeciwnika nieco ucierpią... Bo tak szczerze, co może być gorszego niźli setka kawalerzystów z okrzykami śmierci na ustach?
Taniec [W] Aria lubi tańczyć... wręcz to kocha! Samych tańców zna naprawdę wiele, począwszy od tych dworskich, które i tak uważa za nudne... przez energiczne, po te stanowiące kwintesencję Piekła, czyli z zabarwieniem erotycznym. Zważywszy na jej wychowanie, raczej nie trudno się domyślić, których zna najwięcej.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Zła [A]Ulubiona dziedzina magiczna elfki, dzięki której może siać mniejszy lub większy terror, gdy zajdzie odpowiednia potrzeba. Zgodnie z założeniem, wykorzystuje ją do zadawania bólu i cierpienia. Bez wątpienia stanowi ona jedną z jej najmocniejszych stron. Z resztą, co się dziwić? Szkoliła się pod okiem Diabłów, a ci są mistrzami w swojej krwawej dziedzinie. Co prawda do najlepszych jeszcze jej sporo brakuje, ale ma nadzieję w końcu ich dogonić i prześcignąć...
Mocy [U]W walce nie można polegać jedynie na ataku, obrona jest równie ważna. Z tego powodu kobieta szkoliła się i w tej dziedzinie. Czego nie może sparować lub uniknąć, musi przyjąć na magiczną tarczę. Poza tym magia sił ułatwia codzienne funkcjonowanie. Jakiś przedmiot leży za daleko? Już nie! A, jest jeszcze jej popisowa sztuczka, duszenie na odległość! Można uznać to za jej znak rozpoznawczy, bo lubi w ten sposób poznęcać się nad przeciwnikiem.
Pustki [U]W skrytobójstwie bardzo ważną rolę odgrywa kamuflarz. Grunt to pozostać niezauważoną... a czasem kryjówek brak. Dlatego też nauczyła się, jak zniknąć nawet na otwartym terenie... Oczywiście nadal można próbować ją usłyszeć czy też trafić na ślepo, nie jest to niemożliwe... choć do łatwych również nie należy.

Magiczne przedmioty

Egzekutor [ART]Ulubiona broń Arii, kosa, stanowiąca jednocześnie jej najcenniejszy łup wojenny. Zrobiona z nieznanych dziewczynie materiałów, lecz z pewnością wykuta w Piekle. Diabelnie ostra i bardzo wytrzymała, ocieka wręcz magią. Bardzo łatwa do przechowania, gdyż może przybrać formę sztyletu. Dopiero jedno proste zaklęcie sprawia, ze zamienia się w narzędzie idealne dla osóbki kochającej przelewać krew. Idealnie współgra z magią zła swojej właścicielki. Dodatkowo jest naprawdę ciężka, lecz w rękach swojej Pani, masa odczuwalna wynosi pół kilograma. Broń będzie bardzo toporna w użyciu dla kogokolwiek innego, co wynika z tego, że musi niejako przyzwyczaić się do swojego użytkownika czy też użytkowniczki. Magia i krew, tego właśnie od takowej osoby wymaga na drodze do zapoznania się, co trwa ponad tydzień.

Towarzysz


Historia

***

Obudziła się w jakiejś celi... o ile dało się to tak nazwać. Naprawdę bolesny prawy sierpowy w ramach przebudzenia był niezwykle skuteczny. Dziewczyna splunęła jedynie krwią. Dopiero teraz mogła bliżej przyjrzeć się miejscu, do którego ją zawlekli. Jak nic podziemie jakiegoś zamku, a przynajmniej tak sądziła po ogólnej stylistyce. Ponure pomieszczenie oświetlane raptem kilka pochodni zapewniających stosunkowo niewielką widoczność. Ludzki kat zapewne nie zawsze dostrzegłby dokładnie to, jakich ran przysporzył ofierze. Czemu akurat to to skojarzenie? To proste, ilość wszelakich zabawek znajdujących się tutaj z pewnością zadowoliłaby nawet najwybredniejszego psychopatę, a to miejsce dumnie mogło nosić miano sali tortur. Niektórym zapewne więcej czasu zleciałoby na doborze sprzętu aniżeli właściwych torturach... Jednak te nigdy nie stanowiły najprzedniejszej rozrywki dla ofiary, a w tym wypadku jej... bo co do tego nie miała już żadnych wątpliwości.
- Chciałem zapewnić ci rozrywkę na najwyższym poziomie, sprawdzając skuteczność tych oto urządzeń. - Tutaj mężczyzna wskazał na wszechobecne zabawki znajdujące się w celi. Zrobił to ruchem ręki z gracją godną prawdziwego arystokraty. Następnie na jego twarzy zagościł iście złowrogi uśmieszek, od którego Arię aż ciarki przeszły po plecach. - Zobaczymy ile jesteś w stanie wytrzymać. - Dokończył, po czym wyszedł.
- Może na początek zaczniemy od tego, elfi pomiocie. - Zaśmiał się kat, taszcząc ze sobą nieco żelastwa i napawając się przerażeniem w oczach dziewczyny. Zapowiadała się bardzo długa i niezwykle bolesna noc...

Nie wiedziała, przez ile godzin była torturowana. Miała dwóch katów, zmieniających się wtedy, gdy obecnie znęcający się nad nią po prostu się zmęczył lub też "chciał wyjść na przerwę." Obaj musieli się naprawdę napracować, bo jak na dzieciaka, Aria była wyjątkowo odporna na ich zabiegi.
- Powinnaś się cieszyć, że nie możesz siebie zobaczyć, uwierz mi na słowo. - W pomieszczeniu rozległ się głos bliżej nieznanego jej mężczyzny, który najprawdopodobniej odpowiadał za to, by za pomocą swoich katów zadać jej jak najwięcej bólu. - Pocieszę cię jednak, wkrótce i tak zginiesz. Kwestia tygodnia. - Nie omieszkał również dodać do tego drobnego, irytującego chichotu.
Aktorsko chciał oddalić się w celu robienia... tego co miał w planie, lecz w pół drogi zawrócił się, a to dobrze dla Arii nie wróżyło.
- Swoją drogą, nieźle się trzymasz, jak na bachora.

W całym pomieszczeniu nie było akurat nikogo prócz znajdującej się na skraju wytrzymałości fizycznej i psychicznej dziewczyny. Nie marzyła już o niczym innym, jak śmierci. Bita i poniżana, bez szansy na jakąkolwiek obronę...Gdy ponownie usłyszała kroki, to spodziewała się dalszego katowania... O dziwo w jej celi, zamiast katów, pojawili się niespodziewani goście...
- To ona? - Mruknął mężczyzna, spoglądając na dziewczynkę z pogardą.
- Na to wygląda – Drugi z tajemniczych przybyszów jeszcze raz przeczytał wytyczne odnośnie swojego celu, po czym spojrzał na elfkę. - Nie wiem po jaką cholerę mu są potrzebne te zwłoki...
- Stul pysk, bo zaraz i ty takowymi się staniesz. Skoro On chce mieć nową zabawkę, to ją dostanie. A teraz rozkuj ją i zmywamy się stąd.

***

Aria siedziała na tronie Valkharra, pod swoimi nogami mając skutecznie unieruchomioną i "nieco" obitą pokusę, jego nałożnicę. Dziewczyna zniewagi płazem nie puszczała, więc miała zamiar jak najbardziej upokorzyć swojego przeciwnika. Co prawda miał nad nią oczywistą przewagę pod względem fizycznym, lecz ta miała plan jak zmusić go do popełnienia wystarczającej ilości błędów, a przez to zwyciężyć. Prowokować do oporu, w Piekle praktycznie zawsze się to sprawdzało.
- Coś długo ci ten powrót zajął – powiedziała, po czym roześmiała się, gdy tylko zobaczyła minę piekielnego. Jego rogata miłość tuż pod jej stopami... a no i kilkunastu gwardzistów zamczyska też by się znalazło... Ich krew doskonale komponowała się z podłożem i ścianami. Nie oszczędziła nikogo i niczego, nie licząc tej kurewki. - Nawet się nie przywitasz? - spytała ironicznie, przygniatając nogą krtań kobiety. Posłała mu jeszcze kilka, bardzo kąśliwych uwag... Diabeł w końcu nie wytrzymał i ruszył na elfkę z zamiarem rozszarpania jej na strzępy, a przynajmniej tak mógł sobie marzyć...

Piekielny padł na ziemię, ciężko ranny. W czasie walki całkowicie zatracił się w nienawiści, której nie był w stanie okiełznać, i takie był tego efekty. Miał znaczącą przewagę na Arią, lecz w swym szale popełnił zbyt wiele błędów, głównie przy parowaniu ciosów oraz unikach. Parę dobrze wymierzonych pchnięć i w końcu ta ogromna masa, aczkolwiek doskonale wyrzeźbiona i całkiem przystojna, upadła. Nie żeby się tego nie spodziewała... w końcu taki miała plan.
- Czego chce...? - Przeciwnik nie dał rady nawet do końca zadać swojego pytania. Najwidoczniej dostał naprawdę spore baty od ciemnowłosej. Splunął jeszcze krwią, ciężko dysząc.
- Twojej uwagi - odparła. Upokorzenie go w walce nie satysfakcjonowało elfki nawet w najmniejszym stopniu. Doskonale znała jego najsłabszy punkt, miłość, którą obdarzył pokusę. Chciała, by cierpiał jak najdłużej i najmocniej, a same tortury jego osoby to nic w porównaniu do tego, co zamierzała zrobić.
Podeszła do miejsca, w którym leżała piekielna, przy okazji napawając się jej strachem. W takich chwilach łatwo było o stwierdzenie tego, że nawet w Piekle istniała prawdziwa miłość. Dało się to poznać po jej spojrzeniu, którym obdarzała swojego partnera. Z pewnością bardziej obawiała się o jego życie niż własne. Pechowo dla tej parki, ich związek kończył się w tej chwili.
Przy pomocy magii sił zmusiła ją do przyklęknięcia, po czym zrobiła to samo tuż za nią, nieco bardziej z lewej strony, po czym pobawiła się nieco z pokusą. Ot co by nie zapomniała, że przemoc dotyczyła głównie diabła. A to, że wcześniej dostała po pysku... szczegóły. W końcu sięgnęła po jeden z noży, które miała przy sobie. Szybki ruch ostrza w okolicy tętnicy skutecznie zniweczył ewentualne nadzieje piekielnej na romans. I ta niemoc w oczach kochanka oraz bezsilne darcie się wniebogłosy wymieszane z groźbami... Dla takich chwil warto bawić się ofiarami... Szkoda jednak było zmarnować tyle krwi, więc Aria zabrała się za "skromną" degustację niczym rasowa wampirzyca. W gruncie rzeczy piekielna posoka smakowała całkiem nieźle... Koneserzy słodkiego posmaku zrozumieją.
- A co do ciebie... - mruknęła, odrywając się na chwilę od posiłku. - Było uważać na to, co się mówi - powiedziała po czym pogroziła mu palcem i zaczęła dusić. Jak? To proste, magią zaczęła uciskać szyję diabła, nawet skuteczniej niźli mogła to zrobić własnymi rękoma, a ogólny stan nie pozwalał mu na jakąkolwiek interwencję. Ostatnim jego widokiem była egzekutorka spijająca krew nałożnicy...

***

- A więc to ty jesteś tą nową, półelfią zabaweczką, o której wszyscy mówią? - Rzuciła w jej kierunku tajemnicza osoba, odziana w naprawdę przyjemny dla oka pancerz i mająca na twarzy bogato zdobioną, złotawą maskę. W zasadzie oprócz tego, że była kobietą o podobnych do niej samej upodobaniach do walki, stwierdzić więcej nie mogła. A, i jeszcze na dodatek pokusa... Bojowa pokusa!?! Rzadki widok... Przecież one nawet zbroi nie nosiły! Broni też nie za wiele, ot jakiś mały sztylecik... To mogło być ciekawe.
- Twój chłoptaś wie, że zabrałaś mu jego mieczyk? - Aria nie mogła powstrzymać się od drobnej, kąśliwej uwagi odnośnie jej broni, swoją drogą całkiem interesująco wyglądającej. Biorąc pod uwagę piekielne standardy, musiało to być czymś więcej niż tylko kawałkiem ozdobionego żelaza.
- Zaraz się przekonamy - odparła nieznajoma, sięgając po wcześniej wspomniany miecz. Niewyciągnięty wydawał się mniejszy...
Chwilę później obie toczył pojedynek wcale nie mniej brutalny niż te pomiędzy diabłami. Z pewnością niektórych znacząco pod tym względem przyćmiewały...

Pokusa dosłownie grzmotnęła elfką ob skałę, po czym złapała za nadgarstek i z całej siły uderzyła ją w brzuch. Ten zabieg sprawił, że upuściła ona broń i była tymczasowo niezdolna do walki. Musiała przyznać, przegrywała, i to mocno... w dodatku z... sukkubem... O ironio losu, diabła potrafiła powalić, a nie dawała sobie rady z niewiastą... Nieznajoma na tym nie skończyła, chwyciła Arię za głowę i uderzyła nią o swoje kolano, oszałamiając dziewczynę. Pchnęła ją na ziemię, po czym związała jej ręce tak, że swoimi dłońmi dotykała pleców. W skrócie, pozbawiła przeciwniczkę mobilności. Na tym pojedynek mógłby się skończyć... No ale właśnie... Piekło rządziło się swoimi prawami...
- Całkiem nieźle, mała - powiedziała z wyraźną nutą dominacji w głosie, po czym zdjęła maskę i przewróciła kobietę tak, by ta mogła ją widzieć w całej okazałości. - Jeszcze kilka lat i może byłabyś dla mnie godną przeciwniczką - dodała po chwili z szelmowskim uśmieszkiem.
Wzięła ją za fraki, po czym podniosła i ponownie cisnęła o tę samą skałę, tylko tym razem nieco łagodniej, chyba z obawy by nie połamać jej rąk.
- Jako, że przegrałaś, musisz mi teraz jakoś wynagrodzić fakt, że cię nie zabiję - rzuciła, po czym przygniotła ją nieco swoją skromną osóbką. Prawą ręką pociągnęła ją za włosy, od strony pleców, tak by elfka patrzyła prosto w jej oblicze. - Bądź grzeczna, to w nagrodę dostaniesz cukierka. - Dodała z przesłodkim chichotem... To był wyjątkowo długi dzień...

***

Aria wracała z polowania, mając na wozie całkiem sporą ilość upolowanej zwierzyny, głównie dziki i zające. Pracowała w tej chwili dla głównego kucharza jednego z lokalnych książąt podlegających Elisii. Żaden pieniądz nie śmierdział... ale jeśli ktoś myślał, że tyko na tym polegało jej zadanie, to się grubo mylił. Tak naprawdę wszystko to było przykrywką do kolejnego zlecenia zabójstwa niejakiej księżniczki Rivien.
- Powód: jakiś był, nie jej interes.
- Czas na realizację zadania: taki sam jak cała uroczystość turniejowa.
- Specjalne życzenia: nieszczęśliwy wypadek; czynnik losowy; brak winnych.
Kobieta zrobiła już wcześniej drobny wywiad ze świtą owej księżniczki, oczywiście bez wzbudzania podejrzeń, w pełni profesjonalnie. Była na tyle zorientowana w sytuacji, iż wiedziała, że rudowłosa weźmie udział w turnieju. Odrobinę się dziwiła temu, że wysoko urodzona dama z dobrego dworu parała się rycerskim rzemiosłem. Gdyby pominąć jej bezuczuciowość, to szkoda było ją zabijać... Naprawdę... W porównaniu do większości arystokratów, ta nie była w sobie tak zadufana. Skąd i to wiedziała? Ano miała okazję zamienić z nią kilka słów odnośnie polowania. Interesujące się zajęciem "prostych" ludzi żyjątko. Aria zakładała jakiś rewanż zleceniodawcy na jej rodzinie poprzez zabójstwo jedynej spadkobierczyni, bo szczerze wątpiła, że ta kobieta byłaby zdolna do jakiegoś okrucieństwa. Ot taka drobna dywagacja. Jednak elfka była zabójczynią, podpisała kontrakt, więc teraz musiała dotrzymać jego warunków. Taka praca, nic osobistego.

Odpowiednią okazję do zabójstwa wyczuła wtedy, gdy księżniczka przystępowała do pojedynku z rycerzem, którego imienia nawet nie pamiętała. Jakiś "młody" w tej branży z drobnym majątkiem, raptem dwie wioski. Zapewne wyróżnił się w jednej z bitew lub też padł "ofiarą" pasowania przed takową w celu podwyższenia morale, a że senior miał dobry nastrój i nadmiar ziem, to skąpiradłem nie był. Jeden z możliwych scenariuszy, bo aż tak dokładnie tej grupy społecznej nie znała. "Klasyczni" rycerze aż tak powszechni nie byli... Może nawet smoków więcej było niż tychże wojaków?
Za którąś z rzędu szarżą postanowiła działać. Dzięki magii, delikatnie podbiła kopię, gdy ta i tak ześlizgnęła się z tarczy w kierunku naramiennika, skąd odbiła się i ugodziła Rivien w szyję. Zgodnie z założeniem, całość wyglądała jak nieszczęśliwy wypadek. Ofiara spadłą z konia, wykrwawiając się bardzo szybko. Ugodzona tętnica szyjna praktycznie zawsze prowadziła do zgonu, a już na pewno przy zwłoce trwającej aż tak "długo." Jakakolwiek pomoc medyczna nadeszła zadziwiająco późno.
Jeszcze tylko odebrać wypłatę, zgodnie z umową, i kolejne zabójstwo doliczone na konto skrytobójczyni...

***

- Udacie się do Medinboru, gdzie w okolicach ruin starego kościoła powinien stacjonować oddział najemników "Zagłada." Miejsce to widać z kilku kilometrów, nie sposób go przegapić, a nawet jeśli, to miejscowi będą wiedzieć, jak tam dotrzeć. - Kolejna robota, tym razem polegająca na bardziej otwartej walce i masowym mordzie, czyli to co lubiła najbardziej... A raczej lubili. Na czas tego zlecenia dogadała się z drugim zainteresowanym, Carniveanem. Zdawał się wiedzieć, którym końcem trzymać miecz, więc od biedy mogła wykorzystać go jako żywą tarczę bądź też dywersanta, zawsze to coś. Aria nie miała ochotę na przeciągającą się zabawę w podchody z wojowniczą bandą, więc drobna korekta w dysproporcji była mile widziana.
- Skąd ten przydomek? - spytała, gdyż takowe znikąd się nie brały.
- W całej Demarze nie ma grupy o tak spaczonej reputacji, a sam fakt, że oddychają tym samym powietrzem co ja, ubliża mej godności. Nie obchodzi mnie jak, mają zniknąć z tego świata. I jeszcze jedno, miecz przywódcy, takiego kolosa w rogatym hełmie, przynieście mi go, a dorzucę coś ekstra. No, a teraz zmykajcie, zajęty jestem. - Dobra... Tego to nawet elfka nie wiedziała, jak skomentować... Cóż, różni klienci się trafiali...

Mieszanica usilnie starała się policzyć dodatkowe monety, które stanowiły łup po tej pseudo "Zagładzie." Niestety, lecz wyzwania dla dwójki łowców głów nie stanowili. Sam przebieg walki nie należał do ciekawych ani wartych opowieści, ot drobna dywersja jej współpracownika i niespodziewany atak od pleców wykonany przez Arię i jej kochaną magię zła. Dziesięciu zabitych w pierwszych sekundach samego starcia, reszta to tylko formalność, bardzo krwawa swoją drogą. Zginęli wszyscy, z jednym wyjątkiem...
- Możesz w końcu skończyć!? Czwarty raz się gubię! - Rzuciła w kierunku upadłego, który zajmował się jedyną kobietę z oddziału, który rozbili. Swoją drogą, całkiem urodziwą sztukę mieli w swoich szeregach.
- Gdybyś mi pomogła, skończyłbym szybciej! - Odkrzyknął ironicznie.
- To chociaż łaskawie ją zaknebluj, albo pożegnasz się z dodatkową premią. - Osobiście wcale nie przeszkadzało mu to, co właśnie robił. Ot zabawianie się ze zdobyczą, bardzo powszechne na wojnach. Kobieta parająca się wojaczką powinna liczyć się z konsekwencjami tego typu... Smutne ale prawdziwe. Nawet Arii przytrafiła się taka sytuacja.. z pokusą, ale jednak! Chociaż akurat tego źle nie wspominała.
Odpowiedzi już nie usłyszała, ale zrobiło się znacznie ciszej. Wreszcie mogła we względnym spokoju policzyć rueny.
- Już? - Spytała, gdy tylko skończyła swoje wcześniejsze zajęcie. Mniej więcej po trzy tysiące na główkę w ramach premii uznaniowej za przepiękną rzeź. A do tego jeszcze czekało na nich standardowe wynagrodzenie i kolejna premia za miecz przywódcy.
- Ależ oczywiście, szefowo. - Odparł ironicznie mężczyzna, przebijając swą ofiarę mieczem na wylot w okolicy klatki piersiowej.
- W takim razie nic tu po nas - powiedziała, po czym oboje ruszyli w kierunku miejsca, gdzie miał czekać na nich zleceniodawca. - I przestań gapić się na mój tyłek.

***

Aria oparła się o ścianę, po czym opadła na podłogę ciężko dysząc. Już dawno nie była tak zmęczona po walce, chociaż tę z pewnością mogła zaliczyć do tych specjalniejszych, ale od początku. Ta robótka polegała na wkroczeniu na teren ruin jakiejś starej cytadeli, odnalezieniu w jej ciągnących się chyba w nieskończoność lochach krwisto czerwonego kamyczka, zapewne mogącego zostać wykorzystanym w jakiejś broni, zważywszy na to, iż zleceniodawcą był diabeł. Ci zazwyczaj potrzebowali magicznych błyskotek tylko w jednym celu, siania zła bardziej efektywnie niźli dotychczas, a przynajmniej tak spędzali wolny czas. W Piekle sporo przebywała, więc co nieco odnośnie tamtejszej kultury wiedziała. Nawet więcej, sama czasami zachowywała się niczym rodowita diablica. Zainteresowani zebrali się w jedną, dziesięcioosobową grupę i ruszyli do opisanego wcześniej miejsca. Dlaczego razem? Nieumarli... dużo nieumarłych... baaardzo dużo nieumarłych...
- Mogło być gorzej... - mruknęła pod nosem, przyglądając się pobojowisku. Wszędzie walały się pogruchotane kości oraz kawałki zgniłego mięsa, definitywnie odesłane na tamten świat. Niestety, ale osiem osób z ich ekipy poległo. Została tylko ona i topazooki, bodajże Samiel. Po takiej walce o przetrwanie ciężko jej było zebrać myśli. Z resztą i on wyglądał na dosyć wyczerpanego.
- Marudzisz - odparł po chwili lakonicznie, podając jej rękę z zamiarem pomocy w staniu.
- Trupy zdawały się strzec wejścia do tamtego pomieszczenia - tu dziewczyna skinęła na znajdujące się na końcu sali drzwi. - Uaktywnili się dopiero, gdy znaleźliśmy się blisko niego - dokończyła swoją trafną uwagę. Ktoś ich musiał w jakiś sposób zaczarować, by ci strzegli jego skarbu. Sądząc jednak po ogólnym stanie wszystkiego, właściciel należał już do historii.
- Więc lepiej się pospieszmy nim przyjdą kolejne - powiedział, po czym pociągnął ją do siebie, gdy mieszanica złapała za jego dłoń. Aria aż się z nim zderzyła, dopiero po chwili łapiąc równowagę.

- Coś tu nie gra... - wyszeptała, gdy oboje znaleźli się w pomieszczeniu skrywającym tajemniczy artefakt. Aria spodziewała się kolejnych nieumarłych, jakiś pułapek lub czegoś w tym rodzaju. Tymczasem nic takiego się tutaj nie znajdowało, ot pierwsze "przyjacielskie" miejsce w całym podziemiu.
- Też mi się to nie podoba - odparł.
"Jest ryzyko, jest zabawa" - pomyślała, po czym wzięła do ręki czerwony kamyczek... i wtedy stało się jasne, iż coś naprawdę było na rzeczy. Całe pomieszczenie...Ba! Lochy! Wszystko to zaczęło się walić. Jako osoby jako tako rozsądne, rzucili się do ucieczki z tej wielkiej pułapki. Biegli, wyciskając z siebie resztki sił, nierzadko obijając się o ściany, gdy droga dość mocno zakręcała. Kogo to jednak obchodziło, gdy stawką były ich życia? Kilka minut szaleńczej gonitwy i... Udało się! Elfka naprawdę ucieszyła się na widok słońca, nawet jeśli to nadal były tylko zapomniane przez bogów, ponure ruiny cytadeli. Teraz to dopiero dyszała z wysiłku...

- Dobra robota... Co ja chrzanię, znakomita! - Ich zleceniodawca naprawdę był zachwycony tak szybką dostawą swojego upragnionego kamyczka. - Ha! Teraz zobaczymy Kal'Darisie, kto tu rządzi! - Diabeł nie był w stanie ukryć swoich emocji. Kobieta mogła się założyć, że gdyby miał kogoś na wyciągnięciu ręki, to ta osoba zostałaby z pewnością wycałowana, nawet najbardziej znienawidzony niebianin.
- Ale nie będę was dłużej zatrzymywał, swoje zrobiliście. - Powiedział, po czym położył na stole naprawdę solidne woreczki wypełnione ruenami. Jeszcze kilka monet więcej i szwy z pewnością by puściły. - Przy okazji, korzystajcie do woli z dobrodziejstw "Zaświatów", cała noc na mój koszt. Dajcie to barmanowi, on już się wami zajmie. - Dodał, po czym wyjął dość dziwny, kanciasty krążek i "pstryknął" go w kierunku Samiela.
- A teraz już idźcie, mam dużo pracy.

Aria z największą przyjemnością skorzystała z gorącej kąpieli, była w końcu cała w pyle i innych "atrakcjach" cytadeli. Cholercia, gdyby tylko wcześniej wiedziała o tym przybytku... Istny raj na ziemi! A do tego klimat... muzyka... Wszystko! Coś czuła, że będzie tutaj wpadać znacznie częściej. Owszem, było to miejsce, gdzie nikt nawet nie krył się ze swoimi mniejszymi lub większymi, ciemnymi interesami, ale odpowiedni ludzie dbali o to, by straż miejska ani inni odpowiedzialni za ład i porządek w mieście nawet się do przybytku nie zbliżali. Mimo to, panował tu "spokój". Naprawdę nierozsądnym byłoby wszcząć bójkę lub wojnę gangów. Ochrony nie brakowało, i to nie byle jakiej... A z resztą, kto by się przejmował jakimś mordobiciem, skoro wokół tyle okazji do zabawy?
- Całkiem nieźle się ruszasz, jak na takiego posępnego smutasa. - Rzuciła w kierunku Samiela, tańcząc w najlepsze. Przy okazji uraczyła się wcześniej paroma napitkami, jednak z umiarem. Nie miała zamiaru się schlać, tylko wprawić w bardziej radośniejszy nastrój, choć ten i tak był nienaganny.
- Jeśli chcesz, to pokażę ci parę ciekawszych ruchów... w jakimś spokojniejszym miejscu - odparł, kładąc ręce na talii kobiety, po czym przyciągnął nieco bliżej siebie.
- Prowadź - powiedziała, uprzednio delikatnie przegryzając dolną wargę. No co? Od odrobiny przyjemności jeszcze nikt nie umarł... Gdy tylko najemnik zamknął drzwi do ich pokoju, elfka od razu przycisnęła go do ściany, agresywnie całując.
- No to pokaż, na co cię stać...

***

Kobieta z diabolicznym wręcz uśmiechem na ustach przyglądała się, jak jej rozmówca miotał się po podłodze niczym wyciągnięta z wody ryba. Dobył nawet broni z zamiarem zabicia jej, ale szybko stracił siły. Swoją droga, piękna kosa... O co poszło tym razem? To proste, taka była kara za to, że wcinał się w cudze interesy. Chciał być bogaty? Będzie martwy. Oczywiście ona nic mu nie zrobiła, przecież cały czas grzecznie siedziała na krzesełku... Nie odpowiadała jednak za to, czego konkretnie napił się diabeł. Wino z kilkoma kropelkami trucizny, jakże urocze.
- Już już, bo mi się jeszcze rozkleisz... - poklepała go po ramieniu z udawaną opiekuńczością. - Obiecuję, że zaopiekuję się twoją bronią, jest taka śliczna. - Aż położyła rękę na sercu, gdy to wymawiała, naprawdę!
"Ciężkie to dziadostwo." - pomyślała, gdy tylko chwyciła za ten cud krwiożerczej techniki. O tym, co dało się z nią wyczyniać, dopytywać się nie musiała. Oręż spod ręki Viliusa zawsze cieszył się zasłużoną, morderczą sławą... A tak na poważnie, to właśnie na jego zlecenie działała. Poszło o solidną partię materiałów z Saelkhameid... skądś tam, kraina demonów czy coś w tym rodzaju... Kowal obiecał jej sporą sumkę za głowę kontrahenta, więc za odrobinę mniejsze wynagrodzenie powinien dać jej jakąś instrukcję do kosy, która właśnie zmieniła właściciela...

Powróciwszy do swojego domu w Fargoth, zgodnie z wytycznymi, rozpoczęła przygotowania do okiełznania swojej nowej zdobyczy. Przejechała dość mocno nożem po dłoni, a następnie krwią naznaczyła ostrze Egzekutora, bo tak nazwała kosę. Wpoiła też w nią dość sporo energii magicznej. Wszystko to było wymagane do tego, by mogła wykorzystać ją w stu procentach. Przy okazji udało jej się donieść tutaj bez wzbudzania podejrzeń, gdyż to cudeńko potrafiło zamienić się w sztylet... Aż strach pomyśleć, ile musiała kosztować!

***

Dane gracza: Aria

Nazwa użytkownika:
Aria
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Rayla, Shila, Ravette,
Martwe postacie:
Teriel, Lyssa, Rivien, Shiriel, Vasea, Ranea, Valaine
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
So sty 03, 2015 12:53 am
Ostatnia wizyta:
-
Liczba postów:
17 | Znajdź posty użytkownika
(0.02% wszystkich postów / 0.01 posty dziennie)
Ostatni post:
[Las w pobliżu Maurii] Spotkanie po latach
Cz paź 08, 2015 8:59 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Równiny Theryjskie
(Posty: 7 / 41.18% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Zielony Trakt]"Tam, gdzie mnie nogi poniosą"
(Posty: 7 / 41.18% postów użytkownika)
cron