Profil użytkownika Cecil

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Cecil Oomayah
Rasa: Czarodziej
Wiek: 735 lat


Aura

Bardzo gęsta emanacja o srebrnym kolorycie, przebita miedzianymi wstęgami, otulona została lekką, aczkolwiek równie mocną, poświatą barwy szafiru. Mówi szeptem liści, w którym stygnie jednostajne buczenie i brzęczenie, jakby melodia spleciona została z licznych głosów. Pachnie duszącą wonią kadzideł i świec, a także pergaminami kryjącymi w sobie tajemnice rękopisów. Niebywale miękka i gładka kusi licznymi wygięciami, które tną z dziecinną łatwością. W ustach lepka i lekka, podrażnia podniebienie kwaśnym posmakiem.


Wygląd

Cecil jest średniego wzrostu mężczyzną o szczupłej, może nawet odrobinę wychudzonej sylwetce. Ma łagodne rysy twarzy, które w większości wzbudzają zaufanie i sympatię... No, może dopóki nie otworzy ust. Jego włosy są w kolorze słomy: poskręcane w drobne, miękkie loki opadające na policzki, czoło i kark. Oczy mają odcień lazurowy, wydają się być stale mokre. Tęczówkę okala nieco ciemniejsza obwódka nadająca spojrzeniu głębi... Wszelkie owłosienie na jego ciele jest jasne i skąpe: na brodzie widnieje kilka włosków, które u innego mężczyzny z pewnością przekształciłoby się w dumnie wyglądający zarost.
Zdecydowaną zaletą jego wyglądu są dłonie: Niezniszczone ciężką, fizyczną pracą, smukłe, jak u większości bardów. Stworzyły niejedno (w jego mniemaniu) arcydzieło dla potomnych.

Ubiera zwykle luźną, zwisająca niedbale z ciała przez co odsłania różne jego fragmenty, błękitną togę, zawiązaną w pasie złoto-białym pasem, dzięki któremu mimo wszystko zasłania to, co zasłaniać powinien. Na głowie ma trójkątny kapelusz z przyczepionymi do niego smoczymi monetami - jeśli nie, nosi go na plecach, albo w dłoni. Bardzo rzadko się z nim rozstaje.
Nogi zawsze ma bose, na lewej kostce nosi złotą bransoletę, a na dłoniach - pierścienie.
Nie nosi bielizny, bo uważa, że dzięki temu może być blisko z naturą.

Cecil porusza się bardzo lekko, jakby ważył niewiele więcej od powietrza. W jego ruchach można odnaleźć dworskie maniery.


Charakter

Urodzony artysta, lekkoduch, samotnik - właśnie taki jest Cecil. Nawet przez hermetyczny, czarodziejski światek uważany za szaleńca i dziwaka... Zwykle niezbyt lubiany.
Uwielbia być w centrum zainteresowania, zwłaszcza jeśli ma możliwość wyrecytować swój wiersz, albo zaśpiewać jedną ze swoich kiepskich pieśni. Podczas walk woli trzymać się na uboczu (zwykle do momentu w którym się nie przełamie i nie zacznie walczyć), pewnie z uwagi na fakt, że bardzo brzydzi go widok krwi.
Zdarza mu się paradować nago, uważa, że dzięki temu lepiej mu się myśli.
Jest ostrożny - wystawi kogoś na kilkanaście prób zanim mu zupełnie zaufa, lecz jeśli tak już się stanie, będzie wspaniałym, skłonnym do poświęceń przyjacielem. Jeśli miałby opowiedzieć się po którejś ze stron: zdecydowanie byłaby to strona dobra. Czarodziej jest dość wrażliwy na krzywdy innych, choć nie można nazwać go typowym altruistą, czasami odwraca wzrok od cierpienia, momentami bywa egoistyczny i wszystkie złe zdarzenia na tym świecie tłumaczy "zrządzeniem losu, widocznie tak miało być".
Ma słabość do pitnego miodu i różnych gatunków win. Właściwie nie pogardzi żadnym sensownym napitkiem. Stan upojenia niewątpliwie dodaje mu odwagi i kreatywności.
Jeśli chodzi o orientację, Cecil lubi zarówno kobiety jak i mężczyzn. Do tych pierwszych ma szczególną słabość, zwłaszcza jeśli są piękne, a ich obecność wyzwala w nim twórczego ducha. Bywa, że w każdym mieście ma inną "muzę", jak je nazywa. W mężczyznach natomiast ceni wytrwałość i męstwo.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Niezbyt wytrwały, Wrażliwy,
Zwinność:Niezwykle zręczny, Szybki, Perfekcyjny,
Percepcja:Czuły nos, Bardzo czuły język, Wyczulony na magię,
Umysł:Niezwykle bystry, Ineligentny, B. silna wola,
Prezencja:Ładny, Godny, Szarak,

Cechy specjalne

Mowa smoków [D]Cecil potrafi porozumiewać się ze smokami, choć sam dokładnie nie wie skąd wzięła się u niego taka umiejęność... Uważa, że to dar od sił wyższych. Czasem zdarza mu się wtrącać w rozmowę smocze słowa, zwłaszcza, gdy jest zdenerwowany i zapomina by nad tym panować.
Cechy rasowe [Z]Takie jak poliglotyzm, niezwykła zdolność do gromadzenia wiedzy, zdolność tworzenia przedmiotów, wrażliwość na magię, wiedza tajemna,

Umiejętności

Poezja [P]
Recytacja [W]
Handel [W]
Etykieta [O]
Czytanie Aur [O]
Wyrób miodu pitnego [M]
Pszczelarstwo [W]
Walka za pomocą wachlarza [M]
Matematyka [O]
Gra na lutni [W]
Gra na cytrze [W]
Śpiew [O]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Powietrza [M]Dzięki latom praktyk, tysiącom przeczytanych ksiąg i niezwykłemu, wrodzonemu talentowi, Cecil stał się prawdziwym mistrzem w dziedzinie magii powietrza.
Życia [U]Wielu na pewno zastanawiało się, jakim cudem osoba, która ma na karku ponad siedem wieków, wciąż wygląda jak dwudziestoparolatni młokos...? Odpowiedź tkwi w magii... Życia. Owy czarodziej opanował ją na przyzwoitym poziomie, przynajmniej jeśli chodzi o wydłużanie procesów starzenia się. Potrafi również leczyć rany, choć kosztuje go to bardzo dużo energii.
Struktury [A]Zmiana struktury przedmiotów, czy też tworzenie nowych w przypadku magii istnienia nie stanowi dla niego problemu. Wyuczył te dwie umiejętności na tak wysokim, bądź co bądź, poziomie z uwagi na własne lenistwo i wygodę... Nie ma przecież nic przyjemniejszego od wyczarowania stołu biesiadnego pośrodku lasu oraz czajniczka imbirowej herbaty...
Istnienia [A]

Magiczne przedmioty

Smocze monety [ZAC]Otrzymał je kiedyś w prezencie od swojego mistrza, jako formę talizmanu. Te niepozornie wyglądające monety mają zdolność uspokajania swoim dźwiękiem wszystkie smoki i smoczopodobne istoty jakie spłodziła ziemia.
Wachlarz Telamidy [ART]Z pozoru niewinnie wyglądający przedmiot w rękach kogoś, kto umie się nim odpowiednio posługiwać, bywa zabójczy. Cecil nauczył się jeszcze lepszej kontroli żywiołu powietrza za pomocą wachlarza, który wyposażony w brzytwy ukryte za deseczkami, bywa zabójczy także w walce wręcz, choć sam czarodziej unika posługiwania się nim w ten sposób.

Towarzysz


Historia

Niewielu pamięta moment, w którym Cecil Oomayah przyszedł na ten świat, wszak było to ponad siedem wieków temu...

-Raz… Dwa… Trzy…! Szukam! – Zawołała jasnowłosa dziewczynka o twarzy anioła, gdy pod wieczór, wraz ze swoim rodzeństwem bawiła się w chowanego. Jeden z jej braci, najstarszy z całej trójki nigdy nie był zbyt dobry w tego typu zabawach i od razu został odnaleziony. Pozostało im odszukanie najmłodszego, który schował się w wielkiej, drewnianej szafie, obserwując jak rodzeństwo powoli się do niego zbliża, przez dziurkę od klucza.
Wtedy rozległ się huk drzwi uderzających o ścianę, dochodzący z sieni. Ktoś wszedł do domu. Pole widzenia chłopca było znacznie ograniczone, ale mógł dostrzec twarze dwóch urzędników, którzy stali akurat w miejscu, gdzie znajdowały się drzwi do głównego pomieszczenia.

- Złamałaś prawo uprawiając czary, a karą za to będzie śmierć. - powiedział wysoki, szczupły mężczyzna przypominający z twarzy szczura. Dopiero teraz, gdy się przesunął, mały Cecil mógł dostrzec tłum mężczyzn uzbrojonych w widły i kosy.
Potem już tylko siłą wywleczono matulę za włosy, ciągnąc po podłodze jak przedmiot. rnKrzyczała. rnRodzeństwo stojące w progu płakało, wtulając się w siebie w przerażeniu, jeszcze zanim i ich nie rozdzielono. rn- Przestańcie! Miejcie litość! To tylko dzieci! Na bogów zostawcie moje dzieci!rn- Milczeć. Dzieci szarlatana musi strawić ogień!

Doprowadzono ich na plac na którym już piętrzyły się drewniane stosy, powypychane sianem. Niektórzy powychodzili ze swoich domów, by zobaczyć na własne oczy śmierć czarownicy i upewnić się, że na pewno osoba odpowiedzialna za wszelkie nieszczęścia dotykające mieszkańców wioski, zmieni się w pył i rozsypie na wietrze...
Rozpalono ogień pod ich stopami. Chmury, które pokryły niebo wyglądały złowróżbnie. Dął lekki wiatr, który tylko podsycał palenisko. Krzyki dochodzące z placu były przerażające.

Do domu państwa Oomayah ukradkiem, odziana w czarną pelerynę, wśliznęła się przyjaciółka jego matki, Celii – Ilda, która ewidentnie czegoś szukała. W końcu otworzyła szafę i zauważając w niej ukrytego najmłodszego z trójki rodzeństwa, zabrała go stamtąd, na swym koniu, który czekał tuż za stodołą, kierując się na południe, ku Rododendronii.
W powietrzu unosił się zapach palonych włosów…

Ilda, jako, że nie mogła zająć się chłopcem, zawiozła go do swojej bezdzietnej siostry prowadzącej w mieście miodosytnię, Vincii Noel.

-Mam przyjąć pod dach szarlatana? Chcesz narazić moją pozycję siostro? – Zapytała z dziwną, dworską manierą w głosie.
Kobieta z początku sprawiała wrażenie bezdusznej i srogiej, jednak w końcu okazało się, że posiada złote serce.
Właściwie nigdy nie zamierzała go spod swojego dachu wyrzucić. Wychowywała chłopca jak swoje własne dziecko, dbając by niczego mu nie brakowało, ale jednocześnie nakazując ciężką pracę przy wytwarzaniu miodu. Pasieka nosiła nazwę „Wiociokrzewnik” z powodu słodkiego zapachu, jaki roztaczał, podobnego do zapachu wiciokrzewu.
W miarę dorastania, chłopiec coraz bardziej zdradzał swoje magiczne zdolności, których czasem nie potrafił kontrolować i pani Noel, w obawie przed zdemaskowaniem, zapisała go na nauki u zaprzyjaźnionego czarodzieja, Phaeronusa, który urzędował na Szczytach Fellarionu.
Czarodziej ten stał się jego mistrzem u którego rozwijał swoje talenty i jednocześnie uczył się swoje moce kontrolować. Jak każde dziecko, czasem bywał nieposłuszny i leniwy, choć mistrz zawsze wyciskał z niego siódme poty, by wyszkolić go jak należy. Największy talent odziedziczył po mate, która trudniła się w dziedzinie powietrza i którego nauka sprawiała mu największą przyjemność.
Nigdy nikt się nie dowiedział, że szanowana w mieście dworzanka trzyma pod swoim dachem istotę trudniącą się w magii.
Gdy Phaeronus nie był w stanie nauczyć go już niczego więcej, ich drogi się rozeszły, a na znak przyjaźni chłopiec otrzymał od niego smocze monety oraz wachlarz.

- Smoki to nasi przyjaciele. Musimy darzyć się wzajemnym szacunkiem, chociaż czasem, pod zasłoną strachu i agresji możemy zgubić drogę, którą dotąd kroczyliśmy. Dzięki tym monetom, smoki zawsze będą twoimi przyjaciółmi, a strach nigdy pomiędzy was nie wkroczy. Wachlarz zaś pojedna cię z żywiołem powietrza, pomoże ci go kontrolować...

* * *

Czas mijał, przewracając kartki w trzynastomiesięcznym kalendarzu. Ludzie wokół Cecila starzeli się coraz bardziej, a on pozostawał wciąż takim samym młodzieńcem na jakiego wyrósł.
Któregoś dnia, śmierć zabrała ze sobą panią Noel. Okazało się, że kobieta, jako, że nie miała ani męża, ani dzieci, zostawiła mu w spadku miodosytnię wraz ze swoim dworkiem.
Interes kwitł, a znakomity miód zaczął wędrować szlakiem zielonym i pomarańczowym do nawet tak odległych miast jak Trytonia czy Leonia.
Od dzieciństwa Cecil jednak nie potrafił usiedzieć w miejscu. Był jak żywioł powietrza – stale dokądś gonił. Zostawiając miodosytnię pod opieką swojego oddanego pomocnika, wyruszył w świat, by przy blasku słońca, w świetle księżyca i przy dźwięku lutni, poszukiwać nowych aromatów, którymi można by wzbogacić recepturę miodu...

Dane gracza: Cecil

Nazwa użytkownika:
Cecil
Ranga:
Szukający drogi
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pt lip 18, 2014 8:16 am
Ostatnia wizyta:
Wt sty 26, 2016 8:22 pm
Liczba postów:
25 | Znajdź posty użytkownika
(0.03% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
[Przy leśnej drodze...] Dług wdzięczności
N sty 24, 2016 12:06 am
Najaktywniejszy w dziale:
Leonia
(Posty: 9 / 36.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Miasto i jego okolice] W poszukiwaniu wróża
(Posty: 9 / 36.00% postów użytkownika)
cron