Profil użytkownika Jorge

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Jorge z Wyspy Lodowego Wraku (Jorge Carax)
Rasa: Człowiek
Wiek: 25 lat


Aura

Aura o przeciętnej sile. Jej cynkowa powierzchnia poznaczona jest wyraźnymi żyłkami platyny i żelaza. W jej otoczeniu nie słychać żadnych dźwięków, zaś barwa poświaty jest trudna do zidentyfikowania. Roztacza słabą woń wytrawnego, czerwonego wina, z którą współgra gorzko-ostre odczucie na języku, chociaż jest ona przy tym zadziwiająco sucha. W pierwszej chwili twarda, po dotknięciu okazuje się być niezwykle giętka i gładka.


Wygląd

Gdyby Jorge ze swoją sylwetką zajmował się czym innym niż walką, byłoby to marnowanie wielkiego potencjału, jaki drzemie w jego ciele. Carax to mianowicie wysoki mężczyzna, mierzący sążeń i jedną trzecią stopy wzrostu (ok. 190 cm), o rękach długich na tyle, aby dawały one niewielką przewagę w walce, ale przy tym nie wyglądały karykaturalnie. Długich nóg z pewnością pozazdrościłaby mu niejedna tancerka. Ma szerokie ramiona i wąskie biodra, co lubi podkreślać swoim ubiorem, jego muskulatura zaś zdradza, iż całe życie trenował z lekką bronią białą: nie jest ona przesadnie rozbudowana, jednak widać, że pod skórą kryje się coś więcej, niż sam tłuszcz. Ma szczupłe nadgarstki, smukłe dłonie i długie palce, nie są one jednak miękkie jak u artysty, a z wyraźnymi zgrubieniami typowymi dla osób dzierżących broń. Pod krótkimi paznokciami nie widać śladu brudu. Jego szyja jest długa, prawie że łabędzia, przez co nie szpecą jej wysoko wiązane chusty noszone do eleganckich koszul. Wyraźnie zarysowana grdyka pozbawia ją niewieściej delikatności. Chociaż dżentelmen tego pokroju z reguły chodzi zapięty pod szyję, jeśli akurat Jorge jest odrobinę luźniej ubrany, widoczne są ostre linie jego obojczyków. Gdyby Jorge był odrobinę gorzej zbudowany, równie mocno odznaczałyby się jego łopatki, aktualnie jednak okrywa je przyzwoita warstwa mięśni, przez co nie wyglądają tak najgorzej.
Jorge ma twarz arystokratycznie bladą i pociągłą, kreśloną zdecydowanymi liniami. Brwi wyglądające jak namalowane węglem i trochę zbyt kobiece, gęste rzęsy, stanowią dobrą oprawę dla głęboko osadzonych niebieskich oczu szermierza. Nos jest stosunkowo drobny, prosty, nigdy nie był łamany, usta zaś nie odbiegają od normy. Carax ma dość duże uszy, jednak zgrabnie maskuje ten mankament fryzurą - czarne lśniące włosy, swego czasu długie do pasa, po nadaniu tytułu fechtmistrza ściął krótko, ale nie na jeża jak byle jaki żołdak, musiały wszak spełniać swoją rolę. Carax dba, by były dobrze ułożone, chociaż czasami zdarza mu się, że włosy urosną mu troszkę za długie. Nigdy za to nie pozwoliłby sobie na zaniedbanie zarostu - zawsze chodzi perfekcyjnie ogolony, chociaż prawdopodobnie ma predyspozycje do wyhodowania gęstej, eleganckiej brody.
Carax stara się zawsze wyglądać stosownie do swej pozycji i zawodu, dotyczy to nie tylko fryzury, ale również szat. Z reguły ma na sobie koszulę z żabotem i dopasowane spodnie, na nogach zaś wysokie buty, reszta jego szat zależy od aktualnie panujących warunków. Lubuje się w półpelerynach noszonych na jedno ramię i nie przepada za stosowaniem zbyt wielu kolorów w swoich szatach, woli ograniczać się do czerni, granatu i bieli, chyba że akurat nadarzy się jakaś szczególna okazja. Jego szaty są szyte na miarę, przez co dobrze podkreślają sylwetkę, którą młody szermierz może się poszczycić. Jorge zawsze nosi jakiś symbol swojej szkoły, z reguły w postaci kamei albo zapięcia do peleryny. Nie jest typem mężczyzny obwieszającego się biżuterią, nie nosi pierścieni ani naszyjników, nie ma też przekłutych uszu. Czuć od niego delikatną woń męskich perfum, w których dominują nuty korzenne - jest to zapach, który towarzyszy Caraxowi od wielu lat, gdyż po utracie węchu wolał nie polegać na zdaniu innych w tak delikatnej kwestii.
Jorge ma dość przeciętną barwę głosu, która jednak ucieka w kierunku niższych tonów i chropawych nut, gdy szermierz sobie popije. Jego postawa również zależy od ilości spożytego alkoholu. Trzeźwy szermierz chodzi wyprostowany, ma bardzo pewne i eleganckie ruchy, wino jednak mocno zmiękcza jego krok, nie chodzi tu o typowe pijackie zataczanie się, raczej o krok bardziej swobodny, taneczny, zaczepny. Patrząc na niego ma się wrażenie, że w jego uszach gra muzyka, a on walczy ze sobą, by nie dać się jej porwać.
Niewiele osób widziało uśmiech Caraxa. Nie jest to dla niego korzystny grymas, dlatego stara się go unikać - podczas uśmiechania się na jego twarzy tworzą się głębokie bruzdy, a wargi odsłaniają zbyt duży fragment dziąseł, by można go było jeszcze uznać za ładnego. Nie pomagają nawet zęby Jorge, białe i drobne, bardzo eleganckie, jak to u dobrze urodzonego mężczyzny.


Charakter

Jorge to hedonista o dość zmiennym charakterze. Nie można powiedzieć by był dobry albo zły, wiele osób uważa go za nieprzewidywalnego i ma wiele do zarzucenia jego postępowaniu, uważają, że szermierz podejmuje decyzje wiedziony kaprysami i pod wpływem chwili. To nie do końca prawda, gdyż istnieje kilka czynników określających postępowanie szermierza. Nie chodzi broń boże o jego pochodzenie, gdyż to akurat ogranicza go tylko w niewielkim stopniu i tylko wtedy, gdy jest mu to na rękę. Doskonale zna normy społeczne i wie co wypada mu robić a czego nie, ale jeśli uzna, że zachowane zgodne z jego pozycją zbyt mocno go ogranicza albo zyski płynące z przestrzegania etykiety nie są współmierne do włożonego wysiłku, zrezygnuje z arystokratycznych manier. Podobnie rzecz ma się z osobami, z którymi Carax się zadaje - chociaż logika nakazywałaby, aby szermierz obracał się w wyższych sferach, on niespecjalnie się tego trzyma. Jeśli ktoś go zainteresuje, nawiąże znajomość bez względu na pochodzenie danej osoby, jej rasę bądź też płeć. Jest bardzo otwarty na wszelkiego rodzaju charaktery i jeśli ktoś nie narzuca mu na siłę swojego zdania, dogada się praktycznie z każdym, zarówno z osobą praworządną jak i taką, która ma wiele grzechów na sumieniu. Zmienność i elastyczność jego zachowań widoczna jest również w wielu innych sferach jego życia. Trudno na przykład określić jego lojalność, gdyż w jego przypadku nie idzie ona w parze z sympatią, ma za to luźny związek z obopólnym szacunkiem. Carax jest bardzo lojalny wobec swoich nauczycieli i zwierzchników bądź innych towarzyszy broni, ale już niekoniecznie w stosunku do niewiast, z którymi się spotyka. Jego honor również można by kwestionować - walki traktuje z reguły mało poważnie i zdarza mu się sięgać po nieczyste zagrywki, jeśli nie reprezentuje w danym momencie swojej szkoły, a słowa owszem, dotrzymuje, ale należy baczyć na sposób w jaki składa przysięgę, gdyż mogło się w niej znaleźć niedomówienie albo kruczek, który perfidnie zamierzał wykorzystać.
Jorge jest bardzo niestały w kwestii uczuć. Twierdzi, że nigdy się nie zakochał, a jego romanse trwają z reguły nie więcej niż kilka tygodni. Nie robi nikomu złudnych nadziei i nie składa obietnic bez pokrycia, ale i tak złamał już wiele serc swoim beztroskim zachowaniem. Carax zwraca uwagę głównie na własną przyjemność i nie jest gotowy na związek z prawdziwego zdarzenia. Uwielbia piękne przedmioty i piękne osoby, nie ma problemów by podejść do ładnej dziewczyny w karczmie, a i o mężczyznę będzie się starał, jeśli dostrzeże w nim coś ciekawego, urzekającego. Rozumie, gdy mu się odmawia i z reguły nie ponawia swoich propozycji. Dość łatwo radzi sobie z odmową, z krytyką zaś sprawa ma się różnie, raz przyjmie ją bez mrugnięcia okiem albo wręcz rzuci jakiś żarcik dla rozluźnienia sytuacji, innym razem może się obrazić i ostro odpowiedzieć na postawiony mu zarzut. Jest zdecydowanie przewrażliwiony na punkcie swoich umiejętności szermierczych i zawsze ostro się broni, gdy ktoś wytknie mu błędy. Można by pomyśleć, że w ten sposób łatwo go sprowokować, ale to nie do końca prawda, gdyż nie trzeba wiele, by Carax sięgnął po broń. Jorge z reguły nie myśli nim włączy się do walki, śmiało można mu zarzucić masochizm i rozdmuchane ambicje, gdyż większość przeciwników uważa za niedorastających mu do pięt.
Można się zastanawiać, czy w Caraxie jest cokolwiek dobrego. Wbrew pozorom jest, gdyż szermierz nie jest aż taki do cna zepsuty. Nie zastanawia się zbyt długo, gdy musi stanąć w obronie bezbronnych. Nie jest sadystą ani brutalem, podczas walki niechętnie zabija i gdy może, woli ogłuszyć przeciwnika. Nie ma tajemnic i nie żałuje niczego, co zrobił w życiu, nie unika odpowiedzialności za swoje czyny. Na pytania odpowiada bardzo precyzyjnie, z reguły nie ogranicza się do “tak” lub “nie”, nigdy też nie ocenia w absolutach, gdyż wierzy, że życie nie jest czarno-białe. Jest dyskretny i nikomu umyślnie nie zaszkodzi, nie jest też osobą, która zbyt długo chowałaby do kogoś urazę. Chociaż lubi pić, robi to z umiarem i wie kiedy przestać, aby na następny dzień wyglądać jak człowiek. Nauczony doświadczeniem nie sięga po używki, z tym że nikogo też nie będzie od tego odwodził.
Istotną cechą osobowości Caraxa jest jego śmiech. Szermierz znany jest z tego, że się nie uśmiecha, za to bardzo często śmieje. Nie zawsze jest to oznaka wesołości, stanowi raczej coś na kształt reakcji obronnej - zestresowany, zaskoczony, przyparty do muru, nieraz parsknął śmiechem oponentowi w twarz. Wbrew pozorom dość łatwo poznać po barwie jego głosu, jakie emocje w ten sposób wyraża, rzadko kiedy jest źle interpretowany.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Niezwykle zręczny, Bardzo szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Pozbawiony węchu, Przytępiony smak, Pozbawiony zm.mag.,
Umysł:Silna wola,
Prezencja:Ładny, Godny,

Cechy specjalne

Oburęczność [Z]Dla Caraxa nie ma w zasadzie różnicy, którą ręką wykonuje daną czynność, chociaż z reguły udaje praworęcznego.
Epilepsia magicka [S]Choroba, której istnienia Jorge do niedawna nie był świadomy, uaktywniła się prawdopodobnie w okresie, gdy szermierz eksperymentował z używkami, a pierwszy atak nastąpił stosunkowo niedawno. Jest to padaczka, w której bezpośrednią przyczyną ataków - tak jak rozbłyski światła w przypadku zwykłej epilepsji - jest działanie magii na szermierza, np. czytanie jego myśli przy pomocy czarów bądź nawet próby wyleczenia zaklęciem. Nie każdy czar da jednak podobny efekt: czasami wystarczająco subtelnie zastosowana magia spowoduje tylko pogorszenie jego samopoczucia. Ataków nie uaktywnia również magia działająca w sposób pośredni, np. iluzja bądź dotykanie zaklętych przedmiotów. Jego przypadek jest rzadki i prawdopodobnie nieuleczalny.

Umiejętności

Władanie bronią białą [M] Szabla, szpada, rapier. Jorge jako fechtmistrz potrafi władać podstawowym orężem szermierczym w sposób perfekcyjny technicznie, dlatego nie musi wkładać w ciosy wiele siły. Nie zaniedbuje treningów, dlatego cały czas utrzymuje równy, bardzo wysoki poziom. Wśród Żurawi znany jest z perfekcyjnej pracy rąk i wykorzystania pełnej ruchomości stawów przy zadawaniu ciosów.
Władanie dwiema broniami [W] Carax potrafi łączyć jedną z podstawowych broni, którymi włada (szabla, szpada) ze sztyletem albo innym krótkim ostrzem. Bardzo ułatwia mu to jego oburęczność.
Etykieta [W] Jak na arystokratę przystało, Jorge wie do czego służy który widelczyk i jak należy się ładnie ukłonić, ale nie zawsze z tego korzysta.
Taniec [W] Kolejny przejaw arystokratycznego wychowania - Jorge świetnie tańczy i jest to na dodatek umiejętność, którą bardzo lubi się chwalić.
Nieczysta walka [O] Pojedynek pojedynkiem, tam Jorge zachowuje się honorowo i nie robi świństw, jednak w zwykłej walce, gdy najważniejsze jest przeżycie bądź zachowanie wszystkich kończyn, Carax potrafi wykorzystać pelerynę bądź też elementy otoczenia, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Do większości zagrań Carax doszedł sam, jednak niektóre przydatne informacje przekazał mu Westo Krik.
Uniki [M] Umiejętność niezbędna dla kogoś, kto nie nosi pancerza, a często krzyżuje z kimś ostrza. Doszlifowana do perfekcji dzięki treningom z Setianem.
Pływanie [P] Carax nie jest wybitnym pływakiem, ale umie utrzymać się na powierzchni wody.
Gimnastyka [P] Tą umiejętność Jorge nabył niejako przez przypadek, próbując urozmaicić swoje treningi.
Jazda konna [O] Jako dobrze urodzony młodzieniec Jorge szybko nauczył się jeździć konno. Umiejętność tę podszlifował niedawno, gdy zaczął więcej podróżować.
Kaligrafia [P] Nie wypada, by arystokrata bazgrał jak kura pazurem, Carax umie więc postawić kilka ładniejszych liter. Nie kaligrafuje lewą ręką - teoretycznie potrafi, ale nie lubi brudzić sobie mankietów.
Polityka [P] Kto, z kim, dlaczego - wywodząc się z pewnych warstw społecznych po prostu wie się takie rzeczy, nawet jeśli nigdy nie przywiązywało się do tego specjalnej wagi.
Walka wręcz [O] Nie jest to coś, co przystoi arystokracie, ale i bez broni Carax sobie poradzi, w końcu miał świetnego nauczyciela, który potrafił wykorzystać wszystkie atuty szermierza i posiadaną już przez niego wiedzę na temat walki, by w krótkim czasie nauczyć go całkiem przyzwoitej ilości chwytów. Styl Caraxa jest najbardziej zbliżony do boksu, opiera się na ciosach pięściami i chwytach, które w jednej chwili pozbawiają życia bądź przytomności.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Szabla Żurawi [ZAC]Szabla, którą Carax otrzymał w dniu pasowania na fechtmistrza. Wykonano ją na miarę, specjalnie dla niego, dlatego idealnie leży w ręce i pozwala szermierzowi na wykorzystanie pełni swoich możliwości. Jest bardzo ostrza i ciężko ją stępić, a przy tym zachowuje niezbędną lekkość. Posiada zdobienia charakterystyczne dla szkoły, jej głowicę zdobi herb szkoły, zaś na ostrzu wygrawerowano inicjały właściciela - J. C. Szabla posiada kosz wykonany z trzech elegancko wygiętych prętów.
Płatek róży [ZAC]Łańcuszek z białego złota z przywieszką w kształcie płatka róży wykonaną z lodu. Magiczne właściwości wisiorka ograniczają się jedynie do tego, że choć jest to okruch lodu, nie rozpuszcza się i jest wytrzymały prawie jak kryształ, a na dodatek cały czas pozostaje chłodny, choć nieustannie dotyka skóry szermierza. Jest to odprysk od róży, którą Carax otrzymał od Pana Nawałnic.

Towarzysz


Historia

Caraxowie to ród stary i tradycyjny. Ich siedziba znajdowała się w górach, niedaleko Efne, w miejscu, które mogłoby być dobrym materiałem na twierdzę. Oprócz tego ród miał również swoją siedzibę w mieście, chociaż przed narodzinami Jorge była ona raczej rzadko wykorzystywana: stary Carax był mało towarzyski i nie zależało mu specjalnie, by być na bieżąco ze sprawami elit, cenił sobie spokój rodowej siedziby.
Później przyszedł na świat Jorge: pierworodny syn Nicolo i Annalei. Chłopiec wdał się w ojca, jak większość mężczyzn rodu Carax miał czarne włosy i pewną wrodzoną krzepę, po efemerycznej matce zaś odziedziczył tylko niebieskie oczy. Jako dziecko Jorge nie wyróżniał się niczym specjalnym: pozbawiony towarzystwa rówieśników bawił się sam na terenie posiadłości. Nicolo miał potrzeby syna, delikatnie mówiąc, w nosie, był raczej zajęty dbaniem o rodzinne interesy i pozycję, Annalea zaś nie miała siły zajmować się żywiołowym dzieckiem: momentalnie wykręcała się migreną i czmychała, oddając Jorge w ręce niańki albo kogokolwiek ze służby. A tymczasem chłopiec rósł i zwyczajnie się nudził. Jako dziecko zadziorne i pełne energii, w końcu stał się maskotką niewielkiej grupy strażników strzegących posiadłości. Rodzicom to odpowiadało: syn był bezpieczny i dopóki nie zaniedbywał nauki, mógł chodzić gdzie tylko chciał.
Lata mijały, Caraxom urodził się drugi syn, Irian, idealne przeciwieństwo swego starszego brata. Blondwłosy, flegmatyczny i nudny, nie był specjalnie dobrym towarzyszem do zabaw, Jorge więc dalej przebywał w towarzystwie strażników, a ci, cóż, nie mieli na chłopca dobrego wpływu. Pierworodny Caraxów niejednokrotnie wracał do domu poobdzierany bądź posiniaczony, bo chciał się “bawić w rycerza”, czemu przyklaskiwali dorośli mężczyźni. Nicolo z początku karcił chłopca, później jednak doszedł do wniosku, że to nie ma sensu i obrał inną strategię: zatrudnił dla syna nauczyciela fechtunku, uznając, że podstawy walki pozwolą synowi uniknąć chociaż części obrażeń. Westo Krik, gdyż tak nazywał się nowy nauczyciel, zamieszkał w posiadłości Caraxów i trenował ich pierworodnego w każdej wolnej chwili. To pozwoli okiełznać Jorge, jednak tylko na krótką metę. Chłopak miał wrodzony talent do szermierki, szybko się jej uczył i w końcu starcia z Krikiem przestały stanowić dla niego wyzwanie. Wtedy nauczyciel, w tajemnicy przed swymi mocodawcami, pokazał ich pierworodnemu kilka sztuczek, które były może niekoniecznie honorowe, ale na pewno skuteczne i często efektowne. Jorge przyswoił nową wiedzę bardzo szybko, jeszcze nie wiedząc, że w dalszym życiu może mu się ona bardzo przydać. Jednak chwilę później znowu zaczął się nudzić.
Nastoletni Jorge przeprowadził się w końcu do rodzinnej posiadłości w Efne. W przeciwieństwie do swojego ojca chciał poznawać nowych ludzi i obracać się w towarzystwie, “spróbować życia”, jak to się mówi. Nicolo przystał na ten pomysł, głównie po to, aby mieć spokój. Razem z Jorge do Efne przeprowadziła się jego matka oraz Irian. I tutaj należy umiejscowić początek końca panicza Jorge Caraxa…
Pierwsze miesiące w Efne wyglądały niewinnie, chłopcy przyzwyczajali się do nowego środowiska, Annalea mogła spokojnie plotkować z innymi dobrze urodzonymi damami. Sielanka jednak w końcu minęła: Jorge rozeznał się w sytuacji, znalazł sobie kilku przyjaciół w swoim wieku… i zaczął dokazywać. W przeświadczeniu, że wszystko mu wolno utwierdzała go jego matka, która zamiast przytemperować niesfornego pierworodnego, wolała odgrywać dramaty, migreny i omdlenia, co nie przynosiło specjalnego efektu. Jorge może nie kradł i nie demolował miasta, ale smak alkoholu, używek i kobiet poznał trochę wcześniej, niż by wypadało. Nicolo, jedyna osoba, która mogłaby jeszcze potrząsnąć synem, albo nie wiedział o jego wybrykach, albo je bagatelizował. I tak to trwało, Jorge był już młodzieńcem, którego plany na przyszłość należało zacząć wprowadzać w życie, a tymczasem on nie nadawał się do niczego: owszem, posiadł podstawową wiedzę i znał się na etykiecie, był jednak kawałem lenia, który niejednokrotnie nie wracał na noc do domu i wyciągano go wczesnym popołudniem z pościeli jakiejś przypadkowo poznanej niewiasty, aby doprowadzić go do porządku przed wieczorną, ważna uroczystością. Nicolo, delikatnie rzecz ujmując, stracił cierpliwość: wezwał syna z powrotem do siebie, aby w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnić mu, co sądzi o takim zachowaniu. Cóż… rozmowa nie była ani krótka, ani spokojna, ojciec z synem kłócili się z taką pasją, że służba wolała schować się i nie wychodzić. Jorge z godnym podziwu opanowaniem przyjął to, że ojciec w przypływie największego wzburzenia zwyczajnie wymierzył mu policzek. O dziwo, stary Nicolo nie upatrywał w złym prowadzeniu się syna wyłącznie jego winy, a winił również jego otoczenie, była to niewątpliwa zasługa Annalei. Kłótnia zakończyła się niepodważalnym “wyrokiem”: Jorge ma spakować rzeczy i jechać w świat, zdobyć wykształcenie. Pierworodny stawiał opór zaledwie chwilę, po czym pogodził się ze swoim losem. Nicolo załatwił wszystko: opłacił synowi studia historyczne na cenionym uniwersytecie, załatwił mu lokum w mieście i nawet wynajął służbę, która miała teoretycznie sprzątać, tak naprawdę jednak ich zadaniem było pilnowanie młodego Caraxa, by znowu nie zszedł na złą drogę. Oj, zawiedli, i to na całej linii.
Jorge, z dala od domu i rodziny, mający w serdecznym poważaniu słowa swych nowych opiekunów, dokazywał jeszcze bardziej, niż do tej pory. Na uczelni widziano go tylko kilka razy, gdy szukał tam sobie towarzystwa, później zaś nie pojawił się ani razu na zajęciach. Pił i próbował coraz to nowszych używek, stopując dopiero w chwili, gdy nieznany proszek, który miał zapewnić niezwykłe doznania, pozbawił go na zawsze węchu i mało brakowało, aby również pozbawił go życia: Jorge zwyczajnie zaczął się od niego dusić. Miał szczęście, uratowała go jedna z osób, z którymi wtedy balował, kto, tego niestety nie wiedział, nigdy nie miał okazji poznać swego wybawcy.
Na długo przed osiągnięciem dwudziestu lat Jorge osiągnął dno. Całe szczęście na jego drodze pojawił się cel, dla którego się odbił: szkoła szermiercza Błękitnych Żurawi, założona kilkadziesiąt lat wcześniej przez Uve Muero, od którego herbu wzięła się nazwa szkoły. Carax, mimo swego beznadziejnego trybu życia, nadal kochał szermierkę, do tego stopnia, że postanowił doprowadzić się do porządku i dołączyć do Żurawi. Trochę to trwało, na dodatek Jorge cały czas był świadom, że niekoniecznie może zostać przyjęty: nie aplikował do byle jakiej szkoły i wiedział, że jego dotychczasowy życiorys zostanie dokładnie sprawdzony, aby nie przynosił hańby tak elitarnemu gronu. I niewiele brakowało, a jego podanie zostałoby odrzucone, nie trzeba było wszak zatrudniać profesjonalnych informatorów, aby wiedzieć, że młody Carax prowadzi się nadzwyczaj swobodnie. Uratował go chyba tylko wrodzony talent i nazwisko, które coś znaczyło, o ile nie występowało w parze z jego imieniem.
Wśród Żurawi Jorge wyszedł mniej-więcej na prostą. Jeden z nauczycieli, Andrej Kostadinow, szybko spostrzegł, jak może wpłynąć na nowego adepta i wziął go pod swoje skrzydła. Treningi z Kostadinowem były ostre i nie było w nich miejsca na litość: on nie znał pojęcia “atrapy” czy “markowane ciosy” i zawsze uderzał z pełną siłą, dodając nowe siniaki do kolekcji młodego Caraxa. Jorge kochał walkę, a starcia z nauczycielem były dla niego wyzwaniem, którego pragnął, był w stanie trenować dniem i nocą i czasami tylko ostra reprymenda Andreja powstrzymywała go przed zrobieniem sobie krzywdy.
Można by pomyśleć, że życie Caraxa jakoś się ułożyło, jednak los podłożył mu pod nogi kolejną kłodę, w postaci niezapowiedzianej wizyty Nicolo. Ojciec był wściekły, o ile nie gorzej: wynajęta przez niego służba z opóźnieniem, ale zdała relację z poczynań swego podopiecznego, nie pomijając ani tego, jak źle się zachowywał, ani tego, że wylano go ze studiów. Szalę przeważył jednak dopiero mężczyzna, który otworzył drzwi przed nestorem rodu, niekompletnie ubrany i zwracający się do młodego Caraxa w sposób zdradzający silną zażyłość. Nawet gdyby Jorge próbował, Nicolo nie dałby się udobruchać: nie tak wychował swojego syna i nie tego się po nim spodziewał. Sukcesy u Błękitnych Żurawi go nie obchodziły, nie taką przyszłość dla syna planował, on miał skończyć studia, wziąć sobie żonę, którą wybierze rodzina i wrócić do posiadłości w Efne. A on tymczasem szkolił się na żołdaka i spoufalał się z mężczyznami o pośledniej opinii! Nie było już litości: Nicolo zapowiedział, że wydziedziczy syna i nie chce go więcej widzieć - słowa dotrzymał. Jorge niespecjalnie się tym przejął: zwolnił wynajętą przez ojca służbę, wzmógł treningi i zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Zgodnie z życzeniem Nicolo zerwał z rodzicami kontakt, z bratem zaś bardzo sporadycznie pisują do siebie listy. Kostadinow stał się dla niego nowym ojcem, Carax słuchał się go tak, jak nikogo w życiu, chociaż nawet on nie mógł nic wskórać w sprawie upodobań Jorge do kobiet i alkoholu, mógł tylko przekonać go, by trochę uważał i nie wywoływał kolejnych skandali.
I tak minęły kolejne lata. Carax stał się mężczyzną o opinii doskonałego i trochę ekscentrycznego szermierza, powoli przygotowywał się do przyjęcia stanowiska fechtmistrza, który mógłby szkolić własnych uczniów i reprezentować szkołę w turniejach, bankietach czy oficjalnych pojedynkach. Wtedy to dostał wiadomość od Scozza, szkoły szermierczej o prestiżu porównywalnym do Żurawi, jednak zrzeszającej jedynie arystokratów. Scozza zaprosili Caraxa do swej siedziby na “niezobowiązujące spotkanie towarzyskie”. Jorge zgodził się przybyć, chociaż wiedział, co usłyszy. Nie pomylił się: Scozza zaproponowali mu przejście do swojej szkoły, proponując tytuły, prestiż i wynagrodzenie, których nie dostałby u Żurawi. Carax nie umiał długo udawać, że się zastanawia: roześmiał się swojej rozmówczyni w twarz, nazwał ją małpą pozbawioną honoru i zaserwował jeszcze kilka wyszukanych epitetów pod adresem szkoły, która podbiera uczniów konkurencji, po czym zwyczajnie wyszedł. Chociaż Kostadinow ani razu nie wspomniał o tym, że wie o tamtej wizycie i jej przebiegu, to jego stosunek do Caraxa uległ nieznacznej zmianie: nauczyciel zaczął zwracać się do ucznia z większym szacunkiem i tylko raz zasugerował mu, że zrobił sobie wroga, w walce z którym każdy Żuraw chętnie go wesprze.
I tak Jorge dożył do dnia dzisiejszego. Od roku z dumą reprezentuje szkołę Błękitnych Żurawi jako ich fechtmistrz. Z okazji pasowania otrzymał szablę będącą symbolem jego statusu, wykonaną specjalnie dla niego na miarę, przez co walczy nią tak dobrze, jak żadną inną bronią. Bardzo o nią dba, gdyż w razie zniszczenia bądź utraty nie otrzymałby drugiej tak doskonałej dla niego broni - jeden szermierz, jedna szabla, taka jest niepisana zasada, panująca wśród Żurawi. Nadal często zdarza mu się zaglądać do kieliszka, nigdy jednak nie przekroczył pewnej granicy, po której przestawał już przypominać człowieka. Jako młody fechtmistrz Carax nie szkoli jeszcze własnych uczniów i głównie występuje w pojedynkach. Jego krótka znajomość z Scozza dalej odbija się czkawką i zdarza się, że jakaś grupa podlotków z konkurencyjnej szkoły próbuje zmusić go do przeprosin. Jeszcze nigdy im się to nie udało.

AKTUALNIE
Tylko przypadek sprawił, że drogi Setiana i Caraxa się skrzyżowały. Rebelia w Turmalii, wspólna walka i brawurowy plan ucieczki zbliżyły obu mężczyzn na tyle, aby zawarli ze sobą umowę: w zamian za miejsce do treningów i gościnę gotlandczyk zobowiązał się nauczyć arystokratę walki wręcz. Z czasem Jorge poznał przyczynę pojawienia się cudzoziemca w Alaranii i chociaż wiedział, że jest on człowiekiem brutalnym, ściganym za morderstwo popełnione na swych pobratymcach, nie zerwał z nim kontaktów - wierzył, że nie ma prawa osądzać kogoś nie znając całej prawdy, a w historii Setiana pojawiły się jasne sygnały, że nie do końca był on tak złym człowiekiem, na jakiego pozował. A w każdym razie w to chciał wierzyć młody szlachcic.
Ta znajomość zakończyła się tak samo gwałtownie, jak się zaczęła. Carax nie dostrzegł upływu czasu, który spędził razem z cudzoziemcem na intensywnych treningach. Pewnego dnia, który nie różnił się zasadniczo od wielu poprzednich, Setian po prostu zniknął, tłumacząc się, że jest obserwowany. Jorge wiedział, że upomnieli się o niego dawni towarzysze i gotlandczyk zdecydował się stawić im czoła w pojedynkę. Jaki był wynik tego starcia - tego nigdy się nie dowiedział. W jednej z gorszych dzielnic Valladonu znaleziono wtedy kilka bezgłowych ciał ludzi, którzy nosili na sobie symbole podobne do tego, który Setian miał wytatuowany na piersi, to pozwoliło Caraxowi łudzić się, że jego znajomy przeżył, czy była to jednak dobra czy zła wiadomość, to już było ciężko określić.

Przez kolejne miesiące Jorge żył swoją codziennością, która z jednej strony nie zakrawała na rutynę, z drugiej jednak nie była też specjalnie ekscytująca. Wszystko zmieniło się podczas pewnej podróży morskiej, gdy statek, którym płynął szermierz, najpierw podjął domniemanego rozbitka kołyszącego się na środku morza w niewielkiej łódeczce, a chwilę później został zaatakowany przez piracki statek. Przed wrogiem nie sposób było umknąć, doszło do konfrontacji i pewnie wszystko zakończyłoby się krwawą łaźnią, gdyby nie to, że przywódca wrogiej jednostki miał zupełnie inne plany. Pan Nawałnic, Upadły Anioł o sercu skutym lodem potrzebował zarówno dóbr jak i ludzi, gdy więc jednostka po krótkiej walce się poddała, nikt więcej już nie ucierpiał. Piekielny zaś złożył dwójce utalentowanych wojowników - Caraxowi i Duvalowi - propozycję nie do odrzucenia: mieli wspomóc go w walce z jego arcywrogiem Vaxenem. Obaj mężczyźni przystali na tę propozycję, Carax jak zawsze powodowany głównie kaprysem, pragnieniem przeżycia przygody... I fascynacją, jaką darzył Pana Nawałnic. Upadły zawrócił mu w głowie już od pierwszych chwil ich znajomości i Jorge sam przed sobą musiał przyznać, że to co czuł nie było tylko zwykłym pożądaniem, a miało szansę wykiełkować w coś znacznie silniejszego... Lodowa róża, którą dostał od anioła po spędzonej razem nocy zdawała się być jednocześnie potwierdzeniem tych przypuszczeń i motywacją dla szermierza. Czar jednak szybko prysł.
Po krótkim postoju w celu złupienia zniszczonych przez krakena jednostek, statek Pana Nawałnic przybił do brzegu w Trytonii. Tam wśród przygotowań do bitwy z Vaxenem więź między szermierzem i aniołem się zacieśniała... I niespodziewanie pękła. W wyniku jednej niezwykle ostrej wymiany zdań tych dwoje się rozstało, czy też by być dokładnym Carax zdecydował się odejść. Nim jego gniew odpuścił i postanowił odszukać Pana Nawałnic by go przeprosić i prosić o wybaczenie, było już za późno. Ślad się urwał, nie sposób było go odnaleźć. Jorge wrócił więc do Valladonu trawiony wyrzutami sumienia i długo nie umiał znaleźć sobie miejsca. Złość mieszała się z żalem i szermierz nie potrafił ruszyć z miejsca. W porywie gniewu spowodowanym rozpamiętywaniem złych decyzji Żuraw rzucił o ścianę lodową różą, którą do tej pory tak hołubił, a gdy zobaczył, że jeden z płatków odprysnął od niej pod wpływem siły uderzenia, nagle jakby oprzytomniał. Sam przed sobą przyznał, że ponosił całkowitą winę za to co zaszło i już nie cofnie czasu. Nie dysponując metodami, które pozwoliłyby mu odszukać Pana Nawałnic, po prostu zdecydował się żyć dalej - życie jest wszak za krótkie, by trawić je na bezzasadne żale.

Przewrotny los przypomniał sobie jednak o szermierzu kilka miesięcy później, gdy ten cieszył się wolnością, podróżując po Alaranii w charakterze posłańca swojej szkoły. W drodze Carax spotkał łowców wampirów, którzy wzięli go jako wsparcie w swojej misji pojmania niejakich braci Gemelli, podejrzany o zbrodnie popełnione w Valladonie. Gdy okazało się jednak, że łowcy planują dokonać samosądu, Jorge stanął po stronie osądzonych - jak się okazało słusznie, gdyż w zarzucane im czyny zostali wrobieni. Z braku lepszej alternatywy szermierz zdecydował się podróżować razem z nimi, co z jednej strony uratowało mu skórę, a z drugiej może właśnie to oni wpędzili go w kłopoty... Zaczęło się od podejrzanego ataku konwulsji, który dopadł szermierza w drodze, bez ostrzeżenia: był to pierwszy raz, gdy ujawniła się jego epilepsja. Będący medykami bracia pomogli mu się pozbierać i zarządzili postój, by Carax mógł dojść do siebie. Nie minęła jednak noc, gdy dobywające się z kniei krzyki zmusiły trójkę wędrowców do interwencji. Wpadli niestety w zastawioną na nich pułapkę zwykłych zbirów, którzy po prostu potrzebowali ofiar na swoje areny, gdzie śmiertelni walczyli z przeróżnymi bestiami i wynaturzeniami. Braci posłano prosto do walki, Caraxa zaś zamierzano zlikwidować, jako chorego i niezbyt zdatnego w boju - to od nich szermierz dowiedział się czym był jego wcześniejszy atak. Rzucono go na arenę, gdzie walczyli już bracia Gemelli. Nie dano mu żadnej broni z myślą, że i tak ma zostać zabity przez jednych bądź drugich. Tak się jednak nie stało. W trakcie walki zainterweniował posłaniec tajemniczego kultu Wiecznej Zimy, który chciał odkupić walczących z takim kunsztem mężczyzn. Do porozumienia jednak nie doszło, a kultyści starli się z bandytami, powodując tym samym istny chaos w obozowisku. Gdy walka była już praktycznie skończona, pojawił się jeszcze ktoś, osoba, której Jorge w życiu nie spodziewałby się spotkać ponownie, lecz bardzo tego pragnął. Pan Nawałnic - anioł, który zaprzątał myśli szermierza niemal codziennie...
Jorge Carax i bracia Gemelli przystąpili do kultu Wiecznej Zimy - szermierz uzyskał przebaczenie swych dawnych czynów i został mianowany przez Upadłego Mieczem Zimy, zduszone zostały jednak jego nadzieje na powrót do tego, co ich dawniej łączyło. Szermierz przyjął odrzucenie z godnością i obiecał, że i tak będzie wiernie służył na rzecz kultu. Swych umiejętności i oddania mógł dowieść już chwilę później, gdy obóz kultystów zaatakowany został przez wyznawców Pana, którzy liczyli na to, że wytępią rodzącą się dopiero religię w zarodku. Nie udało im się - polegli, a z ust ich przywódcy po raz pierwszy padło imię tego, który poprzysiągł zrównać kult z ziemią: Iliainela. Pan Nawałnic znał go doskonale - był to jego przyjaciel z lat sprzed Upadku. Wiedząc, że walka z nim jest nieunikniona, Baldrughan postanowił odpowiednio się do niej przygotować - w tym celu niewielka grupa jego wyznawców, wraz z braćmi Gemelli i Caraxem, udała się do Doliny Umarłych.

Dane gracza: Jorge

Nazwa użytkownika:
Jorge
Ranga:
Szukający Snów
Inne Postacie:
Sanaya, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Cz lip 17, 2014 8:02 pm
Ostatnia wizyta:
Pn gru 11, 2017 12:09 am
Liczba postów:
165 | Znajdź posty użytkownika
(0.22% wszystkich postów / 0.13 posty dziennie)
Ostatni post:
Themy do postaci
N gru 10, 2017 3:27 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Valladon
(Posty: 50 / 30.30% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Valladon] Niech się dzieje
(Posty: 46 / 27.88% postów użytkownika)
cron