Profil użytkownika Lullasy

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Lullasy (Kiedys posiadała nazwisko, jednak utracila je wraz ze swymi wspomnieniami ze swych pierwszych lat zycia)
Rasa: Eugona
Wiek: Dwadzieścia dziewięć ludzkich lat, choć licząc czas, jaki spędziła w snach podczas tresury, miałaby ona ponad trzydzieści pięć


Aura

Aurą posiada kobaltową barwę o miedzianych pasmach zasłaniających częściowo ukrywające się gdzieniegdzie rtęciowe kropeczki. Mieni się w ametystowej poświacie, w której wciąż jeszcze leciutko widać ślady szmaragdu. Wydziela silny zapach kwiatów połączony ze słodką wonią miodu. W dotyku miękka, choć pewne miejsca można by zaliczyć do twardszych. Ugina się łatwo, ale nie jest to zbytnio widowiskowe. Dosyć tępa powierzchnia nie potrafi nikomu wyrządzić krzywdy. Chropowatość powłoki jest zniechęcająca, ale gdyby ktoś zechciał się przyjrzeć dostrzegłby gładsze części. Uparcie lepi się do podniebienia, a dawna pikantność ustępuje miejsca łagodnemu posmakowi.


Wygląd

Ciężko jednym słowem określić, jak wygląda ta zniewolona przez los istota. Niby eugona, lecz różni się w szczegółach od swego gatunku. Nie wygląda także jak przeciętna niewolnica, z oczywistych powodów. W końcu Lullasy jest i tym i tym, co jest unikatowym, jeżeli nie jedynym takim połączeniem wzdłuż i wszerz całej Alaranii.

Bez wątpienia pierwsze, co rzuca się w oczy, to wężowy ogon zastępujący naturiance nogi, który zaczyna się nieco nad linią bioder. Ciągnąca się przez ponad trzydzieści stóp długości (ok. dziewięć metrów), szeroka tuż u podstawy na niemal półtora stopy (ok. cztery dziesiąte metra) i ważąca przeszło pięćset pięćdziesiąt funtów (ok. dwieście dwadzieścia pięć kilogramów), ta unikatowa dla jej rasy kończyna jest pokryta po bokach oraz u góry warstwą szkarłatnych łusek o niezwykle charakterystycznej, wypukłej fakturze. Dolną cześć także pokrywają łuski, lecz są one w kolorze jasnej szarości, a także w dotyku są o wiele bardziej gładko ułożone, by ułatwić przemieszczenie się. Lewy bok ogona szpeci ogromna blizna, z której zapewne nie wyrośnie już nigdy nowa warstwa łusek.

Ludzka część jej ciała niczym nie zachwyca, chyba że komuś wpada w oko coś , co jest brzydkie. Jest ona niesamowicie chuda, co widać po widocznym zarysie żeber oraz ogólnie kościstej budowie, co potęguje fakt, iż jest ona dosyć wysoka, gdyż jej człowiecza część ma trzy stopy długości, co oznacza, iż jako zwykły człowiek byłaby wysoka na mniej-więcej sześć stóp (odpowiednio dziewięć dziesiątych oraz jeden i osiem dziesiątych metra). Ze względu na ten fakt, waga górnej części jej ciała jest niewielka, gdyż wynosi ledwo sześćdziesiąt funtów, może więcej (ok. dwadzieścia pięć kilogramów). Z tego samego powodu, jej biodra oraz piersi są niezbyt krągłe i mało okazałe jak na jej wiek, a jej ręce, podobnie jak reszta ciała, choć są długie na ponad trzy stopy (około jeden metr), to są przy tym niesamowicie chude i kościste.

Skóra eugony jest nieprawdopodobnie szorstka i niemiła w dotyku, przez co pomyśleć można, iż dotyka się wysuszonego pergaminu. Uczucie to potęguje kolor skóry, który jest zdecydowanie blady, jakby niewolnicę męczyła odwieczna choroba. Są też na niej blizny, z których można wyróżnić pięć różnych. Pierwsza jest umiejscowiona na lewym ramieniu Lullasy i biegnie wzdłuż kości przez całą długość jej kończyny, aż do nadgarstka. Po lewej stronie brzucha oraz nad prawą piersią znajdują się ślady po szponach czegoś, co było albo ogromnym wilkiem albo przeciętnym niedźwiedziem, zaś na nadgarstkach widać najnowsze blizny, o nieco czerwonym zabarwieniu, wyglądające jakby wbito tam ostre narzędzia, a następnie zmuszono organizm, by zregenerował te urazy jak najszybciej.

Jeśli chodzi o twarz, to nie jest ona drastycznie różniąca się od reszty ciała. Nieco wklęsłe policzki, wysoko ustawione kości policzkowe oraz charakterystycznie, gdyż kobieco, zarysowany profil twarzy. Jej oczy skrzą się czerwienią, która jest niczym odbicie tej, którą dostrzec można było na ogonie, a usta także posiadły od natury kolor krwi. Z tychże ust potrafi wysunąć się rozdwojony język, charakterystyczny dla węży wszelkiego rodzaju. Ma on zaskakującą długość wynoszącą ponad półtora stopy (ok. pół metra) i jest niesamowicie giętki, jak to języki mają w zwyczaju. Zaś nos Lullasy jest najprzeciętniejszym nosem, jaki można sobie wyobrazić.

Na pewno pewną równie, a nawet bardziej interesującą niż ogon częścią jej ciała są jej włosy, a raczej to , co je zastępuje. W miejscu włosów, z głowy niewolnicy wyrastają najprawdziwsze, żywe węże, o ciemno czerwonych łuskach, pokrywających całą długość ich małych ciałek oraz niewielkich, czarnych niczym esencja mroku oczkach. Ich długość wynosi półtora stopy (ok. pół metra), szerokość zaś u podstawy ich głowy oraz miejsca, w którym łączą się z eugoną to jedna dziewiąta stopy (ok. trzy centymetry), a ich języki są równe połowie długości ich ciała (ok. ćwierć metra).

Jej ubrania ciężko nazwać ubraniami. Jeśli już, to można o odzieniu Lullasy powiedzieć to, iż są to skrawki szarego materiału, które próbują udawać ubranie. Mianowicie, biodra jej owinięte dwukrotnie są pasmem szarego materiału, wiązanego przez Lullasy z tyłu. Podobne pasmo materiału, trzymające się w ten sam sposób na miejscu, owinięte wokół klatki piersiowej, by chronić piersi niewolnicy przed wzrokiem innych. Ostatnim, innym tym razem, elementem garderoby niewolnicy, jest płaszcz z kapturem, posiadający zapięcie na poziomie obojczyków, wykonany z podobnego, jeśli nie identycznego materiału, który choć nie grzeszy estetyką, to jednak jest wytrzymały.

Sposób, w jaki porusza się wężowa dama jest dosyć specyficzny. Ogonem pełza po powierzchni, odpychając się coraz to kolejnymi jego segmentami. w sposób naturalny dla eugon. Nie wykorzystuje jego pełnej długości jednak, gdyż pozostałą część używa, by stabilnie trzymać swoją postawę, przez co podczas chodzi jest wysoka na więcej niż siedem stóp (ok. dwa i trzy dziesiąte metra). Jej głowa jest wtedy opuszczona, w geście uznającym wyższość wszystkich innych nad jej osobą, a ręce trzyma przed sobą, z dłońmi splecionymi wokół siebie nawzajem. Jest ona przy tym wyprostowana i nigdy się nie garbi. Gdyby widzieć ją tylko od pasa w górę, niesamowicie ciężko domyślić się, iż nie posiada ona nóg, a ogon.

Ze względu na swoje ciało, nie siada ona na krzesłach przy stole. Zamiast tego, używa własnego, zwiniętego ogona jako siedziska, przez co jest wtedy wysoka na sześć stóp (ok. jeden i osiem dziesiątych metra).

Pomimo tego wszystkiego, Lullasy posiada w sobie jeszcze nieco piękna - mianowicie chodzi o jej głos. Jest on delikatny, łagodny i niezwykle uroczy. Nie sposób nie uśmiechnąć się, słysząc jak z jej ust ulatują po cichutku kolejne słowa, których dźwięk jest niczym miód na serce. Choć niektórych może denerwować, iż najmniejszy szelest może zagłuszyć eugonę.


Charakter

Niewolnica idealna - tak można w skrócie określić to, kim jest Lullasy. Niezwykle posłuszna i uległa, niezdolna do stawiania jakiegokolwiek oporu komukolwiek. Potrafi załamać się z powodu najmniejszego błędu, co nieraz skutkuje wielogodzinnym przepraszaniem każdego w okolicy. Jednak pomimo tego wszystkiego, stara się służyć z całych sił. Gdy usłyszy rozkaz, wykona go, choćby kosztem własnego żywota.
Jest niezwykle łatwa to wystraszenia, szczególnie przez niebezpieczeństwo. Zazwyczaj wtedy cała drży i staje się niesamowicie niezdarna, a i zemdleć jest jej niezwykle łatwo.

Gdy jest spokojnie, widać jednak jej opiekuńczą naturę wobec jej właściciela oraz wszystkich, którym ma służyć. Jest delikatna, wiecznie przepełniona troską i zawsze chce pomagać, nawet jeśli takiej potrzeby nie ma. Szczęście czerpie wyłącznie z jednej rzeczy - ze szczęścia jej pana, przez co wszelkie problemy nieraz sprawiają, iż podupada na duchu.

Gdy jest samotna, albo gdy nie ma wokół niej nikogo, kto panuje nad nią, stara się ona, mimo wszystko, być najlepszą niewolnicą, jaką może być. Nawet, gdy ktoś nie chce, będzie usługiwać, pomagać, robić wszystko dla kogoś, bez względu na cenę. Momentami może wyglądać, jakby była w niej chęć pomocy, lecz w rzeczywistości jest to bezgraniczna żądza służenia innym, która przejawia się jako pomoc.

Jest wyjątkowo słaba psychicznie, przynajmniej w większości przypadków. Łatwo wywołać u niej ból, a jeszcze łatwiej wywołać w niej emocje takie jak smutek czy poczucie winy. Jednak gdy w grę chodzi wykonanie rozkazu pana, momentalnie te psychiczne słabości przestają mieć znaczenie, gdyż niewolnica, czyniąc rozkazy, może być niczym w amoku, z którego wybudzi ją jedynie wykonany rozkaz lub śmierć.

Ciężko mówić w jej przypadku o preferencjach, opiniach czy nawet o tym, co lubi, gdyż wszystko to zależy od osoby, której służy i od tego, co zostanie jej powiedziane. Na pewno nie ma niczego, czego nie będzie chciała zrobić, gdyż nie posiada własnej woli, a przynajmniej nie posiada jej w takiej formie, jaką posiadają inne istoty.

Warto też nadmienić, iż nie jest ona sentymentalna. Zmiana właściciela, jeśli jest czymś pewnym i oczywistym, zmienia wszystko. Liczy się dla niej bowiem tu i teraz, ten pan, który ma ją obecnie, nie ten, który posiadał ją kiedyś. Często może wynikać z tego nagła zmiana zachowania Lullasy względem innych, najczęściej negatywyna.

Atrybuty

Krzepa:Słaby, Raczej wytrwały, Delikatny,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Czuły język, B. wyostrzobe czucie, Pozbawiony zm.mag.,
Umysł:Bezwolny,
Prezencja:Brzydki, Szarmancki, Zbędna materia,

Cechy specjalne

Wyniszczona fizycznie [K]Uczeni powiadają, iż Eugony, jakkolwiek powstały, istnieją, by przetrwać. Ich ciała są niezwykle wytrzymałe, w niektórych przypadkach odporne nawet na ostrze miecza. Ci, którym dane było przeżyć walkę z jedną z wężowych dam, przeklinają po dziś dzień te istoty. Silne, wytrwałe, potrafiące się wyleczyć w mgnieniu oka z najpotężniejszych ran oraz z instynktem, pozwalającym na niemal błyskawiczny przebieg walki. Podobno pewien sławny generał zażartował kiedyś do swych podopiecznych słowami “Uznaje tylko trzy przypadki, gdy śmierć nie oznacza zhańbienia, gdyż jest nieunikniona - kiedy walczy się za słuszną sprawę pomimo przewagi wroga, kiedy żona nie potrafi gotować oraz gdy stanie się do walki z eugoną.” Jednak Lullasy nie jest taka, jak inne eugony. Kiedyś była, jeszcze u początków swego życia, jednak to zmieniło się za sprawą potężnego maga, Wirknara, który był jej katem i oprawcą za czasów, które zwał on “tresurą”. Z pomocą potężnych klątw, zaklęć oraz wyspecjalizowanych czynności, które trudno nazwać czymś innym niż torturami, Osłabiał on ciało eugony, pozbawiając ją naturalnej dla tej rasy siły i odporności, co oznaczało, iż niewolnica stała się krucha i słaba, a co za tym idzie, niezdolna do walki. Lullasy nie dość, że utraciła wrodzoną regenerację, to w dodatku zyskała przeciwieństwo tej zdolności. Bez pomocy medyczniej, jej rany nie potrafią się samodzielnie zagoić. Tresura nie oszczędziła też zdolności przemiany, którą naturianka utraciła bezpowrotnie. Ostatnim, fizycznym efektem działań Wirknara jest fakt, iż ciało wężowej kobiety stało się o wiele bardziej wrażliwe, a wszelkie impulsy odbierane przez jej zmysł dotyku, są o wiele bardziej odczuwalne. Efektem ubocznym jest także niezwykle delikatny zmysł smaku.
Przeklęta magicznie [K]Magia od zawsze była wpisana we wszelkie istoty, jednak u niektórych ras było to bardziej widoczne. U eugon sztuka władania magią ziemi była niemal tak naturalna, niczym poruszanie się przy pomocy ogona. To jednak nie było pożądane u niewolnicy, która mogła to wykorzystać przeciwko swoim panom, prędzej czy później. Wirknar postanowił wykorzystać jedno z najbardziej potężniejszych przekleństw jakie znał na eugonie, by zapobiec wszelkim ewentualnym wpadkom związanym z magią, a także, by zabezpieczyć wszelkie czary nałożone przez niego. W wyniku jego zaklęcia, jakiekolwiek czary skierowane w niewolnicę zdeformują się w chaotyczny sposób. W przypadku zaklęć o charakterze pozytywnym oraz neutralnym, ów klątwa zniweluje pierwotny efekt, zastępując go negatywnym skutkiem. Jeśli chodzi o zaklęcia bitewne jak na przykład kula ognia, są one wielokrotnie bardziej bolesne i dotkliwe dla Lullasy. Przekleństwo działa na wszelkie czary, bez względu na ich charakter, moc czy osobę, która je wykonała. Jedynym wyjątkiem od tego są wszystkie inne klątwy nałożone przez Wirknara na wężową damę za czasów tresury. Jest to równoznaczne z tym, iż nałożone na nią klątwy są niemożliwe do zdjęcia w jakikolwiek sposób.
Złamana psychicznie [K]Wszystko ma swoje granice, które, choć mogą zdawać się niezniszczalne i niezwykle trudne do zrozumienia, są możliwe do złamania, szczególnie, gdy zna się na to odpowiedni sposób. Umysł jest dobrym przykładem tego - U każdego inaczej zbudowany, osadzony na innych fundamentach i wartościach. Jednak zawsze znajdzie się coś , co będzie słabym ogniwem i co można zniszczyć, by cała reszta także przepadła. Tak też się stało z Lullasy. Czarodziej Wirknar niszczył ją od środka na wszystkie znane mu sposoby. Zadawał naturiance niewyobrażalny ból i cierpienie, zmieniał i zniekształcał jej wspomnienia, a także wpływał magią na jej duszę, czyli jakby nie patrzeć esencję tego, kim była. Na wskutek tychże działań, zniszczył to, czym była Lullasy, pozostawiając jej tylko imię oraz nowe życie, w którym nie ma ona żadnego wyboru. Za sprawą tych działań, Lullasy też nie może w jakikolwiek - świadomy, czy też nieświadomy - sposób złamać któregokolwiek rozkazu jaki kiedykolwiek usłyszała, chyba że taka będzie wola jej obecnego pana. Wirknar zasiał także w jej umyśle chęć do bez granicznego służenia innym, potężniejszą niż jakiekolwiek inne uczucia, jakie może odczuć istota żywa.
Urok żywej kukiełki [K]Osoba, która zażyczyła sobie eugonę-niewolnicę u Łowców Dusz nie miał szczególnych wymagań odnośnie wyglądu. Jednak bez wątpienia miał on dosyć charakterystycznie zachcianki. Jedną z nich była klątwa, o dosyć specyficznych właściwościach. Mianowicie za każdym razem, gdy Lullasy usłyszy pewną inkantację, staje się kukiełką, przynajmniej pod względem psychicznym. Traci ona całkowicie świadomość i spełnia każdy rozkaz, jaki otrzyma od osoby, która wypowiedziała inkantację. Nie tyczy się jej wtedy ból, czy jakiekolwiek inne emocje. Ów stan można zakończyć, wypowiadając ponownie inkantację.
Potępiona krew [K]Wirknar uwielbiał otaczać się pokusami, które były często nad wyraz pomocne. Podczas tresury Lullasy jedna, szczególnie brutalna towarzyszyła mu i pomagała przy eugonie. Naturianka była pełna gniewu, gdy została po raz pierwszy przywieziona na miejsce tresury, a jej wijący się we wszystkie strony ogon uderzył w twarz pokusy. To wystarczyło, by rozwścieczyć piekielną, która postanowiła zemścić się krwawo. Gdy nastała odpowiednia chwila, prześliznęła się do naturianki, po czym wykorzystała naszykowane uprzednio przybory, by dokonać dosyć potężnego rytuału. W jego wyniku krew wężowej niewolnicy zapłonie ogniem piekielnym, który nie zrani jej ciała, lecz zada jej niewyobrażalny ból za każdym razem, gdy znajdzie się w pobliżu niebianina lub czegokolwiek, co ma związek z Najwyższym Panem, a także wtedy , gdy będzie w stanie euforii lub odczuwać będzie inne, niezwykle silne, pozytywne uczucie takie jak miłość czy szczęście. Ciekawym efektem ubocznym tego jest fakt, iż krew Lullasy, zarówno dla wampirów, jak i jakiejkolwiek innej istoty, jest niezwykle smakowita, do tego stopnia, iż można się od niej uzależnić po jednej kropli. W większych ilościach działa niczym narkotyk, a w niektórych przypadkach w działaniu przypomina afrodyzjak.

Umiejętności

Zapewnianie rozkoszy cielesnych [M] Choć może to wielu dziwić, to było jej główne zajęcie w rodzinie Kareath, gdy jej pani nie było w pobliżu, a pan miał ochotę się zrelaksować. A nadmienić trzeba, że zawsze miał ochotę, nawet w miejscach, gdzie o dyskrecję niezwykle trudno. Podczas tresury, była trenowana głównie pod kątem tej umiejętności na życzenie Adreriona. By nie naruszyć jej ciała w jakikolwiek sposób, nauka tejże sztuki trwała w jej snach, co możliwe było za sprawą magii. Miało to też dwie inne zalety - mianowicie czas we śnie płynął znacznie szybciej niż w rzeczywistości, dzięki czemu godzina w rzeczywistości odpowiadała pełnemu tygodniowi we śnie naturianki, a także niewolnica nie odczuwała zmęczenia, co oznaczało, iż mogła szkolić się bez przerwy, każdej nocy. Nic więc dziwnego, iż opanowała tą umiejętność na mistrzowskim poziomie. Doskonale rozpoznaje, czego dana osoba oczekuje oraz co najbardziej ją zadowala. Wiedzę te wykorzystuje, by własnym ciałem zapewniać przeżycia, o jakich wielu może tylko pomarzyć.
Taniec, zwany Zmysłowym Jadem [M] Niektórzy nie potrafią zrozumieć, czym jest taniec, mówią wtedy o bezsensownym wyginaniu ciała, które nic nie daje, oprócz ładnych widoków, w przypadku gdy tańczy płeć piękna. Jednak nawet najbardziej marudne i nie rozumiejące tej wspaniałej sztuki istoty zostaną uchwycone w objęcia zachwytu, a ich zmysły oszaleją, gdy Lullasy rozpocznie swój pokaz. Jest to kolejna umiejętność, o którą poprosił jej pierwotny właściciel, Adrerion i jednocześnie kolejna, która wychodzi naturiance niesamowicie. Ze względu na swój ogon, niemożliwym czynem byłoby nauczyć niewolnicę jakiegoś istniejącego stylu czy techniki, gdyż nie było takiej, którą można by przystosować do eugony. Z tego też powodu, wężowa dama wykształciła własną technikę, którą jeden z Łowców Dusz określił mianem “Zmysłowego Jadu”, jako, iż nie sposób było oderwać wzrok od naturianki lub choćby nie myśleć o cielesnym spotkaniu sam na sam z nią. Eugona wykorzystuje swoją ludzką część ciała tak , by jak najmocniej wyeksponować swą kobiecość, w czasie, gdy z pomocą ogona wykonuje nagłe, niemal zwierzęce ruchy. To połączenie sprawia, iż łatwo stracić zmysły, nawet pomimo faktu, iż Lullasy urodą nie grzeszy. Warto wspomnieć, iż naturianka nie ogranicza się do podłogi - nieraz wykorzystuje otoczenie, a nawet wije się wokół innych, dostosowując się do żądań swej publiki.
Gotowanie [W] Kim jest niewolnica, jeśli nie służącą? A każda porządna służka powinna gotować, by zadowolić podniebienie tych, którym służy. Za czasów tresury dołączyła do innych, szkolonych niewolnic w kuchni, gdzie uczona była podstaw gotowania, a w późniejszym czasie także zaawansowanych sposobów przyrządzania potraw z owoców, warzyw, mięsa i ze wszystkiego, co tylko dało się zjeść. Ze względu, iż jako niewolnica nie może jeść tego co jej pan, nigdy nie smakuje potraw, które przyrządza, przez co z początku miała kłopoty z odpowiednimi proporcjami przypraw, a także z sprawdzaniem, kiedy posiłek jest gotowy. Jednak obecnie nie ma takich problemów - Lullasy doskonale wie, jak mocna jest dana przyprawa oraz co podkreśli smak danego mięsa. Niemal niemożliwą rzeczą jest, by ugotowała coś , co by było niesmaczne, choć ostatecznie zależy to od gustu osoby jedzącej.
Kłamanie [W] Zdolność, która jest bez wątpienia obowiązkowa wśród tych, którzy usługują u ludzi z wyższych sfer. Jak wiadomo, tacy ludzie mają swoje sekrety, których wyjście na jaw byłoby niemiłą rzeczą, stąd też eugona musiała wyuczyć się tej delikatnej sztuki zatajania prawdy. Niewolnica w spokojnych sytuacjach potrafi kłamać niemal automatycznie, przez co tylko niezwykle sprawny obserwator zauważy takie rzeczy jak nieco szybszy oddech czy iskierkę niepewności w oczach. W sytuacjach napiętych objawy te są o wiele bardziej widoczne, jednak nie na tyle, by pierwsza lepsza osoba odkryła, iż usta niewolnicy opuszczają fałszywe informacje. Naturianka doskonale zlewa prawdę z tym, co nią nie jest, przez co niezwykle trudno zauważyć, kiedy przestaje mówić o autentycznych sytuacjach lub zdarzeniach. Gdy eugona odczuwa ból, próba kłamania graniczy z cudem, o ile jest w stanie cokolwiek powiedzieć na chwile obecną.
Gimnastyka [W] Jeśli czegoś można się spodziewać po istocie będącej w połowie wężem, to z pewnością chodzi o zwinne ciała, mogącego wygiąć się bez problemu w nawet najbardziej nienaturalne pozy, jakie można sobie wyobrazić. Ogon naturianki sam w sobie, z oczywistych względów, jest w stanie wygiąć się pod każdym kątem w niemal dowolny sposób. O ile ludzka część nie jest aż tak giętka, Lullasy wciąż potrafi wykonać wiele skomplikowanych figur czy akrobacji, z czego niektórych ze względów anatomicznych żaden inny człowiek nie byłby w stanie osiągnąć.
Gra na harfie [W] Instrument ów niektórzy uważają za symbol niebian, ze względu na to, iż faktycznie jest on przez tychże często używany, ale także z powodu dźwięków, jakie wydaje. Delikatne tony rozbrzmiewające w powietrzu za sprawą drgających strun, są podobno w stanie przebić się przez dusze żywych, kojąc wszelkie troski i zmartwienia. I choć Lullasy nie potrafi odtworzyć tej mitycznej właściwości na ów instrumencie, to mimo wszystko potrafi zagrać piękne melodie, choć nie zawsze idealnie i bezbłędnie. Bez całkowitej ciszy, nieraz zdarza jej się pomylić struny albo zafałszować. Jednak, kiedy nic jej nie przeszkadza, odgłosy harfy dzierżonej przez ręce naturianki potrafią zadowolić słuchaczy na długie godziny, o ile nie są to istoty, które nie doceniają tej szlachetnej sztuki.
Sprzątanie i porządki domowe [W] Choć dla większości może się to wydawać odkryciem nie z tego świata, sprzątanie jest w rzeczywistości niezwykle trudne oraz praco chłonne. Nie wystarczy namoczoną szmatką przetrzeć na oślep po podłodze, by ta lśniła. Niezwykle ważna jest wiedza, w jaki sposób czyścić daną powierzchnię, jakiego materiału użyć do przetarcia brudu oraz jakie substancję ułatwiają usunięcie plamy ze specyficznego miejsca. Właśnie taką wiedzę oraz doświadczenie posiada Lullasy i często ją wykorzystywała za czasów usługiwania w rodzinie Kareath. Jednak mimo wszystko, nie miała styczności ze wszystkim i w niektórych przypadkach może po prostu nie dać rady doczyścić bardziej unikatowych plam i zabrudzeń.
Śpiew [W] Nie ważne, czy chodzi o cichą kołysankę, by uśpić dziecko, nad którym sprawuje się opiekę, czy starą pieśń, którą Adrerion chciał w danej chwili usłyszeć, niewolnica potrafiła śpiewać z pomocą swego delikatnego, łagodnego głosu, który nie sposób jest ignorować. Nigdy nie zaśpiewa czegoś dobrze za pierwszym razem, jednak, gdy już wczuje się w tekst, pieśń sama uchodzi z jej ust. Niestety jednak, podobnie jak przy graniu na harfie, jakikolwiek hałas łatwo rozprasza ją, przez co traci rytm, milknąc.
Sztuka masażu [W] Jedna z umiejętności tego świata, pozwalająca ukoić stres drugiej osoby. Wężowa dama nauczyła się dosyć unikatowej odmiany tejże, przy której korzysta nie tylko z rąk, ale także pomaga sobie ogonem. Wywierając nacisk na odpowiednie mięśnie i punkty ciała, w sposób zależny od sytuacji, eugona potrafi rozluźnić spięte ciało danej osoby, wywołać ulgę w bólu lub też po prostu sprawić odrobinę przyjemności.
Etykieta [W] Zachowanie na dworze królewskim oraz tam, gdzie przebywa szlachta lub inni, wyżej postawieni osobniki, jest regulowane właśnie przez etykietę. Chociaż właściciel Lullasy był właśnie osobą pochodzenia szlacheckiego, nieraz ktoś może nie rozumieć, na co niewolnicy znajomość zasad i manier obowiązujących w kręgu wystawnych i wytwornych ludzi. Jednak wbrew pozorom jest na to powód - mianowicie jej właściciel uwielbiał ją mieć przy sobie, zawsze i wszędzie. Była niczym ozdoba, a że obracał się Adrerion wokół wysoko postawionych ludzi, ta ozdoba musiała wiedzieć jak się zachować w określonych sytuacjach.
Cukiernictwo [O] Słodkie wyroby, składające się w większości z cukru i innych składników, których nadmiar doprowadzi do mdłości nawet najwytrwalsze żołądki, a smakoszy tychże doprowadzi do stanu, który określić można rajem na ziemi. Oficjalnie Lullasy nigdy nie sporządziła żadnego ciasta ani innego wyrobu cukierniczego, jednak często zdarzało jej się pomagać w kuchni przy tychże, dzięki czemu wie jak takowe zrobić i być może coś by jej wyszło, gdyby spróbowała.
Alchemia [O] Choć wydawać się może, iż jest to sztuka tych, którzy już dawno zatracili się w magii oraz książkach, niewolnica także zna nieco tajników ów dziedziny. Została wyuczona, jak przy pomocy odpowiedniego sprzętu alchemicznego, z kilku pospolitych ziół przyrządzić proste lekarstwo, które wzmacnia system odpornościowy lub pomaga w walce ze słabszymi chorobami. Rzecz jasna, nie opanowała tego do perfekcji, przez co każda próba wypicia uwarzonej przez nią mikstury może w najgorszym wypadku skończyć się śmiercią w męczarniach, jeśli użyje nie tych składników co trzeba.
Ogrodnictwo [O] Eugona doskonale pamięta czasy spędzone w ogródku, tuż przy ogromnej willi swego pana. Hodowała tam pospolite warzywa, takie jak marchewki, pomidory czy cebulę. Choć ciężko nazwać hodowlą oranie ziemi, sadzenie ziaren i regularne podlewanie roślinek. Po prostu zajmowała się nimi, by rosły, choć niekoniecznie wychodziło to tak, by zadowalało jej właściciela. Jednak czasami to , co urosło pod jej opieką, było zjadliwe, więc mimo wszystko warto naturiankę zagonić do ogródka, by robiła swoje.
Zielarstwo [O] Niezbędna wiedza, w przypadku gdy potrzebne były jej zdolności alchemiczne, gdyż ktoś się rozchorował. Odnajdywanie potrzebnych ziół było żmudnym zadaniem, gdyż wężowa dama znała tylko podstawowe informacje jak takowe znaleźć, a i przegapić co niektóre jej się zdarzało. Jednak jak dotąd nigdy nie pomyliła żadnego z gatunku roślin, które zbierała, choć nawet co do tego można mieć wątpliwości.
Anatomia [O] Zna tą dziedzinę nauki wyłącznie ze względu na to, iż potrzebna jej była w sztuce masażu. Znajomość, gdzie co leży w ciele ludzkim lub też humanoidalnym w niektórych przypadkach i za co odpowiada jest konieczne, by niczego przypadkiem nie uszkodzić przez zbyt duży nacisk. Jednak wiedza ta jest dosyć uboga, więc lepiej nie oczekiwać od niej zbyt wiele odnośnie anatomii.
Bestiologia - węże [O] Jak można nie znać czegoś, co rośnie na naszej głowie? Otóż trzeba znać, by żyć, a przynajmniej przeżyć. Węże zamieszkujące głowę Lullasy, nie licząc faktu, iż są z nią połączone, to zwyczajne węże pod względem anatomicznym. Z tego też powodu niewolnica wie co nieco o wężach, o tym, czym się żywią, jak są zbudowane oraz jak okazują swoje emocje. Jednak szczegółowe informacje ma tylko o tym gatunku, który z nią egzystuje, więc w przypadku spotkania z jakimkolwiek innym dzikim osobnikiem nie będzie wiedziała zbyt dużo.
Krawiectwo [O] Ciężko tu mówić o czymś specjalnym, nie licząc faktu, iż potrafi załatać wszelkie zniszczenia w bardziej prostym odzieniu, pod warunkiem że będzie miała pod ręką igłę, pasującą kolorystycznie nić, materiał oraz mnóstwo czasu.
Walka ogonem [P] Na co komu oręż, gdy posiada się potężną kończynę, zdolną zadać całkiem silny cios? Chyba, że jedyne, co się potrafi robić, to machać tą kończyną, wtedy zmiłuj się Prasmoku nad chwilą, gdy przyjdzie Lullasy walczyć.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz

Kot w butach [loteria]
Kot, który na wszystkich czterech łapach ma założone skórzane buty. Zachowuje się zwyczajnie, tylko co rano, gdy postać wstaję, ten krytykuje jej wczorajszy ubiór.

Historia

“Zamknij anioła w klatce, a będzie domagał się wolności.
Wychowaj go tam od dziecka, a on mimo wszystko będzie ciekawski jak to jest na zewnątrz.
Daj go mi, a za kilka tygodni będzie czyścił ci buty własnym językiem.”
Handlarz Życia, data nieznana, słowa skierowane do pewnego arystokraty.

Rozdział 0 - Matka oraz jej pierworodna

Daleko poza miejscami, gdzie cywilizacja jest obecna, życie dzieje się znacznie spokojniej. Na przykład daleko, daleko na południowym wschodzie kontynentu, w gęstwinach nie nazwanego dotąd lasu, rzadko kiedy coś zakłóca spokój tamtejszych mieszkańców. Drzewa są tam podobno różnorodne i egzotyczne, a ich owoce przyprawiają nawet najbardziej wybrednych o chęć zjedzenia więcej. Zwierzęta żyją, tak jak żyć powinny, równoważąc się wzajemnie, nie przełamując delikatnego łańcucha pokarmowego. Nawet magia wydaje się tutaj łagodniejsza niż gdziekolwiek indziej.

Mówiąc ogólniej jest to po prostu idealne miejsce dla tak impulsywnej i łatwej do zdenerwowania rasy jak Eugona. A przynajmniej dla pewnej przedstawicielki tegoż to gatunku, która osiedliła się tam, by uciec z dala od miejsc, gdzie ludzie rozprzestrzeniają się niczym zaraza. Pół kobieta, pół wężyca imieniem Reia, o łuskach wiecznie spływających kolorem krwi oraz szkarłatnych oczach była wiecznie samotna z własnego wyboru. Niczym bestia, trzymała się sama, ufała tylko sobie i mordowała wszystko , co jej się nie podobało. Szczególny uraz miała do ludzi. Czemu - nie wiadomo . Jednak zdarzało jej się rozszarpywać nieszczęśników, zanim ci zauważą, iż coś ich atakuje. Nie była jednak chora psychicznie - w przypadku zagrożenia była rozsądna i ostrożna, ale takie sytuacje były rzadkie.

Jednak Reia zawsze czuła, że samotność nie może trwać wiecznie. Uczucia trawiły ją od środka, gdy przelewała krew zwierząt i ludzi. Nie chciała robić tego tylko, by przeżyć, ona chciała mieć cel w życiu, jednak nigdy nie miała w sobie tyle pewności siebie, by go ostatecznie ustanowić. Jednak, gdy lata w lesie mijały, nastała w końcu dla naturianki ta chwila słabości, gdy się przemogła i spróbowała zapoznać się bliżej z jakimś człowiekiem. O ile przemożeniem się można nazwać poddanie się pierwotnym instynktom, które w końcu zażądały partnera, a próbę zapoznania się z kimś - dzikim gwałtem na zagubionym podróżniku. Jej celem była potomkini. Wiedziała, że musi przekazać swoje życie komuś innemu, by jej dziedzictwo trwało, tak wiec starała się, by okazja na to mogła nadejść.

Tak więc oto, stało się. W szczegóły lepiej nie wchodzić, jednak należy nadmienić, iż człowiek, który padł ofiarą wężowej kobiety, umarł, gdyż serce jego najwyraźniej nie mogło znieść takich doznań, których niewielu jest w stanie zaznać. Chociaż jakby nad tym pomyśleć, równie dobrze poderżnięte gardło mogło być przyczyną jego zgonu, podobnie jak i rozerwana z ogromną siłą klatka piersiowa. Ciężko powiedzieć, eugona nie zwracała na takie drobnostki, choćby najmniejszej uwagi.

Ostatecznie, wynikiem końcowym tego wydarzenia było jedno gnijące, półnagie ciało, leżące gdzieś pośrodku leśnych gęstwin, pożerane powoli przez tamtejsze wilki oraz brzemienna naturianka. Reia naszykowała w swym legowisku, ukrytym w ogromnym, pustym od środka drzewie nieco więcej miejsca, a i zbierała zapasy jedzenia. Wiedziała, że po porodzie będzie zbyt słaba na polowanie. Przez wiele miesięcy szykowała się do tej cudownej chwili, gdy w końcu przestanie być sama. Ze szczęścia aż chciała podziękować temu, dzięki któremu było możliwe, lecz niestety, nie potrafiła rozmawiać ze zmarłymi.

Rozdział 1 - Córka oraz jej tresura

Jak to jest, gdy żyje się w szczęściu i dobrobycie? Niektórzy by powiedzieli, że to marne życie. Głównie ludzie, którzy brak zła mogą uznać za naruszenie równowagi świata, który potrzebuje chaosu, destrukcji. Ktoś nawet kiedyś powiedział, iż słodyczy nie odczuje ten, kto gorzkiego posmaku nigdy nie poznał. Jednak to jest ich zdanie. Zdanie istot, które wpisane mają w siebie potrzebę, by nie być idealnym.

I choć zdawać się może, że Naturianie nie podzielają i nigdy podzielać nie będą takiego toku myślenia, to jednak zdarzają się wyjątki. Jeden z nich pełzał po świecie, był eugoną i miał na imię, czy też raczej miała, gdyż to była ona, Lullasy. Ledwo osiem lat osiągnęła, a już jej matka, Reia, miała z nią nie lada kłopoty. Zwykłe dziecko to kłopoty, o tym wie każdy. Dziecko będące w połowie wężem, to bez wątpienia jeszcze więcej zmartwień. Jednak to , co wieńczy skalę problemu, to fakt, iż ta mała dziewczynka była w istocie swego rodzaju sadystką, której spojrzenie potrafiło zmrozić krew w żyłach. Wyrywanie skrzydełek motylkom oraz próba mordu wszystkiego co się rusza było normą - nic dodać, nic ująć. Młoda rosła w niesamowitym tempie, a siłą i instynktem prześcignęła by większość eugon w tym wieku. Była esencją zniszczenia, która była posłuszna tylko swej rodzicielce oraz instynktowi.

Nie licząc wybuchowego charakteru, godnego wulkanu gotowego do erupcji, młoda Lullasy była niemal idealną kopią swej matki. Łuska w łuskę takie same, tylko oczywista różnica wieku pozwalała odróżnić te dwie krople wężowej, zabójczej wody od siebie. Nawet pod ludzkimi postaciami, czy też nawet w formie węży były niemal nie do rozróżnienia, chyba że ktoś zauważyłby, że to to mniejsze było o wiele bardziej nabuzowane energią i śmiercionośne.

Dokładnie w dzień dziesiątych urodzin małej, Reia odkryła, że sprowadziła niemałą katastrofę na las, w którym mieszkała. Jedna eugona potrafi pożreć całkiem sporo zwierzyny, ale dwie eugony o iście zwierzęcym apetycie to było najwyraźniej za dużo dla okolicznej fauny. Przez cały poranek, gdy mała jeszcze spała, przeszukiwała las, by upolować coś soczystego na śniadanie, jednak nie zastała nic, oprócz wszech obecnych, poobgryzanych do czysta przez dwie naturianki, kości. Tylko drobniejsze ptaki ocalały, a nawet rozmnożyły się jeszcze bardziej niż zwykle, gdyż wszystkie okoliczne drapieżniki pożarła Reia z córką. Dzięki temu las rozbrzmiewał nigdy nie ustający świergot, który nie sposób było zignorować. Z jednej strony było to szokujące i straszne, z drugiej strony zaś była tym zadowolona, iż tak porządnie wykarmiła Lullasy. Cóż, do optymistów świat należy, ktoś kiedyś rzekł.

Jednak ta wiadomość ostatecznie była zła i to bardzo. Reia wiedziała, że przez to będzie musiała przenieść się do innego miejsca wraz z małą. Ze względu na wciąż młodą Lullasy, bała się iść na południowy wschód, wgłąb nie nazwanego lasu, gdyż sama nie wiedziała co może tam je czekać. To oznaczało, iż jedynym rozwiązaniem jest wyjście z lasu i znalezienie innego miejsca. Jednak od najbliższego miejsca, gdzie mogłyby znaleźć schronienie, dzieliła je równina Maurat, która nie była najbardziej bezpieczna drogą pod względem strategicznym. Brak drzew by się skryć przez niebezpieczeństwem, nadmiarem słońca czy deszczem. Mówiąc ogólniej - jedyne co mogła zrobić, to zaryzykować przeprawę.

Wężowa dama zaplanowała dokładnie drogę - zamierzała dostać się jak najszybciej nad błyszczące jezioro, gdzie planowała pierwszy i jedyny postój. Dalej tylko czekałaby ją prosta droga do Szepczącego lasu, gdzie schronienia, jak i zwierząt do zjedzenia nie brakowałoby im przez wiele setek lat. Nie miała ona jednak żadnego zapasowego pomysłu, wierząc naiwnie w duchu, iż uda im się przedostać tam bezproblemowo za pierwszym razem. To jak bardzo Reia się myliła, dało się zobacz w momencie, gdy opuściły las.

W momencie , gdy ich łuski zetknęły się po raz pierwszy z dziko rosnącą trawą, która porastała bezkresną na pierwszy rzut oka równinę, przypieczętował się los obu eugon. Wystawione na otwartej przestrzeni, były idealnym celem dla tych, którzy od dawna wbijali w nie swoje oczy. Oczy, które nie widziały życia, a towar, za który otrzymają tyle złotych gryfów , ile ów towar waży. To byli Łowcy Życia.

~~~

Notka poboczna - Organizacja oraz jej geneza

Łowcy Życia to stara organizacja zajmująca się niewolnictwem na terenie całej Alaranii. Jej początek jest szacowany na około dwusetny rok Ery Alariańskiej, jednak pewności nie ma, gdyż nikt nigdy nie spisywał historii tej organizacji. Ustne podania mówią, iż tym, który w teorii dał początek organizacji jest osoba, która zwała się Handlarzem Życia. Ów osobnik miał być dobroczyńcą, który wędrował przez Alaranie i wiele innych krain, dając szansę na nowe życie tym, którzy już nie mieli niczego, nawet nadziei.

Uczył on mężczyzn pracy najemnika, kobiety zaś szkolił w roli służki. Nie żądał nic w zamian, nie licząc szczęścia tych, którym pomagał. Pomagał im zdobyć zarobek, a co za tym idzie, przeżyć. Jednak to był zwykły człowiek, pewnego dnia umarł ze starości, zgodnie z prawami natury. Wtedy też splugawiono jego rolę, w momencie, gdy chciwy człowiek przejął jego tytuł i założył organizację, mającą na celu handel niewolnikami dla czystego zysku.

Od tamtego czasu Handlarz wraz ze swoimi Łowcami rósł w siłę, jednak nadal byli mało znani. Jednak to nie był przypadek, a zamierzone działanie - organizacja była cicha, ze względu na to, iż wielu tych o dobrych sercach potępiałoby ją. Dlatego też tylko wybrani z wyższych sfer z całego kontynentu wiedzieli o wszystkim i napędzali swoimi bogactwami Łowców Życia, którzy do dziś istnieją.

~~~

Ledwo eugona wraz ze swoją córką przebyła sto stóp drogi, a już wpadły w pułapkę. Z przodu, z tyłu, jak i po bokach zmaterializowały się portale, z których wyłoniło się co najmniej pół setki zbrojnych, opancerzonych w twardą stal, a dzierżących potężne dwuręczne miecze, ciężkie i niezwykle ostre. Nie minęło wiele czasu, nim otoczyli oni zwartym kręgiem swoje ofiary.

Tymczasem mag, który utworzył portale, wyszedł z ukrycia, a konkretniej odczynił czar niewidzialności, w jaki był przyodziany. Imię jego było Wirknar, dusza jego była mroczniejsza niż pusta otchłani, a ego jego było na tak wysokie, iż gdyby na nim stanąć, można by dotknąć gwiazdy bez większego problemu. Jednak nie był to wbrew pozorom głupiec - stał w bezpiecznej odległości od eugon, wiedząc, iż nawet taka liczba żołnierzy może nie wystarczyć, po czym ogłosił naturiankom cel tego wszystkiego. Mianowicie zażądał oddania młodej eugony, by w imieniu Handlarza Życia wychować i wyszkolić ją, by mogła sprostać trudom tego świata. Było to oczywiste kłamstwo, lecz nawet gdyby to była prawda, Reia nie zgodziłaby się na to, dopóki jej serce nadal biło. Ledwo wykrzyczała, iż nigdy nie odda swej Lullasy na łaskę ludzi, a jeden z rycerzy zamachnął się mieczem. Krzyk histerii dziesięcioletniej naturianki przeszył powietrze, gdy głowa jej matki opadła na trawę, a jej krew rozbryzła w powietrzu, niczym szkarłatny deszcz bólu i cierpienia.

To, co dalej się działo, łatwo było przewidzieć. Zmysły małej eksplodowały w dzikim szale, gdy rzuciła się na oprawców jej rodzicielki. Chciała albo pomścić ją albo umrzeć w walce. Ze względu na swój mniejszy rozmiar, była zwinniejsza, choć jednocześnie o wiele bardziej brutalna i impulsywna od swej matki. To, co czyniła nie było walką - to była rzeź. Doświadczeni w boju rycerze padali jeden po drugim, raz za razem. Każde mrugnięcie mogło być ostatnim dla ludzi, dosłownie. Jednak w końcu potężne, a zarazem celne uderzenie rękojeścią miecza ogłuszyło Lullasy. Dokonał tego ten sam, który zabił Reie, a zarazem jedyny, który przeżył. Młoda zabiła czterdziestu dziewięciu, jednak nie pomściła swej matki, gdyż zabójca ocalał.

Gdy się obudziła, Pierwsze co do niej dotarło to jej własny gniew. Chciała się wyładować, okazać światu to, co jej się stało, ten poczuł jej ból, lecz coś ją przytrzymywało w miejscu. Nie mogła ruszyć swoimi rękoma ani tułowiem, jedynie ogon był do pewnego stopnia swobodny. Instynkt opanował ją do tego stopnia, iż nie potrafiła nawet zrozumieć, gdzie jest ani kto obok niej stoi.
W ten sposób, eugona szalała, przytrzymywana do skalnej ściany przez zaklęte łańcuchy, których nawet smok by nie zniszczył. Jej ogon zaś na oślep próbował trafić w cokolwiek, co było w pobliżu. I nawet się udało, lecz Lullasy nie była na wystarczająco długo świadoma by to zrozumieć, gdyż chwile po tym zapadła w wywołany odpowiednim zaklęciem sen. Sen, z którego już nigdy nie obudzi się w swej dawnej postaci.

Uczynił tego Wirknar, który przyglądał się ciekawie momentowi, gdy naturianka odzyskała świadomość. Był szczęśliwy, gdyż ta reakcja oznaczała, iż będzie miał sporo pracy z tym okazem. Wiedział jednak , że ma sporo czasu, skoro dotarli do Klatki, czyli miejsca, które jest domem Łowców oraz miejscem, gdzie szkoliło się przyszłych niewolników. Tak czy siak, to będzie dla niego czysta przyjemność. Jednak po chwili zauważył, iż ktoś już ucierpiał przez Lullasy. Jego bliska przyjaciółka po fachu, pokusa, przetarła twarz z krwi, której wciąż przybywało. Uderzenie ogonem było wystarczające, by boleśnie uszkodzić jej nos, a co za tym idzie, nieco oszpecić jej piękną buźkę. W oczach piekielnej widać było chęć krwawego rewanżu.

W ten sposób, rozpoczęła się pierwsza faza tresury, jak to Łowcy Życia określali czas, gdy schwytane istoty poddaje się działaniu wyspecjalizowanych klątw, tortur oraz zaklęć, które pozwalają na złamanie ciała i umysłu. Dzięki temu, powstawały posłuszne marionetki, gotowe zrobić wszystko dla tego, kogo uznają za pana. Wirknar niczym władca wszelkiego stworzenia, zniszczył to co zastał w umyśle Lullasy, by móc wszystko ukształtować od nowa.

Nie miał on jednak pełnej swobody, ze względu na pewne wymagania tego, który zażyczył sobie eugony. Mianowicie, nie mógł on w żaden sposób jej fizycznie uszkodzić, czy nawet jakkolwiek naruszyć jej fizyczną powłokę ani też wpływać nią pod względem wyglądu. Z tego powodu, nie mógł on zadawać jej żadnych fizycznych obrażeń, co dosyć ograniczało wachlarz tortur, jakim mógł się posługiwać. Miał on jednak swoją magię, wystarczającą, by nagiąć ciało, umysł i duszę swej ofiary swoją własną wolą zgodnie z oczekiwaniami tego, kto za to jest gotów zapłacić więcej, niż można sobie wyobrazić.

To wszystko zajęło około cztery lata, podczas których naturiankę trzymał w swych objęciach bezlitosny sen, który nie pozwalał jej umrzeć. Gdy naturianka miała już czternaście lat życia za sobą, jej ciało było naznaczone czterema potężnymi klątwami Wirknara, które on sam wymyślił oraz wykonał oraz jedną, wykonaną w akcie zemsty przez urażoną piekielną. Choć o tym ostatnim mag-oprawca wiedział, nie powstrzymał tego, gdyż nie widział w tym żadnego problemu, a nawet uważał, iż może to mieć pozytywny efekt w dalekiej przyszłości. Jednak wracając do Lullasy, w końcu przywrócono jej świadomość. Jednak to już nie była agresywna eugona, to była posłuszna niewolnica, która czekała posłusznie na jakikolwiek rozkaz, wydany w jej kierunku.

I wtedy też rozpoczął kolejny etap tresury - oczyszczona ze starych wspomnień, uczuć emocji czy większej części wolnej woli, była gotowa dołączyć do sobie podobnych, szkolonych w podstawowych czynnościach niezbędnych dla każdej niewolnicy. Wpajano jej zasady etykiety, podstawową wiedzę jaką musiała opanować oraz została wyuczona w grze na losowo wybranym, klasycznym instrumencie, co w tym przypadku oznaczało harfę. Ogółem mówiąc, była przygotowywana do usługiwania swemu panu.

Wirknar wtedy też, z dnia na dzień niemalże, przywiązał się do najnowszego nabytku. Większość swego czasu spędzał przy wężowej niewolnicy, obserwując ją nieraz całymi godzinami, a z czasem nawet postanawiał sam zadbać o nauczenie jej danej czynności. Wiedział jednak , że nie może za dnia poświęcać jej wystarczająco dużo czasu, a w nocy ta musiała odpoczywać, by dać radę nie zapaść się ze zmęczenia następnego dnia. Wtedy też zrodził się pomysł tresury podczas snu.

Od tamtego dnia, każdej nocy we śnie eugony zjawiał się czarodziej wraz z grupą pomocników, adekwatnych do tego, co miała trenować naturianka danej nocy. W świecie sennych marzeń nie trzeba było martwić się o jej ciało czy zmęczenie, co pozwalało jej trenować przez długi czas co tylko Wirknar sobie zamarzył lub też co było konieczne. W ten sposób lata mijały nieubłaganie, a z każdą chwilą oprawca eugony zdawał się coraz bardziej przywiązywać do pokrytej łuskami istoty

Rozdział 2 - Niewolnica oraz jej życie

W końcu nadszedł czas, by eugona poznała tego, dla którego miała służyć. I nie tylko ona - Wirknar porzucił Łowców Życia, by móc mieć na oku swoje najwspanialsze dzieło, które, gdyby miał odwagę, nazwać mógłby swym własnym dzieckiem. Mag zapłacił z góry za możliwość mieszkania tam, gdzie naturianka, a także zaoferował swe dozgonne usługi tej samej osobie, której miała służyć Lullasy, która wtedy miała aż dwadzieścia dziewięć lat. Wraz z naturianką dotarł w okolice Demary, na skraj lasu, który otaczał szczelnie legendarne trzy jeziora. Tam zastali budynek, który przypominał pałac. Piękny, opływający bogactwem pałac.

Spotkanie z tym, którego był to dom przeszło gładko. W ten sposób Lullasy oraz Wirknar poznali Adreriona z rodu Kareath, typowego z zachowania szlachcica o przenikliwych i strasznych oczach oraz Elenore Kareath, jego żonę, większą w szerokości niż wysokości, która nie kryła się z faktem, iż to nie miłość ją zeswatała z nim, a chęć posiadania bogactwa oraz sprawy rodzinne. Aż ciężko uwierzyć, że jedno z nich jeszcze nie skończyło z poderżniętym gardłem. Posiadali oni kilkuletnie dziecko - nieślubne, znienawidzone przez Elenore, gdyż było owocem jednego z wielu romansów Adreriona, z czym ani ona ani on się nie kryli ani trochę, przynajmniej przed nowo przybyłymi. Być może to z powodu, iż mieli oni zamieszkać u nich, a co za tym idzie, zostać “częścią” rodziny? Albo po prostu wątpili, by ktokolwiek inny w to uwierzył z ust niewolnicy i podstarzałego maga, kto wie.

Już po kilku dniach wszystko wydawało się normą. Lullasy pełniła przeróżne obowiązki - gotowanie, sprzątanie, zabawianie dziecka, czy też nawet pobyt u boku swego pana podczas wizyty u innych przedstawicieli stanu szlacheckiego. Pomagała jak tylko mogła, będąc na każde zawołanie pana. Wirknar zaś nadzorował ją, pomagając w specyficznych przypadkach, a także użyczając swego talentu magicznego Adrerionowi. Przez ten czas eugona odkryła, iż tuż obok domu znajduje się hodowla koni oraz bydła, kowal, piekarz, krawiec, a nawet karczma, wszystko zbudowane i należące do państwa Kareath na całkowitą własność. Po tygodniu czasu, zdarzało jej się robić okazyjne wypady do jednego z tych miejsc, z rozkazu jej pana oczywiście.

W międzyczasie, Wirknar musiał znosić świadomość tego, iż wiedział co było głównym powodem, dla którego arystokrata zażądał niewolnicy - mag pamiętał doskonale jak nauczał ją w jej snach dosyć specyficznych umiejętności, mających na celu wykorzystanie jej ciała ku uciesze drugiej osoby. Wiele razy miał okazję widzieć, jak Adrerion przywoływał eugonę w dogodnym momencie w zaciszne miejsce, gdy Elenore nie było w pobliżu. Odgłosy, które wtedy słyszał nie były jednoznaczne, a wręcz oczywiste. Nie przeszkadzało mu myślenie o tym kiedyś, jeszcze we wczesnych czasach tresury, bo nie sądził, że tak przywiąże się do Lullasy lub że w ogóle podąży za niewolnicą. Teraz jednak było inaczej.
Pod koniec pierwszego miesiąca pobytu w rodzinie Kareath, eugona zbudziła się na wozie kierowanym przez Łowców Życia. W oddali płonął dom jej pana, jej ciało było obolałe i pokryte bliznami, które najwyraźniej powstały niedawno, a po Wirknarze czy Adrerionie nie było ani śladu. Cokolwiek się stało, to zmieniło nieco los niewolnicy

Rozdział 3 - Aukcja oraz jej skutki

Wystawiona na sprzedaż, eugona wywołała niemałe zamieszanie. Podczas tajemnej aukcji, pewna pokusa z pomocą przyjacielskiego czarodzieja, najęta, by wykupić niewolnicę dla księcia Karnsteinu, wraz z tajemniczym upadłym aniołem, który dołączył do tejże bez widocznego powodu, zamordowała Handlarza życia, a Lullasy przywłaszczyła za darmo. Stamtąd, poprzez portal, cała czwórka dostała się na teren Karnsteinu, gdzie oprócz prowizorycznego opatrzenia świeżo nabytych ran eugony, typowych rozmów osób, które ledwo uciekły przed śmiercią oraz ataku parodii nekromanty, żądnego władzy nad całą Alaranią, nie działo się nic ciekawego. Jakiś czas później, przekazano niewolnice pośrednikowi księcia, który od tamtego momentu miał na sobie ciężar pilnowania wężowej damy.

Rozdział 4 - Samotnia oraz jej sekrety [Trwa]

Dane gracza: Lullasy

Nazwa użytkownika:
Lullasy
Ranga:
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Nagrody:
Obrazek
Inne Postacie:
Hyiaxinthe, Urzaklabina, Drim, Evangeline, Avarralie, Siyne, Violetine, Fonos, Krakenia,
Martwe postacie:
Shadei
Status:
OFFLINE
Wiek:
19
 
 
Strona WWW:
http://vulcarae.deviantart.com/
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
51103480
Grupy:
Dołączył(a):
Pn cze 30, 2014 1:44 pm
Ostatnia wizyta:
N cze 18, 2017 1:38 pm
Liczba postów:
97 | Znajdź posty użytkownika
(0.13% wszystkich postów / 0.09 posty dziennie)
Ostatni post:
Kto z kim i dlaczego?
N maja 28, 2017 11:37 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Księstwo Karnstein
(Posty: 30 / 30.93% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Gdzieś na terenie Księstwa]W poszukiwaniu Medarda
(Posty: 16 / 16.49% postów użytkownika)
cron