Profil użytkownika Hatya

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Hatya
Rasa: Eugona
Wiek: 280


Aura

Dość silna aura lśni w barachicie, który to oblepiony został srebrzystą siateczką nadając jej bezpodstawną delikatność. Otoczona soczyście topazową barwą rozbrzmiewa stałym tonem, tworząc w ten sposób kojącą i głęboką melodię. Pachnie niezwykłą słodyczą miodu, a także mieszaniną kwiatów anturium oraz oleander, znanych z trujących właściwości. Niezłomna emanacja charakteryzuję się ostrymi szpikulcami. Również zwraca uwagę chaotycznym połączeniem giętkich i sztywnych brzegów, a także na zmianę to szorstkimi i gładkimi powierzchniami. Lepi się z nieukrytą przyjemnością pozostawiają po sobie gorzką pikanterię.


Wygląd

Hatya, tak jak inne przedstawicielki jej rasy, nie jest urodziwa. Jedni opisują ją jako obrzydliwą i przerażającą, innych fascynuje jej natura do tego stopnia, że mówią nawet o pewnym rodzaju piękna. Jej uroda nie przyciąga jednak wielu. Zdecydowanie większa ilość stworzeń na jej widok ucieka z krzykiem. Może to za sprawą wielu wijących się i syczących węży o płomiennym umaszczeniu, które zastępują jej włosy? A może to kwestia tak samo ubarwionego ogona, który zastępuje eugonie nogi i ciągnie się za nią na długość kilku sążni? Istnieje też możliwość, iż większość spotykanych przez nią stworzeń nie docenia tego, jak wiele trudu wkłada Hatya w dopasowanie koloru szorstkiej skóry, błyszczących łusek i zwiewnych szat do szkarłatnego odcienia jej oczu... Cóż z tego, że dokonuje tego poprzez istne kąpiele w krwi swych ofiar? Przeciętni ludzie i nieludzie nie potrafią zrozumieć, że posiadanie kłów i długiego, rozdwojonego języka ciągnie za sobą pewne... popędy, nad którymi kobieta nie potrafi zapanować. Hatya nie widzi jednak w sobie nic z potwora. Odmieńca, owszem, ale nie widzi w swoim wyglądzie nic z bestii. Ma przecież całkiem ładne rysy twarzy, jest wysoka i zgrabna. Porusza się równie dostojnie, jak morduje. A takie przynajmniej jest jej zdanie. Do tego ten syczący głos, wywołujący dreszcze... Wszystko to składa się na osobę potwornie urokliwą. I to z naciskiem na potwornie.
Wszystko zmienia się jednak, gdy Hatya przeobrazi się w węża lub człowieka. Ta pierwsza postać jest dokładną kopią węży, które zazwyczaj wyrastają z jej głowy. Jest oślizgły, ma ciemną łuskę zdobioną ognistymi plamkami i szkarłatne oczy. Porusza się szybko i bezszelestnie, atakuje błyskawicznie. Nie ulega wątpliwości, iż ludzka postać eugony jest nieskazitelnie piękna. Oślizgły ogon ustępuje miejsca zgrabnym nogom, a węże na jej głowie zmieniają się w długie do pasa fale o ciemnokasztanowym kolorze. Oczy nie przerażają już szkarłatem, barwą przypominają bursztyny. Jej skóra staje się miękka, twarz nabiera rumieńców. Spod idealnym kształtem pełnych ust nie można już dostrzec zaostrzonych kłów. Hatya pod tą postacią zdecydowanie przyciąga uwagę.


Charakter

Charakter tej eugony można bez chwili wątpliwości uznać za skomplikowany. Jest bardzo złożony i trudny do pojęcia, nawet przez nią samą. Hatya bowiem łączy w sobie osobowość typowej, troszczącej się o przyrodę naturianki i bezuczuciowej morderczyni ze zwierzęcym instynktem. Z zasady jednak nie krzywdzi istot, które w jakiś sposób jej nie sprowokują. Jednak sprowokować ją można niezwykle łatwo. Ma bowiem tendencję do wyolbrzymiania cudzych wypowiedzi, we wszystkim doszukuje się obrazy lub znieważenia. Potrafi wywołać dyskusję z totalnie błahego powodu, a kłótnie z jej udziałem często kończą się na rękoczynach. Rękoczyny z kolei często kończą się rozlewem krwi. Hatya należy bowiem do kobiet, które nie wstydzą się swojej natury. A uważa, że natura jej węża daje jej uprawnienia do mordowania postaci, które jej zdaniem na śmierć zasłużyły. Nie uważa siebie na osobę towarzyską. Nie próbuje taka być. Nie szuka w życiu stałego towarzystwa, tak samo, jak nie ma zamiaru się gdzieś na stałe osiedlać. Lubi różne klimaty, nie ogranicza się do jednego, typowego obszaru. Dobrze odnajduje się zarówno na terenach bagnistych, leśnych, górskich i pustynnych. Nie przeszkadzają jej trudne warunki, zwłaszcza gorąco. Fascynuje ją ogień, który jest dla niej symbolem nieprzewidywalności, siły i wieczności. Nie panuje co prawda nad tym żywiołem, ale lubi się nim otaczać.
Zróżnicowany charakter Hatyi ujednolica się tylko w jednym wypadku. Podczas napadu Szału. Wtedy nie ma w niej ani odrobiny miłosierdzia, jest agresywna i brutalna. Nie potrafi wtedy nawet opanować chęci pożywienia się ludzkim mięsem, czy wykąpania w ich krwi. Jej ofiarami są bowiem głównie ludzie, bądź istoty ich przypominające. Czasem jednak, gdy Hatya traci nad sobą panowanie, zaciera jej się granica między żądzą krwi a moralnością. Wtedy cały honor, rozwaga i poczucie sprawiedliwości odchodzą na bok. Pozostaje tylko szaleństwo, furia i zmasakrowane ciała.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Nie do zdarcia,
Zwinność:Bardzo szybki, Niedokładny,
Percepcja:Dobry wzrok, Wszechsłyszący, Niezwykle czuły nos, Przytępiony smak, Wyostrzony zm.mag,
Umysł:Bystry, B. silna wola,
Prezencja:Brzydki, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Mowa węży [Z]Potrafi porozumiewać się z wężami, a także niektórymi innymi gadami.
Przemiana [D]Może zmienić się w węża lub przybrać ludzką postać. Obie formy absolutnie nie zdradzają, że jej prawdziwa postać jest innym gatunkiem.
Regeneracja [D]Wszelkie zadane jej obrażenia zasklepiają się zdumiewająco szybko, często nie pozostawiając po sobie śladu.
Szał [Z]Nieodparta chęć mordowania w wyjątkowo brutalny sposób. Hatya często nie potrafi zapanować nad tym pragnieniem, dopuszcza się wielu bestialskich czynów. Jej siła i zwinność najczęściej przekracza wtedy oczekiwania jej ofiar.

Umiejętności

Odnajdywanie źródeł magii [P]
Pływanie [O]
Polowanie [W]
Przetrwanie [W]
Skradanie się [W]
Rozpoznawanie i sporządzanie trucizn [O]
Tropienie [O]
Czytanie Aur [P]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Hatya zupełnie nie pamięta pierwszych lat swojego życia… A w tych ''pierwszych latach'' można właściwie zawrzeć pierwsze stulecie. Obrazy z tamtego czasu zacierają jej się, nie składają w jedną całość. Jej pochodzenie, dzieciństwo i młodość wciąż są dla niej zagadką. Największą niewiadomą pozostaje sama kwestia jej pojawienia się na świecie. Nie wie, czy została stworzona, czy zrodzona. Nie wie, czy kiedykolwiek miała rodziców. Nie wie, czy w jakikolwiek sposób może się tego dowiedzieć. Niejednokrotnie próbowała ustalić, jak wyglądała jej przeszłość. Słyszała o istnieniu klątwy, która miała umieszczać grzesznice w gadzich ciałach, eugona nie chciała jednak wierzyć w prawdziwość tej teorii. Czuje bowiem, iż natura węża tkwiła w niej od zawsze i nie może sobie wyobrazić, by mogło być inaczej. Jej zanik pamięci obejmuje jednak jedynie wcześniej wspominane pierwsze sto lat jej życia. Późniejsze wydarzenia naturianka pamięta dobrze. W jej opinii aż za dobrze.

Na dworze zdawała się panować przyjemna pogoda, choć nie można tego było jednoznacznie stwierdzić po tych kilku promieniach słońca, które przekornie wdarły się do pomieszczenia przez niewielkie, uzbrojone w grube pręty okienko przy sklepieniu. Hatya oddychała płytko, chrapliwie. Wdychała pył, który osiadł na kamiennej podłodze. Z trudem przekręciła się na plecy, ciągnąc za sobą grube, ciężkie łańcuchy, które z głośnym szczękiem uderzyły o siebie. Dźwięk rozniósł się echem w głowie kobiety, wywołał pulsujący ból. Węże układające się na jej głowie zasyczały cicho, ledwie słyszalnie. Były równie wyczerpane, co eugona. Chciała się do nich odezwać, utulić je, dodać sił. Sama jednak ich nie miała. Powoli uniosły powieki, które z każdą chwilą stawały się coraz cięższe. Z trudem się rozejrzała. W lochu nie zmieniło się nic. Ściany były tak samo zimne, brudne i ciemne. Wyraźnie odznaczające się na nich rysy po desperackich uderzeniach łańcuchami, rozmazywały się kobiecie przed oczami. W potężnych, metalowych drzwiach również nic się nie zmieniło. Pozostały zamknięte i szczelne. Nie przepuszczały ani jednego promienia światła, ani jednego dźwięku z zewnątrz, ani jednego zapachu. Pomieszczenie nieustannie wypełnione więc było tym samym ciężkim powietrzem, zapachem pleśni i wilgocią.

823 dni. 823 dni męki. 823 dni testów. 823 dni w niewoli. Tylko o tym potrafiła myśleć Hatya. Tylko ta liczba wypełniała jej umysł. A ją samą wypełniała złość. Wściekłość. Wiedziała, że ta wściekłość przerodzi się zaraz w szał i napad agresji. Wiedziała, że ostatkami sił zacznie walczyć i próbować się wydostać, choć miała świadomość tego, że jej się nie powiedzie. Wrażenie bezsilności ciążyło nad nią od kilku dni. Przestała już kąsać każdego wszystko i wszystkich, którzy pojawiali się w jej otoczeniu. Przestała dopiero niedawno, choć możliwość aplikowania jadu została jej odebrana już dawno temu. 798 dni temu. Hatya pamiętała dokładnie moment, w którym to się wydarzyło. Ból, który temu towarzyszył był równie silny, co tamtego dnia. Głównie dlatego, że była to dla niej ogromna strata. Wydawało jej się, że zapłacze, brakowało jej jednak łez. Brakowało siły. Doprowadzało ją to do szaleństwa. Uniosła głowę, na jej głowie zawiły się węże. Usłyszała huk, a później zgrzyt. Znajomy jej zgrzyt otwieranych drzwi, któremu towarzyszył ogromny lęk. Nie potrafiła spojrzeć w tamtą stronę. Wiedziała, co się teraz stanie. Mogła dokładnie przewidzieć, co zrobi teraz grupa samozwańczych uczonych, z obrzydliwym, starym magiem na czele. Prawie czuła, jak chwytają ją za ramiona, rzucają ją w kąt, by za chwilę znów poddać ją jakimś testom. Mogła przewidzieć cierpienie, które będzie wtedy odczuwała. Nie myliła się bardzo. Zerwano z niej łańcuchy, które spadając, kolejny raz posiniaczyły jej ciało. Nawet nie pisnęła. Z impetem zderzyła się ze ścianą. Nawet nie krzyknęła. Został w nią wlany kolejny z tysiąca płynów, będący zapewne trucizną. Nawet nie zaprotestowała. Opadła na ziemię, zawijając przy tym ogonem. Długo nie odczuwała żadnych skutków. Delikatne pieczenie i zawroty głowy zaczęły się dopiero po upływie kilku minut, które potwornie jej się dłużyły. Słyszała znajome głosy. Głosy tych samych ludzi, którzy torturowali ją tak każdego dnia. Niezmiennie. 823 razy. Choć twarz przyciśniętą miała do ziemi, widziała ich twarze. Słyszała szmery ich myśli. Słyszała, jak cieszą się z powodu tego, co osiągnęli i do czego doszli. Byli zadowoleni z tego, że przestała być agresywna, że przez osłabienie nie mogła używać nabytej wcześniej umiejętności kontrolowania żywiołu ziemi, że nie może ich już jadowicie kąsać. Tryumfowali, bo zdobyli na temat niej jakieś informacje. Nie przejmowali się tym, ile zadali jej krzywd, ile przez nich straciła. Odebrali część jej natury, odebrali jej wspomnienia, odebrali godność i siłę. ''Dla dobra nauki'' - powtarzali w myślach. I byli zadowoleni. A ona wściekła i… zdeterminowana. Krzyknęła, udając, że trucizna zaczyna działać. Krzyczała przeraźliwie, zwijała się, miotała. Uniosła głowę, zmierzyła ich wszystkich wzrokiem. Syknęła przerażająco, ukazując przy tym swoje ostre kły. Ich spokojne twarze wzbudziły w niej jeszcze większą furię. Wyobraziła sobie, jak się na nich mści. Jak wszyscy stoją nieruchomo, a ona rozrywa ich na strzępy i totalnie się przy tym nie hamuje. Wyobrażenie było tak potężne, że wypełniło ją całą. Wściekłość podsyciło to pragnienie. Powietrze zadrżało wyczuwalnie, a później zapulsowało intensywnie. Hatya przestała krzyczeć, skupiła się jedynie na swoim pragnieniu. Wpatrywała się w puste ich puste oczy. Oczy, w których nigdy nie dostrzegła cienia współczucia. Oczy, które teraz były zupełnie nieruchome, jak… Jak reszta ich ciała. Doznała szoku, lecz nie zastanawiała się długo. Uniosła się z wielkim trudem, zatoczyła, oparła o ścianę. I podpełzła, chwiejąc się wyraźnie. Nie odsunęli się, nie wydali z siebie żadnego dźwięku. Zupełnie, jakby zostali sparaliżowani. Była tak blisko, miała tyle możliwości… Wzbudziła się w niej siła. Po spanikowanym spojrzeniu widziała, jak niezrozumiała dla niej magia słabnie, lecz nie potrzebowała dużo czasu. Szał, który nad nią zapanował, sięgał już szczytu. Wgryzła się w szyję pierwszej postaci z brzegu. Kłami rozerwała tętnicę, zerwała skórę. Później zupełnie straciła kontrolę. Złość, kły, skóra, krew, mięso, krzyk, panika, cierpienie. Krew. Krew i mięso. Mięso, którego nigdy nie miała w ustach, a które było jej teraz tak potrzebne i krew, która ugasiła jej ciągłe, palące w gardle pragnienie. Uchwyciła jeszcze ostatnie przerażone spojrzenie maga, który nie zdołał nawet krzyknąć. Nie pamiętała, co z nim zrobiła.

A później odeszła. Nie można nawet mówić, że uciekła, nie było takiej potrzeby. Nikt jej nie gonił. Nikt nie odważyłby się teraz do niej zbliżyć. Na zakrwawionej twarzy widoczny był zwycięski uśmiech. Uśmiech, który niósł ze sobą postanowienie. Hatya nie zamierzała poprzestać na tym wydarzeniu. Planowała wymierzać sprawiedliwość. Sprawiedliwość, która podlegała tylko i wyłącznie jej ocenie.

Dane gracza: Hatya

Nazwa użytkownika:
Hatya
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Enadelia, Kin, Sira,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
Śląsk
Zawód:
Uczennica
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
2971046
Grupy:
Dołączył(a):
Wt kwi 01, 2014 10:46 pm
Ostatnia wizyta:
Pn kwi 13, 2015 4:52 pm
Liczba postów:
12 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.01 posty dziennie)
Ostatni post:
[Las] Polowanie
N gru 28, 2014 2:58 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Burdana
(Posty: 7 / 58.33% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Las] Polowanie
(Posty: 7 / 58.33% postów użytkownika)
cron