Profil użytkownika Rakell

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Rakell
Rasa: Pokusa
Wiek: 452 lata


Aura

Silniejsza od przeciętnej aura o intrygującym kolorze bladej czerwieni ze złotymi refleksami, kłuje oczy silnie rubinową poświatą. Wydaje z siebie ciche brzęczenie tonące od czasu do czasu w głębokiej, złowrogiej ciszy. Makabrycznej całości dopełnia silny zapach siarki oraz spalenizny, nie pozostawiając złudzeń co do natury owej aury. W dotyku jest raczej miękka i zmysłowo gładka, jakby zachęcała do zgłębiania nieprzyjaznej natury wypełniającej całą aurę. W smaku słona i gorzka, w dodatku pozostawia w czytającym aurę uczucie niepokoju.


Wygląd

W naturalnej postaci Rakell mierzy trochę ponad pięć i pół stopy wzrostu. Jak na pokusę przystało, jest szczupła i zgrabna, o figurze klepsydry oraz długich nogach. Raczej słaba, jeśli nie liczyć mięśni odpowiadających za lot. Ciemnobrązowe, błoniaste skrzydła pokryte są złocistymi tatuażami, podobnie jak długi ogon. Kolejny tatuaż znajduje się na lewej nodze i przedstawia zarys czarnego węża wspinającego się od kostki w kierunku kolana, oplatając dookoła łydkę. Pokusa ma białe, sięgające pasa, lekko falowane włosy, które lubi od czasu do czasu zaplatać w fantazyjne warkocze. Ma jasne, srebrzyste tęczówki o ciemnej obwódce, co nadaje im nieco upiorny wygląd. Ma pełne, czerwone usta i nieco zbyt ostre, czarne paznokcie. Uwielbia świecidełka i nie stroni od noszenia ich. Gustuje w długich, luźnych, zwiewnych szatach bez pleców, w których może równie dobrze tańczyć, co jeździć konno. Najchętniej nosi się w barwach ognia lub nocnego nieba. Lubi nosić po kilka kolczyków w każdym uchu, jak również różne bransolety, w tym jedną na kostce. Zwykle nosi też wisior w kształcie czarnej lilii.
Jej ulubiona ludzka postać niezbyt różni się od tej demonicznej. Właściwie jedynie znika ogon, oczy zyskują głęboką błękitną barwę, a skrzydła ustępują miejsca pomniejszonej kopii w postaci kolejnego tatuażu. W ten sposób zwykle przemierza Alaranię, jeśli nie wychwyci w porę myśli potencjalnej ofiary. Czasem, jeśli jest pewna, że nie trafi na nikogo po drodze, pozwala sobie na podróż w naturalnej postaci, którą bardzo lubi.
Porusza się z wrodzoną gracją, wyrobioną dodatkowo przez taniec, kołysząc lekko biodrami. Cokolwiek by nie robiła, odruchowo podkreśla pozą swoje atuty, zawsze prostuje dumnie plecy. Lubi mówić powoli, przeciągając lekko głoski. Jej głos nie jest ani wysoki, ani niski, chociaż potrafi w razie potrzeby płynnie zmienić tonację, byle nie przesadzić.


Charakter

Rakell jest przede wszystkim ciekawa świata, który widziała bardzo krótko i bardzo dawno temu. Niewiele obchodzi ją ludzkie prawo i nie ma żadnego poszanowania dla cudzego życia. Od jakiegoś czasu traktuje mężczyzn nie tylko jako potencjalne dusze do zdobycia, ale również posiłek dla jej wierzchowca. Szczególnie nie przepada za nieumarłymi, aniołami i przedstawicielami każdej innej rasy, której kuszenie nie ma sensu. Chociaż prywatnie marzy jej się doprowadzenie do upadku jakiegoś Niebiana. Nie jest rasistką, wszystkimi gardzi na równi. Oprócz tych, którzy są wyżej od niej w piekielnej hierarchii. Potrafi zmienić zdanie na temat konkretnej jednostki, ale i tak posługuje się stereotypami i święcie wierzy w wyższość piekielnych, więc i swoją. Właściwie nie jest z gruntu zła. Po prostu nie jest dobra. I nie zamierza. Jest próżna, nieco leniwa i łatwowierna. Nie stawia sobie raczej celu w postaci uwiedzenia konkretnej osoby. Woli pozwolić, aby ofiara sama się nią zainteresowała. Chociaż jest charyzmatyczna, potrafi w mgnieniu oka zmienić zdanie, jeśli ktoś użyje odpowiednich argumentów. Na przykład właściwej groźby, gdy pokusa nie może uciec. Chociaż sama niezbyt często zadaje innym ból, lubi przyglądać się, jak ktoś wprawnie katuje innych.
Obawia się bólu, oszpecenia. Nie lubi zimna. Uwielbia być adorowana. Podczas poprzedniej wizyty w Alaranii zasmakowała w pikantnych potrawach. Jeśli nie może ich dostać, chętnie przyprawia swoje jedzenie odrobiną świeżej krwi. Ot, drobne zboczenie. Do szczęścia wystarcza jej alkohol, towarzystwo młodych mężczyzn lub gorąca kąpiel i możliwość zadbania nieco o własne ciało.

Atrybuty

Krzepa:Niezbyt silny, Niezbyt wytrwały, Wrażliwy,
Zwinność:Bardzo zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Dobry słuch, Kiepski węch, Wyostrzony smak, Wyostrzone czucie, Słaby zm.mag.,
Umysł:Ineligentny, Słaba wola,
Prezencja:Olśniewający, Nieokrzesany, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Regeneracja [D]Chociaż Rakell łatwo ulega zranieniom i niezbyt dobrze znosi wszelkie niesprzyjające warunki, jeśli pozwolić jej wypocząć i dobrze zjeść, szybko dochodzi do siebie.
Czytanie w myślach [Z]Ogranicza się właściwie tylko do instynktownego wyłapywania pragnień innych, głównie mężczyzn. Czasem też odczytuje myśli związane bezpośrednio z nią, o ile ktoś myśli dostatecznie '
Uwodzenie [M]Gdy już wszystko inne zawiedzie jest w stanie zwyczajnie wmówić innym, że jest spełnieniem ich marzeń, chociaż z powodu niezbyt silnej woli używa tego raczej rzadko i głównie z zaskoczenia, aby ofiara nie zdążyła się bronić. Oprócz tego zwyczajnie wie, jak używać niedomówień i kusić ciałem.
Zdolność przemian [D]Bez większych trudów może zmienić swój wygląd, aby dopasować się do fantazji ofiary. Bez wzorca zaczerpniętego z cudzego umysłu jest jej znacznie trudniej.
Latanie ( w naturalnej postaci) [D]W naturalnej postaci posiada skrzydła. Duże. Mocne. Poruszanie skrzydłami zwykło mieć wiele wspólnego z lataniem.

Umiejętności

Jeździectwo [P] Byle nie spaść, o ile wierzchowiec nie wykonuje zbyt gwałtownych zwrotów. Potrafi kierować tylko znaną sobie poczwarą.
Pielegnacja ciała [M] Potrafi i uwielbia zajmować się własnym (lub cudzym) ciałem. Różne zabiegi poprawiające kondycję skóry, czy włosów nie są jej obce. Masować też potrafi i to całkiem nieźle.
Piekielnologia [W] Ciężko nie wiedzieć zupełnie nic o miejscu, gdzie spędziło się praktycznie całe życie.
Uniki [P] Zręczność pozwala jej często uniknąć pierwszego ciosu i rzucić się do ucieczki.
Śpiew [W] Nie jest w tym najlepsza, ale to i owo zaśpiewać potrafi.
Taniec [W] Ciężko tu mówić o tańcu godnym pałaców, ale porusza się z gracją i zdecydowanie może pomóc przy zdobywaniu kolejnych dusz.
Targowanie się [P] Właściwie nie jest to nawet targowanie, tylko uwodzenie sprzedawców, aż odpowiednio zaniżą cenę, albo nawet oddadzą jej coś za darmo.
Aktorstwo [O] Rakell lubi nie tylko zmieniać wygląd na potrzeby kuszenia, ale również udawać odpowiedni charakter, aby jak najlepiej dopasować się do pragnień ofiary.
Gra na flecie [O] Gdy uczyła się śpiewu oraz tańca, poznała też nieco sztukę gry na flecie. Ot, żeby upiec dwie piczenie na jednym ogniu.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Struktury [N]Rakell potrafi tylko i wyłącznie zmieniać swoje ubranie oraz siodło swojego wierzchowca. Z resztą nie zawsze wychodzi jej to idealnie, zwykle pojawiają się pewne niedociągnięcia. Dlatego też stara się używać ograniczonego zasobu wariantów, im częściej wykorzystuje dany strój, tym lepiej jej to wychodzi.
Pustki [U]Skupia się na iluzjach. Pozwala przede wszystkim na nadrobienie wszystkich braków wynikających z nieszczególnych efektów wykorzystywanie magii struktur. Czasem pomaga też przy ucieczce.

Magiczne przedmioty

Upojny Kwiat [ZAK]Nieduży kwiat czarnej lilii o fioletowym środku i pięciu płatkach. Wisi na czarnym, delikatnym łańcuszku, tworząc naszyjnik. Jeśli złapać wisior tak, że czubek każdego płatka dotyka jednego palca, można zadecydować, jak na pachnieć kwiat. Nie może za to stać się bezwonny, co niezwykle irytuje Rakell. Pozwala noszącemu go na rozpoznawanie z daleka Piekielnych, ale odkrywa też przed nimi jego prawdziwą naturę. Nieco zniekształca aurę, czyniąc ją trudniejszą od odczytania jakby niestabilną, o czym sama pokusa nie ma bladego pojęcia. Jeśli ktoś jest jednak uparty i uzdolnione w kierunku czytania aur, poradzi sobie w końcu z tą niedogodnością.
Kołczan [ZAC](Loteria)dziwnym trafem co rano jest pełen. Zawiera 15 strzał z różowymi grotami oraz pomarańczowym drewnem.

Towarzysz

Kuś, a właściwie Kusicielka
Gipsoda. Wysoka, chuda, siwej maści. Nogi wydają się niemal nieproporcjonalnie długie względem reszty ciała, jednak nie przeszkadza jej
to poruszać się zgrabnie. Podejrzanie wodniste oczy spoglądają na świat spod gęstych, jasnych rzęs. Jeśli przyjrzeć jej się chwilę dłużej,
łatwo zauważyć w wielu miejscach na ciele zielonkawe ślady, jakby długo tarzała się w trawie i nie dało się ich domyć. Również grzywa i
ogon nie zostały pozbawione kilku zielonych pasemek. Mimo tego wszystkiego jeśli spojrzeć na nią jako całość, zamiast przyglądać się
pojedynczym elementom, nie można jej odmówić swoistej urody. Nie jest dużo inteligentniejsza od przeciętnej chabety, ale i tak potrafi
przekonać do siebie każdego. Dopóki ma założone ogłowie i jest trzymana krótko, zachowuje się spokojnie, nieco leniwie, chociaż zdarzy jej
się próba kopnięcia, czy ugryzienia. Bez jakiegokolwiek kontaktu z uzdą reaguje tylko na polecenia wydane wyjątkowo ostrym tonem. I
tylko na rozkazy od piekielnych. Od razu próbuje polować bez względu na to, czy w pobliżu jest woda. Przy próbie złapania często robi się
agresywna, jednak jeśli być dostatecznie upartym, piekielni mają szansę ją pochwycić.
W marnej próbie ukrycie zielonkawych śladów w ruch poszły ciemnozielone wstążki wplecione w grzywę i ogon oraz spora derka o podobnym
odcieniu kładziona pd siodłem. Samo siodło oryginalnie jest solidną, czarną kulbaką z intensywnie zielonymi zdobieniami. Ma szerokie,
wygodne strzemiona i wysokie łęki, chroniące przed upadkiem. Pozwalają też na krótkie drzemki na grzbiecie gipsody. Rakell doszła jednak
do wniosku, że takie siodło nie będzie pasowało do każdej postaci, jaką przyjdzie jej odgrywać, nauczyła się więc w razie potrzeby zmieniać
je w uproszczoną wersję bez zdobień i z nieco mniejszymi wygodami. Uzda zawsze pozostaje taka sama. Czarna, z wplecionymi glonami i
fantazyjnym nachrapnikiem złożonym z krzyżujących się kilkakrotnie grubych rzemieni.
Tylko jeden element psuje wizerunek spokojnej, nieco leniwej klaczy. A właściwie to cztery. Cztery ostre kły schowane pod miękkimi
wargami, dwa pod górną, dwa pod dolną.
Rakell dostała ją jeszcze przed wyruszeniem w celu kuszenia dobrych duszyczek, czyli nieco ponad rok temu. Sprezentował ją Pokusie
diabeł, z którego polecenia opuściła Piekło.

Historia

- No jak tam przed pierwszym dniem pracy po tak długiej przerwie? To już niedługo. - Rosły diabeł zawołał, odsuwając ciężką kotarę służącą za drzwi. Na środku pomieszczenia stała wysoka pokusa, przykładając do siebie prostą szatę i oceniając krytycznie odbicie w lustrze. Zaraz z resztą odrzuciła ją na bok i sięgnęła po kolejną, wtedy dopiero obróciła się do gościa, tym razem pozwalając mu oceniać tylko odbicie swoich pośladków oraz ruchliwego ogona.
- Ta lepsza, prawda? Jestem strasznie zdenerwowana. Co na początek? Jakieś konkretne miasto? Nie byłam między ludźmi... z trzysta lat! Zawiążesz? - Skrzydlata uśmiechnęła się kokieteryjnie, znów odwracając się twarzą w stronę lustra, w międzyczasie zdążyła jednak wciągnąć na siebie suknię. Pozostawało tylko zająć się dziwną konstrukcją wstążek i zapięć na plecach, dzięki której ubranie nie ograniczało ruchu skrzydeł.
- Ten czas ci służył, tym razem sobie poradzisz. Poczyniłaś ogromne postępy. I przecież sam pilnowałem, aby szkoliły cię właściwe osoby. Na początek chyba spróbujesz pokręcić się na traktach. Bardziej męczące, ale więcej się nauczysz. W mieście znalazłabyś sobie przytulny burdelik i tyle by z tego było. A nie po to dostajesz drugą szansę, słodziutka. A jeśli znowu zawiedziesz...
- Tak, wiem! Łowcy Dusz, wieczność, zabawka, bez możliwości odwołania się i bez negocjacji. Pamiętam. Lepszej motywacji nie umiem sobie wyobrazić. Jeśli uda wam się dorzucić do tego jeszcze jakieś groźby, w tydzień zbiorę więcej dusz, niż reszta przez rok. Razem wzięta.
- Nie kuś... - Obie istoty z piekła rodem wybuchnęły krótkim, szczerym śmiechem. Kobieta sięgnęła po szczotkę i przeczesała szybkim ruchem włosy. Zaraz potem podeszła do pokaźnej szafy i otworzyła szeroko drzwiczki. Na nieco zdziwione spojrzenie diabła odpowiedziała pogardliwym parsknięciem.
- Zaskoczyłeś mnie ostatnio tą informacją o powrocie do pracy. Swój wygląd zmieniam jak chcę, wiadomo. Ale ubrań nie. Muszę wybrać parę szmatek nadających się na początek. Jak najbardziej ludzkich. I potrzebuję imienia! Takiego, które ludzie będą mogli wymówić, moje się nie nadaje. Ja poszukam właściwych ubrań, a Ty wymyślisz mi imię, dobrze? - Pokusa pochyliła się nad diabłem, który zdążył wygodnie rozłożyć się na stojącym obok fotelu. Ponieważ piekielny i tak chwilowo nie miał ciekawszych zajęć, zgodził się bez dalszego namawiania, a skrzydlata z radości pocałowała go w usta i rzuciła się przeglądać swoje zbiory.
- Pomyślmy... Eliea? Nie... Ar... Ar... Arivalla? No już, już, nie patrz się tak! Rakell? Nie, nie, nie... Ale trop jest dobry... Raish? Nawet ja słyszę, że to źle brzmi... - Rogaty co chwilę wyrzucał z siebie nowe zbitki liter, podczas gdy jego towarzyszka poszukiwała Ubrania Idealnego. - Tak właściwie... dlaczego nie weźmiesz czegokolwiek i nie będziesz tego potem po prostu zmieniać? I jednak Rakell brzmiało chyba najlepiej. I dla czarodziejki, i dla wojowniczki, i nawet dla chłopki, cokolwiek sobie twoje ofiary wymarzą.
- A wiesz... z tą przemianą... to jest drobny problem... ja chyba niespecjalnie się do tego nadaję. - Pokusa ledwie zdążyła paść na ziemię, zanim nad jej głową przeleciał dzban pełen wina i rozbił się o ścianę.
- Co?! Ja ci czas i środki poświęcam, a ty co, niewdzięcznico?! Nie nadajesz się! Już ja ci pokażę, że się nadajesz! Na świat, do ludzi, kusić... z mojego polecenia a durnej magii przemian nie możesz opanować w minimalnym stopniu? O nie, słodziutka, tak nie będzie! - Diabeł jednym silnym szarpnięciem postawił skrzydlatą na nogi i bez większych problemów wytargał z pokoju. Prosto na naukę.
***
- Spokojnie, kochana. Jeszcze dwieście, może trzysta lat i to opanujesz. - Rudowłosa pokusa poklepała białowłosą po ramieniu, gdy ćwiczone zaklęcie po raz kolejny dało mizerny skutek.
- Nie mam trzystu lat. Ani dwustu. Nie wiem, czy da mi chociaż pełną setkę! A ja muszę się tego nauczyć. Muszę, rozumiesz? - Młodsza skrzydlata po raz kolejny wyszeptała formułkę, skupiając na tym wszystkie emocje i pragnienia. Materiał pod jej palcami stał się bardziej szorstki i jaśniejszy. - No proszę... a jednak miesiąc z Łowcami jest niezwykle motywujący.
- No widzisz, dasz radę. A tak właściwie, masz jakiś plan? Imię? Środek transportu? Albo uczysz się jeździć?
- Planu nie mam. Jak nasz skarbek, niechby go... jak nie zmieni zdania, mam się kręcić po traktach. Jeśli chodzi o imię, myślałam nad Rakell. Wiem, paskudne. Ale całkiem ludzkie. Jak ktoś będzie marzył o wojowniczce, będzie jak znalazł. Jak o biednej dziewczynie, to ojciec był twardym człowiekiem i nadawał twarde imiona. Więc takie zostanie. A wierzchowca i tak dostanę godzinę przed wyruszeniem. Do tego pewnie kulawego. I kiedy mam się uczyć, skoro cały czas siedzę tutaj?! - Świeżo nazwana Rakell uderzyła otwartą dłonią w stół, na którym leżały próbki materiału, nad którymi pracowała. Spojrzała wzrokiem męczennicy na towarzyszkę. - Jak znowu zawalę, wyląduję u Łowców na wieczność.
- To już brzmi poważnie. Wiesz, co? Mam pomysł. Spróbujemy trochę z iluzją. Jak połączysz te zaklęcia, będzie idealnie. I chyba mam coś, co może ci pomóc, siostrzyczko. Ale dostaniesz to tylko, jeśli opowiesz mi dokładnie, co takiego zrobiłaś ostatnim razem. - Rudowłosa pokusa machnęła skrzydłami, uskakując przed byle jakim ciosem jasnowłosej. Ta druga przeczesała palcami włosy, przygryzając lekko wargę. Wymamrotała coś pod nosem, gapiąc się w podłogę. Dopiero po drugim upomnieniu zaczęła mówić głośno.
- Pomyliłam naszego skarbka z człowiekiem i próbowałam go uwieść. I prawie mi się udało, bo nie spodziewał się tam takiego zachowania po pokusie, ale zobaczył tatuaż, wściekł się, przytargał mnie tutaj i dlatego teraz pracuje dla niego. Pracowałam tylko rok. - Skrzydlata przeczekała wybuch śmiechu drugiej piekielnej, po czym cisnęła w nią celnie zwiniętymi w kulę próbkami materiału.
- To jest jeszcze lepsze, niż sądziłam! Nie dziwię się, że aż tak ci grozi! Ale w takim razie mam nawet coś lepszego. Chciałam dać ci lusterko, żebyś mogła ze mną rozmawiać z Alaranii. Dawałabym ci rady. Ale w takim razie weź to. Nazywam ją upojnym kwiatuszkiem. Ale! Nie ma nic za darmo. Jak ci dobrze pójdzie, szepniesz o mnie słówko rogatemu. - Rakell złapała rzucony jej nieduży przedmiot, który okazał się wisiorkiem w kształcie czarnej lilii o pięciu płatkach na cieniutkim, równie czarnym łańcuszku. Gdy zerknęła na towarzyszkę z niezrozumieniem, ta kazała jej powąchać medalion. Okazało się, że pachniał, czy raczej, zdaniem pokusy, śmierdział. I to niemiłosiernie.
- Co to jest? Na bogów! I jak to ma mi pomóc?
- Nie pamiętasz, ale tak czuć od ichnich kwiatów. Ale jest zaleta. Chwyć go tak, żeby każdy czubek płatka dotykał jednego palca i pomyśl, jaki ma mieć zapach. Co lepiej zwabi ci mężczyznę, gdy nie zdążysz zmienić wyglądu, jeśli nie woń? - Gdy białowłosa wykonała polecenie, a po pomieszczeniu rozszedł się paskudny odór siarki, a obie skrzydlate odetchnęły nim głęboko i uśmiechnęły się.- A i jeszcze jedno. Dzięki temu rozpoznasz piekielnych z daleka, co by nie robili, żeby się ukryć, ale oni też będą widzieć twoją prawdziwą postać. To co? Bierzemy się do pracy? Iluzje czekają.
***
- Słodziutka? Gotowa? - Ciężka kotara odsunęła się pod naporem diabelskiej ręki. Stojąca przed lustrem pokusa właśnie rozczesywała białe włosy.
- Pomyśl o jakiejś kobiecie! - Skrzydlata zażądała, odwracając się do gościa, a już po chwili z uśmiechem zaprezentowała nowe, czarnowłose ciało w nowej, karminowej sukni. - Nauczyłam się. I nie słodziutka, tylko Rakell. Przygotowuję się, w końcu jutro wielki dzień!
- Rzeczywiście, nieźle. Ale w takim razie nie jutro. Potrzebujesz wierzchowca, jeśli masz pracować w terenie. I musisz umieć na nim jeździć. - Diabeł pstryknął palcami i do pomieszczenia wleciał chochlik, jakimś cudem ciągnąc za podejrzanie zieloną uzdę siwą klacz. Siwą przynajmniej na pierwszy rzut oka. Po dokładniejszym przyjrzeniu się, sprawiała wrażenie, jakby wytarzała się w trawie i nie wszystkie zielonkawe ślady udało się doczyścić.
- No tak. Gorszej chabety nie było. Ale chociaż nie kuleje, prawda? Wiem! Pewnie gryzie! Albo kopie.
- Topi. To gipsoda. Wiesz, te od zżerania młodzieńców. No już, bez takiej miny! Nie będzie ci robić konkurencji, tylko jak już komuś zapewnisz odpowiednią liczbę grzechów, ona zadba, aby nie zdążył się zreflektować i wrócić na ścieżkę prawości. Taka nagroda za pilną naukę. No... pozwoli mi też upewnić się, że tym razem sobie poradzisz. W końcu wtedy wypuścili cię niemal od razu po narodzinach. I było widzieć, jak tę bestię polowali! Długo to zajęło, parę lat próbowali złapać jakąkolwiek. Ale się udało. Tylko, jak będziesz ją karmić, zdejmij jej koniecznie uzdę. Ale spokojnie, nasi tak się postarali, że powinna cię słuchać i bez niej. I będziesz musiała czasem wplatać świeże glony. Problem w tym, że może posłuchać każdego piekielnego od Pokusy i Łowcy w górę hierarchii.
- Rozumiem. Kuś! - Skrzydlata oznajmiła radośnie, drapiąc bestię pod brodą.
- Kuś?
- Zdrobnienie od Kusicielki. Miałam ją nazwać.
- Żartujesz sobie...
- Nie. Kuś. Prawda, Kuś?
- Nie zmądrzałaś. Ani odrobinę. Idź już, masz rok na naukę jazdy. A potem won kusić dusze!

Dane gracza: Rakell

Nazwa użytkownika:
Rakell
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Finua, Cętka, Alia, Kelisha, Ieldarisa,
Martwe postacie:
Sena
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Cz mar 28, 2013 9:49 pm
Ostatnia wizyta:
Cz paź 25, 2018 10:04 pm
Liczba postów:
47 | Znajdź posty użytkownika
(0.06% wszystkich postów / 0.02 posty dziennie)
Ostatni post:
Śmierć, a życie
Śr gru 11, 2013 6:44 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Kryształowe Jezioro
(Posty: 36 / 76.60% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Śmierć, a życie
(Posty: 36 / 76.60% postów użytkownika)
cron