Profil użytkownika Gulnan

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Gulnan
Rasa: Pradawny - Smok (W połowie Lodowy)
Wiek: 332


Aura

Silna, żelazno-srebrna emanacja o bursztynowej poświacie, pachnąca ciężko, w sposób rozpoznawalny jedynie dla smoków. Otoczona jest szczękiem metalu, hukiem, przywodzącym na myśl uderzenia kowalskiego młota oraz upiornymi, agonicznymi jękami... Jej powierzchnia jest niezwykle twarda, niczym kamień, przy tym niebozbawiona znacznej elastyczności i ostrości. W smaku aura niekoniecznie przyjemna - gorzka, słona, klejąca się. Do tego otacza ją bardzo przykre zimno.


Wygląd

Zacznijmy od smoczej postaci.
Ma wysokość mniej więcej dębu, kiedy usiądzie, jej głowa sięga wyżej. Między ogromnymi skrzydłami jest ciemna błona, niezbędna do latania. Trochę skomplikowanie się składają, kiedy nie są potrzebne. U góry skrzydeł znajdują się średnich rozmiarów kolce. Jej trójkątne, ściśle przylegające do siebie łuski mają barwę granatową, a niekiedy zdają się pochłaniać światło. Czasami lekko się podnoszą, kiedy smoczyca jest zdenerwowana. Na piersi i brzuchu zastępują je większe i twardsze płyty o takim samym kolorze. Nocą jest niemal niewidoczna na niebie. Niektóre smoki mogą być nieco niezdarne ze względu na spory brzuch, czy też z innych powodów, w każdym razie Gulnan nie ma ani dużego kałduna, ani nie jest niezgrabna. Wręcz przeciwnie. Porusza się bezszelestnie, prawie nie powodując wibracji. Ogon jest najdłuższym elementem jej ciała, może prawie ją objąć. Chociaż nie ma żadnej zabójczej broni na jego końcu, to jest on bardzo silny i do pewnego stopnia chwytny. Pomaga również utrzymywać dobrą trajektorię, nie tylko w locie. Zwykle, kiedy smoczyca chodzi, kiwa się lekko na boki. Silne łapy są zakończone ciemnymi, twardymi niczym tytan pazurami. Na grzbiecie ma szereg zagiętych do tyłu czarnych kolców, które oprócz nadawania smoczycy groźności, nie pełnią żadnych istotnych funkcji, przynajmniej dla Gulnan. Na końcu smukłej szyji jest łeb smoczycy. Z czoła wyrastają
dwa ciemne rogi, łudząco podobne do uszu tuż pod nimi. Wydłużony pysk Pradawnej wypełniony jest dwoma rzędami ostrych kłów, zdolnymi rozgryźć nawet metal. Tuż nad nimi znajdują się nozdrza, z których często wydobywa się pogardliwe dmuchnięcie. I wreszcie natrafiamy na coś, co najbardziej przykuwa wzrok w całej Gulnan.. oczy. Jeśli są otwarte, naturalnie. Mają kolor złota i pionowe źrenice. Mało kto jest w stanie patrzeć w ślepia bestii przynajmniej bez strachu, jeśli nie w ogóle. Odbijają światło niczym kocie. Posiada wypełnione kleistą substancją kości, podobnie jak Lodowe Smoki. Jej głos jest mocny, nie pozbawiony szczególnej chrypy i wibracji, smok potrafi dostosowywać jego wydźwięk.
Ogólnie robi wrażenie, nawet jeśli nie chce.
Kiedy nie jest smokiem, zazwyczaj przybiera postać tajemniczych zwierząt jak kruki, czarne wilki, czarne koty, czy duże, czarne węże. Nie lubi przybierać marnej, ludzkiej postaci, ale kiedy wymaga tego sytuacja...
Zawsze jest to wysoka, mniej więcej 2 metrowa (raczej więcej, niż mniej), nieco chuda kobieta o bladej cerze. Wbrew niewielkiej wadze w tej postaci (zaledwie 54 kg), nie jest słabsza niż inni ludzie, a biega nawet lepiej. Posiada oczywiście czarne, rzadko kiedy nierozczochrane włosy
sięgające do karku. Ma ostre rysy twarzy, dodatkowo wzmocnione przez kolor czupryny. Jej oczy bynajmniej nie są otoczone przez gęste rzęsy, nie zmieniają kształtu źrenic i nieznacznie tylko ciemnieją. Ma ostre rysy twarzy i lekko spiczaste uszy. Jej głos robi się trochę wyższy, acz nie traci charakterystycznych wibracji. Posiada szybki, zdecydowany krok o każdej porze dnia i nocy, a stawia na tyle duże kroki, że niektórzy mogą za nią nie nadążać. Nie lubi jaskrawych ubrań, dlatego stale ubiera się w maskujące kolory, takie jak brązy czy hmm... czernie. Nawet kiedy jest chłodno nosi tylko podkoszulek z krótkim rękawem i portki do kolan, czasami zarzuca tylko ciemny płaszcz. W żadnej ze swych postaci nie jest zbyt kobieca, a większe zwracanie uwagi na jej posturę, irytuje ją. Ma wąskie biodra i mały biust. Nie lubi, ba, nie cierpi, kiedy ktoś ją dotyka, nawet w niewielkim stopniu. Potrząśnięcie dłoni uważa za zupełnie wystarczające. Gulnan nie rozmawia z byle kim, a jeśli już to robi to pół gębkami i mocno ironizuje, chociaż nie zawsze można to wyczuć. Naprawdę nikomu nie wpadłoby do głowy, że jest skrytobójczynią. Zaklęcia rzuca w dość
nietypowy sposób - wypowiada słowa w Smoczej Mowie jak zaklęcia, nie wykonując przy tym gestów.


Charakter

Jest dziką i nieoswojoną istotą. I NIE JEST pokojowo nastawionym smokiem. Charakter Pradawnej trudno określić, wszystko zależy od jej nastroju i od osoby, z którą rozmawia. Jest jednak na tyle opanowana, że potrafi okazywać uczucia skrajnie odmienne od tych, jakie akurat nią targają. Gulnan nie ma przyjaciół. I nie potrzebuje ich. Nauczyła się nie darzyć niczego ani nikogo przywiązaniem. Nie wie co to miłość. Jest bardzo ostrożną i nieufną istotą, chłodną i wstrzemięźliwą, nie pozwalającą sobie nawet na mruknięcie gniewu w samotności. Nikt nie zdoła z niej wydobyć głębszego wyznania lub ciepłego słowa. Smoczyca lubi zabijać i zadawać ból. Tylko dlatego została skrytobójczynią. Czasami na widok krwi w jej oczach pojawiają się iskry głodu, a zapach posoki przyprawia ją o dreszcze. W wielu miejscach można ją porównać lub nawet pomylić z Lodowym Smokiem. Nie można powiedzieć, że nie boi się niczego. Nie znalazła jeszcze nic godnego jej strachu. Czasami zachowuje się jak obłąkana lub, jak kto woli, szalona. Ot, chociażby w środku rozmowy na poważny temat, potrafi roześmiać się dziko. Nie uważa żadnej z ras za wyższą, czasami ze zgrozą stwierdza, że niektórzy ludzie są mądrzejsi od niektórych smoków. Większość czasu spędza na rozmyślaniach o istnieniu tego świata i swoim, czyim kaprysem jest oraz po co tak naprawdę istnieje. Potrafi godzinami siedzieć nad taflą wody i patrzeć w swoje złote oczy, powoli akceptując siebie. Pradawną niesłychanie trudno wkurzyć, a gdy już się to zrobi, to nie uda to się ponownie. Jej gniew objawia się zimną furią, niezwykle niebezpieczną i nieprzewidywalną. Nie cierpi, kiedy ktoś traktuje ją jak słabszą lub narzuca jej tok myślenia. Bardzo ceni sobie poczucie niezależności. Rzadko komu pomaga, kiedy ktoś tego potrzebuje. Od czasu do czasu budzi się w niej coś
niezwykłego, niemal całkowicie zmienia się jej głos i wypowiada myśli mądre, pouczające, nie złośliwe. Przekształca się wtedy również jej spojrzenie, nadal wzbudzające strach, ale dużo przyjaźniejsze dla świata.
Jest piekielnie pamiętliwa, chociaż w życiu tego nie pokaże. I NIGDY nie wybacza. Za najmniejsze słowo potrafi znienawidzić do szpiku kości. Błąd w zachowaniu innej osoby zapamiętuje i zaczyna nienawidzić go całą sobą. Czasami nawet jej to przeszkadza, ale nie potrafi inaczej.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Nie do zdarcia,
Zwinność:Zręczny, Bardzo szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Sokoli wzrok, Czuły słuch, Czuły nos, Wyostrzony smak, B. wyostrzobe czucie, Czuły zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, B. silna wola,
Prezencja:Władczy,

Cechy specjalne

Smocze pochodzenie [Z]Czyli takie zdolności jak wiedza tajemna, latanie, zmiana postaci, czy Smocza Mowa, drażniąca uszy zwykłych, śmiertelnych istot.
Aura przerażenia [M]Niemal wszyscy, nawet o żelaznej woli, czują przerażenie względem smoczycy. Aura jest silniejsza niż u przeciętnego smoka i działa również na nie.
Telepatia [Z]Czyta w aktualnych myślach i przesyła je innym. Potrafi zablokować dostęp do swoich myśli. Nie musi wnikać do czyjejś głowy by wykryć kłamstwo czy inne szachrajstwo.
Magiczne tchnienie [Z]Gulnan potrafi wywołać prawdziwą pożogę swoim oddechem. Chociaż niewielu o tym wie, umie nim również uzdrawiać.
Oko Gulnan [Z]Widzi w ciemnościach lepiej niż w dzień, a jej spojrzenie wzbudza większy popłoch niźli aura.

Umiejętności

Władanie bronią białą (sztylety, noże, miecze jednoręczne) [W]
Tropienie [O]
Skradanie [W]
Skrytobójstwo [W]
Przetrwanie [O]
Torturowanie [O]
Szulerstwo [O]
Pływanie [W]
Otwieranie zamków [W]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Inkantacje
Magia Mocy [A]
Magia Zła [U]O tak, smoczyca ją uwielbia.

Magiczne przedmioty

Pierścień [ZAC]Prosta srebrna obrączka z kilkoma wgłębieniami jako ozdoba. Dzięki niej Pradawna nie traci ekwipunku po przemianie w smoka.

Towarzysz


Historia

Ludzie są źl. Bardzo źli. Chciwi. Bezmyślni. Na szczęście nie wszyscy.
Przyszła na świat w mrocznej jaskini, zdala od ludzi i cywilizacji, gdzie łany soczyście zielonych traw falowały łagodnie od wiatru. Nigdy nie była radosną, miłą smoczycą. Nie bawiła się z rodzeństwem. Nie śmiała się. A gdy ją zamykano do klatki, wyrywała się z wściekłości. Jej matką była Lodowa, stąd wiele podobieństw do tego gatunku u niej. Po ojcu odziedziczyła kolor łusek. Nie kochała swoich rodziców. Nikogo nie kochała.
Ludzie przyszli po nią, kiedy była młodym smokiem. Nie mogli jej okiełznać, ale jednak jakimś cudem im się to udało. Jako młody smok zabiła jednego z nich i zabiłaby więcej, gdyby nie zapach krwi, który ją otumanił, bo już wtedy miała w sobie bestię. Dziś Gulnan prędzej walczyłaby do ostatniej kropli swojej czarnej krwi, niż dałaby się ponownie zniewolić.
Wiele lat spędziła czeluściach zamkowych murów, wdychała ciężkie powietrze przesiąknięte zapachem kamieni. Jednak wspomnienie wolności żyło w niej, jakby jeszcze wczoraj czuła smak krwi upolowanej łani. Jej skrzydła nie poniosły jej więcej w atmosferę, wiecznie złożone i nieruchome, zatracały się w ciemnościach ludzkich piwnic, tak samo jak jej krew. Jej łapy nie niosły jej poprzez zielone równiny pełne kwiatów i drzew. Jej zęby nie rozrywały z rozkoszą kolejnych ofiar. Mimo to, tylko łańcuchy ją trzymały. Magiczne, okrutne łańcuchy, oplatające tym ciaśniej, im bardziej próbowało się wyrwać. Świeciły złowieszczą zielenią w mrokach, nie pozwalając nawet na chwilę o sobie zapomnieć. ''Mieszkała'' w ogromnej, ciemnej celi oświetlanej jedynie przez nikłe światło od korytarza. Jej łeb nie sięgał sufitu, a gdyby rozłożyła skrzydła, nie zajęłaby całego pomieszczenia. Zatęchłe, przesiąknięte wilgocią murów mięso rzucali jej do pyska. Bali się. Mimo wszystko. Nigdy nie uczyła się ziać ogniem. Zawsze umiała wykrzesać z siebie błękitną iskrę, przeradzającą się w snop gorących płomieni. Tak, niebieską. Jak płatki niezapominajek, jak szafiry, jak niebo po burzy. Ale nie spalała ludzi w swojej nienawiści. Łańcuchy zacisnęłyby się jeszcze mocniej. Codziennie przychodzili ze specjalnymi nożami, zdolnymi przeciąć jej twardą skórę, i spuszczali jej krew do małych fioleczek. Gulnan nie rzucała się, nawet nie mruczała z niechęcią. Była na to zbyt sprytna. Wnikała do ich umysłów, odczytując wystraszone myśli z nudów. Dawno odkryła dar telepatii. Dzięki niemu nauczyła się również ich mowy, wsłuchując się też w ich ciche rozmowy poza jej więzieniem. Gdyby ktoś widział jej wnętrze, nigdy nie spodziewałby się ile nienawiści nosi w sobie, jaką dzikość skrywa. Zalążek szaleństwa wykiełkował w jej umyśle, sprawiając że czasami śmiała
się opętańczo w swojej klatce, wzbudzając jeszcze większe przerażenie w swoich zniewolicielach. Kiedyś przyszedł człowiek. Taki sam jak wszyscy, a jednak inny. Nie miał noża. Spojrzał w płynne złoto jej oczu, dotknął jej pyska.
- Wkrótce będziesz wolna - szepnął.
Nigdy więcej go nie zobaczyła. Był jak dotąd jedynym człowiekiem, którego nie znienawidziła. Dotrzymał swojej obietnicy. Łańcuchy zmieniły się w marny pył i straciły swój poblask. Zdmuchnęła go w kąt z pogardą. Była mściwa. Położyła się spokojnie i poczekała aż przyjdą po jej krew. Przymknęła oczy z jeszcze niewielką satysfakcją. W umyśle Gulnan mignęła chwila, nim krata zajęczała, choć minęło wiele godzin. Nie poruszyła
się. Człowiek podszedł do niej z przygotowanym ostrzem. Zbliżył się do jej przedniej łapy. Głuchy łoskot spadającego na kamienną posadzkę metalu rozkosznie drażnił uszy smoczycy. Jej wargi lekko wykrzywiły się w triumfalnym uśmiechu. Wciąż nie otwierała oczu. Stanęła powoli na tylnych łapach i z pełnym złowieszczego zadowolenia uśmiechem, otworzyła swoje ślepia. Cofnął się o kilka kroków i przewrócił na plecy.
Niezdarnie usiłował się podnieść i uciec w stronę światła. Zastąpiła mu drogę jednym susem. Skulił się bojaźliwie u jej łap, a ona przybliżyła swój pysk do niego. Z jej nozdrzy omiotło go pogardliwe dmuchnięcie. Odwróciła się i poszła spokojnie, nie spiesząc się, wzdłuż ogromnego korytarza oświetlonego jedynie przez niemal dogasające pochodnie. Był naprawdę duży, jeszcze większy i dłuższy niż jej cela, mogła dosyć swobodnie się w nim poruszać, widocznie przez niego sprowadzali również i dorosłe smoki. Zastanowiła się przez chwilę, jak długo musieli budować te lochy i ile
surowców oraz żywotów to pochłonęło. Po chwili jednak stało się to mało istotne. Teraz mogła to zobaczyć. Setki innych celi rozciągały się po prawej stronie. Mogła zobaczyć dyszące ciężko smoki, leżące na wznak. Nie mogła im pomóc. Umierały. Były również niemal świeże ciała i takie, które wydzielały już odór zgnilizny. Oraz bielące się w mrokach szkielety. Ale Gulnan była zbyt silna, by się zatrzymać, by zawęzić nozdrza przed smrodem ropiejącego mięsa. Ciche klepnięcia jej łap i strzelanie ognia pochodni były jedynymi odgłosami w tym pustym labiryncie cel. Aż wreszcie
usłyszała przytłumione ludzkie głosy. Zaczęła stąpać ostrożniej. Brzęk monet. Kilka kroków. Ledwo dosłyszalne chlupnięcia smoczej krwi. Sprzedawali ciemną, smoczą posokę. Tylko Gulnan miała tak czarną krew. Wyszła naprzeciw nim, do dużego pomieszczenia oświetlonego w jakiś sposób na złoto, oświadczając swoją obecność od niechcenia podmuchem wywołanym przez próbne machnięcie skrzydeł. Cudownie było je znów
rozprostować. Ludzie zamarli. Skierowali swoje spojrzenia na nią powoli, jakby odwlekając chwilę rozmowy z nią, moment swojej śmierci.
- Dziś zginiecie. Waszym wyborem jest w jaki sposób - zagrzmiała. - Możecie umrzeć jak tchórze, próbując uciekać, jak nędzne robaki, próbując się mi bezskutecznie przypodobać, lub jak głupcy - próbując mnie zabić - wciągnęła spokojnie powietrze. - Jak cudownie będzie znów spopielać
wszystko na swej drodze, drzeć szponami żywe mięso. Ale najwspanialej będzie czuć smak ludzkiej krwi. Bo, jak mniemam, jest bezwartościowa? - spojrzała na nich badawczo, jakby rozmawiali o tym, jaka pogoda ma być jutro.
Nie ma nic groźniejszego niż obłąkany smok, nawet w niewielkim stopniu. Większość rzuciła się od ucieczki, zdaje się że jeden jedynie złapał za rękojeść miecza, ale nim zdążył całkowicie go wyciągnąć w pochwy, zmienił się w kupkę popiołu, z czego kilkanaście metalowych rzeczy prawie stopiło się pod wpływem żaru, łącznie z feralnym mieczem. Ale nie o tym. Smoczyca przydybała najwolniejszego, dopiero wychodzącego przez wielkie, dębowe drzwi. Kłapnięcie szczęk. Posoka trysnęła na jej łuski i do jej pyska. Dopiero teraz obudziła się w niej prawdziwa bestia. Z rykiem
pełnym grozy wypadła na zewnątrz i podbiegła zadziwiająco zgrabnie i szybko do dwóch nieostrożnych, którzy potknęli się, patrząc za siebie nierozważnie. Głupcy. Jednym ruchem łapy zakończonej potężnymi pazurami, rzuciła ich na ścianę, łamiąc większość kości. Przeszła przez kamienną bramę, rozwalając część swoim cielskiem.
- Koniec zabawy - mruknęła do siebie i wzniosła się w powietrze, wzbijając tuman kurzu.
Po kilku sekundach dogoniła resztę, a kiedy usłyszeli łopot skrzydeł, zrozumieli że dalsza rejterada nie ma sensu. Pożoga ogarnęła ich wątłe ciała, spalając absolutnie wszystko na swej drodze. Powietrze drgało od żaru. Z odległości kilku kilometrów można było usłyszeć triumfalny okrzyk smoka, który wreszcie był wolny.
Człowiek, który przyszedł ostatni po jej krew, był jedynym, który przeżył. Tak samo jak Gulnan.
Długo po swojej ucieczce nauczyła się przyjmować żałosną, ludzką postać. Pewnego dnia, przechadzając się ulicami jednego z ''wielkich, wspaniałych'' miast, zobaczyła zakapturzonego człowieka. Zabił innego szybko i bezwzględnie, po czym wycofał się niespiesznie. Oprócz Gulnan nikt go nie zauważył. Podążyła za nim, zaciekawiona sposobem zabijania. Był to skrytobójca o imieniu Graeph. Namawiała go wiele razy, by nauczył ją zabijać i stapiać się z cieniem. Gdy przekonywanie nie skutkowało, Pradawna wpadła w furię i przyduszając go do ściany, zmusiła by nauczył ją wszystkiego co wiedział. Pomogła jej przy tym osobliwa aura, dzięki której w jego oczach namalowała się uległość i strach. Smoczyca spędziła na szkoleniu się trzy lata, oczywiście nie mówiąc mu o tym, kim jest. Kiedy zakończyła trening, otrzymała od Graepha kukri. Kilka godzin później poderżnięto mu nim gardło.

Dane gracza: Gulnan

Nazwa użytkownika:
Gulnan
Ranga:
Mieszkaniec Sennej Krainy
Inne Postacie:
Midnight, Felern, Naya,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Wt paź 09, 2012 6:34 am
Ostatnia wizyta:
-
Liczba postów:
135 | Znajdź posty użytkownika
(0.17% wszystkich postów / 0.06 posty dziennie)
Ostatni post:
Zabawa forumowa: Jak zginęło 2 000 wiedźmińskich chomików?
Śr lut 12, 2014 4:19 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Magiczna Polana
(Posty: 102 / 75.56% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Zabawa forumowa: Jedno słowo.
(Posty: 46 / 34.07% postów użytkownika)

Podpis

I wracam wesoły
do domu ze szkoły,
i w domu umieram z miłości. ~ z wierszy okresu dojrzałego
cron