Profil użytkownika Gewein

Avatar użytkownika
[Ta karta była modyfikowana, zmiany nie zostały jeszcze zaakceptowane]

Ogólne

Potęga:
Imię: Gewein
Rasa: Człowiek
Wiek: 43


Aura

Aura mężczyzny nie należy do silnych, a w wypatrzeniu jej nie pomaga bardzo nikła, szafirowa poświata, która zdecydowanie nie rzuca się w oczy. Jednak gdy dobrze się przyjrzeć można dostrzec, że emanacja przybiera postać twardego i ostrego miecza o czystym, żelaznym połysku. Jego ostrze jest stosunkowo gładkie, ale rękojeść wyraźnie chropowacieje, czuć też bijący od niego delikatny chłód i przyciężki zapach oręża, nie można za to dosłyszeć żadnego, najmniejszego choćby dźwięku. Po skosztowaniu tej lepkiej aury w ustach czytelnika pozostanie gorzki posmak o łagodnym zabarwieniu.


Wygląd

Cechują go krótkie czarne włosy, z grzywką lekko opadającą na oczy. Naturalnie ma dość bladą karnację, lecz przez lata
przebywania na słońcu stał się człowiekiem permanentnie opalonym. Przez tę cechę często zostaje mylony z beduinami i innymi podróżnikami
pustyń.
Oczy jego są... dziwne. Są mieszaniną wielu kolorów - dużo w nich jest barwy zielonej, odrobina błękitnej oraz sporej dozy brązowego.
Przeciętnemu człowieku jego spojrzenie wydaje się szalone. Usta jego niczym się nie wyróżniają. Generalnie twarz jego jest przystojna.
Trudno opisać jego sylwetkę i postawę. Jak każdy prawdziwy, przepełniony dumą mężczyzna jest wyprostowany... jednakże prostuje się tak, że
stwarza to wrażenie postawy rozluźnionej, czym zawsze doprowadza do szału swych dowódców. Jest człowiekiem umięśnionym, i wdać, że
przeżył on wiele walk i podróży.
Przez wszystkie te cechy wygląd jego można uznać jako lekko groteskowy... aczkolwiek odrobinę niepokojący. Mierzy jakieś 37-38 palców.

Po przemianie w wilkołaka przybiera nieco na masie, Rozbudowane zostają górne partie mięśni przybywa mu nieco wzrostu. Tym co na pewno jest jego znakiem rozpoznawczym to kruczoczarna sierść która doskonale komponuje się z oczami w kolorze stali.


Charakter

Można stwierdzić, że Gewein jest dość spokojną istotą. Poza tym jest miły, wesoły, pomocny, optymista. Lojalny wobec przyjaciół. Stara się nie poddawać nawet gdy dana sytuacja nie ma innego wyjścia i
wszystko może się klęską zakończyć. Zazwyczaj spokojny nie lubi stosować brutalnej przemocy chyba, że sytuacja tego wymaga.
Czasami bywa jednak bardzo agresywny. Lepiej go niepotrzebnie nie denerwować. Bardzo mało mówi. Mimo tego stać go na altruizm. Przede wszystkim jednak działa dla siebie. Nie przepada też za towarzystwem. Bardziej ceni sobie samotność. Może wtedy oddać się swoim rozmyślaniom.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Dokładny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Wyostrzony węch,
Umysł:Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Odpychający, Godny,

Cechy specjalne


Umiejętności

Jeździectwo [O]
Pływanie [O]
Targowanie się [P]
Tropienie [O]
Władanie Bronią [M] Jednoręczny miecz średniej długość (kordelas).
Taktyka [O]
Uniki [P]
Gimnastyka [P]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Księżycowy blask [ZAK]Kamień kształtem przypomina głowę wilka. Pozwala on przyjmować formę wilkołaka zgodnie z wolą użytkownika. Po przemianie bestia zwiększa swoje gabaryty co za tym idzie także siłę i wytrzymałość. Głównej poprawie ulega jednak szybkość i zręczność które są także głównym atutem Geweina po przemianie. Poza tym jak każdy wilkołak obdarzony zostaje nieco lepszym węchem, wzrokiem i słuchem.

Towarzysz


Historia

Legendy opowiadają o człowieku urodzonym gdzieś daleko na północy. W niewielkiej wiosce po osiągnięciu pełnoletność postanowił on wyruszyć w podróż. Szkoda by gadać co działo się przez te lata. Ten sam młody człowiek powrócił do wioski kilkadziesiąt lat później jako dorosły już mężczyzna. To co zobaczył na miejscu było nie do opisania. Pomimo tego iż jego mała wioska rozrosła się do wielkość miasta otoczonego kamiennym murem. Tym czasem były to jedynie szczątki tego co kiedyś mogło tam stać. Kiedy przeszedł przez bramę jego oczom ukazały się kamienne domy nieco zarośnięte ale w bardzo dobrym stanie. Droga przez miasto doprowadziła go aż nad rzekę gdzie niegdyś mieszkał. Drzwi do domu były otwarte a wnętrze niemal nietknięte. Przez kilka następnych dni przeszukiwał on miasto w celu znalezienia kogokolwiek.
Po kilku dniach bezowocnych poszukiwań skłonny był opuścić miasto najszybciej jak to możliwe. Kiedy był już nieopodal głównej bramy doszły go głosy, nieco różniące się od ludzkich. Wrodzona ostrożność nakazała mu się skryć co też uczynił niezwłocznie. Tajemnicze głosy zdawały się być coraz bliżej. Ukryty za drewnem na opał oczekiwał kiedy za zakrętu wyłonią się nieznajomi, nie dane mu było jednak długo czekać kiedy to jego oczy dostrzegły dwójkę elfów o ciemnym zabarwieniu skóry.
-Mówię ci jeden się uchował widziałem go na własne oczy jak przeszukiwał domy, musimy to niezwłocznie zgłosić do Feen. Zwróciła się jednak elfka do drugiej. Kiedy elfki oddaliły się poza zasięg wzroku mężczyzna popędził czym prędzej w kierunku bramu. Kilka następnych dni obserwował elfy aby dowiedzieć się czy gdzieś w pobliżu niema ich więcej. Długo podążał ich tropem kiedy w oddali zobaczył wielki obóz. Uwagę jego zwróciły żelazne klatki z których połowa była pusta. Jeszcze tego samego dnia pod osłoną nocy zakradł się do obozowiska od strony tajemniczych klatek. Przemierzał plac sprawdzając jedną po drugiej, większość ludzi w środku była jednak ledwo żywa. Dopiero po dotarciu na inne skrzydło placu dostrzegł rosłego mężczyznę na pierwszy rzut oka wyglądającego na drwala lub górnika. Mężczyzna uniósł wzrok przyglądając mu się z niedowierzaniem.
-Czy ja śnię Panie... Jego głos na chwile zamilkł jakby bał się że ktoś już go usłyszał. -Ale zaraz ty nie jesteś Królem Gren'em. tym razem wyszeptał.
Gewein nieco się wyprostował jakby chciał wyglądać nieco godniej. -Owszem nie jestem nim, nazywam się Gewein i jestem pierwszym synem Gren'a. - Teraz już ostatnim. Dodał nieznajomy. Nie pora jednak roztrząsać tej sprawy opowiem ci wszystko jak już się stąd wydostane. Tym czasem musisz dostać się do jednego z namiotów łowczyń i zabrać naszyjnik wilka. Coś nakazało mu usłuchać nieznajomego tak też zrobił czym prędzej ruszył w kierunku namiotów wyczekując dobrego momentu na wślizgnięcie się do środka. Pomimo iż zdobył naszyjnik nie zdołał już wrócić na plac. Cały kolejny dzień zszedł mu na rozmyślaniu czy dobrze robi pomagając więźniom, ale w końcu byli to ludzie z którymi się wychowywał. W nocy ponownie zakradł się na teren obozu, odnalezienie nieznajomego nie zabrało mu za wiele czasu. Kiedy noc zapadła już na dobre mieli już zebraną dość sporą grupę. Wtedy to właśnie nieznajomy przemówił to swoich towarzyszy oraz do Gewein'a.
-Czas abyśmy pomścili naszych poległych braci.
Plan był prosty kiedy Gewein wraz z nieznajomym niepostrzeżenie starali dostać się do głównego namiotu reszta ocalonych zająć się miała dywersją i odciągnięciem uwagi jak największej liczby strażników. -To ona! - Wskazał palcem nieznajomy na kobietę która właśnie wyszła z namiotu. Kobieta jednak szybko znikła między strażnikami. Lekkie szarpnięcie popędziło Geweina w dalszą drogę kilka chwil później znaleźli się poza obozem.
-Czy wy po prostu nie możecie umrzeć. - Dobiegł go damski lekko szorstki głos. -Vernonie ty stary głupi wilku, długo czekałam aż będę mogła się skrócić o głowę. Dziękuje że sam postanowiłeś mi się podłożyć. Mężczyzna odrzucił miecz po czym w kilka sekund przybrał formę wilkołaka. Skręcił lekko głowę w stronę Geweina. -Jeśli by mi się nie udało zrób wszystko co w twojej mocy aby skrócić jej żywot. Walka trwała i trwała żaden z walczących pewnie nawet nie pomyślał o poddaniu się, krew rozlewała się z każdym kolejnym atakiem, pancerz wojowniczki wyginał się od uderzeń bestii. W końcu walka dobiegła końca ostrze trafił w klatkę piersiową Vernona który z przeraźliwym rykiem osunął się na ziemie. Po chwili przybrał on ludzką postać. Kobieta stanęła między ciałem pokonanego a Geweinem przecierając ostrze kawałkiem lnianej peleryny. -Teraz twoja kolej.
Co stało się później nie wiadomo. Gewein ocknął się dopiero nad ranem tuż obok ciała Vernona. Po ich przeciwniczce nie było jednak śladu. Dostrzegł on w że zmarły trzyma w dłoń naszyjnik który kazał mu ukraść przy ich pierwszym spotkaniu. Z głębi lasu dobiegły go głosy strażników nie myśląc ani chwili pochwycił naszyjnik i ruszył przed siebie...

Dane gracza: Gewein

Nazwa użytkownika:
Gewein
Ranga:
Błądzący po drugiej stronie
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pt lip 27, 2012 6:10 pm
Ostatnia wizyta:
Pn sie 06, 2018 4:57 pm
Liczba postów:
65 | Znajdź posty użytkownika
(0.08% wszystkich postów / 0.03 posty dziennie)
Ostatni post:
[Stare Miasto] Bunt
Pn gru 12, 2016 11:43 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Równina Maurat
(Posty: 20 / 30.77% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Wodospad Prawdy
(Posty: 12 / 18.46% postów użytkownika)
cron