Profil użytkownika Metatron

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Metatron Cimcum Chesed bani Notarikon
Rasa: Pradawny - Czarodziej
Wiek: 981 lat


Aura

Potężna, srebrna emanacja pozbawiona blasku roztaczająca topazową poświatę. W dotyku szorstka, sztywna, miękka, o bardzo ostrych krawędziach. Wokół słychać liczne grzmoty, szczęk metalu i odbijające się echo. Roztacza zapach palonego kadzidła, świec i starych ksiąg. W smaku natomiast pikantna oraz kwaśna.


Wygląd

Jak wygląda? Jak czarodziej stojący jedną nogą w grobie. Taki najogólniejszy opis zgada się z rzeczywistością. Może nie widać tego po twarzy poza przekrwionymi oczyma i siwymi włosami. Chociaż, oblicze ma zaniedbane, włosy rozczochrane. Wzrok wiecznie niewyspany, zniecierpliwiony, a ponad wszystko niepozbawiony spojrzenia wyższości. Pomarszczona, zniszczona cera. Usta sine, skrzywione zwykle w grymasie bólu i wysiłku, tym bardziej, gdy zmuszony jest dokonać jakiegokolwiek ruchu. Z czoła często kapie mu pot. Jeśli ma lepszy dzień, mówi chyżo, głosem ochrypłym, niekiedy tylko brakuje mu tchu z powodu kryształu w płucach. Zwykle jednak wypowiada się ze zmęczeniem w głosie, wysiłkiem, robiąc długie przerwy na odpoczynek, wyjątek stanowią zaklęcia wypowiadane nad wyraz płynnie. W gorsze dni nie jest w stanie mówić wcale.

Ciało poddane szeroko zakrojonemu paraliżowi. Nie dość, że ruch nim jest trudny, to jeszcze stawy w wielu miejscach mają zmniejszone pole ruchu lub też pozostają wykręcone w dziwacznych pozach zdających się zmieniać z biegiem bolesnych miesięcy. Wychudły, poprzez skórę widać w wielu miejscach kryształ tworzący nieforemne, kanciaste guzy, niekiedy przebijające skórę jako permanentne, obłożone opatrunkami rany. W kilku miejscach kryształ już zastępuje ciało, cała prawa dłoń jest kryształowym tworem, a z lewej nogi nie zostało już wiele normalnej tkani, tam kryształ cienkimi igłami poprzebijał ją dotkliwie, tworząc z niej jeden, wielki nieprzyjemnie pachnący wrzód, z którego sączy się zabarwiony różnobarwnym kryształem krew.
Kiedy porusza się, to niezbornie z wielkim trudem przemieszczając całe ciało. Trochę lepiej jest z rękami, lecz każdy ruch i oddech to cierpienie. Niekiedy kryształ rośnie szybciej, wywołując rozmaite reakcje chorobowe jak np. sinienie ciała, drgawki czy złamania lub w bolesnym rozroście przebija jamy ciała. Trzeba jednak do taj gwałtownych zmian większej niż zwykle magii w pobliżu lub... Pecha.

Ubiera się czy raczej jest ubierany po pierwsze, w szereg bandaży kryjących ziołowe opatrunki w miejscach ran, a także posiada pocieraną w skórę maść przeciwbólową, nie tolerując picia naparów otępiających umysł, niestety owa maść dość mocno niszczy skórę. Poza bielizną ma zarzucone na gołe ciało zdobne szaty czarodzieja za kapturem. Nic poza tym, nawet butów. W gorsze dni podczas gorączki przykrywany jest kocem. Przenoszony jest na lektyce, na której posiada dość obszerne posłanie-fotel, z tyłu kufer z najprzydatniejszymi rzeczami. Lektykę nosi dwóch rosłych wojów, towarzyszy mu też permanentnie zielarka zajmująca się podstawowymi pracami przy paralityku.


Charakter

Stary i zgorzkniały pryk, gburowaty milczek umiejący się obrazić bez powodu, zwyzywać rozmówcę, lecz nie posunąć się dalej. Jednocześnie sprawia wrażenie wywyższającego się, mającego innych za gorszy gatunek, który powinien okazywać mu dozgonną wdzięczność za samo spoglądanie nań. Warto wspomnieć po raz kolejny, że jest bardzo drażliwy i szorstki w obejściu.
Lecz to maska. Uważa, iż mimo wszystko lepiej byłoby, aby świat był raczej dobrym i miłym miejscem niżeli złym miejscem. Tkwi w nim wielka chęć poprawy losów cywilizacji i bytu istot rozumnych, lecz widzi ją tylko w postępie magicznym. Chociaż pozornie pyszny zdaje sobie sprawę, że jeden czarodziej nie zmieni świata. Skupiał się na swej pracy, wierząc, iż dostawszy odpowiednie narzędzia, kolejne pokolenia dokonają przemian. Mimo ciągłego powtarzania sobie, iż nie powinien mieszać się w jednostkowe sprawy, często to robi aktywnie, nie godząc się z krzywdą istot rozumnych, aby następnie zrugać pokrzywdzonego samemu przed sobą nie potrafiąc się przyznać do własnej litości oraz miłości do całego stworzenia.

Emocje trzyma na wodzy, lecz jest jednocześnie nadzwyczaj surowy w osądach i reakcjach. Nie może poradzić sobie z akceptacją własnego stanu i raczej nigdy nie pogodzi się, tym bardziej przerażająca jest perspektywa utraty duszy na rzecz kryształu – owa rzecz implikuje szereg zachowań jak opryskliwość, że reagowanie, gdy ktoś go nie docenia, wszak tyle poświęcił dla dobra innych, a także chwile rozpaczy. Lecz niekiedy powraca dawny on, dawny Metatron, zwykle w obliczu przyjaciół, istot, które polubi i jednocześnie one się nie zrażą, a także, gdy kogoś zbyt mocno zbeszta. Potrafi być pogodny, pełen dystansu do siebie, czerpiący czystą radość z magii, pomimo tylu lat skłonny do wygłupów. Lecz takiego pradawnego dane było poznać niewielu.
Przed ostateczną pychą powstrzymuje go... Klątwa. Wszak to z czym ma do czynienia, sama dobroczynna magia może go zabić. Niesie tyle bólu, cierpienia, straty. Wtedy nachodzą go myśli nad skutecznością metod i sensie wysiłków.

Atrybuty

Krzepa:Zanik mięśni, Chuderlawy, Delikatny,
Zwinność:Fajtłapa, Flegmatyczny, B. niedokładny,
Percepcja:Niedowidzący, Wszechsłyszący, Przytępiony smak, Szczątkowe czucie, Wyczulony na magię,
Umysł:Niezwykle bystry, Geniusz, Żelazna wola,
Prezencja:Godny,

Cechy specjalne

Klątwa kryształu [Z]Eksperymenty z magicznymi tworzywami mogącymi przechowywać energię magiczną, a także połączone w rosnące na podobieństwo roślin systemy nią manipulacji doprowadziły do katastrofy. Nie tylko kryształ został zniszczony również plany (również te w umyśle) kiedy pustosząca, dzika magia została uwolniona. Przetaczając się przez ciało, umysł i duszę czyniąc im szkodę. We wnętrzu ciała zalęgły się magiczne kryształy. Rosną one w ciele niczym nowotwór, pochłaniają tkanki, duszę, wędrują żyłami jak korzenie potwora, ich złamki płyną we krwi, powodują długotrwałe napady bólu i słabości. Powoli doprowadzają Metatrona do zmiany w kryształowy posąg, zupełnie martwy i bez ducha. Nim to jednak się stanie kryształ wgryza się w duszę Metatrona zapewniając mu lepsze zrozumienie przepływu energii magicznej. Kryształ pochłania bierną magię z otoczenia więc aby hamować proces jego rozrostu Metatron musi wyrzucać nadmiary energii ze swego ciała i izolować je od swobodnych pływów tejże. Bez wielu zaklęć ochronnych wejście w pobliżu silnej (nie własnej) emanacji magicznej rozsadziwszy go od środka.
Sieć pływów magicznych [M]Aby nie umrzeć w mgnieniu oka w widowiskowej eksplozji rozrastającego się kryształu podczas wchodzenia na silnie magiczny teren lub też odrobinę wolniej w przeciągu tygodnia stać się kryształowym posągiem potrzebował wpływu na energię magiczną. Jest to misternie utkana, obwarowana przed niepożądana ingerencją, nawet wzrokiem uczniaków, sieć przestrzennych aeracji w postaci roboczych dziur w geometrii możliwych do przejścia tylko przez moc magiczną. Do czego to służy? Jednocześnie wysysa nadmiar energii zarówno z ciała Metatrona jak i najbliższego otoczenia (kilka centymetrów od skóry) nie pozwalając mu zemrzeć transportując energię z dala od niego do skupisk tejże. Jednocześnie łączy również w drugą stronę ze skupiskami energii. Na obecną chwilę Metatron posiada siedem spoistych węzłów, z czego trzy są tylko biernymi syfonami odrzucanej przezeń energii których energii może użyć do wzmacniania swe magii. Jest to ryzykowne (zwiększa przepływ przez sieć) i nie następuje natychmiastowo gdyż sieci bliżej do tuneli niżeli błyskawicznych portali.
Paralityk [Z]Aby było jasne wszem i wobec, Metatron to paralityk. Bez pomocy nie stanie na nogach, kroku w sumie nie zrobi też. Przeczołgać się owszem, przeczołga po długim czasie. Stawy ma powykręcane, ograniczony zakres ruchu, do tego permanentne problemy zdrowotne sprawiają, że nie ma zbyt duże pola popisu do ruchu. Najlepiej jest z rękami acz i nimi ruch wymaga wysiłku, nie mówiąc o ilości sił jakie trzeba włozyc aby powstrzymać ich drżenie. Z tego powodu musi podróżować na lektyce i mieć sanitariuszem pomagająca mu np. jeść lub opatrującą rany.
Wykształcenie [Z]Jest człowiekiem obytym z naukami ścisłymi, zupełnie zwyczajnymi jak oddziaływania chemiczne, prowadzenie dokumentacji projektu zrozumiałej dla innych, metalurgii i tym podobnymi. Wiedza potrzeba wynalazcy.

Umiejętności

Wiedza tajemna [W] „Tak, wiem o tym. O tym też. Marnujesz mój czas swoimi nowinkami.” - zgłębiał jak na maga przystało sekrety wszechrzeczy uważając, iż podstawą siłą napędzająca uniwersum jest magia. Za wiedzę zapłacił stosunkowo małą cenę pogorszenia wzroku podczas ślęczenia nad wolutami. Dołożywszy do tego niesamowitą pamięć, poświecenie w zdobywaniu wiedzy w poczucie misji ulepszenia świata sprawiły, iż jest jednoosobową instytucją biblioteczną.
Kreomagowanie [M] „Dla dobra ogółu, głupcze! Jakbyś miał talent czy nie chciałbyś wykorzystać go jak najszerzej? Nie ma pojedynczej istoty o takim zapotrzebowaniu, a jeśli by była to musiałaby być strasznym popaprańcem. Chwała? Jasne. Jeśli polepszę cywilizacje to mój wynalazek będzie nosił me imię” - Metatron jest eksperymentatorem. Wielokroć dokonywał pionierskich kreacji, niekiedy uzyskując zupełnie bezużyteczne efekty. Warto zaznaczyć, iż prócz przedmiotów tworzył on również golemy, zajmował się wpływem energii na przedmioty materialne, a także lubował się w skomplikowanej inżynierii przestrzennej. Wszystko to czyni jednak z poczuciem misji dobra ogólnego. Jest w tym oczywiście pycha, twierdzi iż kto jak nie on dokona wynalazku rewolucjonizującego. Wynalazku, właśnie. Tworzenie kolejnych magicznych mieczy dobre jest dla psubratów – twierdzi.
Rytualizm [O] „Wszystko ma wpływ. Świat to wielka maszyneria, magia to jeden z ważniejszych trybów ale tylko jeden, głupcze.” -często czarodziej miast typowego dla siebie stylu rzucania zaklęć uciekał w bardziej skomplikowane formuły głównie aby wspomagać swe eksperymenty magiczne. Siłą rzeczy zna się na tym.
Geografia [O] „Wstyd byłoby trafić do jakiejś zamtuzy podczas uniesień osobników, prawda?” - tak twierdząc, siła rzeczy musiał poznać się z topograficznego świata aby chociaż ogólnie wiedzieć gdzie się udać. Szczegółami za bardzo nie zawracał sobie głowy.
Czytanie Aur [W] „Zawsze warto wiedzieć czy nasz nowy kum nie ma aby lśniących ślepi, twardej łuski, długich zębów, skrzydeł oraz olbrzymiego, smoczego apetytu na nasze kruche ciało, prawda?”
Fizyka [O] „Khy, khy... To bzdur... Khy... Bzdura...” - poświecił się swego czasu nauce zwyczajnej fizyki jednak stwierdziwszy, że mimo wszystko nie jest ona podstawowym zaczynem świata (słusznie czy nie), a metafizyka nie bez podstawy zwie się meta porzucił studia uważając, iż prawidła którymi może manipulować dość swobodnym stopniu nie są bardzo interesujące.
Etykieta [P] „Co z tego, że to hrabia? Może być i królem ale pokłonić się nie potrafi prostak!” - pradawny jest dość zgorzkniałą istotą, uważa iż zna się na dobrych obyczajach podczas gdy jego wiedza jest cząstkowa, a do tego używana aby wypomnieć komuś domniemane uchybienie.
Odnajdywanie źródeł magii [W] „Obudź mnie w środku nocy, w gorączce które zresztą ostatnio ciągle się mnie imają, a znajdę wszystkie źródła magii i jeszcze trochę więcej, hehe.” - Metatron musiał tego się nauczyć. Nie aby wcześniej nie umiał ale od tego zależy jego życie, w pobliżu większych emanacji musi zwiększać stopień ochrony aktywnie gdyż bierny efekt nie byłby go w stanie ocalić. Praktyka, stres, śmiertelna groźba i oto mamy nos na magię, trochę zestresowany ale wciąż sprawny.
Demonologia [O] „W lepsze dni robiłem interesy w Otchłani.” - Metatron kiedyś podróżował po ojczyźnie demonów. Ciągnęło go doń wiedza magiczna tychże i chęć wykorzystania. Stwierdził jednak w ostatecznym rozrachunku, że są to mroczne sztuki i zbyt wiele dobrego przynieść nie mogą.
Rysunek [P] „Teraz już nic z tego” - mógłby skomentować jednak mimo wszystko wciąż wykonuje szkice projektów droga magiczną. Jednak to nie to samo.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Inkantacje
Przestrzeni [M]„Odległość? To iluzja, tak samo jak cała twoja śmieszna geometria. Wszystkie punkty naprawdę znajdują się w jednym miejscu, a ja jestem o krok od odkrycia owej metafizycznej płaszczyzny... Głupcze.” - Wynalazca nigdy nie przywiązywał uwagi do masowych teleportacji. Kiedy taka była potrzebna po prostu czynił ją jednak poprzez brak potrzeby szybkich ucieczek nie jest perfekcyjny w szybkich teleportacjach i woli ich dokonywać raczej powoli, rozważnie. Wrodzony talent spotęgowany znakomitymi, nie krzywdzącymi innych właściwości obronne z których często korzystał uczyniły zeń mistrza aberracji przestrzennych skracając i rozciągając dystanse, skręcającej przestrzeń, tworząc jej bąble i zagęszczenia, nakładając na siebie obszary i zapętlając, szatkując ją w małe, lokalne portale czy też wywołując ruch obiektów zmieniając nie je same, a istotę przestrzeni.
Energii [M]„Energia, moc... Nigdy jej nie pragnąłem. Czysta moc jest pięknym widokiem. I zbyt strasznym aby jej tylko pragnąć.” - Metatron główną gałąź swych eksperymentów poświecił krążeniu energii w świecie, a także w materii nieożywionej. Uważa eksperymenty na istotach żywych za nieetyczne, magiem bojowym też nie jest aby opracowywać specjalnie śmiercionośne zaklęcia. Miast tego skupia się na przepełnianiu materii energią, wprawianie mocy w odpowiednie drgania, rezonans, przenoszenie jej z naczyń, efekty towarzyszące temu, wyssanie i tym podobne. Szczytowym rozwinięciem tego typu praktyk był kryształ zdolny nadawać energii dodatkowe cechy. Niestety eksperyment okazał się fiaskiem.
Mocy [A]„Myślisz, że bym dał radę dźwigać samemu te wszystkie wielkie kotły? Śmieszny jesteś, idioto.” - służy głównie do obsługi pracowni, dźwigania kadzi z roztopionym metalem (lub jego samego z pominięciem naczynia), testowania materiałów w ekstremalnie wysokich warunkach, a ostatnio ze względu na postępujący paraliż ciała również dźwigania lektyki jeżeli służba zwiedzie, manipulacji przedmiotami wobec ledwo sprawnych kończyn, a także do czynienia magii poprzez telekinezy.
Struktury [A]„Nie mów gdyby, ignorancie. Połowę tych rzeczy ja już zrobiłem. Metale lżejsze od wody powiadasz? Zrobiłem. Okazał się zbyt drogi w produkcji. Coś jeszcze czy dasz mi spać, znowu mam gorączkę.” - Czarodziej widzi polepszenie losów cywilizacji w postępie poprzez danie ludom wynalazku materialnego nad którym będą pracować potomni w celu wykorzystania, dla tego skupia się na tym co najbardziej elementarne – materii.

Magiczne przedmioty

Dłoń maga [ART]Kryształowy twór jest o tyle niezwykły, że miast wyprzeć normalne ciało Metatrona (i być przy tym zupełnie bezużytecznym źródłem udręki) jest pełnie funkcjonalnym organem. Co ważne, dłoń wyrosła samoistnie na miejsce straconej części ciała w wybuchu kryształów. Z pewnym obrzydzeniem i konsternacją Metatron padał jej właściwości. Użyta do czynienia gestów magicznych zwiększa siłę magii. Niestety, ma to swą cenę. Gesty muszą być wykonywane perfekcyjnie inaczej dochodzi do nieprzewidzianych zmian efektów czaru lub eksplozji czystej mocy. Uzyskanie perfekcyjnej gestykulacji z w jego stanie jest mimo wszystko trudne. Natomiast błąd w magii miałby katastrofalne skutki gwałtownego rozrostu kryształu.
Pierścień bram [ZAC]Ze względu na kryształy czarodziej nie mógł sprzężyc zabezpieczeń np. portali z wzorem swego ciała ducha czy umysłu ponieważ kryształ ciągle je pożera czyniąc zmiennymi w czasie. Przez to uczynił kluczem do swych zabezpieczeń ten pierścień. De facto ma on w swej strukturze tylko kilka skomplikowanych splotów magicznych, całe dostrojenie doń magii przestrzeni czy otwarcie już istniejącej wymaga aktywnego czarowania. Pierścień to tylko niepodrabiana wiza dostępu.

Towarzysz


Historia

Świta:
Zohara – osobista opiekunka Metatrona, starsza kobieta o pomarszczonej cerze i chytrym wzroku, jednak bije odeń niesamowite ciepło osoby życzliwej. Ma czarne, kręcone włosy, przysadzistej postury to osoba, ubierając się skromnie, gustuje w kwiecistych spódnicach. Nosi cały czas torbę z ziołami. Przyjaciółka czarodzieja (zarabia zresztą nie najgorzej również) zajmuje się głównie zmianą opatrunków, wcieraniem maści przeciwbólowych czy pomaganiem w jedzeniu.
Douma i Harriet – dwaj jegomoście zajmujący się noszeniem lektyki, bracia. Pochodzą z bardzo honorowego klanu rodzinnego i gdy Metatron w irracjonalnym odruchu ocalił klan od zagłady (dłuższa historia), starszy oddelegował braci na dziesięć lat służby. Metatron przyjął ich, z czasem nawet zaprzyjaźnił się z nimi, płaci zresztą strasznie solidnie. Douma jest jasnowłosym, barczystym mężem o grubych kościach i szerokich barakach, spalonym słońcem obliczu oraz dwóch złotych zębach. To milczek, w odróżnieniu od swego młodszego brata, Harrieta. Równie barczysty, lecz niższy nosi krótką brodę i zwykle załatwia administracyjne sprawunki, nie jest może zbyt rozgarnięty, ale dobrego serca i chęci. Bracia noszą lekkie, skórzane opancerzenie, oraz po mieczu i tarczy. Ważne jest to, gdyż czarodziejowi wiele razy zdążyło się nie domagać w kryzysowych sytuacjach.

Historia:
Metatron pochodzi ze starego rodu czarodziejów, którego chwała bezpowrotnie minęła. Nazwiska Chesed, syn Notarikon, drugiego imienia po pradziadku Cimcum wedle tradycji rodowej. Narodził się jako długo oczekiwane dziecko. Matka zmarła podczas narodzin co stanowiło straszny szok dla ojca. Nic zresztą dziwnego, Notarikon należał do najlepszych uzdrowicieli... Wszędzie? Nie ma w tym odrobiny przesady. Potrafił łamać klątwy, najstraszniejsze choroby nie stanowiły dlań problemu. Był dobrym czarodziejem, szanownym przez radę dzięki swej misji. Niczym błędny rycerz wyruszał na wyprawę przeciw złu, chorobom i zniszczeniu dla lepszego jutra. Pomimo całej jego dobroci mord na żonie był sprawą zemsty, politycznej.
Nie każdemu jednak podobał się czarodziej niosący uzdrowienie podczas wojen po obu stronach. Tak zmarła jego żona.
Syna wychowywał w podobnym duchu. Jednakże Metatron nie przejawiał talentu do magii życia jednak to nie talent wywarł na niego wpływ, lecz bezsilność Notarikona, jego praca mogła być wieczna. Więc pomimo wpojenia mu przez ojca idee naprawy cywilizacji pogardzał ojcowskimi metodami. Zaakceptował fakt, że czarodzieje sami w swej naturze mają chęci do badania magii, lecz nie powinni się zamykać na innych, powinni wykorzystywać swoją moc dla świata. Wtedy też zrodziła się u Metatrona inna koncepcja. Tylko postęp cywilizacyjny, postęp magiczny jest w stanie polepszyć losy świata. Lecz musi być to wynalazek elementarny, nad którym już on nie będzie pracował, a następne pokolenia.

Tak spędził większość swego życia na biernych eksperymentach w swej siedzibie ukrytej w bruzdach przestrzennych oraz wielu podróżach mających dostarczyć nowej wiedzy i materiałów. W tym czasie nie tylko zaskarbił sobie względy możnych tego świata, ale i zdobył niemały majątek. Znany jest jako autor sposobu wytwarzania metalu lżejszego od wody (bardzo drogi sposób, z tego metalu wykonany jest notabene stelaż jego lektyki) oraz ogólnej formuły na pył, który wraz z dostarczaniem mu energii zmniejszą swą temperaturę, a z zabieraniem – odwrotnie. Te i inne wynalazki ma również w swej siedzibie, ale sposoby produkcji sprzedał lub (o wiele częściej) rozpowszechnił za darmo.

Pół tysiąca la temu zginął jego ojciec, chociaż jego śmierci nie ogłoszono. Zaginął. Nie ma go. Metatron szukał – bezskutecznie. Jednak ten wgląd oraz decyzja rady doprowadziła do upadku majątku ojca, którego syn nie mógł przejąć. Kryształ energetyczny miał być magnum opus Metatrona, prostym w tworzeniu materiałem, który zapewniłby każdemu dostęp do potęgi magicznej. Sieci samoistnie rosnącego kryształu mogły nie tylko zapamiętywać zaklęcia, ale i poprzez pływy energii magicznej zmieniać ją, kształtować i samoistnie wywoływać magię, wystarczyło odpowiednio pokierować rozrostem danej struktury. Podczas wypadku dzika magia nie tylko zdruzgotała połowę siedziby pradawnego (i wiele skrzydeł nie odbudował), bo wyjałowiła też jego ciało, a drobiny kryształu zagnieździły się w ciele. Ponad wszystko zapomniał. Nie wiedzieć jak, nie wiedzieć czemu zapomniał o krysztale, jak go tworzyć, ale również większość badań nad nim które być może pozwoliłby mu się uleczyć. Wszystkie środki, które podjął, są tylko tymczasowe.
Lecz wie, że w sobie ma tajemnicę. W dłoni, chociaż dłoń to tylko łeb potwora skrytego we wnętrzu cielesnej powłoki. Teraz skrupulatnie powtarza ostatnie pięć lat podróży i badań, krok po kroku, aby dowiedzieć się o krysztale więcej. Wie, że wżarł się on w zbyt dużym stopniu w jego duszę, aby dlań leżało ocalenie w tym (lecz nadzieja umiera ostania). Ponad wszystko pragnie zostawić po sobie wielką rzecz.

Dane gracza: Metatron

Nazwa użytkownika:
Metatron
Ranga:
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Inne Postacie:
Mantus, Assasello, Rebe,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pn lip 09, 2012 6:21 pm
Ostatnia wizyta:
Śr lip 31, 2013 5:23 pm
Liczba postów:
88 | Znajdź posty użytkownika
(0.11% wszystkich postów / 0.04 posty dziennie)
Ostatni post:
[Forteca Łabędzia] „Nie ten umiera co właśnie umiera...”
Śr wrz 10, 2014 8:01 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Pustynia Nanher
(Posty: 39 / 44.32% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Szklane jezioro] Szczurza ucieczka
(Posty: 28 / 31.82% postów użytkownika)
cron