Profil użytkownika Kesay

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Kesay Violetta Foscansh
Rasa: Półelf
Wiek: 24


Aura

Żelazna aura o przeciętnej sile i obsydianowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej woń metalu oraz delikatny zapach lasu. W dotyku jest niezwykle giętka, ostra i gładka a w smaku lepka i gorzka.


Wygląd

Gdy widzisz z daleka istotę okrytą czarnym płaszczem z głębokim kapturem, uzbrojoną w krótki miecz, sztylety, noże, ogromny łuk i kołczan mieszczący
dwa tuziny strzał, co sobie myślisz? Wojownik. Zabójca... mężczyzna. Ale gdy jakimś cudem udałoby ci się skłonić tę postać do zsunięcia kaptura,
przeżyłbyś szok. Najpierw ujrzysz burzę jasnych loków rozsypujących się wokół ramion i spadających na plecy, podtrzymywanych przez cieniutką opaskę.
Potem spostrzeżesz ciemno granatowe, duże, głębokie oczy o zimnym wyrazie bezlitosnego spokoju. Pełne, zacięte usta, nigdy nie ustrojone chociażby w
nikły uśmiech. Okrągłe uszy, nie zdradzające wcale, kim była jej matka. Co pewne, po takim zaskoczeniu i po zgromieniu przez nią wzrokiem, cofnąłbyś się
o dwa kroki. Wtedy ze zdziwieniem odkryłbyś, że Kobieta ta wcale nie jest wysoka. Drobnej postury, chodź emanująca pewnością siebie, nie znosząca
sprzeciwu. Gdybyś może był płci męskiej, mógłbyś zwrócić uwagę na pełny biust, akuratnej wielkości, wąską talię, długie, szczupłe nogi... Aczkolwiek na
pewno od razu odechciałoby ci się zalotów, widząc jej dłonie machinalnie błądzące do sztyletu wiszącego u pasa...


Charakter

Z wyglądu Kesay można by wyciągnąć mylny wniosek. Ta wojowniczka wcale nie jest kłótliwa, nie unosi się gniewem, nie krzyczy, nie wyzywa... Co
najwyżej mogłaby osobę, która jej się narazi przeszyć strzałą. Albo dwiema, tak dla pewności. Lecz tak rozwiązuje konflikty tylko w wyjątkowych
sytuacjach. Zazwyczaj wystarczy na nią popatrzeć, albo wysłuchać ciętej riposty, która czasami bardziej gromi od miecza i już się zamykasz. Lecz to nie
tylko zdolna wojowniczka, ale też człowiek. Ma uczucia. Potrafi się zakochać. Obrazić. Zawstydzić. Wiele osób błędnie myli ją z maszyną do zabijania. Ale
w duszy tej skrzywdzonej przez los Kobiety zostały gdzieś jeszcze uśpione uczucia. Także te pozytywne. Kesay ma jeszcze jedną wyróżniającą ją cechę.
Cierpi na wprost niezrównany głód wiedzy. Zawsze musi wszystko wiedzieć, wszystko rozumieć. Dlatego czyta wiele książek oraz posiada wielu
informatorów w różnych miejscach. Słabości za to nie ma wiele. Ale jednym z takich czułych punktów są dzieci. Gdy widzi jakieś cierpiące dziecko, od razu
ma pragnienie je przytulić, pocieszyć. I w każdym z nich widzi swojego zmarłego synka...

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Niezwykle zręczny, Bardzo szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Czuły nos, Wyostrzony smak, B. wyostrzobe czucie, Wyczulony na magię,
Umysł:Niezwykle bystry, Błyskotliwy, B. silna wola,
Prezencja:Piękny, Szarmancki, Władczy,

Cechy specjalne

Rozmawianie z wilkami [Z]rozumie mowę wilków

Umiejętności

łucznictwo [M]
Jazda konna [W]
Władanie mieczem [W]
Zielarstwo [W]
Medycyna [O]
Wspinaczka [W]
Poezja [W]
Rysunek [O]
Geografia [W]
Skradanie się [W]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce

Magiczne przedmioty

Towarzysz

Ven i Cień
Ven to czarny wilk cały czas towarzyszący Kesay. Półelfka znalazła go, gdy był szczenięciem i się nim zaopiekowała. Matka Vena została zabita przez
niedźwiedzia.

Cień to kary, bardzo rosły ogier. Kesay kupiła go zaraz po ucieczce za bardzo małą cenę od pewnego obłąkanego, starego kupca. Mimo ceny jest to
bardzo wytrzymały, silny i szybki koń o niewiadomej rasie i pochodzeniu. Nie przypomina żadnej znanej w Alaranii rasy.


Historia

Ponad 30 lat temu do domku Strażnika Lasów Adrion (czyli leśniczego) zabłądziła młoda elfka. Po prostu obudziła się pod dziką jabłonką w
lesie. Nie miała pojęcia, kim jest i dlaczego tam się znalazła. Młody Strażnik o imieniu Wintel zaopiekował się piękną dziewczyną i wkrótce się pobrali.
Elfka musiała znaleźć sobie imię, bo skąd miała wiedzieć jakie posiadała przed utratą pamięci? I tak panna młoda została Lilią. Po kilku latach w pewną
letnią, gwieździstą noc z tego udanego małżeństwa narodziło się dziecko. Dziewczynka o imieniu Kesay. Na głowie miała burzę jasnych loków i błękitne
oczy. Szybko nauczyła się chodzić, mówić i robić wszystkie inne przydatne rzeczy, takie jak kłócenie się z rodzicami. Tak, miała cięty charakterek, ale
mimo to kochała swoją rodzinę. Gdy Kesay miała dwa lata, narodził się jej brat Selen. Potem narodził się kolejny, kolejny i jeszcze jeden.

Dlatego swoje piętnaste urodziny Kesay obchodziła w gronie bardzo licznej rodziny: mamy, taty, pięciu braci i trzech sióstr. Niestety, ten odświętny dzień
przerwała niezapowiedziana wizyta żołnierzy prowadzących nabór. Zaczynała się wojna. I tak ojciec Kesay został wcielony do wojska. Już nigdy nikt o
nim nie słyszał. Najpewniej zginął. Wojna stawała się coraz bardziej krwawa. Lilia i jej dzieci musieli uciekać. W każdym momencie groziła im napaść ze
strony rebeliantów. Dlatego spakowali się i chyłkiem wyruszyli w głęboki las. Od tamtej pory żyli sobie spokojnie w lesie, ukryci przed zbójcami i
wszelakiego rodzaju opryszkami. Ale po śmierci jednej z sióstr Kesay, Aleiny, Lilia się załamała. Przestała wychodzić z szałasu, który w tamtym czasie
służył im za dom.

Od tamtej pory Kesay jako najstarsza zaczęła opiekować się rodzeństwem. Niestety, pewnego dnia rebelianci odkryli ich kryjówkę. Napadli ich w środku
nocy i związali. Lilia opierała się i za nic nie chciała wyjść z szałasu, dlatego nieznający litości bandyci zabili ją. I tak Kesay została sama z siódemką
dzieci. To znaczy nie bardzo sama, bo miała na głowie jeszcze ponad dwudziestu obszarpanych zbirów. Bandyci zadomowili się w ich dotychczasowym
schronieniu, a ją i jej rodzeństwo traktowali jak służbę. Któregoś wieczora tak się upili, że nie zauważyli, jak Kesay i dzieciaki uciekli. Postanowili jak
najszybciej udać się do pobliskiego miasta, bo od pijanych rebeliantów dowiedzieli się, że wojna się zakończyła. Gdy dotarli do Adrion, nie wiedzieli,
gdzie się podziać. Ale po jakimś czasie zwróciły na nich uwagę władzę miasta.

Najmłodsze dzieci trafiły do Domu Sierot, a Selen i Kesay zostali wzięci pod opiekę przez Starego Zielarza kiedyś zaprzyjaźnionego z ich rodziną. Człowiek
ten nie był miły, ale zapoznał ich z tajemnicami swojego fachu i tak Kesay stała się jego uczennicą. Selen nie chciał zgłębiać tej wiedzy, więc został
najemnikiem. Młoda Półelfka uczyła się pilnie i po jakimś czasie wiedziała więcej od samego Mistrza. Ale Kesay ciągnęło do wolności. Miała dość
monotonnego życia w Adrion. Dlatego zaczęła potajemnie uczyć się władania łukiem i mieczem. Pomagał jej w tym pewien chłopak, syn wojownika, o
imieniu Denis, który się w niej podkochiwał.

Po pewnym czasie, gdy Kesay miała pewność, że już wystarczająco dobrze potrafi strzelać z łuku i zadawać ciosy mieczem, po prostu nie mówiąc nic
nikomu wyruszyła w las. I tak od tej pory świat znał ją jako Czarny Cień, dlatego, że pojawiała się i znikała jak cień w czarnym płaszczu. Tak naprawdę
nikt nie wiedział, że ta zjawa to kobieta, bo nikt nie mógł jej się nigdy dokładnie przyjrzeć. Któregoś dnia, gdy Kesay samotnie podróżowała na Cieniu
przez Las Driad, zobaczyła z daleka nieżywego wilka. To znaczy wilczycę, bo obok niej zaplątany w dziki winobluszcz warczał maleńki, czarny wilczek.
Kesay pomyślała, że jego matkę musiał zabić niedźwiedź. Półelfka nakarmiła szczenię i od tej pory stał się jej najlepszym przyjacielem. Kesay nazwała go
Ven.

Podczas samotnego życia w lesie, Kesay nie zawsze robiła wszystko zgodnie z prawem. Właściwie prawo miała głęboko gdzieś. Dlatego trudno się
dziwić, że po jakimś czasie za głowę Kesay zagwarantowano wysoką nagrodę. Pewnego rutynowego dnia, gdy Kesay bez trudu rozprawiała się z
kolejnymi, łasymi na pieniądze opryszkami, jeden z nich wypuścił do niej strzałę. Jedną jedyną, bo chwilę później już nie żył, trafiony pociskiem Półelfki.
Oczywiście facet spudłował. Strzała tylko lekko drasnęła prawe ramię Kesay, pozostawiając po sobie delikatną rankę.
Po opróżnieniu kieszeni zbójów, dziewczyna oddaliła się i podążyła swoją drogą. Jednak, gdy rano się obudziła, poczuła, że rana ją bardzo swędzi. Ramię
było spuchnięte i zaognione. Kesay miała trudności z chodzeniem i utrzymaniem równowagi. Po pewnym czasie dziewczyna straciła przytomność. Za nim
upadła, zdążyła pomyśleć, że ta cholerna strzała była zatruta...

Obudziły ją głosy. Właściwie szepty. Ktoś cicho rozmawiał nad jej głową. Mężczyźni. Kłócili się. Potem Półelfka nic już nie słyszała. Tylko coś boleśnie
wbijało jej się w bok. Kamień? Kesay nagle zdała sobie sprawę z tego, że przecież nie leży w lesie. W lesie nie pachnie ogniem i potrawką z warzywami. W
lesie nie ma miękkiej pościeli i... łóżko! Leżała w łóżku! W dodatku bardzo wygodnym, tylko żeby jeszcze nie wbijało jej się w bok jakieś paskudztwo.
Poruszyła się. Głosy umilkły.
- Ona się budzi! Słyszysz mnie? Możesz otworzyć oczy?
Ktoś zaczął nią gwałtownie szarpać. Jęknęła. Niechętnie, z dużym wysiłkiem otworzyła oczy. W pomieszczeniu było ciemno, w oddali paliła się tylko
świeca, a nad nią pochylali się dwaj mężczyźni. Jeden starszy, z widocznymi zmarszczkami i gładko zaczesanymi, długimi szpakowatymi włosami.
Natomiast drugi... Kesay zakręciło się w głowie. Nie z powodu osłabienia, tylko że on... był po prostu aniołem. Właściwie jeszcze chłopak, z
kasztanowymi włosami rozrzuconymi wokół głowy. Z oczami niebieskimi jak głębień oceanu. I ze zmartwieniem malującym się na twarzy. Martwi się o
mnie, pomyślała Kesay z zachwytem. To się chyba nazywa miłość od pierwszego wejrzenia...

Póżniej dowiedziała się, że chłopak ma na imię Josel i był synem szpakowatego mężczyzny. Mieszkali w lesie, niedaleko miejsca, gdzie Kesay załatwiła
zbirów. Dlatego właśnie oni ją znaleźli, zatrutą przez tanie świństwo o nazwie kralik. No i się nią zaopiekowali. Była nieprzytomna przez trzy dni i przez
cały ten czas Ven nie odstępował jej na krok, lecz tylko Joselowi pozwolił jej dotykać. Potem sprawy potoczyły się błyskawicznie. Kesay pokochała
Josela, a on pokochał ją. Po prostu. Wspólnie spędzali każdy dzień i... no, każdą noc. Dlatego pewnego dnia Kesay odkryła, że jest w ciąży. Wszyscy się
ucieszyli, chodź wcześniej żadnego ślubu nie było. Dlatego szybko odprawili małą uroczystość tylko dla rodziny, której nie było wiele. I tak po dziewięciu
miesiącach na świat przyszedł chłopiec. Wyglądał prawie identycznie jak Josel - brązowe włoski, niebieskie oczy. Kesay nazwała go Wintel - po dziadku.
Chłopczyk szybko stał się ulubieńcem wszystkich. Lecz pewnego dnia, w wieku dwóch miesięcy po prostu się nie obudził. Nikt nie wiedział dlaczego, bo
przecież był zdrów jak ryba. Dla Kesay i Josela była to tragedia. Młoda matka długo nie wychodziła z domu, załamała się całkowicie.

Po upływie kilku miesięcy zdarzyła się rzecz straszna - zamordowano Josela i jego ojca. Był to zwykły dzień, lecz zasnuty przez czarne chmury wspomnień
o małym Wintelku. Jak zwykle. Kesay została w domu, a mężczyżni wyruszyli do miasta na targ. Ale już nie wrócili. Zabili ich rabusie, chciwi na towary
zakupione przez nich na targu. O ich śmierci Kesay powiadomiły straże patrolujące tamte tereny w poszukiwaniu kłusowników. Byli znajomymi ojca
Josela. Wtedy Kesay postanowiła, że nie ma po co wracać do chatki w lesie - osiodłała Cienia i po raz drugi wyruszyła w las z Venem u boku...

Dane gracza: Kesay

Nazwa użytkownika:
Kesay
Ranga:
Błądzący po drugiej stronie
Inne Postacie:
Falice, Nigoria,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
39164047
Grupy:
Dołączył(a):
Pn paź 10, 2011 6:22 pm
Ostatnia wizyta:
-
Liczba postów:
72 | Znajdź posty użytkownika
(0.09% wszystkich postów / 0.03 posty dziennie)
Ostatni post:
[Jakaś ulica] Nocne spotkanie
Pt sty 27, 2012 8:39 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Magiczna Polana
(Posty: 20 / 27.78% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Brzeg jeziora] Magiczne spotkanie
(Posty: 14 / 19.44% postów użytkownika)

Podpis

"Tutaj czas się zatrzymał. Minęło sto dni i sto nocy, a tutaj wszystko trwało takie samo.
A może minęło dopiero pięć minut...?
W świecie, który się skończył, czas płynie inaczej."

Insigami
cron